Dodaj do ulubionych

Grzybek Tybetanski...

26.10.06, 02:10
Czy ktoras z Was zna lub uzywa tego specyfiku?Grzybek hoduje sie na
swiezym,nie homogenizowanym mleku,po 24 godz,zlewa sie i pije 2xdz.szklanke-
doskonale w smaku,jak zsiadle mleko,genialnie reguluje uklad
trawienny,wspomaga organizm,hamuje rozwoj nowotworow,ma wiele innych
zalet.Polecam!Dostalam latem od kuzynki,a ona od kogos kto wyleczyl tym
raka/poznalam osobiscie tego goscia/.Teraz juz obdzielilam pol
dzielnicy,rozrasta sie bardzo ladnie i trzeba sie nim dzielic!
Komu,komu,bo ide do domu!!!! smile))
Obserwuj wątek
    • jaga_22 Re: Grzybek Tybetanski... 26.10.06, 10:39
      Dawno temu miałam jakiś grzybek.Był żółciutki i ciągle się rozrastał od
      spodu,książka była coraz grubsza.Zalewało się przegotowaną wodą,a w smaku
      przypominał oranżadkę.Chciałabym mieć takiego grzybka.Ciekawe czy to ten sam
      grzybek.
      • ira.mak Re: Grzybek Tybetanski... 26.10.06, 20:14
        A czy to mozna kupić i ew.gdzie?
        • pia.ed Re: Grzybek Tybetanski... 26.10.06, 21:28
          Kiedys bylo takie pytanie i ktos odpowiedzial, ze na Allegro !!!
    • night_breeze Re: Grzybek Tybetanski... 27.10.06, 02:13
      Ten grzybek jest bielutki,przypomina wygladem troche dobrze ugotowany ryz i
      zalewa sie go mlekiem,smakuje jak zsiadle mleko.Poniewaz rozrosl mi sie w
      nadmiarze,moge sie podzielic nieodplatnie,tez dostalam w prezencie.Tylko jak ja
      wam go mam przeslac? smile
      • ira.mak Re: Grzybek Tybetanski... 28.10.06, 20:02
        Moglabys jakoś priorytetem-ew.za pobraniem tylko musiałybysmy sie dogadac gdzie
        ci ten adres podac.Napisz czy takie rozwiązanie wchodziłoby w gre.
        • night_breeze Re: Grzybek Tybetanski... 28.10.06, 23:21
          Mysle ze jak bym go dobrze zapakowala-w sloiku,moglabym wyslac,chyba nie byloby
          klopotow.Napisz do mnie na @
          • del.wa.57 Re: Grzybek Tybetanski... 29.10.06, 16:38
            Tez bym chciala takiego grzybkasad ale do mnie to daleka droga,daleka.
            • night_breeze Re: Grzybek Tybetanski... 29.10.06, 16:42
              a gdziezes to ach gdziezes? Grzybka rozdaje,moge zapakowac i wyslac,z tym ze
              przesylke oplacicie sobie sama, dobra kobieto smile))
              • del.wa.57 Re: Grzybek Tybetanski... 29.10.06, 16:56
                Hej,Bryzuniu jam za miedzą u niemiaszkowsmile))))))
    • pallas10 Re: Grzybek Tybetanski... 28.11.06, 09:21
      Gdzie mozna się zgłosić po Grzybek Tyb.Szukam wśrod znajomych nie mogę dostać.
      • kendo Re: Grzybek Tybetanski... 28.11.06, 19:10
        pamietam Mama miala kiedys jakis grzybek,ale jak pamietam byl o w wodzie,czy to
        to samo?
        czy on dziala jakos profilaktycznie?
        przez jakis czas sie go pije?

        PS;..pallas,zglo sie moze na prywatna poczte bryzunii.
        • anka125 Re: Grzybek Tybetanski... 28.11.06, 20:08
          Przepraszam ale nie wierzę, o tym kimś co tym czymś wyleczył raka.Śmieszy mnie
          takie twierdzenie.
          No cóż,naiwnych nie sieją...
          • pallas10 Re: Grzybek Tybetanski... 28.11.06, 23:19
            Ja wierzę w medycynę naturalna stosuję ją do zwalczania moich chorob.Leków
            farmakologicznych staram się nie brać,bo więcej szkodzą niżpomogą
            • jaga_22 Re: Grzybek Tybetanski... 29.11.06, 10:24
              Jeżeli stan choroby pozwala na mniej inwazyjne leki,to pewnie, po co się truc.
              Z drugiej strony nie ma sensu cierpieć.
              Jakiś czas temu też tak sobie powiedziałam.Biorę lek przeciwbolowo-
              przeciwzapalny od paru lat.Najpierw na biodro ,teraz doszedł kregosłup.
              Z biodrem sobie poradziłam glukozaminą.Więc pomyślałam sobie,że jakos sobie
              poradzę z kregosłupem bez leku.Kupiłam sobie podobno dobry na zwyrodnienia
              Reumaphyt(czarci pazur).Wytrzymałam 2 tyg.Z poczatku było dobrze,a póżniej już
              tylko coraz gorzej.Starałam się nie poruszac z bólu,a wnocy trudno mi było
              przewrocic się na drugi bok.Powróciłam do leku i jakoś funkcjonuję.
              Teraz pomagam sobie jazdą na rowerku,narazie systematycznie.Zobaczę czy za parę
              tygodni będzie poprawa.Przez pierwsze dni miałam cały obolały kregosłup
              i z tego powodu już raz zaprzestałam jeżdzić,ale teraz już mam to za sobą
              i czuję,że będzie lepiej.
          • night_breeze Re: ...anka125 29.11.06, 17:07
            Nie musisz wierzyć jak nie chcesz,nikt cię nie zmusza ani nakazuje.Ale
            przytoczę ci fakt leczenia raka dietą-w Gdańskim Szpitalu Klinicznym lekarka
            opracowała specjalną dietę i ci co uwierzyli i poddali się temu,wyleczyli
            się.Jest to bardzo trudna i uciążliwa a nawet bolesna metoda dla
            pacjenta,jednak efekty są bardzo wymierne.Są ludzie którzy stosują medycynę
            niekonwencjonalną i mają się całkiem dobrze.Wszystko zależy od podejścia do
            tematu.Weż pod uwagę również to,że wszelkie firmy farmaceutyczne nie
            dopuszczają do głosu medycyny naturalnej,ponieważ rynek farmaceutyczny przynosi
            największe dochody .Nie zdajesz sobie widocznie sprawy,jak wiele jest leków
            dopuszczonych do sprzedaży,a które przynoszą więcej szkody niż pożytku.
            Z twojej ironicznej wypowiedzi wynika że starasz się być na wskroś
            nowoczesna.....wyśmiewając niekonwencjonalne podejście do leczenia.
            Czy znasz może jedną z teorii takiego mądrego pana,bardzo znanego
            psychoanalityka nazywała się Freud?Teoria dotyczy pojęcia :co rozumiemy przez
            istnienie lub nieistnienie czegoś.Bardzo prosto opisał to zjawisko na
            przykładzie pomarańczowej skórki unoszonej na fali ,którą przypadkowo zobaczył
            ktoś wychylając się przez bulaj statku przemierzającego ocean.Czy to znaczy,że
            gdyby ten ktoś nie zauważył tej skórki,ona by nie istniała?
    • ania1022 Re: Grzybek Tybetanski... 30.11.06, 14:46
      Oh, szkoda ze tak daleko mieszkam, chcialabym takiego grzybka.
      Pare lat temu kolezanka dala mi cos takeigo co robilo kwasne mleko, trzbabylo
      to cos codziennie kapac w cieplej wodzie i wrzucac do swiezego mleka. Super
      spawa, zwlaszcza ze w Knadzie nie mozna kupic zsiadlego mleka. Niestety umarlo
      mi to cos kiedy pojechalismy na wakacje a znajomy, ktory opiekowal sie
      mieszkaniem, nie kapal tego cuda. (Ja to nazywalam bakteria).
      • anka125 Re: Grzybek Tybetanski... night-breeze 30.11.06, 23:43
        O matko!A może wierzysz jeszcze w życie po śmierci?
        Śmieszą mnie takie teorie.To tak jak wiara w palenie świecy nad dzieckienm które
        ma na głowie kołtun.Albo w szamana z afrykańskiego buszu.
        Do niedawna obok mnie żyli sąsiedzi którzy wierzyli w moc...Kaszpirowskiego!
        Totalna bzdura.Tak jak teść mojej siostry,który twierdził że na raka dobrze jest
        pić własny mocz.I co?
        Zmarł 2 lata temu.
        • night_breeze Re: Grzybek Tybetanski... night-breeze 01.12.06, 23:22
          wiesz....szkoda komentarzy na ciebie.
    • framberg Re: Grzybek Tybetanski... 06.01.07, 01:41
      He, he - to niezłe - grzybek tybetański...

      Rzeczywiście zdrowe ale nie pochodzi z Tybetu choć ta nazwa się przyjęła.
      Zamieszanie nazewnicze spowodowane dodatkowo zmianą nazwy dla pokrewnego
      produktu (a może normy dla produktu) zmyliło wszystkich do końca.

      Jest tak:
      1. Niektóre bakterie kwasu mlekowego (to znaczy zakwaszające mleko i inne
      produkty) robią ze zwykłego zsiadłe mleko.
      2. Czasami te bakterie występują wespół z drożdżami (też określone gatunki) - i
      tworzą jogut.
      Tu pierwszy problem. Obecnie w handlu można kupić coś co jest nazywane jogurtem
      ale nie ma w nim śladu drożdży. Czyli brak wytwarzanego przez te drożdże
      dwutlenku węgla i alkoholu (w minimalnych ilościach poprawia smak, strawność,
      działa dietetycznie i ogólnie korzystnie). Ten prawdziwy jogurt był moim
      zdaniem o wiele smaczniejszy - lekko szczypał w język, był wyrazistszy.
      To co się sprzedaje obecnie pod nazwą jogurtu to właściwie jest zsiadłe mleko,
      tyle że bakterie dobrano starannie. Podejrzewam, ze zmieniono również z tej
      okazji Polską Normę na produkt zwany jogurtem. Kiedyś by to nie przeszło (to
      znaczy zsiadłe mleko jako jogurt).

      3. Teraz najciekawsze. W jednym miejscu na ziemi - na Kaukazie, bakterie
      mlekowe łączą się z drożdżami w organizm symbiotyczny. Razem żyją, razem się
      rozmanżają (namnażają). Tworzą tzw. grzybek kefirowy. Na bazarach, targach, w
      prywatnym obiegu sprzedawano go pod nazwą grzybek tybetański.
      Dziwne jest to, że te bakterie i drożdże mogą żyć oddzielnie ale łączą się w
      jeden organizm tylko na Kaukazie. Próbowano stworzyć im w laboratoriach warunki
      identyczne z kaukaskimi by zaobserwować tworzenie się grzybka (organizmu
      sybiotycznego) ale nic z tego. Żyły oddzielnie.
      Po połączeniu się bakteri i drożdży w grzybek kefirowy można go wywieźć z
      Gruzji a on nie rozpada się na oddzielne organizmy lecz namnaża dalej
      symbiotycznie.
      4. Z podobnych napojów (tzn kefir i prawdziwy jogurt) jeden występował kiedyś w
      Polsce - Huculska Huślanka.

      Wszystkie miały podobny, choć różniący się smak i zbliżone walory dietetyczne.
      Kefir uchodził za najlepszy.
      • maria73 Re: Grzybek Tybetanski... 06.01.07, 13:48
        witaj framberg!!!
        dobrze że jesteś.
        Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
        • jaga_22 Re: Grzybek Tybetanski... 06.01.07, 14:35
          Nie wiem na ile to jest prawdziwe,przeczytac można.

          www.oswiecenie.com/ziolo.htm
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka