strikemaster
25.05.09, 01:24
Obserwując kolejne kampanie wyborcze w Polsce doszedłem do wniosku, że ich poziom merytoryczny drastycznie spada.
O ile jeszcze kilka lat temu politycy roztaczali przed elektoratem jakieś wizje, opowiadali coś o trudnych reformach i zaciskaniu pasa w imię lepszej przyszłości (co niekoniecznie było prawdą, ale jednak), o tyle teraz skupiają się wyłącznie na chwytliwych, nic nie znaczących hasełkach i kampanii negatywnej. IMO takie praktyki zostały zastosowane po raz pierwszy w czasie poprzednich wyborów parlamentarnych przez PO (słynne hasło "Mic nie obiecujemy, bo i tak byśmy tego nie spełnili"), teraz są stosowane przez wszystkie siły polityczne. Czy ktoś wie, po co te tłumy pchają siędo PE (oprócz wysokich diet i immunitetu, bo to jest wyjaśnienie oczywiste)?
Jaki sens mają wielkie kolorowe zjazdy partyjne wzorowane na amerykańskich kampaniach? Polska się od USA różni kulturowo, tutaj nie ma zwyczaju organizowania parad itp. wydarzeń, zawiść wśród społeczeństwa jest wyższa, co skutkuje negatywnym odbiorem takich zjazdów.