wikul
21.10.15, 18:40
wyborcza.pl/1,75968,19043551,dlaczego-nie-na-pis.html#ixzz3p8hbQ3qS
Jeżeli ktoś nie ma dostępu to przytaczam w całości.
Dlaczego nie na PiS
Wyborcy i zwolennicy PO są mało zaciekli w wyrażaniu swego poparcia. Nie mają klubów zrzeszających najbardziej oddanych. Nie tworzą grup gwiżdżących i buczących w czasie państwowych uroczystości i pogrzebów
Należę do tych, którzy uważają, że w obecnej niebezpiecznej sytuacji międzynarodowej (agresywna polityka Putina, uchodźcy, Państwo Islamskie) Polska nie może się kierować zasadą "nasza chata z kraja" ani tym bardziej prowadzić polityki sprzecznej ze stanowiskiem Unii Europejskiej. Obawa, że nowy rząd po wyborach wygranych przez PiS nie będzie się trzymał tej zasady, jest uzasadniona wobec licznych wypowiedzi przedstawicieli tej partii. I to jest pierwszy powód, dla którego na PiS głosować nie będę.
Kaczyński podzielił Polaków
Ale powodów jest więcej. Warto je przypomnieć, choć większość dla ludzi starszych, pamiętających rządy Jarosława Kaczyńskiego w latach 2005-07, jest znana. To wtedy osobista ambicja, kłótliwość prezesa Prawa i Sprawiedliwości oraz nieumiejętność zawarcia kompromisu spowodowały rozejście się dwóch "solidarnościowych" partii: PO i PiS (po wygranych wyborach i odsunięciu SLD od władzy). Jedyne rozsądne rozwiązanie: koalicja dwóch partii "solidarnościowych", której wielu wyborców PO i PiS oczekiwało, okazała się niemożliwa. Wkrótce powstał rząd, którego wicepremierem Jarosław Kaczyński mianował warchoła. Dało to także początek niekończącym się kłótniom na polskiej scenie politycznej oraz podzieliło wyborców partii "solidarnościowych" na dwa wrogie obozy.
To zdumiewające, że prezes PiS nie rozumie, komu oddał największą przysługę. Nasza historia powinna mu przypominać, że taką Polskę - podzieloną, skłóconą, skoncentrowaną na wewnętrznych awanturach - najchętniej widzą na Kremlu. Notabene możliwości, jakie Rosjanie mają, aby dziś skutecznie oddziaływać na opinię publiczną w Polsce, są w dobie internetu nieograniczone. Czy trudno np. domyślić się, kto inspirował i podsycał nienawistne opinie o prezydencie Komorowskim w czasie majowych wyborów? Jego proukraińskie zaangażowanie przeszkadzało tylko Rosji Putina.
Szkodliwe irracjonalne myślenie
Nie chcę także głosować na polityków, którzy myślą irracjonalnie. Chodzi oczywiście o teorię zamachu na samolot prezydencki pod Smoleńskiem. Dla jej autorów nie mają znaczenia opinie ekspertów od katastrof lotniczych, fakty ani nagrania doprowadzone do ostatnich sekund. Liczą się opinie laików oraz upór w dowodzeniu czegoś, czego dowieść nie można. Ile szkody ta teoria przynosi, szerząc w Polsce legendę o poległych w wyniku spisku - pisano wielokrotnie.
Zwłaszcza mówienie o "krwi na rękach" polityków PO, którzy sprzymierzyli się z Putinem, aby zgładzić polskiego prezydenta, jest absurdalne i podłe. I w tym wypadku, na co również zwracano uwagę wiele razy, dwaj główni autorzy teorii, Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz, oddają Putinowi przysługę - podsycając wojnę polsko-polską i ośmieszając nasz kraj.
Irracjonalne myślenie prowadzi do irracjonalnych zachowań, np. cofania się w czasie do wieków średnich. Tak było, gdy kapłan stojący obok prezesa Kaczyńskiego w czasie smoleńskiej miesięcznicy odprawiał egzorcyzmy, które miały wypłoszyć szatana z Pałacu Prezydenckiego za prezydentury Bronisława Komorowskiego. A zdawałoby się, że są granice, po przekroczeniu których zdrowy rozsądek wraca politykom. Okazuje się, że nie zawsze.
Są za to inne liczne powody, o których będę pamiętał, nie oddając głosu na PiS. Niejasny stosunek do Unii Europejskiej, której flagę posłanka tej partii nazwała "szmatą". Koncentrowanie się na drugorzędnych dla kraju problemach: walce z ideologią gender, z in vitro, ze związkami partnerskimi. Pomniki i celebra licznych świąt kościelnych i państwowych. Werbalny patriotyzm. Pochody z pochodniami, w których modlitwom towarzyszą nienawistne hasła oczerniające wszystkich, którzy - jak się zdaje - są innego zdania.
Razi także znana tendencja posłów euro-PiS-u do wnoszenia skarg na własny kraj i złego mówienia o Polsce. Ostatnio, jak pamiętamy, prezydent Duda poskarżył się prezydentowi Niemiec na brak sprawiedliwości w ojczyźnie.
Wodzowski PiS, blada PO
Wyborcy i zwolennicy Platformy Obywatelskiej są na pewno mniej zaciekli w wyrażaniu swego poparcia. Są rozproszeni i niezorganizowani. Nie mają klubów zrzeszających najbardziej oddanych. Nie tworzą grup gwiżdżących i buczących w czasie państwowych uroczystości i pogrzebów. Nie wierzą bezkrytycznie w każde słowo polityków PO. I nie wychodzą na ulice z pochodniami. Złowieszcze hasła i slogany fanatycznych zwolenników PiS raczej ich śmieszą, niż złoszczą. Także obelżywe i nienawistne hejty tchórzliwych, bo zawsze anonimowych PiS-owskich internautów traktowane są jako świadectwa ludzkiej głupoty.
To prawda: na tle zorganizowanej na wzór wodzowski, karnej partii Jarosława Kaczyńskiego Platforma Obywatelska wypada blado. Jej politycy popełnili ostatnio mnóstwo błędów. Byli niekompetentni, niemrawi, irytujący.
Seria kompromitujących zachowań (afera podsłuchowa), niedotrzymane obietnice przedwyborcze, wyraźne karierowiczostwo niektórych - wszystko to złożyło się na negatywny obraz tej partii. Osobiście do zarzutów mogę dodać absolutny brak zainteresowania problemem ochrony przyrody w Polsce (o czym pisałem w artykule " Leśne żniwa", "Wyborcza" z 29 września). A także dopuszczenie w czasie ośmioletnich rządów do zalania kraju alkoholem, co powoduje ogromne straty i szkody społeczne.
Jednak bezpieczniej z Platformą
Mimo to jako wyborca stojący przed dylematem, na kogo głosować, widzę zasadniczą różnicę między PiS a PO. Moim zdaniem politycy Platformy kierują się zdrowym rozsądkiem. Na pewno wierzą ekspertom w danej dziedzinie, a nie laikom.
Wątpię także, aby którykolwiek z nich aprobował wypędzanie szatana z jakiegokolwiek państwowego urzędu. Nie traktują polityków konkurencyjnych partii jako osobistych wrogów, którym nie podaje się ręki. Przeciwnie, często czekają z wyciągniętą ręką na rozmowy o istotnych sprawach kraju.
Są wyraźnie proeuropejscy, uznają integrację z Europą za cel najważniejszy, gwarantujący stabilny rozwój kraju i bezpieczeństwo. Dostrzegają jasno największe zewnętrzne zagrożenie dla Polski, które stanowi agresywna polityka putinowskiej Rosji. Oraz największe wyzwanie, jakim pozostaje wspomaganie Ukrainy walczącej z rosyjską agresją. Czego, jak się zdaje, ani prezes Kaczyński, ani prezydent Duda nie widzą dostatecznie jasno, za cel główny stawiając sobie walkę z PO. Natomiast demonstrowane przez ewentualnych koalicjantów PiS - Korwin-Mikkego i Pawła Kukiza - prorosyjskie i antyukraińskie nastawienie jest tylko odpowiedzią na pytanie, jaki rząd może powstać w Polsce po wyborach przegranych przez PO. Co moim zdaniem jest perspektywą w najwyższym stopniu niebezpieczną.
Podsumowując powyższe, oddam głos na Platformę. Jej rząd, mam nadzieję, zadba lepiej o sprawy kraju w skomplikowanej sytuacji międzynarodowej. Natomiast w razie przegranej w niewielkim stopniu PO jako partia opozycyjna może skutecznie powstrzymać irracjonalne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem działania nowego rządu.
Nigdy za wiele ostrzeżeń.