Dodaj do ulubionych

Jedno pytanie....

29.08.09, 23:33
Ktoś mógłby mi wytłumaczyć jak można pogodzić rozdział Kościoła
od państwa
i podatek kościelny?
W sposób możliwie prosty... Na tyle prosty, żeby najmądrzejszy
zdeklarowany antyklerykał zrozumiał... [podejrzewam, że to
niemożliwe, gdyż wytłumaczenie najmądrzejszemu zdeklarowanemu
antyklerykałowi czegokolwiek przerasta zdolności najlepszego
możliwego nauczyciela]...
Obserwuj wątek
    • Gość: miastko x Re: Jedno pytanie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.09, 00:16
      Co rozumiesz przez podatek kościelny?
      • supaari Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 00:21
        Gość portalu: miastko x napisał(a):

        > Co rozumiesz przez podatek kościelny?

        To, co sie pojawia w wypowiedziach nie najmądrzejszych
        antyklerykałów
        9o ile ktokolwiek ich zrozumie), na przykład tu:
        forum.gazeta.pl/forum/w,29,95148423,99596560,Czy_Polska_jest_katolicka_.html

        Choć podejrzewam, że autor sam nie wie, co miał na mysli...
        • Gość: miastko x Re: Jedno pytanie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.09, 00:28
          Czy dobrze rozumiem, że miałoby chodzić o podatek płacony przez wiernych [i
          tylko przez wiernych] na kościół?
    • chwila.pl Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 07:54
      supaari napisał:

      > Ktoś mógłby mi wytłumaczyć jak można pogodzić rozdział Kościoła
      > od państwa
      i podatek kościelny?
      > W sposób możliwie prosty... Na tyle prosty, żeby najmądrzejszy
      > zdeklarowany antyklerykał zrozumiał...

      Przecież to niebotycznie proste. Gdybyś uważnie czytał posty antyklerykałów, to
      byś wiedział, że:
      - nie ma potrzeby im tego tłumaczyć, bo doskonale znają ten problem,
      - ba, sami postulują rozwiązanie.
      Jeśli dobrze zrozumiałam, a wydaje mi się, że dobrze to ich zdaniem Kościół jest
      instytucją prywatną, a skoro tak, to powinien się on utrzymywać nie z subwencji
      państwa tylko z dobrowolnych datków wiernych, w postaci podatku kościelnego czy
      prywatnych darowizn, tak jak ma ma to miejsce chociażby w Niemczech. Proste?
      Jeśli źle zrozumiałam, proszę mnie skorygować.
      • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 08:15
        chwila.pl napisała:

        Kościół jest
        > instytucją prywatną, a skoro tak, to powinien się on utrzymywać
        >nie z subwencji państwa tylko z dobrowolnych datków wiernych, w
        >postaci podatku kościelnego czyprywatnych darowizn, tak jak ma ma
        >to miejsce chociażby w Niemczech. Proste?
        > Jeśli źle zrozumiałam, proszę mnie skorygować.


        Pewnie dobrze zrozumialas. Dobrowolny podatek i darowizny to glowne
        zrodlo utrzymania np. Kosciola szwedzkiego. Oprocz tego inwestuje on
        tez w papiery wartosciowe, ziemie itp.
        • migreniasta A nasz w geotermię 30.08.09, 08:23
          telewizję ,"lub czasopisma"
          • tlenek_wegla Re: A nasz w geotermię 30.08.09, 12:51
            Niestety swoich nie inwestuje. Szkoly i indoktrynatorow tez nie za swoje...
            • piwi77 Re: A nasz w geotermię 30.08.09, 12:53
              Jak by nie było, ukraść tak, ale inwestować nie umie i wszystko mu i
              tak przepadnie.
      • mg2005 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 11:36
        chwila.pl napisała:

        > Przecież to niebotycznie proste.
        > Jeśli dobrze zrozumiałam, a wydaje mi się, że dobrze to ich
        zdaniem Kościół jes
        > t
        > instytucją prywatną, a skoro tak, to powinien się on utrzymywać
        nie z subwencji
        > państwa tylko z dobrowolnych datków wiernych, w postaci podatku
        kościelnego

        Datek a podatek to nie to samo.
    • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 08:03
      supaari napisał:

      > Ktoś mógłby mi wytłumaczyć jak można pogodzić rozdział Kościoła
      > od państwa
      i podatek kościelny?

      Jak to jak? A jak jest w Szwecji? Tutaj rozdzial Kosciola od panstwa
      jest wyrazny, a ten kto czuje sie wierzacym lub po prostu ma na to
      ochote, placi na Kosciol podatek. Miedzy innymi z tego podatku
      Kosciol sie utrzymuje. Gdzie widzisz paradoks?
      • mg2005 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 11:41
        wilma.flintstone napisała:

        > Gdzie widzisz paradoks?
        >

        Podatek pobierany przez państwo jest sprzeczny z rozdziałem
        od państwa - chyba o to chodzi.
        • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 11:55
          mg2005 napisał:

          > Podatek pobierany przez państwo jest sprzeczny z rozdziałem
          > od państwa - chyba o to chodzi.

          Absolutnie nie jest sprzeczny. Przecież nasze porty rozładowują
          równiez czeskie towary, a rozdziału Polski i Czech jakoś nikt w
          wątpliwość nie poddaje.
          • mg2005 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 15:58
            piwi77 napisał:

            > mg2005 napisał:
            >
            > > Podatek pobierany przez państwo jest sprzeczny z
            rozdziałem
            > > od państwa - chyba o to chodzi.
            >
            > Absolutnie nie jest sprzeczny. Przecież nasze porty rozładowują
            > równiez czeskie towary, a rozdziału Polski i Czech jakoś nikt w
            > wątpliwość nie poddaje.

            Czesi nie płacą podatków do polskiego US :)


            --
            Z pamietnika tusko-matołka:
            Czwartek, 20.08.2009 r.
            Udało się! W stosunkach polsko-katarskich wszystko jest już w
            najlepszym porządku! W Paryżu spotkałem się z panem premierem
            Kataru. To było znaczące spotkanie. Ale nie z powodu sprawy stoczni.
            Zostałem przez stronę katarską zaproszony. To duże wyróżnienie.
            Katar jest gotowy do zaangażowania miliardów dolarów. Nas traktują
            bardzo poważnie, dlatego mogą nam sprzedawać skroplony gaz znacznie
            drożej (nawet o 100 dolarów na tonie!) niż Japończykom! Pod koniec
            tego życzliwego spotkania powiedziałem, że nasze stocznie nie
            produkują ani tanich statków, ani dobrych. Katarczycy nie dali się
            przestraszyć. Zastanowią się.


            • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 16:12
              A jaka różnica między usługą rozładunku czegoś dla kogoś, a usługą
              ściągania dla kogoś podatków. Usługa to usługa, jeden wykonuje,
              drugi za nią płaci.
        • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 12:11
          mg2005 napisał:

          > Podatek pobierany przez państwo jest sprzeczny z rozdziałem
          > od państwa - chyba o to chodzi.


          Czyli o semantyke chodzi? OK, oto rozwiazanie szwedzkie:


          The members of Church of Sweden pay church tax, which varies
          between municipalities, but can be as much as 2%. Church and state
          are separated as of 2000, however the burial tax (begravningsavgift)
          is paid by everyone regardless of membership.

          In a recent development, the Swedish government has agreed to
          continue collecting from individual taxpayers the annual payment
          that has always gone to the church. But now the tax will be an
          optional checkoff box on the tax return. The government will
          allocate the money collected to Catholic, Muslim, Jewish and other
          faiths as well as the Lutherans, with each taxpayer directing where
          his or her taxes should go. It is possible to leave the church with
          the help of a web page.
          • mg2005 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 16:01
            wilma.flintstone napisała:

            > Czyli o semantyke chodzi?

            Nie - o to kto pobiera podatek i kto ustala jego wysokość :)


            --
            Z pamiętnika tusko-matołka:
            Piątek, 21.08.2009 r.
            Kasia z ministerstwa edukacji nie ma lekko. Szczególnie dokuczają
            jej niewyrobieni politycznie, bezmyślni rodzice przedszkolaków i
            pierwszoklasistów. Przysyłają na jej adres faktury za zakupione
            książki i żądają zwrotu pieniędzy! Co prawda Kasia rok temu
            obiecywała, że pierwszoklasiści dostaną książki za darmo... Tyle że
            rok temu wszyscy przygotowywaliśmy się do wyborów do Parlamentu
            Europejskiego. Kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami. Nie
            można tak wszystkiego brać na poważnie!
          • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 21:45
            wilma.flintstone napisała:
            > It is possible to leave the church with
            > the help of a web page.


            Nowoczesność! :)
            • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 11:57
              black-emissary napisała:

              > wilma.flintstone napisała:
              > > It is possible to leave the church with
              > > the help of a web page.

              >
              > Nowoczesność! :)


              Ostanio Kosciol szwedzki reklamowal sie w TV z nowa oferta. A
              mianowicie mozna wejsc na jego strone, wpisac tam jakas intencje i
              ksiadz sie o jej powodzenie na mszy pomodli. Obecnosc skladajacego
              intencje na nabozenstwie - nieobowiazkowa ;)
              • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 12:13
                wilma.flintstone napisała:
                > Ostanio Kosciol szwedzki reklamowal sie w TV z nowa oferta. A
                > mianowicie mozna wejsc na jego strone, wpisac tam jakas intencje i
                > ksiadz sie o jej powodzenie na mszy pomodli. Obecnosc skladajacego
                > intencje na nabozenstwie - nieobowiazkowa ;)

                W Polsce to się nie uda, mohery nie mają jak płacić online.
            • tlenek_wegla Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 15:57
              Ni w Polkim KK... Instrukcja apostazji w linku....
        • tlenek_wegla Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 12:57
          Indoktrynacja katolicka w panstwowych szkolach rowniez. Ale w przypadku dyskusji
          o tym, twierdzisz, ze to panstwo wychodzi na spotkanie potrzebom obywatela i
          skoro wiekszosc jest religijna, to ulatwia im praktykowanie i nauke tej religii.

          Przy okazji koscio lupi wszystkich polakow na kase. Nie tylko tych
          religijnych.

          Dlatego rozsadnym byloby, zeby panswo, jesli juz ulatwia edukacje religijna
          milionom obywateli, pomoglo im w finansowaniu ich kosciola.

          Panstwo ma juz aparat fiskalny, wiec wiele roboty by nie bylo. Rubryczka w PiT i
          juz. Koszt sciagania podatku koscielnego zreszta powinie byc byc pokryty z owego
          podatku.

          A skoro parafianie maja w prawie kanonicznym nalozony obowiazek dawania kasy, to
          sobie ustala z ksiezmi ile to powinno byc. W prawie kanonicznym pisza o "godnym".
        • kolter-one Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 23:39
          mg2005 napisał:

          > wilma.flintstone napisała:
          >
          > > Gdzie widzisz paradoks?
          > >
          >
          Podatek[/u] pobierany przez państwo jest sprzeczny z rozdziałem
          > od państwa - chyba o to chodzi.

          To remontowanie na koszt państwa firm usługowych zwanymi kościołami katolickimi
          , miejscami zarobkowania kleru tez jest sprzeczny z rozdziałem od państwa !!
      • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 21:43
        wilma.flintstone napisała:
        > Tutaj rozdzial Kosciola od panstwa jest wyrazny,

        Za to formalnie młody :).
    • migreniasta Podatków mamy tyle ,że jeden więcej 30.08.09, 08:22
      nie nadwyręży naszej kieszeni.
      Optuję za wprowadzeniem nowego formularza PIT koloru czarnego dla wiernych.
      Niech się sami opodatkują "co łaska".
    • teletoobis Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 09:05
      To proste, ale waskim, zaczadzonym katolom trza rzeczy najprostsze
      tlumaczyc.
      Kazdy obywatel w deklaracji podatkowej podaje swe wyznanie: moze byc
      rownie dobrze prawoslawie, judaizm, buddyzm, bo nie tylko katolicyzm
      jest wiara. Jesli ktos jest niewierzacy- tez wpisuje to do zeznania.
      Na utrzymywanie zadeklarowanego kosciola sa odtracane delikwentowi
      datki w formie podatku. (Niewierzacym nie sa).
      Z tych podatkow utrzymuje sie administracje kosciola, budynki
      koscielne, oplaca ubezpieczenia duchownych itp.
      Uslugi typu slub, pogrzeb, komunia, konfirmacja, obrzezania itp sa
      bezplatne. Religia wraca do salek katechetycznych, dzialalnosc
      zarobkowa kosciola i spolek powstalych przy nim jest opodatkowana.
      Pieniadze zbierane w dobrowolnych datkach sa przejmowane przez rade
      parafialna i przeznaczone na potrzeby kosciola ( wystroj, swiece
      itd).
      Marzenia? U nas tak.
      • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 09:53
        > Kazdy obywatel w deklaracji podatkowej podaje swe wyznanie

        Konstytucja RP:
        Art 53
        7. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia
        swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.
        • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 09:57
          Ten punkt i tak jest martwy i powinien być usunięty. Choćby ze
          względów bezpieczeństwa państwa.
          • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 10:03
            Przeciez nasza Konstytucja jest dobra. ;)
            Na czym polega martwosc tego zapisu? Bezpieczenstwo panstwa zagrozone przez
            zakaz zmuszania do ujawniania swojego swiatopogladu albo wyznania? Mozesz jakos
            rozwinac te mysl?
            • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 10:06
              Gość portalu: lol napisał(a):

              > Przeciez nasza Konstytucja jest dobra. ;)

              Jest dobra, ale może być lepsza.

              > Na czym polega martwosc tego zapisu?

              Żarty sobie stroisz.

              > Bezpieczenstwo panstwa zagrozone przez zakaz zmuszania do
              > ujawniania swojego swiatopogladu albo wyznania? Mozesz jakos
              > rozwinac te mysl?

              Ludźmi religijnym łatwo jest manipulować, więc przynależność nie
              jest tylko osobistą sprawą zainteresowanego.
              • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 10:17
                > Jest dobra, ale może być lepsza.

                Realia sa takie, ze konstytucji w znaczacy sposob sie nie zmieni.

                > Żarty sobie stroisz.

                Nie unikaj odpowiedzi na pytanie.

                > Ludźmi religijnym łatwo jest manipulować, więc przynależność nie
                > jest tylko osobistą sprawą zainteresowanego.

                Latwo manipulowac ludzmi otepialymi, glupimi etc. Ale to ich prywatna sprawa i
                panstwu nic do tego. No chyba, ze kazdy robi to dobrowolnie.
                • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 10:30
                  Gość portalu: lol napisał(a):

                  > Latwo manipulowac ludzmi otepialymi, glupimi etc. Ale to ich
                  > prywatna sprawa i panstwu nic do tego. No chyba, ze kazdy robi to
                  > dobrowolnie.

                  Manipulacja jako taka, nie od razu musi stwarzać niebezpieczeństwo
                  dla państwa. Inaczej jest z manipulacją zorganizowaną, a takimi są
                  religie. Szczególnym zagrożeniem są te, których centra znajdują się
                  poza granicami czyli poza wszelką kontrolą. Gdyby w Niemczech był
                  obowiązek deklaracji własnego wyznania (jest, ale tylko częściowy),
                  a religie były wystarczająco inwigilowane, nie doszłoby może do 11.
                  września.
                  • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 11:13
                    Gdyby w Niemczech byl taki obowiazek to od razu wladze niemieckie, na podstawie
                    tej informacji wiedzialby co sie swieci i poinformowalyby o tym zawczasu wladze
                    amerykanskie. Pozostaje pytanie o to jak obronic taka teze. Bo rownie dobrze
                    moznaby napisac, ze gdyby istnial obowiazek informowania wladz o zmianie koloru
                    wlosow to moznaby uniknac wielu przestepstw.
                    • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 11:22
                      Dobrze wiesz, że zorganizowana manipulacja, a farbowanie włosów,
                      rodzą załkiem różne zagrożenia. Tzn, to dugie nie rodzi żadnych.
                      • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 11:34
                        Nie. Nie wszyscy muzulmanie sa podejrzanymi. To podejrzenie wynika z twojej
                        wczesniejszej wypowiedzi - ze z faktu istnienia obowiazku ujawniania swojego
                        wyznania niemieckie sluzby wiedzialby o planach Atty.
                        Czyli tak samo z faktu istnienia obowiazku rejestracji koloru wlosow wladze
                        wiedzialby kto planuje napad na jubilera.

                        A co odpowiedzia na pytanie o martwosc zapisu konstytucji ktorey podalem? Jakis
                        przyklad?
                    • kolter-one Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 23:28
                      Gość portalu: lol napisał(a):

                      > Gdyby w Niemczech byl taki obowiazek

                      Przy zameldowaniu masz pytanie o wyznanie !!
                  • mg2005 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 11:47
                    piwi77 napisał:

                    >
                    > Manipulacja jako taka, nie od razu musi stwarzać niebezpieczeństwo
                    > dla państwa. Inaczej jest z manipulacją zorganizowaną, a takimi są
                    > religie.

                    Niby na czym polega ta manipulacja ?

                    Gdyby w Niemczech był
                    > obowiązek deklaracji własnego wyznania (jest, ale tylko
                    częściowy),
                    > a religie były wystarczająco inwigilowane, nie doszłoby może do
                    11.
                    > września.

                    Niby w jaki sposób ?


                    --
                    Bajka o Szejku i siedmiu tusko-matołkach :)
                    • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 11:50
                      mg2005 napisał:

                      > Niby na czym polega ta manipulacja ?

                      No może czasem przeradza się to w odruch Pawłowa. Dzwony zabiją, a
                      lud automatycznie i tłumnie zdąża do kościoła.
                      • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 12:02
                        Manipulacja przeradza sie w odruch Pawlowa? Niby w jaki sposob?
                        • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 12:09
                          To dobre pytanie do Ciebie. Zauważyłem, że gdy tylko cos napiszę,
                          natychmiast odpowiadasz pytaniem.
                          • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 12:17
                            Nie. Pytam tylko wtedy gdy napiszesz cos bez uzasadnienia. Jak na przyklad o
                            martwosci pewnego konstytucyjnego zapisu. A jesli w moich postach napisanych po
                            twoich wypowiedziach widzisz same pytania oraz po kazdej twojej wypowiedi
                            widzisz moja odpowiedz to proponuje zebys kupil sobie okulary.
                  • teletoobis Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 15:20
                    piwi77 napisał:
                    Gdyby w Niemczech był obowiązek deklaracji własnego wyznania
                    (jest, ale tylko częściowy), a religie były wystarczająco
                    inwigilowane, nie doszłoby może do 11. września.


                    Moge Ci okazac tzw Lohnsteuerkarte gdzie co roku deklarujesz
                    czy i na jaki kosciol nalezy odtracac Twoje podatki. ( RK- roemisch-
                    katholisch, EV- evangelisch) itp.)
                    • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 15:38
                      Nie wiem jak jest w Niemczech, ale jesli jest tak jak piszesz to taka deklaracja
                      oplacania skladek na Kosciol nie jest rownoznaczna z deklaracja wiary. Przyklad?
                      Maz Wilmy:)
                      • teletoobis Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 15:45
                        Jasne ze to nie deklaracja wiary, a chec placenia podatku na
                        darmozjadow okreslonej konfesji
                        • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 15:50
                          No to po co piwiemu chcesz cos pokazywac? Przeciez pisal on o deklaracji wiary
                          (ze jest niepelna) na co odpisales, ze cos pokazesz.
                          • teletoobis Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 21:43
                            Lohnsteuerkarta, to karta podatkowa w ktorej kazdy Niemiec okresla
                            swoje wyznanie lub jego brak. To powoduje odtracanie z jego zarobkow
                            podatku na kosciol.
                            Nie wiem jak panstwo Niemieckie ma to rozwiazane z wyznaniem
                            muzulmanskim bo nigdy mnie sprawa nie interesowala. Jednak jestem
                            pewien, ze do nich nie doplaca :)
                    • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 15:39
                      O ile wiem, muzułmanów on nie dotyczy, możesz potwierdzić? Dlatego
                      napisałem, że jest to obowiązek częściowy.
                      • teletoobis Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 15:43
                        Zastrzeliles mnie- nie wiem :(
        • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 10:09
          Gość portalu: lol napisał(a):

          > > Kazdy obywatel w deklaracji podatkowej podaje swe wyznanie
          >
          > Konstytucja RP:
          > Art 53
          > 7. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do
          >ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub
          wyznania.

          OK, w takim razie w deklaracji podatkowej obywatel wyraza lub nie
          chec zaplacenia podatku na Kosciol. Bez wchodzenia w szczegoly czy i
          w co wierzy.
          • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 10:22
            > OK, w takim razie w deklaracji podatkowej obywatel wyraza lub nie
            > chec zaplacenia podatku na Kosciol. Bez wchodzenia w szczegoly czy i
            > w co wierzy.

            W porzadku. Tyle, ze jeszcze nalezaloby zmienic nazwe tego swiadczenia, bo by
            zostac uznane za podatek nie spelnialoby ono co najmniej dwoch warunkow:
            1. podatek pobierany jest bez konkretnego celu jego przeznaczenia.
            2. Podatek w Polsce jest przymusowy, a nie dobrowolny.

            Podatek – obowiązkowe świadczenie pieniężne pobierane przez związek
            publicznoprawny (państwo, jednostka samorządu terytorialnego) bez konkretnego,
            bezpośredniego świadczenia wzajemnego.
            Zgodnie z polskim prawem daniny, aby zostały uznane za podatki muszą posiadać 4
            cechy:
            * nieodpłatność
            * przymusowość
            * publicznoprawność
            * bezzwrotność
            • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 10:51
              Gość portalu: lol napisał(a):

              > W porzadku. Tyle, ze jeszcze nalezaloby zmienic nazwe tego
              swiadczenia


              Nie widze problemu. W Szwecji tez sie to nie nazywa podatek,
              a "avgift", czyli oplata, swiadczenie.
              • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 11:14
                Powtarzam zatem:

                Podatek – obowiązkowe świadczenie pieniężne pobierane przez
                związek publicznoprawny (państwo, jednostka samorządu terytorialnego) bez
                konkretnego
                , bezpośredniego świadczenia wzajemnego.
                • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 12:07
                  Gość portalu: lol napisał(a):

                  > Powtarzam zatem:
                  >
                  > Podatek – obowiązkowe świadczenie pieniężne
                  pobierane przez
                  > związek publicznoprawny (państwo, jednostka samorządu
                  terytorialnego) bez
                  > konkretnego
                  , bezpośredniego świadczenia wzajemnego.


                  No ale po co mi to powtarzasz? Uwazasz, ze raz nie zrozumialam?
                  Podejrzewam, ze poniewaz w Polsce nie ma podobnych oplat, to mowiac
                  o tych funkcjonujacych gdzie indziej, poslugujemy sie czesto
                  angielskim wyrazeniem "church tax", ktory w niektorych krajach
                  oznacza rzeczywiscie podatek, a w innych, tak jak w przypadku
                  Szwecji, Niemczech czy Finlandii, jest dobrowolnie placonym na rzecz
                  Kosciola swiadczeniem. Tak samo w Polsce mozna by wprowadzic nie
                  obowiazkowa oplate, dla tych ktorzy chca i nazwac ja w inny sposob.

                  Jesli jednak na tajnikach semantyki opierasz swa krytyke, to wiedz
                  ze w krajach w ktorych panstwo nie wymaga placenia na Kosciol,
                  oplata taka jest tez forma podatku dla tych, ktorzy chce byc
                  tamtejszego Kosciola czlonkami. I dopoki sie nie zdeklaruja, ze z
                  Kosciola odchodza, jest to swiadczenie dla nich obowiazkowe
                  pobierane na rzecz Kosciola przez panstwo.

                  Jesli o Polske chodzi, to taka oplata akurat w naszym kraju, gdzie
                  znaczna czesc wiernych to ludzie religijni
                  kulturowo/naiwnie/powierzchownie, moglaby zweryfikowac czy
                  rzeczywiscie tak wielu jest w Polsce wierzacych jak twierdzi
                  Kosciol. Ksieza by moze nie jezdzili Maybachami, ale za to zostaliby
                  w niej tylko prawdziwie zaangazowani. Plus dewoty i tak juz
                  dobrowolnie oddajace ksiedzu cala emeryture. Ot, cala zagadka
                  dziwacznego sposobu myslenia antyklerykalow.
                  • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 12:28
                    > No ale po co mi to powtarzasz? Uwazasz, ze raz nie zrozumialam?

                    No wlasnie. Dlatego tez nie twierdzilem, ze dobrowolne swiadczenia na rzecz
                    kosciola to zly pomysl tylko zasugerowalem, ze w tym przypadku dobrze byloby nie
                    uzywac pojecia podatek. Na co odpisalas, ze nie rozumiesz.

                    > Jesli jednak na tajnikach semantyki opierasz swa krytyke, to wiedz
                    > ze w krajach w ktorych panstwo nie wymaga placenia na Kosciol,
                    > oplata taka jest tez forma podatku dla tych, ktorzy chce byc
                    > tamtejszego Kosciola czlonkami.

                    Semantyka bywa bardzo istotna. A to, ze w innych krajach przynaleznosc do
                    jakiejs tam religijnej (choc nie tylko religijnej) organizacji oznacza
                    obowiazek jej finansowania nie oznacza, ze jest to dobre rozwiazanie.
                    Potrafie sobie wyobrazic instytucje (jakakolwiek) niefinansowana z budzetu
                    panstwa do ktorej przynaleznosc jest dobrowolna a i jej czlonkowie dobrowolnie
                    zrzucaja sie na jej dzialalnosc. Dlatego tez nie uwazam by podawania w
                    deklaracji podatkowej swojej religii czy swiatopogladu tylko po to by
                    obowiazkowo oplacac Kosciol bylo dobrym rozwiazaniem. Zreszta juz widze pewna
                    luke (pomijajac juz nawet konstytucyjny zapis ktory wczesniej podalem). Otoz
                    taki delikwent pisalby w deklaracji, ze nie chce skladac sie na Kosciol ale w
                    niedzielnej mszy ucestniczylby i tam wrzucal na tace.

                    > Jesli o Polske chodzi, to taka oplata akurat w naszym kraju, gdzie
                    > znaczna czesc wiernych to ludzie religijni
                    > kulturowo/naiwnie/powierzchownie, moglaby zweryfikowac czy
                    > rzeczywiscie tak wielu jest w Polsce wierzacych jak twierdzi
                    > Kosciol

                    No wlasnie nie. Bo deklarcja obowiazkowej oplaty a wiara to dwie, niestety
                    oddzielne sprawy.

                    Ot, cala zagadka
                    > dziwacznego sposobu myslenia antyklerykalow.

                    Dziurawa jak szwajcarski ser. Ale niech juz tam bedzie.
                    • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 12:48
                      Gość portalu: lol napisał(a):

                      > A to, ze w innych krajach przynaleznosc do
                      > jakiejs tam religijnej (choc nie tylko religijnej) organizacji
                      oznacza
                      > obowiazek jej finansowania nie oznacza, ze jest to dobre
                      rozwiazanie.
                      > Potrafie sobie wyobrazic instytucje (jakakolwiek) niefinansowana z
                      budzetu
                      > panstwa do ktorej przynaleznosc jest dobrowolna a i jej czlonkowie
                      >dobrowolnie zrzucaja sie na jej dzialalnosc.


                      Tak, tylko pytanie czy takie zupelnie nie kontrolowane i datki
                      utrzymalyby dana instytucje. Zwlaszcza, ze mowa tu o Kosciele, a nie
                      Kolku Wedkarskim, chociaz podejrzewam ze i to ostatnie ma jakis tam
                      statut i wymaga od czlonkow skladek.



                      >Dlatego tez nie uwazam by podawania w
                      > deklaracji podatkowej swojej religii czy swiatopogladu tylko po to
                      >by obowiazkowo oplacac Kosciol bylo dobrym rozwiazaniem.

                      Tak jak mowilam, deklarowac swiatopogladu nie musisz. Moj maz,
                      ateista z krwi i kosci, te szwedzka koscielna oplate uiszcza bez
                      szemrania. Jak sie go pytam po co, to mi mowi ze w niczym mu to nie
                      przeszkadza, a poza tym to lubi dzwiek dzwonow w niedzielne
                      przedpoludnie. Jedyne co musal w deklaracji podatkowej wpisac to to
                      na ktory Kosciol chce placic. Od tego, moim zdaniem, daleka droga do
                      deklaracji swiatopogladowych. Sam zreszta to przyznajesz:

                      >Bo deklarcja obowiazkowej oplaty a wiara to dwie, niestety
                      > oddzielne sprawy.


                      I owszem, mozna na tej podstawie argumentowac, ze placiliby na
                      Kosciol w Polsce takze i ci kulturowo tylko w religie zaangazowani.
                      Czyi liczbowo by tych "wiernych" znow bylo wiecej niz w
                      rzeczywistosci. Pewnie tak, ale podejrzewam ze summa summarum
                      polskih katolikow byloby mniej. Zreszta chodzi tu o ukrocenie
                      panoszenia sie Kosciola i wtracania w sprawy panstwa, ktore sie nie
                      podoba takze wielu wierzacym. I taki podatek czy tam oplata mogaby
                      sie tu okazac pewnym remedium.


                      Zreszta juz widze pewna
                      > luke (pomijajac juz nawet konstytucyjny zapis ktory wczesniej
                      >podalem). Otoz taki delikwent pisalby w deklaracji, ze nie chce
                      >skladac sie na Kosciol ale w niedzielnej mszy ucestniczylby i tam
                      >wrzucal na tace.


                      Znow przyklad Szwecji - tu nie ma instytucji zwanej "taca". A jesli
                      delikwent nie chce na Kosciol placic, to moze nie placic, ale nie
                      bedzie mial mozliwosci np. wziecia slubu lub ochrzeczenia dziecka w
                      Kosciele.
                      • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 13:08
                        > Tak, tylko pytanie czy takie zupelnie nie kontrolowane i datki
                        > utrzymalyby dana instytucje. Zwlaszcza, ze mowa tu o Kosciele, a nie
                        > Kolku Wedkarskim

                        To juz nie Twoj ani moj problem a Kosciola i jego czlonkow. I co za roznica czy
                        mowa o Kosciele czy Zwiazku Wedkarskim?

                        > Tak jak mowilam, deklarowac swiatopogladu nie musisz. (...) Od tego, moim
                        zdaniem, daleka droga do
                        > deklaracji swiatopogladowych. Sam zreszta to przyznajesz:

                        Deklaracja wnoszenia oplaty na jakis tam Kosciol (czyli to co proponujesz) jest
                        deklaracja swiatopogladowa. A to o czym pisalem to deklaracja przekonan
                        religijnych. To, ze istnieja jednostkowe przypadki ateistow lozacych na Kosciol
                        nie oznacza, ze sa to zjawiska powszechne - sa one na granicy bledu
                        statystycznego. Czyli na podstawie takiej deklaracji, z wielkim
                        prawdopodobienstwem mozna okreslic czyjs swiatopoglad.

                        > Znow przyklad Szwecji - tu nie ma instytucji zwanej "taca". A jesli
                        > delikwent nie chce na Kosciol placic, to moze nie placic, ale nie
                        > bedzie mial mozliwosci np. wziecia slubu lub ochrzeczenia dziecka w
                        > Kosciele.

                        No i co z tego? Jesli chce swoje pieniadze rozdac biednym, klechom czy innym
                        zbieraczom puszek to tylko moja sprawa i nikt mi tego nie zabroni. Obdarowanemu
                        tez nikt nie zabroni przyjac pieniedzy. Wcale nie musi koscielny chodzic z taca
                        po kosciele - wystarczy, ze pojde na plebanie i tam wrecze koperte. A taka
                        niemozliwosc wziecia slubu czy ochrzczenia dziecka przy braku deklaracji lozenia
                        na dany Kosciol, z czego wynika? Z wtracania sie panstwa do spraw Kosciola. Bo
                        to panstwo jest posrednikiem pomiedzy obywatelem a Kosciolem i to ono narzuca
                        taki uklad: deklarujesz sie i cos mozesz, albo nie deklarujesz sie i nie mozesz,
                        a bez mojego posrednictwa zrobic nic nie mozecie. A tego posrednika nalezaloby
                        wyeliminowac i po problemie.
                        • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 15:18
                          Gość portalu: lol napisał(a):

                          A taka
                          > niemozliwosc wziecia slubu czy ochrzczenia dziecka przy braku
                          >deklaracji lozenia na dany Kosciol, z czego wynika? Z wtracania sie
                          >panstwa do spraw Kosciola. Bo to panstwo jest posrednikiem pomiedzy
                          >obywatelem a Kosciolem i to ono narzuca taki uklad: deklarujesz sie
                          >i cos mozesz, albo nie deklarujesz sie i nie mozesz.


                          Bzdura totalna. Zarowno w Szwecji jak i w Niemczech jest to
                          wewnetrzna decyzja samego Kosciola, ktory nie chce wyswiadczac uslug
                          w postaci slubow czy chrzcin dzieci ludzi nie placacych nan
                          podatkow, ergo do niego nie przynalezacych. Panstwo z tym nie ma nic
                          wspolnego, poza tym ze dla osob nie nalezacych do zadnej wspolnoty
                          religjnej ma w ofercie cywilne ceremonie slubne oraz nadania imienia
                          dziecku.

                          Reszty nie komentuje, bo wlasnie przestalam rozumiec w czym
                          wlasciwie tkwi twoj problem.
                          • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 15:33
                            Chwila, chwila. Sami rezygnuja z "instytucji tacy" (pisalas, ze w Szwecji nie ma
                            czegos takiego - a teraz piszesz cos o Niemcach - ale tam taca jest) bo wola
                            posrednictwo panstwa i od tego uzalezniaja udzielenie chrztu/slubu?
                            • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 16:50
                              Gość portalu: lol napisał(a):

                              > teraz piszesz cos o Niemcach - ale tam taca jest

                              Ale tez i pisze po polsku, a nie po szwedzku czy po bisurmansku.
                              Powinno wiec byc jasne, ze o istnieniu tacy w Niemczech nie
                              wposmnialam, bo nie wiem jak tam jest. Czytalam jednak kiedys, ze
                              Kosciol niemiecki nie zawsze chce udzielac slubow czy grzebac ludzi,
                              ktorzy nie placa nan podatkow. Widocznie "co laska" na tace czy tez
                              u ksiedza na zakrystii nie wystarczy, zreszta jak sprawdzic czy
                              nieboszczycy pani Braun lub pan Schmidt na tace dawali? A czy
                              placili podatek sprawdzic latwo.

                              > bo wola
                              > posrednictwo panstwa i od tego uzalezniaja udzielenie chrztu/slubu?


                              Co w tym dziwnego? Kosciol szwedzki akceptuje posrednictwo panstwa w
                              zbieraniu oplat. Jak juz ktos napisal, jest to po prostu
                              wygodniejsze, bo panstwo ma do tego instytucje, procedury itd. Ze
                              nie wspomne, iz kiedys ta oplata byla tu obowiazkowym podatkiem,
                              wiec panstwo po prostu kontynuuje te zbiorke pieniedzy, tyle ze
                              teraz juz na zasadzie wolnego wyobru kazdego podatnika. A to ze
                              Kosciol nie chce udzielac slubow czy chrztow ludziom, ktorzy do
                              niego nie naleza (czyli nan nie placa) nie ma nic wspolnego z
                              faktem, ze panstwo posredniczy w zbieraniu koscielnego podatku i sie
                              przez to niby do polityki Kosciola "wtraca". Po prostu nie placenie
                              podatku rowna sie nie przynalezenie.

                              A swoja droga to co dziwnego jest w rezygnacji z tacy na rzecz
                              posrednictwa panstwa w zbieraniu podatku koscielnego? Nie uwazasz,
                              ze w ten sposob dochody Kosciola staja sie bardziej transparentne? I
                              nie ma tak, ze u kiedza Marka chrzest kosztuje 100 zl a u ksiedza
                              Zenka 300 i jeszcze jest krecenie nosem, ze rodzice bez slubu zyja...
                              • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 20:15
                                > Ale tez i pisze po polsku, a nie po szwedzku czy po bisurmansku.

                                Ja tez pisze po polsku.

                                > Powinno wiec byc jasne, ze o istnieniu tacy w Niemczech nie
                                > wposmnialam, bo nie wiem jak tam jest. Czytalam jednak kiedys, ze
                                > Kosciol niemiecki nie zawsze chce udzielac slubow czy grzebac ludzi,
                                > ktorzy nie placa nan podatkow. Widocznie "co laska" na tace czy tez
                                > u ksiedza na zakrystii nie wystarczy, zreszta jak sprawdzic czy
                                > nieboszczycy pani Braun lub pan Schmidt na tace dawali? A czy
                                > placili podatek sprawdzic latwo.

                                Ale wysuwasz argument o tym, ze w jednym kraju cos jest, po czym podajesz przyklad innego panstwa, w ktorym nie wiesz jak jest. I w jakim celu mamy sprawdzac czy Kowalski dawal a Nowak nie? Panstwu nic do tego.

                                > Co w tym dziwnego?

                                To, ze takie dzialanie uwazasz za rozdzial Kosciola od panstwa podczas gdy nim nie jest. I to bez wzgledu na to czy taki uklad zostal zaakceptowany przez obie strony czy tez zostal narzucony przez jedna z nich.

                                > A swoja droga to co dziwnego jest w rezygnacji z tacy na rzecz
                                > posrednictwa panstwa w zbieraniu podatku koscielnego?

                                Poza tym o czym napisalem wyzej to nic.

                                Jak juz ktos napisal, jest to po prostu
                                > wygodniejsze, bo panstwo ma do tego instytucje, procedury itd.

                                Pisalem juz, ze wyobrazam sobie instytucje do ktorej zarowno przynaleznosc jak i jej finansowanie jest dobrowolne. Od poczatku do konca - czyli, ze mozna byc jej czlonkiem i nie wspierac finansowo, albo nie byc czlonkiem i lozyc na niego. Sa jeszcze mozliwosci takie, ze jest sie jego czlonkiem i sie go finansuje, albo sie nie jeste i sie nie finansuje. Bez zadnego panstwowego posrednictwa. Bo to angazowanie jakiejs tam czesci urzednikow panstwowych do tego by pieniadze przetransferowac z budzetu panstwa do budzetu instytucji niepanstwowej. I nie rozumiem dlaczego Kolko Wedkarskie, wg Ciebie tak finansowane moze byc a Kosciol (jakikolwiek) juz nie.
                                • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 20:22
                                  Nasępny rozdzielacz włosa na czworo. Jeden supaari już nam
                                  wystarczy. Chyba, że ...
                                  • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 20:26
                                    Eee tam. Poki co przedstawiacie wizje, ktora nijak nie pasuje do rozdzialu
                                    Kosciola od panstwa. I gdy tylko ktos o tym powie to zjawia sie piwi i zaczyna
                                    gledzic o wlosach. Wciaz czekam na przyklad martwosci wspomnianego
                                    konstytucyjnego zapisu. Ale zamiast go podac (podobno to proste) to wolisz gledic.
                                    Jak nie masz nic w temacie do powiedzenia to przynajmniej nie pisz po to, zeby
                                    pisac.
                                    • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 20:29
                                      Gość portalu: lol napisał(a):

                                      > Eee tam. Poki co przedstawiacie wizje, ktora nijak nie pasuje do
                                      > rozdzialu Kosciola od panstwa.

                                      Nijak nie pasuje Tobie, co nie znaczy, że nie pasuje.
                                      • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 20:32
                                        To prawda. Tylko zebys chociaz przedstawil, uwaga trudne slowo, argumenty. I z
                                        nimi sie mozna zgadzac albo i nie. Do tego sluzy forum by wymieniac poglady
                                        przerzucajac sie, uwaga trudne slowo, argumentami. Tylko to trzeba umiec. Wiec
                                        albo skoncz gledzic, albo przedstaw te, uwaga trudne slowo, argumenty
                                      • Gość: lol PS IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 20:33
                                        I pamietaj tez, ze jesli tobie pasuje to wcale nie znaczy, ze pasuje...
                                    • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 22:04
                                      Gość portalu: lol napisał(a):
                                      > Poki co przedstawiacie wizje, ktora nijak nie pasuje do rozdzialu
                                      > Kosciola od panstwa.

                                      Czytam ten wątek, czytam, i póki co nie dostrzegłam jakichkolwiek podstaw by uznać, że jedno do drugiego nie pasuje.

                                      Istnieje obecnie w Polsce coś takiego jak przekazanie części podatku na wybraną instytucję charytatywną. I nie musi (nie może?) być ona państwowa.
                                      • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 31.08.09, 04:20
                                        > Czytam ten wątek, czytam, i póki co nie dostrzegłam jakichkolwiek podstaw by uz
                                        > nać, że jedno do drugiego nie pasuje.

                                        A ja czytam ten watek i nie widze zadnych podstaw by uznac, ze np szwedzkie
                                        rozwiazanie pasowalo do rozdzialu Kosciola od panstwa. Tam go po prostu nie ma.

                                        > Istnieje obecnie w Polsce coś takiego jak przekazanie części podatku na wybraną
                                        > instytucję charytatywną. I nie musi (nie może?) być ona państwowa.

                                        No istnieje. Ale musi byc ona uznana z Organizacje Pozytku Publicznego. A na
                                        Kosciol mozna sobie placic jak Ci sie podoba. Jest taca ;)
                                        • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 11:28
                                          Gość portalu: lol napisał(a):
                                          > A ja czytam ten watek i nie widze zadnych podstaw by uznac, ze np szwedzkie
                                          > rozwiazanie pasowalo do rozdzialu Kosciola od panstwa. Tam go po prostu nie ma.

                                          Jaśniej. Nie ma czego - rozdziału? Już jest.

                                          > No istnieje. Ale musi byc ona uznana z Organizacje Pozytku Publicznego.

                                          OK, KK za takową ciężko uznać.
                                          Ale chodzi o to, że opcja datków zbieranych przez państwo już istnieje. Na innych nieco zasadach, ale jakoś działa.

                                          > A na Kosciol mozna sobie placic jak Ci sie podoba. Jest taca ;)

                                          I to jest złe rozwiązanie, które należy zmienić.
                                        • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 11:55
                                          Gość portalu: lol napisał(a):

                                          > A ja czytam ten watek i nie widze zadnych podstaw by uznac, ze np
                                          >szwedzkie rozwiazanie pasowalo do rozdzialu Kosciola od panstwa.
                                          >Tam go po prostu nie ma.


                                          Tjaaa, Szwecja jest znana ze scislego zwiazku Kosciola i panstwa jak
                                          swiat dlugi i szeroki...
                                          • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 12:12
                                            wilma.flintstone napisała:
                                            > Tjaaa, Szwecja jest znana ze scislego zwiazku Kosciola i panstwa jak
                                            > swiat dlugi i szeroki...

                                            Popraw mnie, jeżeli się mylę, ale do 2000 roku Szwecja formalnie była państwem
                                            wyznaniowym.
                                            • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 15:12
                                              black-emissary napisała:

                                              > Popraw mnie, jeżeli się mylę, ale do 2000 roku Szwecja formalnie
                                              >była państwem wyznaniowym.

                                              Jesli chodzi o formalny rozdzial Kosciola i panstwa to tak, do 2000
                                              roku formalnie go nie bylo. Ale Szwecja to jest w ogole dziwny kraj -
                                              formalnie to szwedzki nie jest tu jeszcze jezykiem urzedowym...
                                              • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 15:30
                                                wilma.flintstone napisała:
                                                > Jesli chodzi o formalny rozdzial Kosciola i panstwa to tak, do 2000
                                                > roku formalnie go nie bylo. Ale Szwecja to jest w ogole dziwny kraj -
                                                > formalnie to szwedzki nie jest tu jeszcze jezykiem urzedowym...

                                                Dlatego właśnie Szwecja jest tak ciekawym krajem w temacie "kościół a państwo" -
                                                formalnie do bardzo niedawna posiadała kościół państwowy, a w praktyce jest
                                                państwem niezwykle świeckim nawet jak na europejskie standardy.
                                                Zupełna odwrotność Polski :).

                                                Jeżeli o podatku kościelnym natomiast mowa to podejrzewam, że w Szwecji jest on
                                                właśnie pochodną niedawnego rozdziału państwa i kościoła.
                                • tlenek_wegla Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 20:32
                                  Pisalem juz, ze wyobrazam sobie instytucje do ktorej zarowno przynaleznosc
                                  jak i jej finansowanie jest dobrowolne. Od poczatku do konca - czyli, ze
                                  mozna byc jej czlonkiem i nie wspierac finansowo, albo nie byc czlonkiem i lozyc
                                  na niego. [edit: dobrowolnie oczywiscie] Sa jeszcze mozliwosci takie, ze jest
                                  sie jego czlonkiem i sie go finansuje, albo sie nie jeste i sie nie finansuje.



                                  I instytucje, ktorej czlonkiem sie nie jest i mimo to na nia sie lozy wyobrazasz
                                  sobie?
                                  BO taki jest wlasnie kk w Polsce.
                                  • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 20:35
                                    Tak. Sa takie. Na przyklad lozymy obowiazkowo na jakies ZUSy czy inne OFE. Tylko
                                    czy ja pisalem, ze obecny system to dobre rozwiazanie?
                                    • tlenek_wegla Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 20:40
                                      Nareszcie jakis postep. Wiec skoro obecny system finansowania opiera sie na
                                      bandytyzmie i lupieniu ludzi niedobrowolnie z ich pieniedzy, mimo, ze tego nie
                                      chca, to chyba warto to zmienic.

                                      Bo czy istnienie ZUS jest wytlumaczeniem dla zlodziejskiej dzialalnosci KK?
                                      • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 20:44
                                        Nie. Pokazuje tylko, ze nie mamy realnego wplywu na to jak urzednicy panstwowi
                                        dziela pieniadze pochodzace z naszych podatkow. Jedno i drugie jest zle i ani
                                        pierwsze nie usprawiedliwia drugiego ani drugie - pierwszego.
                                  • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 21:37
                                    tlenek_wegla napisał:

                                    >> I instytucje, ktorej czlonkiem sie nie jest i mimo to na nia sie
                                    >lozy wyobrazasz sobie? BO taki jest wlasnie kk w Polsce.



                                    Otoz to. Ja jednak wole system, w ktorym ingerencja panstwa w sprawy
                                    Kosciola ogranicza sie do zbierania przez nie dobrowolnych oplat na
                                    instytucje, do ktorej obywatel z wlasnej woli chce nalezec i na nia
                                    placic, niz zebym musiala placic bez pytania mnie o zdanie. Jak
                                    zrezta napisales na koncu watku, rozwiazanie moze nie perfekcyjne,
                                    ale na pewno blizsze rozdzialowi panstwa i Kosciola niz obcne
                                    mydlenie oczu.
                                • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 22:02
                                  Gość portalu: lol napisał(a):
                                  > Pisalem juz, ze wyobrazam sobie instytucje do ktorej zarowno przynaleznosc jak
                                  > i jej finansowanie jest dobrowolne.

                                  Każda instytucja ma pełne prawo decydować o tym kogo za członka chce uważać, a kogo nie. Tak więc szwedzki kościół ma prawo uznać, że kto na niego nie płaci (wszystko jedno jak formalnie się to odbywa) do niego nie należy.

                                  > I nie rozumiem dlaczego Kolko Wedkarskie, wg Ciebie tak
                                  > finansowane moze byc a Kosciol (jakikolwiek) juz nie.

                                  Bo chyba nawet w Szwecji więcej jest wierzących niż wędkarzy.
                        • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 21:56
                          Gość portalu: lol napisał(a):
                          > Deklaracja wnoszenia oplaty na jakis tam Kosciol (czyli to co proponujesz) jest
                          > deklaracja swiatopogladowa. A to o czym pisalem to deklaracja przekonan
                          > religijnych. To, ze istnieja jednostkowe przypadki ateistow lozacych na Kosciol
                          > nie oznacza, ze sa to zjawiska powszechne - sa one na granicy bledu
                          > statystycznego. Czyli na podstawie takiej deklaracji, z wielkim
                          > prawdopodobienstwem mozna okreslic czyjs swiatopoglad.

                          Proponuję więc trzy opcje: (1) wpłata na wybrany kościół, (2) ateista, (3) uchylam się od odpowiedzi. Przy zaznaczeniu opcji numer trzy podatek byłby przekazywany na losowy związek wyznaniowy.
                      • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 21:58
                        wilma.flintstone napisała:
                        > I owszem, mozna na tej podstawie argumentowac, ze placiliby na
                        > Kosciol w Polsce takze i ci kulturowo tylko w religie zaangazowani.
                        > Czyi liczbowo by tych "wiernych" znow bylo wiecej niz w
                        > rzeczywistosci. Pewnie tak, ale podejrzewam ze summa summarum
                        > polskih katolikow byloby mniej. Zreszta chodzi tu o ukrocenie
                        > panoszenia sie Kosciola i wtracania w sprawy panstwa, ktore sie nie
                        > podoba takze wielu wierzacym. I taki podatek czy tam oplata mogaby
                        > sie tu okazac pewnym remedium.

                        Może to zadziałać też w drugą stronę - wiele osób od podatku się uchyli w ramach oszczędności, ale wciąż będą się za katolików uważać jak obecnie.
                        • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 11:59
                          black-emissary napisała:

                          > Może to zadziałać też w drugą stronę - wiele osób od podatku się
                          uchyli w ramac
                          > h oszczędności, ale wciąż będą się za katolików uważać jak obecnie.



                          To tez, ale przynajmniej Kosciol nie bedzie mogl swojego panoszenia
                          sie usprawiedliwiac liczba swoich wiernych , tak jak to czyni w tej
                          chwili.
                          • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 12:16
                            wilma.flintstone napisała:
                            > To tez, ale przynajmniej Kosciol nie bedzie mogl swojego panoszenia
                            > sie usprawiedliwiac liczba swoich wiernych , tak jak to czyni w tej
                            > chwili.

                            No właśnie obawiam się, że to się nie uda - KK będzie tłumaczyć, że niska liczba podatkowych wiernych jest spowodowana tragiczną biedą społeczeństwa (w tym miejscu wypada wskazać winnego), a w praktyce 99% to żarliwi wierni.

                            Wskazany przez lol art. 53 konstytucji mocno miesza w idei podatku kościelnego.
                            • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 14:38
                              black-emissary napisała:

                              > No właśnie obawiam się, że to się nie uda - KK będzie tłumaczyć,
                              >że niska liczba podatkowych wiernych jest spowodowana tragiczną
                              >biedą społeczeństwa (w tym miejscu wypada wskazać winnego), a w
                              >praktyce 99% to żarliwi wierni.
                              >


                              Czyli co? Nie ma zadnego rozwiazania...? :(
                              • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 14:45
                                wilma.flintstone napisała:
                                > Czyli co? Nie ma zadnego rozwiazania...? :(

                                Należy uznać KK za przedsiębiorstwo usługowo-handlowe :).
                                • wilma.flintstone Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 15:12
                                  black-emissary napisała:

                                  >> Należy uznać KK za przedsiębiorstwo usługowo-handlowe :)

                                  Czyli co, podatek dochodowy...?
                                  • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 15:32
                                    wilma.flintstone napisała:
                                    > Czyli co, podatek dochodowy...?

                                    Podatek dochodowy, kasy fiskalne, prawa pracownicze, ograniczenia
                                    antymonopolowe, księgowość, składki ubezpieczeniowe i wszystko to z czym borykać
                                    muszą się wszyscy inny przedsiębiorcy.
        • teletoobis Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 14:57
          Gość portalu: lol napisał(a):

          7. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do
          ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.


          Przeciez chodzi o dobrowolnosc.... Jesli nie chcesz- nikt Cie nie
          zmusi do przyznania sie do tego, ze wierzysz w kota :)

          Lolek! Nie mam GG w Polsce, bo kozystam z stale roznych kompow.
          moj tel 607358550
          • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 20:22
            O ile dobrze pamietam to proponowales to:
            "Kazdy obywatel w deklaracji podatkowej podaje swe wyznanie: moze byc rownie
            dobrze prawoslawie, judaizm, buddyzm. Jesli ktos jest niewierzacy- tez wpisuje
            to do zeznania"
            I jak to sie ma do dobrowolnosci? Jesli uznajemy, ze na swiadectwie szkolnym nie
            moe byc oceny z religii to tym bardziej na zeznaniu podatkowym nie moze byc
            rubryki pt "wyznanie"

            PS. tel zapisany ;d
            • tlenek_wegla Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 20:34
              Zapomniales o jednym. Religia JEST na swiadectwie. Co wiecej. Ocena z
              tego przedmiotu wliczana jest do sredniej!!!


              W takim kraju obecnosc wyznania w PiCie nie stanowi chyba powaznego problemu.
              • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 20:43
                > Zapomniales o jednym. Religia JEST na swiadectwie. Co wiecej. Ocena z
                > tego przedmiotu wliczana jest do sredniej!!!

                A nie powinna byc. Tyle, ze ja postuluje by wykreslic ten zapis ze wzgledu na
                to, ze na przyklad w PIT nie podaje sie (bo nie mozna) wyznania. Tutaj z kolei
                widze odwrotne rozumowanie: jesli religia jest na swiadectwie to i w PIT powinno
                byc wyznanie.

                > W takim kraju obecnosc wyznania w PiCie nie stanowi chyba powaznego problemu.

                Dla mnie stanowi i to duzo wiekszy niz ocena z religii na swiadectwie. Bo moje
                dziecko nie bedzie mialo tej oceny na swiadectwie to i ja nie chce ujawniac
                swojego wyznania urzednikowi panstwowemu.
      • mg2005 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 11:44
        teletoobis napisał:

        > To proste, ale waskim, zaczadzonym katolom trza rzeczy najprostsze
        > tlumaczyc.

        Odezwał sie intelektualista :)
        • teletoobis Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 15:14
          nie narzekam, a Ty masz jakies kompleksy?
      • black-emissary Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 21:47
        teletoobis napisał:
        > Marzenia? U nas tak.

        Ale jakie piękne... :(
    • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 09:31
      W Twoim poście więcej złosliwości niz meritum, ale to już stało się
      Twoją cechą rozpoznawczą.
      A pogodzić bardzo łatwo. Strony, państwowa i kościelna się umawiają,
      że podatek na kosciół pobiera, dla ułatwienia, również Urząd
      Skarbowy, a z pobranej sumy potrąca koszta poboru. Resztę przekazuje
      kościołowi. Takie to trudne? Chyba tylko dla wyklęczałego klerykała.
      • teletoobis Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 09:38
        Mnie w tym wszystkim uderza jedno. Pomimo, ze post jest bardzo malo
        merytoryczny, przesiakniety zlosliwoscia, to jednak trafil pod
        pinezke. Inni za taki tekst musieliby swego wpisu szukac na Oslej.
        Jak widac admin jest tutaj wyjatkowym paniskiem i tnie wszystko
        czego sam nie potrafi zrozumiec, a wyroznia to, co pasuje do jego
        mentalnosci
        • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 09:48
          Pinezka bardziej szkodzi wątkom niż pomaga, optycznie źle sytuuje, a
          nam, przekornemu narodowi, odbiera ochotę do wpisywania się w treści
          hołubione przez władzę.
          • teletoobis Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 09:55
            ale obrazuje postepowanie wladzy i jej stronniczosc :)
            • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 10:03
              Nie dopatruję się w tym działaniu żadnej stronniczości. Temat tego
              wątku pewnie wydał się administracji ciekawy (może nawet i jest), bo
              zaprasza do szukania rozwiązań. Choć nadmiar złośliwości w poście
              wprowadzającym, nie tyle zaprasza ile prowokuje i zniechęca, a to
              powinno skolei dyskwalifikować. Ale zostawmy, czy admini mieli rację
              czy nie, wątek jest jaki jest, olejmy złośliwości, piszmy w temacie.
              • teletoobis Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 15:14
                Piwi!

                temat rzeczywiscie jest bardzio ciekawy, a tym bardzie coraz wiecej
                na czasie. Jednak moim zdaniem dyskutowac n ie ma o czym. Caly
                postepowy swiat wprowadzil opodatkowanie wiernych na rzecz wlasnych
                wyznan i kosciolow ratujac sie przed wyciaganiem klejacych paluchow
                po panstwowe mienie i pieniadze.
                Wiesz dlaczego w Polsce ta inicjatywa spotyka sie z bezczelna
                negacja wladz koscielnych? Bo to bylaby rzeczywista weryfikacja
                ilosci i jakosci wiernych KrK w Polsce, a jednoczesnie oderwalo by
                sie ryje od koryta tej czarnej stonce. Dlatego tusze iz stan ktory
                panuje w tym temacie dzis, bedzie trwal ze wzgledu na sprzeciw
                czarnych.
                • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 15:37
                  teletoobis napisał:

                  > Dlatego tusze iz stan ktory panuje w tym temacie dzis, bedzie
                  > trwal ze wzgledu na sprzeciw czarnych.

                  Więcej optymizmu przyjacielu. Odeszli czerwoni odejdą i czarni. Nie
                  że tak postanowili, bo jedni drudzy zdolni do wszystkiego, byleby
                  trzymać się dojnej krowy, ale dlatego, że wszystko na tym swiecie
                  przemija, czarny również. Jak niemodny garnitur. Czas jest dla
                  wszystkich nieubłagany.
                  • teletoobis Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 15:47
                    mlody przyjacielu.... ja juz moge tego niedoczekac, a dziecie me
                    mieszka na stale w Niemczech :)
                    A tak by sie chcialo zobaczyc czarnego na kleczkach :)
                    • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 15:55
                      Właśnie jesteś świadkiem jak czarny zamienia się w trupa. I niech
                      Cię nie zmylą jego ostatnie drgawki.
    • bysiu.dominator kasa fiskalna 30.08.09, 11:06
      traktować kościół jak przedsiębiorstwo (a czymże innym obecnie jest?)
      niech płaci podatki od swoich biznasów i bedzie ok

      > zdeklarowany antyklerykał zrozumiał... [podejrzewam, że to
      > niemożliwe, gdyż wytłumaczenie najmądrzejszemu zdeklarowanemu
      > antyklerykałowi czegokolwiek przerasta zdolności najlepszego
      > możliwego nauczyciela]...
      twoje podejrzenia są błędne, podejrzewam że jesteś nadęty bufon
    • piwi77 A może jakas konstruktywna propozycja katolika, 30.08.09, 11:26
      by tu się znalazła? Skoro szeregowi boją się wychodzić przed szereg,
      może jakiś duchowny by się wypowiedział (pełno ich tu przy innych
      okazjach), czy da się pogodzić, w końcu podobno tryskają
      inteligencją, niech więc dadzą jej upust.
    • drop.2 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 11:37
      "> Ktoś mógłby mi wytłumaczyć jak można pogodzić rozdział Kościoła
      > od państwa [...]" i podatek kościelny?"

      Po pierwsze: rozdział kościoła od panstwa - na to nie ma
      wytłumaczenia, czy raczej usprawiedliwienia.

      Nie istnieje normalne wolne sprawiedliwe panstwo tam gdzie do władzy
      włącza sie religia/religie zorganizowane. To tyczy tez oczywiscie
      innych ugrupowań, mafi itd.

      Kościół w rządzie to panstwo fundamentalne/religijne a to to samo co
      panstwo policyjne, podobnie jak okupacja Rosjan nad Polska za komuny
      dawniej.

      A podatek? :)) Jest wyłącznie skutkiem tej sytuacji wiec o czym tu
      dyskutować?? To tylko chory efekt tego co sie dzieje, obywatel nie
      powinien płacic na kościół. Podatek na kosciol dotyczy tylko
      osób zrzeszonych/nalezących do KK, normalnego człowieka to nie
      powinno obchodzic/dotyczyc.
      • mg2005 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 11:51
        drop.2 napisała:

        >
        > Kościół w rządzie to panstwo fundamentalne/religijne

        Znasz takie państwo ? :)


        --
        Bajka o Szejku i siedmiu tusko-matołkach :)
        • tlenek_wegla Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 13:41
          Watykan, Arabia Saudyjska....
      • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 12:02
        > Po pierwsze: rozdział kościoła od panstwa - na to nie ma
        > wytłumaczenia, czy raczej usprawiedliwienia.

        Czyli nie powinno byc rozdzialu panstwa od kosciola?

        > Kościół w rządzie

        W Polsce nie ma Kosciola w rzadzie. Najprawdopodobniej masz przywidzenia.

        Podatek na kosciol dotyczy tylko
        > osób zrzeszonych/nalezących do KK, normalnego człowieka to nie
        > powinno obchodzic/dotyczyc.

        Nie podatek a datek. To zasadnicza roznica.
        • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 12:30
          Gość portalu: lol napisał(a):

          > W Polsce nie ma Kosciola w rzadzie. Najprawdopodobniej masz
          przywidzenia.

          O obecności kościoła w rządzie wcale nie świadczy jedynie
          obecnocność w nim sutann. Są też inne, bardziej zawoalowane, sposoby
          obecności. Jakie? Jeżeli nie wiesz jakie, to moja poddpowiedź i tak
          Cię nie przekona.
          • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 13:18
            Metoda rozmowy wedlug piwiego:
            "nie masz racji, a argumentow/przykladow nie podam".
            Stawiac tezy kazdy moze - nawet piwi. Bronic ich juz nie kazdy - chocby piwi nie
            potrafi tego robic czego dal dowod w poscie do ktorego sie odnosze. Bo nie
            wierze w to, ze piwi jest jasnowidzem.
          • kolter-one Re: Jedno pytanie.... 31.08.09, 00:01
            piwi77 napisał:

            > Gość portalu: lol napisał(a):
            >
            > > W Polsce nie ma Kosciola w rzadzie. Najprawdopodobniej masz
            > przywidzenia.
            >
            > O obecności kościoła w rządzie wcale nie świadczy jedynie
            > obecnocność w nim sutann. Są też inne, bardziej zawoalowane, sposoby
            > obecności. Jakie? Jeżeli nie wiesz jakie, to moja poddpowiedź i tak
            > Cię nie przekona.

            Opus dei;
            Marek Jurek, Jarosław Sellin, Kazimierz Ujazdowski,Tomasz Merta,Jerzy
            Polaczek, Marian Moszoro,Cezary Mech ......
      • Gość: nehsa Re: Jedno pytanie.... IP: *.saite.com.pl 30.08.09, 12:07
        Słowami Nauki Wszechmogącego Ojca-Boga, i obecnymi w
        Czterech Ewangeliach kłamstwami sprzecznymi z Nauka Ojca-Boga
        ,
        udowodniłem na tym Forum, że Jezus jest postacią fikcyjną,
        mistyfikatorem, wymysłem Judasza Iszkarioty.
        Rozpowszechnianie plugawych bredni, że Jezus był Synem Bożym, i
        nakłanianie wyznawców do oddawania mu czci jako Synowi Boga, jest
        niczym innym, tylko dowodem upodlania ludzi.
        W demokratycznym państwie, czyli służebnym wobec narodu, religia
        krk, nie funkcjonowałaby w szkole.

        Przedstawiciele władz państwowych, nie braliby udziału w
        kościelnych cyrkowo-odpustowych hecach.

        Cały majatek krk już dawno powinien być znajonalizopwany, bo jest
        własnością Narodu
        .

      • drop.2 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 12:20
        Sorry może nie za bardzo jasno bylo wyrażone:

        "Po pierwsze: rozdział kościoła od panstwa - na to nie ma
        wytłumaczenia, czy raczej usprawiedliwienia."

        Mam na myśli ze tematu rozdziału kościoła od panstwa wogole
        powinno nie być
        bo w normalnych warunkach kościół nie może
        w*****ać sie do rządu/panstwa/społeczenstwa.
        • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 13:20
          bo w normalnych warunkach kościół nie może
          > w*****ać sie do rządu/panstwa/społeczenstwa.

          To prawda. Pamietac jednak treba, ze w normalnych krajach dziala to w obie strony.
        • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 13:49
          drop.2 napisała:

          > bo w normalnych warunkach kościół nie może
          > w*****ać sie do rządu/panstwa/społeczenstwa.

          Ale to nie od kościoła należy domagać się samoograniczenia, wiadomo,
          że ekspansja na cały świat to jego credo. Zadanie rozdziału leży
          wyłącznie po stronie państwa, a że państwo demokratyczne, a takim
          jest Polska, zależy od woli wyborców, więc zadanie to jest naszym,
          wyborców zadaniem.
          • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 13:55
            A co powiesz gdy wiekszosc tego rozdzialu nie bedzie chciala? Podejrzewam, ze
            odpowiesz iz moga sobie nie chcec, ale tym razem slusznosc stoi po stronie
            mniejszosci i wlasnie dlatego ich trzeba sluchac. Albo druga mozliwosc: nalezy
            poczekac, w koncu wiekszosc zrozumie.
            Zreszta, nie tylko w tym wypadku, uznajac demokracje za najlepsza metode
            sprawowania rzadow, nalezaloby przeprowadzic referendum. Bo jak pokazuje
            praktyka w czasie kampanii wyborczej do polskiego parlamentu politycy tylko
            obiecuja, by po wygranych wyborach tymi obietnicami sie podetrzec
    • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 12:06
      Zrozumienie pojęć (pamięciowe opanowanie definicji to jeszcze nie
      zrozumienie) to Twoja niewątpliwie słaba strona. Tym razem nie
      potrafisz rozróżnić współpracy od rozdziału. Otóż rozdział nie
      wyklucza współpracy. Rozdziału nie ma nie wtedy gdy jest współpraca,
      ale wtedy, gdy jeden podmiot jest zależny od drugiego, a współpraca,
      do której i tu dochodzi ma charakter asymetryczny, tzn, jedna strona
      odnosi profit, druga ponosi stratę. Taką współpracę przestajemy
      nazywać współpracą, raczej nazwiemy ją eksploatacją. Może
      niepotrzebnie wprowadziłem nowe pojęcie i tak już masz niezły mętlik
      w głowie.
      • Gość: nehsa Re: Jedno pytanie.... IP: *.saite.com.pl 30.08.09, 12:12
        każde działanie każdego człowieka, jest współpracą.
        A to, jak sobie będziesz interpretował jej tysięczne rodzaje,
        sposoby,itp., niczego zmieni. Będzie to zawsze współpraca.
        • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 14:52
          Gość portalu: nehsa napisał(a):

          > każde działanie każdego człowieka, jest współpracą.

          Na początek wypadałoby chociażby żeby w tym tangu było co najmniej
          dwóch, bo w pojedynkę to już na pewno nie współpraca. Umówmy się
          przynajmniej na te chwilę, że duchów w tę okoliczność nie włączamy.
          • Gość: nehsa Re: Małpa by to zrozumiała. IP: *.saite.com.pl 30.08.09, 17:46
            piwi77 napisał:
            "Gość portalu: nehsa napisał(a):
            każde działanie każdego człowieka, jest współpracą.
            i piwi77 odpowiedział:
            Na początek wypadałoby chociażby żeby w tym tangu było co najmniej
            dwóch, bo w pojedynkę to już na pewno nie współpraca. Umówmy się
            przynajmniej na te chwilę, że duchów w tę okoliczność nie włączamy.
            i odp nehsy:
            Gdyby na Ziemi pozostało dwóch ludzi. Każdy na odrębnej półkuli. I,
            gdyby o swoim współistnieniu nie wiedzieli, to ich każde działanie,
            i tak będzie współpracą.
            "Tlenek", podał ci przykłady wspołpracy antagonistycznej i
            nieantagonistycznej wspołpracy.
            Bez "Ducha" piwi77, byłbyś tylko człekokształtnym, zamiast
            człowiekiem. Ale tak ogólnie, nie ma o co bić piany.




            • tlenek_wegla Re: Małpa by to zrozumiała. 30.08.09, 20:38
              Miedzy organizmami. Jeden organizm nie jest w stanie tego typu akcji
              przedsiewziac. po prostujest. wiec uwaga piwiego jest jak najbardziej na miejscu.

              Jakiekolwiek sposoby oddzialywania jednego organizmu na drugi sila rzeczy
              wymagaja obecnosci oddzialujacego i tego, na ktorym dzialanie jest wywierane.
              Nie zaprzeczysz tej logice?

              Chyba, ze logika nie wchodzi w zakres nauk Twojego Ojca Stworzyciela.
              • nehsa Re: Małpa by to zrozumiała. 30.08.09, 21:14
                Wchodzi. Dlatego funkcjonuje prawo naczyń połączonych. I nie ma co
                dywagować.
      • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 12:15
        > Zrozumienie pojęć (pamięciowe opanowanie definicji to jeszcze nie
        > zrozumienie) to Twoja niewątpliwie słaba strona.

        I niewatpliwie o kilka rzedow wielkosci mocniejsza strona niz twoja ;)

        Rozdziału nie ma nie wtedy gdy jest współpraca,(...) a współpraca,
        > do której i tu dochodzi

        Chlopie. Naucz sie spojnie wyrazac swoje mysli.
        A wspolpraca moze przynosic obopolne korzysci, a moze tez przynosic korzysci
        tylko jednej ze stron. W tym drugim przypadku dzialanie takie nie przestaje byc
        wspolpraca i nie oznacza braku rozdzialu dwoch podmiotow.

        Taką współpracę przestajemy
        > nazywać współpracą, raczej nazwiemy ją eksploatacją.

        Brednie.

        Może
        > niepotrzebnie wprowadziłem nowe pojęcie i tak już masz niezły mętlik
        > w głowie.

        Najpierw SAM zrozum pojecia o ktorych piszesz.
        • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 12:26
          Gość portalu: lol napisał(a):

          > A wspolpraca moze przynosic obopolne korzysci, a moze tez
          > przynosic korzysci tylko jednej ze stron. W tym drugim przypadku
          > dzialanie takie nie przestaje byc wspolpraca i nie oznacza braku
          > rozdzialu dwoch podmiotow.

          1. Współpraca bez dalszych przymiotników, zawsze musi prowadzić do
          korzyści u obu stron inaczej nie jest współpracą.
          2. Nigdzie nie pisałem, że współpraca, niekorzystna dla
          jednej ze stron, od razu oznacza brak rozdziału. Z jeżeli A to B,
          nie możesz wyprowadzać, jeżeli B to A.
          • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 12:37
            > 1. Współpraca bez dalszych przymiotników, zawsze musi prowadzić do
            > korzyści u obu stron inaczej nie jest współpracą.

            Zapoznaj sie z definicja slowa wspolpraca. Nastepnie postaraj sie te definicje zrozumiec. Pozniej mozemy pogfadac. Aha. Zebys nie musial szukac, bo to moze byc dla ciebie dosyc trudnym zadaniem, to od razu sluze linkiem:
            sjp.pwn.pl/lista.php?co=wsp%F3%B3praca
            > 2. Nigdzie nie pisałem, że współpraca, niekorzystna dla
            > jednej ze stron, od razu oznacza brak rozdziału.

            Pisales, ze rozdzialu nie ma wtedy gdy wspolpraca jest asymetryczna.
            O tu:
            forum.gazeta.pl/forum/w,29,99605592,99613868,Re_Jedno_pytanie_.html
            • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 12:45
              Gość portalu: lol napisał(a):

              > Pisales, ze rozdzialu nie ma wtedy gdy wspolpraca jest
              > asymetryczna.

              Nic podobnego. Ale nie nazwę Cie kłamcą, bo wiem, że przeczytanego
              tekstu po prostu nie zrozumiałeś. I jak przytaczasz, to nie linka do
              całej wypowiedzi, ale konkretne zdanie.
              • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 12:53
                "Rozdziału nie ma nie wtedy gdy jest współpraca,
                [czyli rozdzialu nie ma wtedy gdy] jeden podmiot jest zależny od drugiego, a
                współpraca, do której i tu dochodzi ma charakter asymetryczny"

                Zwyczajnie nie potrafisz formulowac mysli.
                • piwi77 Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 12:56
                  Skreślasz sobie jedno nie i uważasz za równoważne? W takim
                  razie kończę dyskutować z Tobą, bo traci to sens.
                  • Gość: lol Re: Jedno pytanie.... IP: *.netis.net.pl 30.08.09, 13:14
                    Niczego nie skreslilem. Masz zwidy. Napisales, ze czegos nie ma nie wtedy gdy 1,
                    ale nie ma wtedy gdy jest 2. Tak napisales i teraz nie pierdziel, ze nie pisales.
                    Powtarzam cytat juz niczego nie wycinajac a jedynie dodajac cos by rozjasnic:
                    "Rozdziału nie ma nie wtedy gdy jest współpraca, ale [rozdzialu nie ma] wtedy,
                    gdy..."
                    Tylko nie bredz, ze powinno to brzmiec tak:
                    "Rozdziału nie ma nie wtedy gdy jest współpraca, ale [rozdzialu nie ma nie]
                    wtedy, gdy..." bo to zdanie straciloby sens. A jesli upierass sie jednak, ze to
                    drugie jest prawdziwe to nasza rozmowa rzeczywiscie traci sens, bo twoja
                    wypowiedz stoi w sprzecznosci z antyklerykalizmem.
        • tlenek_wegla Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 13:48
          a. antagonistyczne:
          - konkurencja
          - pasożytnictwo
          - amensalizm
          b. nieantagonistyczne:
          - mutualizm
          - komensalizm
          - protokooperacja
          - neutralizm
    • truten.zenobi Re: Jedno pytanie.... 30.08.09, 15:03
      to proste..
      kościół w myśl zasady jest organizacją wyznaniową a więc nie wtrąca
      się w politykę państwa, państwo poza określeniem ram prawnych nie wtrąca się w wewnętrzne sprawy kościoła

      jeśli chodzi o podatki to należało by opodatkować na zasadach
      ogólnych i tyle.. np. tak jak fundacje
    • supaari Podsumowanie 30.08.09, 18:09
      Słowo podsumowanie nie oznacza zamknięcia dyskusji. Chciałbym
      ją jedynie skierować na jakieś sensowne tory. Kilka uwag zatem…
      1. Jak zauważył lol termin podatek nie pasuje do podawanych
      pomysłów, gdyż niesie ze sobą bagaż cech, których nijak nie można
      pogodzić z nimi (jak na przykład brak określonego z góry
      przeznaczenia). Proponuję zatem przez podatek kościelny
      rozumieć nakazany prawem powszechnym datek w wysokości określonej
      przez państwo, który płacony byłby przez członków organizacji
      religijnych na rzecz owych organizacji
      (sorry, Bysiu i Trutniu -
      minęliście się nieco z tematem).
      2. Pojawiły się dwa główne nurty uzasadnienia zgodności rozdziału
      z podatkiem.

      Pierwszy nurt to prezentowany przez Wilmę i Tubisia model, w
      którym każdy obywatel deklarowałby na rzecz jakiej organizacji
      religijnej chce płacić niewielki podatek; gdyby obywatel nie chciał
      takowego płacić, to nie musiałby. Tubiś dodatkowo proponuje, aby
      rada parafialna decydowała o przeznaczeniu środków uzyskanych z
      dobrowolnych wpłat, co – gdyby było regułą prawną – oznaczałoby, że
      państwo miesza się do organizacji Kościoła. Zwolennicy takiego
      modelu twierdzą, że ustalona prawnie danina na Kościół nie stoi w
      sprzeczności z zasadą jego rozdziału od Państwa. A ja
      twierdzę, że stoi. Państwo ustala w nim mianowicie poziom
      przychodów „niezależnej” organizacji (zauważył ten aspekt Mg2005).
      Może go dowolnie kształtować! 2%, 8%, 0,00004%... Wybaczcie – nie
      można tego systemu nazwać rozdzieleniem Kościoła od państwa.
      Tubiś dodatkowo proponuje, aby środki z podatku miały swoje
      przeznaczenie (np. administracja), zaś dobrowolne datki – swoje (np.
      wystrój). Dzięki temu „niezależna” organizacji nie ma swobody w
      kształtowaniu własnego budżetu. Może się mylę, ale Piwi77 taką
      sytuację nazywa eksploatacją.

      Nurt drugi to pomysł Piwiego, aby Kościół i Państwo na drodze
      umowy ustaliły, że urzędy skarbowe ściągają ów podatek kościelny.
      Nie zostało to expilicite napisane, ale zakładam, że wysokość
      podatku określałaby strona kościelna, a Państwo robiłoby za
      opłacanego agenta. Tylko że taka opłata nie byłaby podatkiem
      w sensie opisanym na wstępie. O ile zatem mogę uznać, że rozdział ma
      wówczas miejsce, to jednocześnie muszę zauważyć, że podatku
      kościelnego
      nie ma…

      Dziękuję za szeroki odzew na wątek i przepraszam wszystkich, którzy
      poczuli sie urażeni tym, co napisałem o najmądrzejszym
      zadeklarowanym antyklerykale
      . Uznałem, że zasugerowanie
      tłumaczenia czegoś najmądrzejszemu katolikowi spowodowałoby złośliwe
      posty o tym, że wytłumaczenie czegokolwiek jakimukolwiek katolikowi
      to cud, a cudów nie ma. Mogłem wprawdzie zostawić gołe pytanie, ale
      post byłby wówczas taki rachityczny.
      • tlenek_wegla Re: Podsumowanie 30.08.09, 20:50
        > rada parafialna decydowała o przeznaczeniu środków uzyskanych z
        > dobrowolnych wpłat, co – gdyby było regułą prawną – oznaczałoby, że
        >
        > państwo miesza się do organizacji Kościoła.

        Czyli kosciol mieszac sie do panstwo - dobrze. Panstwo mieszac sie do kosciol, zle?

        Państwa. A ja
        > twierdzę, że stoi. Państwo ustala w nim mianowicie poziom
        > przychodów „niezależnej” organizacji

        Coz jak dla mnie KK moze utrzymywac sie tylko z dobrowolnych datkow parafian...
        Ale wara od Panstwowych pieniedzy. Ile wyprosi u owiec i baranow, tyle dostanie.
        Ladnie pokaze ile dostalo i zaplaci odpowiedni podatek.

        Sam dodatkowo zaplaci za indoktrynerow i wynajem sal do prowadzenia owej.

        Rozsadnym dla mnie jest stwierdzenie, ze skoro kosciol zdaje sie na panstwo w
        gestii nauczania religii (mimmo, ze wywalczyl znaczna autonomie), to i krzywda
        wielka by nie byla, gdyby dotacje budrzetowa zamienic na strzyrzenie owiec,
        ktore za katolikow sie uwazaja.

        Oczywiscie sprzeciw jest ogromny. KK w Polsce nie chcezmiany status quo.
        Ograniczyloby to znacznie dochody.

        Rozumiem,ze brak rozdzielnosci Panstwa od Kosciola nie jest wtedy idealny.Jest
        za to pelniejszy niz obecnie, poniewaz to co dzieje sie obecnie to farsa, a nie
        rozdzial.

        Alternatywa jest uciecie wszelkich zrodel fianasowania przez swieckie Panstwo i
        rozliczanie z przychodzu, ktory KK zbierze od wiernych.
        • Gość: lol Re: Podsumowanie IP: *.netis.net.pl 31.08.09, 04:24
          > Czyli kosciol mieszac sie do panstwo - dobrze. Panstwo mieszac sie do kosciol,
          > zle?

          Tlenku - my tutaj nie rozwazamy czy mieszanie sie jednego do drugiego jest dobre
          czy zle. Chodzi o to kiedy mamy do czynienia z rozdzialem a kiedy nie.

          > Coz jak dla mnie KK moze utrzymywac sie tylko z dobrowolnych datkow parafian...
          > Ale wara od Panstwowych pieniedzy. Ile wyprosi u owiec i baranow, tyle dostanie
          > .

          Dokladnie.

          > Ladnie pokaze ile dostalo i zaplaci odpowiedni podatek.

          Uwazam, ze podatek od darowizn nalezy zniesc. I to od wszystkich darowizn, nie
          tylko tych a cele religijne.
        • supaari Re: Podsumowanie 31.08.09, 08:52
          tlenek_wegla napisał:

          > Czyli kosciol mieszac sie do panstwo - dobrze. Panstwo mieszac sie
          do kosciol,
          > zle?

          Skoro tak uważasz... Ja na przykład tak nie uważam.


          > Coz jak dla mnie KK moze utrzymywac sie tylko z dobrowolnych
          datkow parafian...
          > Ale wara od Panstwowych pieniedzy. Ile wyprosi u owiec i baranow,
          tyle dostanie
          > .

          Czyli rozumiem, że podatek Ci sie nie podoba. To fajnie.

          > Ladnie pokaze ile dostalo i zaplaci odpowiedni podatek.

          Alez własnie tak jest. Jeśli ktokolwiek uchyla sie od płacenia
          prawem przewidzianych podatków - popełnia przestępstwo.

          > Sam dodatkowo zaplaci za indoktrynerow i wynajem sal do
          prowadzenia owej.

          I słusznie...

          > Rozsadnym dla mnie jest stwierdzenie, ze skoro kosciol zdaje sie
          na panstwo w
          > gestii nauczania religii (mimmo, ze wywalczyl znaczna autonomie),
          to i krzywda
          > wielka by nie byla, gdyby dotacje budrzetowa zamienic na
          strzyrzenie owiec,
          > ktore za katolikow sie uwazaja.

          a to się nie wydaje rozsadne, gdyz usprawiedliwiasz glupotę
          wczesniejszą głupotą.

          > Oczywiscie sprzeciw jest ogromny. KK w Polsce nie chcezmiany
          status quo.
          > Ograniczyloby to znacznie dochody.
          >
          > Rozumiem,ze brak rozdzielnosci Panstwa od Kosciola nie jest wtedy
          idealny.Jest
          > za to pelniejszy niz obecnie, poniewaz to co dzieje sie obecnie to
          farsa, a nie
          > rozdzial.

          Jak rozumiem usprawiedliwiasz brak rozdziału Kościoła i Państwa
          jakąś sprawiedliwością? to tak jakbyś widział, że mąż leje żone i
          zamiast pomóc biednej czekał az skończy, żeby wiedzieć jak mocno mu
          wpieprzyć (żeby było sprawiedliwie)

          > Alternatywa jest uciecie wszelkich zrodel fianasowania przez
          swieckie Panstwo i
          > rozliczanie z przychodzu, ktory KK zbierze od wiernych.


          Generalnie niezbyt na temat... Na siłe zacząłem się domyslać, że
          Twoim zdaniem podatek i rozdział są niezbyt do
          pogodzenia.
          • tlenek_wegla Re: Podsumowanie 31.08.09, 16:02
            Nie chce, ze by katolicy przezyli szok.. to wszytko.. Stopniowe wprowadzanie
            normalnosci...
            • supaari Re: Podsumowanie 31.08.09, 16:28
              tlenek_wegla napisał:

              > Nie chce, ze by katolicy przezyli szok.. to wszytko.. Stopniowe
              wprowadzanie
              > normalnosci...

              Mój drogi - własnie napisalem, że do jednej głupoty postulujesz
              dodac drugą. To nie jest krok w stronę normalności.
              BTW - jak rozumiem masz nadzieję, że katolicy tego szoku nie
              przeżyją
              ... Nie wiedziałem, że masz takie mordercze instynkty.
              ale nick zobowiązuje, jak widać.
              • tlenek_wegla Re: Podsumowanie 31.08.09, 16:36
                Szoku nie przezy;i, kidy minister oswiaty oswiqczyl, ze ocena z indoktrynacji
                katolickiej bedzie wliczana do sredniej...
      • black-emissary Re: Podsumowanie 30.08.09, 22:14
        supaari napisał:
        > Proponuję zatem przez podatek kościelny
        > rozumieć nakazany prawem powszechnym datek w wysokości określonej
        > przez państwo, który płacony byłby przez członków organizacji
        > religijnych na rzecz owych organizacji
        [...]
        > Nurt drugi to pomysł Piwiego, aby Kościół i Państwo na drodze
        > umowy ustaliły, że urzędy skarbowe ściągają ów podatek kościelny.
        > Nie zostało to expilicite napisane, ale zakładam, że wysokość
        > podatku określałaby strona kościelna, a Państwo robiłoby za
        > opłacanego agenta. Tylko że taka opłata nie byłaby podatkiem
        > w sensie opisanym na wstępie. O ile zatem mogę uznać, że rozdział ma
        > wówczas miejsce, to jednocześnie muszę zauważyć, że podatku
        > kościelnego
        nie ma…

        Podatku kościelnego, którego definicję Ty odgórnie narzuciłeś :).

        Ja proponuję taką: zbierany przez państwo przy okazji poboru podatków datek
        przekazywany (po odtrąceniu kosztów poboru) wybranym przez podatników związkom
        wyznaniowym w wysokości określonej przez owe związki i/lub samych podatników
        .
        • supaari Re: Podsumowanie 31.08.09, 09:02
          black-emissary napisała:
          > Podatku kościelnego, którego definicję Ty odgórnie
          narzuciłeś :).

          Tak, gdyż bardziej powszechna definicja podatku zupełnie nie
          pasowała do konstrukcji podawanych przez dyskutentów. Postanowiłem
          więc uznać, że podatek w tym znaczeniu może byc celowy (jak np.
          składka na NFZ).

          > Ja proponuję taką: zbierany przez państwo przy okazji poboru
          podatków datek
          > przekazywany (po odtrąceniu kosztów poboru) wybranym przez
          podatników związkom
          > wyznaniowym w wysokości określonej przez owe związki i/lub samych
          podatników

          > ].

          To model Piwiego. Ale to już przestaje mieć jakiekolwiek cechy
          podatku! Niepubliczbna instytucja decydująca o wysokości świadczeń
          podatkowych???
          Na dodatek jako żywo przypomina stan obecny - Kościoły ustalają
          wysokość podatku na 0% od centymetra obwodu w pasie obywatela,
          państwo niczego nie sciąga z tego tytułu, uznaje, że nie ma żadnych
          kosztów i nie przekazuje ani grosza z tego tytułu Kosciołom.
          • black-emissary Re: Podsumowanie 31.08.09, 11:34
            supaari napisał:
            > Tak, gdyż bardziej powszechna definicja podatku zupełnie nie
            > pasowała do konstrukcji podawanych przez dyskutentów. Postanowiłem
            > więc uznać, że podatek w tym znaczeniu może byc celowy (jak np.
            > składka na NFZ).

            Już chyba zostało ustalone, że podatek kościelny sztywnej definicji
            podatku nigdy nie spełni. Podstawowym problemem nie jest celowość, wysokość czy
            sposób zbierania, a dobrowolność, której odrzucić nie sposób. Tak więc nazwa
            jest metaforyczna, a definicję należy dobrać w oderwaniu od definicji samego
            podatku.

            > To model Piwiego.

            Dzięki czemu model Piwiego pasuje do definicji :).

            > Ale to już przestaje mieć jakiekolwiek cechy
            > podatku! Niepubliczbna instytucja decydująca o wysokości świadczeń
            > podatkowych???

            Nie podatkowych, a datkowych.

            > Na dodatek jako żywo przypomina stan obecny - Kościoły ustalają
            > wysokość podatku na 0% od centymetra obwodu w pasie obywatela,
            > państwo niczego nie sciąga z tego tytułu, uznaje, że nie ma żadnych
            > kosztów i nie przekazuje ani grosza z tego tytułu Kosciołom.

            Jeszcze zlikwidujmy tacę oraz dotowanie KK z budżetu i będzie cacy.
            • supaari Re: Podsumowanie 31.08.09, 12:55
              black-emissary napisała:

              > Już chyba zostało ustalone, że podatek kościelny sztywnej
              definicji
              > podatku nigdy nie spełni. Podstawowym problemem nie jest celowość,
              wysokość czy
              > sposób zbierania, a dobrowolność, której odrzucić nie sposób. Tak
              więc nazwa
              > jest metaforyczna, a definicję należy dobrać w oderwaniu od
              definicji samego
              > podatku.

              Podstawowym problemem jest podmiot nakładający. jeżeli jest to
              państwo lub samorząd lokalny - jest to podatek.
              Jeśli "nakłada go" instytucja niewyposażona w imperium - nie
              jest to podatek. Przyjęcie odmiennego podejścia spowoduje, że
              cena chleba bedzie podatkiem; i cena masła też...
              Jestem gotów uznać za podatek dżizję, jaką kalif
              obciążył chrześcijan, żydów i zaratustrian w Syrii i Palestynie po
              ich podboju w VII w. - miał on pewne cechy dowolności, czyli można
              było go nie płacić wyznając wiarę w Allacha. Jednak nie mogę uznać
              za podatek kościelnego co łaska, ale nie mniej niż 100 zł
              .

              > Dzięki czemu model Piwiego pasuje do definicji :).

              Model Piwiego pasuje do Twojej definicji, ale nie do mojej.
              Na dodatek uważam, że moja definicja jest lepsza.

              > Nie podatkowych, a datkowych.

              Bomba! Nazwij "tacę" podatkiem i uznaj, że między podatkiem i
              niezaleznością kościoła nie ma żadnych sprzeczności. Poruszyłem
              zagadnienie podatku kościelnego, a teraz okazuje się, że nie
              chodzi o podatek, tylko o dobrowolne datki...


              > Jeszcze zlikwidujmy tacę oraz dotowanie KK z budżetu i będzie cacy.

              To się będzie nazywało rozdziałem Kościoła od Państwa a la
              Black_emissary (choć prościej byłoby nazwać tacę podatkiem i
              puścić po kościele urzędnika )! Państwo zakaże swoim obywatelom
              swobodnego dysponowania ich legalnie zdobytymi środkami. Wpisz to
              sobie w sygnaturkę.
              A co do dotowania Kościoła z budżetu, to może w końcu ktoś mi
              wyjasni co to takiego...
              • black-emissary Re: Podsumowanie 31.08.09, 13:31
                supaari napisał:
                > Podstawowym problemem jest podmiot nakładający. jeżeli jest to
                > państwo lub samorząd lokalny - jest to podatek.

                To nie nazwiemy tego podatkiem a supaariem kościelnym, może być? Chodzi o ideę, a nie nazewnictwo.

                > Model Piwiego pasuje do Twojej definicji, ale nie do mojej.
                > Na dodatek uważam, że moja definicja jest lepsza.

                A ja, że moja. Dokąd w ten sposób dojdziemy?

                Mówimy o wprowadzeniu nowego systemu, każda definicja jest równie dobra, jeżeli tylko prowadzi do praktycznych rozwiązań.
                Twoja - nie. Moja - może.

                > Bomba! Nazwij "tacę" podatkiem

                Z mojego punktu widzenia nie ma kompletnie żadnego znaczenia czy nazwiemy to tacą czy podatkiem i czy będzie zbierać to US czy kościelny. Ważne, aby było przejrzyście.

                > że między podatkiem i
                > niezaleznością kościoła nie ma żadnych sprzeczności.

                Byłoby prościej, gdybyś Ty wskazał gdzie owe sprzeczności widzisz.
                Przy czym od razu dodam, że dla mnie rozdział państwa i kościoła jest realny tylko w jedną stronę (kościół nie wpływa na państwo), w drugą w oczywisty sposób nie może być pełny.

                > Poruszyłem
                > zagadnienie podatku kościelnego, a teraz okazuje się, że nie
                > chodzi o podatek, tylko o dobrowolne datki...

                To zdaje się było już dość dokładnie omówione wyżej...

                > A co do dotowania Kościoła z budżetu, to może w końcu ktoś mi
                > wyjasni co to takiego...

                Choćby finansowanie przez państwo nauki religii w szkołach.
                • piwi77 Re: Podsumowanie 31.08.09, 13:44
                  black-emissary napisała:

                  > Przy czym od razu dodam, że dla mnie rozdział państwa i kościoła
                  > jest realny tylko w jedną stronę (kościół nie wpływa na państwo),
                  > w drugą w oczywisty sposób nie może być pełny.

                  I to jest jedna z najważniejszych uwag w tym wątku, z czego pewnie
                  większość nie zdaje sobie sprawy, a z którą zgadzam się całkowicie.
                  Zupełny rozdział może przebiegać tylko w jedną stronę, państwo jest
                  całkowicie niezależne od kościoła, natomiast kościół nie może
                  domagać się całkowitej niezależności skoro chce działać na terenie
                  RP. Pełna symetria w kwestii rozdziału nie może mieć miejsca.
                  • black-emissary Re: Podsumowanie 31.08.09, 13:56
                    piwi77 napisał:
                    > I to jest jedna z najważniejszych uwag w tym wątku, z czego pewnie
                    > większość nie zdaje sobie sprawy, a z którą zgadzam się całkowicie.
                    > Zupełny rozdział może przebiegać tylko w jedną stronę, państwo jest
                    > całkowicie niezależne od kościoła, natomiast kościół nie może
                    > domagać się całkowitej niezależności skoro chce działać na terenie
                    > RP. Pełna symetria w kwestii rozdziału nie może mieć miejsca.

                    Podążając dalej tym tokiem rozumowania - najprostszym rozwiązaniem byłoby uznać KK za przedsiębiorstwo usługowo-handlowe (gałąź międzynarodowej korporacji) z wszystkimi tego konsekwencjami - od podatków przez prawo pracy (łącznie z macierzyńskim dla zakonnic) po przepisy antymonopolowe.
                    Sytuacja jasna i przejrzysta, na podatek kościelny rzeczywiście w takim systemie miejsca nie ma. Za to taca musi zostać zaopatrzona w kasę fiskalną.
                    • piwi77 Re: Podsumowanie 31.08.09, 14:06
                      Powiedziałbym, ze problem jak kościół ma się finansować, czy ma być
                      to podatek, czy inny datek, dywagacje co jest czym i dlaczego, jest
                      sprawą, góra, trzeciorzędnej wagi. Kościół na terenie RP musi
                      stosować się do polskiego prawa bez żadnych wyjatków, a jako
                      niebezpieczna sekta (z centralą poza granicami i historią, która
                      jest samym pasmem zbrodni i przestępstw) musi być monitorowana.
                      Dodatkowo i jest to nie mniej ważne, należy ustalić pełną listę
                      członków półtajnej kościelnej organizacji Opus Dei i podać ją do
                      publicznej wiadomości. Pierdoły z finansowaniem dopiero na deser.
                      • black-emissary Re: Podsumowanie 31.08.09, 14:35
                        Z tym finansowaniem nie do końca się zgodzę.
                        Brak przejrzystości finansowania to jeden z elementów, które czynią takie
                        organizacje niebezpiecznymi.

                        Wracając do podatku kościelnego. Jego idea ma na celu rozwiązanie trzech
                        problemów: (1) owa nieprzejrzystość finansowania, (2) zdjęcie ciężaru
                        finansowania z budżetu oraz (3) ujawnienie rzeczywistej ilości wiernych.
                        Niestety punktów 1 i 2 sam podatek nie rozwiąże, a punkt trzeci kłóci się z
                        konstytucją gwarantującą prawo do tajności wyznania.

                        Podciągnięcie KK pod system działania normalnych przedsiębiorstw rozwiązałby te
                        problemy automatycznie.
                • supaari Re: Podsumowanie 31.08.09, 14:14
                  black-emissary napisała:

                  > To nie nazwiemy tego podatkiem a supaariem kościelnym
                  , może być?
                  > Chodzi o ideę, a nie nazewnictwo.

                  Nazwijcie. Może nawet ktoś załozy wątek. Ja założyłem wątek o
                  zgodności podatku kościelnego z ideą rozdzielności
                  Kościoła od Państwa
                  . Podatek kościelny jako remedium na
                  całe zło pojawiał się na forum niejednokrotnie - nierzadko
                  wymieniany jednym tchem wraz z rozdziałem Kościoła od Państwa
                  . I stąd ten wątek. Użycie pojęcia podatek niesie ze sobą
                  pewne cechy, które powodują, że trudno za takowy uznać rozwiązanie
                  szwedzkie. Zaproponowałem zatem minimalne rozumienie podatku. Ma
                  mieć charakter publicznoprawny, ma byc nałozony przez organ
                  wyposazony w imperium. Jeżeli cos tego warunku nie spełnia -
                  nie może być podatkiem. I to jest idea, a nie słownictwo.

                  > A ja, że moja. Dokąd w ten sposób dojdziemy?

                  Zapewne to miejsca, w ktorym napiszesz, że przepraszasz, iż się nie
                  odzywałaś, ale zapomniałas zapłacić podatku za używanie
                  internetu
                  , który zgodzilaś się dobrowolnie płacić
                  zawierając umowę z dostawcą internetu. Ale usprawiedliwisz się tym,
                  że miałaś ostatnio duże zobowiązania podatkowe w
                  aptece, zaś Twój pracodawca spóźnił się z zapłaceniem Tobie
                  podatku
                  zgodnie z umową o pracę.

                  > Mówimy o wprowadzeniu nowego systemu, każda definicja jest równie
                  dobra, jeżeli
                  > tylko prowadzi do praktycznych rozwiązań.
                  > Twoja - nie. Moja - może.

                  Czyli podatek kościelny ma polegać na tym, że nakłada go kościół,
                  zaś zbiera urząd skarbowy. Oczywiście wszystko zgodnie z zasadą
                  dobrowolności...

                  > Z mojego punktu widzenia nie ma kompletnie żadnego znaczenia czy
                  nazwiemy to [i
                  > ]tacą[/i] czy podatkiem i czy będzie zbierać to US czy
                  kościelny. Ważne,
                  > aby było przejrzyście.

                  Ach, więc chodzi o przejrzystość? Czyli będzie to podatek ustalony
                  przez władze kościelne zbierany przez kościelnego i informacja o nim
                  bedzie trafiała do ministerstwa finansów. OK. Zaczynam rozumieć.
                  Pomagałem prawie ćwierć lat temu rozbudowywać plebanię w mojej
                  rodzinnej miejscowości. Czy taką aktywność powinno się wyceniać i
                  zobowiązać proboszcza do poinformowania US o fakcie?

                  > Byłoby prościej, gdybyś Ty wskazał gdzie owe sprzeczności widzisz.
                  > Przy czym od razu dodam, że dla mnie rozdział państwa i kościoła
                  jest realny ty
                  > lko w jedną stronę (kościół nie wpływa na państwo), w drugą w
                  oczywisty sposób
                  > nie może być pełny.

                  Ależ wskazałem. Trzeba było tylko uważnie czytać. Zadam ci jednak
                  pytanie: W jaki sposób Kościół wpływa na Państwo. W taki, że ma
                  swoje zdanie i możliwości jego werbalizacji? Czy może w taki, że
                  konferencja biskupów ustala skład RM?

                  > To zdaje się było już dość dokładnie omówione wyżej...
                  >
                  > > A co do dotowania Kościoła z budżetu, to może w końcu
                  ktoś mi
                  > > wyjasni co to takiego...
                  >
                  > Choćby finansowanie przez państwo nauki religii w szkołach.

                  Ech! Rece opadają... Nasze dzielne państwo finansuje firmy budowlane
                  z budżetu, finansuje restauratorów z budżetu, finansuje dostawców
                  konputerów z budżetu, a nawet - o zgrozo!!! - firmy paliwowe!!!
                  • black-emissary Re: Podsumowanie 31.08.09, 14:44
                    supaari napisał:
                    > Nazwijcie. Może nawet ktoś załozy wątek. Ja założyłem wątek o
                    > zgodności podatku kościelnego z ideą rozdzielności
                    > Kościoła od Państwa
                    .

                    Rzuciłeś hasło, nie podałeś żadnych konkretów, a obecnie obruszasz się, że zaprezentowane przez innych konkrety nie pasują do Twojej wizji.

                    > Podatek kościelny jako remedium na
                    > całe zło pojawiał się na forum niejednokrotnie - nierzadko
                    > wymieniany jednym tchem wraz z rozdziałem Kościoła od Państwa
                    >
                    . I stąd ten wątek. Użycie pojęcia podatek niesie ze sobą
                    > pewne cechy, które powodują, że trudno za takowy uznać rozwiązanie
                    > szwedzkie. Zaproponowałem zatem minimalne rozumienie podatku. Ma
                    > mieć charakter publicznoprawny, ma byc nałozony przez organ
                    > wyposazony w imperium. Jeżeli cos tego warunku nie spełnia -
                    > nie może być podatkiem. I to jest idea, a nie słownictwo.

                    Idea polega na wprowadzeniu przejrzystego i kontrolowanego przez państwo systemu finansowania kościoła z prywatnych pieniędzy.
                    Jaką dostanie to nazwę jest kwestią trzeciorzędną.

                    > Czyli podatek kościelny ma polegać na tym, że nakłada go kościół,
                    > zaś zbiera urząd skarbowy. Oczywiście wszystko zgodnie z zasadą
                    > dobrowolności...

                    W dużym uogólnieniu - właśnie na tym.
                    Przy czym wcale nie uważam, by było to rozwiązanie idealne. Ale w miarę praktyczne i niesprzeczne z ideą rozdzielności państwa i kościoła (oczywiście jednostronną :)).

                    > Ach, więc chodzi o przejrzystość? Czyli będzie to podatek ustalony
                    > przez władze kościelne zbierany przez kościelnego i informacja o nim
                    > bedzie trafiała do ministerstwa finansów. OK. Zaczynam rozumieć.
                    > Pomagałem prawie ćwierć lat temu rozbudowywać plebanię w mojej
                    > rodzinnej miejscowości. Czy taką aktywność powinno się wyceniać i
                    > zobowiązać proboszcza do poinformowania US o fakcie?

                    Byłoby to wskazane :).

                    > Ależ wskazałem. Trzeba było tylko uważnie czytać. Zadam ci jednak
                    > pytanie: W jaki sposób Kościół wpływa na Państwo. W taki, że ma
                    > swoje zdanie i możliwości jego werbalizacji? Czy może w taki, że
                    > konferencja biskupów ustala skład RM?

                    Choćby poprzez uszczuplanie budżetu.

                    > Ech! Rece opadają... Nasze dzielne państwo finansuje firmy budowlane
                    > z budżetu, finansuje restauratorów z budżetu, finansuje dostawców
                    > konputerów z budżetu, a nawet - o zgrozo!!! - firmy paliwowe!!!

                    Pozwolę sobie zauważyć, że te finansowania realizowane są (a przynajmniej powinny) na zasadzie przetargów i to państwo ustala zasady tego finansowania. W przypadku nauki religii państwo płaci coś, nad czym nie ma kontroli.

                    Że nie wspomnę już o Funduszu Kościelnym.
                    • supaari Re: Podsumowanie 31.08.09, 15:40
                      black-emissary napisała:

                      > Rzuciłeś hasło, nie podałeś żadnych konkretów, a obecnie obruszasz
                      się, że zapr
                      > ezentowane przez innych konkrety nie pasują do Twojej wizji.

                      Obruszam się, gdyż nie pasują do definicji. I to nie mojej, a
                      ogólnej. Kiedy idę na rękę i pozostawiam jedna cechę podatku -
                      okazuje się, że nie jest ona potrzebna! Że Black-emissary otrzymuje
                      od pracodawcy podatek, zaś w restauracji za obiad też uiszcza
                      podatek! Rozumiesz w czym rzecz?

                      > Idea polega na wprowadzeniu przejrzystego i kontrolowanego przez
                      państwo system
                      > u finansowania kościoła z prywatnych pieniędzy.
                      > Jaką dostanie to nazwę jest kwestią trzeciorzędną.

                      Z prywatnych środków członków Kościoła... Cy każde dobrowolne
                      stowarzyszenie ma być poddane takiemu reżimowi?

                      > > Czyli podatek kościelny ma polegać na tym, że nakłada go kościół,
                      > > zaś zbiera urząd skarbowy. Oczywiście wszystko zgodnie z zasadą
                      > > dobrowolności...
                      >
                      > W dużym uogólnieniu - właśnie na tym.
                      > Przy czym wcale nie uważam, by było to rozwiązanie idealne. Ale w
                      miarę praktyc
                      > zne i niesprzeczne z ideą rozdzielności państwa i kościoła
                      (oczywiście jednostr
                      > onną :)).

                      Może zaproponuj wręcz, że "jednostronna rozdzielność Kościoła i
                      Państwa" polega na tym, że czlonkowie Kościoła pozbawieni są
                      czynnego i biernego prawa wyborczego. Bo odnoszę wrażenie, że do
                      tego zmierzasz...

                      > > Ach, więc chodzi o przejrzystość? Czyli będzie to podatek
                      ustalony
                      > > przez władze kościelne zbierany przez kościelnego i informacja o
                      nim
                      > > bedzie trafiała do ministerstwa finansów. OK. Zaczynam rozumieć.
                      > > Pomagałem prawie ćwierć lat temu rozbudowywać plebanię w mojej
                      > > rodzinnej miejscowości. Czy taką aktywność powinno się wyceniać i
                      > > zobowiązać proboszcza do poinformowania US o fakcie?
                      >
                      > Byłoby to wskazane :).

                      Wymalowałem klatkę schodową w budynku, w którym mieszkam.
                      Nieodpłatnie, własnymi farbami. Wspólnota powinna o tym fakcie
                      poinformować US? Dostrzegasz, że tworzysz państwo totalitarne, w
                      którym wykonanie jakiegokolwiek dobrowolnego aktu pomocy wspólnocie,
                      do której nalezy obywatel podlega zgłoszeniu, a być może wręcz
                      opodatkowaniu?

                      > > Ależ wskazałem. Trzeba było tylko uważnie czytać. Zadam ci jednak
                      > > pytanie: W jaki sposób Kościół wpływa na Państwo. W taki, że ma
                      > > swoje zdanie i możliwości jego werbalizacji? Czy może w taki, że
                      > > konferencja biskupów ustala skład RM?
                      >
                      > Choćby poprzez uszczuplanie budżetu.

                      To całkiem jak ci budowlancy i restauratorzy...

                      > > Ech! Rece opadają... Nasze dzielne państwo finansuje firmy
                      budowlane
                      > > z budżetu, finansuje restauratorów z budżetu, finansuje dostawców
                      > > konputerów z budżetu, a nawet - o zgrozo!!! - firmy paliwowe!!!
                      >
                      > Pozwolę sobie zauważyć, że te finansowania realizowane są
                      (a przynajmnie
                      > j powinny) na zasadzie przetargów i to państwo ustala zasady tego
                      finansowania.
                      > W przypadku nauki religii państwo płaci coś, nad czym nie ma
                      kontroli.

                      Ogłaszamy przetarg na nauke religii katolickiej w szkole, gdyż
                      większość uczniów to katolicy. Wprawdzie nie znamy się na tej
                      religii, ale będziemy kontrolować i sprawdzać. Wygrało konsorcjum w
                      składzie tow. Włodzimierz Iljicz Lenin i Muhammad ibn Abdullah...
                      teraz oni nauczą religii katolickiej.

                      > Że nie wspomnę już o Funduszu Kościelnym.

                      Wspomnij. Zacznij od genezy owego funduszu...
                      • black-emissary Re: Podsumowanie 31.08.09, 16:03
                        supaari napisał:
                        > Obruszam się, gdyż nie pasują do definicji. I to nie mojej, a
                        > ogólnej. Kiedy idę na rękę i pozostawiam jedna cechę podatku -
                        > okazuje się, że nie jest ona potrzebna!

                        Jedyna cecha podatku, jaka tutaj ma znaczenie to ściąganie przez US. Reszta może już podlegać różnym definicjom.
                        Niezgodne z prawną ideą obecnego podatku? Trudno. To tylko nazwa, a prawne definicje można zmienić.

                        > Że Black-emissary otrzymuje
                        > od pracodawcy podatek, zaś w restauracji za obiad też uiszcza
                        > podatek! Rozumiesz w czym rzecz?

                        Jeżeli wcześniej chyba dwukrotnie zignorowałam to porównanie to należy się domyślić, że nie uznaję go za zasadne, prawda?
                        Ale proszę - jeżeli o mnie chodzi pracodawca może moje wynagrodzenie nazywać podatkiem, o ile będzie wpływało w terminie i odpowiedniej kwocie.

                        > Z prywatnych środków członków Kościoła... Cy każde dobrowolne
                        > stowarzyszenie ma być poddane takiemu reżimowi?

                        Ile znasz stowarzyszeń porównywalnej wielkości, których finansowanie jest niejawne?

                        > Może zaproponuj wręcz, że "jednostronna rozdzielność Kościoła i
                        > Państwa" polega na tym, że czlonkowie Kościoła pozbawieni są
                        > czynnego i biernego prawa wyborczego. Bo odnoszę wrażenie, że do
                        > tego zmierzasz...

                        Błędne wrażenie odnosisz i szczerze mówiąc nie mam bladego pojęcia jakim saltem myślowym od "rozdzielności" doszedłeś do pozbawiania praw.

                        > To całkiem jak ci budowlancy i restauratorzy...

                        Z tym że z tego społeczeństwo coś ma.

                        > Ogłaszamy przetarg na nauke religii katolickiej w szkole, gdyż
                        > większość uczniów to katolicy. Wprawdzie nie znamy się na tej
                        > religii, ale będziemy kontrolować i sprawdzać. Wygrało konsorcjum w
                        > składzie tow. Włodzimierz Iljicz Lenin i Muhammad ibn Abdullah...
                        > teraz oni nauczą religii katolickiej.

                        Dlatego też religia katolicka w szkołach nauczana być nie powinna.

                        > Wspomnij. Zacznij od genezy owego funduszu...

                        Ach! Musiało do tego dojść! :)
                        Przykro mi, ale nie dam się w tą gierkę wciągnąć. Geneza genezą, mnie interesują obecne wydatki budżetowe, a nie historyczne żale.
                        • supaari Re: Podsumowanie 01.09.09, 08:42
                          black-emissary napisała:


                          > Jedyna cecha podatku, jaka tutaj ma znaczenie to ściąganie przez
                          US. Reszta moż
                          > e już podlegać różnym definicjom.
                          > Niezgodne z prawną ideą obecnego podatku? Trudno. To tylko nazwa,
                          a prawne defi
                          > nicje można zmienić.

                          Czyli rozdział Kościoła i Państwa ma polegać mniej wiecej na
                          tym, że finansowanie tego pierwszego przymusowo musi
                          uwzględniać ścieżkę via US? I to na wyjątkowych zasadach? Nawet
                          pomijając, że nie będzie to podatyek, gdyż to Kościół miałby
                          określać jego wysokość - nie da się pogodzić z zasadą rozdzielności.
                          po pierwsze narzuca się określona formę sprzeczną z praktyką opisaną
                          w listach Pawła. Po drugie - pozwala państwu na czerpanie korzyści
                          ze srodków nienależących do niego. Po trzecie - umożliwia byle
                          urzędnikowi blokowanie finansów niezależnej instytucji pod
                          pretekstem nawału pracy, awarii systemu komputerowego, epidemii
                          grypy itp.


                          > Jeżeli wcześniej chyba dwukrotnie zignorowałam to porównanie to
                          należy się domy
                          > ślić, że nie uznaję go za zasadne, prawda?

                          Tak robi Black-emissary. normalny człowiek tłumaczy dlaczego.

                          > Ale proszę - jeżeli o mnie chodzi pracodawca może moje
                          wynagrodzenie nazywać po
                          > datkiem, o ile będzie wpływało w terminie i odpowiedniej kwocie.

                          Miejmy nadzieję, że nie jest tak głupi, bo wówczas obawiałbym się o
                          Twoją pracę...

                          > Ile znasz stowarzyszeń porównywalnej wielkości, których
                          finansowanie jest nieja
                          > wne?

                          Nie wiem. Prywatne stowarzyszenia niezbyt mnie interesują. Dla mnie
                          finansowanie każdego prywatnego stowarzyszenia jest niejawne. Jak
                          rozumiem specjalne traktowanie organizacji wyznaniowych związane
                          jest z ich rozmiarem. Przewidujesz jakieś jasne kryterium mówiące
                          jaka wielkośc stowarzyszenia upowazniać miałaby US do ściągania jego
                          składek?

                          > Błędne wrażenie odnosisz i szczerze mówiąc nie mam bladego pojęcia
                          jakim saltem
                          > myślowym od "rozdzielności" doszedłeś do pozbawiania praw.

                          To w czym problem? Legalnie wybrane władze kształtują relacje
                          Państwa i Kościoła. Wydają pozwolenia na budowy kościołów i plebanii
                          (na ogólnych zasadach), pozwalają na organizowania procesji na
                          drogach publicznych (na zasadach określoncyh przez siebie),
                          rejestrują samochody duchownych (na zasadach okreslonych przez
                          siebie), wtracają się w remonty zabytkowych kościołów (na zasadach
                          okreslonych przez siebie). Czego chcesz więcej? Czy to nie jest owa
                          jednostronna rozdzielność? Czy widzisz gdziekolwiek chociażby
                          przepis wymagający poswiecenia nowego budynku urzedu miasta przez
                          księdza?

                          > > To całkiem jak ci budowlancy i restauratorzy...
                          >
                          > Z tym że z tego społeczeństwo coś ma.

                          Zaraz się zieloni i vege obrusza, że więcej betonu i cierpienia
                          zwierząt. To jest jedna z mozliwych optyk. Ktoś nawet może
                          powiedzieć, że od czasu, kiedy duchowni pojawili sie w
                          szkołach, "zwykli" nauczyciele mają lepiej, gdyż złośliwości uczniów
                          skupiają się na katechetach.

                          > > Ogłaszamy przetarg na nauke religii katolickiej w szkole, gdyż
                          > > większość uczniów to katolicy. Wprawdzie nie znamy się na tej
                          > > religii, ale będziemy kontrolować i sprawdzać. Wygrało
                          konsorcjum w
                          > > składzie tow. Włodzimierz Iljicz Lenin i Muhammad ibn Abdullah...
                          > > teraz oni nauczą religii katolickiej.
                          >
                          > Dlatego też religia katolicka w szkołach nauczana być nie powinna.

                          OK. Też tak uważam, ale rozmawialiśmy o tym, że Państwo uznało, że
                          jest inaczej (dokładnie jak w przypadku remontu budynku
                          publicznego), zaś Ty podniosłaś argument, że nie ma wpływu na
                          przedmiot.

                          > > Wspomnij. Zacznij od genezy owego funduszu...
                          >
                          > Ach! Musiało do tego dojść! :)
                          > Przykro mi, ale nie dam się w tą gierkę wciągnąć. Geneza genezą,
                          mnie interesuj
                          > ą obecne wydatki budżetowe, a nie historyczne żale.

                          Zaproponuj to jako argument dla alimenciarzy! Juz sobie wyobrażam
                          jak jeden z drugim uzasadniają nim niewłasciwość łożenia na dzieci,
                          które spłodzili...
                  • piwi77 Re: Podsumowanie 31.08.09, 14:58
                    supaari napisał:

                    > Ech! Rece opadają... Nasze dzielne państwo finansuje firmy
                    > budowlane z budżetu, finansuje restauratorów z budżetu, finansuje
                    > dostawców konputerów z budżetu, a nawet - o zgrozo!!! - firmy
                    > paliwowe!!!

                    Tobie kolego opadają, bo masz takie a nie inne priorytety. Dla
                    Ciebie szerzenie poglądów z tysiąca i jednej nocy jest widocznie
                    ważniejsze niż budowa domów dla ludzi, ulic dla samochodów, czy
                    fundowanie komputerów, aby nasza młodzież mogła się uczyć sensownych
                    rzeczy potrzebnych jej w życiu. Obowiązkiem państwa jest w pierwszym
                    rzędzie finansować te przedsięwzięcia, które poprawiają poziom życia
                    własnych obywateli. Dbałość o spasione brzuchy watykańskiego
                    duchowieństwa, poprzez finansowanie ogłupiania najmłodszych i
                    wychowywania ich do posłuszeństwa oszustom w sutannach, nie tylko
                    nie jest jego obowiązkiem, jest zdradą narodowych interesów.
                    • supaari Re: Podsumowanie 31.08.09, 15:49
                      piwi77 napisał:

                      > supaari napisał:
                      >
                      > > Ech! Rece opadają... Nasze dzielne państwo finansuje firmy
                      > > budowlane z budżetu, finansuje restauratorów z budżetu,
                      finansuje
                      > > dostawców konputerów z budżetu, a nawet - o zgrozo!!! - firmy
                      > > paliwowe!!!
                      >
                      > Tobie kolego opadają, bo masz takie a nie inne priorytety. Dla
                      > Ciebie szerzenie poglądów z tysiąca i jednej nocy jest widocznie
                      > ważniejsze niż budowa domów dla ludzi, ulic dla samochodów, czy
                      > fundowanie komputerów, aby nasza młodzież mogła się uczyć
                      sensownych
                      > rzeczy potrzebnych jej w życiu. Obowiązkiem państwa jest w
                      pierwszym
                      > rzędzie finansować te przedsięwzięcia, które poprawiają poziom
                      życia
                      > własnych obywateli. Dbałość o spasione brzuchy watykańskiego
                      > duchowieństwa, poprzez finansowanie ogłupiania najmłodszych i
                      > wychowywania ich do posłuszeństwa oszustom w sutannach, nie tylko
                      > nie jest jego obowiązkiem, jest zdradą narodowych interesów.

                      Ależ Piwi!!! Dowodem na dotowanie Kościoła miało być nauczanie
                      religii w szkolach. Abstrahując od zasadności tegoż - czyż nie
                      oznacza to, że wspomniane przeze mnie instytucje są także dotowane z
                      budżetu? wiem, że ty nie z tych, co odpowiadają na pytania, ale może
                      teraz się doczekam.
                      Państwo powinno finansować: wojsko, policję, wymiar sprawiedliwości,
                      powszechna edukacje na podstawowym poziomie... Budowy mieszkań (o
                      czym zdaje się piszesz, a o czym ja nie wspomniałem) - nie.
                      Państwo powinno dbać o własny majątek służący realizacji jego celów
                      z wykorzystaniem prywatnych usługodawców...
                      Ale twierdzenie, że tych usługodawców dotuje to nadużycie.
                      • black-emissary Re: Podsumowanie 31.08.09, 16:06
                        supaari napisał:
                        > Ale twierdzenie, że tych usługodawców dotuje to nadużycie.

                        Dotowanie jest wtedy, gdy państwo płaci za usługi, które są wyłącznie w
                        interesie usługodawcy.
                        • supaari Re: Podsumowanie 01.09.09, 08:53
                          black-emissary napisała:

                          > supaari napisał:
                          > > Ale twierdzenie, że tych usługodawców dotuje to nadużycie.
                          >
                          > Dotowanie jest wtedy, gdy państwo płaci za usługi, które są
                          wyłącznie w
                          > interesie usługodawcy.

                          To Twoje definicja. Podobnie jak Twoja definicja podatku ma sie
                          nijak do powszechcnej definicji dotacji. Mógłbym sie jeszcze
                          przyczepić do założenia leżącego u Twego rozumowania, ale nie chce
                          mi się. Poprzestaną na stwierdzeniu, że oboje z Piwim (on nie tak
                          dawno wymadrzał się na temat znaczenia słowa nawrócenie)
                          nadajecie słowom znaczenie sprzeczne z ich znaczeniem w języku
                          polskim.
                          • black-emissary Re: Podsumowanie 01.09.09, 10:18
                            supaari napisał:
                            > ale nie chce mi się

                            I na tym zakończmy.
                      • piwi77 Re: Podsumowanie 31.08.09, 16:17
                        Szczerze przyznam, supaari, że nie bardzo rozumiem o co Ci w
                        ostatnim poście chodzi.
                        • piwi77 Re: Podsumowanie 31.08.09, 16:19
                          Przy czym winę za niezrozumienie biorę na siebie.
                          • tlenek_wegla Re: Podsumowanie 31.08.09, 16:52
                            Stosujesz "mechanizm nehsy"?
    • strikemaster Podatek kościelny już płacimy: 30.08.09, 22:00
      forum.gazeta.pl/forum/w,29,99337495,99337495,1_04_na_Kosciol.html
      Chodzi o to, żeby był dobrowolny. Czyli jak ktoś nie chce płacić dziesięciny, może w zamian zadeklarował wpłatę na instytucję świecką.
      Takie rozwiązanie zwiększa rozdział Kościoła od państwa (w tej chwili on nie istnieje, ponieważ kościoły są finansowane z budżetu, czyli są elementem struktur państwowych.
      • supaari Re: Podatek kościelny już płacimy: 31.08.09, 09:29
        strikemaster napisał:

        > forum.gazeta.pl/forum/w,29,99337495,99337495,1_04_na_Kosciol.html
        > Chodzi o to, żeby był dobrowolny. Czyli jak ktoś nie chce płacić
        dziesięciny, m
        > oże w zamian zadeklarował wpłatę na instytucję świecką.

        Czyli dobrowolność w rozumieniu takim jak obecnie 1% podatku na
        rzecz NGO?

        > Takie rozwiązanie zwiększa rozdział Kościoła od państwa (w tej
        chwili on nie is
        > tnieje, ponieważ kościoły są finansowane z budżetu, czyli są
        elementem struk
        > tur państwowych
        .

        Moim zdaniem nie zwiększa. Nie zwiększa dlatego, że ten 1% (czy ile
        tam sobie wstawisz) jest zobowiązaniem publicznoprawnym. Porównując
        to do sytuacji z NGO - zakładamy fundację propagującą jakieś
        wartości (np. "minimum państwa"); jedną z form działalnosci jest
        biblioteka z pozycjami leseferystów różnej maści; moglibyśmy się
        starać, aby tę bibliotekę finansować z 1%, jednak z powodów
        ideologicznych nie chcemy tego robić, uwazając, że tracilibyśmy
        wiarygodność. Dla mnie system jest czytelny. Jednak w przypadku
        organizacji religijnych - jak mniemam - system byłby przymusowy, co
        nie zwiększałoby rozdziału: każdy Kościół musiałby podac
        numery kont do US, na które wpływalyby środki z 1%.

        Słowa o finansowaniu z budżetu pominę...
    • supaari Trzeci nurt... 31.08.09, 16:19
      Pojawił się trzeci nurt w rozważaniach (Piwi77 i Balck-emissary)!!!
      Wprawdzie nie mówi się tutaj na temat podatku kościelnego,
      ale proponuje sposób na uregulowanie relacji Państwo-Kościół. W
      sposób prosty - na zasadach prawa o działalności gospodarczej. Ale
      dlaczego nie prawa spóldzielczego lub prawa o stowarzyszeniach?
      Czyżby autorzy koncepcji nie znali innych form organizowania ludzi,
      jak tylko prowadzenie działalności gospodarczej? Pewnie mają ochotę
      dostarczyc Państwu dochodów w postaci VAT-u z tacy. Jak myślicie -
      pójdą dalej? Zaproponują, żeby wszystkie organizacji potraktować
      w ten sam sposób
      ? Wpłaty srodków na fundusz remontowy wspólnoty
      lub spółdzielni - ovatować! Składka członkowska LOP -
      ovatować
      ! Fundusz pomocy szkole specjalnej w X - ovatować
      ! I tak dalej...
      Ale rozdział Kościoła i Państwa zapewnią... To już coś.
      Ciekawe czy przyznają, że idea podatku kościelnego nie da się
      z podziałem pogodzić...
      • black-emissary Re: Trzeci nurt... 31.08.09, 16:33
        Supaari, być może dałby by się z Tobą rozsądną dyskusję prowadzić, gdybyś choć połowę energii wkładanej w wyśmiewanie poświęcił na argumentację.

        Ja uznaję KK za instytucję prowadzącą dochodową działalność usługową, dlatego też proponuję takie a nie inne jej uregulowanie prawne. Masz inny pomysł? Uzasadnij.

        VAT z tacy to jest bardzo zachęcająca wizja, można by nawet rzec, że sprawiedliwość dziejowa, tak zdaje się Ci bliska :). Ale upierać się nie będę, bo chętniej zobaczę KK w praktycznie dowolnej innej formie organizacyjnej niż obecna. Z tym zastrzeżeniem, że pomimo swej genezy w obecnej wielkości nie może działać na zasadach kółka wędkarskiego.

        > Ciekawe czy przyznają, że idea podatku kościelnego nie da się
        > z podziałem pogodzić...

        Tak, supaari, przyznam, że podatek kościelny w Twojej definicji z niczym pogodzić się nie da. Zadowolony?
        • supaari Re: Trzeci nurt... 06.09.09, 23:41
          black-emissary napisała:

          > Supaari, być może dałby by się z Tobą rozsądną dyskusję prowadzić,
          gdybyś choć
          > połowę energii wkładanej w wyśmiewanie poświęcił na argumentację.

          1. Wyśmiewanie poglądów można uznać za argumentację (ad absurdum
          ).
          2. Przejrzałem moje posty. Oceniam, że nabijam się z cudzych postów
          w około 60% treści. Pozostałe 40% to argumenty. Wniosek?
          Argumentacja pochłania 66% energii poświęcanej na wyśmiewanie, czyli
          więcj niż 50%, co powoduje, że chyba dałby by się ze mną rozsądną
          dyskusję prowadzić
          .

          > Ja uznaję KK za instytucję prowadzącą dochodową działalność
          usługową, dlatego t
          > eż proponuję takie a nie inne jej uregulowanie prawne. Masz inny
          pomysł? Uzasad
          > nij.

          Mam. Jest to instytucja grupujaca ludzi, którzy mających wspólne
          wartości. Owi ludzie z własnych środków utrzymują organizację i
          finansuja jej działaność. W zdecydowanej większości przypadków nie
          kupują usług, a finansują dzieła.

          > VAT z tacy to jest bardzo zachęcająca wizja, można by nawet rzec,
          że sprawiedli
          > wość dziejowa, tak zdaje się Ci bliska :). Ale upierać się nie
          będę, bo chętnie
          > j zobaczę KK w praktycznie dowolnej innej formie organizacyjnej
          niż obecna. Z t
          > ym zastrzeżeniem, że pomimo swej genezy w obecnej wielkości nie
          może działać na
          > zasadach kółka wędkarskiego.

          1. Sprawiedliwość dziejowa jest mi zupełnie obca. Wolę
          sprawiedliwość bezprzymiotnikową
          .
          2. VAT kościelny nie przyniósłby wielkich dochodów. Podejrzewam, że
          byłyby one być może niższe niż koszty wprowadzenia podatku od
          towartów i usług w takiej sytuacji. Ale ja co nieco o VAT-cie wiem...
          3. Od iluż to członków dowolna oddolna organizacja obywateli nie
          może być "kółkiem wędkarskim"? 1000 osób? 10000 osób? 262144 osoby?
          Może zajmiesz się wewnętrzną organizacją wskazującą na konieczność
          wpłacania 1%, 2%, 8%, 15% lub 80% dochodu na rzecz organizacji? Nie
          interesuje Cię? Wolisz tropić organizację zbierającą dobrowolnie 1%
          lub mniej od 30 mln członków niż zastanowić się nad organizacja
          ściągającą przymusowo po 100% od 200 osób?


          > Tak, supaari, przyznam, że podatek kościelny w Twojej
          definicji z
          > niczym pogodzić się nie da. Zadowolony?

          Nie. Podatek kościelny z mojej definicji da się pogodzić z
          chociazby (!) podległością Kościoła wobec Państwa i (o zgrozo!) z
          podległoscią Państwa wobec Kościoła. Problem jest taki, że
          podatek kościelny
          w Twoim ujęciu nie da się pogodzić ze zdrowym
          rozsądkiem.
    • mjot1 Do bogoojczyźnianych 31.08.09, 18:44
      "Co cesarskie cesarzowi"
      Czy trzeba jaśniej? Czy w ogóle da się jeszcze jaśniej?
      Czyż Wy patrioci prawdziwi i jedynie słuszni ojczyzny ukochanej nie
      cenicie nade wszystko? Dlaczego więc pozwalacie by traktowano Was
      jak upośledzonych?
      Jeżeli już obiekty kultu zwolnione są od obciążeń to czy nie rani
      Was, że jakiś czarnoksiężnik ołtarz traktuje na równi ze swą
      wypasioną bryką czy z gosposią wieloczynnościową?
      A zresztą większy efekt przyniosłoby pewnie ciśnięcie garścią grochu
      o ścianę...
      • supaari Do Mjota 06.09.09, 23:51
        mjot1 napisał:

        > "Co cesarskie cesarzowi"
        > Czy trzeba jaśniej? Czy w ogóle da się jeszcze jaśniej?

        Nie. Ale może da się na temat?

        > Czyż Wy patrioci prawdziwi i jedynie słuszni ojczyzny ukochanej
        nie
        > cenicie nade wszystko? Dlaczego więc pozwalacie by traktowano Was
        > jak upośledzonych?

        Nie wiem, czy Wy, Mjocie, macie na myśli takżem mnie, ale ja nie
        ceni ętego co, Wy, mjocie piszenie... Czy Wy, Mjocie możenie pisać
        na temat? Czy macie - Wy, Mjocie! - pomysł jak pogodzić
        rozdzielność Państwa i Kościoła
        z podatkiem kościelnym?

        > Jeżeli już obiekty kultu zwolnione są od obciążeń to czy nie rani
        > Was, że jakiś czarnoksiężnik ołtarz traktuje na równi ze swą
        > wypasioną bryką czy z gosposią wieloczynnościową?

        Jeżeli Wy, Mjocie! piszecie już o obciążeniach i łączycie je z
        czarnoksiężnikiem i traktowaniem nas na równi z wypasioną bryką, to
        czy Wy, Mjocie, moglibyście pisać jaśniej? Bo - jako żywo! - ciemną
        stronę erytrystyki okupujecie...

        > A zresztą większy efekt przyniosłoby pewnie ciśnięcie garścią
        grochu
        > o ścianę...

        Ciskajcie Wy, Mjocie!, grochem o cokolwiek i czymkolwiek o ścianę
        ciskajcie... Bylebyście ciskali na temat!
    • 33qq Re: Jedno pytanie.... 01.09.09, 10:15
      Podatek kościelny w naszych warunkach, przy służalczych politykach i bezmyślnym
      społeczeństwie, byłby KOLEJNYM źródłem finansowania tej pazernej firmy. Jako
      antyklerykał takiemu podatkowi mówię stanowczo Nie. Jeśli inne żródła transferu
      publicznego grosza zostaną odcięte, wtedy niech sobie wyznawcy zasilają swoje
      kościoły w jaki im się tylko podoba sposób, niestety przy takim wasalnym
      stosunku Polaków do kościoła, nie ma na to najmniejszych szans.
      • supaari Re: Jedno pytanie.... 07.09.09, 00:28
        33qq napisał:

        > Podatek kościelny w naszych warunkach, przy służalczych politykach
        i bezmyślnym
        > społeczeństwie, byłby KOLEJNYM źródłem finansowania tej pazernej
        firmy. Jako
        > antyklerykał takiemu podatkowi mówię stanowczo Nie. Jeśli inne
        żródła transferu
        > publicznego grosza zostaną odcięte, wtedy niech sobie wyznawcy
        zasilają swoje
        > kościoły w jaki im się tylko podoba sposób, niestety przy takim
        wasalnym
        > stosunku Polaków do kościoła, nie ma na to najmniejszych szans.


        Ależ problem nie dotyczył Polski! Jeśli masz pomysł jak pogodzić
        podatek kościelny
        z rozdzielnością Kościoła od Państwa -
        pisz...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka