Dodaj do ulubionych

młoda mama ma pytanie

20.08.08, 20:20
Na forum "Małe dziecko" właśnie jest prowadzona dyskusja na
temat "prawa babci".Problem młodych mam polega na tym że babcie
wogóle nie szanują ich zdania na temat wychowywania dzieci.
Mianowicie:prawie każda z nas prosi swoje mamy/teściowe żeby nie
dawały dziecku słodyczy ponieważ np.dziecko staje się niejadkiem
kochającym wyłącznie słodycze.
Ja np proszę teściową zeby nie dawała małemu (14 miesięcy) smoczka
bez powodu tylko wtedy kiedy mały idzie spać.Ale gdzie tam!Teściowa
swoim dzieciom dawała i nic się nie stało to dlaczego wnukowi ma nie
dac?
Grzeczne zwracanie uwagi wogóle nie skutkuje.Jak któras nas
zdobędzie się na odwagę i powie np."Nie życzę sobie żeby mama dawała
mojemu dziecku czekoladę." wtedy działa,z tym że mama/teściowa
śmiertelnie się obraża.
Moja teściowa BARDZO nie lubi jak jej teściowa (babcia mojego męża)
do czegoś się wtrąca (np.cytuję:"Krysiu,dlaczego pozwalasz Kasi na
chodzenie na te dyskoteki?To takie niebezpieczne!").Moja teściowa aż
wre ze złości a potem mi się skarzytongue_outo co ona się wtrąca w
wychowywanie MOICH dzieci?!.Tylko sama nie zauważa że robi to
dokładnie to samo...
Jak to jest?Dlaczego teściowe i synowe czy matki i córki non stop
ścierają się ze sobą w kwestii wychowywania dzieci? Dlaczego nie
pozwalacie nam na wychowanie dzieci na własnych zasadach?Dlaczego
nie liczycie się z naszym zdaniem?
Obserwuj wątek
      • betty842 dołączyłam link 20.08.08, 20:43
        Dołączyłam link abyście mogły przeczytac to co piszą mamy i zeby
        lepiej zrozumiec w czym tkwi problem.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=83584349&a=83584349
    • jaga_22 Re: młoda mama ma pytanie 20.08.08, 20:33
      Betty nie wiem jak te wasze mamy czy teściowe,ale my szanujemy
      zdanie własnych córek.Ani do synowej ,ani do córki nie wtykam nosa,
      bo jakim prawem.Tyle lat ja nie mam żadnych konfliktów
      z dziećmi.Skoro babcia nie rozumie,może trzeba ją dokształcić,może nie wie,że
      robi krzywdę wnuczkowi.Nie krzyczeć,tylko porozmawiać od serca.Nie wierzę,że nie
      posłucha.
    • dede43 Re: młoda mama ma pytanie 20.08.08, 21:13
      Ja słuchałam córki, kiedy opiekowałam sie przez 3 lata bliźniakami,
      to w końcu jej dzieci i w konsekwencji ona się wyśpi tak jak sobie
      pościele. Teraz dzieci chodzą od roku do przedszkola i kontakt jest
      nieco luźniejszy, ale do dziś, gdy u mnie nocuja uzgadniam z nia
      jadłospis i ilość słodyczy jakie moga dostać. Wiem, że krzywi sie
      troche na te słodycze, ale w końcu czym rozpieszczać wnuki?, a
      babcie od tego sa.
      • dede43 Re: młoda mama ma pytanie 20.08.08, 21:39
        Przeczytałam cały wątek młodych mam w sprawie babć i mam mieszane
        uczucia. Wygląda na to, że młode mamy w jakis sposób dowartościowują
        się nie pozwalając babciom na zbyt wiele. W wielu przypadkach nie
        dobro dziecka maja na uwadze, a własne ja. Troche to smutne.
      • szeelma Re: młoda mama ma pytanie 20.08.08, 23:20
        dede43 napisała:
        ... ale w końcu czym rozpieszczać wnuki?, a babcie od tego sa.


        Czy rzeczywiscie slodycze sa jedynym sposobem na rozpieszczanie?
        Moze dziecko ma inne potrzeby nie zaspokojone przez wiecznie
        zaganianych rodzicow ...
        Jesli babcia ma niewyzyte uczucia, to moze sie zglosic
        na wolontariuszke do Domu Dziecka.
        Tam bedzie przyjeta z radoscia
        przez personal i dzieci!
          • polnaro Re: młoda mama ma pytanie 21.08.08, 07:43
            Ktoś już wcześniej powiedział, i ja to potwierdzę, że młode mamy tak bardzo
            "trwają na swoim", że odrzucą wszystko co proponuje babcia /szczególnie jak jest
            to teściowa/, bronią swojej pozycji nawet z krzywdą dla dziecka. Oczywiście
            istnieją bezmyślne babcie, ale w takiej samej proporcji jak bezmyślne i
            nieodpowiedzialne mamy. Wiem co mówię, mogę tu podać ...dzieści przykładów b.
            wyrazistych. Przynajmniej jedna ze stron musi posiadać umiejętność prowadzenia
            serdecznej rozmowy, wtedy jest szansa, że dziecko będzie miało, oprócz rodziców,
            kochających dziadków.
            A tak na marginesie, to ja moją babcię kocham nadal najbardziej we
            wszechświecie, może tego boją się mamy?
            • aga-kosa Re: młoda mama ma pytanie 21.08.08, 08:25
              moim zdaniem -gdyby młode mamy ze swoimi maleństwami mieszkały na "swoim"
              rzadziej by się zdarzały takie sytuacje.
              Inteligentnej babci wystarczy jedna uwaga:-proszę do n a s z e g o domu nie
              przynosić słodyczy.Na wizytę do babci i teściowej wypada z dzieckiem przyjechać
              i nim się zająć- babcia żeby nie padać na twarz daje maluchom słodycze zyskując
              pół godziny na oddech .
              Swoje wnuki widuję kiedy się dzieci umówią na wizytę.Mam za mało czasu-pewnie
              jestem wredna babcia,ale j a swoje już zrobiłam aga
              • jaga_22 Re: młoda mama ma pytanie 21.08.08, 09:37
                Dobro dziecka jest najważniejsze.Nie można podważać racji mamy w
                oczach dziecka.Można porozmawiać na spokojnie i wytłumaczyć,czego naprawdę
                chcemy,może jednak babcia naprawdę nie rozumie.
                Nie radzę się wtrącać w wychowanie swojego wnuka.Mama napewno
                chce jak najlepiej dla swojego dziecka.
                Pomagać ,czy nie pomagać.Przecież to wszystko zależy od sytuacji.
                Niczego nie można uogólniać.
                Ja,a raczej myśmy pomagali córce,bo pierwsze to naturalne,że rodzina pomaga,gdy
                dziecko w kłopocie.
                Pomagaliśmy córce przez 8 lat w wychowaniu dwójki dzieci
                Musiała skończyć U.W potem pierwsza praca ,drugie dziecko.
                Mieszkali z nami przez 8 lat.Teraz już mają swoje mieszkanie.
                Jak odeszli od nas rozpadło się ich małżeństwo.Tatuś ,to było
                piąte dziecko.Całkowicie nieodpowiedzialny.
                Nigdy nie wtrącałam się do nich,ani do wychowywania dzieci.
                Może dlatego nasze relacje są bardzo dobre.
                Dzieci można powiedzieć,mają drugi dom u nas.Po szkole przychodzą do
                nas,odrabiają lekcje i czekają na matkę.Nieraz wyjeżdża,to nocują u nas.We
                wrześniu wyjeżdża z pracy na integrację do Szwecji.
                Powiem Wam,że warto było pomagać,mamy silne więzy rodzinne,
                córka się wykształciła,bardzo dobrze zarabia,a wnuczki są kochane.
                Wcale nie przeszkadzało,że wychowałam czwórkę własnych dzieci. Najważniejsze,to
                porozumienie obydwu stron.
                • polnaro Re: młoda mama ma pytanie 21.08.08, 09:52
                  Dodam jeszcze, może niepotrzebnie, ale trudno.
                  Zaobserwowałam, że problemy z babciami mają niepracujące mamy.
                  Babcie, które nie wiedzą co robić z czasem, są uciążliwe nie tylko gdy pojawiają
                  się wnuki.
                  • gosia.30 Re: młoda mama ma pytanie 21.08.08, 10:51
                    Ten problem jest od zawsze.
                    To tylko pretekst z tymi słodyczami.
                    Dlaczego młode mamy izolując swoje pociechy od dziadków
                    wyrządzają im nieodwracalną krzywdę.
                    Czy zapracowani rodzice są w stanie przekazać swoim
                    dzieciom wartości życiowe?? Nie..to tylko mądrzy dziadkowie
                    mają na to czas i chęci.
                    Zamiast oskarżeń, podziękujmy tym naszym babciom i dziadkom
                    za pomoc.
                    My w podzięce za ich duży i cenny wklad często
                    organizujemy moim rodzicom i teściom ciekawe wyjazdy, wypady
                    do kina lub teatru.
                    Ja bylam właśnie takim dzieckiem izolowanym od mądrej babci
                    i wiem ile straciłam, dlatego swoje dzieci wychowuję
                    inaczej. Pozdrawiam wszystkie babcie i dziadków. Żyjcie nam
                    zdrowo jeszcze wiele lat i przekazujcie waszą wiedzę i
                    doświadczenia młodym Gośka
                      • 52ania Re: młoda mama ma pytanie 21.08.08, 12:42
                        Czytałam teksty na tym forum.Konflikty z babciami istnieją od zawsze.Uważam,że
                        jak się chce to wszystko można dograć.Ja ze słodyczami też mam kłopoty,bo jestem
                        łasuchem,ale przy wnuczce staram się nie jadać.Poza tym trzeba sie
                        bawić,spacerować,czytać bajki i prawdę powiedziawszy na słodycze nie ma czasu.
                      • grenka1 Podsumowując 21.08.08, 12:49
                        Młodzi powinni od swoich pierwszych dni po ślubie mieszkać
                        oddzielnie, a nie siedzieć na kupie z rodzicami i jeszcze mieć
                        wymagania.
                        Nie powinni obarczać swoimi kłopotami swoich rodziców, oni mają dość
                        własnych.
                        Po przyjściu na świat dzieci, liczyć się z tym, że sami będą musieli
                        zająć się własnym dzieckiem.
                        Chyba, że babcie czy dziadkowie z własnej inicjatywy zaproponują
                        pomoc, ale nic na siłę.
                        Rodziców odwiedzać po uprzednim zapowiedzeniu się i nie za często i
                        wtedy liczyć się z rozpieszczaniem wnuków.
                        Nie traktować swoich rodziców tak z jednej jak i z drugiej strony
                        jak bezpłatne służące tłumacząc to tym, że babcia czy dziadek MUSI
                        pomagać - oni już swoje lekcje odrobili i nic nie muszą.
                        To byłoby na tyle w tym temacie.
                        Może macie inne zdanie?
                        • exotique Re: Podsumowując 21.08.08, 13:05
                          Oczywiscie, ze dziadkowie nie musza. Swoje dzieci odchowali.
                          Z tym, ze warto szanowac sie wzajemnie i nie podwazac zasad jakie w danym domu
                          istnieja. Tak jak ja bedac u zony tescia szanuje ich zasady i np nie dokarmiam
                          ich zwierzat, nie moge pojac jak oni jeszcze przed urodzeniem dziecka robia
                          zapasy slodyczy dla wnusia. Tym bardziej, ze znaja nasze stanowisko wobec
                          slodyczy i malych dzieci.
                          Na razie w zart to obracamy, bo poki nie ma dziecka- nie ma dokarmiania.
                          Za to tesciowa- aniol. Sama chetnie zaproponowala nam swoja pomoc, ale z tym, ze
                          chce miec nas pod telefonem jesli bedzie miala watpliwosci czy cos moze dac
                          dziecku czy nie. Takie bardzo rozsadne jak dla mnie.
                          • grenka1 Coś mi nie gra.... 21.08.08, 13:21
                            exotique napisała:

                            > Tak jak ja bedac u zony tescia szanuje ich zasady i np nie
                            >dokarmiam ich zwierzat,

                            To żona teścia, nie jest teściową????

                            >nie moge pojac jak oni jeszcze przed >urodzeniem dziecka robia
                            >zapasy slodyczy dla wnusia. Tym bardziej, ze znaja nasze stanowisko
                            >wobec slodyczy i malych dzieci.

                            Słodycze dziecku daję się najczęściej po ukończeniu roku życia.
                            To oni będą temu dziecku dawać przeterminowane słodycze ????

                            > Za to tesciowa- aniol. Sama chetnie zaproponowala nam swoja pomoc,
                            >ale z tym, ze chce miec nas pod telefonem jesli bedzie miala
                            >watpliwosci czy cos moze dac dziecku czy nie.

                            A ta teściowa, to skąd znowu się wzięła ??? A może dziadek
                            bigamista ?
                            Współczuję Wam, co chwila telefon z zapytaniem : "Słuchaj czy mogę
                            dać mojemu wnuczkowi herbatki do picia?"
                            Za 120 min. "Czy mogę mu dać biszkopcika ?"
                            I tak cały dzień.... Serdeczne wyrazy współczucia....
                            • exotique Re: Coś mi nie gra.... 21.08.08, 13:56
                              > To żona teścia, nie jest teściową????
                              i tak i nie smile tesciu jest po rozwodzie z tesciowa, i dla uporzadkowania jego
                              kolejna zona jest dla mnie zona tescia smile

                              > Słodycze dziecku daję się najczęściej po ukończeniu roku życia.
                              > To oni będą temu dziecku dawać przeterminowane słodycze ????

                              dlatego jestem w lekkim szoku, ale sie tym nie denerwuje- choc mnie to dziwi


                              > Współczuję Wam, co chwila telefon z zapytaniem : "Słuchaj czy mogę
                              > dać mojemu wnuczkowi herbatki do picia?"
                              > Za 120 min. "Czy mogę mu dać biszkopcika ?"
                              > I tak cały dzień.... Serdeczne wyrazy współczucia....

                              Mysle, ze nie bedzie tak zle smile tym bardziej, ze Tesciowa to madra i myslaca
                              kobieta i sadze, ze raczej dla pewnosci czy nie zrobi czegos nie tak ten
                              telefon. Mamy bardzo czesty i dobry kontak, wiec sadze, ze bedzie wiedziala
                              kiedy dziecko zacznie jesc warzywa, owoce czy biszkopty. Terroru nie bede siala
                              smilea jak bedzie miala watpliwosci moze dzwonic .
                              • iryska2604 Re: wiele gadania 21.08.08, 14:50
                                a w sumie chyba wystarczy ustalic zasady,porozmawiac szczerze.Warunkiem sa
                                zdrowe relacje miedzy mlodymi i rodzicami.Sama mam siedmioletnia wnuczke,teraz
                                bede miala drugą ale zawsze -od poczatku przede wszystkim liczyło sie dla mnie
                                ich zdanie w kwestii wychowania dziecka bo to w końcu ich dziecko.Czasem mialam
                                odmienne zdanie ale to bylo tylko moje zdanie.Moglam im najwyzej cos zasugerować
                                a czy przyznali mi racje czy nie to ich bajka.Wiedziałam że synowa ogranicza
                                słodycze-za kazdym razem sie pytalam czy mogę małej dac cos słodkiego.Mamy
                                dzieki temu dobre stosunki.Co nie zmienia faktu ze Agusia u babci nagle robi
                                sie małym całkiem dzieckiem,nie tak jak w domu-ale tak juz to jest.U babci jest
                                krolewną.
    • prospects Re: młoda mama ma pytanie 22.08.08, 12:56
      zawsze traktowalam z przymrozeniem oka historie synowa v tesciowa. i
      myslalam, ze mnie trafila sie super, calkiem inna niz ta ze
      stereotypow...dopoki nie pojawilo sie dziecko. i stwierdzam, ze
      jednak skads musialy sie wziasc takie stereotypy, bo babcia mojego
      synka zaczela sie zachowywac dokladnie tak jak w opowiadaniach.
      nie zgodze sie z tym, jak ktos wczesniej napisal, ze to mamy maja
      problem z wlasnym ja, a nie maja na uwadze dobra dziecka, dlatego
      nie potrafia dogadac sie z tesciowa. dziadkowie maja prawo do
      kochania, rozpieszczania i spedzania czasu ze swoimi wnukami...ale
      to my rodzice ustalamy pewne niezlomne zasady, ktore sa znaczace w
      wychowaniu dziecka i tylko poprzez konsekwentne ich egzekwowanie
      mozna dzieciaka tego nauczyc. nie czepiam sie drobiazgow, tesciowa
      ma w wielu sprawach calkiem odmienne zdanie i czasem potraktuje
      malego po swojemu. ale pomimo tego, ze oczekujemy, zeby
      ustosunkowala sie do naszych niektorych ustalen (np. mycie zebow,
      jazda samochodem ZAWSZE w foteliku, co jest dla nas bezdyskusyjne)
      ona potrafi i tak sie spierac, albo sie glupio usmiecha. bo kiedys
      bylo inaczej i jakos nic sie nie stalo...
      nie potrafimy sie dogadac w tych sprawach
      • polnaro Re: młoda mama ma pytanie 22.08.08, 13:05
        Przykłady, które podałaś świadczą o beztrosce i braku odpowiedzialności osoby,
        czy jest ona babcią, czy np. ciocią, strach jej dziecko powierzyć. Babcie są
        raczej nadopiekuńcze, więc to dziwne.
        • dede43 Re:polnaro 22.08.08, 13:34
          Mówisz o braku odpowiedzialności, owszem, ale pamietaj, że np
          foteliki to obowiązek nie tak znów dawny. Moja córcie całe lata
          woziłam bez fotelika. Oczywiscie wnuków bym sie nie odważyła i
          zawsze gdy choć dobe zostaja u mnie zabieram od młodych z samochodu
          foteliki, bo nóż zechcemy gdzieś pojechać.....
          • polnaro Re:polnaro 22.08.08, 13:48
            Jasne, ale kiedyś tych piekielnych samochodów mniej było i wiadomo, nasza
            świadomość też była inna tzn. o cudze zawsze bardziej dbać trzeba. Nie bierz
            dosłownie, wiem, że wnuki kocha sie nawet bardziej, ale jednak...
      • grenka1 Prospects 22.08.08, 14:42
        prospects napisała:

        >zawsze traktowalam z przymrozeniem oka historie synowa v tesciowa i
        > myslalam, ze mnie trafila sie super, calkiem inna niz ta ze
        > stereotypow...dopoki nie pojawilo sie dziecko. i stwierdzam, ze
        > jednak skads musialy sie wziasc takie stereotypy, bo babcia mojego
        > synka zaczela sie zachowywac dokladnie tak jak w opowiadaniach.
        > nie zgodze sie z tym, jak ktos wczesniej napisal, ze to mamy maja
        > problem z wlasnym ja, a nie maja na uwadze dobra dziecka, dlatego
        > nie potrafia dogadac sie z tesciowa. dziadkowie maja prawo do
        > kochania, rozpieszczania i spedzania czasu ze swoimi wnukami...ale
        > to my rodzice ustalamy pewne niezlomne zasady, ktore sa znaczace w
        > wychowaniu dziecka i tylko poprzez konsekwentne ich egzekwowanie
        > mozna dzieciaka tego nauczyc. nie czepiam sie drobiazgow, tesciowa
        > ma w wielu sprawach calkiem odmienne zdanie i czasem potraktuje
        > malego po swojemu. ale pomimo tego, ze oczekujemy, zeby
        > ustosunkowala sie do naszych niektorych ustalen (np. mycie zebow,
        > jazda samochodem ZAWSZE w foteliku, co jest dla nas bezdyskusyjne)
        > ona potrafi i tak sie spierac, albo sie glupio usmiecha. bo kiedys
        > bylo inaczej i jakos nic sie nie stalo...
        > nie potrafimy sie dogadac w tych sprawach



        Po co ta cała dyskusja???
        Wynająć mieszkanie, wyprowadzić się od tej wrednej teściowej, samej
        wychowywać dziecko, a nie wysługiwać się teściową i wszystko będzie
        ok.
        Teściowa nie będzie się "głupio uśmiechać", skończą się kawki w
        towarzystwie koleżanek, bo trzeba zająć się własnym dzieckiem, po
        pracy biegusiem po małego do żłobka czy przedszkola, potem
        przyrządzanie obiadu, zmywanie, sprzątanie, mała przepierka,
        szykowanie potomkowi ubranka na następny dzień, kolacja i lulu.
        Zero rozrywek, teściowej wara od wnuczka, bo złamie zasady życia
        jaśnie państwa.
        Babcia kupi prezent wnuczkowi tylko pod choinkę, no i ewentualnie na
        urodziny i całą emeryturę wreszcie będzie miała na zaspokajanie
        własnych potrzeb i będzie mogła zająć się swoim zdrowiem i np.
        wyjechać do sanatorium, bo jak dotąd, to podejrzewam, że ona
        finansuje wszystkie opłaty, a często jeszcze dokłada młodym do
        wyżywienia.
        • jaga_22 Re: Prospects 22.08.08, 15:21
          Moccne,ale sporo racji.Bo to tak wygląda,że tylko babcia może coś dać,a czy
          któraś z młodych mam pomyślała o tej babci,że jej też się coś od życia należy i
          ma swoje potrzeby? że często jest zmęczona?
          Nie obarczajcie babci ponad miarę,we wszystkim umiar jest wskazny.
          Kupić coś babci o czym może dawno marzyła,ocieplić trochę stosunki
          to babcia będzie git,a nie tylko jeżdzić po niej jak po łysej kobyle.
          • polnaro Re: Prospects 22.08.08, 15:36
            Grenka "10".
            Są jednak babcie, które "muszą" pomagać, bo zemrą. Znam taką, to teściowa mojego
            syna. Jednak są jej b. wdzięczni. Dobrze, niech pomaga, bo ja nie muszę.
            • grenka1 Re: Prospects 22.08.08, 16:07
              polnaro napisała:

              > Grenka "10".
              > Są jednak babcie, które "muszą" pomagać, bo zemrą. Znam taką, to
              >teściowa mojego syna. Jednak są jej b. wdzięczni. Dobrze, niech
              >pomaga, bo ja nie muszę.


              Ja też jestem "świnia" nie babcia. Chcieli, abym zostawiła pusty dom
              na "pastwę losu" i zatrudniła się u nich w charakterze "marysi".
              Byłam tam kiedyś miesiąc czasu, gdy starszy wnuczek był w szpitalu,
              ale synowa bez przerwy się czepiała, a to rzekomo woda na herbatę
              nie zagotowana, bo za szybko ją zrobiłam, a to znów że niepotrzebnie
              poszłam z dzieckiem na daleki spacer bo "ona mi nie kazała", a to,
              że swetr który sobie zrobiłam to "jest jak dla starej baby" itp.
              Mówię Wam, raz dziennie zjeść ziemniaki z barszczem i nie
              wysłuchiwać niczyich fochów.
              • polnaro Re: Prospects 22.08.08, 16:36
                Moja synowa / na odległość/ jest normalna. Pojawiają się w niedziele, a że
                trochę zwariowana ze mnie babcia, chętnie przyjeżdżają, poszalejemy i na razie
                nie chcą nocować bez rodziców, co średnio mnie martwi. Jak podrosną może być
                gorzej, bo ja boję się do nich przyzwyczaić za bardzo, oswoi człowiek te
                maleństwa , a potem tęskni. Dobrze jest od czasu do czasu i pa.
                • dede43 Re: Prospects 22.08.08, 18:30
                  A ja chowałam, a raczej wychowywałam wnuki przez 3 lata - od 7-go m-
                  ca do czasu aż poszły do przedszkola w wieku 3 lat i 3 m-cy. Teraz
                  kontakt mam dużo rzadszy - raz na tydzien odbieram je z przedszkola
                  i gdzieś sobie idziemy, raz na 2 tygodnie zapraszam dzieci na obiad
                  i wówczas przyjeżdżaja z wnukami rano, a wracaja do siebie
                  wieczorem. Raz na 6-8 tygodni daje młodym wolna sobote - zabieram
                  wnuki do nas na noc, by młodzi mogli gdzieś pójść. Raz na rok
                  zabieram córke i wnuki na 14-16 dni nad morze. To tyle.
                  • iryska2604 Re:I bardzop dobrze 22.08.08, 19:12
                    Młodzi powinni mieć swoje zycie.Mysmy już wychowały swoje dzieci i teraz pora
                    pomyslec troche o sobie. Nie twierdzę że trzeba sie całkiem odizolować-ale nie
                    wciskac na silę swoich mądrosci,sposobów na wszystko i starac sie być "pod
                    ręką" na zawołanie.Czasem to trudne bo albo charakter nie taki albo kłopoty
                    lokalowe -ale jak sie zachowa odrobine rozsadku i szacunek dla drugiej osoby to
                    mozna sie dogadac.
        • prospects Re: Prospects 23.08.08, 16:11
          co ty wypisujesz??????????????
          nie wiem, na jakiej podstawie dopisalas sobie taka historie!!!!!!!!
          to my z mezem mamy wlasne mieszkanie, to tylko ja przez caly rok
          zajmowalam sie malym. tesciowa zabrala go tylko DWA razy na spacer.
          to ona przeprowadzila sie blizej nas. potrafimy sie sami utrzymac,
          nie dolozyla sie ani groszem do niczego, bo tego nie oczekujemy.
          po moim powrocie do pracy maly spedza czas w zlobku i jest tym
          naprawde zachwycony, bo uwielbia przebywac w towarzystwie ludzi.
          nie jestesmy zalezni od tescoiwej W NICZYM.
          • grenka1 Re: Prospects 23.08.08, 18:06
            Zastanów się najpierw co ty wypisujesz ????????????????
            Cytat twojego wpisu:
            "tesciowa ma w wielu sprawach calkiem odmienne zdanie i czasem
            potraktuje malego po swojemu. ale pomimo tego, ze oczekujemy, zeby
            ustosunkowala sie do naszych niektorych ustalen (np. mycie zebow,
            jazda samochodem ZAWSZE w foteliku, co jest dla nas bezdyskusyjne)
            ona potrafi i tak sie spierac, albo sie glupio usmiecha. bo kiedys
            bylo inaczej i jakos nic sie nie stalo...
            nie potrafimy sie dogadac w tych sprawach"

            z którego wynika, że mieszkacie razem, a nie osobno.

            A skoro tak jest jak piszesz, to dlaczego obrabiasz tyłek teściowej
            na ogólnie dostępnym forum ???????? Co ona ci złego zrobiła ??????
            Muszą wiedzieć o tym wszyscy, w całej Polsce i poza jej granicami,
            że twoja teściowa się "głupio uśmiecha" ? A może byś tak teraz
            napisała do kompletu coś na temat swojej matki ?
            Chętnie poczytamy.
            Chciaż nie, już wiem co napiszesz: "Mój mąż to ma idealną teściową,
            tylko moja teściowa jest od cholery".
            • betty842 grenka1 23.08.08, 19:12
              Przeczytałam kilka razy post PROSPECT i wcale nie zawiera informacji
              ze mieszka razem z teściową! Nawet wywnioskować tego nie
              idzie.Mogłabym TO SAMO napisać o swojej teściowej (jest dokładnie
              taka jak teściowa Prospect) a też wcale nie mieszkamy razem.Widujemy
              się raz w tygodniu i to wystarczy zebym poznała jej zdanie na temat
              wychowania dziecka (i również jej zdanie jest odmienne niż moje).

              > A skoro tak jest jak piszesz, to dlaczego obrabiasz tyłek
              teściowej
              > na ogólnie dostępnym forum ???????? Co ona ci złego zrobiła ??????
              A dlaczego miałaby tego nie robić???? Ja też chętnie bym sie tutaj
              wyżaliła na swoją teściową bo w domu nie mam komu.I co nie mogę???
              To jest forum dyskusyjne i KAZDY moze sobie pisać CO CHCE!
              • betty842 Ps grenka1 23.08.08, 19:25
                > > A skoro tak jest jak piszesz, to dlaczego obrabiasz tyłek
                > teściowej
                > > na ogólnie dostępnym forum ???????? Co ona ci złego
                zrobiła ??????

                Czy Prospect wymieniła może imię i nazwisko swojej teściowej? Czy
                ktokolwiek wie o kogo konkretnie chodzi? NIE! Więc co Cię boli?
                • grenka1 betty842 23.08.08, 19:53
                  betty842 napisała:

                  >Czy Prospect wymieniła może imię i nazwisko swojej teściowej? Czy
                  > ktokolwiek wie o kogo konkretnie chodzi? NIE! Więc co Cię boli?


                  Bądź tak uprzejma i nie wydzieraj się nam tutaj !! Dobrze?
                  To po pierwsze, a po drugie, to dziś jest sobota i ja sama do siebie
                  mówię proszę Pani i nie życzę sobie, abyś Ty mi mówiła per Ty.
                  Bruderschaftu z tobą nie piłam.

                  A jakim prawem wy nas na naszym forum krytykujecie?
                  Weszłyście tutaj i pytałyście się o nasze zdanie, to każda z nas je
                  wyraziła.
                  Boli mnie to, że udzielając Wam odpowiedzi na Wasze wyraźne życzenie
                  (bo nie my weszłyśmy na Wasze forum, a wręcz odwrotnie) stałyśmy się
                  obiektami Waszej krytyki.
                  My patrzymy na wasze problemy nie indywidualnie, tylko ogólnie.
                  Nie podoba się opieka, nadmieniam "darmowa" babci, to wynająć sobie
                  nianię i wtedy będziecie swoje sfrustrowanie życiem odbijać na niej,
                  w stylu "płacę i wymagam".
                  Macie pretensje do babć, że dają wnuczkom słodycze.
                  Ja widziałam taki przypadek, gdzie babcia dała słodycze dla wnuczka
                  matce, aby mu je wydzielała, a matka dosłownie "wpieprzyła" wszystko
                  sama, a dziecku powiedziała, że babcia nic mu nie przyniosła, bo jej
                  było szkoda pieniądze wydać.
                  Znam matkę, która 2 letnie dziecko od urodzenia karmiła tylko
                  kaszką, a na uwagę babci, że powinna dziecko dawać inne potrawy
                  odburknęła, że lekarka jej tak kazała. Dziecko potem było leczone
                  sterydami, bo miało problemy ze stawami.
                  Inna z kolei będąc w ciąży na nudności łykała dziennie po opakowaniu
                  tabletek Rennie i też twierdziła, że lekarz kazał. Dziecko opóźnione
                  w rozwoju.
                  Tak więc nie zawsze wy, młode matki, jesteście takie idealne jak wam
                  się wydaje. Czasami lepiej posłuchać doświadczonej osoby, a nie
                  nabzdyczać się, że teściowa to be i trzeba ją izolować, bo ma w
                  wieku 40 lat demencję starczą.
                  • betty842 Re: betty842 23.08.08, 20:58
                    Bardzo Panią przepraszam ale jestem przyzwyczajona ze na innych
                    forach mówimy do siebie na TY.Nigdzie nie pisze ile osoba ma lat.Na
                    forum NIEMOWLĘ czy MAŁE DZIECKO wszystkie mamy zwracają sie do
                    siebie na TY i nie ważne czy mama ma lat 18 czy 45.Wszystkie
                    traktujemy sie na równi.

                    ...stałyśmy się
                    > obiektami Waszej krytyki.
                    Żadna babcia się nie obraziła,jedynie pani.Więc widocznie
                    napisałyśmy trochę prawdy.Inne babcie napisały np."szanuję zdanie
                    synowej w kwestii wychowania,to w końcu jej dziecko".I właśnie takie
                    kobiety są godne podziwu!Pani czuje się potraktowana jak darmowa
                    niania,od ktorej sie wymaga a nie płaci.To nie o tu chodzi.
                    Nie mieszkamy z moją teściową,nie każemy zajmowac sie jej naszym
                    dzieckiem.Jeżdzimy w odwiedzniny raz na jakis czas.Mowię do
                    niej:"Mamo,nie dawaj małemu słodyczy przed obiadem".A teściowa i tak
                    daje.Proszę,żeby nie wkładała non stop małemu smoka do buzi (smoczek
                    jest tylko do zasypiania).Ale robi po swojemu.Zajmuje się małym z
                    WLASNEJ woli,wtedy kiedy przyjedziemy w gości.A pani to tylko o tej
                    darmowej niani...Gdzie tu jest darmowa niania.Tu jest nadgorliwa
                    babcia,która nie zawsze wszysko wie najlepiej.

                    Dlaczego pani tak broni WSZYSTKIE babcie? Nie wszystkie babcie są
                    darmowymi nianiami krytykowanymi na kazdym kroku.Są też babcie które
                    krytykują swoje synowe na każdym kroku ponieważ uważają ze jesli są
                    stersze to wiedzą lepiej.
                    Wymieniła pani kilka przykładów świadczących o tym że jednak babcia
                    wiedziała lepiej od synowej.Ale ja mogę wymienić kilkanaście
                    swiadczących o tym że czasami to młode mamy maja rację.

                    > nabzdyczać się, że teściowa to be i trzeba ją izolować

                    Nie każda teściowa jest be. Są i teściowe bardzo mądre,które
                    potrafią mądrze doradzic.Które szanują swoje synowe a tym samym same
                    są szanowane.Wiem ze takie są.
                    • 1-iwona Re: betty842 23.08.08, 21:59
                      Betty842 jeżeli zdecydowałaś wejść z pytaniem na to forum
                      i założyć nowy wątek, to powinnaś się spodziewać takich
                      reakcji.
                      Przeczytaj sobie wątki i komentarze i będzie wszystko jasne.
                      Tu nie znajdziesz normalnych kobiet, które przyjaźnie
                      traktują nowych.
                      Jeżeli jest to młoda, lub w czymkolwiek wyróżniająca się
                      nowa forumowiczka, to jest tu klan, który skutecznie i z
                      hukiem pozbędzie się tej osoby.
                      Dobrze, że jeszcze nie okrzyknęły Cię trollem.
                      Jest tu kilka na tym i ich nicki powtarzają się na 60+,
                      które awantury wywołują pod byle pretekstem.
                      Ja dziś poczytałam sobie ich posty i dlatego postanowiłam
                      Ci odpisać.
                      Daj sobie spokuj, to jakieś upośledzone staruszki.
                      One tylko potrafią klnąć i wyzywać i krytykować.
                      Zero dyskusji, ale jak masz czas, to sobie poczytaj jak
                      im nieraz odbija.
                      Wierz mi, że są mądre teściowe, ale tu na tym forum ich
                      nie ma.

                      • chicarica Re: betty842 25.08.08, 21:15
                        Hehe smile raz tu weszłam, też w temacie związanym z teściowymi, i wyciągnęłam
                        identyczne wnioski.
                        I też walczyła tam niejaka grenka.
                        Stare, jadowite babusy, które pewnie w domach synowych są niemile widziane i nie
                        wiedzą dlaczego. Niech się nad sobą zastanowią.
                        A z tym "pani" to mnie w ogóle rozbawiły. Netykiety nie znają chyba...
                        • hexani sikaryca to drogowka 25.08.08, 21:57
                          chicarica napisała:

                          > Hehe smile raz tu weszłam, też w temacie związanym z teściowymi, i
                          wyciągnęłam
                          > identyczne wnioski.
                          > I też walczyła tam niejaka grenka.
                          > Stare, jadowite babusy, które pewnie w domach synowych są niemile
                          widziane i ni
                          > e
                          > wiedzą dlaczego. Niech się nad sobą zastanowią.
                          > A z tym "pani" to mnie w ogóle rozbawiły. Netykiety nie znają
                          chyba...


                          trollem na tym forum jestem ja a ty poszla won do tych chlopow 18-40
                          • iryska2604 Re: alia_od _noza 26.08.08, 11:30
                            Nie daj sie dziecko namowic tesciowej-sama bedziesz wiedziała kiedyjest czas
                            na dziecko.I uchowaj was p.B. od tego aby wam wnuka wychowywala-jesli to prawda
                            co piszesz.Czasem zdarzaja sie toksyczne babcie.
                    • grenka1 Re: betty842 23.08.08, 22:45
                      betty842 napisała:

                      > Bardzo Panią przepraszam ale jestem przyzwyczajona ze na innych
                      > forach mówimy do siebie na TY.Nigdzie nie pisze ile osoba ma
                      >lat.Na forum NIEMOWLĘ czy MAŁE DZIECKO wszystkie mamy zwracają sie
                      >do siebie na TY i nie ważne czy mama ma lat 18 czy 45.Wszystkie
                      > traktujemy sie na równi.


                      No raczej nie wyobrażam sobie młodej mamy w wieku 45 lat, to jest
                      raczej młoda teściowa.
                      Ty masz w tej chwili 24 lata i możesz być moją wnuczką, a są tutaj
                      osoby jeszcze starsze niż ja, więc postanowiłam przywołać Cię trochę
                      do porządku. Co mi się o dziwo udało. Ciekawe jakbyś Ty się czuła,
                      gdyby do Twego domu (a tak my traktujemy swoje forum) ktoś obcy
                      wszedł i zaczął wykrzykiwać na Ciebie.


                      > Żadna babcia się nie obraziła,jedynie pani.Więc widocznie
                      > napisałyśmy trochę prawdy.Inne babcie napisały np."szanuję zdanie
                      > synowej w kwestii wychowania,to w końcu jej dziecko".

                      A skąd Ty wiesz jakie są relacje pomiędzy mną, a moimi synowymi?
                      Ja zawsze im powtarzam, to są Wasze dzieci, ja swoje lekcje już
                      odrobiłam, teraz na Was kolej. Co wychowacie to będziecie mieli.


                      >Pani czuje się potraktowana jak darmowa niania,od ktorej sie wymaga
                      >a nie płaci.To nie o tu chodzi.

                      Tutaj mylisz się całkowicie, ponieważ moje dzieci (tak nazywam synów
                      i synowe) mieszkają daleko ode mnie. Widujemy się dwa, trzy razy do
                      roku.

                      > Nie mieszkamy z moją teściową,nie każemy zajmowac sie jej naszym
                      > dzieckiem.Jeżdzimy w odwiedzniny raz na jakis czas.Mowię do
                      > niej:"Mamo,nie dawaj małemu słodyczy przed obiadem".A teściowa i
                      >tak daje.Proszę,żeby nie wkładała non stop małemu smoka do buzi
                      >cryingsmoczek jest tylko do zasypiania).Ale robi po swojemu.


                      Skoro odwiedzacie teściową raz na jakiś czas, to cóż Wam
                      przeszkadza, że babcia chce być dobrą babcią i wetknie mu ten
                      smoczek? Przecież po powrocie do domu, możecie w dalszym ciągu
                      stosować swoje metody. Czy to naprawdę jest taki wielki problem,
                      żeby zaraz o taki drobiazg robić awanturę?

                      >Zajmuje się małym z WLASNEJ woli,wtedy kiedy przyjedziemy w gości.
                      > Dlaczego pani tak broni WSZYSTKIE babcie? Nie wszystkie babcie są
                      > darmowymi nianiami krytykowanymi na kazdym kroku.Są też babcie
                      >które krytykują swoje synowe na każdym kroku ponieważ uważają ze
                      >jesli są stersze to wiedzą lepiej.


                      Dlatego bronię, ponieważ ja nie spotkałam się z tym, aby
                      którakolwiek babcia chciała wyrządzić swojemu wnuczkowi krzywdę.
                      A powiedz mi, czy te rady babci czasem nie są słuszne i nie warto
                      ich zastosować?
                      Piszecie na swoim forum o otyłości wśród dzieci i winą za taki stan
                      rzeczy obarczacie babcie, a nie wiecie ile same pakujecie w nie
                      wszelkiego rodzaju kalorii i hormonów. Podejrzewam, że obiad to
                      najczęściej mięso z kurczaka kupionego w markecie, czy też w sklepie.
                      A czy wiecie ile takie mięso zawiera hormonów? Normalny wiejski
                      kurczak, aby osiągną wagę 1.5 kg musi rosnąć tak pi razy oko około 5
                      m-cy, natomiast ten hodowlany potrzebuje tylko 5 tygodni!!!
                      A pieczywo, czy nawet mąka ile te produkty zawierają sztucznych
                      dodatków? Już zboże na polu jest traktowane różnymi pestycydami,
                      które są później składnikiem mąki. I tutaj jest pies pogrzebany, a
                      nie w tym jednym lizaku, którym babcia chce uradować wnuczka.


                      >Wymieniła pani kilka przykładów świadczących o tym że jednak babcia
                      > wiedziała lepiej od synowej.Ale ja mogę wymienić kilkanaście
                      > swiadczących o tym że czasami to młode mamy maja rację.


                      To tylko kilka przykładów, bo po prostu gdybym zaczęła wypisywać
                      wszystkie, to powstałaby epistoła na kilkanaście stron.
                      Przytoczyłam tylko kilka. Pamiętaj o tym, że ja nie żyję na pustyni
                      tylko wśród ludzi i widzę ich zalety i wady. Zarówno tych młodych
                      mam jak i ich teściowych. Jestem świadkiem bezstronnym, bo ani mnie
                      to "grzębi, ani mnie to zieje" (jak powiada Chmielewska). Nie raz
                      widziałam jak się babcia wtrącała w życie młodych (przykład: młodzi
                      wrócili z wesela z dzieckiem, które po zdjęciu bucików biegało w
                      białych skarpetkach, babcia z 4 razy upominała, żeby zdjęli mu te
                      skarpetki, bo się pobrudzą. Pytam się jej: "Czy ty będziesz prała te
                      skarpetki?" Odpowiedziała "nie" - "Więc po co się babo jedna
                      wtrącasz". Dała wreszcie spokój).


                      > Nie każda teściowa jest be. Są i teściowe bardzo mądre,które
                      > potrafią mądrze doradzic.Które szanują swoje synowe a tym samym
                      >same są szanowane.Wiem ze takie są.


                      Każda teściowa jest kobietą i rozumie synową jako kobietę, to wcale
                      nie jest tak jak Wy to nazywacie "walka pokoleń".
                      Spuście trochę z tonu, wysłuchajcie teściowej, przytaknijcie jej,
                      podziękujcie za radę, a swoje róbcie, a czasem przymknijcie oko na
                      jej inne spojrzenie na świat. Życie jest dyplomacją, tylko trzeba
                      umieć ją zastosować.
                      Ja z teściami mieszkałam 4 lata i wierz mi nigdy nie było żadnych
                      utarczek, ani też kłótni między nami, a nawet mnie bardziej
                      szanowano niż własnego syna.
                      Pamiętaj, im Ty będziesz ostrzejsza dla teściowej, tym bardziej ona
                      będzie w stosunku do Ciebie nieprzyjemna, bo nikt nie lubi
                      bezzasadnej krytyki, a pamiętaj, że dobre stosunki z teściową to
                      gwarantowany sukces w małżeństwie. Pamiętaj, że każdy syn-mąż jest
                      zadowolony jeżeli jego matka chwali jego żonę.

                      Jedno mnie tylko zastanawia, dlaczego Wy piszecie tylko na temat
                      teściowych, a nic nie piszecie na temat swoich matek.
                      Czyżby one były takimi ideałami? Czy one nie ingerują w Wasze życie?
                      Następny ciekawy wątek do dyskusji.
                      • tijgertje Re: betty842 24.08.08, 10:58
                        grenka1 napisała:

                        Jedno mnie tylko zastanawia, dlaczego Wy piszecie tylko na temat
                        > teściowych, a nic nie piszecie na temat swoich matek.
                        > Czyżby one były takimi ideałami? Czy one nie ingerują w Wasze
                        życie?

                        To moze ja napisze dla rownowagismile
                        Nie zwrocilam nawet uwagi na to, ze bylo tylko o tesciowych.
                        sadzilam, ze watek byl o babciach. Moj syn ma 2 babcie. Mieszkamy
                        daleko od wszystkich (tak wyszlo), sami zajmujemy sie dzieckiem, mam
                        problemy ze zdrowiem i nawet, jakbym byla umierajaca, to wiem, ze
                        musze sobie dac rade. Moi rodzice mieszkaja prawie poltora tysiaca
                        kilometrow od nas, tesciowa (druga zona tescia, matki meza nie
                        znalam) mieszka od nas prawie 200km. Tesciowa widujemy srednio raz w
                        miesiacu, czasem rzadziej, nie przyjezdza do nas ze wzgledu na wiek
                        i zdrowie, ale jest cudowna babcia i tesciowa. Doskonale sie
                        rozumiemy, szanuje moje reguly w wychowywaniu dziecka, jesli jej cos
                        nie pasuje, to mowi, jak ona by to zrobila, udziela mi dobrych rad,
                        ale nie wprowadza ich w zycie bez mojej zgody, ani tym bardziej bez
                        mojej wiedzy. Maly je u niej ciastka, ktorych w zasadzie nie lubi,
                        ale te jej wyjatkowo mu smakujasmile Syn jest alergikiem, przed wizyta
                        babcia zawsze telefonicznie uzgadnia jakie ciasto czy slodycze moze
                        mu kupic, zeby mu nie zaszkodzic, albo co gorsza zaproponowac cos,
                        czego nie moze jesc, zeby nie byl rozczarowanysmile No ideal po
                        prostuwink Ma 3 corki, ktore rowniez ja uwielbiaja, podobnie wnuki.
                        Nie z wszystkimi sie zgadza, ale nie wtraca sie nikomu do jego zycia
                        i nie robi niczego wbrew woli rodzicow. Jak moj mlody upomina sie u
                        niej o ciastko, to zawsze mu mowi: "Najpierw zapytamy mamy, czy nie
                        musisz najpierw czegos innego zjesc". Nigdy nie bylo miedzy nami
                        konfliktu, zwlaszcza o wychowanie dziecka. Co innego z moja mama.
                        Zawsze uwazala mnie za zla corke, bo usilowalam zyc tak, jak mi
                        pasowalo, wybralam inny kierunek studiow, niz ona mi zaplanowala,
                        wyszlam nie za tego faceta, co powinnam itd. Jestem zla matka,
                        mimo,ze widujemy sie 2-3 razy wroku, jak jedziemy na tydzien-
                        poltora, to potrafi nawet zadzwonic z pretensjami, ze dziecko zle
                        wychowuje, mimo,ze nie widzi, co sie u nas dzieje. Przy wizytach u
                        niej sama mnie wygania w odwiedziny do rodziny i znajomych, bo sie
                        za wnusiem stesknila i chcez nim pobyc, ale chce to robic po
                        swojemu. Jezeli moj maz jest z nami, to wszystko jest ok, jemu nie
                        ma odwagi podskoczycsmile Gorzej, jak jade sama z mlodym, bo maz
                        niestety nie w kazdym terminie moze wziasc wolne. Takie wizyty to
                        dla mnie straszny stres. Robie dziecku sniadanie, okazuje sie, ze
                        babcia ma juz przygotowane. Problem? Nie byloby, gdyby ze mna to
                        uzgodnila, a tak raz mu to sniadanie zrobi, raz nie, bez
                        porozumienia ze mna, a potem ma pretensje, ze albo dziecko glodze,
                        albo marnuje jedzenieuncertain Z jedzeniem zawsze byl problem, bo moj
                        mlody jest chudzielcem, nie rosl przez alergie. Babcia caly dzien na
                        okraglo cos w niego wciska, nawet jak prosze, zeby mu zrobila
                        przerwe, bo potem obiadu nie zje. W domu mlody ma stale pory
                        posilkow, u babci oczywiscie musi byc po babcinemu, bo ja , ani
                        tubylczy lekarze przeciez nie wiemy jak dziecko karmic, bo obiad
                        MUSI byc o tej, a nie innej godzinieuncertain Moj maz uwaza, ze mlodego po
                        tygodzniu u babci trzeba przez kolejne 3 temperowac. Babcia biega za
                        nim z jedzeniem nie tylko po domu, ale i po ogrodzie, nie widzac, ze
                        dziecko po prostu wiecej nie zmiesci, bo przeciez inaczej sobie nie
                        poje! Dla ulatwienia sobie zycia nakarmi wnuka przed wspolnym
                        obiadem, zeby latwiej bylo, nie liczy sie z tym, ze dla nas wlasnie
                        wspolne posilki przy stole sa bardzo wazne. Tlumaczenia nic nie
                        daja. Babcia wie lepiej. Ciagle doszukuje sie w mlodym roznych
                        chorob, bo na pewno ma krzywice, anemie i inne cuda, bo przeciez
                        lekarze do ktorych chodze to nieuki i pojecia nie maja o leczeniu
                        dzieci. Mieszkamy za granica, a przeciez tylko POLSCY lekarze wiedza
                        co i jakuncertain Dla swietego spokoju nawet poszlam kiedys do pediatry
                        leczacej dzieci moich siostr, nic to nie dalo, pochwal lekarki nie
                        slyszala, natychmiast znalazla inne problemysad Normalne argumenty
                        nie docieraja i jak kilka razy prosze bez rezultatu, to nieraz sie
                        unosze. wtedy jestem oczywiscie wredna, ona ofiara, bo przeciez chce
                        dobrze dla dziecka. Nawet, jak nakarmila malucha za moimi plecami
                        zakazanymi produktami (bo przeciez wczesniej jadl), a maluch potem
                        wyl, bo mial taka pokrzywke, jakby go we wrzatku zanurzyc, to miala
                        pretensje, ze sie wsciekam, bo ONA NIE WIEDZIALA. Oczywiscie ze nie.
                        zabranialam dawac to czy tamto, zeby jej na zlosc zrobicsad Sama ma
                        alergie (nabyta kolo 40-tki) i doskonale wie, czego nawet odrobiny
                        zjesc nie mozeuncertain Niektorzy sa niereformowalni, z moja mama to jest
                        tak, ze tylko jej droga jest sluszna. Moje siostry na wszystko
                        przymykaja oczy. Babcia zajmuje sie ich dziecmi, wiec im tak
                        wygodniej. Miewaja konflikty, ale przyznaja babci racje nawet jak
                        jej nie ma, jak babcia zagrozi, ze moga sobie szukac innej niani.
                        No, ale wtedy trzeba niani zaplacic. Przykre to jest i na wizyty mam
                        coraz mniejsza ochote. Mam sie zgadzac na sadzanie dziecka przed
                        telewizorem pol dnia, bo bacia musi posprzatac, ugotowacc,
                        wyprasowac i zrobic milion innych rzeczy? Jak chce dziecko wziasc ze
                        soba z domu, to tez zle, bo przeciez tak malo go widzi. Albo woz,
                        albo przewoz; jak wie, ze przyjedziemy, to nie moze okien umyc kilka
                        dni wczesniej??? Boli mnie to bardzo. Moglabym nie jezdzic wcale i
                        nie mialabym z tego powodu wielkich problemow, ale zal mi dziecka:
                        cala rodzina mieszka w jednym miejscu, a ze strony meza rodziny
                        wiele nie mamy, wiec zalezy mi na kontaktach mlodego z rodzina,
                        chce, zeby uczyl sie jezyka, przez konflikt z babcia nie chce go
                        izolowac od ciotek, wujkow i kuzynow.A juz na pewno nie chce sie
                        zgadzac na to, zeby babcia ustawiala dziecko przeciw rodzicom! 4
                        latek juz w tej chwili po wizytach u babci jest strasznie pyskaty,
                        lamie wszystkie reguly, bo :"Babcia mowila, ze ty nie wiesz, jak to
                        ma byc!" Co z tym zrobic? Ciezki orzech do zgryzienia. Sa cudowne
                        babcie, ale i takie, ktore usiluja zdobyc sympatie dziecka za
                        wszelka cene. Takim babciom mowie nie.
                  • betty842 takie dyskusje są potrzebne 23.08.08, 21:46
                    > A jakim prawem wy nas na naszym forum krytykujecie?
                    > Weszłyście tutaj i pytałyście się o nasze zdanie, to każda z nas
                    je
                    > wyraziła.
                    > Boli mnie to, że udzielając Wam odpowiedzi na Wasze wyraźne
                    życzenie
                    > (bo nie my weszłyśmy na Wasze forum, a wręcz odwrotnie) stałyśmy
                    się
                    > obiektami Waszej krytyki.

                    A może dobrze by było wylać swoje żale na naszym forum? Może nie
                    jedna wiecznie krytykująca synowa/córka przejrzałaby na oczy słysząc
                    opinię tej drugiej strony?

                    O takich sprawach trzeba rozmawiać!Nie ważne czy na forum czy
                    osobiście.Niech każda strona pozna zdanie tej drugiej. Wy
                    usłyszałyście nasz żal do Was.Moze nie jedna z Was zrozumie,że
                    wychowaniem wnuka "po swojemu" ,sieje ziarno nieporozumienia z
                    synową.
                    Moze jeśli jakaś babcia wylałaby swoje żale wobec synowej/córki na
                    naszym forum to moze tez niejedna młoda mama,traktująca babcię jak
                    darmową nianię zrozumiałaby swoje postępowanie?

                    O takich sprawach trzeba rozmaiac!
            • prospects Re: Prospects 23.08.08, 22:01
              wiesz, co? nie wiem co cie gryzie. jestes bardzo zajadla i chyba
              troche nielogicznie odpisujesz na moje posty.
              ja nie mam problemow z tesciowa, nie musze obrabiac jej tylka. my
              mamy tylko odmienne zdania w kwestii wychowywania dzieci. nie robie
              z tego problemu, ale na to co moze zagrazac zdrowiu albo
              bezpieczenstwu mojego dziecka jej nie pozwalam.
              ale czasami dobrze poznac opinie na temat tego zagadnienia z roznych
              stron, to wzbogaca poglad na ta sprawe. wiec juz wiem, ze tesciowe
              sa czasem takie dokuczliwe, zeby wykurzyc synowe jak najszybciej z
              domu. bo sa tam przeciez niemile widziane. i ci co maja nieudane
              zycie, sa tym bardziej sfrustrowani, im bardziej sa starsi.
              zloscisz sie tak na wszystkich, bo takie mialas doswiadczenia w
              swoim zyciu?
              poza tym dlaczego piszesz na ogolnie dostepnym forum o swojej
              rodzinie, skoro uwazasz to za nieladne postepowanie?
              • 1-iwona Re: Prospects 23.08.08, 22:08
                Betty i Prospects szkoda zdrówka, tu są babsztyle, które
                nie potrafią dyskutować.
                Poczytajcie sobie ich komentarze tu i na 60+

                Lepiej zakończcie ten wątek bo zostaniecie wyzwane od trolli
                • jaga_22 Re: Prospects 23.08.08, 22:22
                  Iwona,Ty chyba też jesteś trolem,bo tylko trole nas wyzywają.
                  Może przeczytaj ze zrozumieniem,kto i co pisał.
                  Najpierw się zapoznaj,a potem oskarżaj.
                  Tak,przez tydzień czasu mieliśmy zmasowany atak troli na jednym i drugim
                  forum.Ty też nie zachowujesz się normalnie,bo
                  normalny człowiek nie wyzywa ludzi od babsztyli.
                  Trochę kultury dziewczyno.
                  Skończmy już ten temat,bo rodzi niezdrowe emocje.
                  • 1-iwona Re: Prospects 23.08.08, 22:30
                    Prospects i Betty a nie mówiłam!!!!

                    Mam tylko uwagę do admina tego forum: Jeżeli jest to
                    forum otwarte i dyskusyjne, to admin powinien zareagować na
                    chamstwo tych staruszek.
                    Im porządnie odbija!!!!
                    • grenka1 1.iwona 23.08.08, 22:50
                      1-iwona napisała:

                      > Prospects i Betty a nie mówiłam!!!!
                      > Mam tylko uwagę do admina tego forum: Jeżeli jest to
                      > forum otwarte i dyskusyjne, to admin powinien zareagować na
                      > chamstwo tych staruszek. Im porządnie odbija!!!!


                      Nam nie ma co odbijać, za to tobie hormony do głowy uderzają.
                      A skoro nam odbija, to po co wchodzicie tutaj?
                      Macie swoje małe bagienko, gdzie dokładnie obmawiacie wszystkich i
                      wszystko wokoło.
                      • 1-iwona Re: 1-iwona 23.08.08, 23:10
                        Droga Pani podtrzymuję swoją wersje a co do moich uderzeń
                        hormonalnych, to ten problem będę miała być może za 30
                        lat i Pani już nie będzie.
                        Niech Pani sobie przeczyta swoje wypociny i bez emocji
                        wyciągnie wnioski dla siebie.
                        Dlaczego nie jestem zdziwiona, że Panią wnuki odwiedzają
                        rzadko i niechętnie????
                        Ja wstydziłabym się takiej teściowej i jej syn nigdy nie
                        byłby moim mężem!!!
                        • dede43 Re: 1-iwona 23.08.08, 23:21
                          Troche przeszarżowałaś Iwonko. Dyskusja, rozmowa to nie krzyki a
                          spokojna wymiana zdań, a troche grzecznosci i dyplomacji tez nikomu
                          nie szkodzi.
                          A swoja droga słuchając opowieści o teściowych i synowych ciesze
                          się, że mam córcie, że wnuki juz wyniańczyłam w najgorszym dla córci
                          okresie ich niemowlęctwa a one teraz nawet najbardziej zajete
                          potrafia przyleciec z drugiego końca placyku zabaw - babciu -
                          przytulić sie chce szybko.
                          • grenka1 Deduś 23.08.08, 23:24
                            dede43 napisała:

                            > Troche przeszarżowałaś Iwonko. Dyskusja, rozmowa to nie krzyki a
                            > spokojna wymiana zdań, a troche grzecznosci i dyplomacji tez
                            >nikomu nie szkodzi.


                            Znasz takie powiedzenie: "Każdy sądzi wg siebie".
                            Zaraz ją wyrzucę i nie będę czytać jej idiotycznych i chamskich
                            odzywek.
                        • grenka1 Re: 1-iwona 23.08.08, 23:21
                          1-iwona napisała:

                          > Droga Pani podtrzymuję swoją wersje a co do moich uderzeń
                          > hormonalnych, to ten problem będę miała być może za 30
                          > lat i Pani już nie będzie.

                          Nie wiadomo kto pierwszy? Ciebie może już jutro samochód trzepnąć.


                          > Niech Pani sobie przeczyta swoje wypociny i bez emocji
                          > wyciągnie wnioski dla siebie.
                          > Dlaczego nie jestem zdziwiona, że Panią wnuki odwiedzają
                          > rzadko i niechętnie????

                          Jesteś naiwna jak każda zarozumiała dziwa. Od kiedy to dzieci w
                          wieku 11 i 9 lat mogą same podróżować 500 km w jedną stronę.


                          > Ja wstydziłabym się takiej teściowej i jej syn nigdy nie
                          > byłby moim mężem!!!


                          A ja nie życzyłabym sobie takiej bezczelnej synowej, a żaden z moich
                          synów takiej rozwydrzonej i chamskiej żony.
                          • 1-iwona Re: 1-iwona 23.08.08, 23:29
                            Potrafię sobie wyobrazić tych "synalków" wychowanych przez
                            taką mamuśkę.

                            I dziękuję za "życzenia" jeszcze raz udowodniłaś chora
                            kobieto, że jesteś pożałowania godną staruszką.
                            • grenka1 Re: 1-iwona 23.08.08, 23:34
                              1-iwona napisała:

                              > Potrafię sobie wyobrazić tych "synalków" wychowanych przez
                              > taką mamuśkę.

                              Tiaa, dwóch "synalków inżynierów.


                              > I dziękuję za "życzenia" jeszcze raz udowodniłaś chora
                              > kobieto, że jesteś pożałowania godną staruszką.

                              Chora, to jesteś ty z nienawiści do teściowej i wszystkich na tym
                              forum, wszyscy okazali się mądrzejsi od mieszkanki ślunska.
                  • grenka1 Jaguś 23.08.08, 23:03
                    Przed kim Ty się tłumaczysz ??? Wlazła tutaj ta iwcia nieproszona
                    jak do chlewa, ani dzień dobry, ani pocałuj mnie w d...ę i wymądrza
                    się smarkatka. Totalny brak elementarnych zasad dobrego wychowania.
                • grenka1 1-iwona 23.08.08, 22:59
                  1-iwona napisała:

                  > Betty i Prospects szkoda zdrówka, tu są babsztyle, które
                  > nie potrafią dyskutować. Poczytajcie sobie ich komentarze
                  >tu i na 60+ Lepiej zakończcie ten wątek bo zostaniecie
                  >wyzwane od trolli


                  Nikt was tutaj, a szczególnie ciebie, nie zapraszał. A jeśli chodzi
                  o babsztyle to powiedz to swojej matce, albo babce prosto w oczy.
                  Taka jesteś mądra ? To wiedz, że w necie nikt nie jest anonomiwy.
                  Tak jest, zakończcie ten wątek i do swojego bagienka, a nie będziesz
                  nasze bagienko zasmradzać.
                  • prospects Re: 1-iwona 23.08.08, 23:35
                    to nie jest twoje prywatne forum, wiec nie musisz nas do niego
                    zapraszac, nie mozesz nas tez stad wyrzucic.
                    grenka, jestes doskonalym przykladem wyjasniajacym skad sie wziely
                    takie stereotypy jak walka tesciowa-synowa. sporo mi to wyjasnilo.

                    zegnam!
                    z toba juz skonczylam dyskusje, bo tak mnie nauczono, ze nie warto
                    prowadzic dyskusji z nieodpowiednim partnerem.
                    • grenka1 Re: 1-iwona 23.08.08, 23:41
                      prospects napisała:

                      > to nie jest twoje prywatne forum, wiec nie musisz nas do niego
                      > zapraszac, nie mozesz nas tez stad wyrzucic.
                      > grenka, jestes doskonalym przykladem wyjasniajacym skad sie wziely
                      > takie stereotypy jak walka tesciowa-synowa. sporo mi to wyjasnilo.
                      >
                      > zegnam!
                      > z toba juz skonczylam dyskusje, bo tak mnie nauczono, ze nie warto
                      > prowadzic dyskusji z nieodpowiednim partnerem.

                      No widzisz i dałaś się przekonać.
                      A faktycznie to jest prywatne forum i tak jak napisałaś nie 1-iwona.
      • dede43 Re: Już zablokowałam 23.08.08, 23:35
        Ja Grenko nie blokuję, czytam, ale jak zauważyłas - gdy dyskusja
        osiaga poziom niskiego parteru nie włączm sie wcale lub w
        ostateczności włączam tylko raz. Nie lubie plucia nazywac deszczem
        • hola_2 Re: Już zablokowałam-może spojrzeć szerzej... 24.08.08, 11:59
          Jestem zdziwiona,zszokowana wręcz takim obrotem dyskusji o relacjach "babcia,wnuki,rodzice(matki)"Też uważam ,że od osób w tzw.dojrzałym wieku wymaga się mądrości,tej życiowej.Nie chciałabym prowadzić rozmowy w duchu "oko za oko..."Życie stawia nas nagle wobec nieodwracalnych zdarzeń -umiera jedno z rodziców,powiedzmy matka zostawiając dwoje maleńkich dzieci,gdzie szukać oparcia i pomocy? Czy nie warto patrzeć na wszystko w szerszym kontekscie miast kurczowo trzymać się swoich racji i praw.?A szacunek młodych do starszych i odwrotnie starszych do młodych to nic innego jak szacunek do drugiego człowieka.To działa w dwie strony.
          • ekseksa Re: Już zablokowałam-może spojrzeć szerzej... 24.08.08, 13:35
            Tez w szoku. Taka agresja nie pojawia sie przeciez z wiekiem. W
            starosci za duzo wolnego czasu i za malo milosci, to tak pewnie sie
            ma. Nie bede usprawiedliwiac, bo stare i slabe, szkoda mi
            czasu.Temat ciekawy uciekl chyba, madrosci sie nie spodziewajmy. Te
            kobiety sa dokladnie takie jak w kawalach o babach w tramwajach,
            ktore rzucaja sie kazdemu kto mlodszy do oczu i zdobywaja miejsce
            siedzace, jakby bylo ono symbolem uznania tak naprawde, niewiem
            czego.Osmieszaja sie i traca energie na bezwartosciowe gadania.
            • prospects Re: Już zablokowałam-może spojrzeć szerzej... 24.08.08, 13:53
              ciesze sie, ze potrafi ktos jeszcze w rozsadny sposob wlaczyc sie do
              tematu. to fakt, z dyskusji raczej juz nic nie bedzie, dziewczyny
              uciekly. a potrzeba przeciez roznych spojrzen na to zagadnienie.
              zegnam, troche sie dowiedzialam, jak to jest po drugiej stronie.
              szkoda, ze tak niemilo sie to zakonczylo.
              • iryska2604 Re: Już zablokowałam-może spojrzeć szerzej... 24.08.08, 14:13
                -ekseksa- łatwo wydajesz opinię i ferujesz wyroki.Zwróciłas moze uwage na ton
                wypowiedzi iwonki? Ona raczej nie jest "starą babą" a wiek nie usprawiedliwia
                braku kultury i taktu.Od pierwszego postu jednoznacznie wyraza sie o
                nas,kobietach w juz podeszłym wieku.Czy tak samo mowi o swojej matce?Wspołczuję
                (matce-oczywiście)Nie zauwazylam w moim poscie nic co dawało by jej powód
                nazwac mnie starą zramolałą staruchą bo ponoć tylko takie tu pisują.Podkreslam
                ze jestem babcią,nan dobre relacje z synowa i wnuczką,rozumiem wasze problemy
                ale czasem same dajecie powody swoim teściowym do takich a nie innych
                zachowań.Jestescie czasem zbyt bezkompromisowe i zapatrzone w siebie.C
                • iryska2604 Re: Już zablokowałam-może spojrzeć szerzej... 24.08.08, 14:32
                  Przepraszam -nie skończylam i poleciało.
                  Chciałam napisac ze czasem warto szczerze porozmawiac a przynajmniej
                  sprobowac.I jeszcze jedno-nawet nie zdajecie sobie sprawy jak szybko leci
                  czas,teraz nawet o tym nie myślicie,jestescie młode - wydaje wam sie ze tak
                  bedzie zawsze.Nam tez sie tak wydawało.Kiedys.Nawet nie wiecie jak niedawno.Wy
                  bedziecie dokladnie w tej samej sytuacji jak my teraz.I nie mówcie mi że nie
                  bedziecie takie czy takie bo tego nikt nie wie.MIGDY NIE MóW NIGDY.Wszystko
                  zalezy od tego jak wam sie zycie dalej potoczy -a tego nikt nie jest w stanie
                  przewidziec .Uwierzcie mi.Tez kiedys myslałam że wiem wszystko.I zawsze jest tak
                  że za wszystko sie płaci,tą czy inna monetą.Jeśli zgrzeszysz brakiem
                  szacunku,obojętnie czy to do rodziców czy tesciów-prawdopodobnie doczekasz tego
                  samego.Tak to juz jest w zyciu.
                  • polnaro Spadła/spadł?/ z brudnym deszczem 24.08.08, 16:51
                    Przeczytałam wszystkie wypowiedzi.
                    Dyskusja była normalna / polemika - przecież o to chodzi/, do momentu pojawienia
                    się osoby, która nic na temat nie chciała powiedzieć. Pojawiła się, żeby obrażać
                    stałe bywalczynie forum, dyskredytować te osoby i samo forum. Nie połykajcie
                    takich "haczyków".
                      • betty842 grenka1 co to ma do rzeczy? 24.08.08, 17:39
                        Wątek dotyczy babć które faszerują wnuki/czki słodyczami wbrew woli
                        rodziców.Również tego że NIEKTÓRE babcie nie potrafią uszanować
                        zasad wychowania wnuków przez ich rodziców.
                        Pani za wszelką cenę chce dowieść tego że młode matki są
                        nieodpowiedziale,niedorozwinięte i bez dobrych rad teśiowej czy mamy
                        (zaznaczam MAMY) nie zdołają wychować swoich dzieci.Ja nie chcę
                        udowadniac że babcie są złe (pewnie słyszała pani o babci która pod
                        wlywem alkoholu opiekowała się wnukiem,który wypadł przez okno?).Tu
                        nie o to chodzi!
                        Swoimi wypowiedziami udowadnia pani, ze nalezy pani właśnie do grona
                        babć wszystkowiedzących lepiej.Ciekawa jestem czy pani szanuje
                        sposób w jaki wychowuje pani synowa swoje dzieci?Założe się,że z
                        niejedną rzeczą sie pani z nią nie zgadza.
                        • grenka1 Re: grenka1 co to ma do rzeczy? 24.08.08, 18:13
                          Dziecko !!!
                          Już tyle razy pisałam i jeszcze raz napiszę, że JA SIĘ NIE
                          WTRĄCAM DO WYCHOWYWANIA DZIECI, a ty usiłujesz mi to za wszelką
                          cenę wmówić !!!
                          Każda synowa chowa swoje dzieci tak jak uważa. Ja już swoje lekcje
                          odrobiłam i jeśli jadę do nich to w charakterze gościa, a nie
                          opiekunki, czy też doradczyni.
                          Oni gdy przyjeżdżają do mnie, to mają swoje MIESZKANIA na piętrze i
                          do mnie przychodzą tylko się pobawić, a nie na obiady, czy też
                          kolacje, bo mnie nie stać na to, aby codziennie gotować gary dla
                          nich, a też i nie mam już siły.
                          Wnuków nie częstuję słodyczami, bo ich nie mam w domu (zakazane
                          przez lekarza), najwyżej wezmą sobie jakiś owoc, bo tego zawsze u
                          mnie dostatek.

                          > Pani za wszelką cenę chce dowieść tego że młode matki są
                          > nieodpowiedziale,niedorozwinięte i bez dobrych rad teśiowej czy
                          >mamy (zaznaczam MAMY) nie zdołają wychować swoich dzieci.

                          Nic takiego nie pisałam, ale jeśli tak to odebrałaś to twój problem.
                          Pisałam tylko, że co sobie wychowają to to będą miały.
                          Wychowają je we wrogości do babci czy dziadką, to dzieci tak samo
                          będą ich na stare lata traktować i tego samego nauczą swoje dzieci.
                          • betty842 O to mi chodziło! 24.08.08, 20:18
                            > Już tyle razy pisałam i jeszcze raz napiszę, że JA SIĘ NIE
                            > WTRĄCAM DO WYCHOWYWANIA DZIECI, a ty usiłujesz mi to za wszelką
                            > cenę wmówić !!!
                            > Każda synowa chowa swoje dzieci tak jak uważa. Ja już swoje lekcje
                            > odrobiłam i jeśli jadę do nich to w charakterze gościa, a nie
                            > opiekunki, czy też doradczyni.

                            Krótko,zwięźle i na temat.Dodam tylko że wcześniej napisała to pani
                            tylko raz.Za bardzo się pani rozpisała na temat tych darmowych i
                            krytykowanych babć,dlatego ta konkreta wypowiedź sie zgubiła.Nie
                            byłoby tyle nieporozumień między nami.
                            Właśnie tak powinna myśleć każda babcia.Ale niech mi pani wierzy są
                            babcie zupełnie inne niż pani.Babcie,które nie mieszkają ze swoimi
                            wnukami (ale może częsciej się widują niż pani ze swoimi),które nie
                            muszą się nimi zajmować,a nawet słowa i zakazy lekarzy mają za
                            nic.Niech mi pani wierzy,że takie są.
                            • grenka1 Re: O to mi chodziło! 24.08.08, 22:13
                              betty842 napisała:

                              > Krótko,zwięźle i na temat.Dodam tylko że wcześniej napisała to
                              >pani tylko raz.Za bardzo się pani rozpisała na temat tych darmowych
                              >i krytykowanych babć,dlatego ta konkreta wypowiedź sie zgubiła.Nie
                              > byłoby tyle nieporozumień między nami.


                              Ja wyrażałam swój pogląd jako synowa z jednej strony i z drugiej
                              strony jako babcia, ponieważ byłam jedną, a jestem drugą. Może
                              dlatego ta moja wypowiedź się rozmyła, ale wystarczyło dokładnie
                              przeczytać to co napisałam.

                              Tak jak już pisałam, moja teściowa, z którą mieszkałam 4 lata,
                              chociaż opiekowała się wnukiem do trzeciego roku życia, nigdy nie
                              wtrącała się do mojego postępowania z dzieckiem, a wręcz nawet je
                              pochwalała. Jeśli zasłużył na klapsa, to nie chowała go, jak to się
                              mówi pod spódnicę, tylko zawsze mówiła, że "lepsze bite niż
                              zdechłe", a pupa nie szklanka. Nawet nie rozmawialiśmy z sobą na
                              temat wychowywania dziecka, wystarczyło, że wymieniłyśmy się
                              spojrzeniami, a już każda wiedziała o co chodzi.
                              Sama była matką 4 synów. Ona była dla mnie wzorem matki i babci.
                              Chociaż ja, patrząc teraz z perspektywy lat, byłam chyba bardziej
                              rygorystyczna w stosunku do swoich dzieci niż ona, ale to
                              zaowocowało tym, że nigdy nie miałam z nimi żadnych problemów
                              wychowawczych, chociaż ich sama wychowywałam.

                              Kończąc życzę, abyś nie miała większych problemów z wychowaniem
                              dziecka niż ta zadra w postaci słodyczy. A z teściową i mamą
                              porozmawiaj na spokojnie bez nerwów, najlepiej przy kawie i
                              kieliszku koniaku o tym co Cię boli. Ręczę, że zakończy się to
                              wspólnym płaczem i babcie będą inaczej spoglądać na ciebie i na
                              wnuczka.
                              I jeszcze jedno: pamiętaj o tym, że małe dzieci to mały kłopot, a
                              duże dzieci to duży kłopot.
                          • alia_od_noza A co powiecie na tę sytuację? 24.08.08, 18:48
                            Witam!
                            Uważnie czytam dyskusję na forum młodych matek i na tym forum, choć sprawa
                            jeszcze mnie nie dotyczy, nie mamy jeszcze dzieci. Ale boję się, jak wszystko
                            będzie wyglądać, kiedy się na nie zdecydujemy.
                            Chodzi o teściową (wiem, wiem, wpisuję się w niesłuszną tendencję), głównie
                            jednak dlatego, że moi rodzice mieszkają 200 kilometrów od nas, a teściowie w
                            tym samym mieście.
                            W każdym razie, teściowa przy każdym spotkaniu usilnie namawia mnie, żebym
                            "urodziła jej wnusia, a najlepiej wnusię". Mam się przy tym nie przejmować naszą
                            sytuacją finansową i swoją pracą (tak naprawdę, to ja utrzymuję dom, nie mąż),
                            bo wystarczy, że urodzę, a ona "już się wszystkim zajmie". Dodam jeszcze, że
                            teściowa swojego syna-jedynaka, a mojego męża, nie wychowywała. Przez pierwsze
                            lata życia, aż do połowy podstawówki, mieszkał u jej rodziców. Przyczyny były
                            różne, nie chcę w nie wnikać, w każdym razie teściowa i jej matka uważały, że
                            tak będzie dla niego lepiej. I mam wrażenie, że teściowa, która własnym
                            dzieckiem się nie nacieszyła, bo oddała je na wychowanie matce, teraz chciałaby
                            się nacieszyć naszym dzieckiem.
                            Jak już wspominałam, teściowie mieszkają w tym samym mieście, jakieś pół godziny
                            jazdy samochodem. Ale teściowej to nie wystarcza, namawia nas, żebyśmy
                            koniecznie przenieśli się na ich osiedle, a najlepiej w ogóle do ich bloku.
                            Co jeszcze jest dla mnie problemem - teściowa ma obsesję na punkcie jedzenia.
                            Nawet mnie cały czas chce dokarmiać, choć mam dobre 10 kilo nadwagi. Mąż zawsze
                            był chudym niejadkiem, więc nawet teraz dorosłego faceta potrafi wypytywać, co
                            zjadł i przy każdym spotkaniu jest debata "A dlaczego nie możesz brać do pracy
                            więcej kanapek, taki chudy jesteś". Tak samo podkarmia wszystkie dzieci, które
                            pojawiają się w okolicy. Obawiam się, że z jej podejściem do jedzenia, wnuczek
                            byłby albo małym pulpecikiem, albo koszmarnym niejadkiem (jak mój mąż w
                            dzieciństwie - tak go zamęczała razem z matką karmieniem na siłę, że dostał
                            jadłowstrętu).
                            I między innymi dlatego nie mamy jeszcze dzieci. Nie chcemy kolejnego powodu do
                            konfliktów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka