Dodaj do ulubionych

Rok Chopinowski

03.01.10, 11:48

Koncertem Symfonicznym w Filharmonii Narodowej
w Warszawie zaingurowane zostaną obchody
Międzynarodowego Roku Chopinowskiego.
Data: 7 stycznia br. Transmisja telewizyjna
w programie drugim.
Gwiazdą będzie chiński pianista Lang Lang.
Mówią, że fenomen. Niestety, bez udziału naszych
wybitnych pianistów. Stąd moje zniesmaczenie.
Jakoś nie widzę Chińczyka w muzyce Chopina,
powiem więcej, nie widzę przy pianinie. sad
Obserwuj wątek
    • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 03.01.10, 14:40
      Do tej pory można było zobaczyć Chińczyka taszczącego fortepian a nie
      wydobywającego z niego dźwięki. I to jest właśnie wpływ tv na społeczeństwo . Do
      momentu wysłuchiwania etiud i mazurków w radiu , społeczeństwo ( całe) jakby
      chętniej przebywało w pobliżu chociaż tego konkursu . A teraz ... to konkurs dla
      koneserów .
      Super naprawdę będziesz śledziła przebieg ?
      A swoją drogą ciekawym by było usłyszeć jak grał je( mazurki itp) sam Fryderyk .
      A chińczyk - czemu nie , potęga ludzi daje zawsze potęgę gospodarczą a za nią
      kulturalną , nie wspomnę o wojskowej , choć z fortepianem na korpusie czołgu
      jakoś stolic europejskich trudno jest zdobywać .
        • eurytka Re: Rok Chopinowski 03.01.10, 16:27
          Mnie tam bardziej ploteczki interesują niż muzyka Chopina.
          Czytałam książkę o George Sand to i o Fryderyku tam sporo było.
          A taki np Ivo Pogorelicz nie wygrał konkursu,
          ożenił się z o 20 lat starsza nauczycielka muzyki,
          światowej sławy pianista,
          to jest ciekawe.
            • eurytka Re: Rok Chopinowski 04.01.10, 00:23
              sagittarius954 napisał:

              > Zawsze byłem pewien , że starsze nauczycielki są niesamowite big_grinbig_grin i grzechu
              > warte big_grinbig_grin
              No widzisz, że niesamowite!
              Ona już nie żyje.
              Część jej pamięci- Alizy Kezeradze.
              Co miłość z ludźmi wyprawia.
              Oh!
              Kochać bardzo w życiu, to jest to!
              Byli małżeństwem od roku 1980 aż do jej śmierci w 1996 roku.
              Zmarła na raka.
              Dla młodszego o 20 lat Ivo,
              zostawiła męża i dzieci.
      • super222 Re: Rok Chopinowski 03.01.10, 21:32

        Sagittariusie - miło ciebie czytaćbig_grin

        Muzyka Szopena działa na mnie jak afrodyzjak.
        Zatracam się zupełnie i całkowicie, czyli taki
        ma na mnie wpływ. Zakochałam się podczas koncertu
        na żywo, który grał znakomity polski pianista
        Olejniczak (imię? nie pamiętam...Janusz?).
        Przeżycie było tak ogromne, że pozostało na zawsze.
        Naturalnie, jeżeli będzie transmisja na żywo
        koncertu w dniu 7 stycznia, to będę *wbita w fotel*.
        Nie mam szans na wysłuchanie Chińczyka na żywo,
        ale jeżeli zagra poludzku, to czemu nie?...
        ---
        sagi napisał: >Super naprawdę będziesz śledziła
        przebieg?
      • goskaa.l Powrót serca Chopina 04.01.10, 09:16
        WARSZAWA, (R) - Na posiedzeniu Instytutu Fryderyka Chopina, które odbyło
        się w poniedziałek. dnia 10 hm. w Zarządzie Miejskim M. st. Warszawy. pod
        przewodnictwem dyr. A. Wieniawskiego. w obecności prezydenta miasta.
        Tołwińskiego oraz szefa Resortu Kultury. Sztuki i Propagandy Zarządu Miejskiego
        R. ł..adotiza (nazwisko nieczytelne). powzięto uchwałę przeniesienia urny z
        sercem Chopina na poprzednie jego miejsce, w kościele św. Krzyża.
        Serce Chopina, zamurowane, jak wiadomo, w jednym z filarów nawy kościelnej,
        zostało w październiku ub. roku zabrane na przechowanie przez Arcybiskupa
        Szlagowskiego i od tej pory znajdowało się pod Jego opieką w Milanówku.
        Jako termin uroczystości przeniesienia i zamurowania relikwii narodowej,
        przewidziano dzień 17 października, w którym przypada 96 rocznica śmierci
        genialnego kompozytora.
        Aktowi temu nadane będą formuły szczególnie uroczyste.
        Tegoż dnia odbędzie się .. _Ii Roma uroczysty koncert Chopinowski. połączony z
        akademią. W koncercie który ma mieć charakter ...
        (brak reszty tekstu)
        (Dziennik Powszechny, 1945, nr 120)

        tmm.net.pl/index.php?cmd=art&id=27
        Rok 1945. 18 września w Warszawie powstaje Komitet[24] Wykonawczy Uroczystości
        Narodowych Powrotu Serca Chopina do Warszawy. Komitet i Instytut Fryderyka
        Chopina kierują do mieszkańców stolicy odezwę (…wink
        Urna składała się z zewnętrznej skrzynki dębowej, gładkiej, na ciemno
        bajcowanej, w której znajduje się druga skrzynka mahoniowa polerowana intarsją
        (porte linie) upiększona. W wieko jest wpuszczona srebrna blaszka w formie
        serca, z napisem wyrytym zawierającym daty urodzenia i zgonu Fryderyka Chopina.
        Skrzynka ta dla ochrony przed wilgocią jest otoczona płytami ołowianymi.
        Wewnątrz tej skrzynki znajduje się duży słój kryształowy hermetycznie zamknięty,
        w którym, w przezroczystym alkoholu znajduje się doskonale zachowane serce
        Chopina. Rzuca się w oczy wielkość serca, jak na postać średniego wzrostu jest
        ono niepomiernie wielkie. Przypuszczalnie pod wpływem sercowej choroby, która
        przede wszystkim przyczyniła się do wczesnej śmierci Chopina, obok gruźlicy."
        Opracowano szczegółowy scenariusz uroczystości powrotu urny do Warszawy. Chciał
        to m.in. wygrać propagandowo na swoją korzyść ówczesny przewodniczący Krajowej
        Rady Narodowej, Bolesław Bierut¸ nie zdecydował się jednak przyjechać do
        Milanówka, aby tu z rąk ks. biskupa Antoniego Szlagowskiego przejąć ją, zawieźć
        do Warszawy i przekazać proboszczowi parafii św. Krzyża, wybrał inny wariant z
        Żelazową Wolą po drodze. I tylko na tym pozakościelnym gruncie się pojawił. (...)
        Przekazując urnę proboszczowi ks. Leopoldowi Petrzykowi na dziedzińscu kościoła
        św. Jadwigi w Milanówku - bezpośrednio po mszy św. - arcybiskup Szlagowski
        powiedział:
        "Rok temu z płonącej Warszawy wywiozłem to serce Wielkiego Polaka i przez cały
        rok byłem stróżem tego skarbu narodowego, dziś oddaję go Tobie, Czcigodny Księże
        Rektorze kościoła Świętego Krzyża w Warszawie, odwieź go na miejsce swoje. Niech
        ten wzniosły zadatek lepszej przyszłości znowu będzie wyobrażeniem górnych
        wzlotów Stolicy, niech będzie symbolem niepożytego ducha narodu naszego. Dixi".
        Samochód z delegacją wiozącą urnę wyruszył z Milanówka do Żelazowej Woli przez
        Grodzisk Maz. i Błonie, a następnie szosą Warszawa-Sochaczew w kierunku Paprotni
        i Żelazowej Woli. (…wink Na całej trasie domy udekorowane biało-czerwonymi flagami,
        a wzdłuż ulic, w miastach, przez które przejeżdżał samochód z urną, ludzie
        tworzyli szpaler - uroczysty i milczący. W milczeniu odkrywały się i chyliły
        głowy, od czasu do czasu ktoś wybiegał z tłumu i do kwiatów, jakimi przybrany
        był wóz z narodową relikwią dorzucał swój bukiecik. (…wink
        Przez małe pokoiki o niskich, belkowanych pułapach uczestnicy uroczystości
        przechodzą do większej salki, gdzie w ramach kwietnej dekoracji, na tle portretu
        Fryderyka Chopina ustawiono już na postumencie urnę z sercem Wielkiego
        Kompozytora."
        Proboszcz parafii św. Krzyża, ks. Leopold Petrzyk, przekazuje urnę Bolesławowi
        Bierutowi, który następnie wręcza ją prezydentowi Warszawy Stanisławowi
        Tołwińskiemu, a ten - delegacji studentów Konserwatorium Muzycznego i
        Warszawskiej Szkoły Muzycznej. (…wink
        Samochody zatrzymują się na dawnej rogatce na Woli, przy rogu Chłodnej i
        Okopowej, gdzie w 1830 roku wyjeżdżającego z Warszawy Chopina żegnało grono
        przyjaciół, Józef Elsner i chór Konserwatorium wykonujący specjalnie dlań
        skomponowaną kantatę pożegnalną[30] i gdzie na drogę, z której nigdy już nie
        wrócił, wręczono mu grudkę warszawskiej ziemi. W miejscu powitania urny
        podniosły nastrój, wszędzie flagi narodowe, sztandary organizacji społecznych,
        związków i stowarzyszeń. (…wink
        Kawalkada samochodów rusza w kierunku kościoła św. Krzyża. Tłumy wokół trasy
        przejazdu gęstnieją. Samochód z urną zatrzymuje się na Krakowskim Przedmieściu
        przed kościołem św. Krzyża. Po chwili powitania urna znajduje swoje miejsce w
        kościele i rozpoczyna się uroczysta msza św. Podniosłe kazanie - wg informacji
        ks. Alojzego Niedzieli - wygłasza misjonarz ks. Hieronim Feicht, profesor
        muzykologii (wykładał w KUL-u i kilku innych wyższych uczelniach Warszawy i
        Poznania). Ks. Feicht przypomniał, iż serce wielkiego artysty wraz z innymi
        pamiątkami przywiozła z Paryża do Warszawy jego siostra, Ludwika
        Jedrzejewiczowa. I w murach tej szacownej świątyni, pod opieką księży
        Misjonarzy, przetrwało aż do września 1944 r(…wink
        Po kazaniu młodzież szkół muzycznych przeniosła urnę pod filar w nawie głównej,
        gdzie - przy pełnym milczeniu zgromadzonych w świątyni tłumów - nastąpiło
        wmurowanie urny pod pamiątkową tablicą z wyrytym wersetem biblijnym: "Gdzie
        skarb Twój, tam serce Twoje", gdzie znajduje się popiersie F. Chopina dłuta
        artysty rzeźbiarza Andrzeja Pruszyńskiego. (…wink
        Na tym nie zakończyły się uroczystości powrotu serca Chopina z Milanówka do
        Warszawy. Tego samego dnia w godzinach popołudniowych w sali "Roma" przy ul.
        Nowogrodzkiej odbyła Akademia Chopinowska z udziałem przedstawicieli ówczesnych
        władz, przywódców partii politycznych i świata artystycznego. W części
        artystycznej ceniony aktor Henryk Ładosz wyrecytował wiersz Cypriana Norwida
        "Fortepian Chopina", a w części koncertowej najwybitniejsi wówczas
        interpretatorzy muzyki Chopina - Wojtowicz, Rabcewiczowa, Żurawiew i Ekier
        wykonali kilka utworów kompozytora. W Muzeum Narodowym otwarto wystawę "Chopin i
        jego Warszawa". W Paryżu na grobie wielkiego kompozytora złożono wieniec od
        narodu polskiego.
        Wymieniono tu nazwisko mojej prababci, Zofii Rabcewiczowej. Była ona uczennicą
        Antoniego Rubinsteina, który z kolei był jednym z uczniów Chopina. Niestety, nie
        było mi dane usłyszeć jej gry. Co prawda zachowały się jakieś nagrania, ale
        osoba, która je posiada nie chce ich udostępnić nawet rodzinie (próbowała tego
        moja ciotka, pianistki wnuczka). Myślę, że Jej gra musiała zawierać sporo z cech
        gry Chopina.
        • skrzydlate wiesz goska 04.01.10, 10:01
          jak slysze te opowieści o sercach i innych organach, robi mi sie niedobrze.. przypomina mi się ilośc kości i kawałków świętych rozsiana po cąłym świecie.. jakby je pozbierać, wyszłaby neizła armia.... właściwie to jakies kanibalskie czy inne nekrofliskie obyczaje mnie nie gorszą, ludzkośc zawsze lubiła dokuczać zwłokom ludzkim, im kto wazniejszy tym bardziej nim poniewierano po smierci, ale osobiście nie mam przekonania do tych obyczajów, zostawili by te zwłoki w spokoju, przecież ususzony kawałek człowieka nijak się ma do jego tórczości, największą pamiątką po nim jest muzyka
      • goskaa.l Re: a wietnamczyka???- tez nie widzisz ? ;-) 04.01.10, 08:38
        Tak się złożyło, że słuchałam rzeczonego Chińczyka podczas jednego z pierwszych
        etapów Konkursu w 1980 roku. Grał przepięknie, i spośród pianistów którzy wtedy
        wystąpili, był zdecydowanie najlepszy. Bardzo mnie ucieszyło, że został
        laureatem Konkursu. Chińczyk naprawdę potrafi!!!
          • super222 Re: a wietnamczyka???- tez nie widzisz ? ;-) 04.01.10, 09:54
            Zostałam źle zrozumiana, bo źle się wyraziłam.

            Lang Lang - chiński pianista jest wybitnym artystą,
            na youtube sporo na jego temat, można posłuchać.
            Ja jednak trwam w swoim przekonaniu, że otwarcie
            tak ważnego dla naszej kultury wydarzenia, jakim
            jest Międzynarodowy Rok Szopenowski
            powinno odbyć się z udziałem polskiego
            pianisty. Twórczość naszego Wielkiego Polaka widzę
            tak, jak w utworze wykazanym w poście wyżej.

            Niech muzykę Szopena grają wszyscy, na wszystkich
            kontynentach, lepiej lub gorzej. Słuchacze niech
            się zachwycają wirtuozerią, ale - wiem to- nikt
            nie zagra tak pięknie jak polski wykonawca.
            Bo tu trzeba czuć klimat.
            ---
            Przykro mi z powodu tego *wietnamczyka*.
            Nie to miałam na myśli. Przepraszam. crying
            • goskaa.l Re: a wietnamczyka???- tez nie widzisz ? ;-) 04.01.10, 10:46
              super222 napisała:

              > Niech muzykę Szopena grają wszyscy, na wszystkich
              > kontynentach, lepiej lub gorzej. Słuchacze niech
              > się zachwycają wirtuozerią, ale - wiem to- nikt
              > nie zagra tak pięknie jak polski wykonawca.
              > Bo tu trzeba czuć klimat.

              A skąd to przeświadczenie, że tylko Polacy ten klimat czują? Gdyby tak było,
              laureatami Konkursów Chopinowskich byliby tylko Polacy, a przecież tak nie jest.
              Są to ludzie z bardzo różnych krajów i kultur.
      • super222 Re: Rok Chopinowski 04.01.10, 15:49
        Ale zobaczę, zobaczę.
        To będzie prawdziwa uczta.

        TVP, program II.
        czwartek, godzina 19,00
        Uroczysta inauguracja
        Roku chopinowskiego.
        Lang Lang w Filharmonii Narodowej.

          • super222 Re: Rok Chopinowski 07.01.10, 20:17
            N i e s a m o w i t e ...

            Wysłuchałam i obejrzałam w zupełnym oderwaniu się
            od rzeczywistości. Zapaliłam światełka na choince
            i podziwiałam. Ręce...i to, że bez nut.
            Widzieć i słyszeć pełny skład Orkiestry Filharmonii
            Narodowej... nie potrafię zebrać myśli.
            Może jutro...wink)))
              • ama.pola Re: Rok Chopinowski 07.01.10, 23:27
                Pięknie grał, ale irytował mnie
                sposób gry. W uniesieniu dziwacznie
                wyrażał ekspresję. Chwilami wygladał
                jakgdyby za chwilę miał splatać figla.
                Azjaci są raczej powściągliwi w
                mimice, a Lang Lang przywodził
                na myśl artystę z monologu Gajosa.
                      • super222 Re: Rok Chopinowski 08.01.10, 16:38
                        Ja się lubi *takie brząkanie* (pozdrawiam),
                        to się wysłucha np. Koncertu Filharmoników
                        Wiedeńskich z Wiednia w każdym pierwszym dniu
                        nowego roku. W roku bieżącym gwiazdą pierwszego
                        formatu był 85-letni dyrygent, Francuz.
                        Czar, elegancja, wyczucie muzyki Strausów.
                        Patrzyłam na tego dżentelmena z ... no...big_grin

                        Jeżeli wczorajszy koncert w Filharmonii Narodowej
                        w Warszawie zapamietamy jako wydarzenie godne takiego
                        pianisty, jakim jest Lang Lang, to cel ministra kultury
                        został osiągnięty. Grał przepięknie, z wyczuciem
                        atmosfery utworów szopenowskich. Jak to możliwe?
                        A pewnie z powodu fenomenalnego talentu, kktóry
                        ujawnia sie raz na sto lat. Byłam pod urokiem, jestem
                        pod wrażeniem i niech mi nikt nie wytyka, że lubię
                        brząkanie.
                        big_grin
                        • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 08.01.10, 17:27
                          A właśnie wytknąć trzeba , bo gdzie indziej można poczytać o waszych odczuciach
                          tego co zobaczyłyście i usłyszałyście , chcąc nie chcąc stałyście się
                          popularyzatorami muzyki Chopina .
                          Oczywiście w 1962 roku jedna pani na oboju całą lekcję dmuchała w patyczek
                          wydobywając niesamowite dźwięki a z drugą na pianinie, dały pokaz jakich mało
                          było wtedy . Dziś to co innego pstryczek i Lang-Lang klawiszami objęty . To nic
                          wielkiego dla znakomitego wykonawcy zapamiętać cały koncert , przecież nie gra
                          się rękoma, ale duszą .big_grin
                                • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 17:45
                                  A Ty chlipiesz ,że nie będzie Ciebie tam ?? I żadnej transmisji nie będzie ??
                                  Widziszszsz.... toć chcieliśmy takiego zróżnicowanego kraju , dla jednego kijek
                                  dla drugiego kiełbasa smile
                                  Nie chlip , możesz sobie wyszukać rózne cuda w kompie smile
                                  • super222 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 18:18
                                    Sagi -
                                    ty mnie nie strasz.
                                    Mam w programie TV; program II, godz. 19,00.
                                    Za godzinkę wszystko będzie widome.

                                    Różne cuda moga sobie wyszukiwać ci,
                                    co to potrafią. Nauczyć - cholerka - też
                                    nikt się nie kwapi.OcH! Życie...big_grin
                                    • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 18:29
                                      To może i ja deczko posłucham choć o tej porze ćwiczę dzienniki, ale da się
                                      zrobić - z jednego pokoju podkład z koncertem a z drugiego obraz z dziennika ,
                                      jednym pilotem obsłużę dwa tv big_grin
                                      Superku ,ależ rzeknij słowo a Cię nauczymy zresztą sama tu puszczałaś linki więc
                                      chyba kłopotu mieć nie będziesz ze znajdowaniem , acha masz jeszcze kurs
                                      komputerowy - taki u nas wątek tam wiele rzeczy jest wytłumaczone - tyle tylko
                                      że trzeba wiele postów odczytać smile
                                      • super222 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 18:45
                                        Świadomość, że słuchasz także tego
                                        koncertu, będzie dla mnie podwyższeniem
                                        wartości odbioru o co najmniej taką ilość
                                        ilu będzie posłów i oficjeli w fotelach
                                        sejmowych.
                                        Jak gala to gala. Przerywam pisanie i idę
                                        się przygotować. big_grinbig_grin
                                        • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 20:00
                                          Dawno nie widziałem Piotra Palecznego ,ani nie słyszałem , spoglądałem na jego
                                          ciężkie dłonie i myślałem sobie skąd on wydobywa tą lekkość smile
                                          a prezydent znów zapinał marynarkę i rozglądał się za wyjściem a jeszcze artyści
                                          na schodach stali i kwiatami machali smile
                                          • super222 Re: Rok Chopinowski 21.01.10, 10:15
                                            >Dawno nie widziałem Piotra Palecznego,
                                            ani nie słyszałem<...
                                            ---
                                            Więcej czasu poświęca - tak myślę - działalności
                                            dydaktycznej. Mniej koncertuje, ale gdy już...to
                                            łzy napływają do oczu ze wzruszenia.
                                            Zawsze jest to wydarzenie...cieszmy się więc, że
                                            wczorajszy wieczór dostarczył nam tej radości.
                                            ---
                                            Wystawienie wątku *przed szereg* do wyróżnienie
                                            czy rodzaj banicji(?????). Mam się cieszyć?
                                            smile
                                              • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 21.01.10, 21:53
                                                Super napisałasmile
                                                Sagi wydawał mi sie oburzony moim pytaniem, ale ja szczerze
                                                mówię, że nie wiem jakie z tego tytułu spadają na mnie
                                                obowiązki żeby on w tym miejscu był i był...długo.


                                                Sagi zupełnie nie był oburzony a nawet wesoły i myslał że przesunięcie tego
                                                wątku na czołówkę zrobi Ci wielką frajdę .smile Jak stawiam uśmieszki to naprawdę
                                                się uśmiecham smile

                                                Jakie spadają na Ciebie obowiązki ?- musisz przez cały rok być dziennikarzem
                                                wydarzeń związanych z rokiem Chopina , informować , zachęcać , krytykować pisać
                                                recenzje , ba wypada wpaść z raz na jakiś koncert i go opisac, oczywiście
                                                wszystko w pobliżu twojego domu . Czy musisz o tym pisać tutaj - niekoniecznie ,
                                                możesz zakładać nowe wątki a później je się przeniesie do tego . Wszystkiego
                                                dobrego , pilnuj swojego wątku , powodzenia big_grinbig_grin
                                                  • cortyzol Re: Rok Chopinowski 23.01.10, 10:31
                                                    Droga Super,jak już jesteś w temacie ,to przy okazji może mnie oświecisz ,czy
                                                    jakiś Żyd też wygrał taki konkurs.Przecież kto jak kto ,ale nasi powinni czuć
                                                    Chopina.
                                                  • super222 Re: Rok Chopinowski 23.01.10, 11:21
                                                    Drogi cortyzolu, jakże miło widzieć cię w tym wątku.
                                                    Lista laureatów jest tak długa, że nie podejmuję się
                                                    prześledzić całej historii Konkursów Chopinowskich.
                                                    Mam do dyspozycji Google, ty zreszta także.
                                                    Poniżej dotychczasowi polscy laureaci:
                                                    - konkurs IV rok 1949 - Halina Czerny Stefańska - polska pianistka
                                                    - konkurs v rok 1955 - Adam Harasiewicz - polski pianista
                                                    - konkurs IX rok 1975 - Krystian Zimerman - polski pianista
                                                    - konkurs XV rok 2005 - Rafał Blechacz - polski pianista.

                                                    Artur Rubinstein polski pianista pochodzenia żydowskiego
                                                    w roku 1946 otrzymał obywatelstwo USA.
                                                    ---
                                                    PS. Jeżeli w swoich *wędrówkach* netowych natrafisz na jakieś
                                                    ciekawe wydarzenia lub plany związane z obchodami Roku
                                                    Chopinowskiego 2010 to zapraszam.
                                                  • super222 Re: Rok Chopinowski 24.01.10, 11:19
                                                    Drogi cortyzolu,
                                                    intensywnie poszukuje się pamiątki czczącej Chopina,
                                                    w związku z trwającym rokiem chopinowskim.
                                                    Warszawa kieruje swoje konkursy (były już trzy)do młodych
                                                    projektantów z ASP. Niestety, niewielki z tego pożytek, bo
                                                    projekty można co najwyżej obejrzeć na szybą wystawową.
                                                    Do produkcji - niestety - nie trafiają.

                                                    Miastu (Warszawie)szczególnie zależy dziś na pamiątkach
                                                    z Chopinem, by w roku 2010 przypomnieć odwiedzającym, że
                                                    tu kompozytor spędził połowę życia. Oryginalnych projektów
                                                    nie brakuje - wśród nich jest nawet ceramiczny nos
                                                    kompozytora
                                                    (projektu Mariusza Lewczyka) - ale
                                                    czy to sie pojawi na rynku, można wątpić.Skończy się zapewne
                                                    jak zwykle: na pomniku Chopina w szklanej kuli i magnesach
                                                    na lodówkę (oczywiście z Chin).
                                                    ---
                                                    Opracowanie na podstawie: POLITYKA nr 51/52, 19-26.12.2009
    • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski- sobota 23.01godz 19.00 23.01.10, 14:45
      Skwer ul Krakowskie Przedmieście 60a.Warszawa .
      W dodatku to zabawa karnawałowa . Co ma wspólnego z Fryderykiem Chopinem . Na
      tej zabawie zabrzmią wiejskie skrzypce , basy,harmonia trzyrzędowa szałamaja i
      pod batutą wiejskich orkiestr . Jest to zabawa Mazurek Reaktywacja , projekt pod
      tytułem "Wszystkie Mazurki świata " propozycji Janusza Prusinowskiego i
      Stowarzyszenia Dom Tańca na Rok Chopinowski . Skąd ta forma , nie muszę chyba
      dodawać skąd czerpał Chopin do swoich utworów i pod jakimi tonami tańczono
      właśnie wtedy .
      Szkoda że nie mogę być ani usłyszeć . Ale na dalszą część tego programu chętnie
      się zapiszę bo nawet mnie ciekawi jak Chopin zawędrował do Republiki Zielonego
      Przylądka .smile
      • super222 Re: polskie akcenty na wyspach Zielonych 25.01.10, 10:03

        Historię miłości Chopina i Pani Sand będziemy rozpatrywać
        przy udziale - mam nadzieję - forumowiczek i forumowiczów.
        Jedni mówią, że *tam* miłość dobiegała kresu.

        Zgodnie z tytułem postu, pragnę wymienić tutaj wspaniałą
        wokalistkę Cesarię Evora, która urodziła się na Sao Vincente,
        jednej z wysp Zielonego Przylądka.
        Jej kariera rozpoczęła się w roku 1986 (po bardzo
        chudych latach), kiedy to w jej życiu pojawił się Verde Jose.
        Zaprosił do Paryża, gdzie zaczęła nagrywać płyty cieszące
        się powodzeniem, aż do nagrody Grammy włącznie.
        Obecnie jest gwiazdą światowego formatu.
        Pani Cesaria będzie gwiazdą Smooth Festival, który
        odbędzie się w Bydgoszczy 22 maja bieżącego roku.
        I to jest ten akcent Zielonego Przylądka, w naszych
        czasach, w naszym kraju.

        W następnym poście moja ulubiona melodia
        w wykonaniu Cesarii. Ciacho...!!!
        • sagittarius954 Re: polskie akcenty na wyspach Zielonych 25.01.10, 10:20
          Proszę , proszę , Chopin i Sand na wyspach smile
          Rok Chopinowski odświeży wiele faktów z życia artysty , chociaż ...powiem co
          niezbyt się spodoba , ale chyba Chopin nie był najlepszym partnerem do bycia ,
          do takiego normalnego bycia kobiety i mężczyzny . Pewnie te jego mazurki pędziły
          go w tony , gdy dama w tym momencie Sand , próbowała z nim tak normalnie po
          kobiecemu i o tym i o owym pogadać smile
          • super222 Re: afrodyzjaki 25.01.10, 14:48

            Atrakcyjnie mówiący mężczyzna działa na kobiety.
            Ładna mowa może być afrodyzjakiem.
            Tak pięknie wypowiada się na ten temat Profesor
            Jan Miodek w wywiadzie dla GW w dniu 22.bm.

            Kilka dni wcześniej, w tym wątku, napisałam o podobnym
            działaniu na mnie (o skromności kobieca...)muzyki Chopina.

            W związku z twoimi wątpliwościami wyrażonymi w poście j.w.
            pragnę zapewnić, że ja uważam, iż braki tężyzny fizycznej,
            uzupełniał pięknymi utworami. Kochało go przecież kobiet
            wiele. Polecam przeczytanie wywiadu, bardzo ciekawy...,
            • super222 Re: moja fascynacja... 28.01.10, 13:17
              Kochane Maleństwo! LIEBES KLEINCHEN
              Naprawdę nie będę pisał po niemiecku, chyba że coś
              się wymknie. MOJA!Muzyka Chopina, już późno a ja
              zastanawiam się co Ty teraz robisz...Taki dzień wczasowy?
              Już prawie północ; na stoliku szklanka mleka, na
              kuchence *nasz* czajnik. A...rok wcześniej była
              niedziela i byliśmy po spacerze "Z dala od reszty
              obcego nam świata".
              Po północy to chyba będę "ganz sentimental" (skoro
              ten stan tak lubię!).
              Prawie od trzech tygodni niewiele o sobie wiemy.
              Im allgemeinen - szarpanina ciągła z pracą.
              List nosi datę: październik 1990 r. - 23,oo UHR
              ----
              W roku 1990 w Konkursie Chopinowskim nie przyznano
              pierwszej nagrody.

                • super222 Re:podpuszcza mnie...a niech tam... 28.01.10, 15:10
                  Według Akademii Dobrych Manier (znalazłam w googlach).
                  Otóż: W Filharmonii zachowujemy się tak jakbyśmy uczestniczyli
                  na dworze monarszym. Z gracją, elegancją, a przede wszystkim CICHO!.
                  Nie szeleścimy papierkami, nie rozmawiamy, nie wiercimy w fotelach.
                  Wychodząc ze swego rzędu, przechodzimy odwróceni twarzą do widzów.
                  Obowiązuje *ruch prawostronny* - na schodach i innych przejściach.

                  Wyłączamy telefony komórkowe!

                  Jak się ubrać!
                  Stosownie do ubioru partnera!
                  Na nagie ramiona zarzucamy szal, żeby siedzący obok
                  mężczyzna nie dotykał nagich ramion (?1?)

                  Teatr, Filharmonia, Opera - to miejsca szczególne (napisałam
                  dużą literą - z szacunku). Strojem akcentujemy nasz stosunek
                  do występujących. Czyli: jeżeli na scenie orkiestra i soliści
                  w strojach wieczorowych, to na widowni podobnie.

                  Dalszy ciąg nastąpi. big_grin
                    • super222 Re:101 29.01.10, 14:02

                      ludzi, miejsc, dzieł oraz zjawisk,
                      którymi Polacy mogą się pochwalić przed światem.
                      Wybrałam jedynie te, które związane są
                      z tytułem wątku:

                      Rafał Blechacz (Kujawsko-Pomorskie)
                      pianista. Zdobywca I miejsca w Konkursie
                      Chopinowskim w roku 2005.

                      Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny
                      im.F. Chopina (Mazowieckie).
                      ---
                      Pełną listę można przeczytać na Onet.pl
                      w dniu dzisiejszym. Bardzo ciekawe!.
                      • super222 Re:On tylko grał... 31.01.10, 17:39
                        101 godzin, 8 minut, 3 sekundy -
                        takim wynikiem pobił rekord Gunessa,
                        pianista Romuald Koperski.

                        "Ja bym mógłgrać do połowy marca, ale właściciel
                        instrumentu powiedział, że jest mu on
                        potrzebny."

                        Aby koncert mógł uzyskać wpis do księgi rekordów
                        musi spełniać wymogi, m.in. że repertuar składać
                        się musi z muzyki klasycznej. filmowej. musicali
                        oraz standardów jazzowych.
                        ---
                        wpisałam w tym wątku, bo nie zginie prędko.

                        www.youtube.com/watch?v=0G336qCbiqc
                          • super222 Re:"Bieszczady bez granic" 01.02.10, 15:04
                            ...to Międzynarodowe Forum Pianistyczne. Odbywa się w dniach
                            30.01. do 7.02.2010 w Sanoku. InauguracjaV MFP nastąpiła
                            jednocześnie w 3 stolicach: Bratysławie, Warszawie i Kijowie.
                            Forum jest przeznaczone dla młodych, utalentowanych pianistów.

                            W 2010 roku Forum uczci rocznicę 200-lecia urodzin
                            Fryderyka Chopina, inaugurując Rok Chopinowski
                            w Sanoku. Krośnie, Stalowej Woli, Mielcu,
                            w Humenne na Słowacji i we Lwowie na Ukrainie.

                            *Bieszczady bez granic* to projekt unikatowy w skali światowej.

                            Symboliczne zakończenie Forum nastąpi 19 lutego o godz. 19,oo
                            na Jasnej Górze, kiedy to młodzi laureaci Forum w roku 2008
                            i 2009 zagrają z orkiestrą Filharmonii Częstochowskiej.

                            W dniu dzisiejszym uczestnicy Forum wysłuchają "Improwizacji
                            fortepianowych" w wykonaniu pianisty (...uwielbiam!)
                            Waldemara Malickiego.

                              • super222 Re:"Chopin na Międzynarodowej Stacji 02.02.10, 15:16
                                Kosmicznej.
                                Prom Endeavour, który wystartuje 7 lutego z przylądka
                                Canaveral na Florydzie, dostarczy na Międzynarodową
                                Stację Kosmiczną m. in. kopię rękopisu Chopina i płytę
                                z jego muzyką.Przesyłka składa się z rękopisu preludium
                                A-dur op.28 nr 7 i płytę ze specjalnym koncertem utworów
                                Chopina w wykonaniu Konrada Radziwinowicza i Orkiestry
                                Sinfonia Viva, utworzonej przez studentów i absolwentów
                                Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie.

                                Tegoroczna misja promu zbiega się w czasie z obchodami
                                dwusetnej rocznicy urodzin F.Chopina.
                                ---
                                Żródło: PAP

                                  • super222 Re:"Najdłuższe urodziny Chopina 05.02.10, 21:35
                                    Tysiąc pianistów przez cały tydzień grać będzie utwory
                                    Fryderyka Chopina, by uczcić jego 200 urodziny.
                                    Start maratonu chopinowskiego zaplanowano na 22 lutego na
                                    godz. 19. Wtedy przy fortepianie stojącym w sali Wspólnoty
                                    Polskiej przy Krakowskim Przedmieściu 64 w Warszawie usiądzie
                                    jeden ze znanych polskich pianistów. Potem przez kolejnych
                                    siedem nocy i dni rozbrzmiewać będa utwory Chopina.
                                    Organizatorzy przewidują udział ok. tysiąca pianistów - gwiazd,
                                    studentów i uczniów szkół muzycznych z Polski, a także okolicznych
                                    państw. Ukoronowaniem każdego dnia będzie wieczorny recital
                                    znanego pianisty, na który organizatorzy spodziewają się
                                    ściągnąć tłumy. Nocą będą mogli wystąpić tylko pianiści pełnoletni.
                                    ---
                                    (POLITYKA nr 6 -2742-
                                    6 lutego 2010

                                    • super222 Re:"kobiety w życiu Fryderyka Chopina 06.02.10, 12:01

                                      Konstancja Gładkowska
                                      była jedną z najlepszych śpiewaczek swego czasu i podobnie
                                      jak Chopin wstąpiła do warszawskiego Konserwatorium, gdzie mieli
                                      okazję sie spotkać. Był rok 1826.
                                      Otoczona tłumem wielbicieli w osobach oficerów kawalerii, którzy
                                      stanowili absolutnie nierówną konkurencję dla Chopina, była dla
                                      niego jedynie obiektem skrytego uwielbienia.
                                      Natomiast Chopin "był bez pamięci zakochany" (z listu do
                                      przyjaciela). Śpiewaczka najwyraźniej nie odwzajemniała, a nawet
                                      nie wiedziała o tym uczuciu. W późniejszym okresie życia, po
                                      śmierci Chopina, ze zdziwieniem przeczytała o jego miłości do niej.
                                      Wszystko co miała na ten temat do powiedzenia, to, że "był
                                      kapryśny, marzycielski i nie można było na nim polegać."
                                      Zanim poprosił o rękę Marię Wodzińską, skomponował pieśń
                                      z myślą o Konstancji:

                                      [...]
                                      a ja już kochałem,
                                      na lewy palec mały
                                      srebrny pierścień dałem.

                                      Pobrali dziewczęta drudzy,
                                      ja wiernie kochałem,
                                      przyszedł młody chłopiec cudzy,
                                      choć ja pierścień dałem.

                                      Muzykantów zaproszono,
                                      na godach śpiewałem!
                                      Innego zostałaś żoną,
                                      ja zawsze kochałem.

                                      Dziś dziewczęta mnie wyśmiały,
                                      gorzko zapłakałem:
                                      próżnom wierny był i stały,
                                      próżno pierścień dałem.

                                      Następnego dnia o zmierzchu poprosił o rękę Marię,
                                      która oświadczyny przyjęła.
                                      ---
                                      Dziwne. Konstancja utrzymuje, że nie wiedziała
                                      o miłości Chopina do niej, on natomiast wspomina
                                      o danym jej srebrnym pierścieniu...?
                                        • super222 Re: dalszy ciąg - kobiety... 07.02.10, 12:59
                                          Maria Wodzińska


                                          Rodzinę Wodzińskich znał jeszcze z Warszawy. Jako dziecko przyjaźnił
                                          się z ich synami. Wodzińscy mieli również córkę Marię.
                                          Opuścili Polskę podczas Powstania Listopadowego i zamieszkali
                                          w Genewie. Maria w tym czasie wyrosła na piękną, atrakcyjną kobietę
                                          o rzadkiej urodzie. Rodzice Marii zapraszają Chopina do Marienbadu
                                          gdzie przebywają na wakacjach. Młodzi spędzają cudowne chwile,
                                          Chopin jest pod dużym urokiem Marii, pomimo, że po doświadczeniach
                                          z Konstancją w sprawach uczuciowych, długo zachowywał rezerwę.
                                          Nawet wówczas gdy zamierzał oświadczyć się Marii, pełen smutku
                                          i zadumy wraca myślą do Konstancji.
                                          Ale...oświadcza się i zostaje przyjęty przez pannę, natomiast rodzina
                                          poddała go próbie dobrego zachowania. W szczególności miał unikać
                                          przesiadywania w paryskich salonach i miał się zachowywać zdrowo.
                                          W Paryżu kompozytor zapomniał o zaleceniach i powrócił do życia
                                          towarzyskiego. Zachorował na grypę, czego przyszła teściowa nie
                                          mogła tolerować. Rodzice Marii postanowili, że nie może ona poślubić
                                          Chopina i dali temu wyraz w korespondencji - według nich nie zdał
                                          *okresu próbnego*.
                                          Pogodził się z losem; listy i pamiątki zawinął w papier i napisał
                                          "Moja bieda". Zawiniątko zachował do końca swego życia i przechowywał
                                          wśród rzeczy osobistych.
                                          ---
                                          W roku 1837 Chopin przebywa w Paryżu, gdzie poznaje jedną
                                          z najbardziej niezwykłych i barwnych postaci. Kobietę, której
                                          wpływ na niego miał stać się czymś w rodzaju kataklizmu.
                                          Kobietą tą była George Sand.
                                            • super222 Re: ...dobry jak wino 08.02.10, 08:44
                                              Dla uczczenia 200 rocznicy urodzin Fryderyka Chopina
                                              dom winiarski Vizar wyprodukował na cześć kompozytora krótką
                                              serię ekskluzywnych win o nazwie: "Preludium", "Sonata",
                                              i "Scherzo". Pierwszy toast wzniesiono w piwnicach winiarskich
                                              Vizar koło Valladolid w Hiszpanii.
                                              Uroczystość zainicjował ambasador RP, a uświetnił hiszpański
                                              pianista wykonując kilka utworów Fryderyka Chopina.
                                              "Muzyka to uniwersalny język, który rozumiemy niezależnie
                                              od naszego pochodzenia" - powiedział ambasador RP.
                                              • super222 Re:kobiety...ciąg dalszy 08.02.10, 14:46

                                                George Sand, z domu Aurora Dupin. W wieku 18 lat
                                                wyszła za mąż za Casimira Dudevanta, człowieka nieciekawego
                                                i prozaicznego. Pomimo nakazanej sobie uległości małżeńskiej,
                                                a także podejmowanych próbach przypodobania się mężowi,
                                                w końcu stało się małżeństwem z rozsądku. Po dziewięciu latach
                                                pożycia w wiejskim dworku w Nohant, George zbuntowała się, zabrała
                                                dwoje dzieci i przybyła do Paryża.
                                                Rok 1831 był nie tylko rokiem przyjazdu G.S do Paryża (a także
                                                oczywiście Chopina), lecz także wyznaczał początek jej kariery
                                                jako pisarki i autorki sztuk scenicznych. Napisała około 80 książek,
                                                niektóre o charakterze autobiograficznym.
                                                Do spotkania tych dwojga doszło na wieczorze wydanym przez ówczesną
                                                kochankę Liszta, który był przyjacielem George Sand.
                                                Na wieczór zaproszony był również Chopin. Osoba George wywarła na
                                                kompozytorze - o sześć lat od niej młodszym i dopiero co zaręczonym
                                                z Marią Wodzińską - raczej odpychające wrażenie.
                                                Dochodzi jednak do nastęnych spotkań i to z inicjatywy Chopina.

                                                Chopin zaczął coraz bardziej ulegać urokowi George, podobne
                                                uczucie ogarnęło ją w stosunku do kompozytora.
                                                Latem 1838 roku, Chopin zaczął częściej widywać George Sand.
                                                Jego zaręczyny z Marią Wodzińską były już wówczas zerwane (a mówili
                                                że z powodu grypy!)i od tej pory stała się ona jego powiernicą.
                                                Wkrótce jednak plotki sprawiły, że uznali iż Paryż stał się miejscem
                                                niezbyt pożądanym. Oboje pragnęli swobody, z dala od wścibskich
                                                oczu i złośliwych uwag.
                                                Dopełnieniem skandalu był list od jednego z byłych kochanków,
                                                do którego autor dołączył utwór poetycki dla Chopina jako
                                                dowód uczuć i współczucia dla bohaterskiej ojczyzny.
                                                Kiedy dowiedział się, że Chopin jest jego rywalem, zakochanym
                                                groził jeszcze większy ostracyzm. Chopin uznał,że muszą opuścić
                                                Paryż i wyjechać do na wakacje w cieplejszy klimat - na Majorce.
                                                Wyjechała 18 października (pod pretekstem leczenia syna)zabierając
                                                również 8-letnią
                                                wówczas córkę Solange. Pod koniec października dołączył do niej
                                                Fyderyk Chopin.

                                                ----

                                                Ciekawa opinia Mickiewicza o romansie Chopina
                                                i GeorgeSand, wyrażona w następujących słowach:
                                                "Chopin jest złym duchem, jej moralnym wampirem,
                                                jej utrapieniem". Taki układ sił utrzymywał się
                                                przez cały niemal czas trwania ich związku.
                                                • super222 Re: z George Sand na Majorce 09.02.10, 10:48
                                                  Po odbyciu podróży z Perpignan do Barcelony, 7 listopada wsiedli na
                                                  statek "El Mallorquin", który miał ich zawieźć do Palmy na Majorce.
                                                  Na liście pasażerów widnieli jako:
                                                  - pani Dudevant (George Sand) meżatka,
                                                  - pan Maurice, jej nieletni syn,
                                                  - panna Solange, jej nieletnia córka,
                                                  i pan Federic Chopin, artysta.
                                                  Palma była miejscem spokojnym i romantycznym, ale miejscowa ludność
                                                  niezbyt gościnnie przyjmowała obcych - o czym wkrótce przekonali
                                                  się przybysze. Wynajęli kilka pokoi nad warsztatem bednarza.
                                                  Było to w jaskrawej sprzeczności z dotychcasowymi warunkami
                                                  życia w Paryżu. Jenakże poczucie swobody i wzajemne zaangażowanie
                                                  emocjonalne sprawiły, iz oboje nie zwracali uwagi na warunki,
                                                  w jakich przyszło im żyć. George Sand była w wesołym nastroju
                                                  a Chopin zadowolony i szczęśliwy. "Niebo jak turkus, morze
                                                  jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie - pisze
                                                  do wydawcy Fontany.

                                                  Wkrótce przenoszą się do willi w wiosce położonej w pobliżu
                                                  Palmy. Dom nosił nazwę "Willa Son Vent"; prostokątny z żaluzjami
                                                  w oknach i rozpadającymi sie schodami. Był prymitywnie umeblowany
                                                  ale nikomu to nie przeszkadzało.mimo, że był listopad, panowała
                                                  tu pięna i słoneczna pogoda, jak w Paryżu latem, co okazało sie
                                                  korzstne dla zdrowia Chopina. Pewnego dnia wybrali się na odludne
                                                  miejsca od wybrzeża. Gdy wracali, od morza wiał porywisty wiatr,
                                                  co zaszkodziło Chopinowi, który od kilku lat miał problemy
                                                  z płucami. W pewnym sensie był to jakiś punkt zwrotny w jego życiu,
                                                  ponieważ odtąd nigdy już nie był w pełni zdrów. Ostry bronchit,
                                                  jaki się wywiązał, a także kiepskie warunki życia w domu - coraz
                                                  bardziej zaczęły dawać się we znaki. Skończył się *lazur nieba*
                                                  zaczęła pora ulewnych deszczów. Ulewne deszcze omal nie zatopiły
                                                  willi, nagie gipsowe ściany nasiąkały coraz bardziej wilgocią
                                                  i w domu zapanowało przejmujące zimno. Jedyną ochroną przed
                                                  szalejącymi żywiołami był piec opalany węglem drzewnym,z którego
                                                  wydobywał się gryzący dym. Chopin coraz gorzej kaszlał.
                                                  • super222 Re: Sukces polskiego pianisty 09.02.10, 20:55
                                                    Sukces Krystiana Zimermana we Florencji.

                                                    Owacją na stojąco zakończył się recital pianisty w Teatro della
                                                    Pergola. Z miejsca poderwał publiczność słynny tenor Andrea
                                                    Bocelli, który siedział w pierwszym rzędzie i po ostatnim
                                                    akordzie wstał z fotela.

                                                    Zimerman i Rafał Blechacz zaingurowali włoskie obchody
                                                    Roku Chopina w Sali Akademii Narodowej Santa Cecilia
                                                    w rzymskim Auditorium Parco della Musica i mediolańskiej
                                                    La Scali. Koncerty Polaków układają się w cykl *Trzech zwycięzców
                                                    Konkursu Chopinowskiego trzech pokoleń*.
                                                    Trzecim pianistą jest Maurizio Pollini, zdobywca pierwszej
                                                    nagrody w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym
                                                    im. Fryderyka Chopina, w roku 1960. Jest pianistą włoskiego
                                                    pochodzenia. (GW)

                                                  • super222 Re: z George Sand na Majorce 11.02.10, 16:48
                                                    Rozeszła się we wsi pogłoska, że kompozytor chory jest na
                                                    gruźlicę, co natychmiast dało podstawę właścicielowi, do podwyższenia
                                                    czynszu. Sytuacja George i Chopina stała się naraz rozpaczliwa.
                                                    George zarezerwowała trzy pokoje i ogród w klasztorze Valdemosie.
                                                    Sand jest pod urokiem ogromnego i wspaniałego konwentu w górach.
                                                    Ogród usłany jest pomarańczami i cytrynami. Jedynymi mieszkańcami
                                                    tego miejsca jest zarządca i służąca.
                                                    Zamieszkali w klasztorze 15 grudnia. Chopin był nadal bardzo chory,
                                                    a jednak zaledwie dzień wcześniej pani Sand pisała, że kompozytor
                                                    wraca do zdrowia i ma nadzieję na dalszą poprawę. Niestety...
                                                    Klasztor wystawiony był na działanie silnych wiatrów i fatalnej
                                                    pogody. Wilgotne, lepkie, deszczem podszyte mgły napływały od
                                                    morza, a słońce nieczęsto ukazywało się zza zimowych chmur,
                                                    z wyjątkiem sporadycznych przypadków. Mimo braku wygód i
                                                    odpowiedniego jedzenia, Chopin wydawał się jednak podniesiony na
                                                    duchu dzięki nowemu otoczeniu. W tym czasie *Chopin był namiętnie
                                                    zakochany i opętany zazdrością* - choć pani Sand określała swoje
                                                    uczucie wobec niego jako "macierzyńskie". Głównie zajmowała sie
                                                    pisaniem książki "Spiridion" i uczyła dzieci, które żyły swobodnie,
                                                    rozkoszując się nowym otoczeniem. Chopin natomiast komponował,
                                                    spokojny w poczuciu jej bliskości. Z czasem jednak sielanka była
                                                    już tylko wspomnieniem, bo niegościnność ludzi, izolacja w jakiej
                                                    się znaleźli - szczególnie kompozytor - a także wpływ fatalnej
                                                    pogody, stały sie przyczyną obsesyjnego rozważania swego położenia.
                                                    Oboje zdecydowali się wreszcie zakończyć niefortunne wakacje
                                                    i poczynili przygotowania do opuszczenia wyspy.
                                                    Po bardzo trudnej podróży do Palmy, wsiedli na statek do Barcelony,
                                                    skąd zabrał ich statek francuski, gdzie zapewniono Chopinowi
                                                    dobrą opiekę lekarską. Następnie udali się do Marsylii, gdzie
                                                    bardzo szybko odzyskał siły. Skoro tylko poczuł się lepiej,
                                                    Chopin starał się dzielić życie z George w sposób pełniejszy.
                                                    Zachęcał ją do zainteresowani sie literaturą polską, a nawet
                                                    tłumaczył dzieła Mickiewicza, którymi była zachwycona.
                                                    Następnie udali się w krótką podróż do Genui, która dla Sand
                                                    była podróżą wspomnień ze związku z poetą Alfredem de Musset.

                                                    Z Genui udali się w podróż do domu pisarki w Nohant, by znaleźć
                                                    się w otoczeniu przyjaciół i cieszyć się sielankowym życiem
                                                    wiejskim. Lata spędzone przez Chopina w Nohant okazały się
                                                    kulminacyjne dla jego rozwoju jako kompozytora.


                                                    '
                                                  • super222 Re: z George Sand w Nohant 12.02.10, 16:17
                                                    Z początku Chopin był oczarowany posiadłością i domem George Sand
                                                    utrzymanym w stylu Ludwika XVI. Była to zwyczajna, bezpretensjonalna,
                                                    lecz piękna rezydencja. W ogrodzie bzy, krzewy w skrzynkach na
                                                    tarasie, trawniki i winorośla, śpiew słowików - stanowiły
                                                    urozmaicenie po koszmarnym pobycie na Majorce.
                                                    George Sand tak kiedyś zauważyła: "Prowadzimy wciąż takie samo
                                                    monotonne, spokojne życie. Jadamy pod gołym niebem, palimy i
                                                    rozmawiamy, a wieczorem Chopin gra dla mnie o zmierzchu, po czym
                                                    kładzie się spać jak dziecko, o tej samej porze co Maurycy
                                                    i Solange.
                                                    Jesienią, Chopin i Sand zlecili wyszukanie mieszkań
                                                    w Paryżu odzielnie dla niej i dla niego. W Paryżu zależało im na
                                                    zachowaniu wizerunku artystycznych przyjaciół, aniżeli kochanków
                                                    pozostających w intymnym związku. Niewielu obcych ludzi zgłębiło
                                                    ich tajemnicę. W październiku zamieszkali w wynajętych mieszkaniach
                                                    (!) w najelegantszej części miasta i wkrótce porwał ich wir życia
                                                    towarzyskiego arystokracji. Sztuka George Sand pt. "Cosima"
                                                    wystawiona w Comedie Francaise poniosła klęskę i pisarki nie było
                                                    stać na opłacenie kostów pobytu w Nohant. Z tego też względu
                                                    Chopin spędził w Paryżu cały rok 1840.
                                                    W roku 1840 pisarka zaczęła publikować w odcinkach powieść, której
                                                    treść była zbieżna z jej życiem. Z kart książki wyraźnie można
                                                    było odczytać jak w ciągu tego okresu w początkowym idyllicznym
                                                    szczęściu pojawiać sie zaczęły chłód i obcość.
                                                    Również nieporozumienia wywołane przez dorosłe już dzieci pisarki
                                                    nie pozostały bez wpływu na wzajemne konflikty kochanków.
                                                    W okresie od marca 1846 do lata 1847 w domu pisarki miało miejsce
                                                    kilka nieprawdopodobnych scen, przez co charakter pierwszych lat
                                                    miłości został bezpowrotnie stracony. Lato 1847 było ostatnim
                                                    w domu George Sand w Nohant.
                                                    Ich ostatnie spotkanie miało miejsce w marcu 1848 roku.
                                                    Było to spotkanie pełne kurtuazji, uprzejmości, lecz żadna
                                                    ze stron nie zainicjowała próby puszczenia w niepamięć przyczyny
                                                    zerwania. A jednak pomimo wszystko, Chopin nigdy nie zapomniał
                                                    George Sand i aż do końca swych dni przechowywał pukiel jej włosów
                                                    w swoim pamiętniku.
                                                  • sagittarius954 Re: z George Sand w Nohant 12.02.10, 17:14
                                                    I dziś dzieci są niejednokrotnie powodem kłótni w życiu dwóch kochających się osób.
                                                    Czyli w "przyrodzie" nic specjalnie się nie zmienia .
                                                    A miłośc staje się powodem niezwykłej twórczości . Czy cos innego dałoby taki
                                                    urodzaj ? Czyli kochajcie , zawsze stanie się to powodem urodzenia nie tylko
                                                    kochanych osób smile
                                                  • super222 Re: Solange Dudevant-Sand 14.02.10, 11:13
                                                    ...córka George Sand z małżeństwa z Casimirem
                                                    Dudevantem, po rozpadzie małżeństwa rodziców
                                                    pozostała przy matce.

                                                    Osiemnastoletnia Solange zaręczyła się z Fernandem de Preaulx -
                                                    młodym człowiekiem o dobrych manierach i charakterze. Po kilku
                                                    miesiącach narzeczeństwa Solange zrezygnowała z małżeństwa, co
                                                    w kręgach towarzyskich Paryża wywołało skandal. Powodem zerwania
                                                    zaręczyn, był *ten drugi* w postaci Auguste-Jean-Baptiste
                                                    Clesinger, były żołnierz, a aktualnie rzeźbiarz bez grosza
                                                    w kieszeni. Miał on okazję poznać - kilka miesięcy wcześniej -
                                                    George, a gdy poznał uderzająco pięknej Solange, zapragnął ją
                                                    mieć dla siebie. Rodzina George Sand schroniła się do Nohant,
                                                    a za nią podążył Auguste. Tam, uwiódł Solange i próbował z nią
                                                    uciec. Skończyło się na pośpiesznie zawartym małżeństwie.
                                                    Jeśli nawet Chopin był wytrącony z równowagi z powodu małżeństwa
                                                    Solange - która była zawsze jego ulubienicą - z takim nierobem
                                                    jak Clesinger, to nie pokazywał tego po sobie, a w każdym razie
                                                    był zbyt chory, by angażować sie w te sprawy.
                                                    [/i]Solange zawsze była egoistką, ale ta cecha rozwinęła się u niej
                                                    w znacznym stopniu, gdy okazało sie iż mąż nie był tak idalnym
                                                    mężem, jakiego się spodziewała. Rozpętała cały wir zdarzeń,
                                                    rodzinnych utarczek, kłamstw, które miały zaspokoić jej dwa uczucia
                                                    - nienawiści i mściwości. Osobą, która najbardziej w tym ucierpiała
                                                    była jej daleka kuzynka zaręczona i z wzajemnością zakochana
                                                    w przyjacielu Maurycego. Solange po prostu nie mogła pogodzić się
                                                    z myślą, że ktoś może być tak szczęśliwy, gdy jej związek okazał
                                                    się porażką życiową. Pani Sand upomniała ją za to, lecz Solange
                                                    z miejsca oskarżyła matkę o romans z innym przyjacielem Maurycego.
                                                    W kłotni rodzinnej, kiedy to Maurycy chciał strzelać do szwagra,
                                                    pani Sand, nie chcąc mieć na sumieniu morderstwa, szarpiąc sie
                                                    z zięciem, uderzyła go a on oddał ten cios.
                                                    Po takim zachowaniu Solange wraz z mężem zostali wyrzuceni
                                                    z domu w Nohant. Solange natychmiast przedstawiła Chopinowi w liście
                                                    fałszywy przebieg (jak to już miała we krwi) wydarzeń.
                                                    Chopin uwierzył jej i udzielił pomocy, o którą go prosiła.
                                                    Napisał o tym do ukochanej, pragnąc pewnie zaskarbić sobie jej
                                                    uznanie, a nie wiedział, że w sercu George rozpęta prawdziwą
                                                    furię na myśl, że Chopin - w znacznym stopniu bezradna ofiara
                                                    okoliczności - okazał się przeciwnikiem i sprzymierzeńcem Solange.
                                                    Napisała do Chopina ostry w tonie list, po otrzymaniu którego
                                                    stosunki uległy dalszemu pogorszeniu.
                                                    .Szkoda jaką te zajścia wyrządziły zarówno Chopinowi, jak
                                                    i pani Sand, była nie do naprawienia.--------------------------
            • cortyzol Re: afrodyzjaki 04.02.10, 19:56
              super222 napisała:

              [i]>
              > [b]Atrakcyjnie mówiący mężczyzna działa na kobiety.
              > Ładna mowa może być afrodyzjakiem.


              > Prątki gruźlicy powodują nadmierne wydzielanie podtlenku azotu a tym samym
              bardzo dużą nadpobudliwość seksualną.Coś a la viagra.
              > Kilka dni wcześniej, w tym wątku, napisałam o podobnym
              > działaniu na mnie (o skromności kobieca...)muzyki Chopina.
              >
              > W związku z twoimi wątpliwościami wyrażonymi w poście j.w.
              > pragnę zapewnić, że ja uważam, iż braki tężyzny fizycznej,
              > uzupełniał pięknymi utworami. Kochało go przecież kobiet
              > wiele. Polecam przeczytanie wywiadu, bardzo ciekawy...,
              • cortyzol Re: afrodyzjaki 05.02.10, 16:12
                Przepraszam Super222 w poprzednim poście coś z kursywą nie zadziałało a
                powinno być tak;

                > [b]Atrakcyjnie mówiący mężczyzna działa na kobiety.
                > > Ładna mowa może być afrodyzjakiem.

                >
                > > Prątki gruźlicy powodują nadmierne wydzielanie podtlenku azotu a tym
                samy jest takim naturalnym afrodyzjakiem

                > z
                > bardzo dużą nadpobudliwość seksualną.Coś a la viagra
                .
                > > Kilka dni wcześniej, w tym wątku, napisałam o podobnym
                > > działaniu na mnie (o skromności kobieca...)muzyki Chopina.
                > >
                > > W związku z twoimi wątpliwościami wyrażonymi w poście j.w.
                > > pragnę zapewnić, że ja uważam, iż braki tężyzny fizycznej,
                > > uzupełniał pięknymi utworami. Kochało go przecież kobiet
                > > wiele.
                [b]

                Myślę ,że teraz będzie ok.[/b]
                • super222 Re: afrodyzjaki 10.02.10, 09:16
                  Prawo dziobania
                  to nic innego jak reguły rządzące zwierzętami.
                  Lepszy jest ten, kto potrafi zapewnić poczucie
                  bezpieczeństwa oraz ten kto przewodzi w stadzie.
                  Afrodyzjak władzy najsilniej działa
                  na kobiety - tłumaczy prof. Zbigniew Starowicz.
                  ---
                  PS. wyjaśnienia dla młodomyślących big_grin
                  - prof. Zbigniew Starowicz - Autorytet w dziedzinie
                  seksuologii. Przystojny, zupełnie siwy pan.
                  Nie wiem ile ma lat.

                  - wypowiedź profesora znalazłam w necie kilka dni
                  temu, kiedy to poproszono go o skomentowanie
                  objawów pękającej miłości pewnego polskiego
                  małżeństwa zamieszkującego w Londynie, a które
                  było sławne w roku 2009.
      • super222 Re: Rok Chopinowski i co dalej Super222??:) 23.02.10, 20:34
        Przecież tego nikt nie czyta, a zebranie materiału
        kosztuje sporo czasu (biblioteka, przeczytać, streścić,
        w końcu napisać na forum). Dużo muzyki Chopina w radio,
        słucham i jest mi żal, że nie mam z kim podzielić się
        zachwytem. big_grinbig_grinbig_grin
        Już pewnie transmisja z Zimowej Stolicy Świata.
        Może będzie medal?
        Cieszę się, że się odezwałeś (wiadomo - romantyk) w tym
        wątku. Przemyślę, prześpię, postaram się podjąć jakąś
        decyzję. Uważam, że jest kusząca.
        Dobrej nocy. big_grin
        • super222 Re: ławeczki zasypane śniegiem 24.02.10, 07:53
          Starsza pani potraktowała ławkę jak mapę i busolę
          w jednym. Otóż turystka, idąc na północ Traktem Królewskim
          w stronę Starego Miasta, sprawdza marszrutę na meblu ulicznym,
          wczytuje się w schemat i, o zgrozo, odkrywa, że choć w oddali
          majaczy już Kolumna Zygmunta, to tam ma sie spodziewać pomnika
          Chopina w Łazienkach.
          Na szczęście jest na to rada.

          Musimy ławki obrócić o 180 stopni - mówi urzędniczka
          z biura promocji miasta. Przetarg organizował Zarząd Oczyszczania
          Miasta.
          Z 14 ławek obrócić trzeba cztery, ale teraz nie można tego
          zrobić, bo stoją w zaspach. Trzeba więc czekać, big_grin aż śnieg
          stopnieje.
          O *grających* ławeczkach można przeczytać w tym
          wątku, w jednym z pierwszych postów. big_grin
          • sagittarius954 Re: ławeczki zasypane śniegiem 24.02.10, 09:15
            Się wydało 100 mln na walkę ze śniegiem , to znaczy na zasypanie części jezdni i
            chodników a teraz nie ma na odkopanie tego co jest wizerunkiem miasta . Readni
            czy Wy jesteście bezradni ?? Żeby Krakowskiego Przedmieścia nie odkopać z
            grającymi ławeczkami?? Wstyd ... Tak prawdę powiedziawszy to ja też ich nie
            widziałem big_grin
            Ale za to wypożyczyłęm sobie z biblioteki grającą książeczkę pt: Chopin Walce
            Zoltan Kocsis . Gram sobie i czytam o Delfinie Potockiej , ech ładna babeczka
            była , nie dziwię się panu Szopę że walc e-moll dla niej napisał , jak to dobrze
            być kobietą ...ach achbig_grinbig_grin
              • super222 Re: Delfina Potocka 24.02.10, 17:11
                W roku 1825 została żoną Mieczysława Potockiego, syna
                jednego z twórców konfederacji targowickiej. Młodziutkiej
                dziewczynie spodobał się jako mężczyzna i również z powodu
                nazwiska *Potocki*. Delfina przeżywała koszmar w tym małżeństwie.
                Potocki był skąpy, bezwzględny, mściwy i okrutny. Pięciokrotnie
                rodziła dzieci, z których nie przeżyło ani jedno. Była bita,
                więziona, głodzona. Pod pretekstem poddania się operacji
                ginekologicznej, wyjechała do Paryża, gdzie nawiązała romans
                z Karolem Augustem hrabią d la Billardevie. Podbojów erotycznych
                tego hrabiego opisywać nie będę, bo lista jest tak długa i z tak
                znakomitymi nazwiskami kobiet, że nie mam odwagi.
                Świeża Polka, stawiająca pierwsze kroki na towarzyskim gruncie
                ówczesnego Paryża, była kąskiem nie lada dla takiego birbanta.
                Pod wpływem kochanka, Delfina stała się *największą grzesznicą*
                przy oficjalnie demonstrowanej pobożności. Taki sposób życia
                ostro potępiał Mickiewicz, który bywał w tych samych kręgach
                towarzyskich.
                Pod koniec roku 1830 Delfina poznała Fryderyka Chopina.
                Początkowa *nić sympatii pod pozorem udzielania jej lekcji gry
                na fortepianie, przerodziła się w gorący romans*.
                Związek przetrwał cztery lata, ale przyjaciółmi zostali całe
                życie.
                W roku 1837 Fryderyk Chopin poznał George Sand.
                ---
                Sagi szukałam e-moll, bez rezultatu.
                  • kocurzak Re: Delfina Potocka 25.02.10, 06:07
                    Dzieki wielkie super222!za ten watek,to nie prawda,ze nikt nie czyta,moja wiedza
                    na temat Chopina jest tak nikla,ze nie osmielalam sie zabierac glosu.Nie jestem
                    wielka fanka muzyki powaznej,ale rowniez nie jest mi do konca obojetna,natomiast
                    biografie "WIELKICH"kompozytorow sa moja pasja od dawna.
                    • super222 Re: Delfina Potocka 25.02.10, 07:48
                      Kocurzaku...
                      dzięki za słowa uznania.
                      Przecież ten wątek założyłam dla wszystkich,
                      którzy muzyką Chopina nie interesowali się.
                      Popatrz na pierwsze posty: Sagi mi napisał
                      - na początku tego wątku - że tą muzyką moga
                      sie interesować tylko *koneserzy*.
                      A teraz - zastanawia się czy zasnąć
                      lepiej przy mazurku, czy walcu. Powiem - tylko
                      nokturn...jakiś.
                      Nie trzeba mieć dużej wiedzy (myślisz, że ja mam?)
                      żeby włączyć się emocjonalnie w ROK CHOPINOWSKI.
                      Pod koniec roku może sie okazać, że dysponujemy
                      sporą wiedzą na temat Wielkiego Artysty.big_grin
        • konwaliaibez Re: Rok Chopinowski i co dalej Super222??:) 25.02.10, 13:57
          smile czyta, czyta..ja zaczęłam , chociaż jestem w temacie straszną
          dyletantką , to klasyka koi moje serce i dusze...big_grin

          dopiero pod wpływem Twoich Super tekstów , stwierdzam ,że zaganiani
          nie wiemy co się dzieje dookoła ...a tu w całej Polsce dzieje się i
          będzie dziać sporo, chyba każdy z nas w swoim fyrtlu (wink)znajdzie
          dla siebie coś interesującego tylko hmm...trzeba się zainteresować
          Rokiem Chopinowskim........ ;

          chopin2010.pl/=files/attachment/5/244/wnioski_pozytywnie_rozpatrzone.pdf

          Rok Chopinowski 2010 to ogromna szansa na promocję polskiej kultury
          i sztuki.

          Jak powiedział Ignacy Jan Paderewski w setną rocznicę narodzin
          Fryderyka Chopina: „Zabraniano nam Słowackiego, Krasickiego,
          Mickiewicza. Nie zabroniono nam Chopina. A jednak w Chopinie tkwi
          wszystko, czego nam wzbraniano: barwne kontusze, pasy złotem lite,
          posępne czamarki, krakowskie rogatywki, szlacheckich brzęk szabel,
          naszych kos chłopskich połyski, jęk piersi zranionej, bunt spętanego
          ducha, krzyże cmentarne, przydrożne wiejskie kościółki, modlitwy
          serc stroskanych, niewoli ból, wolności żal, tyranów przekleństwo i
          zwycięstwa radosna pieśń (...).” ....

          pięknie powiedziane..smile
          • konwaliaibez Piramida Chopina 25.02.10, 14:18
            "Piramida Chopina w Poznaniu
            To niezwykły projekt edukacyjno – kulturalny realizowany w ciągu
            całego Roku Chopinowskiego. Ambicją projektu jest popularyzacja
            arcydzieł wielkiego kompozytora oraz poszerzenie kręgu odbiorców
            muzyki klasycznej o młodych ludzi, którzy coraz rzadziej odwiedzają
            sale koncertowe. Wyjątkowe walory projektu dostrzeżone zostały przez
            Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które zdecydowało się
            go poprzeć i dofinansować........"

            m.in. 22 lutego odbył się już sad "Z Żelazowej Woli do Paryża"
            "Specjalny koncert poświęcony Fryderykowi Chopinowi.
            W programie padną odpowiedzi na wiele pytań, m.in.
            · Czy Chopin był egoistą?
            · Dlaczego nie chciał pomóc Mickiewiczowi?
            · Do czego potrzebował George Sand?
            · Kiedy nie wolno jeździć na Majorkę?

            Postać Fryderyka Chopina zostanie w pewnym stopniu „odbrązowiona”,
            co nie wyklucza, że zostanie potraktowana z należnym jej szacunkiem
            i podziwem. .

            Wykonane zostaną najważniejsze utwory na fortepian solo oraz z
            towarzyszeniem orkiestry. Poznań – Aula UAM – 22.02.2010 - godz.
            19:00 "...

            Zna ktoś może odpowiedzi lub był na koncercie? smile smile
            • super222 Re:Chopin? Niekoniecznie! 26.02.10, 12:28

              W Filharmonii Narodowej w połowie urodzinowego tygodnia,
              emocje wzbudził recital Piotra Andruszewskiego, który
              w środowy wieczór (24 bm.)zagrał: Bacha, Schumanna i Betovena.
              Ten artysta nie włączł się do programu muzyki jubilata.

              We wtorek natomiast (23 bm.) grał Pogorelic, który nie
              potrafi grać Chopina. To, co grał było *parodią Chopina*,
              czym wyrządzono krzywdę słuchaczom i Chopinowi.

              (Gazeta Wyborcza)
              ----
              Żeby chociaż fragmenty tych koncertów w TVP.
              Może ten brak z powodu relacji sportowych? sad
                • nephilim.pl KONKURS 28.07.10, 14:25
                  Słuchajcie, zachęcam do wzięcia udziału w konkursie Lotniska Chopina "Kultura
                  najwyższych lotów". Konkurs jest prowadzony na Facebooku, w którym do wygrania
                  są podwójne zaproszenia na koncerty odbywające się w ramach Roku Chopinowskiego.

                  Link do konkursu: www.facebook.com/LotniskoChop...app_4949752878
                  ;]
                • konwaliaibez Chopin Fryderyk... 26.02.10, 23:06
                  "Nie z powodu gruźlicy zmarł Fryderyk Chopin, ale mukowiscydozy,
                  genetycznej choroby prowadzącej często do zapalenia płuc i oskrzeli.
                  Takie wnioski, jak podaje "Wprost", płyną z najnowszych analiz
                  Akademii Medycznej w Poznaniu."

                  A w TVNie Stwierdzono,że gdyby Chopin żył obecnie to zdiagnozowano
                  by u niego ADHD ---Zespół nadpobudliwości psychoruchowej.
                  • konwaliaibez Jaki był Fryderyk... 26.02.10, 23:14
                    " Staranności w ubiorze nauczyła Fryderyka matka. Kiedy
                    siedmioletniego Frycka zapytano po koncercie, co najbardziej
                    podobało się publiczności, odparł bez namysłu: mój koronkowy
                    kołnierzyk

                    Dzień rozpoczynał, jeszcze przed śniadaniem, od fryzjera, który go
                    golił i czesał. Frak zamawiał u najlepszego paryskiego krawca,
                    zawsze w stonowanych kolorach. W grę wchodziły czerń, szarości,
                    granat i dyskretny fiolet. Na czarnej kamizelce dopuszczał dyskretny
                    wzór. Pod spodem koszula z białej batysty, na niej szeroki krawat z
                    brylantową spinką. Na nogach buty robione na zamówienie. W zimie
                    płaszcz i białe rękawiczki. Koniecznie kapelusz. smile

                    Młody dandys
                    Nie da się ukryć, Fryderyk Chopin był dandysem. I to już od lat
                    najmłodszych. Na każdy z koncertów, które grywał, będąc dzieckiem,
                    mama Tekla Justyna Krzyżanowska ubierała go w wyjściową białą
                    koszulę. Gdy po jednym z takich występów zapytano małego Frycka, co
                    publiczności podobało się najbardziej, odparł niedbale: "Mój
                    koronkowy kołnierzyk".

                    Miał siedem lat i wiedział, jak brylować w towarzystwie, brylował w
                    nim zresztą chętnie.
                    Do tego wręcz stopnia, że jego ojciec Mikołaj trzymający pieczę nad
                    talentem syna obawiał się, czy nadmierna liczba koncertów nie
                    doprowadzi do przepracowania małego geniusza.

                    A mali geniusze byli wówczas w modzie. Tak bardzo, że księżna
                    Pelagia Sapieżyna zaproponowała ponoć, aby "położyć na afiszach, że
                    małego Chopinka niańka przyniesie na ręku". Później na rękach nosił
                    go cały świat.
                    ...............
                    Dusza towarzystwa
                    Był wprost stworzony do salonowego życia. Dowcipny, obyty, doskonale
                    znający języki obce (angielski, niemiecki, włoski i francuski), do
                    tego całkiem przystojny. Musiał być rozchwytywany w towarzystwie. A
                    towarzystwo wybierał najlepsze.

                    Bywał u hrabiny Delfiny Potockiej, w salonach Czartoryskich i
                    Platerów. Nie lubił dużej publiczności, lepiej się czuł w kameralnym
                    gronie. Mógł sobie na to pozwolić. Udzielał prywatnych lekcji gry na
                    fortepianie. Za godzinę pracy zarabiał pięć razy tyle co francuski
                    robotnik za cały dzień pracy.

                    Był obdarzony nie tylko talentem pianistycznym i ogromnym poczuciem
                    humoru, ale także niezwykłymi zdolnościami aktorskimi. Chętnie i z
                    talentem parodiował znajomych. Lubił wypić, a gdy wypił, potrafił
                    grać łokciami na fortepianie.

                    Poeta Juliusz Słowacki wspominał: "Było nudno, ale w końcu Chopin
                    się upił i zaczął grać. Bawiliśmy się do rana". Grał chętnie, rzadko
                    odmawiał. Po pierwszym publicznym wystąpieniu w Paryżu w roku 1832
                    Robert Schumann orzeka: "Panowie, czapki z głów, oto geniusz...

                    Firmy wydawnicze od razu zauważyły interes do zrobienia, podpisując
                    z nim kontrakty.
                    Chopin został twarzą firmy Pleyel, grał na jej instrumentach,
                    koncertował w jej salonach i zgodnie z umową otrzymywał prowizję od
                    sprzedanych fortepianów.

                    Furiat
                    Do fortepianu był tak przywiązany, że nie potrafił bez niego
                    komponować. W liście z Majorki, na którą pojechał, aby pielęgnować
                    związek z George Sand, pisał: "Fortepian jeszcze nie nadszedł. - Jak
                    go Pan wysłał? Przez Marsylię czy przez Perpignan? Marzę o muzyce,
                    lecz nie gram - bo tu nie ma fortepianów... jest to dziki kraj pod
                    tym względem".

                    Nie był łatwym we współżyciu człowiekiem, gdy tworzył. Salonowa
                    dusza towarzystwa potrafiła przemienić się w pełnego pasji
                    bezkompromisowego artystę przy pracy. Nie był wówczas miły dla
                    bliskich. Przebywanie pod jednym dachem z Chopinem w szale twórczym
                    wystawiało uczucia na ciężką próbę.

                    Popadał wówczas w skrajne stany - od euforii do furii. Potrafił
                    zrobić awanturę o udziec kurczaka.
                    George Sand, kobieta, która mu w tych chwilach towarzyszyła,
                    pisała: "Pomysły muzyczne przychodziły nagle, niespodziewanie, i to
                    w kształtach już zaokrąglonych, wykończonych, gotowych, wspaniałych.
                    Czasami, gdy siedział przy fortepianie, czasem znowu na spacerze.

                    W tym ostatnim razie niecierpliwie oczekiwał końca przechadzki, żeby
                    jak najprędzej mógł dostać się do fortepianu i usłyszeć zachowane w
                    pamięci pomysły muzyczne". Ciężkie chwile, pełne gorączkowej pracy,
                    wahania się, opracowywania szczegółów nachodziły go, gdy siadał już
                    przed klawiaturą. "To, co stworzył w myśli jako całość gotową i
                    wykończoną, gdy miał przelać na papier, analizował aż do przesady; a
                    gdy dane szczegóły nie okazywały się odpowiednimi, wpadał w
                    prawdziwą rozpacz.
                    Zamykał się w swym gabinecie, ślęczał całymi dniami nad swą pracą,
                    płakał, rzucał się jak opętany, łamał pióra, często jeden takt po
                    sto razy przekreślał i przerabiał. Na drugi dzień rozpoczynał tę
                    samą historię z godną współczucia wytrwałością. Nieraz nad jedną
                    stronicą siedział sześć tygodni, a w końcu napisał swój utwór tak,
                    jak za pierwszym razem przelał go na papier" - kontynuuje Sand. "
                    cd.

                    • konwaliaibez Re: Jaki był Fryderyk... 26.02.10, 23:18
                      ..." Co za piękno
                      Chopin lubił się portretować. Swoje portrety chętnie rozdawał
                      znajomym, rodzinie. Zachwycał się tymi dobrze namalowanymi, nie
                      szczędził słów krytyki tym, które mu się nie podobały.
                      W liście do Juliana Fontany pisał: "Biuściku mego do domu nie
                      posyłaj, tylko w szafie zostaw, boby się przelękli".

                      Pod koniec życia schorowany Fryderyk Chopin przy wzroście 170 cm
                      ważył tylko 44 kg. Po dawnym dandysie pozostał jedynie jego cień.
                      Kilka godzin po zgonie Chopina Clesinger zdjął dwie formy z twarzy
                      muzyka, aby wykonać pośmiertne maski. Z pierwszej formy odlał maskę,
                      którą zatrzymał dla siebie. Zachowała ona włoski wyrwane z brody
                      zmarłego kompozytora. Drugą podretuszował, aby wyidealizować twarz
                      zniekształconą przez śmierć i długotrwałą chorobę.

                      Jane Stirling, wieloletnia i oddana uczennica Chopina, była obecna w
                      atelier artysty, gdy powstawała jego pośmiertna maska. Dzieląc się
                      wrażeniami, napisała: "Co za piękno". I to właśnie takiego Chopina,
                      pięknego muzyka, pamiętamy do dziś.

                      Przystojny i dobrze ubrany młody geniusz z Polski na paryskich
                      salonach był wręcz rozrywany. Jego popularność zadecydowała o tym,
                      że – jak byśmy dziś powiedzieli – został twarzą fortepianów marki
                      Pleyel. Dostawał prowizję od sprzedaży ".....(© Materiały prasowe)
                      • super222 Re: Jaki był Fryderyk... 27.02.10, 08:14
                        Jak już byliśmy przy masce kompozytora,
                        to...
                        fragment o sercu:

                        Ludwika siostra Fryderyka, wraz z córką, towarzyszyła
                        kompozytorowi w chwili jego śmierci 17.10.1849 roku.
                        O przyjazd do umierającego prosiła George Sand, która
                        pisała w liście z Paryża *Jesteś najlepszym lekarzem,
                        jakiego Fryderyk miał kiedykolwiek, gdyż wystarczy mówić
                        o Tobie aby wrócić mu chęć do życia*.
                        Gdy Chopin zmarł Ludwika zajęła się likwidowaniem jego
                        mieszkania. Do Warszawy wróciła na początku stycznia 1850 r.
                        Przwiozła ze sobą słój z sercem brata, który
                        trzymała w domu na Podwalu. Dopiero później przeniesiono
                        je do kościoła św. Krzyża.

                        Dom na Podwalu nie został zbombardowany podczas
                        oblężenia Warszawy we wrześniu 1939 r., dopiero w czasie
                        Powstania Warszawskiego został spalony. Biuro Odbudowy
                        Stolicy w roku 1946 podjęło decyzję o całkowitym rozebraniu
                        murów. Konserwatorzy postanowili odsłonić średniowieczne
                        mury obronne starej Warszawy, a tylne ściany budynku
                        przyklejone były do zewnętrznego muru obronnego.
                            • marii51 Re:Wielki koncert! 27.02.10, 10:09
                              e moll
                              "Preludium e–moll należy do kategorii preludiów elegijnych, wraca w
                              sferę barw ciemnych, nawet posępnych i do brzmień o dużym ciężarze
                              właściwym. Ze szczególną wyrazistością dochodzi w nim do głosu
                              uporczywie powtarzany motyw sekundowy (tutaj: mało–sekundowy),
                              znamienny dla cyklu jako całości. Operuje wolnym tempem, jest
                              niezwykle lapidarne, w ściszonej aurze dynamicznej"


                              a gdyby tak nieba przybliżyćsmile

                              https://www.gify.org/bazagif/helikopter/eli000.gif
                                • super222 Re:Koncert Galowy 1 marca 2010 r. 01.03.10, 07:40
                                  Transmisja Koncertu rozpocznie sie o godzinie 20,20
                                  w programie I TVP, z Teatru Wielkiego.
                                  Wystąpia:
                                  - Garrick Ohlsson (USA)
                                  laureat I nagrody w MKCh. w roku 1970

                                  - Dang Thai Son(Wietnam)
                                  I nagroda w MKCh, w roku 1980

                                  - Yundi Li - chiński wirtuoz.

                                  Solistom towarzyszyć będą:
                                  - Orkiestra Fransa Brueggena (zespół muzyki dawnej)
                                  oraz
                                  - Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej
                                  pod dyrekcją Antoniego Wita.
                                  ---

                                  • super222 Re:Koncert Galowy 1 marca 2010 r. 01.03.10, 20:06
                                    Telewizyjny jest dzisiejszy wieczór.
                                    Za kilkanaście minut wydarzenie muzyczne
                                    najwyższej wagi.
                                    Później *ORŁY* - polskie nagrody filmowe.
                                    I tak do północy.
                                    Miłego wieczoru wszystkim życzę i mam nadzieję,
                                    że dotrzymacie mi towarzystwa. big_grin
                                    • bosco.ewa Re:Koncert Galowy 1 marca 2010 r. 02.03.10, 11:59
                                      Ja sluchalam tego koncertu na kanale Arte. Po nim program z
                                      Alexseiem Volodinem, ktory gral 24 preludia op.28 Fr.Chopina.Obaj
                                      pianisci grali wspaniale...ale ja nie bylam dostatecznie skupiona,bo
                                      moje mysli krazyly wokol tematu...zostaniesz babcia!!!! Syn moj na
                                      trzy godziny przed koncertem przekazal mi ta wiadomosc!!!! Mam czas
                                      do wrzesnia ,by sie do tego przyzwyczaic.

                                      • super222 Re:Listy. George Sand do Matki Chopina 04.03.10, 12:19
                                        Paryż, 29 maja 1844

                                        Jedyną chyba pociechą, jaką przynieść mogę Najlepszej Matce mojego
                                        drogiego Fryderyka, jest zapewnienie jej o męstwie tego niezwykłego
                                        dziecka i pogodzeniu się z losem. Pani wie, jak głęboka jest jego
                                        boleść i jak zgnębiona dusza, ale dzięki Bogu nie jest chory i za
                                        kilka godzin wyjeżdżamy na wieś, gdzie będzie mógł odpocząć po tym
                                        okrutnym wstrząsie.1)
                                        Myśli jego są wyłącznie przy Pani i siostrach, przy wszystkich
                                        bliskich, których tak gorąco kocha i których strapienie zaprząta
                                        go i niepokoi na równi z własnymi. Proszę więc nie trwożyć się
                                        przynajmniej o jego sytuację zewnętrzną. Nie mogę ulżyć mu w jego tak
                                        głębokim, tak zrozumiałym i tak trudnum do ukojenia bólu, ale
                                        mogę bodaj zadbać o jego zdrowie i otoczyć go taką czułością
                                        i staraniem, jakby to Pani sama uczyniła. Wdzięczny ten obowiązek
                                        biorę na siebie z ochotą i nigdy mu nie uchybię. Obiecuję to Pani
                                        i spodziewam się, że ufa Pani w moje oddanie dla niego.
                                        Nieszczęście Pani odczułabym z pewnością jeszcze dotkliwiej, gdybym
                                        znała wspaniałego człowieka, którego Pani opłakuje.
                                        Najprawdziwsze moje współczucie niezdolne jest złagodzić tego
                                        strasznego ciosu, ale mówiąc Pani, że poświęcę moje dni Jej synowi
                                        i że traktuję go jak własne dziecko, wierzę, że choć od tej strony
                                        zapewniam Jej nieco spokoju ducha. Dlatego też ośmieliłam się
                                        napisać do Pani, i dać wyraz głębokiemu oddaniu dla uwielbianej
                                        matki mego najdroższego przyjaciela.
                                        George Sand
                                        ---
                                        1) Była nim wiadomość o śmierci ojca,
                                        który zmarł w Warszawie 3 maja 1844r.
                                        • sagittarius954 Re:Listy. George Sand do Matki Chopina 04.03.10, 17:39
                                          Podobno więcej daje opieka życzliwej osoby od opieki i tuzina nieczułych lekarzy
                                          . Ciekawe czy i w tamtych czasach karetki jeździły wożąc ludzi od szpitala do
                                          szpitala . Ale to tak na marginesie . Super musisz mi wybaczyć ten wkręt może i
                                          nie do tego wątku . big_grin
                                          A co matka na ten list ? Ostatecznie w chrześcijańskim kraju nie do przyjęcia
                                          chyba była postawa - o b c a kobieta zajmuje się jej synem . Ja tam bym nie
                                          dał ani paznokcia do utulenia przez obcą babę , zamężną babę , co mówić o
                                          reszcie ....
                                          smile
                                          • super222 Re:Listy. George Sand do Matki Chopina 04.03.10, 17:52
                                            big_grin big_grin
                                            Jutro będzie odpowiedź madame Chopin
                                            do George Sand. big_grin big_grin

                                            Uważałam, że dla dobra czytelników forum,
                                            lepiej będzie przepisywać po jednym.
                                            Żeby wzbudzić zainteresowanie...co mi się
                                            pewnie udało. Moim skromnym zdaniem
                                            ta reszta jest najważniejsza.
                                            • konwaliaibez Chopin zagra na giełdzie 04.03.10, 19:54
                                              smile Przepraszam, Super ,że się wcinam ...ale jak donoszą(Nowy
                                              Jork)...obchody rocznicy Chopina dotarły na nowojorską Wall Street.
                                              Przez cały tydzień dla maklerów pianiści grać będą muzykę naszego
                                              wielkiego Fryderyczka. Finasiści podczas przerw w pracy będą mogli
                                              słuchać walców, mazurków, sonat, nokturnów wykonywanych przez
                                              pianistów na 4 pianinach wystawionych w holach budynków Światowego
                                              Centrum Finansowego smile

                                              wzbudzasz zainteresowanie...big_grin
                                            • super222 Re:Listy. Justyna Chopin do George Sand 05.03.10, 12:14
                                              Warszawa 13 czerwca 1844

                                              dziękuję Pani za wzruszające słowa, z jakimi zwróciłaś się do
                                              mnie: przyniosły one trochę spokoju mojej biednej duszy,
                                              skołatanej bółlem i niepokojem. - W nieszczęściu moim jedyną
                                              pociechą są mi łzy i niezatarte wspomnienie o przykładnym
                                              życiu mego szlachetnego przyjaciela; niepokoiłam się bezgranicznie o
                                              Fryderyka. - Odkąd dotknęło mnie nieszczęście, nie przestawałam
                                              myśleć o tym biednym dziecku, które samo, na dalekiej ziemi,
                                              ze swym wątłym zdrowiem i ogromną uczuciowością, załamać się
                                              może pod straszną nowiną. - Otoczona resztą dzieci cierpiałam, że
                                              w tej bolesnej chwili nie dane mi było wziąć w ramiona ukochanego
                                              syna i pomóc mu się dźwignąć z rozpaczy; trapiłam sie nim i myśli
                                              moje nie zaznawały chwili spokoju. - Zrozumieła Pani dobrze mój
                                              stan, trzeba było serca matki, aby to odgadnąć i przynieść mojemu
                                              sercu prawdziwą pociechę, toteż matka Fryderyka dziękuje Pani
                                              najszczerzej i powierza to drogie dziecko Jej macierzyńskiej
                                              trosce. Bądź jego aniołem opiekuńczym, jak byłaś moim aniołem
                                              pocieszenia, i wierzaj mi, że nasz szacunek i wdzięczność dla
                                              Pani dorównują Jej nieocenionemu oddaniu.

                                              J. Chopin
                                                • super222 Re:Listy. 08.03.10, 11:09
                                                  Ciekawa jest historia listów, które do Polski przwiozła siostra
                                                  Chopina Ludwika Jędrzejewiczowa. Listy towarzyszyły jej w podróży
                                                  przez Wiedeń, Wrocław, Opole, Gliwice, Zabrze, Katowice, aż do
                                                  Mysłowic. Tutaj zdeponowała je u przyjaciela rodziny S. Kuźnickiego.
                                                  Obwiała się kontroli celnej na granicy obydwu zaborów i liczyła, że
                                                  w odpowiednim momencie pan Kuźnicki będzie mógł listy przekazać do
                                                  Warszawy (prowadził przedsiębiorstwo spedycyjne).
                                                  Niestety w ciągu roku taka okazja się nie nadarzyła, albo też została
                                                  zapomniana prośba. W maju 1851 r. w Mysłowicach zatrzymał się
                                                  przejazdem (okoliczności bardzo romantyczne) Aleksander Dumas syn.
                                                  Miał nadzieję na spotkanie z ukochaną kobietą, a czas oczekiwania
                                                  skracał sobie czytając listy George i Fryderyka, które dał mu do
                                                  przeczytania pan Kuźnicki. Tenże nie miał bladego pojęcia czyje
                                                  to są listy i jaka jest ich treść.
                                                  Aleksander Dumas był zachwycony i zaskoczony *znaleziskiem*
                                                  i czym prędzej pisze list do ojca:
                                                  - Podczas gdy Ty Ojcze, obiadowałeś z Panią Sand, ja też
                                                  się nią zajmowałem. I jak tu zaprzeczać pokrewieństwu!
                                                  Wyobraź sobie, że trzymam w ręku całą jej dziesięcioletnią
                                                  korespondencję z Chopinem. Pozostawiam to Twej domyślności, czy
                                                  skopiowałem te listy, .... Przywiozę Ci tego cały zeszyt -
                                                  niestety listy te zostały mi tylko pożyczone. Jak to się dzieje,
                                                  że w głębi Śląska, w Mysłowicach, znajduję podobną korespondencję,
                                                  zrodzoną w samy środku Berry? To bardzo proste. Chopin, jak
                                                  wiesz albo nie wiesz, był Polakiem. Kiedy umarł, siostra jego
                                                  znalazła w pozostałych po nim papierach wszystkie jego listy,
                                                  zachowane, posegregowane, włożone do kopert z całym szacunkiem
                                                  należnym miłości. Zabrała je i w chwili powrotu do Polski, gdzie
                                                  wszystko, co miała z sobą, zostałoby bez litości przeczytane
                                                  przez policję, powierzyła je jednemu ze swych przyjaciół,
                                                  mieszkającemu w Mysłowicach. Profanacja miała jednak miejsce,
                                                  ponieważ ja pozwoliłem sobie na wtajemniczenie, ale przynajmniej
                                                  stało sie to w imie podziwu, a nie nakazu policji.
                                                  Wierz mi, nie ma nic smutniejszego i bardziej wzruszającego
                                                  od tych listów, pisanych pożółkłym dziś atramentem, które
                                                  z radością były przyjmowane i dotykane przez istotę dziś już
                                                  nie żyjącą.
                                                  ----
                                                  Jak zareagowali: Aleksander Dumas ojciec
                                                  i George Sand, po otrzymaniu wiadomości
                                                  o *odkryciu* w Mysłowicach, w następnym poście.
                                                  • sagittarius954 Re:Listy. 08.03.10, 12:21
                                                    zapewne domagali się zwrotu ichnich .
                                                    Trzeba przyznać ,że wiedzieli kto i do kogo je pisał i co mogą znaczyć .
                                                    Przyznam się ,że jako młody szczawik zakochany po uszy w młodej pannie też
                                                    takowe pisałem , wiele i z opisem nie tylko uczucia zawładniętego przez serce
                                                    ,ale i z opisami przyrody otaczającej młodego żołnierza stojącego na warcie
                                                    pośród pół mazurskich . Oczywiście listy zaanektował szwagier po kilku latach i
                                                    stał się ich właścicielem . Ani groźbą ani prośbą ich już nie odzyskałem . To
                                                    samo pewnie spotkało listy Chopina do Sandówny .
                                                    Druga sprawa której dowiaduję się ,że Dumas odwiedził Śląsk , to miłe odkrycie .smile
                                                  • super222 Re:szwagier? 08.03.10, 13:14
                                                    Ludzkość poniosła ogromne straty, bo jak sobie tak
                                                    pomarzę o opisach nie tylko uczucia zawładniętego
                                                    przez serce, ale i opisami przyrody otaczającej młodego
                                                    żołnierza stojącego na warcie,
                                                    to ten szwagier okrutnikiem
                                                    był. Szwagier ,to jest brat młodej panny,
                                                    albo inne znaczenie - następca lub współkochający tę

                                                    szczęśliwą pannę?????? W twoim opisie, kto zacz? big_grin big_grin

                                                    Pewien żołnierz (z Poznania)pisał do mnie każdego dnia.
                                                    Listonosz cierpliwie te listy doręczał, a ja - już wówczas
                                                    zajęta całym sercem przygotowaniami do ślubu, zapomniałam
                                                    o ich istnieniu. Jakież było moje zdziwienie, gdy ujrzałam
                                                    mojego przyszłego męża zatopionego w czytaniu tych listów.
                                                    Były w takiej już nie do noszenia torebce z paskiem na ramię.
                                                    Torebka była pełna...Panowie nosili identyczne imiona,
                                                    Mało brakowało a do ślubu by nie doszło. Co ja się musiałam
                                                    nagimnastykować i musiałam pozwolić na *jego osobiste*
                                                    spalenie całej tej korespondencji. Szkoda, bo też ładnie
                                                    pisał... big_grin
                                                  • sagittarius954 Re:szwagier? 08.03.10, 14:44
                                                    Potocznie szwagier, bo to mąż siostry żony .
                                                    I nie przesadzaj z tą ludzkością big_grinbig_grin Ostatecznie Sagittarius954 nie zdobył
                                                    literackiej nagrody nobla ani żadnej innej , choćby forumowej big_grinbig_grinbig_grin
                                                    Za to Szwagier czytał przed miłością fizyczną te listy swojej zonie i do dzisiaj
                                                    nie przyszło mi głowy zapytać ją, jak już tak się kochała i przymykała oczy ,
                                                    kogo widzi ?
                                                    Męża czy mnie ? big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                                                    To miałaś zazdrośnika męża smile Osobiście leczyłbym go swoimi decyzjami , gdybym
                                                    był tobą , wybieraj ja albo listy dupku .big_grin Oczywiście mam nadzieję, że naruszam
                                                    czułego miejsca, ale superku z góry ślę przeprosiny .
                                                    Do głowy przychodzi mi i taka myśl czy sobie Chopin pewnych rzeczy też nie
                                                    wyobrażał, czego odzwierciedleniem były jego utwory , a były ? smilesmile
                                                  • super222 Re:szwagier? 09.03.10, 09:40
                                                    Wyraźnie odbiegamy od głównego tematu wątku.
                                                    Czy utwory kompozytora były odzwierciedleniem
                                                    jego obrazów z wyobraźni?
                                                    Naturalnie, były. Bo jak wytłumaczyć, że
                                                    działają na mnie w sposób...hm,hm,...
                                                    jednym słowem był ON romantykiem...no, co?..
                                                    ---


                                                    Aleksander Dumas syn
                                                    znalazł się w Mysłowicach, odesłany pod jakimś pretekstem
                                                    przez strażników granicznych. Do takiej sytuacji doprowadziła go
                                                    miłość do Lidii hr. Nesselrode, młodziutkiej żonie Dymitra - bogacza.
                                                    Intryga osnuta wokół tej miłości zmusiła hrabiego do postarania
                                                    się o zakaz wpuszczania uwodzicila w granice Rosji.
                                                    Nieświadom tego Aleksander Dumas syn, w oczekiwaniu na wieści od
                                                    ukochanej skracał sobie czas czytaniem listów George Sand i Chopina.

                                                    Cała ta historia jest prawie nieznana.
                                                    Niewiele osób słyszało o pobcie A.D. w Mysłowicach
                                                    i o odnalezionych listach.
                                                  • super222 Re:Listy. 09.03.10, 09:55

                                                    Po otrzymaniu listu od syna, Aleksander Dumas ojciec od razu
                                                    napisał list do George Sand. Oto interesujący fragment:

                                                    "...proszę mi pozwolić przesłać sobie fragment listu Aleksandra,
                                                    który miał właśnie okazję mówienia o pani w Mysłowicach.
                                                    Proszę spróbować odczytać jego pismo. Być może chciałaby Pani
                                                    wrócić do tych listów, o których pisze; z tego, co mówi, wynika,
                                                    że nie byłoby to zby trudne."
                                                    W następnym liście pisze do niej (jej odpowiedź na pierwszy list
                                                    jest nieznana).
                                                    "Droga i sławna,
                                                    List Pani głęboko mnie zasmucił. Dlaczego doprawdy chce Pani,
                                                    by serce się zestarzało, i cóż na to pragnienie, żebym je widział
                                                    całe w zmarszczkach? O nie, serce Pani jest takie jak serce
                                                    Indiany, Walentyny, Klaudii, a bynajmniej nie takie jak Lelii.
                                                    SercePani jest młode, dobre, jest wielkie, i to, że krwawi przy
                                                    najlżejszym draśnięciu, jest tego najokazalszym dowodem.
                                                    ...
                                                    Jeżeli Aleksander przyśle lub przywiezie listy (zostanie tam jeszcze
                                                    dwa tygodnie), natychmiast wyruszam do Nohant, ściskam Panią
                                                    i wracam.

                                                    Proszę być silną i dzielną jak geniusz, który Panią przepełnia.
                                                    Z całym szacunkiem serca - A. Dumas ojciec"
                                                    ----
                                                    Ach...!!!! smile
                                                  • sagittarius954 Re:Listy. 09.03.10, 12:16
                                                    To "ach" jest wiele mówiące .big_grin
                                                    Nie ma istoty żeńskiej , która nie podda się słowu miłości , dodaj tylko w
                                                    zdaniu , zaznacz je i otocz specjalną aurą a słowo "serce" nabierze nie tylko
                                                    medycznego wyrazu . Dodaj wiele poetyckich stwierdzeń, wymyśl sam porównania
                                                    swego uczucia do tego położonego centralnie w ciele człowieka narządu , wreszcie
                                                    wlej weń niesamowite ciepło udowodnienia drugiemu odmiennemu człowiekowi o
                                                    podobieństwie istniejącym między nimi i masz przyjaciela po drugiej stronie
                                                    wypowiedzianych słów zapisanych , które nabierają z wiekiem i każdym czytającym
                                                    człowiekiem specjalnego znaczenia i łączą ich w niewidocznym kręgu .Ale tak jak
                                                    łatwo ludzie ulegają miłości tak łatwo ogarnia ich nienawiść .
                                                    A Pani serce ,superko, z takim zadowoleniem przyjmuje ten wątek choć właśnie ono
                                                    wie o jednej tajemnicy . Nigdy nie zostanie powleczone zmarszczkami . Gorzka
                                                    tajemnica życia nie dotrze do jego wnętrza a ono młode wciąż, będzie biło
                                                    napędzając nie tylko postać tajemniczej kobiety ukrytej pod nickiem . Odda część
                                                    swego istnienia założonemu wątkowi i podążającemu w ślad za postami każdej
                                                    istocie pragnącej zaznać niezwykłego ciepła wydobytego kiedyś przez niezwykłego
                                                    twórcę i zwykłego człowieka jakim był Chopin .
                                                  • sagittarius954 Re:szwagier? 09.03.10, 12:00
                                                    Naprawdę tak myślisz superku ,że odbiegamy od tematu? A może Chopin właśnie chce
                                                    nam pokazać siebie , swą zwyczajną twarz poprzez swe życie . Był zwykłym
                                                    człowiekiem i jedynie rys muzyczny , niebywały talent odróżnia go od nas .
                                                    Dlatego odnajdujemy w swoich życiorysach wiele podobnych fragmentów do jego .
                                                    Każdy z nas jest utalentowany , pewne talenty zostają dostrzeżone inne nie i
                                                    nigdy nie zostaną wydobyte na powierzchnię .Ba , gdyby uznać każdego człowieka
                                                    za wyjątkową istotę , a ja tak uznaję , musiałaby się zmienić ocena i
                                                    dostrzeżenie tych niesamowitych cech . Oprócz jeszcze samego niezwykłego talentu
                                                    potrzebna jest presja na uwypuklenie jego , poddanie się niemal właśnie
                                                    talentowi i pragnienie pokazania go za wszelką cenę .
                                                  • super222 Re: Listy - zakończenie. 11.03.10, 07:55
                                                    Tak pięknie podsumowałeś moje skromne
                                                    wysiłki... dziękuję.
                                                    ---
                                                    Dumas syn, taki oto list wystosował do pani Sand,
                                                    będąc jeszcze w Mysłowicach.
                                                    "Pani,
                                                    Jestem jeszcze na Śląsku i bardzo mnie to cieszy, gdyż da
                                                    mi to sposobność być Pani użytecznym.
                                                    Za kilka dni będę we Francji i czy pani Jędrzejewiczowa mnie do
                                                    tego upoważni, czy nie, przywiozę Pani te listy, które pragnie
                                                    Pani mieć z powrotem. Istnieją sprawy tak słuszne, że zbędne
                                                    są dla nich jakiekolwiek pełnomocnictwa. Rozumie się, że kopia
                                                    korespondencji zostanie Pani zwrócona jednocześnie i taki będzie
                                                    szczęśłiwy koniec wszystkich niedyskrecji.
                                                    Proszę mi jednak wierzyć, że nie było profanacji. Serce, które
                                                    z tak daleka i tak bardzo niedyskretnie stało sie powiernikiem
                                                    serca Pani, należało do Pani już od dawna, a do rozmiarów i dawności
                                                    tego uwielbienia trzeba przyłożyć miarę największą.
                                                    Proszę w to uwierzyć i przebaczyć.
                                                    Przyjmij, Pani, wyrazy najgłębszego poważania".
                                                    ....
                                                    ... podała je swemu młodemu gościowi, a gdy na nie rzucił okiem,
                                                    gdy się przekonał, iż w pakiecie znajdowały się i listy Chopina
                                                    do niej, i gdy je z powrotem oddał ich właścicielce z zapytaniem,
                                                    co zamierza uczynić z tą całą korespondencją - ona, zamiast
                                                    odpowiedzi na to pytanie, podeszła do kominka, którego rozpalony
                                                    węgiel ogrzewał cały pokój, i w tejże chwili, zanim ją Dumas
                                                    zdołał powstrzymać od tego postanowienia, cały zbiór listów
                                                    zawierających tajemne dzieje dwu wielkich serc, dwu genialnych
                                                    istot, zajął się płomieniem...".


                                                  • sagittarius954 Re: Listy - zakończenie. 12.03.10, 08:51
                                                    I cały żar miłości wyparował w prawdziwym niszczycielskim ogniu .
                                                    A jednak to co w miłości najwspanialsze przetrwało . Żyje w pamięci ludzi
                                                    kochających i potrafiących docenić wspaniałe uczucie .Poniekąd tamta miłość
                                                    staje się wzorem do naśladowania , czyż nie ma w dzisiejszych czasach Julii i
                                                    Romeów , Chopinów potrafiących dla wybranek stworzyć choćby skrawek miłosnego
                                                    lądu? Póki istnieje miłość, póki istnieje na ziemi kobieta i mężczyzna, póty
                                                    amorki ze strzałami dalej fruwać będą łączyć w miłosnym uniesieniu dwie wybrane
                                                    dusze . Warto nieraz przeżyć i 76 lat bez miłości by dowiedzieć się jak ona jest
                                                    wspaniała , gdy dosięgnie swym wybraniem nawet starca . A cóż mówić i
                                                    kilkunastolatkach . ??Jakież wspaniałe jest to uczucie całkowicie dziewicze i
                                                    niepoznane , ileż prostych błędów jest do popełnienia , ileż kwiatów do
                                                    wręczenia, ileż żarliwych zapewnień i goryczy rozstania . Dzięki superku za
                                                    listy ,ale mam nadzieję że jeszcze coś wyskubiesz z tej księgi miłości twórcy i
                                                    kochającej go kobiety .smile
                                                  • super222 Re: Z życia wyższych sfer 12.03.10, 09:14

                                                    Jego Królewska Wysokość Karol, książę Walii,
                                                    następca brytyjśkiego tronu, wraz z małżonką,
                                                    księżną Kornwalii Camillą Parker-Bowles wybierają
                                                    się do Polski, Czech i Węgier.
                                                    W Warszawie książęca para wyląduje w poniedziałek
                                                    15 marca. Książę - na prośbę matki, królowej Elżbiety II,
                                                    która z kolei została o to poproszona przez rząd - spotka
                                                    się z prezydentem i premierem RP, z młodymi muzykami
                                                    z okazji dwusetnej rocznicy urodzin Fryderyka Chopina.
                                                    ---
                                                    S.
                                                  • sagittarius954 Re: Z życia wyższych sfer 12.03.10, 09:23
                                                    Gdzieś czytałem ,że przyjeżdżają tutaj zakupić zamek na letnie wakacje , a tak
                                                    przy okazji dopiero te spotkania . Jakby by nie było , spotkania prezydentem i
                                                    premierem to nudy , za to na spotkaniu z młodymi muzykami lody stopnieją .
                                                    Chociaż czy Karol lubi taką muzykę ? A jego super Bowles ? Zadać można
                                                    pytanie, Karol zamienił Dianę na Bowles , jednak pierwszej nie kochał a drugą
                                                    zdaję się że tak , na swój książęcy sposób .smile
                                                  • super222 Re: bez miłości??????? 12.03.10, 09:37
                                                    Dawno już tak się nie uśmiałam.
                                                    Bez miłości 76 lat?
                                                    To długo będziesz musiał jeszcze czekać?

                                                    Podczas pisania niniejszego postu, pojawił się
                                                    twój o wizycie pary książęcej. Czyż Oni nie są
                                                    przykładem na to, że gdy sie kocha, to wszystko
                                                    można pokonać. Warunek: muszą być pieniądze na
                                                    kwiaty i inne brylanty, które to akcesoria skutecznie
                                                    przekonują wybrankę o miłości największej.
                                                    A swoją drogą, kochać starszą, mniej urodziwą super
                                                    Bowles, mężatkę i nie kochać Diany, ślicznej, młodej
                                                    i matki swoich dzieci. To już najdziwniejszy dziw
                                                    nam współczesny.

                                                    Jasne, że będę pisała nadal wspomnienia z życia tutułowej
                                                    pary w wątku. Nie wyobrażasz sobie jak ja się *rozwijam
                                                    intelektualnie* czytając różne różności, których normalnie
                                                    bym nie wzięła do ręki. Wciąga, interesuje, a w RMFclassic
                                                    koncerowe wykonania utworów.
                                                    Zawitała ponownie zima, jest biało. Dobrze, że napisałeś
                                                    bo zrobiło się cieplej. big_grin
                                                  • sagittarius954 Re: bez miłości??????? 12.03.10, 14:20
                                                    Te 76 lat to był przykład , zwykle siebie za przykład nie podaję big_grin

                                                    Oni , czyli Karol i super Bowles są przykładem ,że bogatemu wiatr w oczy nie
                                                    wieje i wiele, jak nie wszystko, zależy od urodzenia . Oczywiście , przyjemnym
                                                    być musi kupowanie zamku albo kolii dla wybranki za marne kilkaset tysięcy dolców .
                                                    Cóż Karol zrobił to co każdy mężczyzna by uczynił , przeleciał młodą niewiastę i
                                                    zobaczywszy ,że ta ma swoje zdanie , w każdej dziedzinie życia tak długo się
                                                    modlił, że wymodlił wdowieństwo . Trach ciach spełniło się marzenie , bo za
                                                    jednym zamachem rozwiązał poprzednie i w skutek dobrej prasy mógł przystąpić bez
                                                    żadnego uszczerbku na honorze do następnego. Już z tą kótra nie wychodzi przed
                                                    szereg.
                                                    Morał z tego taki panowie - módlcie się a będzie wam dane a jak nie to macie
                                                    przechlapane , biedaczki .big_grinbig_grin dla kobiet też jest oczywiście big_grinbig_grinale to może
                                                    następnym razem .

                                                    I o to mi chodziło - zainteresować ( nie tylko Ciebie) jakimś tematem i ciągnąć
                                                    go z korzyścią dla czytających smile Czy Ty w górach mieszkasz ? U nas w stolicy
                                                    szaro buro koty dwa aaaabig_grinbig_grin
                                                    Słowa dotrzymuję a osobiście jestem przekonany iż wątek trafił we właściwe ręce
                                                    , czego dowodem jestem ja , nadal tu siedzę czytając Ciebie super smilechyba wyjdę
                                                    na balkon troszkę się ochłodzić bom dostał rumieńców big_grin
                                                  • super222 Re: Matka i Córka 13.03.10, 09:48
                                                    Od czasu, gdy Solange zerwała zaręczyny z *dobrze ustawionym*
                                                    kandydatem na męża i wyszła za średniej klasy artystę rzeźbiarza,
                                                    stosunki na linii George i Solange były bardzo zimne.
                                                    Natomiast Chopin utrzymywał korespondencję z Solange, a z panią
                                                    George - nie. W takich to warunkach przyszedł czas rozwiązania
                                                    dla młodziutkiej mężatki.

                                                    Chopin do Solange
                                                    Paryż, piątek 3 marca 1848
                                                    Śpieszno mi, by napisać Pani od razu, jak jestem szczęśliwy,
                                                    że została Pani matką i czuje się dobrze. Przyjście na świat
                                                    córeczki Pani więcej mi przysporzyło radości, co Panią wcale nie
                                                    zdziwi, niż narodziny Republiki. Bogu Dzięki, że cierpienia Pani
                                                    minęły. Nowy świat się przed Panią otwiera. Niech Pani będzie
                                                    szczęśliwa. Dbajcie o siebie wszyscy. Czekałem niecierpliwie na
                                                    dobre wieści od Pani.
                                                    .....
                                                    Chopin do Solange
                                                    5 marzec 1848
                                                    ...spotkałem w drzwiach przedpokoju matkę Pani.
                                                    - Powiedziałem jej dzień dobry i z miejsca zapytałem, kiedy
                                                    miała wiadomość od Pani. "Przed tygodniem" - odpowiedziała.
                                                    "Nie miała ich Pani wczoraj, przedwczoraj/" - "Nie".
                                                    - "Więc powiadamiam Panią, że została Pani babką, Solange ma
                                                    córeczkę - i ciesze się, że pierwszy mogę oznajmić Pani tę
                                                    nowinę". Ukłoniłem sie i zszedłem na dół.
                                                  • super222 Re: Matka i Córka 13.03.10, 10:06
                                                    Solange do Chopina
                                                    Guillery, 7 marca 1848
                                                    Biedny Chopinie, Pański list z gratulacjami nadszedł
                                                    w chwili, kiedy moja droga cółreczka wydawała ostatnie tchnienie.
                                                    ...Jestem bardzo nieszczęśliwa, zbyt nieszczęśliwa.
                                                    Gdzie znajdę siłę na zniesienie tylu prób?
                                                    Proszę do mnie napisać, ale nie wspominać o niej.
                                                    To zbyt bolesne. Pogrzebią ją dziś wieczór.

                                                    Solange do Chopina
                                                    Guillery, 13 maja 1849
                                                    Mój Chopinku, chciałam wcześniej podzielić się z Panem
                                                    moją radością, ale byłam zbyt osłabiona, że nie mogłam tego
                                                    zrobić. Mam tłustą córeczkę, tak dużą jak tamta była malutka.
                                                    Nie potrafię Panu powiedzieć, czy jest brzydka czy ładna;
                                                    dla mnie jest zachwycająca; nie może być inaczej. Na pewno jednak
                                                    nie jest ani garbata, ani kulawa i miewa się świetnie.
                                                    Jest mniej ładna niż pierwsza. Tamta była zbyt ładna, żeby żyć.


                                                    Chopin do Solange
                                                    Paryż, 18 lub 19 maja 1849
                                                    Bardzo nieszczęśliwy przyjaciel błogosławi Panią i Jej
                                                    dziecko.Miejmy nadzieję, że przyszłość przysporzy Pani jeszcze
                                                    niejednej pociechy i niejednego dobrodzijstwa. Młodość zobowiązuje.
                                                    To znaczy, że powinna Pani koniecznie być szczęśliwa i zachować
                                                    dobre wspomnienie o tym, który Panią kocha.

                                                    ---
                                                    Druga córka Solange, zwana Nini, stała się z czasem ukochaną
                                                    wnuczką George Sand. Zmarła na szkarlatynę w 7 roku życia.
                                                  • irsila Re: 200 Chinczyków i 200 fotepianów 13.03.10, 16:55
                                                    A czymże to mam cię straszyć?
                                                    To jest prawda, tych 200 Chińczykówsmile
                                                    Fortepiany wiem, jakoś przeżyjesz,
                                                    Włączyłabym się do dyskusji o Sand i Chopinie,
                                                    jeszcze z 5 lat temu.
                                                    Taka ciekawą książkę wówczas o nich czytałam,
                                                    jedyne co pamiętam to, to,
                                                    że miała żółte zęby od papierosów,
                                                    chodziła w spodniach
                                                    opiekowała się Szopenem,
                                                    była nawet w Polsce.
                                                    Gdzieś nawet był opis polskiej wyboistej drogi,
                                                    jak to się kolebali do naszego kraju przez Ukrainę,
                                                    czy coś,
                                                    tak z dziwnej strony
                                                    nawet to ludziom czytałam o tych drogach,
                                                    i chatach słomą krytych.
                                                    Zdaje mi się, że to było w:
                                                    Leila czyli życie George Sand- Andre Maurois

                                                    p.s.eurytka to moje drugie imię.
                                                  • sagittarius954 Re: Matka i Córka 13.03.10, 14:12
                                                    Mam nadzieję ,że szkarlatyna znów nie wróci jako główne źródło chorób dzieci .
                                                    Co prawda, dawniej kobieta była raczej workiem macicznym bardziej niż kochanką ,
                                                    przyjaciółką .Zamążpójście zobowiązywało ,ale tylko kobietę do rychłego wydania
                                                    na świat potomka , zapewne najlepiej płci męskiej .
                                                    Choć i przyjaźń między kobietą i mężczyzna też inaczej traktowano , bardziej
                                                    prawdziwie i wrażliwie . A może trzeba było mieć w sobie upór nie przekraczający
                                                    granic intymności . W ten sposób stawał się człowiek przyjacielem zamężnej
                                                    kobiety .
                                                    Co by nie powiedzieć, szczęśliwy ten Chopin był .smile
                                                  • super222 Re: Matka i Córka 13.03.10, 14:52
                                                    big_grin big_grin Tak nieraz trzeba Mości Sagittariusie.
                                                    Ukłonić się i odejść.
                                                    (Spotkanie miało miejsce w przejściu do
                                                    salonu usytuowanego w górnych partiach zamku. big_grin
                                                    Skutkiem tego Chopin mógł odejść i zejść na dół.)
                                                    Zapętliłam się jak pewna posłanka
                                                    z korytarzami pionowymi i poziomymi.

                                                    Śnieg z deszczem padał już nad ranem
                                                    i nadal sobie siąpi. Jak dobrze, że się nie musi
                                                    nigdzie wychodzić. Nie mieszkam w górach.
                                                    Stolica zawsze uprzywilejowana. big_grin
                                                  • super222 Re: Przyjaciele. 16.03.10, 09:46
                                                    Delacroix Eugene
                                                    (1798-1863) - malarz francuski, najwybitniejszy przedstawiciel
                                                    romantyzmu w sztuce. Łączyła go z Chopinem wielka, niepowtarzalna
                                                    przyjaźń. Malarz nie miał w zasadzie innego przyjaciela jak Chopina.
                                                    George Sand znał wcześniej, ale dopiero dzięki Chopinowi nawiązał
                                                    z nią bliższe kontakty i też głównie dzięi niemu był trzy razy
                                                    w Nohant. Był nauczycielem syna George.

                                                    Dla Chopina był jednym z najbliższych przyjaciół, a być może
                                                    jedynym, który go w pełni rozumiał i doceniał.
                                                    Dla George Sand kto wie, czy nie kimś więcej, niż wspólnym
                                                    przyjacielem. W jednym z listów napisała do malarza:"Pan jest
                                                    jednym z wielkich uczuć mego życia".
                                                    Już po śmierci Chopina kilkakrotnie - ale bezowocnie - zapraszała
                                                    Delacroix do Nohant, pisząc listy nad wyraz serdeczne.
                                                    Malarz jednakże - niezależnie od dobrze mu znanych powodów
                                                    i przeżyć Chopina związanych z rozstaniem z powieściopisarką -
                                                    w swej wiernej przyjaźni dla Chopina nie widział dla siebie miejsca
                                                    w Nohant.
                                                    Delacroix często odwiedzał Chopina, a zwłaszcza po rozstaniu
                                                    z George Sand i w czasie ostatniej choroby.
                                                    Był jednym z najszlachetniejszych ludzi tego czasu.
                                                    W "Dziennikach" pozostawił liczne wzmianki o swoim anielskim
                                                    przyjacielu",
                                                    którego "niebo pozazdrościło ziemi".
                                                    ---
                                                    S.
                                                  • sagittarius954 Re: Przyjaciele. 16.03.10, 15:52
                                                    Z podziwem patrzę na twoje biblioteczne szperanie smile
                                                    Odkryłaś następną kartę, mało znaną przyjaźni męskiej . I zainteresowałaś mnie ,
                                                    dlatego poczytam o tym przyjacielu Chopina i spytam się pracującej osoby w
                                                    Muzeum Narodowym m.st.Warszawy, czy aby przypadkiem jakiegoś obrazu nie mają
                                                    wystawionego . Z chęcią pobiegłbym zobaczyć ,obejrzeć i podumać nad nim . Może
                                                    kiedyś dobre duszki obu panów, natchnęłyby te chwile spojrzeń na widoki malowane
                                                    ręką przyjaciela i usłyszałbym - wydobytą z siebie , z oprawy obrazu, choć kilka
                                                    rytmów jakiegoś mazurka . Ciekawe czy Polacy mogliby zanucić jakiś skrawek
                                                    melodii Chopina ? Tak z pamięci ... jeszcze nikt nie wpadł na pomysł nucenia
                                                    mazurków ? Dlaczego nie ? Tak na 200-stulecie big_grin To byłby ciekawy pomysł
                                                    zobaczyć, ilu młodych i starszych osób, potrafi wydobyć z siebie słowiańską
                                                    muzykę wspaniałego twórcy .

                                                    Super , nie ma co czekać , czas ucieka a ludzie odchodzą ,jakby nie było .
                                                    Chciałbym zostać Twoim wirtualnym przyjacielem . Ja wiem że to brzmi głupio ,
                                                    możemy się nigdy nie zobaczyć , ale zawsze możemy przyjaźnie na siebie klikać
                                                    ... i bardzo Ci dziękuję za ten wątek i nie tylko . Bardzo Dziękuję . smile