Dodaj do ulubionych

Chrzest dziecka.

24.05.09, 19:17
Witam

Mam mały problem. Dowiedziałem się ostatnio od moich rodziców, że córka ich bliskich znajomych prawdopodobnie poprosi mnie o zostanie ojcem chrzestnym jej n ... z kolei dziecka. Dodam, że mam z tą osobą kontakt mniej niż marny, stąd zdziwiło mnie, że wpadła wraz z szanownym na taki pomysł.
Wiem, że dobre obyczaje nakazują przyjąć taki tytuł z godnością, a dziecku się nie odmawia... itd.
Mam jednak na to odmienny punkt widzenia. Sam nie mam dzieci, nie czuję się, żeby podołać takiej funkcji na chwilę obecną w swoim życiu, a co dopiero zgadzać się na jej pełnienie wobec obcego bobasa. Mam wrażenie, że lepiej być szczerym z rodzicami dziecka, a nie zgadzać się, "bo tak wypada".

Stąd moje pytania:
1. jak sami wybieraliście rodziców chrzestnych dla swoich dzieci? - wg mnie powinna być to dobrze przemyślana i umotywowana decyzja
2. czy ktoś może miał podobną sytuację? odmówił? i czy można to zrobić w taktowny sposób, tak żeby nikt nie poczuł się urażony (choć podejrzewam, że w przypadków rodziców dziecka będzie wielka "obraza majestatu")

dzięki za Wasze wypowiedzi
Obserwuj wątek
    • Gość: byś Re: Chrzest dziecka. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 24.05.09, 19:30
      może odwróć role i wyobraź sobie jak to by było gdyby to ciebie poproszono i
      usłyszałbyś odmowę

      na moje wyczucie możesz odmówić

      a najlepiej skłamać że już jesteś chrzesnym
      • Gość: Kingston Re: Chrzest dziecka. IP: *.opera-mini.net 24.05.09, 19:37
        Ja mam juz dwojke i nie wiem o jakich ty obowiazkach prawisz? Jedyne co mnie z tego tytulu dotychczas spotkalo to kilka juz dobrych popijaw i slodziutkie kartki na wszystkie swieta.
    • piwi77 Re: Chrzest dziecka. 24.05.09, 19:34
      schabowy_z_ziemniakami napisał:

      > 2. czy ktoś może miał podobną sytuację? odmówił?

      Tak, miałem tak. Proszono mnie na chrzestnego i odmówiłem.
      Tłumaczyłem, że jestem niewierzący, a nawet antyklerykałem, ale im
      to nie przeszkadzało. W końcu musiałem wyraźnie powiedzieć, że nie i
      że wykluczone. Od tego czasu stosunki są chłodne.
      • schabowy_z_ziemniakami Re: Chrzest dziecka. 24.05.09, 19:44
        podejrzewam, że w tym przypadku odbije się to na znajomości rodziców, ja
        ostatnio tych ludzi widziałem dobre 5 lat temu - ich córkę jeszcze wcześniej i w
        sumie na mnie ma to znikomy wpływ
    • black-emissary Re: Chrzest dziecka. 24.05.09, 19:50
      Najważniejsza sprawa - jesteś wierzący i praktykujący?
      • schabowy_z_ziemniakami Re: Chrzest dziecka. 24.05.09, 19:55
        black-emissary napisała:

        > Najważniejsza sprawa - jesteś wierzący i praktykujący?

        wierzący - tak
        praktykujący - raczej od wielkiego dzwonu

        i proszę, żeby ten post nie stał się przyczynkiem do komentarzy czy można być
        wierzącym i nie chodzić co tydzień do kościoła
        • black-emissary Re: Chrzest dziecka. 24.05.09, 19:57
          schabowy_z_ziemniakami napisał:

          > black-emissary napisała:
          >
          > > Najważniejsza sprawa - jesteś wierzący i praktykujący?
          >
          > wierzący - tak
          > praktykujący - raczej od wielkiego dzwonu
          >
          > i proszę, żeby ten post nie stał się przyczynkiem do komentarzy czy można być
          > wierzącym i nie chodzić co tydzień do kościoła

          Wierzącym - można. Katolikiem - nie.

          Tak czy inaczej nieregularne praktykowanie jest wystarczającym powodem, by nie móc zostać chrzestnym.
          • kolter_one Wierzące niemowle ? 24.05.09, 20:04
            black-emissary napisała:

            > Tak czy inaczej nieregularne praktykowanie jest wystarczającym powodem, by nie
            > móc zostać chrzestnym.

            Dz 8 ,36-38
            A gdy tak jechali drogą, przybyli nad jakąś wodę, a eunuch rzekł: Oto woda; cóż
            stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony? (37) Filip zaś powiedział mu:
            Jeśli wierzysz z całego serca, możesz. A odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Jezus
            Chrystus jest Synem Bożym. (38) I kazał zatrzymać wóz, zeszli obaj, Filip i
            eunuch, do wody, i ochrzcił go.
          • hypatia69 Re: Chrzest dziecka. 24.05.09, 21:11
            Człowierk pyta o aspekt techniczny, nie moralny. Ja praktykującą
            katoliczką nie jestem. W ogóle nie jestem katoliczką. Figuruję
            jednakowoż w spisie ichnim i jestem chrzestną.
            Idea chrzestnego jest taka, że jak rodziców walec przejedzie, to
            chrzestny ich rolę powinien przejąć. A to, czy dyga co niedzielę do
            kościółka nie ma żadnego znaczenia.
            • black-emissary Re: Chrzest dziecka. 24.05.09, 23:17
              Aspekt techniczny jest taki, że - przynajmniej w niektórych parafiach - od
              kandydatów na chrzestnych wymaga się zaświadczenia o "praktykowaniu wiary".
        • horpyna4 Re: Chrzest dziecka. 24.05.09, 21:35
          Skoro zadaniem rodziców chrzestnych jest zapewnienie dziecku
          wychowania religijnego w przypadku, jak zabraknie rodziców, to masz
          powód, żeby wytłumaczyć, że na chrzestnego się nie nadajesz.
          Powiedz, żeby poszukali kogoś praktykującego i już. Nie widzę
          problemu, możesz przecież tę odmowę uzasadnić poważnym traktowaniem
          sakramentu, jakim jest chrzest.
    • lernakow Re: Chrzest dziecka. 24.05.09, 20:23
      schabowy_z_ziemniakami napisał:

      > Wiem, że dobre obyczaje nakazują przyjąć taki tytuł z godnością,
      >
      Nic mi o tym nie wiadomo. Nie ma obowiązku.
      Jest to prośba o bardzo duże zobowiązanie (m.in. do utrzymywania dziecka w przypadku śmierci rodziców) i trudno oczekiwać, że praktycznie obca osoba z marszu się na to zgodzi.

      > a dziecku się nie odmawia... itd.
      >
      To może niech dziecko Cię poprosi. Najlepiej jak będzie pełnoletnie.

      > Mam jednak na to odmienny punkt widzenia. Sam nie mam dzieci,
      > nie czuję się, żeby podołać takiej funkcji na chwilę obecną
      > w swoim życiu,
      >
      To masz odpowiedź.

      > 1. jak sami wybieraliście rodziców chrzestnych
      > dla swoich dzieci? - wg mnie powinna być to dobrze
      > przemyślana i umotywowana decyzja
      >
      Nie chrzciliśmy. O ile wiem w rodzinie są osoby, które liczą na to i są przygotowane. Gdybyśmy więc chrzcili byłoby to rodzicielstwo chrzestne ciągnione, a nie pchane (że się tak logistycznie wyrażę).

      > 2. czy ktoś może miał podobną sytuację? odmówił?
      > i czy można to zrobić w taktowny sposób,
      > tak żeby nikt nie poczuł się urażony (choć podejrzewam,
      > że w przypadków rodziców dziecka będzie wielka "obraza majestatu")
      >
      Nie miałem okazji, ale odmówiłbym bez problemu.
      Może tak, jak w "Był sobie chłopiec" główny bohater odmawia siostrze (mówi, że się nie nadaje, bo ciągle zapominałby o jej - chrześnicy - urodzinach aż do osiemnastki, kiedy to próbowałby ją upić i przelecieć).

      Mniej medialny sposób (zwłaszcza gdy nie masz reputacji, która potwierdzałaby nienadawanie się na ojca chrzestnego), to skorzystanie z kanału komunikacji, którym dotarła do Ciebie nieoficjalna wiadomość:

      > Dowiedziałem się ostatnio od moich rodziców,
      >
      Poproś rodziców, by przekazali, że nie będziesz mógł podjąć się tego zadania. Nie dojdzie do oficjalnej prośby, oficjalnej odmowy i obrazy majestatu.
    • hypatia69 Re: Chrzest dziecka. 24.05.09, 21:15
      Nie odmówiłam. Mój mężczyzna odmówił. Zwyczajnym "nie, dziękuję, ale
      nie wolę więc odmawiam". Nikt się nie obraził. Ty masz problem o
      tyle z bani, że i tak z ludźmi się prawie nie kontaktujesz. Dobre
      obyczaje nie mają nic do rzeczy.
      Moje potomstwo jest również ochrzczone i chrzestnymi są moja siostra
      i jej mąż. Z przyczyn, o których pisałam Emisary: jak nas walec
      rozjedzie, to potomstwo "pójdzie w dobre ręce".
    • Gość: antypapista Nie widzę żadnego problemu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.09, 23:01
      Po prostu mówię nie i koniec,kropka.Ja tak zrobiłem mojej siostrze,którą
      uprzedzałem,i nie tylko ją,ale całe moje rodzeństwo,
      aby nigdy nie ważyli się zrobić ze mnie jakiegoś tam ojca chrzestnego,
      bo odmówię.Powtarzałem to bardzo często.Siostra nie wierzyła i się przekonała,że
      nie puszczałem słów na wiatr.
    • Gość: hueehueh Re: Chrzest dziecka. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 12:55
      Jest Hypatia69!!Bo juz mialem ci doradzić zebyś sie jej zapytał Bo ona wszystko
      wie i udzial porad na forum we wszystkich problemach!!Tak prawdziwa mocna Baba !!
      • Gość: pale_opony Re: Chrzest dziecka. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.05.09, 13:22
        > Jest Hypatia69!!

        nie ciesz się tak energicznie, bo się spuścisz, nie, dlatego, że ci nikt nie
        pomógł, lecz dlatego że zostałeś okradziony.


        • schabowy_z_ziemniakami Re: Chrzest dziecka. 25.05.09, 22:04
          Gość portalu: pale_opony napisał(a):

          > > Jest Hypatia69!!
          >
          > nie ciesz się tak energicznie, bo się spuścisz, nie, dlatego, że ci nikt nie
          > pomógł, lecz dlatego że zostałeś okradziony.
          >
          >

          dzięki za wyniesienie rozmowy na szczyty intelektualne
    • pan_i_wladca_mx Panie Schaboszczaku 25.05.09, 13:27
      Panie Schaboszczaku, osobiscie odmowilam bycia chrzesta bo jestem osoba
      niewierzaca, ktora od kk trzyma sie najdalej jak sie da, mimo to rodzice dziecka
      nalegali, zadalam wiec im pytanie jaki to sens skoro chrzestny ma byc ostoja
      wiary w dziecku? moge byc za to super-ciocia, spedzac mnostwo czasu z
      dzieciakiem i jakos tam pomagac go wychowywac, ten argument zadzialal.

      chcialabym takze ostrzec cie przed praktyka dobierania chestnych ze wzgledu na
      zasobnosc portfela, spotkalam sie z tym wprawdzie 2 razy ale dyskusje w szerszym
      gronie troche obnazyly ten proceder
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka