estella50
17.10.18, 10:00
O ile bowiem postkomunistyczni beneficjenci FOZZ zostali już dawno wskazani (były to spółki i media z zaplecza postpezetpeerowskiej lewicy), o tyle wciąż niewyjaśniona pozostaje sprawa powiązania z FOZZ samego Kaczyńskiego i najważniejszych postaci jego pierwszej partii – Porozumienia Centrum. Do spółki Telegraf czy Fundacji Prasowej Solidarność, kontrolowanych przez braci Kaczyńskich i zapewniających finansowanie ich partii, trafiły miliony złotych z Banku Przemysłowo-Handlowego i Budimeksu, kierowanych wówczas przez ludzi, których w prawicowym żargonie nazywano postkomunistycznymi oligarchami. Ich zainteresowanie wspólnym robieniem interesów wynikało z tego, że Jarosław Kaczyński był wówczas szefem kancelarii Lecha Wałęsy, a Lech – szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Przyjaciółmi liderów Porozumienia Centrum byli wówczas bohaterowie innych wielkich afer III RP. Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego ostrzegł przed aresztowaniem Maciej Zaleski (jeden z liderów PC, zajmujący się zbieraniem funduszy na „biznesowe” przedsięwzięcia partii), który został za to skazany na dwa i pół roku więzienia. Jarosław Kaczyński tłumaczył się z tej sprawy z charakterystycznym dla siebie cynizmem: „Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, tobyśmy nigdy niczego nie mieli. Spotykalibyśmy się jak dawniej na Puławskiej w 50 osób, a Geremek by tu rządził”.
www.newsweek.pl/polska/polityka/jak-pieniadze-z-fozz-pomogly-kaczynskim/52lte75
Ciekawy artykuł, szczególnie jak weżmie się pod uwagę niedawną ekstradycję Dariusza Przywieczerskiego. Dostęp do niego w areszcie mają tylko ludzie Ziobry i Kamińskiego.
I jeszcze jeden cytat:
Antykomunizm PiS zawsze był finansowany za pieniądze postkomunistów, osłaniany przez ludzi, którzy pracowali w PRL--owskim sądownictwie i aparacie represji. Ale wyborcy mają o tym nie wiedzieć, więc powrót afery FOZZ może być dla Kaczyńskiego niebezpieczny.
Autorem dziesiejszego artykułu jest Cezary Michalski.