Dodaj do ulubionych

Rok Chopinowski

03.01.10, 11:48

Koncertem Symfonicznym w Filharmonii Narodowej
w Warszawie zaingurowane zostaną obchody
Międzynarodowego Roku Chopinowskiego.
Data: 7 stycznia br. Transmisja telewizyjna
w programie drugim.
Gwiazdą będzie chiński pianista Lang Lang.
Mówią, że fenomen. Niestety, bez udziału naszych
wybitnych pianistów. Stąd moje zniesmaczenie.
Jakoś nie widzę Chińczyka w muzyce Chopina,
powiem więcej, nie widzę przy pianinie. sad
Obserwuj wątek
    • eurytka Re: Rok Chopinowski 03.01.10, 12:20
      Et tam, Chińczyk czy Japończyk wszystko potrafi.
      A Chopin to bardziej Francuzem był niż Polakiem.
      Uprzedzenia.
      • eurytka Re: Rok Chopinowski 03.01.10, 13:59
        A może Frédéric Chopin?
        www.wiadomosci24.pl/artykul/157_lat_temu_zmarl_fryderyk_szopen_a_moze_fr_d_ric_chopin_9256.html
    • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 03.01.10, 14:40
      Do tej pory można było zobaczyć Chińczyka taszczącego fortepian a nie
      wydobywającego z niego dźwięki. I to jest właśnie wpływ tv na społeczeństwo . Do
      momentu wysłuchiwania etiud i mazurków w radiu , społeczeństwo ( całe) jakby
      chętniej przebywało w pobliżu chociaż tego konkursu . A teraz ... to konkurs dla
      koneserów .
      Super naprawdę będziesz śledziła przebieg ?
      A swoją drogą ciekawym by było usłyszeć jak grał je( mazurki itp) sam Fryderyk .
      A chińczyk - czemu nie , potęga ludzi daje zawsze potęgę gospodarczą a za nią
      kulturalną , nie wspomnę o wojskowej , choć z fortepianem na korpusie czołgu
      jakoś stolic europejskich trudno jest zdobywać .
      • dwa-filary Re: Rok Chopinowski 03.01.10, 16:11
        Na Krak. Przedm. zainstalowano 15 ławek z czarnego marmuru, z krótkimi wzmiankami o Chopinie i małą mapką wyrytą w nim.Każda ławka gra inny utwór. Fajnie smile
        • eurytka Re: Rok Chopinowski 03.01.10, 16:27
          Mnie tam bardziej ploteczki interesują niż muzyka Chopina.
          Czytałam książkę o George Sand to i o Fryderyku tam sporo było.
          A taki np Ivo Pogorelicz nie wygrał konkursu,
          ożenił się z o 20 lat starsza nauczycielka muzyki,
          światowej sławy pianista,
          to jest ciekawe.
          • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 03.01.10, 17:26
            Zawsze byłem pewien , że starsze nauczycielki są niesamowite big_grinbig_grin i grzechu
            warte big_grinbig_grin
            • eurytka Re: Rok Chopinowski 04.01.10, 00:23
              sagittarius954 napisał:

              > Zawsze byłem pewien , że starsze nauczycielki są niesamowite big_grinbig_grin i grzechu
              > warte big_grinbig_grin
              No widzisz, że niesamowite!
              Ona już nie żyje.
              Część jej pamięci- Alizy Kezeradze.
              Co miłość z ludźmi wyprawia.
              Oh!
              Kochać bardzo w życiu, to jest to!
              Byli małżeństwem od roku 1980 aż do jej śmierci w 1996 roku.
              Zmarła na raka.
              Dla młodszego o 20 lat Ivo,
              zostawiła męża i dzieci.
      • super222 Re: Rok Chopinowski 03.01.10, 21:32

        Sagittariusie - miło ciebie czytaćbig_grin

        Muzyka Szopena działa na mnie jak afrodyzjak.
        Zatracam się zupełnie i całkowicie, czyli taki
        ma na mnie wpływ. Zakochałam się podczas koncertu
        na żywo, który grał znakomity polski pianista
        Olejniczak (imię? nie pamiętam...Janusz?).
        Przeżycie było tak ogromne, że pozostało na zawsze.
        Naturalnie, jeżeli będzie transmisja na żywo
        koncertu w dniu 7 stycznia, to będę *wbita w fotel*.
        Nie mam szans na wysłuchanie Chińczyka na żywo,
        ale jeżeli zagra poludzku, to czemu nie?...
        ---
        sagi napisał: >Super naprawdę będziesz śledziła
        przebieg?
      • goskaa.l Powrót serca Chopina 04.01.10, 09:16
        WARSZAWA, (R) - Na posiedzeniu Instytutu Fryderyka Chopina, które odbyło
        się w poniedziałek. dnia 10 hm. w Zarządzie Miejskim M. st. Warszawy. pod
        przewodnictwem dyr. A. Wieniawskiego. w obecności prezydenta miasta.
        Tołwińskiego oraz szefa Resortu Kultury. Sztuki i Propagandy Zarządu Miejskiego
        R. ł..adotiza (nazwisko nieczytelne). powzięto uchwałę przeniesienia urny z
        sercem Chopina na poprzednie jego miejsce, w kościele św. Krzyża.
        Serce Chopina, zamurowane, jak wiadomo, w jednym z filarów nawy kościelnej,
        zostało w październiku ub. roku zabrane na przechowanie przez Arcybiskupa
        Szlagowskiego i od tej pory znajdowało się pod Jego opieką w Milanówku.
        Jako termin uroczystości przeniesienia i zamurowania relikwii narodowej,
        przewidziano dzień 17 października, w którym przypada 96 rocznica śmierci
        genialnego kompozytora.
        Aktowi temu nadane będą formuły szczególnie uroczyste.
        Tegoż dnia odbędzie się .. _Ii Roma uroczysty koncert Chopinowski. połączony z
        akademią. W koncercie który ma mieć charakter ...
        (brak reszty tekstu)
        (Dziennik Powszechny, 1945, nr 120)

        tmm.net.pl/index.php?cmd=art&id=27
        Rok 1945. 18 września w Warszawie powstaje Komitet[24] Wykonawczy Uroczystości
        Narodowych Powrotu Serca Chopina do Warszawy. Komitet i Instytut Fryderyka
        Chopina kierują do mieszkańców stolicy odezwę (…wink
        Urna składała się z zewnętrznej skrzynki dębowej, gładkiej, na ciemno
        bajcowanej, w której znajduje się druga skrzynka mahoniowa polerowana intarsją
        (porte linie) upiększona. W wieko jest wpuszczona srebrna blaszka w formie
        serca, z napisem wyrytym zawierającym daty urodzenia i zgonu Fryderyka Chopina.
        Skrzynka ta dla ochrony przed wilgocią jest otoczona płytami ołowianymi.
        Wewnątrz tej skrzynki znajduje się duży słój kryształowy hermetycznie zamknięty,
        w którym, w przezroczystym alkoholu znajduje się doskonale zachowane serce
        Chopina. Rzuca się w oczy wielkość serca, jak na postać średniego wzrostu jest
        ono niepomiernie wielkie. Przypuszczalnie pod wpływem sercowej choroby, która
        przede wszystkim przyczyniła się do wczesnej śmierci Chopina, obok gruźlicy."
        Opracowano szczegółowy scenariusz uroczystości powrotu urny do Warszawy. Chciał
        to m.in. wygrać propagandowo na swoją korzyść ówczesny przewodniczący Krajowej
        Rady Narodowej, Bolesław Bierut¸ nie zdecydował się jednak przyjechać do
        Milanówka, aby tu z rąk ks. biskupa Antoniego Szlagowskiego przejąć ją, zawieźć
        do Warszawy i przekazać proboszczowi parafii św. Krzyża, wybrał inny wariant z
        Żelazową Wolą po drodze. I tylko na tym pozakościelnym gruncie się pojawił. (...)
        Przekazując urnę proboszczowi ks. Leopoldowi Petrzykowi na dziedzińscu kościoła
        św. Jadwigi w Milanówku - bezpośrednio po mszy św. - arcybiskup Szlagowski
        powiedział:
        "Rok temu z płonącej Warszawy wywiozłem to serce Wielkiego Polaka i przez cały
        rok byłem stróżem tego skarbu narodowego, dziś oddaję go Tobie, Czcigodny Księże
        Rektorze kościoła Świętego Krzyża w Warszawie, odwieź go na miejsce swoje. Niech
        ten wzniosły zadatek lepszej przyszłości znowu będzie wyobrażeniem górnych
        wzlotów Stolicy, niech będzie symbolem niepożytego ducha narodu naszego. Dixi".
        Samochód z delegacją wiozącą urnę wyruszył z Milanówka do Żelazowej Woli przez
        Grodzisk Maz. i Błonie, a następnie szosą Warszawa-Sochaczew w kierunku Paprotni
        i Żelazowej Woli. (…wink Na całej trasie domy udekorowane biało-czerwonymi flagami,
        a wzdłuż ulic, w miastach, przez które przejeżdżał samochód z urną, ludzie
        tworzyli szpaler - uroczysty i milczący. W milczeniu odkrywały się i chyliły
        głowy, od czasu do czasu ktoś wybiegał z tłumu i do kwiatów, jakimi przybrany
        był wóz z narodową relikwią dorzucał swój bukiecik. (…wink
        Przez małe pokoiki o niskich, belkowanych pułapach uczestnicy uroczystości
        przechodzą do większej salki, gdzie w ramach kwietnej dekoracji, na tle portretu
        Fryderyka Chopina ustawiono już na postumencie urnę z sercem Wielkiego
        Kompozytora."
        Proboszcz parafii św. Krzyża, ks. Leopold Petrzyk, przekazuje urnę Bolesławowi
        Bierutowi, który następnie wręcza ją prezydentowi Warszawy Stanisławowi
        Tołwińskiemu, a ten - delegacji studentów Konserwatorium Muzycznego i
        Warszawskiej Szkoły Muzycznej. (…wink
        Samochody zatrzymują się na dawnej rogatce na Woli, przy rogu Chłodnej i
        Okopowej, gdzie w 1830 roku wyjeżdżającego z Warszawy Chopina żegnało grono
        przyjaciół, Józef Elsner i chór Konserwatorium wykonujący specjalnie dlań
        skomponowaną kantatę pożegnalną[30] i gdzie na drogę, z której nigdy już nie
        wrócił, wręczono mu grudkę warszawskiej ziemi. W miejscu powitania urny
        podniosły nastrój, wszędzie flagi narodowe, sztandary organizacji społecznych,
        związków i stowarzyszeń. (…wink
        Kawalkada samochodów rusza w kierunku kościoła św. Krzyża. Tłumy wokół trasy
        przejazdu gęstnieją. Samochód z urną zatrzymuje się na Krakowskim Przedmieściu
        przed kościołem św. Krzyża. Po chwili powitania urna znajduje swoje miejsce w
        kościele i rozpoczyna się uroczysta msza św. Podniosłe kazanie - wg informacji
        ks. Alojzego Niedzieli - wygłasza misjonarz ks. Hieronim Feicht, profesor
        muzykologii (wykładał w KUL-u i kilku innych wyższych uczelniach Warszawy i
        Poznania). Ks. Feicht przypomniał, iż serce wielkiego artysty wraz z innymi
        pamiątkami przywiozła z Paryża do Warszawy jego siostra, Ludwika
        Jedrzejewiczowa. I w murach tej szacownej świątyni, pod opieką księży
        Misjonarzy, przetrwało aż do września 1944 r(…wink
        Po kazaniu młodzież szkół muzycznych przeniosła urnę pod filar w nawie głównej,
        gdzie - przy pełnym milczeniu zgromadzonych w świątyni tłumów - nastąpiło
        wmurowanie urny pod pamiątkową tablicą z wyrytym wersetem biblijnym: "Gdzie
        skarb Twój, tam serce Twoje", gdzie znajduje się popiersie F. Chopina dłuta
        artysty rzeźbiarza Andrzeja Pruszyńskiego. (…wink
        Na tym nie zakończyły się uroczystości powrotu serca Chopina z Milanówka do
        Warszawy. Tego samego dnia w godzinach popołudniowych w sali "Roma" przy ul.
        Nowogrodzkiej odbyła Akademia Chopinowska z udziałem przedstawicieli ówczesnych
        władz, przywódców partii politycznych i świata artystycznego. W części
        artystycznej ceniony aktor Henryk Ładosz wyrecytował wiersz Cypriana Norwida
        "Fortepian Chopina", a w części koncertowej najwybitniejsi wówczas
        interpretatorzy muzyki Chopina - Wojtowicz, Rabcewiczowa, Żurawiew i Ekier
        wykonali kilka utworów kompozytora. W Muzeum Narodowym otwarto wystawę "Chopin i
        jego Warszawa". W Paryżu na grobie wielkiego kompozytora złożono wieniec od
        narodu polskiego.
        Wymieniono tu nazwisko mojej prababci, Zofii Rabcewiczowej. Była ona uczennicą
        Antoniego Rubinsteina, który z kolei był jednym z uczniów Chopina. Niestety, nie
        było mi dane usłyszeć jej gry. Co prawda zachowały się jakieś nagrania, ale
        osoba, która je posiada nie chce ich udostępnić nawet rodzinie (próbowała tego
        moja ciotka, pianistki wnuczka). Myślę, że Jej gra musiała zawierać sporo z cech
        gry Chopina.
        • skrzydlate wiesz goska 04.01.10, 10:01
          jak slysze te opowieści o sercach i innych organach, robi mi sie niedobrze.. przypomina mi się ilośc kości i kawałków świętych rozsiana po cąłym świecie.. jakby je pozbierać, wyszłaby neizła armia.... właściwie to jakies kanibalskie czy inne nekrofliskie obyczaje mnie nie gorszą, ludzkośc zawsze lubiła dokuczać zwłokom ludzkim, im kto wazniejszy tym bardziej nim poniewierano po smierci, ale osobiście nie mam przekonania do tych obyczajów, zostawili by te zwłoki w spokoju, przecież ususzony kawałek człowieka nijak się ma do jego tórczości, największą pamiątką po nim jest muzyka
          • goskaa.l Re: wiesz goska 04.01.10, 10:41
            Tak, ale takie było jego życzenie.
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a a wietnamczyka???- tez nie widzisz ? ;-) 03.01.10, 22:47
      Super222 napisała :
      (...) Jakoś nie widzę Chińczyka w muzyce Chopina,
      > powiem więcej, nie widzę przy pianinie. sad


      pl.chopin.nifc.pl/chopin/persons/detail/id/2881
      • goskaa.l Re: a wietnamczyka???- tez nie widzisz ? ;-) 04.01.10, 08:38
        Tak się złożyło, że słuchałam rzeczonego Chińczyka podczas jednego z pierwszych
        etapów Konkursu w 1980 roku. Grał przepięknie, i spośród pianistów którzy wtedy
        wystąpili, był zdecydowanie najlepszy. Bardzo mnie ucieszyło, że został
        laureatem Konkursu. Chińczyk naprawdę potrafi!!!
        • super222 Re: a wietnamczyka???- tez nie widzisz ? ;-) 04.01.10, 09:38
          www.youtube.com/watch?v=rYlmX2Sqv4M
          • eurytka Re: a wietnamczyka???- tez nie widzisz ? ;-) 04.01.10, 09:43
            Serce w Polsce a reszta w Paryżu na cmentarzu Pere Lachaise.

            https://www.sightseeing-in-paris.com/chopin-grave-pere-lachaise-cemetery.jpg
          • super222 Re: a wietnamczyka???- tez nie widzisz ? ;-) 04.01.10, 09:54
            Zostałam źle zrozumiana, bo źle się wyraziłam.

            Lang Lang - chiński pianista jest wybitnym artystą,
            na youtube sporo na jego temat, można posłuchać.
            Ja jednak trwam w swoim przekonaniu, że otwarcie
            tak ważnego dla naszej kultury wydarzenia, jakim
            jest Międzynarodowy Rok Szopenowski
            powinno odbyć się z udziałem polskiego
            pianisty. Twórczość naszego Wielkiego Polaka widzę
            tak, jak w utworze wykazanym w poście wyżej.

            Niech muzykę Szopena grają wszyscy, na wszystkich
            kontynentach, lepiej lub gorzej. Słuchacze niech
            się zachwycają wirtuozerią, ale - wiem to- nikt
            nie zagra tak pięknie jak polski wykonawca.
            Bo tu trzeba czuć klimat.
            ---
            Przykro mi z powodu tego *wietnamczyka*.
            Nie to miałam na myśli. Przepraszam. crying
            • goskaa.l Re: a wietnamczyka???- tez nie widzisz ? ;-) 04.01.10, 10:46
              super222 napisała:

              > Niech muzykę Szopena grają wszyscy, na wszystkich
              > kontynentach, lepiej lub gorzej. Słuchacze niech
              > się zachwycają wirtuozerią, ale - wiem to- nikt
              > nie zagra tak pięknie jak polski wykonawca.
              > Bo tu trzeba czuć klimat.

              A skąd to przeświadczenie, że tylko Polacy ten klimat czują? Gdyby tak było,
              laureatami Konkursów Chopinowskich byliby tylko Polacy, a przecież tak nie jest.
              Są to ludzie z bardzo różnych krajów i kultur.
    • skrzydlate Re: Rok Chopinowski 04.01.10, 09:55
      no to dużo tracisz, że nie widzisz big_grin
      • super222 Re: Rok Chopinowski 04.01.10, 15:49
        Ale zobaczę, zobaczę.
        To będzie prawdziwa uczta.

        TVP, program II.
        czwartek, godzina 19,00
        Uroczysta inauguracja
        Roku chopinowskiego.
        Lang Lang w Filharmonii Narodowej.

        • polnaro Re: Rok Chopinowski 07.01.10, 19:49
          Forum zamarło, rozumiem, że słuchacie przeżywając emocje "Uroczystej inauguracji
          roku Chopinowskiego". Lang Lang gra jak marzenie.
          • super222 Re: Rok Chopinowski 07.01.10, 20:17
            N i e s a m o w i t e ...

            Wysłuchałam i obejrzałam w zupełnym oderwaniu się
            od rzeczywistości. Zapaliłam światełka na choince
            i podziwiałam. Ręce...i to, że bez nut.
            Widzieć i słyszeć pełny skład Orkiestry Filharmonii
            Narodowej... nie potrafię zebrać myśli.
            Może jutro...wink)))
            • anoagata Re: Rok Chopinowski 07.01.10, 22:06
              Tak,bez nut i z pamięci a ja zasłuchałam się bez pamięci.
              • ama.pola Re: Rok Chopinowski 07.01.10, 23:27
                Pięknie grał, ale irytował mnie
                sposób gry. W uniesieniu dziwacznie
                wyrażał ekspresję. Chwilami wygladał
                jakgdyby za chwilę miał splatać figla.
                Azjaci są raczej powściągliwi w
                mimice, a Lang Lang przywodził
                na myśl artystę z monologu Gajosa.
                • misia007 Re: Rok Chopinowski 08.01.10, 11:29
                  A wiesz że mnie właśnie to się podobało.Grał całym sobą, duszą i ciałem.
                  • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 08.01.10, 14:39
                    No , proszę . Ileż to mamy melomanek brzdąkania w klawisze big_grin
                    • misia007 Re: Rok Chopinowski 08.01.10, 16:20
                      Ja to tak przy okazji ,Misiek meloman jest.!!!
                      • super222 Re: Rok Chopinowski 08.01.10, 16:38
                        Ja się lubi *takie brząkanie* (pozdrawiam),
                        to się wysłucha np. Koncertu Filharmoników
                        Wiedeńskich z Wiednia w każdym pierwszym dniu
                        nowego roku. W roku bieżącym gwiazdą pierwszego
                        formatu był 85-letni dyrygent, Francuz.
                        Czar, elegancja, wyczucie muzyki Strausów.
                        Patrzyłam na tego dżentelmena z ... no...big_grin

                        Jeżeli wczorajszy koncert w Filharmonii Narodowej
                        w Warszawie zapamietamy jako wydarzenie godne takiego
                        pianisty, jakim jest Lang Lang, to cel ministra kultury
                        został osiągnięty. Grał przepięknie, z wyczuciem
                        atmosfery utworów szopenowskich. Jak to możliwe?
                        A pewnie z powodu fenomenalnego talentu, kktóry
                        ujawnia sie raz na sto lat. Byłam pod urokiem, jestem
                        pod wrażeniem i niech mi nikt nie wytyka, że lubię
                        brząkanie.
                        big_grin
                        • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 08.01.10, 17:27
                          A właśnie wytknąć trzeba , bo gdzie indziej można poczytać o waszych odczuciach
                          tego co zobaczyłyście i usłyszałyście , chcąc nie chcąc stałyście się
                          popularyzatorami muzyki Chopina .
                          Oczywiście w 1962 roku jedna pani na oboju całą lekcję dmuchała w patyczek
                          wydobywając niesamowite dźwięki a z drugą na pianinie, dały pokaz jakich mało
                          było wtedy . Dziś to co innego pstryczek i Lang-Lang klawiszami objęty . To nic
                          wielkiego dla znakomitego wykonawcy zapamiętać cały koncert , przecież nie gra
                          się rękoma, ale duszą .big_grin
                          • super222 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 13:37
                            Nie wiem kto będzie solistą dzisiejszego
                            Koncertu Chopinowskiego w Sejmie.

                            Transmisja o godz. 19-tej w programie II TVP.
                            • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 14:32
                              To jakieś posiedzenie na siłę ?
                              • super222 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 17:39
                                To będzie gala.
                                https://emoty.blox.pl/resource/36_1_38.gif
                                • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 17:45
                                  A Ty chlipiesz ,że nie będzie Ciebie tam ?? I żadnej transmisji nie będzie ??
                                  Widziszszsz.... toć chcieliśmy takiego zróżnicowanego kraju , dla jednego kijek
                                  dla drugiego kiełbasa smile
                                  Nie chlip , możesz sobie wyszukać rózne cuda w kompie smile
                                  • super222 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 18:18
                                    Sagi -
                                    ty mnie nie strasz.
                                    Mam w programie TV; program II, godz. 19,00.
                                    Za godzinkę wszystko będzie widome.

                                    Różne cuda moga sobie wyszukiwać ci,
                                    co to potrafią. Nauczyć - cholerka - też
                                    nikt się nie kwapi.OcH! Życie...big_grin
                                    • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 18:29
                                      To może i ja deczko posłucham choć o tej porze ćwiczę dzienniki, ale da się
                                      zrobić - z jednego pokoju podkład z koncertem a z drugiego obraz z dziennika ,
                                      jednym pilotem obsłużę dwa tv big_grin
                                      Superku ,ależ rzeknij słowo a Cię nauczymy zresztą sama tu puszczałaś linki więc
                                      chyba kłopotu mieć nie będziesz ze znajdowaniem , acha masz jeszcze kurs
                                      komputerowy - taki u nas wątek tam wiele rzeczy jest wytłumaczone - tyle tylko
                                      że trzeba wiele postów odczytać smile
                                      • super222 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 18:45
                                        Świadomość, że słuchasz także tego
                                        koncertu, będzie dla mnie podwyższeniem
                                        wartości odbioru o co najmniej taką ilość
                                        ilu będzie posłów i oficjeli w fotelach
                                        sejmowych.
                                        Jak gala to gala. Przerywam pisanie i idę
                                        się przygotować. big_grinbig_grin
                                        • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 20:00
                                          Dawno nie widziałem Piotra Palecznego ,ani nie słyszałem , spoglądałem na jego
                                          ciężkie dłonie i myślałem sobie skąd on wydobywa tą lekkość smile
                                          a prezydent znów zapinał marynarkę i rozglądał się za wyjściem a jeszcze artyści
                                          na schodach stali i kwiatami machali smile
                                          • anoagata Re: Rok Chopinowski 20.01.10, 21:57
                                            Maestro grał a pan Prezydent spał.
                                          • super222 Re: Rok Chopinowski 21.01.10, 10:15
                                            >Dawno nie widziałem Piotra Palecznego,
                                            ani nie słyszałem<...
                                            ---
                                            Więcej czasu poświęca - tak myślę - działalności
                                            dydaktycznej. Mniej koncertuje, ale gdy już...to
                                            łzy napływają do oczu ze wzruszenia.
                                            Zawsze jest to wydarzenie...cieszmy się więc, że
                                            wczorajszy wieczór dostarczył nam tej radości.
                                            ---
                                            Wystawienie wątku *przed szereg* do wyróżnienie
                                            czy rodzaj banicji(?????). Mam się cieszyć?
                                            smile
                                            • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 21.01.10, 11:59
                                              A znalazł(a)się taki(a)co Ciebie zadowolił(a) ?big_grin

                                              Masz swój wątek na czele , mnie się to nigdy nie udało sad
                                              • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 21.01.10, 21:53
                                                Super napisałasmile
                                                Sagi wydawał mi sie oburzony moim pytaniem, ale ja szczerze
                                                mówię, że nie wiem jakie z tego tytułu spadają na mnie
                                                obowiązki żeby on w tym miejscu był i był...długo.


                                                Sagi zupełnie nie był oburzony a nawet wesoły i myslał że przesunięcie tego
                                                wątku na czołówkę zrobi Ci wielką frajdę .smile Jak stawiam uśmieszki to naprawdę
                                                się uśmiecham smile

                                                Jakie spadają na Ciebie obowiązki ?- musisz przez cały rok być dziennikarzem
                                                wydarzeń związanych z rokiem Chopina , informować , zachęcać , krytykować pisać
                                                recenzje , ba wypada wpaść z raz na jakiś koncert i go opisac, oczywiście
                                                wszystko w pobliżu twojego domu . Czy musisz o tym pisać tutaj - niekoniecznie ,
                                                możesz zakładać nowe wątki a później je się przeniesie do tego . Wszystkiego
                                                dobrego , pilnuj swojego wątku , powodzenia big_grinbig_grin
                                                • super222 Re: Rok Chopinowski 21.01.10, 23:31
                                                  Sagi napisał:
                                                  - ja odpisuję
                                                  należało mnie zapytać, czy chcę.

                                                  Papatki.
                                                  Chciałeś - masz.
                                                  • cortyzol Re: Rok Chopinowski 23.01.10, 10:31
                                                    Droga Super,jak już jesteś w temacie ,to przy okazji może mnie oświecisz ,czy
                                                    jakiś Żyd też wygrał taki konkurs.Przecież kto jak kto ,ale nasi powinni czuć
                                                    Chopina.
                                                  • super222 Re: Rok Chopinowski 23.01.10, 11:21
                                                    Drogi cortyzolu, jakże miło widzieć cię w tym wątku.
                                                    Lista laureatów jest tak długa, że nie podejmuję się
                                                    prześledzić całej historii Konkursów Chopinowskich.
                                                    Mam do dyspozycji Google, ty zreszta także.
                                                    Poniżej dotychczasowi polscy laureaci:
                                                    - konkurs IV rok 1949 - Halina Czerny Stefańska - polska pianistka
                                                    - konkurs v rok 1955 - Adam Harasiewicz - polski pianista
                                                    - konkurs IX rok 1975 - Krystian Zimerman - polski pianista
                                                    - konkurs XV rok 2005 - Rafał Blechacz - polski pianista.

                                                    Artur Rubinstein polski pianista pochodzenia żydowskiego
                                                    w roku 1946 otrzymał obywatelstwo USA.
                                                    ---
                                                    PS. Jeżeli w swoich *wędrówkach* netowych natrafisz na jakieś
                                                    ciekawe wydarzenia lub plany związane z obchodami Roku
                                                    Chopinowskiego 2010 to zapraszam.
                                                  • super222 Re: Rok Chopinowski 24.01.10, 11:19
                                                    Drogi cortyzolu,
                                                    intensywnie poszukuje się pamiątki czczącej Chopina,
                                                    w związku z trwającym rokiem chopinowskim.
                                                    Warszawa kieruje swoje konkursy (były już trzy)do młodych
                                                    projektantów z ASP. Niestety, niewielki z tego pożytek, bo
                                                    projekty można co najwyżej obejrzeć na szybą wystawową.
                                                    Do produkcji - niestety - nie trafiają.

                                                    Miastu (Warszawie)szczególnie zależy dziś na pamiątkach
                                                    z Chopinem, by w roku 2010 przypomnieć odwiedzającym, że
                                                    tu kompozytor spędził połowę życia. Oryginalnych projektów
                                                    nie brakuje - wśród nich jest nawet ceramiczny nos
                                                    kompozytora
                                                    (projektu Mariusza Lewczyka) - ale
                                                    czy to sie pojawi na rynku, można wątpić.Skończy się zapewne
                                                    jak zwykle: na pomniku Chopina w szklanej kuli i magnesach
                                                    na lodówkę (oczywiście z Chin).
                                                    ---
                                                    Opracowanie na podstawie: POLITYKA nr 51/52, 19-26.12.2009
    • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski- sobota 23.01godz 19.00 23.01.10, 14:45
      Skwer ul Krakowskie Przedmieście 60a.Warszawa .
      W dodatku to zabawa karnawałowa . Co ma wspólnego z Fryderykiem Chopinem . Na
      tej zabawie zabrzmią wiejskie skrzypce , basy,harmonia trzyrzędowa szałamaja i
      pod batutą wiejskich orkiestr . Jest to zabawa Mazurek Reaktywacja , projekt pod
      tytułem "Wszystkie Mazurki świata " propozycji Janusza Prusinowskiego i
      Stowarzyszenia Dom Tańca na Rok Chopinowski . Skąd ta forma , nie muszę chyba
      dodawać skąd czerpał Chopin do swoich utworów i pod jakimi tonami tańczono
      właśnie wtedy .
      Szkoda że nie mogę być ani usłyszeć . Ale na dalszą część tego programu chętnie
      się zapiszę bo nawet mnie ciekawi jak Chopin zawędrował do Republiki Zielonego
      Przylądka .smile
      • super222 Re: polskie akcenty na wyspach Zielonych 25.01.10, 10:03

        Historię miłości Chopina i Pani Sand będziemy rozpatrywać
        przy udziale - mam nadzieję - forumowiczek i forumowiczów.
        Jedni mówią, że *tam* miłość dobiegała kresu.

        Zgodnie z tytułem postu, pragnę wymienić tutaj wspaniałą
        wokalistkę Cesarię Evora, która urodziła się na Sao Vincente,
        jednej z wysp Zielonego Przylądka.
        Jej kariera rozpoczęła się w roku 1986 (po bardzo
        chudych latach), kiedy to w jej życiu pojawił się Verde Jose.
        Zaprosił do Paryża, gdzie zaczęła nagrywać płyty cieszące
        się powodzeniem, aż do nagrody Grammy włącznie.
        Obecnie jest gwiazdą światowego formatu.
        Pani Cesaria będzie gwiazdą Smooth Festival, który
        odbędzie się w Bydgoszczy 22 maja bieżącego roku.
        I to jest ten akcent Zielonego Przylądka, w naszych
        czasach, w naszym kraju.

        W następnym poście moja ulubiona melodia
        w wykonaniu Cesarii. Ciacho...!!!
        • super222 Re: polskie akcenty na wyspach Zielonych 25.01.10, 10:06
          www.youtube.com/watch?v=Esdl_3kKSBk
        • sagittarius954 Re: polskie akcenty na wyspach Zielonych 25.01.10, 10:20
          Proszę , proszę , Chopin i Sand na wyspach smile
          Rok Chopinowski odświeży wiele faktów z życia artysty , chociaż ...powiem co
          niezbyt się spodoba , ale chyba Chopin nie był najlepszym partnerem do bycia ,
          do takiego normalnego bycia kobiety i mężczyzny . Pewnie te jego mazurki pędziły
          go w tony , gdy dama w tym momencie Sand , próbowała z nim tak normalnie po
          kobiecemu i o tym i o owym pogadać smile
          • super222 Re: afrodyzjaki 25.01.10, 14:48

            Atrakcyjnie mówiący mężczyzna działa na kobiety.
            Ładna mowa może być afrodyzjakiem.
            Tak pięknie wypowiada się na ten temat Profesor
            Jan Miodek w wywiadzie dla GW w dniu 22.bm.

            Kilka dni wcześniej, w tym wątku, napisałam o podobnym
            działaniu na mnie (o skromności kobieca...)muzyki Chopina.

            W związku z twoimi wątpliwościami wyrażonymi w poście j.w.
            pragnę zapewnić, że ja uważam, iż braki tężyzny fizycznej,
            uzupełniał pięknymi utworami. Kochało go przecież kobiet
            wiele. Polecam przeczytanie wywiadu, bardzo ciekawy...,
            • super222 Re: moja fascynacja... 28.01.10, 13:17
              Kochane Maleństwo! LIEBES KLEINCHEN
              Naprawdę nie będę pisał po niemiecku, chyba że coś
              się wymknie. MOJA!Muzyka Chopina, już późno a ja
              zastanawiam się co Ty teraz robisz...Taki dzień wczasowy?
              Już prawie północ; na stoliku szklanka mleka, na
              kuchence *nasz* czajnik. A...rok wcześniej była
              niedziela i byliśmy po spacerze "Z dala od reszty
              obcego nam świata".
              Po północy to chyba będę "ganz sentimental" (skoro
              ten stan tak lubię!).
              Prawie od trzech tygodni niewiele o sobie wiemy.
              Im allgemeinen - szarpanina ciągła z pracą.
              List nosi datę: październik 1990 r. - 23,oo UHR
              ----
              W roku 1990 w Konkursie Chopinowskim nie przyznano
              pierwszej nagrody.

              • sagittarius954 Re: moja fascynacja... 28.01.10, 13:57
                Pięknie
                Ale , może byś ułożyła zasady dobrego wychowania w czasie koncertu ?
                Zanim pobiegniemy słuchac Chopina powinniśmy wiedzieć jak mamy się zachować ?
                smileDobrego wychowania nigdy za wiele smilesmile
                • super222 Re:podpuszcza mnie...a niech tam... 28.01.10, 15:10
                  Według Akademii Dobrych Manier (znalazłam w googlach).
                  Otóż: W Filharmonii zachowujemy się tak jakbyśmy uczestniczyli
                  na dworze monarszym. Z gracją, elegancją, a przede wszystkim CICHO!.
                  Nie szeleścimy papierkami, nie rozmawiamy, nie wiercimy w fotelach.
                  Wychodząc ze swego rzędu, przechodzimy odwróceni twarzą do widzów.
                  Obowiązuje *ruch prawostronny* - na schodach i innych przejściach.

                  Wyłączamy telefony komórkowe!

                  Jak się ubrać!
                  Stosownie do ubioru partnera!
                  Na nagie ramiona zarzucamy szal, żeby siedzący obok
                  mężczyzna nie dotykał nagich ramion (?1?)

                  Teatr, Filharmonia, Opera - to miejsca szczególne (napisałam
                  dużą literą - z szacunku). Strojem akcentujemy nasz stosunek
                  do występujących. Czyli: jeżeli na scenie orkiestra i soliści
                  w strojach wieczorowych, to na widowni podobnie.

                  Dalszy ciąg nastąpi. big_grin
                  • sagittarius954 Re:podpuszcza mnie...a niech tam... 28.01.10, 21:37
                    Ach te nagie ramiona , to ja chyba czmychnę na koncert big_grin
                    • super222 Re:101 29.01.10, 14:02

                      ludzi, miejsc, dzieł oraz zjawisk,
                      którymi Polacy mogą się pochwalić przed światem.
                      Wybrałam jedynie te, które związane są
                      z tytułem wątku:

                      Rafał Blechacz (Kujawsko-Pomorskie)
                      pianista. Zdobywca I miejsca w Konkursie
                      Chopinowskim w roku 2005.

                      Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny
                      im.F. Chopina (Mazowieckie).
                      ---
                      Pełną listę można przeczytać na Onet.pl
                      w dniu dzisiejszym. Bardzo ciekawe!.
                      • super222 Re:On tylko grał... 31.01.10, 17:39
                        101 godzin, 8 minut, 3 sekundy -
                        takim wynikiem pobił rekord Gunessa,
                        pianista Romuald Koperski.

                        "Ja bym mógłgrać do połowy marca, ale właściciel
                        instrumentu powiedział, że jest mu on
                        potrzebny."

                        Aby koncert mógł uzyskać wpis do księgi rekordów
                        musi spełniać wymogi, m.in. że repertuar składać
                        się musi z muzyki klasycznej. filmowej. musicali
                        oraz standardów jazzowych.
                        ---
                        wpisałam w tym wątku, bo nie zginie prędko.

                        www.youtube.com/watch?v=0G336qCbiqc
                        • super222 Re: Rafał Blechacz 31.01.10, 21:40
                          www.youtube.com/watch?v=WPS-aaXUeqo
                          • super222 Re:"Bieszczady bez granic" 01.02.10, 15:04
                            ...to Międzynarodowe Forum Pianistyczne. Odbywa się w dniach
                            30.01. do 7.02.2010 w Sanoku. InauguracjaV MFP nastąpiła
                            jednocześnie w 3 stolicach: Bratysławie, Warszawie i Kijowie.
                            Forum jest przeznaczone dla młodych, utalentowanych pianistów.

                            W 2010 roku Forum uczci rocznicę 200-lecia urodzin
                            Fryderyka Chopina, inaugurując Rok Chopinowski
                            w Sanoku. Krośnie, Stalowej Woli, Mielcu,
                            w Humenne na Słowacji i we Lwowie na Ukrainie.

                            *Bieszczady bez granic* to projekt unikatowy w skali światowej.

                            Symboliczne zakończenie Forum nastąpi 19 lutego o godz. 19,oo
                            na Jasnej Górze, kiedy to młodzi laureaci Forum w roku 2008
                            i 2009 zagrają z orkiestrą Filharmonii Częstochowskiej.

                            W dniu dzisiejszym uczestnicy Forum wysłuchają "Improwizacji
                            fortepianowych" w wykonaniu pianisty (...uwielbiam!)
                            Waldemara Malickiego.

                            • super222 Re:"Bieszczady bez granic" 02.02.10, 15:06
                              To piękne nagranie.
                              W www.youtube.com/watch?v=5FUIdLszMP8następnym poście
                              uzasadnię
                              dlaczego znalazło się w tym
                              wątku.
                              • super222 Re:"Chopin na Międzynarodowej Stacji 02.02.10, 15:16
                                Kosmicznej.
                                Prom Endeavour, który wystartuje 7 lutego z przylądka
                                Canaveral na Florydzie, dostarczy na Międzynarodową
                                Stację Kosmiczną m. in. kopię rękopisu Chopina i płytę
                                z jego muzyką.Przesyłka składa się z rękopisu preludium
                                A-dur op.28 nr 7 i płytę ze specjalnym koncertem utworów
                                Chopina w wykonaniu Konrada Radziwinowicza i Orkiestry
                                Sinfonia Viva, utworzonej przez studentów i absolwentów
                                Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie.

                                Tegoroczna misja promu zbiega się w czasie z obchodami
                                dwusetnej rocznicy urodzin F.Chopina.
                                ---
                                Żródło: PAP

                              • super222 Re:"Bieszczady bez granic" 02.02.10, 15:34
                                Wyszło, jak wyszło.
                                Nie wiem skąd to się wzięło.
                                Bardzo potrzebne nożyce!!!

                                *Celowałam* w Orkiestrę Sinfonia Viva
                                z pięknym nagraniem...bardzo mi wstyd.sad
                                • sagittarius954 Re:"Bieszczady bez granic" 02.02.10, 16:22
                                  Zaraz musi ci być wstyd .... spokojnie .smile
                                  • super222 Re:"Najdłuższe urodziny Chopina 05.02.10, 21:35
                                    Tysiąc pianistów przez cały tydzień grać będzie utwory
                                    Fryderyka Chopina, by uczcić jego 200 urodziny.
                                    Start maratonu chopinowskiego zaplanowano na 22 lutego na
                                    godz. 19. Wtedy przy fortepianie stojącym w sali Wspólnoty
                                    Polskiej przy Krakowskim Przedmieściu 64 w Warszawie usiądzie
                                    jeden ze znanych polskich pianistów. Potem przez kolejnych
                                    siedem nocy i dni rozbrzmiewać będa utwory Chopina.
                                    Organizatorzy przewidują udział ok. tysiąca pianistów - gwiazd,
                                    studentów i uczniów szkół muzycznych z Polski, a także okolicznych
                                    państw. Ukoronowaniem każdego dnia będzie wieczorny recital
                                    znanego pianisty, na który organizatorzy spodziewają się
                                    ściągnąć tłumy. Nocą będą mogli wystąpić tylko pianiści pełnoletni.
                                    ---
                                    (POLITYKA nr 6 -2742-
                                    6 lutego 2010

                                    • super222 Re:"kobiety w życiu Fryderyka Chopina 06.02.10, 12:01

                                      Konstancja Gładkowska
                                      była jedną z najlepszych śpiewaczek swego czasu i podobnie
                                      jak Chopin wstąpiła do warszawskiego Konserwatorium, gdzie mieli
                                      okazję sie spotkać. Był rok 1826.
                                      Otoczona tłumem wielbicieli w osobach oficerów kawalerii, którzy
                                      stanowili absolutnie nierówną konkurencję dla Chopina, była dla
                                      niego jedynie obiektem skrytego uwielbienia.
                                      Natomiast Chopin "był bez pamięci zakochany" (z listu do
                                      przyjaciela). Śpiewaczka najwyraźniej nie odwzajemniała, a nawet
                                      nie wiedziała o tym uczuciu. W późniejszym okresie życia, po
                                      śmierci Chopina, ze zdziwieniem przeczytała o jego miłości do niej.
                                      Wszystko co miała na ten temat do powiedzenia, to, że "był
                                      kapryśny, marzycielski i nie można było na nim polegać."
                                      Zanim poprosił o rękę Marię Wodzińską, skomponował pieśń
                                      z myślą o Konstancji:

                                      [...]
                                      a ja już kochałem,
                                      na lewy palec mały
                                      srebrny pierścień dałem.

                                      Pobrali dziewczęta drudzy,
                                      ja wiernie kochałem,
                                      przyszedł młody chłopiec cudzy,
                                      choć ja pierścień dałem.

                                      Muzykantów zaproszono,
                                      na godach śpiewałem!
                                      Innego zostałaś żoną,
                                      ja zawsze kochałem.

                                      Dziś dziewczęta mnie wyśmiały,
                                      gorzko zapłakałem:
                                      próżnom wierny był i stały,
                                      próżno pierścień dałem.

                                      Następnego dnia o zmierzchu poprosił o rękę Marię,
                                      która oświadczyny przyjęła.
                                      ---
                                      Dziwne. Konstancja utrzymuje, że nie wiedziała
                                      o miłości Chopina do niej, on natomiast wspomina
                                      o danym jej srebrnym pierścieniu...?
                                      • sagittarius954 Ciekawe na ile ta podobizna wiernie oddaje 06.02.10, 15:25
                                        rysy prawdziwej Konstancji .

                                        https://www.blogi.szkolazklasa.pl/privefiles/blog-3027/23big.jpg

                                        Jednak moja opinia o Fryderyku została poparta przez sympatię z lat młodości .
                                        Oj , tak , z takimi ludźmi raczej szczęścia kobieta nie zaznaje , chyba że to
                                        wrodzona pielęgniarka smile
                                        • super222 Re: dalszy ciąg - kobiety... 07.02.10, 12:59
                                          Maria Wodzińska


                                          Rodzinę Wodzińskich znał jeszcze z Warszawy. Jako dziecko przyjaźnił
                                          się z ich synami. Wodzińscy mieli również córkę Marię.
                                          Opuścili Polskę podczas Powstania Listopadowego i zamieszkali
                                          w Genewie. Maria w tym czasie wyrosła na piękną, atrakcyjną kobietę
                                          o rzadkiej urodzie. Rodzice Marii zapraszają Chopina do Marienbadu
                                          gdzie przebywają na wakacjach. Młodzi spędzają cudowne chwile,
                                          Chopin jest pod dużym urokiem Marii, pomimo, że po doświadczeniach
                                          z Konstancją w sprawach uczuciowych, długo zachowywał rezerwę.
                                          Nawet wówczas gdy zamierzał oświadczyć się Marii, pełen smutku
                                          i zadumy wraca myślą do Konstancji.
                                          Ale...oświadcza się i zostaje przyjęty przez pannę, natomiast rodzina
                                          poddała go próbie dobrego zachowania. W szczególności miał unikać
                                          przesiadywania w paryskich salonach i miał się zachowywać zdrowo.
                                          W Paryżu kompozytor zapomniał o zaleceniach i powrócił do życia
                                          towarzyskiego. Zachorował na grypę, czego przyszła teściowa nie
                                          mogła tolerować. Rodzice Marii postanowili, że nie może ona poślubić
                                          Chopina i dali temu wyraz w korespondencji - według nich nie zdał
                                          *okresu próbnego*.
                                          Pogodził się z losem; listy i pamiątki zawinął w papier i napisał
                                          "Moja bieda". Zawiniątko zachował do końca swego życia i przechowywał
                                          wśród rzeczy osobistych.
                                          ---
                                          W roku 1837 Chopin przebywa w Paryżu, gdzie poznaje jedną
                                          z najbardziej niezwykłych i barwnych postaci. Kobietę, której
                                          wpływ na niego miał stać się czymś w rodzaju kataklizmu.
                                          Kobietą tą była George Sand.
                                          • sagittarius954 Re: dalszy ciąg - kobiety...Maria Wodzińska 07.02.10, 17:35
                                            Prawdziwy wamp.

                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/archive/f/fe/20091009193401!Maria_Wodzi%C5%84ska.jpeg
                                            • super222 Re: ...dobry jak wino 08.02.10, 08:44
                                              Dla uczczenia 200 rocznicy urodzin Fryderyka Chopina
                                              dom winiarski Vizar wyprodukował na cześć kompozytora krótką
                                              serię ekskluzywnych win o nazwie: "Preludium", "Sonata",
                                              i "Scherzo". Pierwszy toast wzniesiono w piwnicach winiarskich
                                              Vizar koło Valladolid w Hiszpanii.
                                              Uroczystość zainicjował ambasador RP, a uświetnił hiszpański
                                              pianista wykonując kilka utworów Fryderyka Chopina.
                                              "Muzyka to uniwersalny język, który rozumiemy niezależnie
                                              od naszego pochodzenia" - powiedział ambasador RP.
                                              • super222 Re:kobiety...ciąg dalszy 08.02.10, 14:46

                                                George Sand, z domu Aurora Dupin. W wieku 18 lat
                                                wyszła za mąż za Casimira Dudevanta, człowieka nieciekawego
                                                i prozaicznego. Pomimo nakazanej sobie uległości małżeńskiej,
                                                a także podejmowanych próbach przypodobania się mężowi,
                                                w końcu stało się małżeństwem z rozsądku. Po dziewięciu latach
                                                pożycia w wiejskim dworku w Nohant, George zbuntowała się, zabrała
                                                dwoje dzieci i przybyła do Paryża.
                                                Rok 1831 był nie tylko rokiem przyjazdu G.S do Paryża (a także
                                                oczywiście Chopina), lecz także wyznaczał początek jej kariery
                                                jako pisarki i autorki sztuk scenicznych. Napisała około 80 książek,
                                                niektóre o charakterze autobiograficznym.
                                                Do spotkania tych dwojga doszło na wieczorze wydanym przez ówczesną
                                                kochankę Liszta, który był przyjacielem George Sand.
                                                Na wieczór zaproszony był również Chopin. Osoba George wywarła na
                                                kompozytorze - o sześć lat od niej młodszym i dopiero co zaręczonym
                                                z Marią Wodzińską - raczej odpychające wrażenie.
                                                Dochodzi jednak do nastęnych spotkań i to z inicjatywy Chopina.

                                                Chopin zaczął coraz bardziej ulegać urokowi George, podobne
                                                uczucie ogarnęło ją w stosunku do kompozytora.
                                                Latem 1838 roku, Chopin zaczął częściej widywać George Sand.
                                                Jego zaręczyny z Marią Wodzińską były już wówczas zerwane (a mówili
                                                że z powodu grypy!)i od tej pory stała się ona jego powiernicą.
                                                Wkrótce jednak plotki sprawiły, że uznali iż Paryż stał się miejscem
                                                niezbyt pożądanym. Oboje pragnęli swobody, z dala od wścibskich
                                                oczu i złośliwych uwag.
                                                Dopełnieniem skandalu był list od jednego z byłych kochanków,
                                                do którego autor dołączył utwór poetycki dla Chopina jako
                                                dowód uczuć i współczucia dla bohaterskiej ojczyzny.
                                                Kiedy dowiedział się, że Chopin jest jego rywalem, zakochanym
                                                groził jeszcze większy ostracyzm. Chopin uznał,że muszą opuścić
                                                Paryż i wyjechać do na wakacje w cieplejszy klimat - na Majorce.
                                                Wyjechała 18 października (pod pretekstem leczenia syna)zabierając
                                                również 8-letnią
                                                wówczas córkę Solange. Pod koniec października dołączył do niej
                                                Fyderyk Chopin.

                                                ----

                                                Ciekawa opinia Mickiewicza o romansie Chopina
                                                i GeorgeSand, wyrażona w następujących słowach:
                                                "Chopin jest złym duchem, jej moralnym wampirem,
                                                jej utrapieniem". Taki układ sił utrzymywał się
                                                przez cały niemal czas trwania ich związku.
                                                • sagittarius954 Re:kobiety...ciąg dalszy 08.02.10, 17:02
                                                  proszę I

                                                  https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/db/Die_junge_George_Sand.jpg

                                                  tak z ręką na sercu , to chyba pierwszy wybór fryderykowy był najtrafniejszy , smile
                                            • cortyzol Re: dalszy ciąg - kobiety...Maria Wodzińska 08.02.10, 19:45
                                              O tak!
                                              • super222 Re:Ach! ci mężczyźni... 09.02.10, 08:01

                                                ...o gustach się nie dyskutuje.
                                                Ale czytają historię Fryderyka Chopina
                                                i... to mnie cieszy.
                                                Celowo zaczęłam od kobiet.

                                                Czekam na dalsze posty pań i panów.
                                                • super222 Re: z George Sand na Majorce 09.02.10, 10:48
                                                  Po odbyciu podróży z Perpignan do Barcelony, 7 listopada wsiedli na
                                                  statek "El Mallorquin", który miał ich zawieźć do Palmy na Majorce.
                                                  Na liście pasażerów widnieli jako:
                                                  - pani Dudevant (George Sand) meżatka,
                                                  - pan Maurice, jej nieletni syn,
                                                  - panna Solange, jej nieletnia córka,
                                                  i pan Federic Chopin, artysta.
                                                  Palma była miejscem spokojnym i romantycznym, ale miejscowa ludność
                                                  niezbyt gościnnie przyjmowała obcych - o czym wkrótce przekonali
                                                  się przybysze. Wynajęli kilka pokoi nad warsztatem bednarza.
                                                  Było to w jaskrawej sprzeczności z dotychcasowymi warunkami
                                                  życia w Paryżu. Jenakże poczucie swobody i wzajemne zaangażowanie
                                                  emocjonalne sprawiły, iz oboje nie zwracali uwagi na warunki,
                                                  w jakich przyszło im żyć. George Sand była w wesołym nastroju
                                                  a Chopin zadowolony i szczęśliwy. "Niebo jak turkus, morze
                                                  jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie - pisze
                                                  do wydawcy Fontany.

                                                  Wkrótce przenoszą się do willi w wiosce położonej w pobliżu
                                                  Palmy. Dom nosił nazwę "Willa Son Vent"; prostokątny z żaluzjami
                                                  w oknach i rozpadającymi sie schodami. Był prymitywnie umeblowany
                                                  ale nikomu to nie przeszkadzało.mimo, że był listopad, panowała
                                                  tu pięna i słoneczna pogoda, jak w Paryżu latem, co okazało sie
                                                  korzstne dla zdrowia Chopina. Pewnego dnia wybrali się na odludne
                                                  miejsca od wybrzeża. Gdy wracali, od morza wiał porywisty wiatr,
                                                  co zaszkodziło Chopinowi, który od kilku lat miał problemy
                                                  z płucami. W pewnym sensie był to jakiś punkt zwrotny w jego życiu,
                                                  ponieważ odtąd nigdy już nie był w pełni zdrów. Ostry bronchit,
                                                  jaki się wywiązał, a także kiepskie warunki życia w domu - coraz
                                                  bardziej zaczęły dawać się we znaki. Skończył się *lazur nieba*
                                                  zaczęła pora ulewnych deszczów. Ulewne deszcze omal nie zatopiły
                                                  willi, nagie gipsowe ściany nasiąkały coraz bardziej wilgocią
                                                  i w domu zapanowało przejmujące zimno. Jedyną ochroną przed
                                                  szalejącymi żywiołami był piec opalany węglem drzewnym,z którego
                                                  wydobywał się gryzący dym. Chopin coraz gorzej kaszlał.
                                                  • super222 Re: Sukces polskiego pianisty 09.02.10, 20:55
                                                    Sukces Krystiana Zimermana we Florencji.

                                                    Owacją na stojąco zakończył się recital pianisty w Teatro della
                                                    Pergola. Z miejsca poderwał publiczność słynny tenor Andrea
                                                    Bocelli, który siedział w pierwszym rzędzie i po ostatnim
                                                    akordzie wstał z fotela.

                                                    Zimerman i Rafał Blechacz zaingurowali włoskie obchody
                                                    Roku Chopina w Sali Akademii Narodowej Santa Cecilia
                                                    w rzymskim Auditorium Parco della Musica i mediolańskiej
                                                    La Scali. Koncerty Polaków układają się w cykl *Trzech zwycięzców
                                                    Konkursu Chopinowskiego trzech pokoleń*.
                                                    Trzecim pianistą jest Maurizio Pollini, zdobywca pierwszej
                                                    nagrody w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym
                                                    im. Fryderyka Chopina, w roku 1960. Jest pianistą włoskiego
                                                    pochodzenia. (GW)

                                                  • sagittarius954 Re: Sukces polskiego pianisty 10.02.10, 09:56
                                                    A jakby nie wstał Bocelli ?
                                                  • super222 Re: z George Sand na Majorce 11.02.10, 16:48
                                                    Rozeszła się we wsi pogłoska, że kompozytor chory jest na
                                                    gruźlicę, co natychmiast dało podstawę właścicielowi, do podwyższenia
                                                    czynszu. Sytuacja George i Chopina stała się naraz rozpaczliwa.
                                                    George zarezerwowała trzy pokoje i ogród w klasztorze Valdemosie.
                                                    Sand jest pod urokiem ogromnego i wspaniałego konwentu w górach.
                                                    Ogród usłany jest pomarańczami i cytrynami. Jedynymi mieszkańcami
                                                    tego miejsca jest zarządca i służąca.
                                                    Zamieszkali w klasztorze 15 grudnia. Chopin był nadal bardzo chory,
                                                    a jednak zaledwie dzień wcześniej pani Sand pisała, że kompozytor
                                                    wraca do zdrowia i ma nadzieję na dalszą poprawę. Niestety...
                                                    Klasztor wystawiony był na działanie silnych wiatrów i fatalnej
                                                    pogody. Wilgotne, lepkie, deszczem podszyte mgły napływały od
                                                    morza, a słońce nieczęsto ukazywało się zza zimowych chmur,
                                                    z wyjątkiem sporadycznych przypadków. Mimo braku wygód i
                                                    odpowiedniego jedzenia, Chopin wydawał się jednak podniesiony na
                                                    duchu dzięki nowemu otoczeniu. W tym czasie *Chopin był namiętnie
                                                    zakochany i opętany zazdrością* - choć pani Sand określała swoje
                                                    uczucie wobec niego jako "macierzyńskie". Głównie zajmowała sie
                                                    pisaniem książki "Spiridion" i uczyła dzieci, które żyły swobodnie,
                                                    rozkoszując się nowym otoczeniem. Chopin natomiast komponował,
                                                    spokojny w poczuciu jej bliskości. Z czasem jednak sielanka była
                                                    już tylko wspomnieniem, bo niegościnność ludzi, izolacja w jakiej
                                                    się znaleźli - szczególnie kompozytor - a także wpływ fatalnej
                                                    pogody, stały sie przyczyną obsesyjnego rozważania swego położenia.
                                                    Oboje zdecydowali się wreszcie zakończyć niefortunne wakacje
                                                    i poczynili przygotowania do opuszczenia wyspy.
                                                    Po bardzo trudnej podróży do Palmy, wsiedli na statek do Barcelony,
                                                    skąd zabrał ich statek francuski, gdzie zapewniono Chopinowi
                                                    dobrą opiekę lekarską. Następnie udali się do Marsylii, gdzie
                                                    bardzo szybko odzyskał siły. Skoro tylko poczuł się lepiej,
                                                    Chopin starał się dzielić życie z George w sposób pełniejszy.
                                                    Zachęcał ją do zainteresowani sie literaturą polską, a nawet
                                                    tłumaczył dzieła Mickiewicza, którymi była zachwycona.
                                                    Następnie udali się w krótką podróż do Genui, która dla Sand
                                                    była podróżą wspomnień ze związku z poetą Alfredem de Musset.

                                                    Z Genui udali się w podróż do domu pisarki w Nohant, by znaleźć
                                                    się w otoczeniu przyjaciół i cieszyć się sielankowym życiem
                                                    wiejskim. Lata spędzone przez Chopina w Nohant okazały się
                                                    kulminacyjne dla jego rozwoju jako kompozytora.


                                                    '
                                                  • super222 Re: z George Sand w Nohant 12.02.10, 16:17
                                                    Z początku Chopin był oczarowany posiadłością i domem George Sand
                                                    utrzymanym w stylu Ludwika XVI. Była to zwyczajna, bezpretensjonalna,
                                                    lecz piękna rezydencja. W ogrodzie bzy, krzewy w skrzynkach na
                                                    tarasie, trawniki i winorośla, śpiew słowików - stanowiły
                                                    urozmaicenie po koszmarnym pobycie na Majorce.
                                                    George Sand tak kiedyś zauważyła: "Prowadzimy wciąż takie samo
                                                    monotonne, spokojne życie. Jadamy pod gołym niebem, palimy i
                                                    rozmawiamy, a wieczorem Chopin gra dla mnie o zmierzchu, po czym
                                                    kładzie się spać jak dziecko, o tej samej porze co Maurycy
                                                    i Solange.
                                                    Jesienią, Chopin i Sand zlecili wyszukanie mieszkań
                                                    w Paryżu odzielnie dla niej i dla niego. W Paryżu zależało im na
                                                    zachowaniu wizerunku artystycznych przyjaciół, aniżeli kochanków
                                                    pozostających w intymnym związku. Niewielu obcych ludzi zgłębiło
                                                    ich tajemnicę. W październiku zamieszkali w wynajętych mieszkaniach
                                                    (!) w najelegantszej części miasta i wkrótce porwał ich wir życia
                                                    towarzyskiego arystokracji. Sztuka George Sand pt. "Cosima"
                                                    wystawiona w Comedie Francaise poniosła klęskę i pisarki nie było
                                                    stać na opłacenie kostów pobytu w Nohant. Z tego też względu
                                                    Chopin spędził w Paryżu cały rok 1840.
                                                    W roku 1840 pisarka zaczęła publikować w odcinkach powieść, której
                                                    treść była zbieżna z jej życiem. Z kart książki wyraźnie można
                                                    było odczytać jak w ciągu tego okresu w początkowym idyllicznym
                                                    szczęściu pojawiać sie zaczęły chłód i obcość.
                                                    Również nieporozumienia wywołane przez dorosłe już dzieci pisarki
                                                    nie pozostały bez wpływu na wzajemne konflikty kochanków.
                                                    W okresie od marca 1846 do lata 1847 w domu pisarki miało miejsce
                                                    kilka nieprawdopodobnych scen, przez co charakter pierwszych lat
                                                    miłości został bezpowrotnie stracony. Lato 1847 było ostatnim
                                                    w domu George Sand w Nohant.
                                                    Ich ostatnie spotkanie miało miejsce w marcu 1848 roku.
                                                    Było to spotkanie pełne kurtuazji, uprzejmości, lecz żadna
                                                    ze stron nie zainicjowała próby puszczenia w niepamięć przyczyny
                                                    zerwania. A jednak pomimo wszystko, Chopin nigdy nie zapomniał
                                                    George Sand i aż do końca swych dni przechowywał pukiel jej włosów
                                                    w swoim pamiętniku.
                                                  • sagittarius954 Re: z George Sand w Nohant 12.02.10, 17:14
                                                    I dziś dzieci są niejednokrotnie powodem kłótni w życiu dwóch kochających się osób.
                                                    Czyli w "przyrodzie" nic specjalnie się nie zmienia .
                                                    A miłośc staje się powodem niezwykłej twórczości . Czy cos innego dałoby taki
                                                    urodzaj ? Czyli kochajcie , zawsze stanie się to powodem urodzenia nie tylko
                                                    kochanych osób smile
                                                  • super222 Re: Solange Dudevant-Sand 14.02.10, 11:13
                                                    ...córka George Sand z małżeństwa z Casimirem
                                                    Dudevantem, po rozpadzie małżeństwa rodziców
                                                    pozostała przy matce.

                                                    Osiemnastoletnia Solange zaręczyła się z Fernandem de Preaulx -
                                                    młodym człowiekiem o dobrych manierach i charakterze. Po kilku
                                                    miesiącach narzeczeństwa Solange zrezygnowała z małżeństwa, co
                                                    w kręgach towarzyskich Paryża wywołało skandal. Powodem zerwania
                                                    zaręczyn, był *ten drugi* w postaci Auguste-Jean-Baptiste
                                                    Clesinger, były żołnierz, a aktualnie rzeźbiarz bez grosza
                                                    w kieszeni. Miał on okazję poznać - kilka miesięcy wcześniej -
                                                    George, a gdy poznał uderzająco pięknej Solange, zapragnął ją
                                                    mieć dla siebie. Rodzina George Sand schroniła się do Nohant,
                                                    a za nią podążył Auguste. Tam, uwiódł Solange i próbował z nią
                                                    uciec. Skończyło się na pośpiesznie zawartym małżeństwie.
                                                    Jeśli nawet Chopin był wytrącony z równowagi z powodu małżeństwa
                                                    Solange - która była zawsze jego ulubienicą - z takim nierobem
                                                    jak Clesinger, to nie pokazywał tego po sobie, a w każdym razie
                                                    był zbyt chory, by angażować sie w te sprawy.
                                                    [/i]Solange zawsze była egoistką, ale ta cecha rozwinęła się u niej
                                                    w znacznym stopniu, gdy okazało sie iż mąż nie był tak idalnym
                                                    mężem, jakiego się spodziewała. Rozpętała cały wir zdarzeń,
                                                    rodzinnych utarczek, kłamstw, które miały zaspokoić jej dwa uczucia
                                                    - nienawiści i mściwości. Osobą, która najbardziej w tym ucierpiała
                                                    była jej daleka kuzynka zaręczona i z wzajemnością zakochana
                                                    w przyjacielu Maurycego. Solange po prostu nie mogła pogodzić się
                                                    z myślą, że ktoś może być tak szczęśliwy, gdy jej związek okazał
                                                    się porażką życiową. Pani Sand upomniała ją za to, lecz Solange
                                                    z miejsca oskarżyła matkę o romans z innym przyjacielem Maurycego.
                                                    W kłotni rodzinnej, kiedy to Maurycy chciał strzelać do szwagra,
                                                    pani Sand, nie chcąc mieć na sumieniu morderstwa, szarpiąc sie
                                                    z zięciem, uderzyła go a on oddał ten cios.
                                                    Po takim zachowaniu Solange wraz z mężem zostali wyrzuceni
                                                    z domu w Nohant. Solange natychmiast przedstawiła Chopinowi w liście
                                                    fałszywy przebieg (jak to już miała we krwi) wydarzeń.
                                                    Chopin uwierzył jej i udzielił pomocy, o którą go prosiła.
                                                    Napisał o tym do ukochanej, pragnąc pewnie zaskarbić sobie jej
                                                    uznanie, a nie wiedział, że w sercu George rozpęta prawdziwą
                                                    furię na myśl, że Chopin - w znacznym stopniu bezradna ofiara
                                                    okoliczności - okazał się przeciwnikiem i sprzymierzeńcem Solange.
                                                    Napisała do Chopina ostry w tonie list, po otrzymaniu którego
                                                    stosunki uległy dalszemu pogorszeniu.
                                                    .Szkoda jaką te zajścia wyrządziły zarówno Chopinowi, jak
                                                    i pani Sand, była nie do naprawienia.--------------------------
                                                  • sagittarius954 Re: Solange Dudevant-Sand 14.02.10, 11:17
                                                    Solange - pyle marny ....
            • cortyzol Re: afrodyzjaki 04.02.10, 19:56
              super222 napisała:

              [i]>
              > [b]Atrakcyjnie mówiący mężczyzna działa na kobiety.
              > Ładna mowa może być afrodyzjakiem.


              > Prątki gruźlicy powodują nadmierne wydzielanie podtlenku azotu a tym samym
              bardzo dużą nadpobudliwość seksualną.Coś a la viagra.
              > Kilka dni wcześniej, w tym wątku, napisałam o podobnym
              > działaniu na mnie (o skromności kobieca...)muzyki Chopina.
              >
              > W związku z twoimi wątpliwościami wyrażonymi w poście j.w.
              > pragnę zapewnić, że ja uważam, iż braki tężyzny fizycznej,
              > uzupełniał pięknymi utworami. Kochało go przecież kobiet
              > wiele. Polecam przeczytanie wywiadu, bardzo ciekawy...,
              • cortyzol Re: afrodyzjaki 05.02.10, 16:12
                Przepraszam Super222 w poprzednim poście coś z kursywą nie zadziałało a
                powinno być tak;

                > [b]Atrakcyjnie mówiący mężczyzna działa na kobiety.
                > > Ładna mowa może być afrodyzjakiem.

                >
                > > Prątki gruźlicy powodują nadmierne wydzielanie podtlenku azotu a tym
                samy jest takim naturalnym afrodyzjakiem

                > z
                > bardzo dużą nadpobudliwość seksualną.Coś a la viagra
                .
                > > Kilka dni wcześniej, w tym wątku, napisałam o podobnym
                > > działaniu na mnie (o skromności kobieca...)muzyki Chopina.
                > >
                > > W związku z twoimi wątpliwościami wyrażonymi w poście j.w.
                > > pragnę zapewnić, że ja uważam, iż braki tężyzny fizycznej,
                > > uzupełniał pięknymi utworami. Kochało go przecież kobiet
                > > wiele.
                [b]

                Myślę ,że teraz będzie ok.[/b]
                • super222 Re: afrodyzjaki 10.02.10, 09:16
                  Prawo dziobania
                  to nic innego jak reguły rządzące zwierzętami.
                  Lepszy jest ten, kto potrafi zapewnić poczucie
                  bezpieczeństwa oraz ten kto przewodzi w stadzie.
                  Afrodyzjak władzy najsilniej działa
                  na kobiety - tłumaczy prof. Zbigniew Starowicz.
                  ---
                  PS. wyjaśnienia dla młodomyślących big_grin
                  - prof. Zbigniew Starowicz - Autorytet w dziedzinie
                  seksuologii. Przystojny, zupełnie siwy pan.
                  Nie wiem ile ma lat.

                  - wypowiedź profesora znalazłam w necie kilka dni
                  temu, kiedy to poproszono go o skomentowanie
                  objawów pękającej miłości pewnego polskiego
                  małżeństwa zamieszkującego w Londynie, a które
                  było sławne w roku 2009.
    • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski i co dalej Super222??:) 23.02.10, 19:07
      Rok się zamknął już ?, Tylko dlaczego zegary północy jeszcze nie wybiły ?
      big_grinbig_grinbig_grin A może nutki się rozbiegły ? big_grinbig_grinbig_grin
      • super222 Re: Rok Chopinowski i co dalej Super222??:) 23.02.10, 20:34
        Przecież tego nikt nie czyta, a zebranie materiału
        kosztuje sporo czasu (biblioteka, przeczytać, streścić,
        w końcu napisać na forum). Dużo muzyki Chopina w radio,
        słucham i jest mi żal, że nie mam z kim podzielić się
        zachwytem. big_grinbig_grinbig_grin
        Już pewnie transmisja z Zimowej Stolicy Świata.
        Może będzie medal?
        Cieszę się, że się odezwałeś (wiadomo - romantyk) w tym
        wątku. Przemyślę, prześpię, postaram się podjąć jakąś
        decyzję. Uważam, że jest kusząca.
        Dobrej nocy. big_grin
        • super222 Re: ławeczki zasypane śniegiem 24.02.10, 07:53
          Starsza pani potraktowała ławkę jak mapę i busolę
          w jednym. Otóż turystka, idąc na północ Traktem Królewskim
          w stronę Starego Miasta, sprawdza marszrutę na meblu ulicznym,
          wczytuje się w schemat i, o zgrozo, odkrywa, że choć w oddali
          majaczy już Kolumna Zygmunta, to tam ma sie spodziewać pomnika
          Chopina w Łazienkach.
          Na szczęście jest na to rada.

          Musimy ławki obrócić o 180 stopni - mówi urzędniczka
          z biura promocji miasta. Przetarg organizował Zarząd Oczyszczania
          Miasta.
          Z 14 ławek obrócić trzeba cztery, ale teraz nie można tego
          zrobić, bo stoją w zaspach. Trzeba więc czekać, big_grin aż śnieg
          stopnieje.
          O *grających* ławeczkach można przeczytać w tym
          wątku, w jednym z pierwszych postów. big_grin
          • sagittarius954 Re: ławeczki zasypane śniegiem 24.02.10, 09:15
            Się wydało 100 mln na walkę ze śniegiem , to znaczy na zasypanie części jezdni i
            chodników a teraz nie ma na odkopanie tego co jest wizerunkiem miasta . Readni
            czy Wy jesteście bezradni ?? Żeby Krakowskiego Przedmieścia nie odkopać z
            grającymi ławeczkami?? Wstyd ... Tak prawdę powiedziawszy to ja też ich nie
            widziałem big_grin
            Ale za to wypożyczyłęm sobie z biblioteki grającą książeczkę pt: Chopin Walce
            Zoltan Kocsis . Gram sobie i czytam o Delfinie Potockiej , ech ładna babeczka
            była , nie dziwię się panu Szopę że walc e-moll dla niej napisał , jak to dobrze
            być kobietą ...ach achbig_grinbig_grin
            • sagittarius954 Delfina Potocka 24.02.10, 09:22
              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/archive/f/f2/20081225123813!Delfina_Potocka_4.jpg

              No czyż nie urocza istota ? Ja bym dla niej nie tylko e-moll ....big_grin
              • super222 Re: Szopenka 24.02.10, 12:58

                Justyna, jesteś Szopenką śniegu!

                ...do Justyny Kowalczyk-
                komentator Polskiego Radia Tomasz Zimoch.
                https://emoty.blox.pl/resource/ski.gif
              • super222 Re: Delfina Potocka 24.02.10, 17:11
                W roku 1825 została żoną Mieczysława Potockiego, syna
                jednego z twórców konfederacji targowickiej. Młodziutkiej
                dziewczynie spodobał się jako mężczyzna i również z powodu
                nazwiska *Potocki*. Delfina przeżywała koszmar w tym małżeństwie.
                Potocki był skąpy, bezwzględny, mściwy i okrutny. Pięciokrotnie
                rodziła dzieci, z których nie przeżyło ani jedno. Była bita,
                więziona, głodzona. Pod pretekstem poddania się operacji
                ginekologicznej, wyjechała do Paryża, gdzie nawiązała romans
                z Karolem Augustem hrabią d la Billardevie. Podbojów erotycznych
                tego hrabiego opisywać nie będę, bo lista jest tak długa i z tak
                znakomitymi nazwiskami kobiet, że nie mam odwagi.
                Świeża Polka, stawiająca pierwsze kroki na towarzyskim gruncie
                ówczesnego Paryża, była kąskiem nie lada dla takiego birbanta.
                Pod wpływem kochanka, Delfina stała się *największą grzesznicą*
                przy oficjalnie demonstrowanej pobożności. Taki sposób życia
                ostro potępiał Mickiewicz, który bywał w tych samych kręgach
                towarzyskich.
                Pod koniec roku 1830 Delfina poznała Fryderyka Chopina.
                Początkowa *nić sympatii pod pozorem udzielania jej lekcji gry
                na fortepianie, przerodziła się w gorący romans*.
                Związek przetrwał cztery lata, ale przyjaciółmi zostali całe
                życie.
                W roku 1837 Fryderyk Chopin poznał George Sand.
                ---
                Sagi szukałam e-moll, bez rezultatu.
                • sagittarius954 Re: Delfina Potocka 24.02.10, 17:28
                  Birbant, kokietka i walc Chopina smile
                  Ale dozgonnymi przyjaciółmi byli smileto jest to smile
                  • kocurzak Re: Delfina Potocka 25.02.10, 06:07
                    Dzieki wielkie super222!za ten watek,to nie prawda,ze nikt nie czyta,moja wiedza
                    na temat Chopina jest tak nikla,ze nie osmielalam sie zabierac glosu.Nie jestem
                    wielka fanka muzyki powaznej,ale rowniez nie jest mi do konca obojetna,natomiast
                    biografie "WIELKICH"kompozytorow sa moja pasja od dawna.
                    • sagittarius954 kocurzak mówi wielki tak więc super musisz ... 25.02.10, 06:35
                      znaleźć w swoich przepastnych księgach, ile miał wzrostu Chopin i czy mu na
                      krzesło nakładki nie instalowali podczas klikania w klawisze jakiegoś
                      instrumentu smile
                      A teraz spać , spać spać z mazurkiem ?lepiej iść czy z walcem ? big_grinbig_grin
                    • super222 Re: Delfina Potocka 25.02.10, 07:48
                      Kocurzaku...
                      dzięki za słowa uznania.
                      Przecież ten wątek założyłam dla wszystkich,
                      którzy muzyką Chopina nie interesowali się.
                      Popatrz na pierwsze posty: Sagi mi napisał
                      - na początku tego wątku - że tą muzyką moga
                      sie interesować tylko *koneserzy*.
                      A teraz - zastanawia się czy zasnąć
                      lepiej przy mazurku, czy walcu. Powiem - tylko
                      nokturn...jakiś.
                      Nie trzeba mieć dużej wiedzy (myślisz, że ja mam?)
                      żeby włączyć się emocjonalnie w ROK CHOPINOWSKI.
                      Pod koniec roku może sie okazać, że dysponujemy
                      sporą wiedzą na temat Wielkiego Artysty.big_grin
                      • sagittarius954 Był średniego wzrostu 25.02.10, 12:12
                        W wieku 30 lat kompozytor miał 170 cm wzrostu i 44 kg masy ciała. ...

                        Tak , tak , do olbrzymów nie należał , zapewne w objęciach kobiet niczym puszek
                        był o który trzeba było dbać .
        • konwaliaibez Re: Rok Chopinowski i co dalej Super222??:) 25.02.10, 13:57
          smile czyta, czyta..ja zaczęłam , chociaż jestem w temacie straszną
          dyletantką , to klasyka koi moje serce i dusze...big_grin

          dopiero pod wpływem Twoich Super tekstów , stwierdzam ,że zaganiani
          nie wiemy co się dzieje dookoła ...a tu w całej Polsce dzieje się i
          będzie dziać sporo, chyba każdy z nas w swoim fyrtlu (wink)znajdzie
          dla siebie coś interesującego tylko hmm...trzeba się zainteresować
          Rokiem Chopinowskim........ ;

          chopin2010.pl/=files/attachment/5/244/wnioski_pozytywnie_rozpatrzone.pdf

          Rok Chopinowski 2010 to ogromna szansa na promocję polskiej kultury
          i sztuki.

          Jak powiedział Ignacy Jan Paderewski w setną rocznicę narodzin
          Fryderyka Chopina: „Zabraniano nam Słowackiego, Krasickiego,
          Mickiewicza. Nie zabroniono nam Chopina. A jednak w Chopinie tkwi
          wszystko, czego nam wzbraniano: barwne kontusze, pasy złotem lite,
          posępne czamarki, krakowskie rogatywki, szlacheckich brzęk szabel,
          naszych kos chłopskich połyski, jęk piersi zranionej, bunt spętanego
          ducha, krzyże cmentarne, przydrożne wiejskie kościółki, modlitwy
          serc stroskanych, niewoli ból, wolności żal, tyranów przekleństwo i
          zwycięstwa radosna pieśń (...).” ....

          pięknie powiedziane..smile
          • konwaliaibez Piramida Chopina 25.02.10, 14:18
            "Piramida Chopina w Poznaniu
            To niezwykły projekt edukacyjno – kulturalny realizowany w ciągu
            całego Roku Chopinowskiego. Ambicją projektu jest popularyzacja
            arcydzieł wielkiego kompozytora oraz poszerzenie kręgu odbiorców
            muzyki klasycznej o młodych ludzi, którzy coraz rzadziej odwiedzają
            sale koncertowe. Wyjątkowe walory projektu dostrzeżone zostały przez
            Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które zdecydowało się
            go poprzeć i dofinansować........"

            m.in. 22 lutego odbył się już sad "Z Żelazowej Woli do Paryża"
            "Specjalny koncert poświęcony Fryderykowi Chopinowi.
            W programie padną odpowiedzi na wiele pytań, m.in.
            · Czy Chopin był egoistą?
            · Dlaczego nie chciał pomóc Mickiewiczowi?
            · Do czego potrzebował George Sand?
            · Kiedy nie wolno jeździć na Majorkę?

            Postać Fryderyka Chopina zostanie w pewnym stopniu „odbrązowiona”,
            co nie wyklucza, że zostanie potraktowana z należnym jej szacunkiem
            i podziwem. .

            Wykonane zostaną najważniejsze utwory na fortepian solo oraz z
            towarzyszeniem orkiestry. Poznań – Aula UAM – 22.02.2010 - godz.
            19:00 "...

            Zna ktoś może odpowiedzi lub był na koncercie? smile smile
          • super222 Re: Rok Chopinowski i co dalej Super222??:) 25.02.10, 14:22
            Dziękuję za piękne słowa.
            Wszystko, co dostrzeżemy w środkach masowego
            przekazu (wybaczcie ten żargon), będzie nam
            pomagać w zrozumieniu wielkości Chopina. big_grin
            • super222 Re:Chopin? Niekoniecznie! 26.02.10, 12:28

              W Filharmonii Narodowej w połowie urodzinowego tygodnia,
              emocje wzbudził recital Piotra Andruszewskiego, który
              w środowy wieczór (24 bm.)zagrał: Bacha, Schumanna i Betovena.
              Ten artysta nie włączł się do programu muzyki jubilata.

              We wtorek natomiast (23 bm.) grał Pogorelic, który nie
              potrafi grać Chopina. To, co grał było *parodią Chopina*,
              czym wyrządzono krzywdę słuchaczom i Chopinowi.

              (Gazeta Wyborcza)
              ----
              Żeby chociaż fragmenty tych koncertów w TVP.
              Może ten brak z powodu relacji sportowych? sad
              • super222 Re:Chopin? Niekoniecznie! 26.02.10, 12:37
                Piotr Anderszewski - i mam nadzieję, że
                to jest poprawnie napisane. big_grin
                • nephilim.pl KONKURS 28.07.10, 14:25
                  Słuchajcie, zachęcam do wzięcia udziału w konkursie Lotniska Chopina "Kultura
                  najwyższych lotów". Konkurs jest prowadzony na Facebooku, w którym do wygrania
                  są podwójne zaproszenia na koncerty odbywające się w ramach Roku Chopinowskiego.

                  Link do konkursu: www.facebook.com/LotniskoChop...app_4949752878
                  ;]
              • sagittarius954 Re:Chopin? Niekoniecznie! 26.02.10, 14:26
                Ba, ale Chopinowi i tak to ...hm .... wisi, sorki, leży . Każdy artysta ma prawo
                interpretować muzykę jak chce . A Pogorelić nie pierwszy raz jest
                kontrowersyjnym wydarzeniem .smile
                • konwaliaibez Chopin Fryderyk... 26.02.10, 23:06
                  "Nie z powodu gruźlicy zmarł Fryderyk Chopin, ale mukowiscydozy,
                  genetycznej choroby prowadzącej często do zapalenia płuc i oskrzeli.
                  Takie wnioski, jak podaje "Wprost", płyną z najnowszych analiz
                  Akademii Medycznej w Poznaniu."

                  A w TVNie Stwierdzono,że gdyby Chopin żył obecnie to zdiagnozowano
                  by u niego ADHD ---Zespół nadpobudliwości psychoruchowej.
                  • konwaliaibez Jaki był Fryderyk... 26.02.10, 23:14
                    " Staranności w ubiorze nauczyła Fryderyka matka. Kiedy
                    siedmioletniego Frycka zapytano po koncercie, co najbardziej
                    podobało się publiczności, odparł bez namysłu: mój koronkowy
                    kołnierzyk

                    Dzień rozpoczynał, jeszcze przed śniadaniem, od fryzjera, który go
                    golił i czesał. Frak zamawiał u najlepszego paryskiego krawca,
                    zawsze w stonowanych kolorach. W grę wchodziły czerń, szarości,
                    granat i dyskretny fiolet. Na czarnej kamizelce dopuszczał dyskretny
                    wzór. Pod spodem koszula z białej batysty, na niej szeroki krawat z
                    brylantową spinką. Na nogach buty robione na zamówienie. W zimie
                    płaszcz i białe rękawiczki. Koniecznie kapelusz. smile

                    Młody dandys
                    Nie da się ukryć, Fryderyk Chopin był dandysem. I to już od lat
                    najmłodszych. Na każdy z koncertów, które grywał, będąc dzieckiem,
                    mama Tekla Justyna Krzyżanowska ubierała go w wyjściową białą
                    koszulę. Gdy po jednym z takich występów zapytano małego Frycka, co
                    publiczności podobało się najbardziej, odparł niedbale: "Mój
                    koronkowy kołnierzyk".

                    Miał siedem lat i wiedział, jak brylować w towarzystwie, brylował w
                    nim zresztą chętnie.
                    Do tego wręcz stopnia, że jego ojciec Mikołaj trzymający pieczę nad
                    talentem syna obawiał się, czy nadmierna liczba koncertów nie
                    doprowadzi do przepracowania małego geniusza.

                    A mali geniusze byli wówczas w modzie. Tak bardzo, że księżna
                    Pelagia Sapieżyna zaproponowała ponoć, aby "położyć na afiszach, że
                    małego Chopinka niańka przyniesie na ręku". Później na rękach nosił
                    go cały świat.
                    ...............
                    Dusza towarzystwa
                    Był wprost stworzony do salonowego życia. Dowcipny, obyty, doskonale
                    znający języki obce (angielski, niemiecki, włoski i francuski), do
                    tego całkiem przystojny. Musiał być rozchwytywany w towarzystwie. A
                    towarzystwo wybierał najlepsze.

                    Bywał u hrabiny Delfiny Potockiej, w salonach Czartoryskich i
                    Platerów. Nie lubił dużej publiczności, lepiej się czuł w kameralnym
                    gronie. Mógł sobie na to pozwolić. Udzielał prywatnych lekcji gry na
                    fortepianie. Za godzinę pracy zarabiał pięć razy tyle co francuski
                    robotnik za cały dzień pracy.

                    Był obdarzony nie tylko talentem pianistycznym i ogromnym poczuciem
                    humoru, ale także niezwykłymi zdolnościami aktorskimi. Chętnie i z
                    talentem parodiował znajomych. Lubił wypić, a gdy wypił, potrafił
                    grać łokciami na fortepianie.

                    Poeta Juliusz Słowacki wspominał: "Było nudno, ale w końcu Chopin
                    się upił i zaczął grać. Bawiliśmy się do rana". Grał chętnie, rzadko
                    odmawiał. Po pierwszym publicznym wystąpieniu w Paryżu w roku 1832
                    Robert Schumann orzeka: "Panowie, czapki z głów, oto geniusz...

                    Firmy wydawnicze od razu zauważyły interes do zrobienia, podpisując
                    z nim kontrakty.
                    Chopin został twarzą firmy Pleyel, grał na jej instrumentach,
                    koncertował w jej salonach i zgodnie z umową otrzymywał prowizję od
                    sprzedanych fortepianów.

                    Furiat
                    Do fortepianu był tak przywiązany, że nie potrafił bez niego
                    komponować. W liście z Majorki, na którą pojechał, aby pielęgnować
                    związek z George Sand, pisał: "Fortepian jeszcze nie nadszedł. - Jak
                    go Pan wysłał? Przez Marsylię czy przez Perpignan? Marzę o muzyce,
                    lecz nie gram - bo tu nie ma fortepianów... jest to dziki kraj pod
                    tym względem".

                    Nie był łatwym we współżyciu człowiekiem, gdy tworzył. Salonowa
                    dusza towarzystwa potrafiła przemienić się w pełnego pasji
                    bezkompromisowego artystę przy pracy. Nie był wówczas miły dla
                    bliskich. Przebywanie pod jednym dachem z Chopinem w szale twórczym
                    wystawiało uczucia na ciężką próbę.

                    Popadał wówczas w skrajne stany - od euforii do furii. Potrafił
                    zrobić awanturę o udziec kurczaka.
                    George Sand, kobieta, która mu w tych chwilach towarzyszyła,
                    pisała: "Pomysły muzyczne przychodziły nagle, niespodziewanie, i to
                    w kształtach już zaokrąglonych, wykończonych, gotowych, wspaniałych.
                    Czasami, gdy siedział przy fortepianie, czasem znowu na spacerze.

                    W tym ostatnim razie niecierpliwie oczekiwał końca przechadzki, żeby
                    jak najprędzej mógł dostać się do fortepianu i usłyszeć zachowane w
                    pamięci pomysły muzyczne". Ciężkie chwile, pełne gorączkowej pracy,
                    wahania się, opracowywania szczegółów nachodziły go, gdy siadał już
                    przed klawiaturą. "To, co stworzył w myśli jako całość gotową i
                    wykończoną, gdy miał przelać na papier, analizował aż do przesady; a
                    gdy dane szczegóły nie okazywały się odpowiednimi, wpadał w
                    prawdziwą rozpacz.
                    Zamykał się w swym gabinecie, ślęczał całymi dniami nad swą pracą,
                    płakał, rzucał się jak opętany, łamał pióra, często jeden takt po
                    sto razy przekreślał i przerabiał. Na drugi dzień rozpoczynał tę
                    samą historię z godną współczucia wytrwałością. Nieraz nad jedną
                    stronicą siedział sześć tygodni, a w końcu napisał swój utwór tak,
                    jak za pierwszym razem przelał go na papier" - kontynuuje Sand. "
                    cd.

                    • konwaliaibez Re: Jaki był Fryderyk... 26.02.10, 23:18
                      ..." Co za piękno
                      Chopin lubił się portretować. Swoje portrety chętnie rozdawał
                      znajomym, rodzinie. Zachwycał się tymi dobrze namalowanymi, nie
                      szczędził słów krytyki tym, które mu się nie podobały.
                      W liście do Juliana Fontany pisał: "Biuściku mego do domu nie
                      posyłaj, tylko w szafie zostaw, boby się przelękli".

                      Pod koniec życia schorowany Fryderyk Chopin przy wzroście 170 cm
                      ważył tylko 44 kg. Po dawnym dandysie pozostał jedynie jego cień.
                      Kilka godzin po zgonie Chopina Clesinger zdjął dwie formy z twarzy
                      muzyka, aby wykonać pośmiertne maski. Z pierwszej formy odlał maskę,
                      którą zatrzymał dla siebie. Zachowała ona włoski wyrwane z brody
                      zmarłego kompozytora. Drugą podretuszował, aby wyidealizować twarz
                      zniekształconą przez śmierć i długotrwałą chorobę.

                      Jane Stirling, wieloletnia i oddana uczennica Chopina, była obecna w
                      atelier artysty, gdy powstawała jego pośmiertna maska. Dzieląc się
                      wrażeniami, napisała: "Co za piękno". I to właśnie takiego Chopina,
                      pięknego muzyka, pamiętamy do dziś.

                      Przystojny i dobrze ubrany młody geniusz z Polski na paryskich
                      salonach był wręcz rozrywany. Jego popularność zadecydowała o tym,
                      że – jak byśmy dziś powiedzieli – został twarzą fortepianów marki
                      Pleyel. Dostawał prowizję od sprzedaży ".....(© Materiały prasowe)
                      • super222 Re: Jaki był Fryderyk... 27.02.10, 08:14
                        Jak już byliśmy przy masce kompozytora,
                        to...
                        fragment o sercu:

                        Ludwika siostra Fryderyka, wraz z córką, towarzyszyła
                        kompozytorowi w chwili jego śmierci 17.10.1849 roku.
                        O przyjazd do umierającego prosiła George Sand, która
                        pisała w liście z Paryża *Jesteś najlepszym lekarzem,
                        jakiego Fryderyk miał kiedykolwiek, gdyż wystarczy mówić
                        o Tobie aby wrócić mu chęć do życia*.
                        Gdy Chopin zmarł Ludwika zajęła się likwidowaniem jego
                        mieszkania. Do Warszawy wróciła na początku stycznia 1850 r.
                        Przwiozła ze sobą słój z sercem brata, który
                        trzymała w domu na Podwalu. Dopiero później przeniesiono
                        je do kościoła św. Krzyża.

                        Dom na Podwalu nie został zbombardowany podczas
                        oblężenia Warszawy we wrześniu 1939 r., dopiero w czasie
                        Powstania Warszawskiego został spalony. Biuro Odbudowy
                        Stolicy w roku 1946 podjęło decyzję o całkowitym rozebraniu
                        murów. Konserwatorzy postanowili odsłonić średniowieczne
                        mury obronne starej Warszawy, a tylne ściany budynku
                        przyklejone były do zewnętrznego muru obronnego.
                        • super222 Re:Wielki koncert! 27.02.10, 08:18
                          W poniedziałek 1 marca,
                          transmisja w TVP.
                          Szczegóły w poniedziałek rano.
                          • marii51 Re:Wielki koncert! 27.02.10, 10:02
                            e moll
                            pl.chopin.nifc.pl/chopin/composition/detail/id/197
                            • marii51 Re:Wielki koncert! 27.02.10, 10:09
                              e moll
                              "Preludium e–moll należy do kategorii preludiów elegijnych, wraca w
                              sferę barw ciemnych, nawet posępnych i do brzmień o dużym ciężarze
                              właściwym. Ze szczególną wyrazistością dochodzi w nim do głosu
                              uporczywie powtarzany motyw sekundowy (tutaj: mało–sekundowy),
                              znamienny dla cyklu jako całości. Operuje wolnym tempem, jest
                              niezwykle lapidarne, w ściszonej aurze dynamicznej"


                              a gdyby tak nieba przybliżyćsmile

                              https://www.gify.org/bazagif/helikopter/eli000.gif
                              • marii51 Re:Wielki koncert! 27.02.10, 10:42
                                Chopin w yutube
                                pl.chopin.nifc.pl/chopin/youtube/search
                                • super222 Re:Koncert Galowy 1 marca 2010 r. 01.03.10, 07:40
                                  Transmisja Koncertu rozpocznie sie o godzinie 20,20
                                  w programie I TVP, z Teatru Wielkiego.
                                  Wystąpia:
                                  - Garrick Ohlsson (USA)
                                  laureat I nagrody w MKCh. w roku 1970

                                  - Dang Thai Son(Wietnam)
                                  I nagroda w MKCh, w roku 1980

                                  - Yundi Li - chiński wirtuoz.

                                  Solistom towarzyszyć będą:
                                  - Orkiestra Fransa Brueggena (zespół muzyki dawnej)
                                  oraz
                                  - Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej
                                  pod dyrekcją Antoniego Wita.
                                  ---

                                  • super222 Re:Koncert Galowy 1 marca 2010 r. 01.03.10, 20:06
                                    Telewizyjny jest dzisiejszy wieczór.
                                    Za kilkanaście minut wydarzenie muzyczne
                                    najwyższej wagi.
                                    Później *ORŁY* - polskie nagrody filmowe.
                                    I tak do północy.
                                    Miłego wieczoru wszystkim życzę i mam nadzieję,
                                    że dotrzymacie mi towarzystwa. big_grin
                                    • bosco.ewa Re:Koncert Galowy 1 marca 2010 r. 02.03.10, 11:59
                                      Ja sluchalam tego koncertu na kanale Arte. Po nim program z
                                      Alexseiem Volodinem, ktory gral 24 preludia op.28 Fr.Chopina.Obaj
                                      pianisci grali wspaniale...ale ja nie bylam dostatecznie skupiona,bo
                                      moje mysli krazyly wokol tematu...zostaniesz babcia!!!! Syn moj na
                                      trzy godziny przed koncertem przekazal mi ta wiadomosc!!!! Mam czas
                                      do wrzesnia ,by sie do tego przyzwyczaic.

                                      • super222 Re:Listy. George Sand do Matki Chopina 04.03.10, 12:19
                                        Paryż, 29 maja 1844

                                        Jedyną chyba pociechą, jaką przynieść mogę Najlepszej Matce mojego
                                        drogiego Fryderyka, jest zapewnienie jej o męstwie tego niezwykłego
                                        dziecka i pogodzeniu się z losem. Pani wie, jak głęboka jest jego
                                        boleść i jak zgnębiona dusza, ale dzięki Bogu nie jest chory i za
                                        kilka godzin wyjeżdżamy na wieś, gdzie będzie mógł odpocząć po tym
                                        okrutnym wstrząsie.1)
                                        Myśli jego są wyłącznie przy Pani i siostrach, przy wszystkich
                                        bliskich, których tak gorąco kocha i których strapienie zaprząta
                                        go i niepokoi na równi z własnymi. Proszę więc nie trwożyć się
                                        przynajmniej o jego sytuację zewnętrzną. Nie mogę ulżyć mu w jego tak
                                        głębokim, tak zrozumiałym i tak trudnum do ukojenia bólu, ale
                                        mogę bodaj zadbać o jego zdrowie i otoczyć go taką czułością
                                        i staraniem, jakby to Pani sama uczyniła. Wdzięczny ten obowiązek
                                        biorę na siebie z ochotą i nigdy mu nie uchybię. Obiecuję to Pani
                                        i spodziewam się, że ufa Pani w moje oddanie dla niego.
                                        Nieszczęście Pani odczułabym z pewnością jeszcze dotkliwiej, gdybym
                                        znała wspaniałego człowieka, którego Pani opłakuje.
                                        Najprawdziwsze moje współczucie niezdolne jest złagodzić tego
                                        strasznego ciosu, ale mówiąc Pani, że poświęcę moje dni Jej synowi
                                        i że traktuję go jak własne dziecko, wierzę, że choć od tej strony
                                        zapewniam Jej nieco spokoju ducha. Dlatego też ośmieliłam się
                                        napisać do Pani, i dać wyraz głębokiemu oddaniu dla uwielbianej
                                        matki mego najdroższego przyjaciela.
                                        George Sand
                                        ---
                                        1) Była nim wiadomość o śmierci ojca,
                                        który zmarł w Warszawie 3 maja 1844r.
                                        • sagittarius954 Re:Listy. George Sand do Matki Chopina 04.03.10, 17:39
                                          Podobno więcej daje opieka życzliwej osoby od opieki i tuzina nieczułych lekarzy
                                          . Ciekawe czy i w tamtych czasach karetki jeździły wożąc ludzi od szpitala do
                                          szpitala . Ale to tak na marginesie . Super musisz mi wybaczyć ten wkręt może i
                                          nie do tego wątku . big_grin
                                          A co matka na ten list ? Ostatecznie w chrześcijańskim kraju nie do przyjęcia
                                          chyba była postawa - o b c a kobieta zajmuje się jej synem . Ja tam bym nie
                                          dał ani paznokcia do utulenia przez obcą babę , zamężną babę , co mówić o
                                          reszcie ....
                                          smile
                                          • super222 Re:Listy. George Sand do Matki Chopina 04.03.10, 17:52
                                            big_grin big_grin
                                            Jutro będzie odpowiedź madame Chopin
                                            do George Sand. big_grin big_grin

                                            Uważałam, że dla dobra czytelników forum,
                                            lepiej będzie przepisywać po jednym.
                                            Żeby wzbudzić zainteresowanie...co mi się
                                            pewnie udało. Moim skromnym zdaniem
                                            ta reszta jest najważniejsza.
                                            • konwaliaibez Chopin zagra na giełdzie 04.03.10, 19:54
                                              smile Przepraszam, Super ,że się wcinam ...ale jak donoszą(Nowy
                                              Jork)...obchody rocznicy Chopina dotarły na nowojorską Wall Street.
                                              Przez cały tydzień dla maklerów pianiści grać będą muzykę naszego
                                              wielkiego Fryderyczka. Finasiści podczas przerw w pracy będą mogli
                                              słuchać walców, mazurków, sonat, nokturnów wykonywanych przez
                                              pianistów na 4 pianinach wystawionych w holach budynków Światowego
                                              Centrum Finansowego smile

                                              wzbudzasz zainteresowanie...big_grin
                                            • super222 Re:Listy. Justyna Chopin do George Sand 05.03.10, 12:14
                                              Warszawa 13 czerwca 1844

                                              dziękuję Pani za wzruszające słowa, z jakimi zwróciłaś się do
                                              mnie: przyniosły one trochę spokoju mojej biednej duszy,
                                              skołatanej bółlem i niepokojem. - W nieszczęściu moim jedyną
                                              pociechą są mi łzy i niezatarte wspomnienie o przykładnym
                                              życiu mego szlachetnego przyjaciela; niepokoiłam się bezgranicznie o
                                              Fryderyka. - Odkąd dotknęło mnie nieszczęście, nie przestawałam
                                              myśleć o tym biednym dziecku, które samo, na dalekiej ziemi,
                                              ze swym wątłym zdrowiem i ogromną uczuciowością, załamać się
                                              może pod straszną nowiną. - Otoczona resztą dzieci cierpiałam, że
                                              w tej bolesnej chwili nie dane mi było wziąć w ramiona ukochanego
                                              syna i pomóc mu się dźwignąć z rozpaczy; trapiłam sie nim i myśli
                                              moje nie zaznawały chwili spokoju. - Zrozumieła Pani dobrze mój
                                              stan, trzeba było serca matki, aby to odgadnąć i przynieść mojemu
                                              sercu prawdziwą pociechę, toteż matka Fryderyka dziękuje Pani
                                              najszczerzej i powierza to drogie dziecko Jej macierzyńskiej
                                              trosce. Bądź jego aniołem opiekuńczym, jak byłaś moim aniołem
                                              pocieszenia, i wierzaj mi, że nasz szacunek i wdzięczność dla
                                              Pani dorównują Jej nieocenionemu oddaniu.

                                              J. Chopin
                                              • sagittarius954 Re:Listy. Justyna Chopin do George Sand 05.03.10, 18:22

                                                Jednak zmowa kobiet sięga daleko w wieki .big_grin
                                                a ile ten synek wtedy miał lat?

                                                34 - ładny wiek zawsze się można utulić w jakiejś piersi big_grin
                                                • super222 Re:Listy. 08.03.10, 11:09
                                                  Ciekawa jest historia listów, które do Polski przwiozła siostra
                                                  Chopina Ludwika Jędrzejewiczowa. Listy towarzyszyły jej w podróży
                                                  przez Wiedeń, Wrocław, Opole, Gliwice, Zabrze, Katowice, aż do
                                                  Mysłowic. Tutaj zdeponowała je u przyjaciela rodziny S. Kuźnickiego.
                                                  Obwiała się kontroli celnej na granicy obydwu zaborów i liczyła, że
                                                  w odpowiednim momencie pan Kuźnicki będzie mógł listy przekazać do
                                                  Warszawy (prowadził przedsiębiorstwo spedycyjne).
                                                  Niestety w ciągu roku taka okazja się nie nadarzyła, albo też została
                                                  zapomniana prośba. W maju 1851 r. w Mysłowicach zatrzymał się
                                                  przejazdem (okoliczności bardzo romantyczne) Aleksander Dumas syn.
                                                  Miał nadzieję na spotkanie z ukochaną kobietą, a czas oczekiwania
                                                  skracał sobie czytając listy George i Fryderyka, które dał mu do
                                                  przeczytania pan Kuźnicki. Tenże nie miał bladego pojęcia czyje
                                                  to są listy i jaka jest ich treść.
                                                  Aleksander Dumas był zachwycony i zaskoczony *znaleziskiem*
                                                  i czym prędzej pisze list do ojca:
                                                  - Podczas gdy Ty Ojcze, obiadowałeś z Panią Sand, ja też
                                                  się nią zajmowałem. I jak tu zaprzeczać pokrewieństwu!
                                                  Wyobraź sobie, że trzymam w ręku całą jej dziesięcioletnią
                                                  korespondencję z Chopinem. Pozostawiam to Twej domyślności, czy
                                                  skopiowałem te listy, .... Przywiozę Ci tego cały zeszyt -
                                                  niestety listy te zostały mi tylko pożyczone. Jak to się dzieje,
                                                  że w głębi Śląska, w Mysłowicach, znajduję podobną korespondencję,
                                                  zrodzoną w samy środku Berry? To bardzo proste. Chopin, jak
                                                  wiesz albo nie wiesz, był Polakiem. Kiedy umarł, siostra jego
                                                  znalazła w pozostałych po nim papierach wszystkie jego listy,
                                                  zachowane, posegregowane, włożone do kopert z całym szacunkiem
                                                  należnym miłości. Zabrała je i w chwili powrotu do Polski, gdzie
                                                  wszystko, co miała z sobą, zostałoby bez litości przeczytane
                                                  przez policję, powierzyła je jednemu ze swych przyjaciół,
                                                  mieszkającemu w Mysłowicach. Profanacja miała jednak miejsce,
                                                  ponieważ ja pozwoliłem sobie na wtajemniczenie, ale przynajmniej
                                                  stało sie to w imie podziwu, a nie nakazu policji.
                                                  Wierz mi, nie ma nic smutniejszego i bardziej wzruszającego
                                                  od tych listów, pisanych pożółkłym dziś atramentem, które
                                                  z radością były przyjmowane i dotykane przez istotę dziś już
                                                  nie żyjącą.
                                                  ----
                                                  Jak zareagowali: Aleksander Dumas ojciec
                                                  i George Sand, po otrzymaniu wiadomości
                                                  o *odkryciu* w Mysłowicach, w następnym poście.
                                                  • sagittarius954 Re:Listy. 08.03.10, 12:21
                                                    zapewne domagali się zwrotu ichnich .
                                                    Trzeba przyznać ,że wiedzieli kto i do kogo je pisał i co mogą znaczyć .
                                                    Przyznam się ,że jako młody szczawik zakochany po uszy w młodej pannie też
                                                    takowe pisałem , wiele i z opisem nie tylko uczucia zawładniętego przez serce
                                                    ,ale i z opisami przyrody otaczającej młodego żołnierza stojącego na warcie
                                                    pośród pół mazurskich . Oczywiście listy zaanektował szwagier po kilku latach i
                                                    stał się ich właścicielem . Ani groźbą ani prośbą ich już nie odzyskałem . To
                                                    samo pewnie spotkało listy Chopina do Sandówny .
                                                    Druga sprawa której dowiaduję się ,że Dumas odwiedził Śląsk , to miłe odkrycie .smile
                                                  • super222 Re:szwagier? 08.03.10, 13:14
                                                    Ludzkość poniosła ogromne straty, bo jak sobie tak
                                                    pomarzę o opisach nie tylko uczucia zawładniętego
                                                    przez serce, ale i opisami przyrody otaczającej młodego
                                                    żołnierza stojącego na warcie,
                                                    to ten szwagier okrutnikiem
                                                    był. Szwagier ,to jest brat młodej panny,
                                                    albo inne znaczenie - następca lub współkochający tę

                                                    szczęśliwą pannę?????? W twoim opisie, kto zacz? big_grin big_grin

                                                    Pewien żołnierz (z Poznania)pisał do mnie każdego dnia.
                                                    Listonosz cierpliwie te listy doręczał, a ja - już wówczas
                                                    zajęta całym sercem przygotowaniami do ślubu, zapomniałam
                                                    o ich istnieniu. Jakież było moje zdziwienie, gdy ujrzałam
                                                    mojego przyszłego męża zatopionego w czytaniu tych listów.
                                                    Były w takiej już nie do noszenia torebce z paskiem na ramię.
                                                    Torebka była pełna...Panowie nosili identyczne imiona,
                                                    Mało brakowało a do ślubu by nie doszło. Co ja się musiałam
                                                    nagimnastykować i musiałam pozwolić na *jego osobiste*
                                                    spalenie całej tej korespondencji. Szkoda, bo też ładnie
                                                    pisał... big_grin
                                                  • sagittarius954 Re:szwagier? 08.03.10, 14:44
                                                    Potocznie szwagier, bo to mąż siostry żony .
                                                    I nie przesadzaj z tą ludzkością big_grinbig_grin Ostatecznie Sagittarius954 nie zdobył
                                                    literackiej nagrody nobla ani żadnej innej , choćby forumowej big_grinbig_grinbig_grin
                                                    Za to Szwagier czytał przed miłością fizyczną te listy swojej zonie i do dzisiaj
                                                    nie przyszło mi głowy zapytać ją, jak już tak się kochała i przymykała oczy ,
                                                    kogo widzi ?
                                                    Męża czy mnie ? big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                                                    To miałaś zazdrośnika męża smile Osobiście leczyłbym go swoimi decyzjami , gdybym
                                                    był tobą , wybieraj ja albo listy dupku .big_grin Oczywiście mam nadzieję, że naruszam
                                                    czułego miejsca, ale superku z góry ślę przeprosiny .
                                                    Do głowy przychodzi mi i taka myśl czy sobie Chopin pewnych rzeczy też nie
                                                    wyobrażał, czego odzwierciedleniem były jego utwory , a były ? smilesmile
                                                  • super222 Re:szwagier? 09.03.10, 09:40
                                                    Wyraźnie odbiegamy od głównego tematu wątku.
                                                    Czy utwory kompozytora były odzwierciedleniem
                                                    jego obrazów z wyobraźni?
                                                    Naturalnie, były. Bo jak wytłumaczyć, że
                                                    działają na mnie w sposób...hm,hm,...
                                                    jednym słowem był ON romantykiem...no, co?..
                                                    ---


                                                    Aleksander Dumas syn
                                                    znalazł się w Mysłowicach, odesłany pod jakimś pretekstem
                                                    przez strażników granicznych. Do takiej sytuacji doprowadziła go
                                                    miłość do Lidii hr. Nesselrode, młodziutkiej żonie Dymitra - bogacza.
                                                    Intryga osnuta wokół tej miłości zmusiła hrabiego do postarania
                                                    się o zakaz wpuszczania uwodzicila w granice Rosji.
                                                    Nieświadom tego Aleksander Dumas syn, w oczekiwaniu na wieści od
                                                    ukochanej skracał sobie czas czytaniem listów George Sand i Chopina.

                                                    Cała ta historia jest prawie nieznana.
                                                    Niewiele osób słyszało o pobcie A.D. w Mysłowicach
                                                    i o odnalezionych listach.
                                                  • super222 Re:Listy. 09.03.10, 09:55

                                                    Po otrzymaniu listu od syna, Aleksander Dumas ojciec od razu
                                                    napisał list do George Sand. Oto interesujący fragment:

                                                    "...proszę mi pozwolić przesłać sobie fragment listu Aleksandra,
                                                    który miał właśnie okazję mówienia o pani w Mysłowicach.
                                                    Proszę spróbować odczytać jego pismo. Być może chciałaby Pani
                                                    wrócić do tych listów, o których pisze; z tego, co mówi, wynika,
                                                    że nie byłoby to zby trudne."
                                                    W następnym liście pisze do niej (jej odpowiedź na pierwszy list
                                                    jest nieznana).
                                                    "Droga i sławna,
                                                    List Pani głęboko mnie zasmucił. Dlaczego doprawdy chce Pani,
                                                    by serce się zestarzało, i cóż na to pragnienie, żebym je widział
                                                    całe w zmarszczkach? O nie, serce Pani jest takie jak serce
                                                    Indiany, Walentyny, Klaudii, a bynajmniej nie takie jak Lelii.
                                                    SercePani jest młode, dobre, jest wielkie, i to, że krwawi przy
                                                    najlżejszym draśnięciu, jest tego najokazalszym dowodem.
                                                    ...
                                                    Jeżeli Aleksander przyśle lub przywiezie listy (zostanie tam jeszcze
                                                    dwa tygodnie), natychmiast wyruszam do Nohant, ściskam Panią
                                                    i wracam.

                                                    Proszę być silną i dzielną jak geniusz, który Panią przepełnia.
                                                    Z całym szacunkiem serca - A. Dumas ojciec"
                                                    ----
                                                    Ach...!!!! smile
                                                  • sagittarius954 Re:Listy. 09.03.10, 12:16
                                                    To "ach" jest wiele mówiące .big_grin
                                                    Nie ma istoty żeńskiej , która nie podda się słowu miłości , dodaj tylko w
                                                    zdaniu , zaznacz je i otocz specjalną aurą a słowo "serce" nabierze nie tylko
                                                    medycznego wyrazu . Dodaj wiele poetyckich stwierdzeń, wymyśl sam porównania
                                                    swego uczucia do tego położonego centralnie w ciele człowieka narządu , wreszcie
                                                    wlej weń niesamowite ciepło udowodnienia drugiemu odmiennemu człowiekowi o
                                                    podobieństwie istniejącym między nimi i masz przyjaciela po drugiej stronie
                                                    wypowiedzianych słów zapisanych , które nabierają z wiekiem i każdym czytającym
                                                    człowiekiem specjalnego znaczenia i łączą ich w niewidocznym kręgu .Ale tak jak
                                                    łatwo ludzie ulegają miłości tak łatwo ogarnia ich nienawiść .
                                                    A Pani serce ,superko, z takim zadowoleniem przyjmuje ten wątek choć właśnie ono
                                                    wie o jednej tajemnicy . Nigdy nie zostanie powleczone zmarszczkami . Gorzka
                                                    tajemnica życia nie dotrze do jego wnętrza a ono młode wciąż, będzie biło
                                                    napędzając nie tylko postać tajemniczej kobiety ukrytej pod nickiem . Odda część
                                                    swego istnienia założonemu wątkowi i podążającemu w ślad za postami każdej
                                                    istocie pragnącej zaznać niezwykłego ciepła wydobytego kiedyś przez niezwykłego
                                                    twórcę i zwykłego człowieka jakim był Chopin .
                                                  • sagittarius954 Re:szwagier? 09.03.10, 12:00
                                                    Naprawdę tak myślisz superku ,że odbiegamy od tematu? A może Chopin właśnie chce
                                                    nam pokazać siebie , swą zwyczajną twarz poprzez swe życie . Był zwykłym
                                                    człowiekiem i jedynie rys muzyczny , niebywały talent odróżnia go od nas .
                                                    Dlatego odnajdujemy w swoich życiorysach wiele podobnych fragmentów do jego .
                                                    Każdy z nas jest utalentowany , pewne talenty zostają dostrzeżone inne nie i
                                                    nigdy nie zostaną wydobyte na powierzchnię .Ba , gdyby uznać każdego człowieka
                                                    za wyjątkową istotę , a ja tak uznaję , musiałaby się zmienić ocena i
                                                    dostrzeżenie tych niesamowitych cech . Oprócz jeszcze samego niezwykłego talentu
                                                    potrzebna jest presja na uwypuklenie jego , poddanie się niemal właśnie
                                                    talentowi i pragnienie pokazania go za wszelką cenę .
                                                  • super222 Re: Listy - zakończenie. 11.03.10, 07:55
                                                    Tak pięknie podsumowałeś moje skromne
                                                    wysiłki... dziękuję.
                                                    ---
                                                    Dumas syn, taki oto list wystosował do pani Sand,
                                                    będąc jeszcze w Mysłowicach.
                                                    "Pani,
                                                    Jestem jeszcze na Śląsku i bardzo mnie to cieszy, gdyż da
                                                    mi to sposobność być Pani użytecznym.
                                                    Za kilka dni będę we Francji i czy pani Jędrzejewiczowa mnie do
                                                    tego upoważni, czy nie, przywiozę Pani te listy, które pragnie
                                                    Pani mieć z powrotem. Istnieją sprawy tak słuszne, że zbędne
                                                    są dla nich jakiekolwiek pełnomocnictwa. Rozumie się, że kopia
                                                    korespondencji zostanie Pani zwrócona jednocześnie i taki będzie
                                                    szczęśłiwy koniec wszystkich niedyskrecji.
                                                    Proszę mi jednak wierzyć, że nie było profanacji. Serce, które
                                                    z tak daleka i tak bardzo niedyskretnie stało sie powiernikiem
                                                    serca Pani, należało do Pani już od dawna, a do rozmiarów i dawności
                                                    tego uwielbienia trzeba przyłożyć miarę największą.
                                                    Proszę w to uwierzyć i przebaczyć.
                                                    Przyjmij, Pani, wyrazy najgłębszego poważania".
                                                    ....
                                                    ... podała je swemu młodemu gościowi, a gdy na nie rzucił okiem,
                                                    gdy się przekonał, iż w pakiecie znajdowały się i listy Chopina
                                                    do niej, i gdy je z powrotem oddał ich właścicielce z zapytaniem,
                                                    co zamierza uczynić z tą całą korespondencją - ona, zamiast
                                                    odpowiedzi na to pytanie, podeszła do kominka, którego rozpalony
                                                    węgiel ogrzewał cały pokój, i w tejże chwili, zanim ją Dumas
                                                    zdołał powstrzymać od tego postanowienia, cały zbiór listów
                                                    zawierających tajemne dzieje dwu wielkich serc, dwu genialnych
                                                    istot, zajął się płomieniem...".


                                                  • sagittarius954 Re: Listy - zakończenie. 12.03.10, 08:51
                                                    I cały żar miłości wyparował w prawdziwym niszczycielskim ogniu .
                                                    A jednak to co w miłości najwspanialsze przetrwało . Żyje w pamięci ludzi
                                                    kochających i potrafiących docenić wspaniałe uczucie .Poniekąd tamta miłość
                                                    staje się wzorem do naśladowania , czyż nie ma w dzisiejszych czasach Julii i
                                                    Romeów , Chopinów potrafiących dla wybranek stworzyć choćby skrawek miłosnego
                                                    lądu? Póki istnieje miłość, póki istnieje na ziemi kobieta i mężczyzna, póty
                                                    amorki ze strzałami dalej fruwać będą łączyć w miłosnym uniesieniu dwie wybrane
                                                    dusze . Warto nieraz przeżyć i 76 lat bez miłości by dowiedzieć się jak ona jest
                                                    wspaniała , gdy dosięgnie swym wybraniem nawet starca . A cóż mówić i
                                                    kilkunastolatkach . ??Jakież wspaniałe jest to uczucie całkowicie dziewicze i
                                                    niepoznane , ileż prostych błędów jest do popełnienia , ileż kwiatów do
                                                    wręczenia, ileż żarliwych zapewnień i goryczy rozstania . Dzięki superku za
                                                    listy ,ale mam nadzieję że jeszcze coś wyskubiesz z tej księgi miłości twórcy i
                                                    kochającej go kobiety .smile
                                                  • super222 Re: Z życia wyższych sfer 12.03.10, 09:14

                                                    Jego Królewska Wysokość Karol, książę Walii,
                                                    następca brytyjśkiego tronu, wraz z małżonką,
                                                    księżną Kornwalii Camillą Parker-Bowles wybierają
                                                    się do Polski, Czech i Węgier.
                                                    W Warszawie książęca para wyląduje w poniedziałek
                                                    15 marca. Książę - na prośbę matki, królowej Elżbiety II,
                                                    która z kolei została o to poproszona przez rząd - spotka
                                                    się z prezydentem i premierem RP, z młodymi muzykami
                                                    z okazji dwusetnej rocznicy urodzin Fryderyka Chopina.
                                                    ---
                                                    S.
                                                  • sagittarius954 Re: Z życia wyższych sfer 12.03.10, 09:23
                                                    Gdzieś czytałem ,że przyjeżdżają tutaj zakupić zamek na letnie wakacje , a tak
                                                    przy okazji dopiero te spotkania . Jakby by nie było , spotkania prezydentem i
                                                    premierem to nudy , za to na spotkaniu z młodymi muzykami lody stopnieją .
                                                    Chociaż czy Karol lubi taką muzykę ? A jego super Bowles ? Zadać można
                                                    pytanie, Karol zamienił Dianę na Bowles , jednak pierwszej nie kochał a drugą
                                                    zdaję się że tak , na swój książęcy sposób .smile
                                                  • super222 Re: bez miłości??????? 12.03.10, 09:37
                                                    Dawno już tak się nie uśmiałam.
                                                    Bez miłości 76 lat?
                                                    To długo będziesz musiał jeszcze czekać?

                                                    Podczas pisania niniejszego postu, pojawił się
                                                    twój o wizycie pary książęcej. Czyż Oni nie są
                                                    przykładem na to, że gdy sie kocha, to wszystko
                                                    można pokonać. Warunek: muszą być pieniądze na
                                                    kwiaty i inne brylanty, które to akcesoria skutecznie
                                                    przekonują wybrankę o miłości największej.
                                                    A swoją drogą, kochać starszą, mniej urodziwą super
                                                    Bowles, mężatkę i nie kochać Diany, ślicznej, młodej
                                                    i matki swoich dzieci. To już najdziwniejszy dziw
                                                    nam współczesny.

                                                    Jasne, że będę pisała nadal wspomnienia z życia tutułowej
                                                    pary w wątku. Nie wyobrażasz sobie jak ja się *rozwijam
                                                    intelektualnie* czytając różne różności, których normalnie
                                                    bym nie wzięła do ręki. Wciąga, interesuje, a w RMFclassic
                                                    koncerowe wykonania utworów.
                                                    Zawitała ponownie zima, jest biało. Dobrze, że napisałeś
                                                    bo zrobiło się cieplej. big_grin
                                                  • sagittarius954 Re: bez miłości??????? 12.03.10, 14:20
                                                    Te 76 lat to był przykład , zwykle siebie za przykład nie podaję big_grin

                                                    Oni , czyli Karol i super Bowles są przykładem ,że bogatemu wiatr w oczy nie
                                                    wieje i wiele, jak nie wszystko, zależy od urodzenia . Oczywiście , przyjemnym
                                                    być musi kupowanie zamku albo kolii dla wybranki za marne kilkaset tysięcy dolców .
                                                    Cóż Karol zrobił to co każdy mężczyzna by uczynił , przeleciał młodą niewiastę i
                                                    zobaczywszy ,że ta ma swoje zdanie , w każdej dziedzinie życia tak długo się
                                                    modlił, że wymodlił wdowieństwo . Trach ciach spełniło się marzenie , bo za
                                                    jednym zamachem rozwiązał poprzednie i w skutek dobrej prasy mógł przystąpić bez
                                                    żadnego uszczerbku na honorze do następnego. Już z tą kótra nie wychodzi przed
                                                    szereg.
                                                    Morał z tego taki panowie - módlcie się a będzie wam dane a jak nie to macie
                                                    przechlapane , biedaczki .big_grinbig_grin dla kobiet też jest oczywiście big_grinbig_grinale to może
                                                    następnym razem .

                                                    I o to mi chodziło - zainteresować ( nie tylko Ciebie) jakimś tematem i ciągnąć
                                                    go z korzyścią dla czytających smile Czy Ty w górach mieszkasz ? U nas w stolicy
                                                    szaro buro koty dwa aaaabig_grinbig_grin
                                                    Słowa dotrzymuję a osobiście jestem przekonany iż wątek trafił we właściwe ręce
                                                    , czego dowodem jestem ja , nadal tu siedzę czytając Ciebie super smilechyba wyjdę
                                                    na balkon troszkę się ochłodzić bom dostał rumieńców big_grin
                                                  • super222 Re: Matka i Córka 13.03.10, 09:48
                                                    Od czasu, gdy Solange zerwała zaręczyny z *dobrze ustawionym*
                                                    kandydatem na męża i wyszła za średniej klasy artystę rzeźbiarza,
                                                    stosunki na linii George i Solange były bardzo zimne.
                                                    Natomiast Chopin utrzymywał korespondencję z Solange, a z panią
                                                    George - nie. W takich to warunkach przyszedł czas rozwiązania
                                                    dla młodziutkiej mężatki.

                                                    Chopin do Solange
                                                    Paryż, piątek 3 marca 1848
                                                    Śpieszno mi, by napisać Pani od razu, jak jestem szczęśliwy,
                                                    że została Pani matką i czuje się dobrze. Przyjście na świat
                                                    córeczki Pani więcej mi przysporzyło radości, co Panią wcale nie
                                                    zdziwi, niż narodziny Republiki. Bogu Dzięki, że cierpienia Pani
                                                    minęły. Nowy świat się przed Panią otwiera. Niech Pani będzie
                                                    szczęśliwa. Dbajcie o siebie wszyscy. Czekałem niecierpliwie na
                                                    dobre wieści od Pani.
                                                    .....
                                                    Chopin do Solange
                                                    5 marzec 1848
                                                    ...spotkałem w drzwiach przedpokoju matkę Pani.
                                                    - Powiedziałem jej dzień dobry i z miejsca zapytałem, kiedy
                                                    miała wiadomość od Pani. "Przed tygodniem" - odpowiedziała.
                                                    "Nie miała ich Pani wczoraj, przedwczoraj/" - "Nie".
                                                    - "Więc powiadamiam Panią, że została Pani babką, Solange ma
                                                    córeczkę - i ciesze się, że pierwszy mogę oznajmić Pani tę
                                                    nowinę". Ukłoniłem sie i zszedłem na dół.
                                                  • super222 Re: Matka i Córka 13.03.10, 10:06
                                                    Solange do Chopina
                                                    Guillery, 7 marca 1848
                                                    Biedny Chopinie, Pański list z gratulacjami nadszedł
                                                    w chwili, kiedy moja droga cółreczka wydawała ostatnie tchnienie.
                                                    ...Jestem bardzo nieszczęśliwa, zbyt nieszczęśliwa.
                                                    Gdzie znajdę siłę na zniesienie tylu prób?
                                                    Proszę do mnie napisać, ale nie wspominać o niej.
                                                    To zbyt bolesne. Pogrzebią ją dziś wieczór.

                                                    Solange do Chopina
                                                    Guillery, 13 maja 1849
                                                    Mój Chopinku, chciałam wcześniej podzielić się z Panem
                                                    moją radością, ale byłam zbyt osłabiona, że nie mogłam tego
                                                    zrobić. Mam tłustą córeczkę, tak dużą jak tamta była malutka.
                                                    Nie potrafię Panu powiedzieć, czy jest brzydka czy ładna;
                                                    dla mnie jest zachwycająca; nie może być inaczej. Na pewno jednak
                                                    nie jest ani garbata, ani kulawa i miewa się świetnie.
                                                    Jest mniej ładna niż pierwsza. Tamta była zbyt ładna, żeby żyć.


                                                    Chopin do Solange
                                                    Paryż, 18 lub 19 maja 1849
                                                    Bardzo nieszczęśliwy przyjaciel błogosławi Panią i Jej
                                                    dziecko.Miejmy nadzieję, że przyszłość przysporzy Pani jeszcze
                                                    niejednej pociechy i niejednego dobrodzijstwa. Młodość zobowiązuje.
                                                    To znaczy, że powinna Pani koniecznie być szczęśliwa i zachować
                                                    dobre wspomnienie o tym, który Panią kocha.

                                                    ---
                                                    Druga córka Solange, zwana Nini, stała się z czasem ukochaną
                                                    wnuczką George Sand. Zmarła na szkarlatynę w 7 roku życia.
                                                  • eurytka Re: 200 Chinczyków i 200 fotepianów 13.03.10, 12:58
                                                    200 Chińczyków i 200 grających fortepianów
                                                    na wiosnę ma być gdzieś w Polsce.
                                                    Nie dosłyszałam,
                                                    nie szukałam w neciesmile
                                                  • super222 Re: 200 Chinczyków i 200 fotepianów 13.03.10, 14:53
                                                    Eurytko! Ty mnie nie strasz!!!
                                                  • irsila Re: 200 Chinczyków i 200 fotepianów 13.03.10, 16:55
                                                    A czymże to mam cię straszyć?
                                                    To jest prawda, tych 200 Chińczykówsmile
                                                    Fortepiany wiem, jakoś przeżyjesz,
                                                    Włączyłabym się do dyskusji o Sand i Chopinie,
                                                    jeszcze z 5 lat temu.
                                                    Taka ciekawą książkę wówczas o nich czytałam,
                                                    jedyne co pamiętam to, to,
                                                    że miała żółte zęby od papierosów,
                                                    chodziła w spodniach
                                                    opiekowała się Szopenem,
                                                    była nawet w Polsce.
                                                    Gdzieś nawet był opis polskiej wyboistej drogi,
                                                    jak to się kolebali do naszego kraju przez Ukrainę,
                                                    czy coś,
                                                    tak z dziwnej strony
                                                    nawet to ludziom czytałam o tych drogach,
                                                    i chatach słomą krytych.
                                                    Zdaje mi się, że to było w:
                                                    Leila czyli życie George Sand- Andre Maurois

                                                    p.s.eurytka to moje drugie imię.
                                                  • sagittarius954 Re: Matka i Córka 13.03.10, 14:12
                                                    Mam nadzieję ,że szkarlatyna znów nie wróci jako główne źródło chorób dzieci .
                                                    Co prawda, dawniej kobieta była raczej workiem macicznym bardziej niż kochanką ,
                                                    przyjaciółką .Zamążpójście zobowiązywało ,ale tylko kobietę do rychłego wydania
                                                    na świat potomka , zapewne najlepiej płci męskiej .
                                                    Choć i przyjaźń między kobietą i mężczyzna też inaczej traktowano , bardziej
                                                    prawdziwie i wrażliwie . A może trzeba było mieć w sobie upór nie przekraczający
                                                    granic intymności . W ten sposób stawał się człowiek przyjacielem zamężnej
                                                    kobiety .
                                                    Co by nie powiedzieć, szczęśliwy ten Chopin był .smile
                                                  • sagittarius954 Re: Matka i Córka 13.03.10, 14:04
                                                    Ileż to rzeczy można się dowiedzieć o epoce , czytając te listy .
                                                    Ukłoniłem się i zszedłem na dół big_grin
                                                  • super222 Re: Matka i Córka 13.03.10, 14:52
                                                    big_grin big_grin Tak nieraz trzeba Mości Sagittariusie.
                                                    Ukłonić się i odejść.
                                                    (Spotkanie miało miejsce w przejściu do
                                                    salonu usytuowanego w górnych partiach zamku. big_grin
                                                    Skutkiem tego Chopin mógł odejść i zejść na dół.)
                                                    Zapętliłam się jak pewna posłanka
                                                    z korytarzami pionowymi i poziomymi.

                                                    Śnieg z deszczem padał już nad ranem
                                                    i nadal sobie siąpi. Jak dobrze, że się nie musi
                                                    nigdzie wychodzić. Nie mieszkam w górach.
                                                    Stolica zawsze uprzywilejowana. big_grin
                                                  • super222 Re: Przyjaciele. 16.03.10, 09:46
                                                    Delacroix Eugene
                                                    (1798-1863) - malarz francuski, najwybitniejszy przedstawiciel
                                                    romantyzmu w sztuce. Łączyła go z Chopinem wielka, niepowtarzalna
                                                    przyjaźń. Malarz nie miał w zasadzie innego przyjaciela jak Chopina.
                                                    George Sand znał wcześniej, ale dopiero dzięki Chopinowi nawiązał
                                                    z nią bliższe kontakty i też głównie dzięi niemu był trzy razy
                                                    w Nohant. Był nauczycielem syna George.

                                                    Dla Chopina był jednym z najbliższych przyjaciół, a być może
                                                    jedynym, który go w pełni rozumiał i doceniał.
                                                    Dla George Sand kto wie, czy nie kimś więcej, niż wspólnym
                                                    przyjacielem. W jednym z listów napisała do malarza:"Pan jest
                                                    jednym z wielkich uczuć mego życia".
                                                    Już po śmierci Chopina kilkakrotnie - ale bezowocnie - zapraszała
                                                    Delacroix do Nohant, pisząc listy nad wyraz serdeczne.
                                                    Malarz jednakże - niezależnie od dobrze mu znanych powodów
                                                    i przeżyć Chopina związanych z rozstaniem z powieściopisarką -
                                                    w swej wiernej przyjaźni dla Chopina nie widział dla siebie miejsca
                                                    w Nohant.
                                                    Delacroix często odwiedzał Chopina, a zwłaszcza po rozstaniu
                                                    z George Sand i w czasie ostatniej choroby.
                                                    Był jednym z najszlachetniejszych ludzi tego czasu.
                                                    W "Dziennikach" pozostawił liczne wzmianki o swoim anielskim
                                                    przyjacielu",
                                                    którego "niebo pozazdrościło ziemi".
                                                    ---
                                                    S.
                                                  • sagittarius954 Re: Przyjaciele. 16.03.10, 15:52
                                                    Z podziwem patrzę na twoje biblioteczne szperanie smile
                                                    Odkryłaś następną kartę, mało znaną przyjaźni męskiej . I zainteresowałaś mnie ,
                                                    dlatego poczytam o tym przyjacielu Chopina i spytam się pracującej osoby w
                                                    Muzeum Narodowym m.st.Warszawy, czy aby przypadkiem jakiegoś obrazu nie mają
                                                    wystawionego . Z chęcią pobiegłbym zobaczyć ,obejrzeć i podumać nad nim . Może
                                                    kiedyś dobre duszki obu panów, natchnęłyby te chwile spojrzeń na widoki malowane
                                                    ręką przyjaciela i usłyszałbym - wydobytą z siebie , z oprawy obrazu, choć kilka
                                                    rytmów jakiegoś mazurka . Ciekawe czy Polacy mogliby zanucić jakiś skrawek
                                                    melodii Chopina ? Tak z pamięci ... jeszcze nikt nie wpadł na pomysł nucenia
                                                    mazurków ? Dlaczego nie ? Tak na 200-stulecie big_grin To byłby ciekawy pomysł
                                                    zobaczyć, ilu młodych i starszych osób, potrafi wydobyć z siebie słowiańską
                                                    muzykę wspaniałego twórcy .

                                                    Super , nie ma co czekać , czas ucieka a ludzie odchodzą ,jakby nie było .
                                                    Chciałbym zostać Twoim wirtualnym przyjacielem . Ja wiem że to brzmi głupio ,
                                                    możemy się nigdy nie zobaczyć , ale zawsze możemy przyjaźnie na siebie klikać
                                                    ... i bardzo Ci dziękuję za ten wątek i nie tylko . Bardzo Dziękuję . smile
                                                  • sagittarius954 Re: Przyjaciele. 17.03.10, 06:41
                                                    Czyli z przyjaźni nici . To może chociaż pakt o nieagresji . Więcej propozycji
                                                    już nie mam .big_grin No ...ewentualnie cóś tam ,cóś tam - jak to z samcami bywa big_grinbig_grinbig_grin
                                                    A dagerotyp Chopina był ? A przecież jest jedynym zdjęciem tego twórcy . Warto
                                                    go zobaczyć i opisać swoimi słowami . smile
                                                  • super222 Re: Przyjaciele. 17.03.10, 07:58
                                                    W sytuacji obowiązującej na forum, szanse
                                                    *związku dusz* mają nikłe szanse
                                                    na przetrwanie. Musiałam się przespać z tematem.
                                                    W kłopotliwych momentach mówię do siebie:
                                                    jutro o tym pomyślę.Wczoraj wszystko czego
                                                    chciałam, to móc powiedzieć NIE, NIE, NIE...big_grin

                                                    Post, na który odpowiadam nie jest już tak
                                                    zdecydowanie *negatywny*, co budzi nadzieję.
                                                    ----
                                                    PS. Czy mam pisać dalej?
                                                  • sagittarius954 Re: Przyjaciele. 17.03.10, 12:20
                                                    O Zeusie gromowładny, Ona się jeszcze pyta
                                                    A SPRÓBOWAŁABYŚ NIE ! wtedy Byłaby wojna , ale jak na razie błogi pokój - spokój smile
                                                    samo utrapienie z tymi kobietkami od narodzin, aż do zejścia big_grinbig_grinbig_grin
    • sagittarius954 Dagerotyp 17.03.10, 18:33
      https://www.psm.vin.pl/ima/Chopin/Chopin_Dagerotyp.jpg

      I co widzicie w tym zdjęciu hm? a właściwie co widzisz supereczku smile
      • super222 Re: Dagerotyp 17.03.10, 19:00
        Siewodnia nie rabotajemy.
        U nas siewodnia prazdnik...
      • super222 Re: Dagerotyp 18.03.10, 10:19
        ...unikalny obraz fotograficzny wykonany metodą
        Luisa Mande Dagnerre-a. Polega na zastosowaniu warstewki
        jodu srebra na powierzchni płytki miedzianej, a obraz
        wywoływany jest w parach rtęci.
        Otrzymany obraz stanowił jednocześnie negatyw i pozytyw,
        który uzyskiwano przez oglądanie go pod odpowiednim kątem
        - kiedy w odbiciu widoczna była czerń.
        ---
        I co widzisz na tym zdjęciu?....supereczku big_grin big_grin
        odpowiadam:
        Jedyny dagerotyp Chopina z roku 1846.
        75 x 57 mm, zaginął w czasie II wojny światowej.
        Autor nieznany.
        Widoczna, zupełnie wyraźnie, warstwa jodu srebra ew. par rtęci.
        Googelki informują, że ... to jest Chopin.
        Ja tam podobieństwa dużego nie widzę, może przez tę czerń?.
        ---
        Skoro autor nieznany, to mam jeszcze czegoś szukać? big_grin
        • sagittarius954 Re: Dagerotyp 18.03.10, 10:35
          Skoro jesteś kobietą myślałem ,że wydedukujesz coś . Ot choćby oczy . Popatrz
          gdzie się patrzy . I ma zmęczone . Niewyspane . Poza tym wargi . Namiętny
          kochanek, aż pulsują czerwienią big_grin
          Autor autorem ale w zasadzie to i na co mi on ważne jest odbicie tego
          najważniejszego, czyli Chopina .smile
          • sagittarius954 Re: Dagerotyp 19.03.10, 17:16
            a w ogóle to ja takie włosy nosiłem w młodości no i wołali na mnie "szopen "
            big_grinbig_grinbig_grin i "czarny " ze względu na kolor big_grinbig_grinbig_grin
            • super222 o podobieństwie 19.03.10, 20:45
              Ludzie to mają szczęście. Dziecko ładne i zdolne.
              W starszym wieku jako nastolatek odpędzić się od
              koleżanek nie mógł...i tak już zostało...
              • super222 chwilo...trwaj... 20.03.10, 08:53
                www.youtube.com/watch?v=bcxjAyPJ0rw
    • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 20.03.10, 10:15
      Znany utwór smile W szkole średniej muzycznej mój brat już ćwiczył na pianinie
      tylko w jego wykonaniu jakoś inaczej brzmiało big_grin
      • super222 Re: Rok Chopinowski 20.03.10, 13:45
        No...tak big_grin
        przywrócono mnie do rzeczywistości.
        Przez te wszystkie uroczystości i dzisiejszy dzień
        wiosenny zupełnie oddaliłam sie od głównego tematu
        wątku. Jestem w posiadaniu bogatego zbioru listów,
        z których czerpię natchnienie i wiedzę o Chopinie.
        Aktualnie interesują nas przyjaciele artysty, tak?...

        Fontana Julian (1810-1869
        pianista, kompozytor, pedagog i publicysta.
        Od dzieciństwa przyjaźnił się z Chopinem, z którym uczęszczał
        do Liceum Warszawskiego.Razem też studiowali pod kierunkiem
        Józefa Elsnera. W roku 1828 wstąpił na Wydział Prawny Uniwersytetu
        Warszawskiego. W roku 1837 zamieszkał we Francji i zajmował się
        m.in. sprawami wydawniczymi Chopina. Na kilka lat przed śmiercią,
        dotknięty głuchotą, pracował już tylko na niwie literackiej.
        Przeżył jakieś tragedie rodzinne, chory, samotny i całkowicie
        załamany psychicznie - popełnił samobójstwo w Wigilię Bożego
        Narodzenia. Spoczywa na cmentarzu Montmartre w Paryżu, we wspólnym
        polskim grobie.

        George Sand nie darzyła Fontany sympatią.
        W jednym z listów Chopin pisze:
        Ona Cię ma za mojego najlogiczniejszego, najlepszego
        przyjaciela.

        A mimo to Fontana nie zapomniał o niej, gdy realizował jako
        redaktor pośmiertne wydanie utworów Chopina, m.in. ofiarował
        jej egzemplarz tej publikacji ze swoją dedykacją.
        • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 20.03.10, 14:41
          Nieszczęśliwy facet . Co by nie powiedzieć nieszczęśliwy .Ale elegancki w
          stosunku do Sand .

          Musze powiedzieć ,że to oddalenie zrobiłaś z wdziękiem , mnie nie przeszkadza ,
          a nawet możesz sobie tak zbaczać co chwila , o ile zobaczysz na widnokręgu
          jakieś niebieskie róże smile
          • sagittarius954 Superko :) 21.03.10, 06:32
            Po nocnej hulance liczyłem ,że przywita mnie jakiś utwór który wieczorem utulił
            cie do snu . Nic to , wysłucham znów tego wiosennego i chrapnę śniąc ... o czym
            by tu śnic smilesmile
            • super222 Re: Superko :) 21.03.10, 10:39
              W wierszu kilka razy pojawiały się
              niebieskie okna, w głębi twoja postać, miła ma.

              Obudziłam się, była 6-ta. Nacisnęłam klawisz radia,
              mojej stacji, która od wczoraj tkwiła na tym samym miejscu,
              bo wczorajszy koncert chopinowski trwał bardzo długo i mnie
              uśpiło. No więc, gdy nacisnęłam, to muzyczka sączyła się
              leniwie, a ja myślałam z jakiej racji deszcz stuka w szyby...
              przecież miała być wiosna. I nagle w leniwą muzyczkę i
              ten deszcz, włączył się męski głos i śpiewał o tych niebieskich
              oknach. *Moja* stacja radiowa *nigdy* nie emituje poezji
              śpiewanej. Głos nie należał do żadnego znanego mi wykonawcy.
              Ani przed, ani po... nie podano nazwisk: autora, wykonawcy,
              tytułu także nie. Wywarł na mnie takie wrażenie, że cały
              dzień będę miała zmarnowany. Gdy ta piosenka się skończyła,
              na zegarku była godzina 6,30.
              Znacznie później włączyłam kompa. Pierwszy twój wpis w *moim*
              wątku o godzinie 6,36. big_grin big_grin big_grin
              Dałam te znaczki, ale do śmiechu mi nie jest...
              • super222 Re: Superko :) 21.03.10, 10:45
                Twój wpis o 6,32, a nie o 6,36 jak podałam.
                ---
                to te szóstki... sad
              • sagittarius954 Re: Superko :) 21.03.10, 14:56
                Punkt szósta - wracam z hulanki , w głowie mi się kołuje od pierwszego papierosa
                , jak dziecko zataczam się od krawężnika do brzegu trawnika ( własnie wtedy,
                przypomniałem sobie swój pierwszy papieros zrobił na mnie takie samo wrażenie ,
                było mi niedobrze i kołowało mi się w głowie ). Dobrze ,że moralistki jeszcze
                śpią inaczej posądzony o pijaństwo spędziłbym resztę życia w więzieniu tychże
                nadludzi .
                Całą noc musiałem wysłuchiwać nadzwyczaj brzęczącego instrumentarium ułożonego
                bez ładu i składu . Podrygujące postacie wesołe wspomaganiem alkoholu i zapewne
                innych ulepszaczy, też po kilku melodiach stawały otępiałe . Pomyślałem sobie ,
                dlaczego nie puszczą Chopina , cichej, spokojnej, kojącej melodii , tak żeby
                można było wtulić się w ramiona tej którą się kocha a może pożąda , sycić się
                jej zapachem i po prostu płynąć w spokojnym rytmie . Dalej już nie myslałem .
                Postanowiłem przeczekać do rana .

                Generalnie rzecz ujmując - byłoby bardzo źle gdybyś obudziła się bez żadnych
                odczuć . Wydaje mi się , że tkwią w tobie jeszcze głębokie pokłady dzieciństwa ,
                bo wtedy własnie człowiek budzi się w przedziwnych nastrojach . Stąd to
                powiedzenie wstałeś lewą nogą .
                Wymagac możemy oczywiście od poranku od pierwszego promienia lub zachmurzonego
                nieba ,aby ułożył w nas nastrój i dostosował go do siebie . Tyle że w życiu ,
                jak to w życiu, to my się dostosowujemy . Stąd ci co zaznaczają swoją inność po
                prostu tworzą . Jak Chopin . Ileż on musiał mieć takich poranków jak Ty . Nie
                mógł nacisnąć klawisza radia i właśnie dlatego cisza zalegająca wokół, była
                powodem do usłyszenia tego co chciał napisać, tworzyć .
                Mysle sobie ,że Ty jesteś takim Chopinem , tyle że nie przyznasz się do tego i
                nie pokażesz nam swojej twórczości . Ale od czasu do czasu potrafisz opisać w
                kilku zdaniach klimat w jakim się obracasz i każdą jego składnię ułożyć na
                odpowiedniej półce nastroju .
                Ot i cała tajemnica twórczości . Nieskomplikowane . Jednakże wiele trzeba
                szczęścia aby wielu odnalazło tę półkę . I uznało tą część życia za coś
                nadzwyczajnego .
                Wyspany sobie popisałem smileCiekawe jak z Twoim nastrojem ?A ciasto zjadłaś na
                deser po obiedzie . Podobno tylko deser gwarantuje pogodny wieczór niedzielnego
                dnia smileRozweseliłem Cięsmile ??????
                • super222 Re: rozważania w niedzielny wieczór 21.03.10, 18:42
                  Ty już wyspany, *trzeźwo* oceniasz mój poranny nastrój.
                  Ja wyczatuję ten wiersz, jeszcze będzie nadany
                  bo na pewno utrwalony został na taśmie, a stacja co jakiś
                  czas powtarza programy. Może uda mi się zanotować chociaż
                  jedną zwrotkę. To jest coś bardzo cennego, rzeczywistego.
                  Nie...nie było to marzenie.

                  Wróciłam właśnie z obiadu, który *bez przerw* trwał od
                  godziny 14 do 17,30. Wydzielony pokój bankietowy, sporo
                  gości i tyyyyyyle pyszności. Jestem prawie *zawiana*, ale
                  w dobrym zdrowiu i z radościa czytałam twój post.
                  Wieczór spędzę pod telewizorem i pod radiem.
                  PS.
                  Jak można palić papierosa po wyjściu z takiej balangi?
                  • sagittarius954 Re: rozważania w niedzielny wieczór 21.03.10, 19:02
                    Czyli wreszcie od dłuższego czasu, oboje wpatrujemy się w ekran kompa czekając,
                    aż wyskoczą na nim czarodziejskie literki .
                    Uff... fajnie że z małej chmurki porannego odczucia nie wytworzyła się duża
                    chmura gradowa siekająca na swojej drodze wszystko co napotka .smile
                    A niechże cię tylko nie przygniotą media ja wczoraj wynudziłem się setnie do
                    północy , choć komedia -40 letni prawiczek- przypomniała mi o cierpieniach wieku
                    młodzieńczego smile
                    Papierosa zapalam właśnie po to - poczuć swoją bezradność wobec zwiniętych
                    listków tytoniowego kruszonu i z tym większą przyjemnością wyrzucam go w górę a
                    on porwany podmuchem leci jakiś czas rozpryskując małe iskierki swojej siły .
                    Nawet nie zauważyłem ,że dzień jest już tak długi . 5,15 do 18,15 to ponad już
                    12 godzin dnia , lecz dopóki nie będzie ciepło dzień niczym mi nie zaimponuje .
                    • super222 Re: Rok Chopinowski 22.03.10, 09:23
                      W siedzibie Zespołu "Śląsk" Koszęcinie odbyła
                      się premiera widowiska:"Fryderyk Chopin.
                      Niezatarte ślady".
                      Artyści pokazali, że polonezy, mazurki
                      i pieśni - mogą być pełną wyrazu muzyką życia
                      i humoru.
                      • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 22.03.10, 09:49
                        zdaje mi się , że muzykę Chopina traktuje się bardzo , bardzo poważnie i do tego
                        rodzaju muzyki powszechnie się ją zalicza . Chyba niesłusznie .
                        • super222 Re: Rok Chopinowski 22.03.10, 10:39
                          A...ludowość?

                          www.youtube.com/watch?v=eGPPDV8wBOQ
                          • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 22.03.10, 10:51
                            Specjalistą nie jestem , raczej powielaczem popularnych opinii smile
                            O ludowości słyszałem, ale mnie chodzi o popularność . Muzyka popularna , taka
                            powinna być muzyka Chopina w naszym kraju . Oczywiście przegra z rockiem , popem
                            , hard rockiem i innymi odgałęzieniami muzyki . To nie znaczy żeby nie
                            powstawały przeróbki , poeci wiersze pisali otoczeni aurą Chopina , reżyserzy
                            wątków filmów nie przetykali jego muzyką i wiele innych jeszcze sposobów wyrazu
                            artystycznego żebyśmy nie poznawali . Nie ma powodów odstawiać jego muzyki do
                            muzeum ,ale chyba po to jest ten rok by tony jego nokturnów, jak teraz kiedy go
                            przytoczyłaś, rozbrzmiewały wszędzie .smile
                            • super222 Re: Rok Chopinowski 23.03.10, 13:37
                              Przyjaźnie - dalszy ciąg
                              Grzymała Wojciech(1793-1870).
                              Jeden z najczynniejszych członków Towarzystwa Patriotycznego.
                              Aresztowany, w trakcie przesłuchań nie wykazał poważnego
                              stosunku do spraw politycznych, ani siły charakteru.
                              Uczestnik powstania listopadowego, wysłany był z delegacją
                              na Zachód w celu uzyskania pomocy dla powstania, a po upadku
                              tegoż osiadł w Paryżu.
                              W Paryżu zaprzyjaźnił się serdecznie z Chopinem, a później
                              i George Sand, która darzyła go szczególną sympatią i zaufaniem.
                              Po zerwaniu tej pary stanął zdecydowanie po stronie Chopina.
                              Od początku tego związku nie pochwalał. Zachował się spory blok
                              listów obojga do Drzymały.
                              W roku 1870 zamieszkał w Szwajcarii, gdzie zmarł.
                              W trzydzieści pięć lat po śmierci został ekshumowany i pochowany
                              w kościele św. Franciszka Salezego w Genewie. W pobliżu wejścia
                              do kościoła wmurowana została pamiątkowa
                              tablica z białego marmuru,
                              ze złoconymi literami i tekstem w języku polskim i francuskim
                              Tu spoczywa ś.p. Wojciech Grzymała ur. 1793 - 1870.
                              Bogu wierny, zasłużony Ojczyźnie.
                              Rodaku! Westchnij do Boga za spokój Jego duszy.
                              • super222 Re: Rok Chopinowski 23.03.10, 13:47
                                Króciutki list Chopina pisany w Londynie
                                w listopadzie 1848 roku, do Wojciecha Grzymały.

                                "Nie przeklinałem nigdy nikogo, ale tak mi jest
                                już nieznośnie teraz, że zdaje mi się, żeby mi lżej
                                było, żebym mógł przeklnąć Lukrecją 1/...
                                Ależ i tam cierpią zapewne, cierpią tym bardziej,
                                że się zapewne starzeją w złości.
                                Soli mi wiecznie szkoda.
                                ---
                                Bohaterka powieści G. Sand.
                                Niektórzy utożsamiali z nią samą pisarkę.
                                • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 23.03.10, 19:17
                                  Ciekawe czy Filomena odwiedziła Wojciecha Grzymałę w tym kościółku .
                                  Jak wpadnie na forum to ją spytam smilea może damy jej rozkaz wyjazdu w celu
                                  odbycia pielgrzymki co ?big_grinbig_grin

                                  Ta Lukrecja była bohaterka powieści G Sand?Tak ?smile
                                  Szefowo jesteś wspaniała , po prostu biuty big_grinsmile
                                  • super222 Re: Rok Chopinowski 23.03.10, 19:53
                                    Nie rozumiem ...

                                    "W tamtym czasie George Sand pisała
                                    Lukrezię Floriani, uważaną dzisiaj za jej
                                    najbardziej autobiograficzna powieść...".
                                    (Źródło: google, 23.03.2010)

                                    PS. ...po prostu biuty...
                                    To coś ma jakieś szczególne znaczenie?
                                    • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 23.03.10, 20:04
                                      Oczywiście opieram się przeważnie na tym co podajesz , w tym poście za wiele
                                      informacji nie było , więc pytałem smile Niestety ty możesz juz startować w
                                      wielkiej grze a ja tylko mogę zasiąść na widowni smile

                                      Szczególne? Znaczenie... no bym tak powiedział big_grin Oczywiście że ma smile
                                      • super222 Re: a fczoraj to byliśmy straśznie źli 24.03.10, 07:00
                                        www.youtube.com/watch?v=UgFe3wPWtd8
                                        • sagittarius954 Re: a fczoraj to byliśmy straśznie źli 24.03.10, 08:57
                                          Bo nie słuchaliśmy Chopina ? Tak masz rację , to nie powinno się powtórzyć w
                                          Jego roku . Zaczynajmy zawsze dzień właśnie tak jak dziś , ileż tutaj ludowych
                                          nutek ....smile
                                          • super222 Re: początki wielkiego romasu 24.03.10, 16:00

                                            Paryż, wrzesień 1838
                                            George Sand do Eugeniusza Delacroix
                                            ([i]malarz, wielki przyjaciel pary kochanków,
                                            przedstawiłam w dniu 16.03. post. godz.9,46)

                                            "Masz serce dobre i wielkie, Drogi Przyjacielu, a oczy bardzo
                                            czarne, bardzo żywe i przejmujące. Wiesz, że szalałabym za Tobą,
                                            gdyby nie ktoś inny(ma na myśli Chopina)i być może Ty
                                            również kochałbyś mnie nade wszystko, gdyby inne widma w spódnicach
                                            nie tańczyły w sposób tak wdzięczny i pełen kokieterii nocą
                                            pod altaną w Twojej alei.
                                            Ale ja nie umiem tańczyć. A zresztą nic nie daje takiej
                                            omdlałości w kostkach jak rozkoszne zmęczenie płynące ze szczęśliwej
                                            miłości. Trwam nadal w upojeniu, a jakim mnie Pan widział ostatni
                                            raz. Ani jednej chmurki na tym czystym niebie, najmniejszego
                                            ziarenka piasku w tym jeziorze. Zaczynam wierzyć, że bywają anioły
                                            przebrane za mężczyzn, przebywające jakiś czas na ziemi, aby
                                            pocieszyć i pociągnąć za sobą ku niebu biedne, zmęczone i strapione
                                            dusze, bliskie zatraty. Wszystko to są szaleństwa, których nie
                                            zwierzyłabym nikomu więcej poza Panem i Grzymałą.
                                            ...dalej
                                            Kiedy szukam odpowiedzi w logice i wspomnieniach, widzę jakie to
                                            nietrwałe. Kiedy pytam o to w tej chwili moje serce i moją poezję,
                                            wydaje mi sie, że się to nigdy nie skończy. Ale jakież to ma
                                            znaczenie? Gdyby Bóg zesłal mi za godzinę śmierć, nie skarżyłabym
                                            się, bo mijają już trzy miesiące nie zakłóconego niczym upojenia,
                                            podczas gdy w przeszłości nie widzę trzech dni, które nie byłyby
                                            mieszaniną zgryzoty i odrobiną tylko radości i nadziei.
                                            .... dalej
                                            Wszyscy wokół mnie kochają Pana czule. Dosłownie.
                                            Dzisiaj, kiedy przekazywałam zebranym Pańskie pozdrowienia,
                                            podniosły sie jednogłośne wołania wychwalające najbardziej
                                            czarownego pod słońcem człowieka. Tego właśnie wyrażenia użyto.
                                            Ktoś bardzo zbladł widząc Pański list w moich rękach. Musiałam
                                            go pokazać (ot...rozkaz to był...hm).(to był Chopin).

                                            Moje spostrzeżenia: big_grin

                                            Widzimy, że Chopin był bardzo czułym wielbicielem, skoro
                                            potrafił *postawić do kąta* tak niezwykle czarownego człowieka,
                                            jakim był przyjaciel - malarz.
                                            Nie wiem czemu to przypisać: talentowi pisarskiemu czy wręcz
                                            uwodzicielskiemu, że autorka listu pisze bez żadnego skrępowania.
                                            Mówi, że gdyby nie Chopin i te tańczące widma w spódnicach, ona
                                            byłaby skłonna kochać adresata. Ciekawe. Można tak kochać na
                                            zawołanie????
                                            • sagittarius954 Re: początki wielkiego romasu 24.03.10, 17:33
                                              Nim odpowiem na zadanie pytanie na końcu Twojego postu sam chętnie postawię
                                              pytanie . Czy dziś pisze się takie listy , czy kobiety i mężczyźni otrzymują je
                                              , czy też w krótkim esemesowym skrócie nie ma nic nad pożądanie ( nie mylić z
                                              seksualnym ).
                                              Dziś wydrukuję sobie Twój post oczywiście odpowiem na niego ale zapewne już
                                              jutro . A teraz hulaka wraca na z góry upatrzone tory życia smilePasmile
                                              • super222 Re: w poezji innych 25.03.10, 09:29
                                                www.youtube.com/watch?v=EEE-CWg0p0c
                                            • sagittarius954 Re: początki wielkiego romasu 25.03.10, 14:27
                                              Napisałaś Superko ,był bardzo czułym wielbicielem ,skoro postawił do kąta swego
                                              przyjaciela . Myślę, że nie tyle czułym wielbicielem, ile artystą z potrzebą
                                              miłości siebie . To narcystyczne podejście pozwalało mu na wciąż kochać nie
                                              tylko osobę, ale i to co robił . Każda interwencja z zewnątrz godząca w jego
                                              uwielbienie musiała spotkać się z jego ripostą . Stąd taka a nie inna reakcja.
                                              Co zaś do charakteru kobiety .... No mam problem , ostatecznie to Ty powinnaś
                                              wiedzieć, jak reaguje kobiecy instynkt na widok mężczyzny , jak reaguje serce
                                              kobiety w zetknięciu z niemniej ujmującym mężczyzną , którego dusza też hula,
                                              tyle, że po innych szczytach artystycznego istnienia . A będąc kochanką
                                              wiedziała co może otrzymać z rąk każdego czułego artysty . Uwielbienie . Nie
                                              tylko ciała , ale i zaspokojenie potrzeb duchowych , psychiczny spokój . Ten
                                              nieziszczalny łut szczęścia wydobyty z głębi artystycznej duszy i przeniesiony
                                              fizyczną obecnością . Rozlewisko miłości spełnione przez jednego artystę, daje
                                              jej mgiełkę niewidocznego pożądania mamiącego ją do spełnienia jeszcze większego
                                              szczęścia . Tyle ,że ona wie iż jest to miraż . O tyle nierealny i w tamtych
                                              czasach nie do pogodzenia przez społeczeństwo . Kocha więc jednego a głębia
                                              instynktu podpowiada jej jeszcze , że i z drugim byłaby szczęśliwa . I dziś i
                                              wtedy ludzie mieli świadomość utraty tego szczęścia , pozostania z w samotności
                                              z resztkami miłości kołaczącej się już nie tylko w sercu ,ale w każdej
                                              cząsteczce jej ciała .
                                              A eros stzrelający z łuku trafia w różne osobniki ludzkie , widocznie raz
                                              strzały są przejmująco ostre powodując nagły przypływ miłości i pożądania a
                                              innym razem na tyle tępe by długo pozostawać w ciele osobnika i powoli rozwijać
                                              w nim możliwość rozpoznania tego niebywałego uczucia . Myślę też ,że każda z
                                              kobiet dla flirtu choćby tylko, potrafi tak zatańczyć przed mężczyzną ,aż ten
                                              którego wybrała dla miłosnego żartu pozwolił uwierzyć w wirowanie tej która się
                                              obraca . I wszystko, choć może nie zawsze trafnie myślę smile
                  • super222 Re: rozważania w niedzielny wieczór 30.03.10, 19:05
                    Znalazłam! Eureka!
                    To jest ta piosenka,śpiewana przez
                    Grzegorza Turnau-a !
                    tylko, że tamtejszego ranka śpiewał
                    to ktoś inny...a może mi sie tylko
                    zdawało?

                    www.youtube.com/watch?v=0UHU1EEfXmE
                  • sagittarius954 Re: rozważania w niedzielny wieczór 30.03.10, 22:01
                    hmmm...poetycko nam się zrobiło . W życiu, nigdy bym nie poznał cię, gdybyś tego
                    wątku nie zainicjowała, nie raz trzeba, nie tylko beczkę soli zjeść, ale i
                    postów mnogość napisać . smile mnie pasuje taki rodzaj zakończenia dnia , puszki
                    słów rzucone na delikatną oprawę muzyczną .smile
                    no , no smile
                    • polnaro Re: rozważania 31.03.10, 12:46
                      Fryderyk nie był dla jemu współczesnych taką jasną postacią.
                      Nieatrakcyjny fizycznie, wręcz szpetny, musiał jako mężczyzna z krwi i kości
                      mieć kompleks wyglądu, bo bardzo był dbającym o to jak go widzą - zawsze
                      elegancki, modnie ubrany wg. najnowszych kanonów - chyba stąd wzięła się u niego
                      w pewnym okresie chęć bycia pogromcą serc kobiecych /tak, tak/. Wielu miało mu
                      za złe, że trwoni swój talent, bo co do tego wątpliwości nie było.
                      Głębia różnorakich przeżyć, bo jak każdy na jego miejscu, musiał cierpieć z
                      powodu swoich fizycznych niedomogów, czy niespełnionych do końca miłości,
                      wybuchała przecież energią, nostalgią, radością, smutkiem i tysiącem innych
                      uczuć w jego dziełach.
                      Tak więc jeśli nawet chcemy go widzieć "z mgły, wiatru i muzyki", to jego
                      anielskość i ulotność jest iluzją, był człowiekiem, tyle, że genialnym
                      kompozytorem i wykonawcą swoich dzieł.

                      • sagittarius954 Re: rozważania 31.03.10, 20:28
                        Nieatrakcyjny fizycznie, wręcz szpetny, - napisała polnaro.
                        Naprawdę był szpetny ?? Może po prostu patrzysz na niego okiem dzisiejszej
                        wielbicielkismile LAtosi typ urody mężczyzny to anielskie połączenie kobiety z
                        Włochem smile O męskiej urodzie nie będę się wypowiadał ,ale jeszcze raz zwrócę
                        uwagę na jego dolne wargi, szerokie , właściciel takowych niechybnie po jednym
                        pocałunku, każdą kobietę zamieniał w słup soli, z sercem trzepoczącym smile
                        Ciekawy jestem jeszcze innych opinii kobiet , tylko żebyście wzięły pod uwagę
                        ponad sto lat różnicy czasowej , oczywiście Dorianem Grayem nie był smilebig_grin nasz
                        Chopin , może to i lepiej big_grin
                        • polnaro Re: rozważania 01.04.10, 13:10
                          Teraz to tylko jego muzyka ma znaczenie. Prawdziwą wartość człowieka najlepiej
                          weryfikuje czas.
                          Tylko tak na marginesie tej jego świetlistej wizji wspomniałam o urodzie, bo
                          znany nam jego portret był jednym z dwu "udanych". Pozostałe niech pozostaną
                          zakryte.
                          A znany mit o przekazaniu serca do Polski z pobudek patriotycznych też już padł,
                          Fryderyka męczyły wizje, że budzi się w grobie i męczy okrutnie, dlatego prosił
                          siostrę żeby zaraz po jego śmierci serce z ciała wyjąć poleciła.
                          Był nasz Fryderyk człowiekiem z całkiem ludzkimi przypadłościami i za to go kocham.
                    • super222 Re: rozważania w niedzielny wieczór 07.04.10, 08:26
                      W poście z 30.03. g. 22,01 zawarłeś kilka refleksyjnych
                      uwag, które nie do końca są dla mnie zrozumiałe.
                      Największą niewiadomą jest >no, no<.
                      Po przeczytaniu tego postu, odeszła mi chęć

                      kontynuowania całego tematu zawartego w tym wątku.
                      Może zręczniej będzie napisać o tym na @ ?
                      • sagittarius954 Re: rozważania w niedzielny wieczór 07.04.10, 09:29
                        Przyznasz ,że nasza znajomość internetowa zaczęła się kiedyś od kilku dosyć
                        niemiłych postów , jeśli wziąć pod uwagę tamte czasy i porównać je z tymi teraz
                        a szczególnie z tym wątkiem , to jest mi bardzo , Bardzo przyjemnie, że możemy
                        teraz gadać wysyłając posty .
                        Oczywiście musimy uważać na temat wątku , ale gdy nie ma jakowychś wtrąceń
                        zupełnie nie związanych z wątkiem to i on sam wydaje się jak przepieczony kawał
                        mięsa . Dlatego od czasu do czasu warto pogadać i na inne tematy . smile Nie za
                        dużo , aby pieczeni nie zepsuć ale i nie za mało aby czytający z tym większym
                        zainteresowaniem wpadał na Twoje lub moje lub innych posty .
                        A no , no - to zwykłe zdziwienie jak może rozwinąc się coś zupełnie wirtualnego smile
    • sagittarius954 Superko gdzie jesteś ?Ckni mi się bez Ciebie n/t 27.03.10, 19:28
      sad
      sad
      sad
      • sagittarius954 Re: Superko gdzie jesteś ?Jakiś mazurek , nokturn 28.03.10, 03:50
        .... albo marsz pogrzebowy Ostatecznie też wysłucham .smile
        • super222 Re: Superko gdzie jesteś ?Jakiś mazurek , nokturn 28.03.10, 08:30
          Miłej Wyjątkowej Niedzieli Palmowej.

          www.youtube.com/watch?v=5CMCy2kLIS4
    • sagittarius954 Umieranie przy placu Vendome 29.03.10, 13:49
      Przeczytałem z zainteresowaniem artykuł w sobotnich " Wysokich Obcasach " o tym
      tytule w wątku a jest on na stronie 47 . Kilka szczegółów z życia Chopina między
      innymi dlaczego wycięto mu serce , czy pojednał się z Bogiem przed śmiercią ,
      czy jednak z Delfiną nie doszło do krótkotrwałego, ale połączenia w miłosnym
      uniesieniu i kilka innych .
      Taka ciekawostka bardzo fajnie napisana mająca pewne podstawy do zakotwiczenia
      się w pamięci na dłużej . Jeszcze raz powtórzę , warto przeczytać bo o Chopinie
      jako rodacy powinniśmy więcej wiedzieć niż to ,że się urodził, tworzył i umarł .
      • sagittarius954 Zanim super mnie przygniecie opiniami znawców 29.03.10, 16:08
        W wątku o Małej Moskwie napisałaś :

        > W wątku chopinowskim panuje chwilowa stagnacja i nie
        > z powodu mojego lenistwa. Twoja ocena postaci artysty
        > wbiła mnie w fotel. Szukałam jakiegoś potwierdzenia
        > (lub zaprzeczenia) w listach. Znalazłam b. ciekawy list,
        > ale muszę sie staranniej przygotować i jeżeli czas pozwoli,
        > może dzisiejszego wieczoru znajdzie się moje
        > uzasadnienie. Pozdrawiam...big_grin

        Znajduję się w tak dogodnej sytuacji ,że pozwalam sobie pisać o odczuciach
        dotyczących tego wielkiego twórcy . Nie wypowiem się na temat szczegółów
        dotyczących muzyki, ciekawym jest czym mnie przygnieciesz, może odpowiem albo
        polegnę zanim zdołam odpowiedzieć smile
        Nie spiesz się , poczekam smile
        • super222 Re: Zanim super mnie przygniecie opiniami znawców 29.03.10, 17:08

          Nasze zbiory są o całe niebo bogatsze od tych
          w "Wysokich obcasach*, a będą się jeszcze *ubogacać*.

          >Nie spiesz się, poczekam<
          I nie będzie Ci się...cknić?
          • sagittarius954 Re: Zanim super mnie przygniecie opiniami znawców 29.03.10, 18:24
            hm ... może będzie się cknic ,ale jak sie tak zawezmę w sobie to uhhh...big_grin
            • super222 Re Zakończenie wielkiego romansu. 30.03.10, 07:53
              Sagi, nie przygniotę Ciebie opiniami znawców.
              Również i ja nie jestem znawczynią muzyki poważnej
              a już Chopina w szczególności i nie pragnę tutaj
              wymądrzać się. Skoro ten wątek znalazł się na pierwszym
              miejscu forum, to poczuwam się do obowiązku wpisania
              na nim wyjątkowych, często omijanych szerokim łukiem,
              informacji z JEGO życia oraz ludzi, którzy żyli w jego
              otoczeniu i tyworzyli klimat (w pozytywnym znaczeniu)
              dla twórczości. Do takich osób należy przede wszystkim
              George Sand i nie powinno się traktować tej kobiety jako
              *jednej z wielu* przedstawicielek płci pięknej, które
              lśniły w salonach paryskich i uświetniały koncerty .

              W poście dotyczącym *początków romansu* określiłeś Chopina
              jako >artystkę z potrzebą miłości siebie>, a dalej
              >narcyzm, który pozwalał mu kochać nie tylko osobę, ale
              i to co robił.

              Zaskoczona zostałam szczególnie *narcyzmem*.
              Zaczęłam szukać potwierdzenia w listach George do jej
              przyjaciół pisanych już po zerwaniu i oddaleniu się
              kochanków na taką odległość, że sprawiało jej to ból.
              I wiesz Sagi? masz rację. Charakterek - to on miał!!!
              Fragmenty listu przepiszę w nastęnym poście.


              • super222 Re: Re Zakończenie wielkiego romansu. 30.03.10, 08:23
                Do Emanuela Arago, (z listu George Sand)

                Oto jedyny pomyślny dla mnie rezultat tego, co sie stało.
                Okaże sie on pomyślny również dla niego; rozpieszczany dotąd,
                wychwalany i p r z y z w y c z a j o n y do miłych słówek,
                uwolniony od namietności do mnie, które w zetknięciu z Solange
                i jej kalumniami przemienia się w wyraźną odrazę, poczuje się
                pewno szczęśłiwy i mniej chory - mogę to przewidzieć już dziś -
                niż w beznadziejnej walce jaką podjął ze mną, domagając się,
                bym dzieliła jego ch o r o b l i w e niechęci i zamknęła
                się wraz z nim we wrogiej samotności. Cóż to za ulga dla mnie!
                Jak uciążliwe więzy uległy zerwaniu!


                Ona (to o Solange), mimo całej kokieterii, na jaką może sobie
                teraz wobec niego pozwolić dla pozyskania sobie żywego
                świadectwa, że występowała w roli ofiary - z pewnością nie
                traktuje go jako mężczyznę i nie myślała o nim nigdy inaczej
                jak o kimś w rodzaju papy. Ale jeśli on, rozpłomieniony ta
                wielką, wyłączną i niezniszczalną namiętnością, którą
                przypisują mu przyjaciele i którą on sam przyzwyczaił sie
                o d g r y w a ć, robi teraz ten nagły zwrot, to chyba powoduje nim
                namiętność do innej, albo ja nie mam w tych sprawach pojęcia.
                Zresztą już od dwóch lat uprzytamniam sobie i widzę jasno, że
                jego domniemana miłość do mnie to w gruncie rzeczy nienawiść.

                List jest długi, nie sposób cytować go w całości.
                Z treści listu wynika, że powodem zerwania była miłość Chopina
                do Solange. Tego nie wiedziałam...
                Sagi! Twoja ocena artysty jako mężczyzny jest trafna...niestety.
                Współczuję George z powodu *takiej córki* i *takiego ukochanego*.
                • sagittarius954 Re: Re Zakończenie wielkiego romansu. 30.03.10, 12:01
                  Ktoś kto tworzy i nie lubi tego co robi , ba, nie kocha, nie przedostanie się na
                  pierwsze miejsca najwybitniejszych artystów . Dalej pomyślałem sobi, że taki
                  Chopin traktował kobiety jak część swej partytury , o ile były przy nim tworzył
                  dla nich najwspanialsze utwory, jak ich brakowało, zasklepiał się w sobie i w
                  swojej chorobie. Nie znaczy że ich nie kochał , ależ kochał je najwspanialej jak
                  tylko umiał i okazywał im swą miłość, właśnie poprzez tworzenie genialnej muzyki
                  . A jaki był na co dzień , kto to wie , historia i listy nie zawsze potrafią
                  oddać jego charakter. Części możemy się domyślać , chociaż większość postawiła
                  by go na pomniku ( należy mu się jak nic ). Próbuję go zobaczyć jako normalnego
                  człowieka , choć zaprawdę , czy może być ktoś normalnym kto tworzył te
                  wspaniałości . Był nadzwyczajnym kompozytorem , czułym kochankiem i czego chcieć
                  więcej . To przecież kobiety wydobywały z niego tę iskrę wspaniałości a że
                  pewnie mógł je zostawić dla innych ?
                  • super222 Re: leniuszkiem był 01.04.10, 18:05

                    >A jaki był na codzień, kto to wie, historia i listy
                    nie zawsze potrafią oddać jego charakter<
                    pisze zatroskany sagittarius big_grin

                    Głównym źródłem utrzymania artysty było udzielanie lekcji gry
                    na fortepianie różnym paniom i pannom. Znana była powszechnie
                    jego niechęć do dawania koncertów.

                    Pisze George Sand do swojej znajomej: Ostatnio słuchaliśmy
                    go po raz pierwszy od ośmiu lat. Być może minie osiem następnych,
                    nim pojawi się przed publicznością, do której ma niechęć nie
                    do przezwyciężenia.
                    ...Przyjaciele znają go tak dobrze, że nie próbują nawet tego stanu
                    naruszać. Wszyscy zresztą, z którymi styka się na codzień,
                    powiedzieliby Pani, że Jego koncert w ubiegłym miesiącu był być może
                    jedną z tych chwil, które się nie powtarzają [...].

                    Pisze również o tym koncercie do przyjaciela:
                    [...] Chopin dał koncert, który pozwoli mu teraz próżnować
                    całe lato. W dwie godziny i dwoma uderzeniami zgarnął do kieszeni
                    sześć tysięcy kilkaset franków, pośród braw, bisów i tupotu
                    najpiękniejszych kobiet Paryża [...]

                    Znany jest też zabawny list Stefana Witwickiego do Bohdana
                    Zaleskiego na temat honorarium, jakie Chopin otrzymał za ten występ:
                    "W przeszły poniedziałek dawał Chopin koncert, który mu jak
                    najszczęśłiwiej sie powiódł, byliśmy z Adamem (Mickiewiczem).
                    Publiczność była najświetniejsza i przyjęła Szopenka, jak nie
                    można lepiej, i zostawiając mu podobno sześć tysięcy franków.
                    Deklamujże swoje wiersze przez trzy kwadranse, bo pewno dłużej
                    nie grał, i niech ci złożą za to 6000 franków".

                    ...ale...czy może być ktoś normalnym kto tworzył te wspaniałości,
                    pytam - podobnie jak sagittarius ????
                    • sagittarius954 Re: leniuszkiem był 02.04.10, 14:39
                      A ja odpowiadam smile
                      Był najnormalniejszym człowiekiem , tylko ,że innym o innym poczuciu szczęścia .
                      Tyle czułości potrafił oddać w swych utworach, ile otrzymywał . Każda chwila
                      przynosząca uczucie miłości, potrafiła w nim wyzwolić pokłady twórcze . I w ten
                      sposób stał się nieśmiertelny . Pozostanie jeszcze długo na ustach i w uszach
                      słuchaczy muzyki. Coraz to nowe pokolenia muszą odkrywać go i fascynować się
                      jego talentem . Od czasu do czasu, następni melomani kolejne lata nazywać będą
                      jego nazwiskiem . Spotykać się choćby i na wirtualnych forach , chyba ,że
                      internet szybciej zniknie, niz pogłos wiatru unoszący muzykę Chopina w grzywach
                      wierzby .
                      • super222 Re: Rok Chopinowski 05.04.10, 17:49
                        Coraz to nowe pokolenia muszą odkrywać
                        go i fascynować się jego talentem.(To o Chopinie)

                        Nie jest to muzyka, którą fascynują się miliony.
                        Ale w każdym pokoleniu znajdzie się jakaś ilość wielbicieli
                        talentu artysty i piękna jego utworów.
                        I zapewniam, że są młodzi - więcej lub mniej zdolni - dla
                        których wykonawcy muzyki Chopina są autorytetami do
                        naśladowania. Na przełomie czerwca i lipca każdego roku odbywa
                        się w Busku Zdroju festiwal muzyki poważnej im. Krystyny Jamroz
                        (urodzonej w Busku Zdroju w 1923, zmarłej w Warszawie w 1986
                        śpiewaczki operowej), której postać w Busku jest czczona, pamiętana
                        i z jej imieniem kojarzą się właśnie te festiwale. Przyjeżdżają
                        z Warszawy znani wokaliści i muzycy, a postacią zauważaną jest
                        pan Bogusław Kaczyński, który czaruje tłumy pań
                        w parku i konferansjerką na estradzie. W roku 1997 miałam szczęście
                        być w Busku
                        właśnie w dniach festiwalowych, lecz - niestety - nie miałam już
                        żadnych szans na nabycie biletów. Tylko mnie wiadomymi *krętymi
                        ale ze szlachetnych pobudek* podjętymi działaniami znalazłam się
                        nad salą widowiskową sanat. "Marconi", na małej galeryjce, gdzie
                        umieszczono kilkoro młodych dziewcząt i chłopców ze średniej szkoły
                        muzycznej. Oczywiście oni nie płacili...ja również. W nabożnym
                        skupieniu oczekiwało się na wejście Janusza Olejniczaka...
                        Zagadnęłam siedzącą obok dziewczynę i dowiedziałam się, że jest
                        to grupa wytypowana za najlepsze wyniki w nauce.
                        A na dzisiejszym koncercie mistrza, nasza koleżanka będzie
                        odwracała strony nut...
                        powiedziała z takim przejęciem na
                        buzi, że nie śmiałam dalej pytać, co takiego ważnego może się podczas
                        takiego odwracania kart wydarzyć, że w napięciu czeka co najmniej
                        połowa jej klasy. Wyszedł mistrz, skłonił się, za nim młodziutka
                        uczennica w białej bluzeczce i granatowej spódniczce. Stanęła po
                        lewej stronie instrumentu, zapłoniona, z tremą i podobnym przejęciem
                        na twarzy, jak dziewczyny i chłopcy siedzący obok mnie.
                        To była autentyczna fascynacja, którą ci młodzi ludzie już odkryli.
                        Byłam wzruszona.

                        PS. Zaprosili mnie na koncert w następnym dniu, i następnym i...
                        cały festiwal zaliczyłam bez biletów, bo pilnujący porządku
                        zapamiętali mnie w grupie młodzieży i myśleli, że jestem ich
                        opiekunką szkolną. Nie wyprowadzaliśmy z błędu... do końca big_grin
                        • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 06.04.10, 18:04
                          Też słyszałem o tych koncertach. Szkoda ,że nie mogłaś w pierwszym rzędzie ....
                          smile Ale wspomnienia są i tego nikt Ci nie zabierze.smile
      • marcepanna Re: Umieranie przy placu Vendome 03.04.10, 19:05
        Znielubiłam tego reżysera po idiotycznym filmie o Witkacym. Boję się że
        coś równie głupiego powstanie w odniesieniu do Chopina
        • sagittarius954 Re: Umieranie przy placu Vendome 06.04.10, 18:09
          Bardziej na bezczelne czasy, zrzuciłbym chęć zaimponowania publiczności przez
          zrobienie takiego filmu . Nie każdy musi najpierw przeczytać o jakimś artyście a
          dopiero obejrzeć film . choć może to doprowadzić do sytuacji odwrotnej . Myslisz
          marcepanno ,że powierzano by pieniądze na realizację filmu komuś zupełnie nie
          wiarygodnemu?
          • super222 Re: Rok Chopinowski 08.04.10, 17:22
            Z programu Warszawy ubiegającej się o tytuł Europejskiej Stolicy
            Kultury 2016 wybrałam te działania, które związane są z postacią
            Fryderyka Chopina. Europejską Stolicą Kultury będą w 2016 roku
            jedno miasto Polski i jedno Hiszpanii. Wymierna korzyść z tutułu,
            to m.in. 60-procentowe dotacje na finansowanie projektów.

            Tak więc wydarzenia, jakimi Warszawa pragnie zainteresować Europę,
            są również związane z Chopinem;

            - kompozytor Jan A.P. Kaczmarek - na zamówienie Warszawy napisze
            w tym roku operę o Chopinie. Premiera odbędzie się w Teatrze Wielkim,
            a następnie opera ruszy na światowe turnee. Część dzieła będzie
            w języku polskim, a część we francuskim,

            - europejczyków przekonywać się będzie, że Warszawa to miasto
            Chopina (m.in. koncerty chopinowskie na paryskim Placu
            Vendome).

            - Warszawa promować się będzie jako miasto festiwali,
            wśród wielu innych wymienia się festiwal "Chopin i Jego Europa".


            .....
            Plac Vendome w Paryżu.
            W domu pod numerem 12 znajduje się tablica informująca,
            że tutaj swoje oczy zamknął na zawsze Fryderyk Chopin.
            • super222 Re pogrzeb 13.04.10, 22:42
              Pogrzeb nastręczał pewne trudności. Skoro miało być wykonane
              Requiem Mozarta, trzeba było otrzymać specjalną dyspensę arcybiskupa
              Paryża zezwalającą kobietom śpiewać u św. Magdaleny. Spodziewane
              były tłumy na pogrzebie - trzeba było wydrukować zaproszenia.
              Usłyszano Requiem Mozarta w najznakomitszym wykonaniu. Grała
              orkiestra Św. Magdaleny, a śpiewał chór Konserwatorium - najlepszy
              w Europie. Podczas oratorium organista zagrał dwa preludia Chopina.
              Wiadomość o śmierci kompozytora rozeszła się szeroko, pojawiły się
              nekrologi znakomitych ludzi, lecz niewiele było tak wzruszających
              jak ten, napisany przez Norwida, gdzie czytamy między innymi:

              Umiał on najtrudniejsze sztuki zadanie rozwiązywać
              z tajemniczą biegłością - umiał bowiem zbierać kwiaty polne,
              rosy z nich ani puchu nie otrząsając najlżejszego.
              I umiał je w gwiazdy, w meteory, że nie powiem w komety, całej
              świecące Europie, ideału sztukę przepromieniać. Przezeń ludu
              polskiego porozrzucane łzy po polach w diademie ludzkości sie
              zebrały na diament piękna, kryształami harmonii osobliwej.

              Z kościoła św. Magdaleny trumna została przewieziona
              na cmentarz Pere Lachaise. Na czele konduktu postępował książę
              Adam Czartoryski. W kondukcie postępowała cała elita paryskich
              wirtuozów i tysiące przyjaciół.
              Na cmentarzu spuszczono trumnę do grobu bez przemówień i tłum
              powoli odszedł. Rok później odbyła się skromna ceremonia, podczas
              której odsłonięto nagrobek i wmurowano urnę z ziemią z Polski.
              .....
              (Na podstawie Biografie Sławnych Ludzi
              CHOPIN, autor Adam Zamoyski, PIW 1985)
              • sagittarius954 Re: Re pogrzeb 14.04.10, 11:51
                Już chowamy Chopina ?
                Chciałbym zauważyć że do końca roku jeszcze daleko smile
                Smutna to musiała być uroczystość bez żadnych przemówień. Za to może to
                oratorium warto by było usłyszeć , musiało brzmieć niesamowicie .
                • super222 Re: Re pogrzeb 15.04.10, 07:31
                  Wielbicielką muzyki Mozarta
                  jest na tym forum eurytka.
                  Może coś napisze na ten temat?
                  Np. które sławne kobiety śpiewały
                  u św. Magdaleny podczas nabożeństwa
                  żałobnego, a na ich udział w koncercie
                  musiała być uzyskana specjalna
                  dyspensa. To są ciekawe karty historii
                  związane z pierwszymi próbami wyrównania
                  szans kobiet w życiu społeczeństwa.

                  Post o pochowaniu Chopina wybrałam jako
                  przykład niezwykłej skromności ludzi, którzy
                  organizowali ten pogrzeb, m.in. książę,
                  w którego żyłach płynęła *błękitna krew*
                  od pokoleń.
                  Gdy nasze uroczystości żałobne dobiegną końca,
                  wrócą koncerty, przypomniany zostanie ROK Chopinowski,
                  wówczas może jeszcze będziemy chcieli coś napisać
                  i w tym wątku.
                  • sagittarius954 Re: Re pogrzeb 15.04.10, 07:49
                    Może warto i nawet w czasie żałoby o skromności mówić głośno.
                    • super222 Re: Re pogrzeb 15.04.10, 15:05
                      "Wśród solistów była Paulina Viradot i Luigi Lablache.

                      Paulina Viradot - pochodzenia hiszpańskiego, była jedną
                      z najbardziej znanych postaci ówczesnego Paryża.
                      Kompozytorka,śpiewaczka
                      , aktorka i pianistka. Chopina poznała w rezydencji
                      G.Sand w Nohant. Twórczyni wokalnych aranżacji mazurków F.Ch.
                      do słów pety Luisa Pomey.

                      Luigi Lamblache - wspaniały włoski bas, śpiewak operowy.
                      Na pogrzebie Beethovena w 1827 roku śpiewał Requiem Mozarta,
                      a później również na pogrzebie Fryderyka Chopina.

                      Requiem d-moll (msza żałobna) powstała w 1791 roku
                      jest jednym z największych utworów sakralnych Volfganga Amadeusza
                      Mozarta.
                      Zlecenie napisania dzieła autor otrzymał od
                      anonimowego zleceniodawcy wraz z wypłaconym z góry honorarium,
                      w takiej wysokości, jakiej zażądał. Pisał utwór będąc już bardzo
                      chorym i w przekonaniu, że pisze na własną śmierć.
                      Z takim przekonaniem zmarł, nie dokończywszy dzieła.
                      • super222 Re: Re pogrzeb 15.04.10, 15:15
                        W sobotę, 17 kwietnia 2010 r. Requiem Mozarta zabrzmi
                        dwa razy w Krakowie.
                        W dotychczasowej historii tego dzieła, dla Znanych Polaków
                        grane było: na pogrzebie Fryderyka Chopina, Tadeusza Kościuszko
                        i Jana Pawła II.

                        - O godzinie 20-tej na Rynku Głównym.
                        w partiach solowych wystąpią artyści rosyjscy: Julia Lezhneva
                        (sopran) i Daniil Shtoda (tenor). Z polskich artystów: Anna
                        Lubańska (alt) i Wojciech Gierlach (bas).

                        - 0 20,30 ten sam utwór wykonany zostanie w kościele
                        o.o.Franciszkanów. Orkiestra i Chór Filharmonii Krakowskiej.

                        Mam nadzieję, że przynajmniej jeden z tych koncertów będzie
                        transmitowany w całości przez TV.
                        • sagittarius954 Re: Re pogrzeb 15.04.10, 15:42
                          Pewnie będzie, bo i co mają pokazać ?
                  • eurytka Re: Re pogrzeb 16.04.10, 08:23
                    super222 napisała:

                    > Wielbicielką muzyki Mozarta
                    > jest na tym forum eurytka.
                    > Może coś napisze na ten temat?
                    > Np. które sławne kobiety śpiewały
                    Superko,ja tylko słucham Mozarta,
                    jako podkład muzyczny sobie robię,
                    kiedy siedzę przy komputerze.
                    wyczytałam, że jego muzyka pozytywnie wpływa na intelektsmile
                    Mam za mało czasu by się tak mocniej zainteresować.
                    Ostatnio opera rockowa Mozart w wydaniu francuskim,
                    zainteresowała mnie na tyle,
                    żeby doczytać o jego życiu.
                    Żył tylko 35 lat,
                    stworzył arcydzieła,
                    był geniuszem,
                    umarł w nędzy,
                    pochowano go w zbiorowej mogile.
                    Miał wielu wrogów,którzy mu zazdrościli.
                    jego życiorys przedstawia ta opera rock Mozart.


                    Przetłumaczyłam fragment tej opery:

                    www.youtube.com/watch?v=ZvYR7kjlu9A&feature=related
                    Salieri, wróg nr 1 Mozarta, zazdrości mu geniuszu
                    i ta zazdrość tak go rozdziera:

                    "Ideał, który powoduje cierpienie"
                    Skąd się bierze dziwne uczucie
                    Które tak samo mnie fascynuje jak rozstraja
                    Drżę ściśnięty pięknem
                    To tak jak
                    W duszy nóż
                    rana przechodzi przez moje serce
                    I mam radość
                    W cierpieniu
                    Upajam się ta trucizną
                    Aż do utraty rozumu
                    To ideał powoduje cierpienie
                    Kiedy kochasz całkiem normalnie
                    Twoja nienawiść ma przyjemność
                    tak dobrze cierpieć
                    Podtrzymywać urok
                    To daje łzy
                    To ideał powoduje cierpienie
                    kiedy kochasz całkowicie banalnie
                    To ideał, który powoduje cierpienie
                    Twoja wina
                    Prawdziwe rozkosze
                    Doznają tortur
                    Opuszczają broń
                    Wywołują łzy
                    Odczuwam nagle pożądanie
                    Mam wrażenie
                    Wchodzenia w głąb
                    Nie ważne skąd idzie ten bicz
                    Uwielbiam go mieć na skórze
                    Oczarowany szalonymi pomysłami
                    Nagle moje chęci uciekają
                    Pragnienie staje się moim więzieniem
                    Aż do utraty rozumu
                    To ideał, który powoduje cierpienie
                    Kiedy kochasz całkiem banalnie
                    Twoja nienawiść
                    Czerpie przyjemność
                    Tak dobrze jest cierpieć
                    pokonany urokiem puszczasz łzy
                    To ideał, który powoduje cierpienie

                    Dyskutowałam o tej operze z jakiś forumowiczem tu
                    można doczytać:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,384,107281277,107520782,Re_le_bien_qui_fait_mal.html
                    Jego requiem nie zostało dokończone przez autora.
                    Fascynuje mnie Mozart grany przez młodych ludzi na gitarach elektrycznych i klasycznych.
                    Na czasie może być "dni gniewu:
                    www.youtube.com/watch?v=6qDhaY-PZ_8&feature=related
                    • eurytka Re: Re pogrzeb 16.04.10, 08:42

                      Klasyczne Requiem są tu:
                      www.youtube.com/watch?v=Zi8vJ_lMxQI&feature=related
                      Ludzie dopisują komentarze za Smoleńsk jak słuchają.
                      Merkel ma przybyć z orkiestra symfoniczną.
                      • super222 Re:FRYDERYK 2010 19.04.10, 08:13
                        Serdecznie witam wszystkich odwiedzających ten wątek.
                        Mamy zarejestrowanych sporo utworów Fryderyka Chopina,
                        które w sposób szczególny odbierałam w dniach żałoby
                        narodowej w związku z katastrofą samolotu pod Smoleńskiem.
                        Pozwolę sobie dzisiaj przerwać ciszę panującą w wątku
                        i powrócić do jego kontynuowania. Rok Chopinowski 2010
                        będzie również zapamiętany, jako rok, w którym wydarzyła
                        się największa katastrofa w polskim lotnictwie.
                        W ostatnim tygodniu, nasze serca i myśli oddane były
                        ofiarom i rodzinom katastrofy. Wspólnie przeżywaliśmy ich
                        ból, jakże trudno dla nas wyobrażalny.
                        • super222 Re:FRYDERYK 2010 19.04.10, 08:22
                          *Fryderyk 2010* to specjalny koncert artystów
                          dla ofiar katastrofy samolotu w Smoleńsku.
                          Koncert odbędzie się w dniu dzisiejszym zamiast
                          gali wręczenia FRYDERYKÓW, w Bazylice
                          o.o. Salezjanów. Wystąpią znani wokaliści
                          i muzycy, wykonujący również kompozycje
                          Fryderyka Chopina.

                          Transmisja tego wyjątkowego Koncertu w TVP, pr. 1
                          w dniu dzisiejszym, o godzinie 20,20.

                          Poza Koncertem odbędzie się również symboliczne
                          ogłoszenie laureatów tegorocznych FRYDERYKÓW.
                          W kategorii muzyka poważna nominowana jest płyta
                          Rafała Blechacza z muzyką Fryderyka Chopina.
    • sagittarius954 Dzieki superko żeś mnie powitała 19.04.10, 11:11
      Naprawdę bardzo dziękuję smile
      • super222 Re: Dzieki superko żeś mnie powitała 19.04.10, 13:44
        Dla Ciebie zawsze jest
        miejsce w pierwszym rzędzie.
        https://i38.tinypic.com/kcgcxc.jpg
        • sagittarius954 Re: Dzieki superko żeś mnie powitała 19.04.10, 13:52
          Dlatego wygodnie się rozeprę i o godz 20.00 posłucham sobie , mam nadzieję ,że w
          Twoim towarzystwie smile
          • super222 Re:Rewilitazycja w Żelazowej Woli. 23.04.10, 08:09

            Dopiero 7 maja nastąpi otwarcie po rewitalizacji
            domu urodzin Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli
            które miało nastąpić dzisiaj. Dzisiaj, to jest w 200-setną
            rocznicę chrztu kompozytora.

            Poślizg nastąpił w związku z ogłoszoną 10.IV. tygodniową
            żałobą narodową. Nastąpiło *spowolnienie* prac i rozłożenie
            ich wykonanie na dłuższy czas.
            ------
            Rewitalizacja jest to kompleksowy program remontów,
            modernizacji zabudowy i przestrzeni publicznych.
            Rewitalizacja to połączenie działań technicznch - jak np.
            remonty - z programem ożywienia gospodarczego i działania
            na rzecz rozwiązywania problemów społecznych, występujących
            na tych obszarach np. bezrobocie.Niewłaściwym jest więc mówić
            o ,<rewitalizacji > jednego
            budynku, czy placu miejskiego, jeśli te działania dotyczą
            jedynie modrnizacji budynków czy ewentualnie <rewaloryzacji
            zabytków>. (prof. Krzysztof Skalski)

            ---
            Superka się zamyśliła...co właściwie
            spowodowało opóżnienia?
            • sagittarius954 Re:Rewilitazycja w Żelazowej Woli. 23.04.10, 11:42
              Na początku lat 80-tych bawiłem się w knajpce w Żelazowej Woli . Zabawa była
              szampańska . I tak naprawdę do dzisiaj, moje drogi omijały to miejsce . Lecz gdy
              tylko nabędę rower poszusuje do parku , może nawet w lecie na jakiś koncert
              trafię smile
              • super222 Re: wycieczka do Żelazowej Woli 25.04.10, 11:49
                Lecz gdy tylko nabędę rower poszusuje do parku,
                może nawet w lecie na jakiś koncert trafię big_grin

                A może tak? "Kij na ramię i na piechotkę proszę".
                A samochodem nie możesz?

                Rower, to jednak znaczący wydatek i pedałować trzeba,
                a do samochodu wsiadasz i jedziesz. Miłej niedzieli
                życzy superka.
                • super222 Re: Tam też GO znają. 01.05.10, 21:18

                  EXPO w Szanghaju - od 1 maja 2010.
                  Piękny pawilon , atmosfera.
                  Wiem, że Polska to kraj europejski.
                  Chopin był Polakiem
                  - powiedziała
                  23-letnia studentka z Pekinu.

                  Zarumieniłam się, bo nie potrafię wymienić nazwiska
                  ani jednego artysty chińskiego. Wypowiedź młodej
                  chińskiej dziewczyny musiała znaleźć się
                  w tym wątku.
                  • super222 Re:wybory... 01.05.10, 21:54
                    <W tym roku obchodzimy 200 lat od urodzin
                    Fryderyka Chopina. Co mógłby nam dzisiaj
                    powiedzieć? Na pewno powiedziałby, że warto
                    być tradycyjnie nowoczesnym. Pamiętać,inspirować się
                    tradycją, ale równocześnie ciągle szukać i wprowadzać
                    innowacjyjne rozwiązania.

                    Napisał w swoim blogu Waldemar Pawlak - kandydat
                    na prezydenta RP.
                    • sagittarius954 Re:wybory... 02.05.10, 20:18
                      to on myslał o nowoczesnych fortepianach czy etiudach ? smile
                  • sagittarius954 Re: Tam też GO znają. 02.05.10, 20:17
                    A Mao Tse Tung? tongue_out
                    • super222 Re: To nie w Korei? 02.05.10, 21:34
                      Sagi - muszę *to przespać*.
                      • konwaliaibez Chopin grany w Ciechocinku 03.05.10, 15:00
                        Superku prosiłaś - oto moje refleksje z koncertu w Ciechocinku...
                        uczestniczyłam w koncercie granym przez zespół klasyczny z Włocławka Camerata Vladislavia(sopran, skrzypceI,II, puzon, gitara basowa i oczywiście fortepian na którym wspaniale partie koncertu e-moll i f-moll wykonywał Michał Ziobrowski.
                        Nie było tradycyjnych mazurków, polonezów czy nokturnów, wybór padł na wspomniane 2 koncerty i cykl pieśni na głos z fortepianem.
                        "...Chopin nie interesował się pieśnią tak bardzo, komponując swoje utwory raczej od czasu do czasu, koncentrując się zdecydowanie na muzyce fortepianowej. Mimo to prawdopodobnie nosił się z zamiarem ich opublikowania, do czego jednak doszło dopiero po jego śmierci pod redakcją Juliana Fontany (1859)."

                        Szerszej publiczności pieśni Chopina też nie są znane, więc z większą przyjemnością je słuchałam .

                        Ale wysłuchanie tych 2 koncertów to już była prawdziwa uczta duchowa, kiedy to serce czasami podchodziło mi pod gardło, do tego specyficzna atmosfera tegoż Teatru Letniego dopełniała wszystkiego..., że wracając do Sanatorium nie zauważałam na ulicy ryczących podrasowanymi tłumikami motorów goniących się po uliczkach Ciechocinka, czy też rąbanki discopolowej dobiegającej ze wszystkich okolicznych knajp.

                        Jak po kolacji spacerowałam wokół tężni to w uszach jeszcze miałam tony takich perełek...gdzie fortepian góruje nad resztą instrumentów.

                        "...Koncert Chopina jest napisany w stylu brillant, który święcił triumfy na początku XIX w. i polegał na wirtuozerskich popisach. Obecnie koncerty brillant są w pogardzie, ale dzieła Chopina się obroniły.."

                        Podobno nie ma liczącego się pianisty, który nie grałby tych koncertów.

                        smile No cóż, nie znam się... ale dusza ma ukojona była smile

                        pl.chopin.nifc.pl/chopin/composition/detail/id/47


                        oj...chyba źle się wpisałam...
                        • sagittarius954 Re: Chopin grany w Ciechocinku 03.05.10, 17:11
                          Najważniejsze, że byłaś i troszkę ducha i ciało zadowoliłaś big_grin
                          • polnaro Re: Chopin grany w Ciechocinku 04.05.10, 10:47
                            Nabrałam apetytu, leje, to sobie koncert zrobię domowy...
                            Teraz. Jednak nic molowego, dury wezmę.
                            • super222 Re:Och! polnaro???? 04.05.10, 12:53

                              Nigdy tutaj nie zaglądałaś?
                              Dopiero teraz tak Cię *wciągnęło*?,
                              a może *wcięło*?

                              Muzyka łagodzi obyczaje, co warto
                              zapamiętać. Łagodne są właśnie mole,
                              taki np. e-mol.

                              Witaj w wątku, ale nie wprowadzaj doń
                              żadnych kąśliwych uwag, bo prowadzenie tego tematu
                              kosztowało mnie sporo czasu. Żaden z zamieszczonych
                              tutaj postów nie powstał po przeczytaniu w googlach.
                              Każdy był opracowany na podstawie wydawnictw
                              książkowych, co - mam nadzieję - docenisz.
    • sagittarius954 Lądek Zdrój 08.05.10, 19:10
      Czy to aby nie tam, jakoweś arie w lecie się nie wyspiewuje ?
      • super222 Re: Czy to takie trudne? uśmiechy? 08.05.10, 21:26
        Poczekam jeśli pozwolisz.
        Ale gdy komp już wystygnie, to bardzo
        proszę wpisz tutaj te trzy uśmiechnięte
        buźki, z życzeniem dobrej nocy... big_grin
        • super222 Re: Czy to takie trudne? uśmiechy? 09.05.10, 07:43
          Bez życzenia dobrej nocy - też dobrze spałam.
          To może zechciej wpisać mi tutaj te trzy
          uśmiechnięte buźki na dzień dobry.
          [/i]Bardzo proszę...
          https://i38.tinypic.com/kcgcxc.jpg
          • sagittarius954 Re: Czy to takie trudne? uśmiechy? 10.05.10, 18:13
            Masz szczęście że wirtualnie lubię się uśmiechać .smile

            big_grinbig_grinbig_grin

            big_grin

            Będzie dobrze ?big_grin
            • marii51 Re: Czy to takie trudne? uśmiechy? 17.05.10, 23:21
              a mi tęskno do wątkÓw ... TU
              Superciu - gdzie ty się podziewasz?????
              • sagittarius954 Re: Czy to takie trudne? uśmiechy? 18.05.10, 05:40
                No widzisz marii, w tym wątku możemy mówić o nokturnie pozostawionym nam
                bywalcom przez super big_grin Widocznie w Lądku zajęła miejsce w amfiteatrze i czeka
                na pierwsze akordy koncertu smile
                • super222 Re: Lądek Zdrój???? 28.05.10, 10:22

                  Nie tamże ja wojażowałam.
                  Skąd sagiemu ten Ladek się skojarzył?
                  Było tam coś ciekawego?

                  Marii - całuski ślę za pamięć i dobre słowo.
                  • super222 Mazurki i Polonezy 28.05.10, 10:43
                    Panuje powszechne przekonanie, że twórcą mazurków jest jedynie
                    Fryderyk Chopin. Mazurki chopinowskie wywodzą się z trzech form
                    tanecznych: mazura, kujawiaka i oberka.
                    Są więc nasączone ludowością i zawierają naiwną dzikość pełną czaru.
                    A więc uwodzą, ściskają za serce, a przede wszystkim wywołują dziwną
                    tęsknotę za czymś, czego nie można wyrazić słowami.
                    R. Schumann napisał w *Neue Zeitschrift fur Musik*:
                    Gdyby potężny monarcha samodzierżca Północy wiedział, jak
                    niebezpieczy wróg zagraża mu w dziełach Chopina, w prostych
                    melodiach jego Mazurków, zakazałby tej muzyki. Dzieła Chopina
                    to armaty ukryte w kwiatach.

                    Legenda nieszczęść Polski: trwanie w rozbiorach, klęski powstań,
                    emigracje najlepszych synów narodu, były dla eleganckiej zachodniej
                    Europy synonimami walki o wolność.
                    Długa jest lista twórców mazurków i polonezów w Europie, ale
                    i w Rosji pisali je Piotr Czajkowski, Modest Musogorski, Aleksander
                    Borodin... że wymienię tylko najbardziej znanych.

                    A np. na Antylach:
                    kult Chopina z powodu jego mazurków jest niesamowity.
                    "Jedenastu Antylczyków klęczało przed sercem Chopina"
                    - napisał Holender Jan Brokken, opisujący popularność Chopina
                    na Karaibach. Pisze, że Chopin najlepiej pasował do mentalności
                    karaibskiej, tej mieszanki wulkanicznego ognia i przyćmiewającej
                    melancholii, delikatności i rytmiczności melodii i tańca.

                    W kwietniu w Warszawie z okazji Roku Chopinowskiego odbył się
                    nowy festiwal "Wszystkie Mazurki Świata".
                    Obecni byli na njm muzycy z Wysp Zielonego Przylądka, Szwecji,
                    Bretanii, Estonii i Polski; klasyczni, wiejscy, folkowi.
                    Festiwal składał się nie tylko z koncertów, ale także z warsztatów
                    tanecznych i śpiewaczych.
                    • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1949. 30.05.10, 15:21
                      Pierwszy Konkurs Chopinowski w powojennej Polsce odbył się w roku
                      1949. Udział wzięło 54 pianistów z 14 krajów.

                      Warszawa była jeszcze w gruzach, lecz dzięki wysiłkom zapaleńców, w
                      ocalałej
                      "Romie" przy ul.Nowogrodzkiej mógł odbyć się ten Konkurs.
                      Rok 1949 był setnym rokiem od śmierci Fryderyka Chopina,
                      a Konkurs już imprezą o zasięgu ogólnoświatowym. Zadbano
                      więc o to, by był szczególnie uroczyście zorganizowany.
                      Ściągnięto do Poznania wszystkie ówczesne sławy polskie, które
                      zrobiły *żywe* wydanie dzieł Chopina, co było jednym z największych
                      wydarzeń artystycznych tamtego okresu. Występowali wszyscy
                      najważniejsi pianiści i wyjeżdżali *w teren*, gdzie przeważnie
                      po raz pierwszy słyszano w ogóle prawdziwy recital chopinowski,
                      w tak świetnych wykonaniach.

                      W Łagowie - niezwykle pięknej miejscowości - zorganizowano w roku
                      1948 obóz szkoleniowy dla Filharmonii Poznańskiej. W tymże Łagowie
                      w roku 1949 umieszczono całą ekipę i jury przygotowujące sie do
                      Konkursu. Organizatorzy *stawali na głowach* żeby z powojennego
                      Poznania *wyciągnąć* 26 fortepianów. Najczęściej były to fortepiany
                      z prywatnych domów, a ich właściciele byli szczęśliwi, że mogą je
                      wypożyczyć dla tak szczytnego celu. Z Poznania do odległego o 140 km
                      Łagowa fortepiany odbyły podróż w kawalkadzie ogromnych samochodów
                      (również zdobytych z wielkim trudem). Specjalna ekipa poznańskich
                      fachowców (przedwojennych!) umieściła fortepiany na podkładach,
                      a samochody poruszały sie wolniutko, żeby ani jeden drogocenny
                      instrument się *nie zatrząsł*.
                      W Łagowie instrumenty zostały umieszczone w pokojach jurorów
                      i kandydatów do Konkursu. Wszyscy grali!... Jurorzy utwory
                      konkursowe, zawodnicy ćwiczyli, a dźwięki muzyki słychać było
                      w promieniu kilku kilometrów od Łagowa. Tutaj nastąpiły eliminacje
                      i włoniona została ekipa, która następnie wyjechała do Warszawy.
                      ---
                      • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1949. 30.05.10, 15:30
                        c.d.
                        W tym Konkursie górna granica wieku kandydatów - z uwagi na wojnę -
                        okreśłona została na 35 lat. Był tez ten Konkurs jedynym, w którym
                        uczestnicy występowali nie pod swoimi nazwiskami, ale pod numerami
                        wylosowanymi w przeddzień każdego etapu. Ich nazwiska znane były
                        jedynie mężom zaufania , jurorom - nie.
                        W I i II etapie jury słuchało za zasłoną, etap III był jawny.
                        Chodziło o pełny obiektywizm, ale jurorów to bardzo frustrowało,
                        szczególnie, że nie mogli widzieć elementów technicznych gry
                        poszczególnych zawodników.

                        Lauretkami tego Konkursu były:
                        I nagroda - Halina Czerny Stefańska (Polska)
                        ......... - Bella Dawidowicz (ZSRR)

                        II nagroda- Barbara Hesse-Bukowska (Polska)
                        ---
                        • sagittarius954 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1949. 30.05.10, 19:30
                          Słowo daję nie wpadłbym na przypomnienie , ale Superku wielkie brawa smile Ja
                          czekam na dalsze opisy smile
                          • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1949. 30.05.10, 21:35
                            Łaskawco...!!!
                            Będą, oczywiście będą.
                            https://i40.tinypic.com/vxchfd.jpg
                            • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich.Rok 1955. 31.05.10, 10:30
                              Warszawa wzbogaciła się o oddany do użytku, odbudowany gmach
                              Filharmonii przy ul. Jasnej. I w tym gmachu przygotowywano się do
                              V Konkursu Chopinowskiego. Próby orkiestry, wykańczanie budynku,
                              a nawet...pożar, który wybuchł na dwie i pół doby przed planowanym
                              otwarciem. Witold Rowicki, który prawie nie wychodził z gmachu,
                              wykonując prace od dyrygentury, aż po porządkowanie, poważnie się
                              zaziębił i był chory podczas inauguracji i całego Konkursu.
                              Podobno...przyczyną pożaru był pech, jaki przynoszą w teatrach,
                              operach i filharmoiach...pawie-ptaki. Materiał obiciowy w górnym
                              foyer był właśnie zdobiony pawiami o rozłożystych ogonach.
                              Dyrektor Rowicki śmiał się z tej przepowiedni, a pożar - niestety -
                              pojawił się, i to na kilkadziesiąt godzin przed otwarciem.

                              W tamtych czasach determinacja ludzi była ogromna; jeśli coś miało
                              się udać, to się udawało. Pożar ugaszono, skutki usunięto.
                              Rozpoczęła się wielka gala.
                              W V Konkursie nie było już losowania, pianiści występowali
                              w alfabetycznej kolejności nazwisk. Losowano tylko numer pierwszy
                              i od nazwiska kandydata, który ten numer wyciągnął, zaczynała się
                              kolejka do końca alfabetu, a potem od początku - aż do ostatniego
                              nazwiska przed tym, które zostało wylosowane jako pierwsze.
                              Konkurs był trzyetapowy i jawny.Odbywał się w dniach od 22 lutego
                              do 21 marca 1955 roku.
                              • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich.Rok 1955. 31.05.10, 10:52
                                c.d.
                                Konkurs był wspaniały !
                                Grali w odbudowanej Filharmonii i nawet kiepska akustyka
                                z powodu mokrych jeszcze ścian (wysychały kilka lat) nie powodowała
                                zakłócenia podniosłej atmosfery uczestników i radości mieszkańców
                                Warszawy. Konkurs wyzwolił w ludziach nieoczekiwane wprost zasoby
                                uprzejmości, gotowości do jak najlepszego obsłużenia imprezy
                                i ludzi z nią związanych. Potrzeba uprzejmości wypływała z potrzeby
                                serca, z głębokiego szacunku i zrozumienia ważności całego
                                przedsięwzięcia.

                                Wydarzeniem na skalę światową była obecność królowej Elżbiety
                                belgijskiej - wielkiej entuzjastki i znawczyni muzyki Fryderyka
                                Chopina. Jej obecność na koncertach konkursowych potwierdzała
                                ogólnoświatowy charakter imprezy. Pamiętajmy, że w roku 1955
                                królowe i królowie byli znani polskiemu społeczeństwu tylko
                                z historii...Na psychikę biednego, umęczonego społeczeństwa
                                warszawskiego i wogóle polskiego, wizyta taka miała ogromne znaczenie
                                moralne i prestiżowe.

                                Również wyniki Konkursu były dla Polski rewelecyjne:

                                I nagroda-----Adam Harasiewicz (Polska)
                                IInagroda-----Władimir Aszkenazi (ZSRR)
                                IIInagroda----Fu T Sung (Ch.R.L)
                                Nagroda Polskiego Radia za najlepsze wkonanie mazurków przypadła
                                zdobywcy III miejsca z Chin (tego to już superka zrozumieć nie
                                potafi).
                                W polskiej ekpie - obok Harasiewicza - zauważony został wielki
                                talent Lidii Grychtołówny.


                                Odnotowano również, po tym Konkursie, niezadowolenie jurora
                                radzieckiego z systemu obliczania wyników i wywołało dyskusję
                                nad stylem interpretacji Chopina.
                                "...Ale praktyka naszych radzieckich konkursów wykazała, że
                                obliczenia te powinny być wstępnym "materiałem roboczym" do
                                dalszej dyskusji. Nie można twórczej dyskusji zastąpić obliczeniami
                                arytmetycznymi
                                - pisał Jakow Zak - członek jury.
                                smile
                                • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1960. 01.06.10, 11:28
                                  VI Konkurs zorganizowany został przez Towarzystwo
                                  im. F. Chopina, pod protektoratem przewodniczącego Rady Państwa
                                  Aleksandra Zawadzkiego i UNESCO.

                                  Był to konkurs, który zapoczątkował zarówno wystrój sali, jak i cały
                                  rytuał rozpoczynania przesłuchań: defiladę estradową kandydatów,
                                  wygaszanie świateł, reflektor oświetlający stojące na estradzie
                                  popiersie Chopina, a nad nim wmontowane między piszczałki organów,
                                  zwisające flagi państ, których kandydaci biorą udział w konkursie.
                                  Wciąż świeże kwiaty w wazonie. Cisza na pół minuty, a potem
                                  zapalające sie światła, prezentacja kolejnego *delikwenta* oraz
                                  informacja, co wykona i na jakim instrumencie (były do wyboru).

                                  Był to konkurs najbardziej reprezentacyjny. Gościm honorowym
                                  i jurorem honorowym był Artur Rubinstein. Chopin stawał się coraz
                                  bardziej uniwersalny i corac mniej zarezerwowany dla Polaków
                                  wyłącznie. W pierwszej szóstce nie było żadnego Polaka.

                                  Konkurs należał do Maurizio Polliniego (Włochy).
                                  Ogromnie nerwowy - we wszystkim, co robił, a przy tym bardzo
                                  młodzieńczy, był osobowością fascynującą. Posiadał wiele cech
                                  charakterystycznych samego Chopina: żywość, nerwowość, romantyzm
                                  i zamiłowanie do perfekcji w pracy.

                                  Na konkurs zgłosiło się 140 kandydatów, grało tylko 77.
                                  *Odsiew* następował z różnych przyczyn, od braku kwalifikacji, po
                                  najróżniejsze przypadki losowe...nawet nietrafienie do Filharnonii.

                                  Wyniki:
                                  I miejsce....Maurizio Pollini (Włochy)
                                  II miejsce...Irina Zarickaja (ZSRR)
                                  IIImiejsce...Tania Achot (Iran)

                                  Irina Zarickaja zdobyła również nagrody za najlepsze
                                  wykonanie poloneza i mazurków.

                                  Były także wyróżnienia pozaregulaminowe:
                                  - Maurizio Pollini - nagroda Komitetu UNESCO dla najmłodszego
                                  laureata-cudzoziemca,
                                  - Jerzy Godziszewski (Polska) - nagroda Witolda Małcużyńskiego
                                  - Michel Block (Meksyk) - nagroda ufundowana
                                  przez Artura Rubinsteina.
                                  • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1960. 01.06.10, 11:49
                                    Wielki przegrany.
                                    Michel Block - bardzo przeżywał niepowodzenie u jury i
                                    konsekwencje z tego wynikające. On chciał mieć *otwarcie* na świat
                                    przez wygranie tego konkursu. Pomimo otrzymania nagrody specjalnej
                                    ufundowanej przez Artura Rubienstina, bez jednej z głównych nagród
                                    nie mógł liczyć na zdobycie światowych estrad.
                                    W Warszawie był *na wielkiej fali* w sensie popularności
                                    nagrywał w radio, gdzie zapamiętany został jako targujący sie
                                    o każdy grosz i o każdą minutę nagrania.

                                    A jak grał?
                                    W pierwszym etapie, grający nie zdołali wzruszyć i zafascynować
                                    sali; było nudnawo. I nagle zjawił się Michel. Jak mały książę,
                                    w doskonale skrojonym fraku. Mały, ryży, wyprostowany jak struna.
                                    Wejście na estadę opanowane miał do perfekcji, trochę teatralne
                                    ale pełne godności.
                                    "...I kiedy zagrał, nastąpiło właśnie to, co jest marzeniem
                                    każdego muzyka: owo zasłuchanie spowodowane fascynacją tym, co
                                    pianista czyni z instrumentem, jak za pomocą tegoż instrumentu
                                    ożywia tę genialną muzykę, nadaje jej wielowymiarowość,
                                    wielopłaszczyznowość, czyni ją pożądaną przez nas, chcianą -
                                    i od razu - ale wciąż na nowo, wciąż od teraz - kochaną.
                                    Były oklaski, oklaski, oklaski... big_grin

                                    W tłumie wielkiego świata muzycznego zaginął *mały*
                                    Michel Block. Nie miał bowiem tego, co nazywa się *wejściem*,
                                    a co mógł zdobyć w konkursie. gdyby miał bodaj trzecie miejsce...
                                    Ci dalsi giną w coraz większej liczbie znakomitych młodych
                                    pianistów.
                                    big_grin
                                    • sagittarius954 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1960. 01.06.10, 12:42
                                      Jakbyś tam była big_grin
                                      • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1965. 02.06.10, 13:25
                                        Ten konkurs nie przeszedł do historii jako impreza wielkich
                                        indywidualności, poza Marthą Argerich - Argentynką.
                                        To był jej konkurs. Wspaniała młoda osoba, nie tylko znakomita
                                        interpretatorka, która oprócz I nagrody otrzymała także nagrodę
                                        za najlepsze wykonanie mazurków (Polskie Radio).
                                        Kobieta o tak wielkim wdzięku, że zauroczyła wszystkich.
                                        Była po prostu najlepsza i to najlepsza bezkonkurencyjnie.
                                        Jako juror X konkursu okazała znakomity charakter, opuszczając
                                        jury na znak protestu przeciw - jej zdaniem - niesprawiedliwemu
                                        werdyktowi (więcej na ten temat przy X konkursie).

                                        Po upływie kilkunastu lat od pierwszego powojennego konkursu,
                                        zaczęły się pojawiać głosy na temat zmiany w repertuarze.
                                        Chciano m.in. iżby w konkursie wykonywana była także muzyka
                                        innych kompozytorów (Bach, Bethoven), przy założeniu, że Chopin
                                        powinien być elementem pierwszoplanowym i zasadniczym.
                                        Były jednak sprzeciwy, bo istotą konkursów jest odrębność tej
                                        muzyki i wielka siła atrakcyjna. Gdyby dodać utwory innych
                                        kompozytorów, to stałby się ten konkurs w przyszłości jedynie
                                        pianistycznym. Pięknie w obronie zachowania dotychczasowej formy
                                        pisał Stefan Kisielewski: "...Gdzie usłyszał Chopin i przyłapał
                                        na gorącym uczynku pełne żałosnej gracji melodie kujawiaków,
                                        ogniste rytmy mazura czy zawrotne arabeski oberka? W jaki sposób
                                        wywiózł je z Polski, niczym ową symboliczną grudkę ojczystej
                                        ziemi? Jak przechował je niezatarte i nieskażone na rynku Swiata
                                        - w dalekim Paryżu?"
                                        ---
                                        smile
                                        • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1965. 02.06.10, 14:56
                                          c.d. Wyniki konkursuU

                                          I nagroda.........Martha Argerich (Argentyna)
                                          II nagroda........Arturo Moreira-Lima (Brazylia)
                                          III nagroda.......Marta Sosińska (Polska)

                                          Nagroda za najlepsze wykonanie mazurków - Martha Argerich
                                          Nagroda za najlepsze wykonanie poloneza - Marta Sosińska
                                          -----
                                          Wydarzenie zakulisowe.
                                          Dopuszczona do II etapu Angielka Janice Williams zachorowała
                                          na grypę, która nie ustępowała pomimo dostarczanych leków
                                          i opiece organizatorów.Leżała w *Hotelu Sobieski* i z przerażeniem
                                          liczyła godziny dzielące ją od występu w II etapie.
                                          W dniu swojego występu przyszła do Filharmonii osłabiona i nadal
                                          z gorączką. Odrzuciła propozycję odłożenia występu, przy zapewnieniu,
                                          że jury sie zgodzi. Powiedziała jednak : nie!
                                          No i wyszła. Program grała bardzo dobrze, a w każdym razie bardzo
                                          dobrze jak na jej stan zdrowia i nerwów. Ale kiedy wracała - wśród
                                          oklasków - przez estradę, w stronę wyjścia, zaczęła się chwiać.
                                          Złapano ją w momencie, kiedy padała. Oklaski trwały. Na chwilę
                                          oprzytomniała i wyrwała się na estadę. Ale stać nie mogła.
                                          Trzymano ją za zza kulis za szeroki pas sukni i pozwalano na ruchy
                                          imitujące ukłony. A potem zemdlała na dobre.
                                          Przed końcem konkursu odleciała do domu.
                                          ---
                                          smile
                                          • sagittarius954 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1965. 02.06.10, 18:23
                                            Ten konkurs pamiętam , miałem napisać cosik na jego temat z polaka , ponieważ
                                            byłem leniem patentowanym wolałem oglądać w niedzielę wojnę domową i przyjmować
                                            ciocię z Pragi Płd. gotować jej herbatę, aż cały czajnik spaliłem smile Oczywiście
                                            w poniedziałek z rana pod kioskiem na kolanie napisałem streszczenie konkursu,
                                            chyba z Trybuny i wmaszerowałem na lekcje . Na szczęście polaczka zupełnie inny
                                            miała cel tamtego dnia i oglądaliśmy jakiś program w tv dotyczący właśnie języka
                                            polskiego . Dlatego zupełnie naturalnie czekałem na Pegaz i jakieś wiadomości .
                                            • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1965. 02.06.10, 20:29
                                              >ten konkurs pamiętam< - napisał Sagittarius.

                                              Zbliżamy sie zatem do czasów nam współczesnych,
                                              czyli do *ery nowożytnej*. Coś sobie przypomnimy...
                                              coś przeczytamy, o czym nie mieliśmy dotychczas
                                              pojęcia. Przynajmniej ja... nie miałam takiej
                                              wiedzy. Zafascynował mnie temat, to go sobie
                                              kontynuuję, Twój udział w wątku jest inspiracją. smile
                                              • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1970. 04.06.10, 08:52

                                                VIII Konkurs.
                                                Po wieloletniej dominacji pianistów radzieckich i...polskich,
                                                nastąpił zasadniczy przełom w interpretacji na korzyść tzw. szkoły
                                                amerykańskiej, z której wyszli m.in. dwaj utalentowani uczestnicy
                                                konkursu: Jeffrey Swann i Emanuel Ax.
                                                Wśród wyróżniających się uczestników byli Polacy: Piotr Paleczny,
                                                Janusz Olejniczak i Karol Nicze. Różnice w ocenach pierwszej
                                                dziesiątki były bardzo minimalne i nie spowodowały większych
                                                protestów publiczności i znawców...no, może jedynie w odniesieniu
                                                do Swanna i Axa, którzy powinni być sklasyfikowani wyżej.
                                                Krytycy nie pozostawili suchej nitki na jury za niedoskonałość
                                                w ocenach, szczególnie w odniesieniu do Swanna, któremu poświęcę
                                                odrębny post. Jak wspomniałam wyżej, rej wiodła pianistyka
                                                amerykańska,
                                                tym większą radość sprawił Piotr Paleczny, zajmując III lokatę.
                                                Początkowo grał *po chopinowsku* i nie potrafił nawiązać *kontaktu*
                                                ze słuchaczami. Dopiero w II etapie wykonał rewelacjnie mazurki
                                                i Koncert e-mol, co dału mu ostatecznie doskonałą ocenę jury.
                                                Piotr Paleczny przełamał pogląd, iż tylko I miejsce daje *otwarcie*.
                                                Ten uczeń prof. Ekiera dzięki niezwykłej pracy, wytrwałości
                                                i ambicji, ale też i dzięki - przede wszystkim - autentycznemu
                                                talentowi, po ósmym konkursie stał się znaczącym nazwiskiem
                                                w pianistyce światowej.

                                                Wyniki;
                                                - I miejsce ......Garrick Ohlsson (USA)
                                                - II miejsce......Mitsuko Uchida (Japonia)
                                                - III miejsce.....Piotr Paleczny (Polska)
                                                .
                                                .
                                                -VI miejsce.......Janusz Olejniczak (Polska)

                                                Za najlepsze wykonanie mazurków - Garrick Ohlsson
                                                Za najlepsze wykonanie poloneza - Piotr Paleczny

                                                Specjalną nagrodę za najlepsze wykonanie konceru
                                                z orkiestrą otrzymał Garrick Ohlson.
                                                ---
                                                big_grin
                                                • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1970. 04.06.10, 10:54
                                                  Piotr Paleczny

                                                  Odświeżającą,oryginalną i odkrywczą interpretację muzyki
                                                  Chopina na Konkursie VIII zaprezentowali przede wszystkim Swann
                                                  i Ohlsson. Polscy pianiści *zaczynają dopiero* wzorować się na
                                                  szkole amerykańskiej, w tym Piotr Paleczny odchodzi od *polskiego
                                                  wzorca* i go stopniowo przełamuje (w tamtych latach rzecz jasna).
                                                  Urodził się w Rybniku 10 maja 1946 roku. Studia odbył w PWSM
                                                  w Katowicach i Warszawie.
                                                  W roku 1968 otrzymał złoty medal na Międzyn. Konkursie Pianist.
                                                  w Sofii, a w 1969 III nagrodę w Monachium.
                                                  "... - Wydaje się teraz, po tylu latach, że bardzo głęboko
                                                  to przeżywałem. Cały zresztą konkurs. Przed konkursem nie byłem
                                                  przecież faworytem, nawet w naszej ekipie, a po drugim etapie
                                                  już wiedziałem, że jest dobrze i że mogę, mówiąc po sportowemu,
                                                  zawalczyć - bo czemu by i nie? - nawt o czołowe lokaty.
                                                  To nie były już tylko nerwy - doszło do tego głębokie poczucie
                                                  odpowiedzialności za to, co teraz, w następnym etapie zrobię.
                                                  Najmniej się obawiałem właśnie etapu trzeciego, tego z orkiestrą.
                                                  Wiedziałem, że to będzie chwila decydująca nie o moim miejscu
                                                  w konkursie, ale o mojej karierze, praktycznie - o moim życiu".

                                                  Polska ekipa przygotowywała się dwa lata do udziału w konkursie,
                                                  po eliminacjach ogólnopolskich. Po otrzymaniu stypendium
                                                  chopinowskiego, wyłoniona ekpia stała się grupą wiodącą, z której
                                                  wybierano uczestników konkursu VIII. Ta ekipa miała okazję do
                                                  częstego koncertowania w kraju, w różnych ośrodkach, miała już
                                                  zapewne swoich słuchaczy.
                                                  ---
                                                  big_grin big_grin
                                                  • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1970. 04.06.10, 11:13
                                                    Jeffrey Swann

                                                    Niedopuszczenie Jeffreya Swanna do finałowego etapu było
                                                    prawdziwm szokiem dla obserwatorów, melomanów i samych uczestników.
                                                    Jeden z najlepszych polskich kandydatów oświadczył wobec świadków;
                                                    "Wstyd będzie grać w finale, w którym nie ma Swanna".
                                                    Był on jednym z najpoważniejszych kandydatów do głównych nagród,
                                                    jako zjawisko wybijające sie ponad przeciętność. Grupa krytyków
                                                    ufundowała specjalną nagrodę dla tego pianisty.
                                                    Jakimże cudem nie dostrzegło tego talentu konkursowe jury?

                                                    Zachwiana została opinia o nieomylności oceny, bo za - jak w
                                                    przypadku Swanna - niefortunny *wyskok* jednego lub dwóch jurorów,
                                                    winę ponosiło całe jury.
                                                    Obniżył się poziom całego konkursu, bowiem III etap nie mógł być
                                                    interesujący, skoro połowa wybitnych uczestników nie brała w nim
                                                    udziału - w tym po II etapie wyeliminowany Swann.
                                                    Winą obarczono jury, albo niedoskonałość systmu punktowania.
                                                    Rozważano tzw. *polski wzorzec* interpretacji muzyki Chopina,
                                                    który nie dopuszczał zbytniej ekstrawagancji, a który nie mógł
                                                    być uważany jako ogólnie obowiązującyy i jedyny. Zaczęto dostrzegać
                                                    Chopina nie jako jedynie polską prywatną własność, ale własność
                                                    całego świata i ocenianie wykonania jego utworów powinno się
                                                    odbywać wg. światowych kryteriów.

                                                    Jeden z punktów Regulaminu Jury VIII Konkursu głosi:
                                                    "Wszystkie decyzje jury są nieodwołalne i nie wymagają
                                                    umotywowania".

                                                    Po ogłoszeniu wyników II etapu, odbyła się konferencja prasowa
                                                    z udziałem jury. W historii konkursów była to pierwsza konferencja
                                                    prasowa, sławna m.in. z tego powodu, że wykluczono zadawanie
                                                    pytań na temat wyników, bowiem "Decyzje jury są poufne".
                                                    Nikt z jury nie chciał, lub nie potrafił w sposób rzeczowy
                                                    odpowiedziewć na istotne pytania nt. regulaminu o oceny.
                                                    ---
                                                    big_grin big_grin big_grin
                                                  • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1975. 07.06.10, 09:55
                                                    IX Konkurs
                                                    w dniach 7 - 28 października.Udział
                                                    wzięło 84 pianistów z 30 krajów.

                                                    A był to konkurs, na którym narodziła sie gwiazda pierwszej
                                                    wielkości. Z punktu widzenia poziomu artystycznego, pianistyki
                                                    i osobowości, był to konkurs Krystiana Zimermana.
                                                    Z punktu widzenia sensacji, krzywdy i skandalu -
                                                    Johna Hendricksona i Elżbiety Tarnawskiej.

                                                    Laureat tego konkursu Krystian Zimerman był zjawiskiem wyjątkowym.
                                                    Wygrał ten konkurs jednogłośnie i na fali ogólnego zachwytu.
                                                    Zdobył wiele nagród pozakonkursowych i zaczął życie artysty.
                                                    Gdy stał się już artystą o znanym nazwisku, to swoim fanom
                                                    zrobił sporą niespodziankę. Po prostu zniknął na rok z publicznego
                                                    życia koncertowego. aby - jak powiedział - rozszerzyć repertuar,
                                                    nagrać płytę. Jednakże pojawia się sporadycznie, przy szczególnych
                                                    okazjach, jak tej, gdy w czasie Dni Muzyki Polskiej w Lucernie
                                                    w roku 1980, gra z samym Karajanem, zachwyconym kunsztem młodego
                                                    pianisty. Zimerman niby wycofał się ze sceny, ale nie pozwolił
                                                    o sobie zapomnieć. Pojawiał się na takich koncertach, gdzie jego
                                                    nazwisko było postrzegane jako wyjątkowe. On i Paleczny
                                                    rozsławili imię Polski w świecie.

                                                    Wyniki:
                                                    I nagroda i złoty medal...... - Krystian Zimerman
                                                    II nagroda i srebrny medal... - Dina Joffie (ZSRR)
                                                    III nagroda i brązowy medal.. - Tatiana Fiedkina (ZSRR)

                                                    Nagrody za najlepsze wykonanie mazurków
                                                    i poloneza - Krystian Zimerman.
                                                    ---
                                                    smile


                                                  • polnaro Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1975. 07.06.10, 22:44
                                                    Doceniamy, doceniamy.
                                                  • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1975. 08.06.10, 07:42
                                                    .>
                                                    Doceniamy, doceniamy<


                                                    Oooo! Dzięki !
                                                    Taki to ROK 2010.
                                                    A *młodzież może nie wiedzieć*.
                                                    Warto przypomnieć sobie i innym, ... jest to
                                                    tylko odskocznia od tematów: powodzi, wyborów,
                                                    mistrzostw świata w piłce nożnej, gotowania,
                                                    ...dla tych, którzy *z różnych względów* nie
                                                    mogą lecieć...hen, np. do Californi, czy innych
                                                    krain o egzotycznych nazwach. Czymś trzeba się
                                                    podpierać miła Polnaro. TAką możliwość mi dano.
                                                    PS. Uodporniłam się na drobne złośliwości.
                                                    https://i33.tinypic.com/1zxxkaw.jpg
                                                  • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1975. 08.06.10, 09:57
                                                    W konkursie nazwanym "Zimermana" od nazwiska naszego wspaniałego
                                                    pianisty, grał John Hendrickson (Kanadyjczyk). Niezależnie od faktu,
                                                    że grał świetnie, zdobył sympatię publiczności i tym, że podczas
                                                    konkursu złamał nogę i miał ją w gipsie. Stał się nie tylko
                                                    ulubieńcem, ale i osobą, którą należało chronić, troszczyć się
                                                    i pozwolić na wykazanie pełni umiejętności interpretacji naszego
                                                    (również nieszczęśliwego) wspaniałego Chopina.
                                                    Niestety - nie został on dopuszczony do finałowego występu, co
                                                    spotkało się z krytyką pod adresem jury.
                                                    Nigdy jeszcze w dotychczasowych konkursach nie udało się jury,
                                                    jednym pociągnięciem, wyeliminować dwóch największych
                                                    indywidualności:Hendricksona i Wolframa. Odpierając zarzuty, jury
                                                    motywowało swoją decyzję *młodością tego pianisty*, co z kolei
                                                    zaowocowało ironicznymi uwagami w związku z *młodością* osadzonego
                                                    na tronie Zimermana. Członek jury Witold Małcużyński złożył
                                                    oświadczenie, uzasadniające werdykt. Wynikało z tego oświadczenia,
                                                    że wg. jego punktacji pianista był na drugim miejscu po Zimermanie,
                                                    lecz decydujące znaczenie ma wynik sumaryczny wszystkich jurorów,
                                                    których było 23, o różnch kulturach, tradycjach i...uszach.

                                                    Skoro do finału nie został dopuszczony Hendrickson, to z *wyliczenia*
                                                    jury wynikało, że zagra w nim polska pianistka Elżbieta Tarnawska.
                                                    Jej gra była dobra, ale nie tak odkrywcza jak jej konkurenta do
                                                    finału. Dopuszczenie *przeciętnej* pianistki zamiast rewelecyjnego
                                                    Hendricksona wywołało falę ogromnej niechęci do jury i samej
                                                    Tarnawskiej. Nękano ja listami anonimowymi, telefonami w domu,
                                                    w dzień i w nocy, telegramami w rodzaju: "popamiętasz...jeżeli
                                                    wystąpisz. W dniu występu, zdenerwowanie pianistki było tak ogromne,
                                                    że nie miała siły wyjść na scenę i zagrać trudny utwór Chopina.
                                                    Zrezygnowała z występu...
                                                    ----
                                                    smile smile smile
                                                  • polnaro Re: ????? 09.06.10, 22:34
                                                    Złośliwości???


                                                  • super222 Re: Historie Konkursów Chopinowskich. Rok 1980. 13.06.10, 14:51
                                                    X Konkurs
                                                    w dniach 2 - 19. X.

                                                    Jury składało sie z samych sław pianistyki, w tym: Marthy Argerich,
                                                    Haliny Czerny-Stefańskiej, Andrzeja Jasińskiego, Reginy Smendzianki,
                                                    Janem Ekiertem, pod przewodnictwem Kazimierza Korda, dyrektora
                                                    Filharmonii Narodowej i muzyka o sławie miedzynarodowej.
                                                    X Konkurs rejestrowany był dźwiękiem i obrazem, jak nigdy dotąd.
                                                    w I etapie słuchano 150 pianistów, w II etapie już tylko 42,
                                                    a w III 15 osób, które były już rozpoznawalne i lubiane przez
                                                    publiczność.
                                                    W trzecim etapie na estradzie pojawił się Ivo Pogorelic, jeden
                                                    z najbardziej kontroweryjnych wykonawców utworów Chopina. Miał
                                                    *stoczyć pojedynek* o pierwsze miejsce z Dang Thai Son-em,
                                                    ewentualnie zająć jedno z czołowych miejsc w pierwszej szóstce.
                                                    Ivo zagrał zupełnie innego Chopina, czym wzbudził u publiczności
                                                    wzruszenie, zachwyt i wręcz fascynację. Owacje były spontaniczne.
                                                    Jednakże jego gra nie znalazła uznania w ocenach jury - nie
                                                    wszystkich
                                                    członków - bo Martha Argerich i Nikita Magaloff na znak protestu
                                                    opuścili jury. Ostatecznie Ivo otrzymał zaledwie dyplom honorowy.

                                                    Wyniki:
                                                    I miejsce........ Dang Thai Son (Wietnam)
                                                    II miejsce....... Tatiana Szebanowa (ZSRR)
                                                    III miejsce...... Arutiun Papazjan (ZSRR)
                                                    IV miejsce....... nie przyznano
                                                    V miejsce........ Akiko Ebi (Japonia)
                                                    VI miejsce....... Erik Berchot (Francja)
                                                    Były jeszcze dyplomy i wyróżnienia, ale nie będę ich wymieniać.
                                                    ---
                                                    sad
                                                  • super222 Profesor Jerzy Żurawlew. 13.06.10, 15:12

                                                    Zmarł 4.X.1980 roku. Wybitny pianista, inicjator
                                                    Konkursu Chopinowskiego,
                                                    honorowy przewodniczący
                                                    X Konkursu im. F. Chopina.
                                                    Postawił sobie pomnik o nieograniczonej trwałości i o zasięgu
                                                    oddziaływania w skali światowej. Skromny, nieśmiały, erudyta
                                                    w sprawach pianistyki i muzyki w ogóle. Pozostawił światu ideę
                                                    wciąż żywą, opartą na współzawodnictwie w temacie muzyka, do tego
                                                    muzyka Chopina, kompozytora najwięcej granego dla słuchających
                                                    muzyki.
                                                    Urodził się 21.01.1887 roku w Rostowie nad Donem.
                                                    Po ukończeniu studiów w Warszawskim Konserwatorium, koncertował
                                                    w Polsce i w Rosji. Był profesorem Wyższej Szkoły Muzycznej
                                                    im. Fryderyka Chopina w W-wie do roku 1939, a od 1949 Państwowej
                                                    wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie.

                                                    Myśl o zorganizowaniu Konkursu Chopinowskiego powstała w roku 1923,
                                                    a więc w czasie niezbyt odległym po pierwszej wojnie światowej.
                                                    Wówczas uważano muzykę tego kompozytora za zbyt romantyczną,
                                                    roztkliwiającą i rozbrajającą psychicznie.
                                                    Jednakże następne dziesięciolecia pokazały, że wykonawstwo
                                                    muzyki tego kompozytora jest podstawą pianistyki w ogóle,
                                                    "bo kiedy ktoś gra dobrze Chopina, zagra dobrze wszystko"
                                                    - pisał prof. Jerzy Żurawlew.

                                                    Ten twórca Konkursu, zmarły w dniach dziesiątego jubileuszowego,
                                                    nie mógł sobie wymarzyć piękniejszego czasu swojej śmierci.
                                                    Miał lat 93.
                                                    ---
                                                    --
                                                    -
                                                  • super222 Re: Rok Chopinowski 24.06.10, 08:32

                                                    Od jutra (25.VI.br) turyści odwiedzający Warszawę będą mogli
                                                    podziwiać nową atrakcję. Na Tamce, na pow. ponad 600m2 powstaje
                                                    artystyczna strefa poświęcona Fryderykowi Chopinowi.
                                                    W tym dniu o godzinie 18-tej odbędzie się huczne powitanie
                                                    kompozytora w Warszawie. Artyści młodego pokolenia wykonali
                                                    wielkoformatowe malowidła ścienne, które mają za zadanie odmienić
                                                    oblicze Tamki, a jednocześnie są hołdem dla F. Chopina.
                                                    wydarzenie jest częścią kampanii wpisującej się oficjalnie
                                                    w obchody Roku Chopinowskiego.
                                                    ---
                                                    PS. Odnotowałam...ale? grafitti, komiksy i Fryderyk Chopin?
                                                  • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 24.06.10, 15:18
                                                    A przechodziłem Krakowskim i skręcałem w Świętokrzyską , byłem o krok , gdybym
                                                    wiedział to bym zajrzał , a tak ... ale może jakoś tam doczłapię kiedyś big_grin
    • ba-7 Re: Rok Chopinowski 02.07.10, 13:30
      Na głównej scenie Opener Festiwalu dziś o !6.00 najprawdziwszy
      koncert muzyki Chopina.
      Zapraszamy.
      O wrażeniach może jutro.
      • super222 Re: Rok Chopinowski 02.07.10, 15:01
        Na Opener Festiwalu????
        Koniecznie!, proszę, kto grał?

        Mieszkam daleko...niestety.
        • super222 Re: "Lotnisko Chopina" 07.07.10, 07:07
          Zawisł nowy neon na Lotnisku Okęcie.
          Od tego momentu oficjalna nazwa to "Lotnisko Chopina".
          Od roku 1934 lotnisko zawsze było Okęciem, ale
          zarejestrowana w styczniu nowa nazwa zaczęła obowiązywać
          i trzeba będzie się przyzwyczaić. Pełną parą ruszyła akcja
          promująca nową nazwę": w środkach masowego przekazu i internecie.

          Z obowiązku forumowego odnotowałam ten fakt
          w wątku chopinowskim. Ale opinie Warszawiaków w tej sprawie
          będą bardzo mile widziane. Czy potrzebna była ta zmiana?

          https://i30.tinypic.com/2hd7joj.jpg
          • sagittarius954 Re: "Lotnisko Chopina" 08.07.10, 18:34
            Wydaje mi się ,że jeszcze długo odlatywać będziemy z Okęcia a nie z Lotniska
            Szopena .smile
            • super222 Re: "Lotnisko Chopina" 08.07.10, 20:54
              NAM...bliżej do Pyrzowic w Katowicach
              albo Balic w Krakowie.
              • super222 Re: znalazłam w 'Angorze" 13.07.10, 17:50
                Muzyk

                Szopenie (Chopinie)
                romantyczny "menie"
                czy odnalazłeś superbrzmienie
                w kosmicznej czasoprzestrzeni?
                Czy też ukryty w fałdach
                sukien gipiury, podbijasz serca
                niewieście bladym oblicza wejrzeniem?
                Czy geniusz muzycznyczy bawidamek
                czy chory chłowiek?
                Kim stałeś się w nowym wymiarze.
                Nie wiem.
                Lecz będziesz w mej wyobraźni tym, kim
                ja ci każę.

                Napisała: Małgorzata Jasińska z Koszalina,
                a ja przepisałam, bo ładnie komponuje się
                w naszym forumowym wątku. smile


                • sagittarius954 Re: znalazłam w 'Angorze" 13.07.10, 20:57
                  Ładne smile
                  Wpadnę jeszcze o 22.00 , musze kończyć , komp nie wytrzymuje smilebig_grin
                  • super222 Re: myśl... 18.07.10, 21:08

                    George Sand

                    Jest tylko jedno szczęście w życiu -
                    kochać i być kochanym.
                    ---

                    https://i22.tinypic.com/s49dl1.jpg
                    • sagittarius954 Re: myśl... 19.07.10, 19:38
                      Do tego tygodniowo jedno pieczone prosię , beczka wina , piwa i gorzałki big_grinbig_grinbig_grin
                      I się można kochać big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                      • super222 Re: Duszniki Zdrój 6 - 14 sierpnia 2010 24.07.10, 15:34

                        65. Międzynarodowy Festiwal Chopinowski

                        W sierpniu 1826 roku z polecenia lekarzy warszawskich
                        i profesora Józefa Elsnera do Dusznik przyjechał Fryderyk Chopin.
                        Kurort mu się podobał. "Dwa dni już piję serwatkę i wody
                        tutejsze -
                        napisał do kolegi .

                        Najprawdopodobniej pobyt Chopina w Dusznikach byłby niezauważony,
                        gdyby nie koncert, z którego dochód przeznaczony był dla sierot
                        po ojcu, który zmarł podczas pobytu na kuracji.
                        Chopin dał 2 koncerty, co jemu wiele chwały, a sierotom wsparcie
                        przyniosło.
                        Są więc Festiwale Chopinowskie w Dusznikach hołdem składanym
                        każdego roku Chopinowi za jego piękny czyn. To najstarszy i nadłużej
                        funkcjonujący festiwal muzyczny na Swiecie. od dwudziestu lat jego
                        dyrektorem artystycznym jest znakomity pianista polski,
                        prof. Piotr Paleczny, a dyrektorem organizacyjnym Andrzej Merkur.

                        Tak więc 6 sierpnia 2010 odbędzie się koncert inauguracyjny
                        o godzinie 20,00. W programie: Piotr Paleczny oraz
                        Orkiestra Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Marka Pijarowskiego.
                        • super222 Re: Duszniki Zdrój 6 - 14 sierpnia 2010 24.07.10, 15:41
                          W dniu 8 sierpnia (niedziela) o godzinie 12,30
                          w Kościele Parafialnym odprawiona zostanie Msza św.
                          w intencji Fryderyka Chopina.
                          Podczas liturgii, której będzie przewodniczył
                          Ordynariusz Diecezji Świdnickiej Ks. Biskup
                          Ignacy Dec, wykonana zostanie Msza Józefa Elsnera
                          ---
                          Obowiązek forumowy nakazuje o tym napisać.
                          • super222 Re: Nephilim.pl 28.07.10, 19:51

                            Dziękuję za informację.
                            Zaszczyt to dla nas, że zauważony został
                            wątek na forum 50-latek, obok innych,
                            z założenia interesujących się muzyką
                            klasyczną. Pozdrawiam serdecznie.

                            PS. Będę szczęśliwa jeżeli ktoś się
                            zgłosi do konkursu.
                            • super222 Re: ...a w Międzyzdrojach... 29.07.10, 10:16

                              ...w holu hotelu Amber Baltic, na piasku wśród muszli,
                              ulokowano małą atrapę fortepianu, czym podkreślono, że
                              mamy Rok Chopinowski.
                              Wybitny kompozytor był obecny w Międzyzdrojach na każdym
                              kroku, zapewne za sprawą animatora kultury i działań
                              z nią związanych - Waldemara Dąbrowskiego.

                              Na Wakacyjnym Festiwalu Artystów w Międzyzdrojach *obecna*
                              była także kultura wyższa. Utwory Fryderyka Chopina grał
                              pianista Janusz Olejniczak. Był to koncert kameralny.

                              O tym, jak trudne są utwory Chopina przekonała się Natalia
                              Kukulska , występująca w drugiej części koncertu
                              "Chopin, jazz, pop". Nie udała się jej próba
                              zaśpiewania pieśni kompozytora w rytmie popu.
                              Wraz z kolejną piosenką wykonywaną przez Natalię, słuchacze
                              opuszczali amfiteatr. Ja też bym wyszła...po pierwszej.

                              Wszyscy się starali żeby Wakacyjny Festiwal Artystów
                              nie stał się zwykłymi wakacjami bez wielkich wartości.

                              ---
                              Na podstawie obserwacji Bohdana Gadomskiego.
                              • sagittarius954 Re: ...a w Międzyzdrojach... 30.07.10, 17:18
                                Własnie teraz są tam moismile A ja leże w stolicy big_grin
                                • super222 Re: ...a w Międzyzdrojach... 31.07.10, 11:10
                                  Altruistycznie - nie chciałeś pojechać,?

                                  czy


                                  egoistycznie - nie chcieli Cię zabrać ?
                                  ---
                                  https://i28.tinypic.com/vxngqc.jpg
                                  • super222 Re: Aleksander Michałowski - wielki pianista 31.07.10, 12:51
                                    Urodził się 17 maja 1851 roku w Kamieńcu Podolskim.
                                    Do 12-tego roku życia gry uczyła go matka, a potem już sam ćwiczył
                                    i to tak skutecznie, że mając zaledwie 9 lat wykonywał trudne utwory
                                    Webera. Trzy lata później "Kurier Warszawski podał, że
                                    na Podolu jest jedenastoletni fortepianista
                                    Oleś Michałowski, który zadziwia wszystkich swoimi nadzwyczajnymi
                                    zdolnościami muzycznymi.

                                    Studia wyższe odbył w Konserwatorium Lipskim, a następnie
                                    został rekomendowany Lisztowi w Weimarze.
                                    Liszt przyjął Michałowskiego początkowo niechętnie, zważywszy, że
                                    Polak był wychowankiem konserwatorium, którego nie cenił.
                                    Jednakże po wysłuchaniu jednego z utworów Chopina, Liszt powiedział
                                    do swoich uczniów: - "Tak trzeba grać Chopina, ale tak może grać
                                    Chopina - tylko Polak." A do Michałowskiego:
                                    - "Ucz sie u siebie samego" oraz "Nie chcę i nie mam prawa
                                    wpływać na pańską indywidualność".
                                    Bo Michałowski grał Chopina wspaniale, dzięki swemu talentowi
                                    oraz wpływowi znakomitych mistrzów, m.in. uczniów samego Chopina:
                                    Mikulego i Czartoryskiej. Natomiast uczniem Michałowskiego był
                                    znany nam z poprzednich postów Jerzy Żurawlew.

                                    Michałowski całe życie marzył, aby odejść z tego świata w dniu
                                    śmierci Chopina. Tak się stało. 17 października 1938 roku
                                    wielki pianista już nie wystąił z recitalem chopinowskim, jak
                                    zwykł był to robić od kilku dziesięcioleci.
                                    Jego dzieło kontynuowali uczniowie...
                                    • super222 Pamiętają o Roku Chopinowskim 07.08.10, 11:34

                                      miejscy urzędnicy.

                                      "Każde urodzone w tym roku w Warszawie dziecko otrzymuje
                                      śpioszki (według oficjalnej nomenklatury "pamiątkowe body
                                      niemowlęce), opatrzone z przodu napisem "Rodem warszawianin,
                                      sercem Polak, a talentem świata obwatel".
                                      ---

                                      big_grin big_grin big_grin big_grin
                                      • sagittarius954 Re: Pamiętają o Roku Chopinowskim 07.08.10, 15:38
                                        Przechodziłem Krakowskim Przedmieściem koło tych sławetnych grających ławeczek .
                                        I każda była już obstawiona przez jakiegoś turystę a muzyka płynęła spokojnie .
                                        Naprawde dziwię się że na takie bzdury są pieniądze . Wystarczy zaś pojawić się
                                        na przedmieściach Warszawy żeby zobaczyć wiaty przystankowe liczące sobie 30 lat
                                        , chodniki z lat 60-tych i odrapane budynki z prawie walącymi się balkonami .
                                        Dlatego całe to zarządzanie pieniędzmi w gruncie rzeczy naszymi jest kantem o
                                        pewna część ciała . No ale trudno , ostatecznie , warszawianin , sercem Polak z
                                        talentem obywatela świata może siusiać w takie urocze body .
                                        • super222 Re: Pamiętają o Roku Chopinowskim - ławeczki 08.08.10, 10:21
                                          ...pierwsza wzmianka o ławeczkach pojawiła się 13 stycznia
                                          w tym wątku. Autorka Dwa Filary oceniła je jako FAJNE.

                                          24 lutego pisałam ja o problemach pewnej pani, która
                                          potraktowała ławeczkę jako mapę i busolę...i gdzie ją
                                          to zaprowadziło big_grin

                                          Przy okazji przypomniałam sobie różne posty umieszczone w tym
                                          wątku przez liczne grono forumowiczów. Szkoda, że zapał do
                                          tematu wygasł, a JEGO ROK 2010 nadal trwa. Szkoda.

                                          Wracając do Twojego ostatniego postu - Sagi - godne najwyższych
                                          słów uznania dla twórców tej *maszynerii*, dzięki której słychać
                                          muzykę i że nie popsuło się to jeszcze. Nikt nie usiłował wydłubać
                                          tych guziczków??? To świadczy o wielkości muzyki kompozytora.
                                          Ona wzrusza i budzi szacunek. Zgromadziliśmy sporo wiadomości,
                                          co mnie bardzo cieszy i jeżeli warunki będą ku temu - trwajmy.

                                          Jeżeli zechcesz coś napisać - to będzie już 300 post.
                                          ---
                                          https://i39.tinypic.com/4snxie.jpg
                                          • super222 Re: Pamiętają o Roku Chopinowskim - ławeczki 08.08.10, 10:26
                                            Będzie 280...280...big_grin
                                            • sagittarius954 Re: Pamiętają o Roku Chopinowskim - ławeczki 09.08.10, 07:53
                                              Tak , czy siak my ciągniemy ten wątek do końca roku A później go natla
                                              spuści i będziemy mogli zacząć zajmować się następnym tematem big_grinbig_grin
                                              • super222 Re: pianista Leszek Możdżer 18.08.10, 09:47
                                                www.youtube.com/watch?v=tNG0IH369dE&feature=related


                                                Umieściłam jeden z utworów Chopina w wykonaniu
                                                Leszka Możdżera. Niech i tutaj będzie nowoczesne wykonanie.

                                                Leszek Możdżer - młody pianista (ur. w 1971 roku),
                                                po ukończeniu Akademii Muzycznej w Gdańsku, jest jednym
                                                z najwybitniejszych polskich artystów młodego pokolenia.
                                                Od roku 1993, kiedy to otrzymał wyróżnienie na Jazz Juniors,
                                                zasypywany jest nagrodami za oryginalność i własny język
                                                w twórczości. Jako czytelniczka POLITYKI z zadowoleniem przyjęłam
                                                informację, że w roku 2004 otrzymał od tego tygodnika Paszport
                                                Polityki, co dla młodego artysty jest wyróżnieniem ogromnej wagi.
                                                Jego dorobek artystyczny to ponad 100 nagranych albumów.
                                                ---
                                                S
                                                • super222 Re: Krakowskim się przejść... 25.08.10, 12:00

                                                  Mieszkańcy Krakowskiego Przedmieścia mają powyżej uszu
                                                  muzyki Chopina dobiegającej dzień i noc z kamiennych ławeczek,
                                                  które ustawiło miejskie biuro promocji.

                                                  Zadowoleni są *obrońcy krzyża*, koczujący przed Pałacem
                                                  Prezydenckim. Słuchają mazurków dzień i noc i im to wcale
                                                  nie przeszkadza, bo wiedzą, że Chopin wielkim Polakiem był.

                                                  Tak więc radość z ławeczek mija, a one grać będą *Na zawsze*,
                                                  co przekazała Warszawiakom szefowa biura promocji.
                                                  ---
                                                  https://i26.tinypic.com/ibwbap.jpg
                                                  • super222 Re: Krakowskim się przejść... 25.08.10, 14:39
                                                    Uczę się...
                                                    https://kwiaty.interia.pl/img/pic/1/4/9/1/4912_41294912_201.jpg
                                                  • super222 Re: Krakowskim się przejść... 28.08.10, 20:09

                                                    Do końca lata, albo i do pierwszych śniegów
                                                    codziennie o godzinie 19 restauracja
                                                    "Akademia Smaku" w Warszawie (a gdzieżby)
                                                    zaprasza
                                                    na mini recitale studentów Akademii Muzycznej
                                                    oraz znanych warszawskich pianistów, którzy
                                                    prezentować będą swoje interpretacje utworów
                                                    Fryderyka Chopina.
                                                    Wstęp na wszystkie koncerty jest wolny.

                                                    Inauguracja cyklu koncertów odbyła się dzisiaj
                                                    - w sobotę, 28. 08. Właściciele restauracji
                                                    włączyli się w ten sposób do obchodów Roku Chopinowskiego.
                                                    ---
                                                    http://www.calisia.pianina.pl/fortepian/calisia_fortepian_m_165_chopi
n_bialy_polysk_normal.jpg
                                                  • super222 Re: Krakowskim się przejść... 28.08.10, 20:10
                                                    PS. To białe cudo, to
                                                    fortepian calisia.
                                                  • filip505 Re: Krakowskim się przejść... 04.09.10, 23:33
                                                    ...jak by byl czarny,to by nie byl fortepianem????.
                                                    ...super ,gdzie ty sie podziewasz,stesknilem sie.
                                                  • super222 Re: Krakowskim się przejść... 05.09.10, 07:52
                                                    www.youtube.com/watch?v=BOWTVyiw834&feature=related

                                                    Piękne słowa, piękna muzyka... chce się żyć.

                                                    Filip napisał: ...super, gdzie ty sie podziewasz,
                                                    steskniłem sie.
                                                    big_grin

                                                    PS. Gdyby fortepian był czarny...to też by był fortepianem,
                                                    ale nie tak pięknym jak biały, bo to jest cudeńko.
                                                  • pan666 Re: Krakowskim się przejść... 11.09.10, 18:49
                                                    Re:
                                                    super222 11.09.10, 08:58

                                                    dzieki za zaproszenie szustko

                                                    Rok Chopin´owski to rowniez Rok R.Schuman`a
                                                    czasami jednak wole dziela Klary-wiecej zaskakujacych
                                                    pasage i ta "wirujaca" muzyka

                                                    teraz do mnie,mam wielki problem,probuje od kilku
                                                    miesiecy i jeszcze nieznalazlem w netcie

                                                    dowolna transcrypcja z luta na cello Marin Marais

                                                    w wykonaniu P.Casals i J.du Pre

                                                    do pelnego szczescia z okresu wegierskiego Pabla
                                                    i bosego okresu Jacqueline

                                                    zapewniam ze niechodz mi o porownania,o to ktore z nich lepsze ...
                                                    chce miec te dwa wykonania najlepszych cellistow XX wieku

                                                    .. puki co swiat muzyki niema nowego im rownego cellisy

                                                    podaje link z M.Maris dagamba

                                                    www.youtube.com/watch?v=2nlq69pmADo
                                                    piekna muzyka ..,a moze ja urodzilem sie ~300 lat zapuzno ? sad
                                                  • super222 entuzjasta muzyki dawnej 12.09.10, 08:47
                                                    Znalazłeś nasz wątek, cieszę się Panie 666. Otworzyłam załączonego linka
                                                    i ze wstydem muszę się przyznać, że muzyka dawna mnie nie interesuje.
                                                    Słusznie zauważyłeś, że trzeba by żyć w wieku XVI lub XVII.
                                                    Żebyś nie pomyślał, że Twoje szukanie było bezcelowe, informuję, że
                                                    przeczytałam trochę o Marinie Marais...ale to nie ta epoka i ta muzyka,
                                                    może interesować wyłącznie koneserów, do których i Ty zapewne
                                                    zaliczasz się. W tym wątku piszemy wyłącznie o Chopinie
                                                    i roku 2010 Jemu poświęconym. Natomiast gdybyś chciał pogawędzic
                                                    na różne inne tematy, to może zerknij to
                                                    wątków na tym forum.Tematów mamy do wyboru, do koloru.
                                                    Serdecznie pozdrawiam. superka.
                                                  • pan666 Re: entuzjasta muzyki dawnej 12.09.10, 11:03
                                                    200 urodziny Fryderyka

                                                    ogladalem ongis program mistrza dotyczacy,od Warszawy przez Wieden do Paryza
                                                    dosc dokladne
                                                    w jednej z notatek Fryderyk napisal "... ach znowu ten Wolf"
                                                    po jakims czasie na innym kanale nieco wiecej o wspolczesnym Fryderykowi
                                                    E.Wolf ponoc pochodzil z Poznania i pisal ludzaco do tworczosci Fryderyka
                                                    mazurki , w tym samym programie jakas nieznana mi francuzka pianistka
                                                    wykonala pare utworow E.Wolfa ,gdybym niewidzial/slyszal calego programu
                                                    glowa bym swiadczyl ze to utwory F.Chopina , ponoc ta pianistka wydala
                                                    (za wlasne pieniadze?) plyte z utworami Wolfa - w polskich mediach cicho o Wolfie
                                                    szukalem na youtube i tez nic

                                                    zastanawiam sie jaka mysl przyswiecala producentom (niemiecka telewizja) tego
                                                    programu ?
                                                    ponoc w tym samym czasie,w Paryzu dwuch kompozytorow kaponuje bardzo do siebie
                                                    podobne utwory

                                                    moze jest tu milosnik romantyzmu z Poznania ?
                                                    moze zechcial/a by pogrzebac glebiej w temacie ?

                                                    Pzdr.
                                                  • super222 Re: wielkie święto muzyki Szopena 16.09.10, 07:45
                                                    konkurs.chopin.pl/pl
                                                  • super222 Re: wielkie święto muzyki Szopena 16.09.10, 08:24
                                                    Nie, nie można teraz...
                                                    www.youtube.com/watch?v=uxe2P5BgRFk&feature=related
                                                  • super222 Re: Nie wymyślę niczego mądrzejszego. 30.09.10, 07:22

                                                    wyborcza.pl/1,75475,8443530,Chopin_na_81_fortepianow.html
                                                  • sagittarius954 Re: Nie wymyślę niczego mądrzejszego. 30.09.10, 17:34
                                                    Powiem Ci że od niedzieli chcąc nie chcąc, znów staniesz się głównym dziennikarzem forum . I proszę , rok znika i niedługo trzeba spuścić wątek , a czy już zastanawiasz się nad następnym na to miejsce ? smile
                                                  • super222 Re: Nie wymyślę niczego mądrzejszego. 01.10.10, 09:50
                                                    Powiem Ci że od niedzieli chcąc nie chcąc...

                                                    Z dotychczasowych doniesień wynika, że wszystkie przesłuchania
                                                    XVI Konkursu chopinowskiego (oraz koncert Argerich i Freirego) można będzie
                                                    śledzić w transmisjach radiowej *Dwójki* i TVP Kultura.

                                                    Kanał TVP Kultura jest mało popularny wśród mieszkańców miasteczek
                                                    i wsi, a to za sprawą podwyższonego abonamentu w kablówkach. *Pod strzechy*
                                                    najczęściej trafiają programy TvP I i II oraz Info.Kanał I TVP w swoim
                                                    programie nie uwzględnił roli misyjnej, na którą sie powołuje od pewnego
                                                    czasu. W ten sposób słuchanie pianistów z całego świata zawężone zostało
                                                    do bardzo wąskiego audytorium, ludzi na świecznikach i wydawców płyt.

                                                    Bo jak rozumieć takie stwierdzenie?: ...finał i koncert leureatów będą
                                                    dostępne nie tylko w bezpośrednich transmisjach.
                                                    Zupełnie tego nie rozumiem, albo...nie chcę rozumieć.

                                                    Gdy ucichną koncerty laureatów, zupełnie zgaśnie zainteresowanie Rokiem,
                                                    bo będzie powiedziane, zagrane, ocenione, pokazane...wszystko.
                                                    Może jeszcze Możdżer ustawi fortepian na tle Muru Chińskiego.
                                                    Ale to już będą ostatnie akordy Roku Chopinowskiego.

                                                    Za docenienie przez Ciebie mojego wkładu pracy w tym wątku, serdeczne
                                                    najserdeczniejsze dzięki.
                                                  • sagittarius954 Poszedłbym z Tobą na kawkę Superko :D 01.10.10, 19:19
                                                    Ogromne dzięki , za ten wątek , potrafiłaś jak nikt inny podtrzymać przez cały rok .
                                                    Wiem, życie to nie bajka . Gusty też się zmieniają jak i my coraz bardziej przychyleni.
                                                    Bardzo Bardzo Ci Dziękuję , choć może za wcześnie, do końca roku jeszcze sporo czasu . Jeszcze wiele Twoich postów mam nadzieję przeczytać i dopiero wtedy obdarzyć Ciebie nie tylko słowem, ale i czynem, ale o tym kiedyś już na poczcie smile big_grin
    • sagittarius954 Początek konkursu na cztery ręce i dwa fortepiany 03.10.10, 12:24
      Oczywiście nie jestem miłośnikiem ani Chopina , ani muzyki poważnej bo amatorsko do takiej zaliczam utwory Chopina . Dlatego zupełnie po ludzku siadając przed telewizorem , zaopatrzony byłem w talerzyk z porcją chałwy za 4,38 pln-ków . Pierwsze akordy duetu pianistów zupełnie mnie wyizolowały z takiego typu muzyki i moja koncentracja biegała gdzieś w oddali na tyle daleko, żeby nie słyszeć a bardziej trwać przy dźwięcznym obrazie tv. Dobrze że i utwory były nie za długie a przerwy robione między nimi sprawiały ,że wracałem z oddali z pamięci i wspomnień . Kilka razy zdawało mi się że ręce kobiety i mężczyzny były na tyle niewprawne że znalazłem się w małym pokoiku na poddaszu praskiej kamienicy , gdzie młody chłopak ćwiczył wprawki na pianinie , wszystkie przejścia , uderzenia palcami o klawisze często pomylone sprawiały ,że zdawałem się być znów małym chłopcem słuchającym swojego brata ćwiczącego aż do znudzenia .
      Móje konkursy rozpoczęły się kiedy Martha Argerich była młoda i piękna i z wiekszą świeżością wydobywała akordy, ale teraz zdawało mi się że jej spokój i doświadczenie zdobyte wieloletnim wysiłkiem i rozumieniem każdej nuty jest na tyle mistrzowskie ,że dawniej delikatne dłonie dziś opatrzone znamionami starości wydobywają dla mej duszy nie tylko wspomnienia ,ale i godzinę spotkania z najprawdziwszą kulturą . Wielce nudną ,a jednak cudownie balsamującą wszystkie zadrapania , rysy zdobyte ostatnimi czasy w codziennym życiu . Kiedy wydawało mi się że mój stan okraszony już nie zostanie , ostatni utwór Brahmsa doprowadził mnie wrzenia , ręce kobiety i mężczyzny znalazły się we właściwym miejscu i czasie i choć wzrokiem biegały po kartkach z zapisem nutowym były jednością muzyki .
      Mogłem jak we śnie ,odbyć podróż do swojego wnętrza przypominając sobie pierwsze październikowe spacery z dziewczyną i przekonywanie ja do melodii wydobytych z pamięci , a kawałęk który mi został chałwy przestał smakować . Jego miejsce zajęła muzyka nie odtwarzana ,a le tworzona cudownymi rękami , wszystkie tony ułożone w kolory barwiły i mnie , zamykałem oczy i wrastałem w nastrój sali . Tak muzyka szczęścia zupełnego nie daje ale muzyka poważna uwiedzie każdego choć na godzinkę i ze zniknięciem obrazu i akordów pozostało mi spoglądać w gwiazdy a księżyc wyszedł długo długo później i przypominał rogalik , doświadczony rogalik pełzający tak już tyle milionów lat po tym rozgwieżdżonym niebie .
      • super222 Re: Początek konkursu na cztery ręce i dwa fortep 03.10.10, 16:51
        www.youtube.com/watch?v=RQSw61zcIw0&feature=related


        Pierwszej damy światowej pianistyki nie może tutaj zabraknąć.
        Specjalnie dla Sagiego wklejam *na zawsze* tę, która czarowała
        na wszystkich kontynentach, a wczoraj dała nam okazję do podziwiania
        mistrzostwa na najwyższym poziomie. Mamy ja w roku 2010
        w Polsce, w Warszawie i będzie jurorem XVI Konkursu Chopinowskiego.
        Wszystkim uczestnikom życzymy pięknych wspomnień, możliwości
        zaistnienia na estradach światowych, co stanie się łatwiejsze po
        udziale w tym konkursie. Polskim uczestnikom miejsc w pierwszej
        dziesiątce, a nawet jeszcze wyżej. *Porażona* wirusem nie jestem
        w stanie sklecić porządnie jakiegoś podsumowania, ale zrobił to
        pięknie Sagi. Do oceny wczorajszego koncertu nic dodac już nie mam
        prawa...smile
        ---
    • sagittarius954 Oglądanie konkursu w tym roku sprawia mi niemało 05.10.10, 18:56
      kłopotów .

      Ciągle coś mnie dekoncentruje . chyba odpuszczę sobie pierwszą część konkursu .
      • super222 Re: Oglądanie konkursu w tym roku sprawia mi niem 05.10.10, 19:24
        www.youtube.com/watch?v=4LJpTnUWNj8
        Nie tylko Ty masz trudności z odbiorem przesłuchań.
        Żeby odejść od bardzo poważnych tematów...big_grin
        • super222 Re: II Etap Konkursu Chopinowskiego 08.10.10, 07:57

          Dzisiejszej nocy przed pierwszą ogłoszono nazwiska zakwalifikowanych
          do II etapu Konkursu Chopinowskiego (noc z 7 na 8 . 10. )
          Z polskich uczestników zakwalifikowano:
          - Marka Bracha
          - Jacka Kortusa
          - Marcina Koziaka
          - Pawła Wakarecego
          Jedna z uczestniczek - Japonka Yuma Osaki - zakwalifikowana i rewelacyjna.

          www.youtube.com/watch?v=0CS2bwTw0Jg&translated=1
          • irsila Re: konkurs na limeryk o Chopinie 09.10.10, 22:55
            Myślę nad limerykiem o Chopinie.
            Bardzo trudna sprawa. Jeden tylko wymyśliłam, koryguję.
            chopinium.pl/
            • super222 Re: konkurs na limeryk o Chopinie 10.10.10, 08:25
              Wymyśl i wpisz.
              Ale tylko o Chopinie...OK?
              Musisz się pośpieszyć, bo jesteśmy
              już w IV kwartale TEGO ROKU.
              Pozdrawiam. big_grin
              • irsila Re: konkurs na limeryk o Chopinie 10.10.10, 09:29
                Wizerunkowa rewolucja Chopina.surprised
                Czaisz coś super?

                Limeryk powinien być błyskotliwy, zabawny i zaskakujący. Jury konkursu weźmie pod uwagę treść oraz walory poetyckie utworu. Treść powinna się wpisać w wizerunkową rewolucję kompozytora i przyczynić się do powstania mody na Chopina. Prace indywidualne lub zespołowe należy wysyłać na adres konkurs(at)efkm.eu do 11 października 2010 roku.
                chopin2010.pl/pl/wiadomosci/entry/5175-konkurs-na-limeryk-o-chopinie.html
                Przesłuchałam to :
                www.youtube.com/watch?v=44rdKMZJtGQ&feature=related
                i tradycyjne nagrania i troche innych i wymyślam,
                czasu mało, o konkursie dowiedziałam się niedawno.
                Opublikuje pierwsze miejsca po rozstrzygnięciu konkursu, po 25 X
                co tam ludziska wymyślą w temacie.
                • irsila Re: konkurs na limeryk o Chopinie 10.10.10, 09:59
                  Albo coś takiego w tej chwili odsłuchałam, by do tematu sie zbliżyć,
                  dwie wersjesmile
                  tradycyjna
                  www.youtube.com/watch?v=sQHomB-s3rc&p=F65692FE95786228&playnext=1&index=5
                  rockowa:
                  www.youtube.com/watch?v=uqhHyOEgxmQ&feature=related
                  • super222 Re: konkurs na limeryk o Chopinie 10.10.10, 16:20
                    Druga wersja - rokowa, to tak jak oprawienie brylantu w żelazo.
                    Irsila ... muzykę Chopina musi się wyczuwać każdym nerwem,
                    każdym tonem, który trafia w sam środek serducha...
                    Każda próba wykonywania utworów tego kompozytora bez udziału
                    fortepianu jest zniekształceniem twórczości.
                    Czy zespoły rokowe *muszą* grać muzykę, której nie czują?
                    ---
                    Myślałam, że zechcesz napisać jakiś limeryk lub kilka limeryków
                    i umieścić je TUTAJ. O tym pomyśl. Wklejanie linków do odsłuchania
                    mija się z intencją tego wątku. Wklejamy *wyjątkowości*.
                    • sagittarius954 Re: konkurs na limeryk o Chopinie 10.10.10, 17:14
                      Raz Chopinek jako dziecię
                      Bębił w toto o czym wiecie
                      I tak mamę zdenerwował
                      Że w Dusznikach wylądował
                      • irsila Re: konkurs na limeryk o Chopinie 11.10.10, 10:18
                        Sagi, to nie jest limeryk. Popracuj jeszcze troszkę a będzie oksmile
                        Super, szacun, że dla ciebie Chopin musi byc tradycyjny,
                        ale rozejrzyj sie wokoło i zobacz co sie z jego muzyka robi i to na całym świecie.
                        Czy tylko w związku z jego 200 rocznicą urodzin ?
                        Napisałam trzy limeryki, na razie tu nie wpisze, bo wysyłam na konkurs
                        i trzymam w tajemnicy.
                        • super222 Re: III etap Konkursu im. Fryderyka Chopina 14.10.10, 06:48
                          Wśród 20 zakwalifikowanych do III etapu znaleźli się dwaj Polacy:
                          Marcin Koziak i Paweł Wakarecy.
                          Najwięcej, bo aż sześcioro, reprezentantów Rosji i innych krajów
                          walczyć będzie o zagranie w finale. Przesłuchania trwać będą od dnia
                          dzisiejszego (czwatek) do soboty i wówczas ogłoszona zostanie
                          dziesiątka szczęśliwców. Moje zdziwienie wzbudził brak pianistów
                          japońskich...odpadła moja faworytkado punktowanego miejsca.
                          Posłuchajmy Marcina Koziaka. Zasłuchałam się raniutko i w myślach
                          widziałam cichutko otwierające się drzwi do kariery dla tego młodziutkiego
                          pianisty.
                          www.youtube.com/watch?v=S2Go2dqwJYo
                          • super222 Re: III etap Konkursu im. Fryderyka Chopina 14.10.10, 06:58
                            A tutaj Paweł Wakarecy.

                            www.youtube.com/watch?v=bsyH1fQ-re0&translated=1
                            • super222 Re: III etap Konkursu im. Fryderyka Chopina 14.10.10, 07:12
                              Gratulacje dla naszych pianistów i życzenia
                              by znaleźli się obaj w szczęśliwej dziesiątce.

                              ---
                              https://media2.mojageneracja.pl/oioqwuyuir/mediumk69a6u5548b531d66c11740649.jpg
                              • super222 Re: FINAŁ 16.10.10, 20:23

                                W finale Polak Paweł Wakarecy.
                                Gratulacje !!!
                                ---
                                https://bi.gazeta.pl/im/9/2233/z2233419X.jpg
                                • a000000 Re: FINAŁ 18.10.10, 21:52
                                  ostania nutka w f-moll wybrzmiała... zagrał pięknie!!! nasz kolega z forum "muzyka klasyczna" - Pafcio!!!
                                  • super222 Re: FINAŁ 19.10.10, 10:47
                                    Dla Pafcia - Waszego Kolegi z Forum
                                    życzenia
                                    najpiękniejszego występu w Finale.

                                    Miło, że odnalazłaś nasz wątek dotyczący Fryderyka Chopina.
                                    Nie mogę powiedzieć, że jest on prowadzony tak profesjonalnie
                                    jak Wasz, ale przecież :
                                    Nie o to chodzi,
                                    jak co komu wychodzi.
                                    Czasami człowiek musi
                                    inaczej sie udusi...

                                    Serdecznie pozdrawiam.
                                    • super222 Re: FINAŁ 20.10.10, 20:06
                                      Jeszcze tylko jeden koncert w dniu dzisiejszym.
                                      W nocy ogłoszony zostanie werdykt jury XVI KCH.
                                      • super222 Re: Zdziwienie...wynikiem finału 21.10.10, 02:22

                                        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8544452,Julianna_Awdiejewa_zwyciezczynia_Konkursu_Chopinowskiego.html
                                        • super222 Re: Yulianna Avdeeva - Rosja 21.10.10, 02:36

                                          www.youtube.com/watch?v=iHlt1X-ywQc
                                          • sagittarius954 Re: Juliana Afdiejewa - Rosja 21.10.10, 17:33
                                            Cóż to byłby za konkurs , gdyby pierwszych skrzypiec nie zagrali jurorzy smile
                                            • super222 Re: Marcin Koziak - Polska 21.10.10, 18:53

                                              był moim pupilkiem, niestety, nie wszedł nawet do finału.
                                              Widziałam cichutko otwierające się drzwi do kariery, ale
                                              ktoś je brutalnie popchnął i się zamknęły.

                                              W tej sytuacji pierwsze miejsce dla Julianny Awdiejewej (big_grin)
                                              zaakceptowałam. Ten konkurs nie zgromadził wybitnych indywidualności,
                                              talentów tej miary jak to bywało w innych konkursach, więc nie
                                              wybrzydzajmy. Jury dostrzegło w grze tej pianistki jakieś wyjątkowe
                                              walory, których ja/my nie słyszymy z powodu braku wykształcenia
                                              muzycznego. Oni to mają i należy decyzję jurorów ładnie przyjąć.

                                              • sagittarius954 Re: Marcin Koziak - Polska 21.10.10, 19:30

                                                No może nie aż tak ładnie big_grin Ostatecznie nasze nadzieje z niektórymi kandydatami do pierwszego miejsca nie zostały ziszczone big_grin
                                                Oczywiście też nie jestem muzykiem , ale przyznaję, pochodzę z rodziny uzdolnionej muzycznie która gra śpiewa i takie tam smile Muzyke Chopina odbiera się nie tylko uchem ,ale w identycznym stopniu sercem , i przyznaję w ten oto sposób Awdiejewa a Afdiejewabig_grin ma fory i to spore . Kobieta ma pierwszeństwo nawet w dążeniu do fotela przy fortepianie big_grin
                                                • super222 Re: ...i o czym my teraz będziemy...? 22.10.10, 09:53
                                                  Nadejdzie dzień, kiedy zorkiestruje się jego muzykę, nie zmieniając nic
                                                  w partyturze fortepianu, i wtedy cały świat dowie się, że ów geniusz tak rozległy,
                                                  tak pełny i tak mądry jak geniusz największych mistrzów, których sobie
                                                  przyswoił, zachował indywidualność jeszcze bardziej finezyjną niż
                                                  Sebastian Bach, jeszcze potężniejszą niż Bethoven, jeszcze dramatyczniejszą
                                                  niż Weber.
                                                  (George Sand).

                                                  Jeżeli laureat/laureatka ma za zadanie *przenosić* muzykę FCh na cały
                                                  świat przez najbliższych pięć lat, to Julianna była jedyną z finałowej dziesiątki,
                                                  która zdolna jest unieść ten ciężar odpowiedzialności.
                                                  Reprezentacyjna, piękna kobieta, doskonale zachowująca się na estradzie.

                                                  https://teraz.com.pl/vardata/gify/kwiaty/kwiaty048.gif
                                                  • super222 Re: ...i o czym my teraz będziemy...? 22.10.10, 10:09
                                                    W tym fragmencie wszystko jest piękne.
                                                    Posłuchajmy jeszcze raz...

                                                    www.youtube.com/watch?v=hbBM9fatMwI
                                                  • sagittarius954 Re: ...i o czym my teraz będziemy...? 22.10.10, 14:50
                                                    Sama widzisz , a jak jeszcze dłużej poczekamy i posłuchamy dojdziemy do tAkiego samego wniosku jak jury big_grin
                                                    Rok chopinowski jeszcze się nie zakończył , ale możemy poprosić natlę o odlepienie tego wątku , tylko czy rozstaniesz się z nim bez żadnych sentymentów ?smilesmile
                                                    I o czym będziemy pisać ? Choćby taki temat: dumki emeryta , albo, z podwórka zwykłego użytkownika życia . big_grin
                                                    następny jaki jest rok ? Kto na tapecie ? Już posłowie wybrali ?
                                                  • super222 Re: ...i o czym my teraz będziemy...? 22.10.10, 18:12
                                                    Dziękuję.
                                                    Każda z wersji jest interesująca.
                                                    Sam to wymyśliłeś?? smile
                                                  • sagittarius954 Re: ...i o czym my teraz będziemy...? 23.10.10, 06:18
                                                    no skąd ja , to mój kot , prawdę powiedziawszy big_grin
                                                  • super222 Re: ...i o czym my teraz będziemy...? 23.10.10, 07:33
                                                    https://www.walentynki.gsm.pl/images/stories/gify_koty/kotek1.gif
                                                  • super222 Re: jeszcze wwiad z laureatką 23.10.10, 16:04
                                                    wyborcza.pl/1,75475,8556686,Awdiejewa__Chopina_wciaz_odkrywam.html
                                                  • irsila Re: konkurs na limeryk rozstrzygniety 26.10.10, 16:16
                                                    chopinium.pl/chopinium_blog/index.php/2010/10/najlepsze-limeryki-komentujcie-vlepki-do-wygrania/
                                                    I miejsce. Magdalena Basta:


                                                    Monsieur Chopin z Paryża przedmieści
                                                    tylko swoje klawisze chciał pieścić.
                                                    Przy gorącej zaś George
                                                    bywał zimny jak dorsz,
                                                    czym jej sprawiał niemało boleści.

                                                    Mistrz Fryderyk, co mieszkał w Ż. Woli,
                                                    wciąż z pianinem sam na sam swawolił.
                                                    „Frycku, powiedzże mi no,
                                                    któż to jest, ten Pianino?”-
                                                    raz mu George wycedziła powoli.


                                                    II miejsce. Małgorzata Czech:

                                                    Ambitny artysta z Kanady
                                                    chciał pójść we Fryderyka ślady
                                                    Pisał mazurki,
                                                    łykał pigułki.
                                                    Lecz ciągle był zbyt mało blady.

                                                    Znany pianista z Osaki,
                                                    grywał Chopina dla klaki.
                                                    Lecz w jego grze,
                                                    mało krwi wrze,
                                                    bo wiśnie to nie są maki.

                                                    III miejsce. Magdalena Jędrusiak

                                                    Pewien dizajner z Pragi,
                                                    miał w sieci okropne lagi.
                                                    Trafił na Szopena,
                                                    opadła mu szczena,
                                                    nie słucha już Lady Gagi.
                                                    --------------
                                                    Oto moje:

                                                    Koncert Chopina w Egipcie,
                                                    faraonów wskrzesił w krypcie.
                                                    Od preludium A-dur
                                                    piramid aż pękł mur
                                                    i uciekali jak najszybciej.

                                                    *
                                                    Prom Endeavour poleciał w kosmos,
                                                    Chopina dostarczył do niebios.
                                                    Wzięła galaktyka,
                                                    muzę Fryderyka,
                                                    nie odda, gdyż twierdzi, że to jej głos.
                                                    *
                                                    Raz gajowy w wielkim mieście,
                                                    fortepianów ujrzał dwieście.
                                                    strzelał do nich z dwururki,
                                                    aż zagrały mazurki
                                                    i Chopina pokochał wreszcie.
                                                  • sagittarius954 Re: konkurs na limeryk rozstrzygniety 26.10.10, 17:28
                                                    Ach mój Boże komuś Żeś dał ten talencik
                                                    do bębnienia w klawiszy ten smęcik
                                                    Dziś chce wielu Chopinowi dorównać
                                                    A niektórzy limerykiem smagają
                                                    I do Paryża po swą Georginę się nie pchają .
                      • sagittarius954 Re: konkurs na limeryk o Chopinie 26.10.10, 17:31
                        Raz Chopinek jako dziecię
                        Bębnił w toto o czym wiecie
                        I tak mamę zdenerwował
                        Ze w Dusznikach wylądował
                        Zaraz potem w szpony kobiet wpadł i ...przepadł
                        • super222 Re: konkurs na limeryk o Chopinie 27.10.10, 18:02
                          Prawidłowo zbudowany limeryk:
                          w pierwszym wierszu powinna pojawiac
                          się jakaś nazwa miejscowości
                          big_grin

                          Bez zachowania tej reguły, jest tylko sympatyczny
                          wierszyk. Czyli zacznij może od umieszczenia
                          w pierwszym wierszu nazwy Duszniki, a reszta
                          sama Ci się ułoży.
                          PS. Myślisz, że już jako chłopiec z mlekiem pod nosem
                          ON już...? Oglądał się za paniami? big_grin big_grin
                          • sagittarius954 Re: konkurs na limeryk o Chopinie 28.10.10, 13:37
                            Raz Chopinek z Żelazowej Woli
                            Z pierwszym utworem zaczął sobie swawolić
                            I czyniłby chętnie tak przez całe życie
                            Gdyby nie doszedł do wniosku że uda się to tylko w Madrycie
                            Lecz już w Paryżu poznał smak zepsucia i został .

                            Do Dusznik raz przyjechało wychudłe pachole
                            Co z klawiaturą fortepianu wyczyniało bemole
                            I każda dama chciała zaczarować mistrza
                            Który na nazwisko Chopin miał oczywista
                            Zdaje się że młodzieniec bardziej od kobiety potrzebował innej artystycznej podniety .

                          • sagittarius954 Re: konkurs na limeryk o Chopinie 28.10.10, 18:46
                            Raz Super z forum gazeta sprawiła watek
                            Sobie dla podniety i na klawiszach kompa grała
                            Ileż wiadomości o Chopinie podała
                            Oj wiem że ją bardzo interesowało
                            Dlaczego Chopin propagował jednak ciało .


                            • super222 Re: Rok Chopinowski 31.10.10, 09:16

                              https://biuro.chopin2010.pl/uploads/pics/bez_tytu%C5%82u_28.JPG

                              • super222 Re: Rok Chopinowski 31.10.10, 09:39
                                https://www.szklarygorne.pl/sp/images/stories/szkola/2009_2010/znicze_male.gif

                                Nic się nie zmieniło,
                                Poza biegiem rzek,
                                linią lasów, wybrzeży, pustyń i lodowców.
                                Wśród tych pejzaży duszyczka się snuje,
                                znika, powraca, zbliża się, oddala,
                                sama dla siebie obca, nieuchwytna,
                                raz pewna, raz niepewna swojego istnienia,
                                podczas gdy ciało jest i jest i jest
                                i nie ma się gdzie podziać.

                                Wisława Szymborska
                                fragment wiersza TORTURY.
                                • super222 Re: Wielcy pianiści XXw. Światosław Richter. 04.11.10, 10:48
                                  www.youtube.com/watch?v=edpuJzbDjcI&feature=related

                                  (1915 - 1997)
                                  Syn znakomitego muzyka niemieckiego, na stałe zamieszkałego w Odessie i pracującego
                                  w tamtejszym Konserwatorium. Mieszane pochodzenie niemiecko-rosyjskie było dla
                                  młodego muzyka źródłem kłopotów, bowiem władze sowieckie widziały w nim element
                                  *podejrzany*. Nie ukończył żadnej szkoły muzycznej, a jego sława była pochodną
                                  niezwykłego talentu, który rozwijał - jak mówił - dzięki ojcu i Wagnerowi, którym był
                                  zafascynowany przez całe życie.
                                  Ale oprócz gry na fortepianie, mógł byc podobno: dyrygentem, kompozytorem, malarzem.

                                  Świat mógł go poznać od roku 1950 kiedy to odbył swą pierwszą podróż zagraniczną
                                  do Czechosłowacji, a Praga stała się jego ulubionym miastem.
                                  Do Stanów Zjednoczonych pojechał dopiero w roku 1961, gdzie poprzedzony legendą,
                                  był serdecznie przyjmowany przez publiczność, a nawet zapronowano mu pozostanie
                                  i nagrywanie z tamtejszymi orkiestrami. Nie zgodził się, a swoje występy tam określał
                                  jako mierne. Wędrowcem był, lubił grać w małych miejscowościach, nie lubił wielkich
                                  sal, co zresztą datowało sie od najwcześniejszych lat. Zaczynał muzykowanie w klubach,
                                  akompaniowaniem. Gdy był już sławny grał utwory Chopina, Prokofiewa,
                                  Bethovena i własne, lecz przede wszystkim Schumanna.
                                  "Najgorzej z tym Chopinem, bo co chcę go złapać, to mi ucieka..." powiedział.

                                  Jak bardzo Chopin uciekał(big_grin) ...posłuchajmy Ballady no.3.w jego wykonaniu.
                                  • super222 Re: Wiolonczelista. Mścisław Rostropowicz 04.11.10, 17:01

                                    (1927 - 2007)
                                    ...ale także pianista, kompozytor, dyrygent.

                                    Ze strony ojca miał polskie korzenie, talent niezwykły zaowocował przyjaźnią z polskimi
                                    twórcami: Witoldem Lutosławskim i krzysztofem Pendereckim, a w roku 1997 prezydent
                                    Aleksandr Kwaśniewski udekorował artystę Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi RP.
                                    Tyle o osobistych i zawodowych kontaktach z Polską.

                                    Urodził się w rodzinie muzyków, co miało duży wpływ na wczesne zauważenie talentu
                                    i ukierunkowanie wykształcenia muzycznego zarówno w grze na wiolonczeli jak również
                                    na pianinie. W ówczesnym ZSRR pławił się w zaszczytach zawodowych i w życiu
                                    osobistym. Poślubił piękną, utalentowaną primadonnę teatru Bolszoj, stali się rodzicami
                                    dwóch córek. Byli na szczycie powodzenia zawodowego, odznaczani wszelkiego rodzaju
                                    nagrodami państwowymi i innymi orderami.
                                    Przypadek zrządził, że na swej drodze życia, artysta spotkał innego wielkiego Rosjanina,
                                    który był wówczas szykanowany, przymierał głodem i nie miał gdzie mieszkać.
                                    Był to Aleksander Sołżenicyn, który w osobie muzyka znalazł na pewien czas opiekuna
                                    i obrońcę. Zamieszkał w domku ogrodnika na działce Rostropowiczów, a kiedy otrzymał
                                    literacką Nagrodę Nobla i został usuniety ze Związku Pisarzy, co wówczas oznaczało
                                    śmierć w twórczości, wówczas to muzyk napisał protest w obronie pisarza.
                                    Ten szlachetny czyn spowodował, że Rostropowiczowie postanowili opuścić ZSRR, bo
                                    znaleźli sie w sytuacji uniemożliwiającej koncertowanie. Wcześniej deportowany został
                                    pisarz. Po okresie przystosowywania sie do nowych warunków, artyści stali się ozdobami
                                    sal koncertowych w Europie i na świecie. Wracał do pianistyki dla wspólnych występów
                                    z żoną. Nie był odtwórcą muzyki Chopina, był natomiast bliskim przyjacielem Światosława
                                    Richtera (o którym napisała w poprzednim poście) i pomimo ogromnych różnic w usposobieniach stanowili wspaniały duet.

                                    Mnie urzekła historia kompozytora i pisarza - dwóch wielkich postaci rosyjskiej kultury
                                    i postanowiłam umieścić M. Rostropowicza w tym wątku, w gronie wybitnych.

                                    Posłuchajmy...Galina Wiszniewska:
                                    ---
                                    www.youtube.com/watch?v=8iOlPgrXlTo&feature=related
                                    • super222 Re: Rok Chopinowski 06.11.10, 15:32
                                      Baaaaaardzoooooo okrężną drogą...tak bardzo okrężną, że
                                      uniemożliwiającą odpowiedź, zwrócono mi uwagę, że zaniedbuję wątek
                                      chopinowski, a już szczególnie zaniedbałam historię romansuFryderyka
                                      Chopina i Marii Wodzińskiej, który trwać miał w miejscowości Kłóbka.

                                      Młodzi poznali się w roku 1835, a w 1836 zaręczyli. Jak wiemy, zaręczyny
                                      zostały zerwane na żądanie rodziców Marii, którzy uważali, że Fryderyk jest
                                      słabego zdrowia i nie gwarantuje stabilizacji życziowej i małżeńskiej.
                                      Na tym mój opis narzeczeństwa skończył się, bo nie sposób opisywać
                                      wszystkiego co związane jest z życiem kompozytora.

                                      Aliści...wróciłam do historii tego związku i czytam:
                                      - 24.VII.1841 Maria poślubiła hrabiego Józefa Skarbka, a po siedmiu latach rozwiodła
                                      się z nim i w roku 1848 wyszła za Władysława Orpiszewskiego, który był dzierżawcą
                                      majątku jej pierwszego męża.
                                      Po śmierci męża zamieszkała w Kłóbce u swojej siostrzenicy.
                                      Mieszkała tam 15 lat, aż do swojej śmierci i została pochowana w grobowcu
                                      swojego drugiego męża.

                                      Wydaje mi się, że romans w Kłóbce zakwitł długo, długo po zerwanych
                                      zaręczynach z Fryderykiem Chopinem.
                                      Jeżeli ktoś wie coś na temat tego romansu - proszę napisać.
                                      • sagittarius954 Re: Rok Chopinowski 06.11.10, 18:28
                                        Instytucja rozwodu jak widać miała się dobrze i w tamtych czasach ale dla tych co im pogoda sprzyjała big_grin

                                        Jeżeli ktoś wie coś na temat tego romansu - proszę napisać.Napisała super .
                                        Oczywiście , choć jeszcze nie było tych no fotoreporterów i prasy kolorowej opisującej to i owo to jednak rubryki w lokalnych gazetach istniały .
                                        Pech po prostu pech nas dosiągł , my tu a oni tam , przydałby się jakiś pojazd ponad czasowy , ale znając ród kobiecy i tak wina leżała po stronie mężczyzn . I basta .big_grin
                                        • super222 Re: Rok Chopinowski 07.11.10, 09:01
                                          www.youtube.com/watch?v=DVqNvgWXlfY&feature=related


                                          Maurizio Pollini - laureat Konkursu Chopinowskiego z roku 1960, był
                                          rekomendującym zakup fortepianu Steinweya model B, jednego z ośmiu
                                          kolekcjonerkich egzemplarzy, dla Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina w W-wie.
                                          Dyrektor NIFCH odebrał czek na 50 tys. euro podczas konceru w Ludwigshafen,
                                          na którym grali laureaci tegorocznego XVI Konkursu Chopinowskiego: Julianna
                                          Awdiejewna i Ingolf Wunder (II miejsce - "Bo ja z Chopinem będę związany
                                          do końca życia. Dla mnie to najważniejszy kompozytor" - powiedział w wywiadzie
                                          po konkursie).
                                          Fortepian kosztuje 80 tys. euro. Brakujące 30 tys. pokryje firma Steinwey i Sons
                                          z Hamburga.
                                          Niemiecki Koncern BASF postanowił w ten sposób uczcić 200-lecie urodzin
                                          Fryderyka Chopina.
                                          • super222 Kompozytor Henryk Mikołaj Górecki 13.11.10, 10:54
                                            www.youtube.com/watch?v=brotY-aMCBE&feature=related


                                            zmarł w piątek 12.11.2010 w Katowicach.

                                            "Nim umrę, chciałbym się dowiedzieć,
                                            co to jest muzyka"
                                            - powiedział ten wybitny polski kompozytor.
                                            Zaistniał na rynku muzycznym za sprawą III Symfonii pieśni żałosnych.

                                            Jest Honorowym Obywatelem kilku miast poskich, posiada tytuły
                                            honoris causa wielu uczelni muzycznych, a w październiku otrzymał
                                            najwyższe polskie odznaczenie państwowe Order Orła Białego.

                                            Wśród wielu postaci świata muzycznego, w tym wątku pragnę również
                                            pozostawić wspomnienie o Wybitnym Polskim Muzyku...
                                            • super222 Re: Rok Chopinowski. Seria błękitna utworów 20.11.10, 16:17

                                              Po seriach Czarnej i Białej, w grudniu ukaże się w sprzedaży seria Błękitna
                                              dzieł Chopina,
                                              wszystkich finalistów XVI Konkursu Pianistycznego
                                              im. Fryderyka Chopina.
                                              Będą to płyty z nagraniami Julianny Awdiejewej, Ingolfa Wundera, Lukasa Geniusasa,
                                              Daniła Trifonowa i Ewgeni Bożanowa. W dziesięciopłytowym cyklu zarejestrowano
                                              na żywo wykonania wszystkich finalistów.
                                              A więc: w grudniu 5 płyt, a nastęnych 5 nagrań w połowie lutego 2011 roku.
                                              ---
                                              https://www.ruslink.pl/files/image/avdeevajulianna.jpegJulianna Awdiejewa
                                              • super222 Re: Rok Chopinowski 25.11.10, 08:33
                                                Bardzo zaniedbaliśmy ten wątek. Jeszcze parę dni i pozostaniemy daleko
                                                w tyle za podstawowym wątkiem "przeboje".
                                                Znużenie tematem?, ależ skąd? To Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka
                                                Chopina - XVI już, odwrócił moją uwagę od samego kompozytora, żeby
                                                śledzić to, co się działo wokół Konkursu. A działo się dużo i głośno.
                                                Jeszcze tylko jeden miesiąc JEGO ROKU...trzeba mi więc dopowiedzieć
                                                jakieś fakty z życia tak krótkiego i tak bogatego w wydarzenia.
                                                Od dłuższego czasu jestem w tym wątku absolutnie sama, co daje mi
                                                namiastkę odczuć pisania bloga. A niech i tak będzie...
                                                Trzeba mi wrócić do fascynacji Fryderyka...kobietami, bo wciąż czytam,
                                                wciąż odkrywam nowe fakty. smile
                                                • super222 Re: Rozstania. Konstancja Gładkowska. 25.11.10, 09:05

                                                  Aby wieniec sławy w niezwykły zamienić,
                                                  Rzucasz lubych przyjaciół i rodzinę drogą;
                                                  Mogą Cię obcy lepiej nagrodzić, ocenić,
                                                  Lecz od nas kochać mocniej pewno Cię nie mogą.

                                                  https://www.gify.org/bazagif/pierscionki/anelli019.gif


                                                  Ten wiersz Konstancja starannie wykaligrafowała w albumie Fryderyka
                                                  kiedy to jego wyjazd do Wiednia został postanowiony.
                                                  Na kilka dni przed ustalonym na 2 listopada 1830 roku wyjazdem, Fryderyk
                                                  po raz ostatni spotka się z Konstancją. Wybrali Ogród Saski.
                                                  Podczas spaceru darowuje dziewczynie staromodny pierścionek,
                                                  brylancik oprawiony w srebro. Konstancja zachowa go do śmierci,

                                                  W miarę zbliżania się daty wyjazdu, Chopin pochmurnieje.
                                                  Już w Wiedniu dochodzą go pogłoski o staraniach Józefa Grabowskiego
                                                  o rękę Konstancji i ewentualnym małżeństwie.
                                                  Kiedy małżeństwo stało się faktem, napisał do przyjaciela:
                                                  Panna Gładkowska poszła za Grabowskiego, ale to nie przeszkadza
                                                  aktom platonicznym.
                                                  Konstancja pod koniec życia straciła wzrok...z przejrzystych mimo
                                                  ślepoty oczu Konstancji płynęły rzęsiste łzy, gdy siadała do fortepianu
                                                  i zaczynała śpiewać pieśń, którą śpiewała na koncercie pożegnalnym.
                                                  ---
                                                  PS. O Konstancji Gładkowskiej pisałam w poście w dniu 6.o2.br.
                                                  w części pierwszej.
                                                  • sagittarius954 Re: Rozstania. Konstancja Gładkowska. 25.11.10, 10:30
                                                    Ej miłości , wiecznie jesteś żywa
                                                    A pamięć po tobie delikatnie spływa
                                                    Kojąc czasy trudne dajesz nam marzenia
                                                    Byśmy w sercach naszych uczcili wspomnienia .
                                                    smile
                                                  • super222 Re: Rozstanie z Ojczyzną. 26.11.10, 09:48

                                                    https://www.pomiechowek.pl/gmina2/pliki/festiwal/DYLIZANS.jpg



                                                    2 listopada 1830 roku Fryderyk Chopin opuszcza Polskę na zawsze.
                                                    Z rodziną żegna się w domu, natomiast prof. Elsner i przyjaciele z Konserwatorium
                                                    odprowadzają go aż do ulubionej przez nas Woli.
                                                    Z Warszawy wyjeżdża samotnie, dopiero w Kaliszu ma do niego dołączyć przyjaciel
                                                    Tytus Wojciechowski. Na pożegnanie przyjaciele śpiewają kantatę, skomponowaną
                                                    przez Elsnera w hołdzie dla talentu ulubionego ucznia, przeczuwa również, że Chopin
                                                    będzie miał do spełnienia *historyczną misję*.
                                                    Prosili go rodacy: "Fryderyku, bądź naszym krzykiem, żebyśmy nie pomarli zagłuszeni!
                                                    Bądź naszym krzykiem i niech świat wie, że Polska wciąż żyje, jaśnieje..."

                                                    Mając zaledwi 20 lat wybiera się w podróż, której stacji docelowej nie zna, gdzie nikt
                                                    go nie czeka, a obarczono go tak ogromną misą *Być głosem wołającej Polski*.
                                                    Zerwał z wszystkim co kochał, w przeczuciu, że z obranej drogi powrotu już być
                                                    nie może. W Polsce Powstanie Listopadowe. Tytus wraca, by włączyć się do walki.
                                                    Chopin otrzymuje od ojca formalny zakaz powrotu do Polski i żeby wybił sobie z głowy
                                                    heroiczne projekty. Odtąd Fryderyk oddzielony od swoich zazna samotności, która
                                                    będzie coraz trudniejsza do zniesienia.
                                                    ---
                                                  • marii51 Re: Rozstanie z Ojczyzną. 26.11.10, 12:47
                                                    Super zamieściła informację "Chopin otrzymuje od ojca formalny zakaz powrotu do Polski i żeby wybił sobie z głowy
                                                    heroiczne projekty. Odtąd Fryderyk oddzielony od swoich zazna samotności, która
                                                    będzie coraz trudniejsza do zniesienia.

                                                    Wiedeń tak wynagradza Fryderyka Chopina ...
                                                    http://i51.tinypic.com/j6pzet.jpg

                                                    Pomnik Fryderyka Chopina „La note bleue" w wiedeńskim Schweizergarten

                                                    www.wien.polemb.net/index.php?document=666
                                                  • super222 Re: Rozstanie z Ojczyzną.Wiedeń. 27.11.10, 07:42


                                                    Przekazanie pomnika Fryderyka Chopina dla miasta Wiednia nastąpiło
                                                    w czwartek 25.11.2010 roku. Nazwa pomnika "Niebiańska nuta" nawiązuje
                                                    do takiego określenia geniuszu artysty, użytego przez George Sand.
                                                    Chopin w Wiedniu był dwa razy: w lipcu 1879 na kilka tygodni, oraz
                                                    na kilka miesięcy zatrzymał się w tym mieście w drodze na podbój Europy.

                                                    Wiedeń nie jest łaskawy dla artysty. Na wieść o tym, że młody muzyk myśli o płatnych
                                                    występach, stygnie zainteresowanie ... ale nie tylko to, również narodowość polska
                                                    - w związku ze zrywem narodowo-wyzwoleńczym w listopadzie - nie rokują sławy.
                                                    Chopin doświadcza, jak trudno byc Polakiem w Austrii, w napiętej i wybuchowej
                                                    atmosferze. Boże Narodzenie 1830 roku jest dla Chopina wypełnione tęsknotą
                                                    za najbliższymi - rodzicami i rodzeństwem - a także za dawnym czasem.
                                                    Rodziców zapewnia najspokojniej,że dobrze się czuje, ale w listach do przyjaciół
                                                    przebija smutek: Dziwno mi, smutno mi - rady sobie nie wiem - czemuż ja sam?.
                                                    Po kilku miesiącach udręki i szarpaniny, pakuje swoje manatki i rękopisy
                                                    i wyjeżdża sam do Paryża. Otwiera się przed nim nowe życie. Błyskotliwe, bolesne...
                                                    ---
                                                    PS. Marii - dziękuję.
                                                  • super222 Re: Rozstanie z Ojczyzną.Wiedeń. 27.11.10, 07:50
                                                    Oczwiście: Chopin w Wiedniu był pierwszy raz w roku 1829.
                                                    Skąd taka data? Spojrzałam nie na tę stronę notatek.
                                                  • marii51 Re: Rozstanie z Ojczyzną.Wiedeń. 27.11.10, 11:01
                                                    Super i zaglądających... do bardzo interesującego wątku stworzonego przez założycielkę -powinnam przeprosić za niepoprawny obrazek pomnika- po prostu ujęłam nie to opracowane pomniejszenie --
                                                    teraz już zamieszczam właściwe
                                                  • super222 Re: Rozstanie z Rodzicami 28.11.10, 15:26
                                                    https://prezenty-dekoracje.pl/@grafika/obraczki_black.gif

                                                    Mam syna, którego wrodzona zdolność do muzyki do ukształcenia
                                                    w tej sztuce powołuje. ... Potrzeba mu tylko teraz aby mógł zwiedzić zagraniczne
                                                    kraje, zwłaszcza Niemcy, Włochy i Francję, ażeby się na dobrych wzorach
                                                    dostatecznie mógł ukształcić.
                                                    Tak przedstawił prośbę o stypendium
                                                    ojciec Fryderyka. Niestety minister spraw wewnętrznych pomocy nie udzielił.

                                                    Jesienią 1830 roku podjęta została decyzja o wyjeździe, ma to być podróż na dwa
                                                    lub trzy lata. Rodzina pragnęła wysłać Fryderyka jak najszybciej w drogę, bowiem
                                                    spodziewano się niebezpiecznego rozwoju wydarzeń w kraju.

                                                    Od jego wyjazdu upłynęło już 5 lat, kiedy otrzymuje wiadomość, że rodzice
                                                    wybierają się do Karlsbadu (Karlowe Vary) na kurację, zaleconą ojcu.
                                                    Natychmiast wyjeżdża na spotkanie z rodzicami, spędzając w podróży kilka dni
                                                    i nocy...podróży dyliżansem. Tak więc 15 sierpnia przybywają tam prawie
                                                    równocześnie, oni z Polski, a on z Paryża. Również razem zamieszkali w
                                                    pensjonacie "Pod Złotą Różą".
                                                    Pijemy, jemy razem. Darujcie mi, że niepodobna zebrać myśli i o czym innym
                                                    pisać, jak o tym żeśmy szczęśliwi w ten moment,
                                                    co przeszczęśliwy Fryderyk
                                                    donosi siostrom i szwagrom w liście do Polski. Tak spędzili prawie miesiąc.
                                                    Rozstanie następuje 14 września w pobliżu granicy pruskiej, gdzie z ciężkimi
                                                    sercami pożegnali się. Matka nie kryła łez, a Fryderyk zapewniał, że dołoży
                                                    wszelkich starań by następne spotkanie nastąpiło prędzej czy później.
                                                    Ale, choć wtedy tego nie wiedział, oglądał ich po raz ostatni.
                                                  • super222 Re: Rozstanie z siostą Emilką 30.11.10, 14:18

                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/24/Emilia_Chopin.jpeg/220px-Emilia_Chopin.jpeg

                                                    Była najmłodszą siostrą Fryderyka, dziewczynką o wyjątkowej inteligencji i wyobraźni,
                                                    nadzwyczaj utalentowaną literacko. Była autorką komedii, dramatów, poezji, pisanych
                                                    po polsku i po francusku. Uchodziła za drugie genialne dziecko Chopinów.
                                                    Pomimo najstaranniejszej opieki nie udało się Emilki uratować.
                                                    "Losem moim jest umrzeć:
                                                    nie boję się wcale śmierci,
                                                    ale boję się umrzeć w waszej pamięci'
                                                    -
                                                    napisała w jednym z pamiętników.

                                                    Fryderyk jest świadkiem cierpień i umierania ukochanej siostry.
                                                    Zmarła 10 kwietnia 1827 roku.
                                                    Na warszawskich Powązkach można przeczytać zachowany napis:
                                                    Emilja Chopin
                                                    zmarła w 14-tej
                                                    wiośnie życia
                                                    jak kwiat
                                                    w którym piękna
                                                    owocu kwitła
                                                    nadzieja.
                                                    ~~~~~~~~~~~~
                                                  • sagittarius954 Re: Rozstanie z siostą Emilką 30.11.10, 20:59
                                                    Prawie jak Urszulka smile
                                                  • super222 Re: Rozstanie z siostrą Emilką 30.11.10, 21:28
                                                    Gdy przeczytałam Urszulka to zauważyłam,
                                                    że jest błąd w tytule ... big_grin
                                                    co dwie głowy to nie jedna...
                                                    -
                                                  • super222 Chopin w Wenezueli 01.12.10, 18:09

                                                    muzyka.onet.pl/10180,1631974,0,3,wywiady.html


                                                    Czy podobają Wam się malowidła na płotach, murach, ścianach domów,
                                                    drewnianych albo murowanych straszydłach ?
                                                    Czy to aby dobry sposób, żeby rozsławiać nazwiska Polaków ?
                                                    Mam wątpliwości ...
                                                  • super222 Re: Rozstania. Maria Wodzińska 03.12.10, 15:32

                                                    Pisaliśmy o niej 7.02.2010 r. - część pierwsza.
                                                    Brunetka, czarnooka, zupełne przeciwieństwo Konstancji Gładkowskiej - niebieskookiej
                                                    blondynki. Z poprzedniego postu możemy dowiedzieć sie jedynie, że Fryderyk i Maria
                                                    spotkali się, zakochali, zaręczyli, a potem zaręczyny zostały zerwane.
                                                    Przyczyny? Prozaiczne...matka Wodzińska zaczęła mieć coraz większe wątpliwości,
                                                    czy Chopin jest odpowiednim kandydatem na męża dla jej córki. Oboje z mężem postanowili
                                                    wycofać się z całej sprawy. Również Maria zachowuje się coraz obojętniej, aż napisze,
                                                    że ma dla niego "przywiązanie, które żywi do niego cała jej rodzina*.

                                                    Zrywając zaręczyny, rodzice Marii w gruncie rzeczy wyrządzili Chopinowi ogromną
                                                    przysługę. Trudno sobie wyobrazić, by tak utalentowany młody człowiek mógł być
                                                    statecznym ziemianinem...co było podobno marzeniem artysty.. big_grin
                                                    Po tym zerwaniu powstało wiele przepięknych utworów bo *jego łzy były
                                                    tak piękne*, również Francja skorzystała, bo w dziedzinie literatury George Sand
                                                    miała spory wkład. Chopin to zerwanie przeżył bardzo boleśnie.
                                                    Listy od Wodzińskich związał niebieską wstążeczką w mały pakiecik, dołączył
                                                    otrzymaną kiedyś od Marii różę o napisał: "Moja bieda".

                                                    A Maria? W roku 1840 wyszła za hrabiego Józefa Skarbka, przy którym życie
                                                    było bezbarwne i pełne rozczarowań. Małżeństwo zostało rozwiązane przez
                                                    Trybunał Rzymski. Nie zaznała też wiele szczęścia w drugim małżeństwie
                                                    z Władysławem Orpiszewskim. ich pierworodny syn zmarł, a ona sama owdowiała.
                                                    ~~~~~ https://oi44.tinypic.com/33aszf7.jpg~~~~
                                                  • sagittarius954 Re: Rozstania. Maria Wodzińska 05.12.10, 14:07
                                                    I umarła biedaczka ? smile
                                                  • sagittarius954 Redaktorka pilnie poszukiwana :) 09.12.10, 12:58
                                                    o supereczku, gdzie jesteś?smilesmile
                                                  • super222 Re: Redaktorka pilnie poszukiwana :) 09.12.10, 21:28
                                                    >o supereczku, gdzie jesteś?<
                                                    zapytał się Sagittarius, bo chciał wiedzieć.

                                                    Tiu, tiu, tiu .... ale ręce bolą od sprzątania, palce stywne
                                                    nie chcą sprawnie klikać, a długopis się redaktorce
                                                    wziąl i wypisał. Może jutro będzie lepiej.
                                                    Za to okna i firanki czyściutkie - syćkie !!! big_grin big_grin
                                                  • sagittarius954 Re: Redaktorka pilnie poszukiwana :) 10.12.10, 07:13
                                                    Czyli porządki przedświateczne były powodem Twojej nieobecności big_grin
                                                    Długopisy teraz tanie, niedługo i one przestaną być potrzebne . Ale z oknami to przesadziłaś , zaraz śnieg albo deszcz znów ci je umorusają smile
                                                  • super222 Re: Redaktorka pilnie poszukiwana :) 11.12.10, 14:46
                                                    Ależ skądże...oprócz porządków czyli sprzątania,
                                                    są jeszcze inne zajęcia w realu, bo tylko w nim
                                                    istnieje prawdziwe życie.
                                                    Ten *mały* wielki artysta oczarował mnie
                                                    Ale to juz inna bajka.
                                                  • super222 Re: Redaktorka pilnie poszukiwana :) 11.12.10, 14:52
                                                    www.youtube.com/watch?v=kZJm2155yg8&feature=related
                                                  • super222 Re: Redaktorka pilnie poszukiwana :) 11.12.10, 15:22
                                                    Lukas Geniusas
                                                    zdobywaca II nagrody ex equo z Ingolfem Wunderem XVI Międzynarodowego
                                                    Konkursu Chopinowskiego w Warszawie, oraz nagrody specjalnej Towarzystwa
                                                    im.F. Chopina za najlepsze wykonanie poloneza w II etapie.

                                                    Urodził się 1 lipca 1990 r. w Moskwie w rodzinie muzyków. Naukę gry na fortepianie
                                                    rozpoczął jako pięciolatek. Uczył się w Szkole Muzycznej im. F. Chopina w Moskwie,
                                                    która ukończył z najwyższym wyrożnieniem w 2008 roku. Obecnie student
                                                    Konserwatorium im. Piotra Czajkowskiego w Moskwie w klasie Very Gronostaevej,
                                                    prywatnie swojej babci, która stała się jego pierwszym mentorem. Laureat wielu
                                                    młodzieżowych konkursów pianistycznych. Występował z wieloma orkiestrami
                                                    zagranicznymi i współpracuje z dyrygentami o znaczących nazwiskach.

                                                    W małym mieście, w małej słabo ogrzanej salce, z towarzyszeniem orkiestry
                                                    dał koncert w zastępstwie swego chorego konkurenta do pierwszej nagrody.
                                                    Kiedy na 48 godzin przed koncertem dowiedziano się, że Ingolf Wunder nie
                                                    przyjedzie z powodu choroby, a bilety rozprowadzone, to nikt nie wierzył, że
                                                    dla ratowania prestiżu organizatorów koncertu, znajdzie się ktoś, kto zastąpi
                                                    chorego artystę.
                                                    ON przyleciał samolotem prosto z Moskwy i dał taki popis gry, że widownia
                                                    doznała amoku. Bisował...bisował....bisował. Zgromadzonym melomanom
                                                    puchły rece od oklasków. Wspaniała postać, wspaniały artysta.
                                                    *Babcia* może być dumna, że wychowała takie *cudo* - o czym postanowiła
                                                    Wam napisać wzruszona do łez - superka.

                                                  • filip505 Re: Redaktorka pilnie poszukiwana :) 16.12.10, 02:20
                                                    ...niewatpliwie to wielki pianista,
                                                    super,dlaczego przestalas pisac ,stesknilem
                                                    sie za toba,wracaj jak najszybciej,PA.
                                                  • super222 Re: Redaktorka pilnie poszukiwana :) 16.12.10, 14:34
                                                    Filipie... big_grin.
                                                    Miło mi.https://oi25.tinypic.com/r227vp.jpg
                                                  • super222 Re: Kochankowe z klasztoru Valldemosa 16.12.10, 14:47

                                                    ...to światowa premiera, którą na finał Roku Chopinowskiego,
                                                    przygotowuje Teatr Wielki w Łodzi.
                                                    Libretto do przedstawienia emocjonalnego związku

                                                    Fryderyka Chopina i George Sand jest
                                                    oparte na dramacie z roku 1973.
                                                    Wklejam cały materiał na ten temat.

                                                    wyborcza.pl/1,75475,8823745,Kochanek_Chopin.html

                                                    O pobycie Fryderyka Chopina i Geogre Sand w klasztorze Valldemosa,
                                                    pisaliśmy w tym wątku w dniu 11 lutego br. w poście pod tytułem
                                                    "...z George Sand na Majorce". Zapraszam do przeczytania. big_grin
                                                  • super222 Re: Odsłonięcie pomnika w Warszawie 18.12.10, 12:50
                                                    www.youtube.com/watch?v=C9_UVSrEbZ4
                                                  • super222 Re: Taka perełka - przeczytałam 23.12.10, 19:57

                                                    www.youtube.com/watch?v=vXWVygxlo90&feature=related
                                                    Dinu Lipatti
                                                    zmarły w roku 1950 w 33 roku życia, uznany został za najlepszego
                                                    w dziejach fonografii wykonawcę muzyki Chopina.

                                                    W styczniu na targach Midem wprowadzono dodatkową kategorię
                                                    mającą na celu wyłonić najlepszą płytę z muzyką Chopina.
                                                    Konkurencja była duża, ale ostatecznie zwyciężył Dinu Lipatti.
                                                    Urodził się w Bukareszcie, jego ojcem chrzestnym był George Enescu
                                                    największa muzyczna sława Rumunii. Pianista w wieku 16 lat otrzymał
                                                    II nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym w Wiedniu,
                                                    a potem studiował w Paryżu pianistykę i komponowanie.
                                                    Od roku 1943 zamieszkał w Szwajcarii, gdzie pozostał do końca życia.
                                                    Postrzegany był jako postać uduchowiona o niezwykłej uczciwości
                                                    artystycznej. Był ogólnie kochany i żegnany z wielkim żalem.
                                                    Zmarł na jedną z odmian białaczki. Pozostało po nim niewiele nagrań.
                                                    W ostatnim swoim koncercie wykonał na bis chorał Bacha
                                                    "Jezu, tyś radością moją". W trzy miesiące później już nie żył.
                                                  • super222 Re: Zyczenia na Święto Bożego Narodzenia 2010 r. 23.12.10, 20:13

                                                    Życzę ... wszystkiego najlepszego !

                                                    www.youtube.com/watch?v=N9ggQnbGOjU
                                                  • super222 Re: Najważniejsze wydarzenia 28.12.10, 19:06
                                                    związane z Rokiem Chopinowskim;

                                                    *Konkurs Chopinowski.
                                                    Mniejsze jury złożone głównie z wybitnych pianistów, Wysoki poziom,
                                                    silna ekpia rosyjska łącznie ze zwyciężczynią Julianną Awdiejewą.

                                                    *Festiwal Chopin i jego Europa oraz koncerty na urodziny
                                                    Chopina,
                                                    organizowane przez przez NIFC (Narodowy Instytut
                                                    Fryderyka Chopina).
                                                    Prawdziwe fajerwerki przez tydzień marcowy
                                                    oraz cały sierpień; gwiazd nie sposób wprost wyliczyć.

                                                    *Chopin Open - La Folle Journee de Varsowie.
                                                    Po raz pierwszy w Warszawie mutacja słynnego francuskiego festiwalu.
                                                    Trzy dni muzyki (120 koncertów) w salach Opery Narodowej.

                                                    *Otwarcie Muzeum Chopina i Żelazowej Woli.
                                                    Tłumy zwiedzających z całego świata.

                                                    *Warszawska Jesień pod hasłem 'klawiatura"
                                                    Ciekawy sposób uczczenia Roku Chopinowskiego wykonaniem
                                                    utworów z udziałem instrumentów klawiszowych.
                                                  • super222 Re: Nadszedł czas pożegnania. 30.12.10, 17:23
                                                    Rok życia minął jak jakaś nowela lub jakaś część noweli. Trudno jest pisać i trudno
                                                    jest być sprawiedliwą w sądach, gdy nie zna się adresatów...spróbuję jednak.
                                                    W Roku Chopinowskim, na skutek kaprysu...nie wiem, może drwiny, ten wątek
                                                    znalazł się *pod pinezką*, co dało mu pozycję uprzywilejowaną. Skoro już tam się
                                                    znalazł nie wypadało pozostawić go samotnie wiszącego nad reklamowanymi sklepami,
                                                    które dokładnie 2 lata nawet nie drgnęły, by wreszcie ustąpić miejsca *przebojom*.
                                                    Nie żałuję czasu jaki musiałam poświęcić żeby zdobyć unikatowe prawie wydania
                                                    o Chopinie, w kilku zdaniach streścić i zamieścić w tym wątku. Nauczyłam się wklejać
                                                    zdjęcia, czego nie potrafiłam. Gdu Sagittarius wklejał kolejne kobiety w życiu Fryderyka,
                                                    pojęcia nie miałam skąd on to bierze i jak nanosi na forum. Nauczyłam się...to moje big_grin
                                                    Przeczytałam ogromną ilość ciekawostek z epoki, przypomniałam lekcje historii,
                                                    tego mi nikt nie odbierze. Nigdy jeszcze tak jak w tym roku nie śledziłam rywalizacji
                                                    młodych utalentowanych pianistów o pierwsze miejsce w Konkursie Chopinowskim.
                                                    Wypada jakoś zakończyć kontynuację Roku Chopinowskiego i po bardzo długich
                                                    przemyśleniach, postanowiłam wpisać fragment pewnej recenzji, bo całość jest w moich
                                                    *ulubionych*, dla przypomnienia. Nikt tak pięknie nie potrafi pisać o muzyce:

                                                    "Miejsce zajęła muzyka nie odtwarzana, ale tworzona cudownymi rękami, wszystkie
                                                    tony ułożone w kolory barwiły i mnie, zamknąłem oczy i wrastałem w nastrój sali.
                                                    Tak, muzyka szczęścia zupełnego nie daje, ale muzyka poważna uwiedzie każdego
                                                    choć na godzinkę i ze zniknięciem obrazu i akordów pozostało mi spoglądać w gwiazdy..."

                                                    Tak pięknie napisał Sagi po wysłuchaniu koncertu Marthy Argerich i jej partnera
                                                    który transmitowała TVP na inaugurację XVI Konkursu Chopinowskiego.
                                                    Natychmiast wkleiłam do *ulubionych* i mam na każde zawołanie...mam?
                                                    zawsze będę miała. Dzięki Sagittariusie za to, że trwałeś przy mnie, raz drwiący,
                                                    raz zachęcający i na koniec bardzo liryczny, co widać w cytowanym fragmencie.
                                                    ----sad----big_grin ----smile----big_grin
                                                  • sagittarius954 Re: Nadszedł czas pożegnania. 31.12.10, 07:10
                                                    I rok zleciał , nie wiadomo kiedy . big_grin

                                                    Dziś żegnamy wątek superku smile Ale to tylko słowa zamienione na wyrazy i pokazane na białej stronie internetu . Dziękuję Ci bardzo za ten trud , pokazałas inną siebie . Jeszce raz bardzo Ci dziękuję . A ponieważ tak dobrze Ci poszło mam nadzieję na dalszą współpracę , wydaje się że pani Skłodowska też wymaga wątku i to nie byle jakiego i może bret zajrzałby wtedy na te strony smile
                                                    Wczoraj w nocy pisałem już pożegnanie z tym wątkiem i niestety komp odmówił posłuszeństwa wszystko znikło . Czarująca chwila uciekła ,ale nawet jak nie przeniosę tego co pisałem zawsze jest we mnie to co czuję . a czuję wiele - od podziękowań po przyjaźń , po podziw że jednak jesteś wspaniałą kobietą . dlatego pozwalam sobie pochylić się przed Tobą , ująć dłoń Twpją i pozwól że złoże na niej delikatny pocałunek jako wyraz mojego uszanowania , na tyle jednak wyraźny byś go zapamietała big_grin

                                                    A teraz Natlo możesz pozwolić zagłębić się temu wątkowi w otchłani forum, i jeszcze może super zdąży przedrukować sobie wszystkie posty, aby mogła opracować małą książkę o rozmowach Kilkorga osób o Chopinie , a może to jest rozmowa muzyki Chopina z nami ?
                                                    big_grin
                                                  • marii51 Re: Nadszedł czas podziękowania ... 31.12.10, 09:51
                                                    Super222
                                                    ująć w prawie 4oo postach na forum tak interesujące obszerne wiadomości
                                                    o Fryderyku Chopinie,które dzięki TOBIE poznawałam...
                                                    --gratulacje.
                                                    Od pewnego czasu pomyślałam tak, jak dziś zasugerował Sagi -
                                                    skopiuj lub wydrukuj - coś mi podpowiada ,że wynalazłabyś jeszcze sporo ciekawostek -które dopisałabyś
                                                    Póki jeszcze nie uciekł ten wątek daleko pozwól, że przeniosę do mojego schowka- bo ja jeszcze dokładnie chcę wszystko poczytać--pozdrawiam .



                                                    a gdyby tak nieba przybliżyć
                                                  • drugi.super222 Re: Nadszedł czas podziękowania ... 24.02.11, 15:34
                                                    Wyrok sądu na Majorce zakończył niemal 80-letni spór o to, w której
                                                    celi klasztoru Valdemossie mieszkał Fryderyk Chopin i George Sand, podczas
                                                    pobytu na wyspie. Rozstrzygające było pianino, do tej pory eksponowane przez:

                                                    - rodzinę Capllonch Ferra - właścicieli celi nr 2
                                                    oraz
                                                    - Gabriela Quetglas - właściciela celi nr 4, który dowiódł przed sądem,
                                                    że pianino, na którym rzekomo miał grać Chopin (w celi nr 2) wyprodukowane
                                                    zostało już po śmierci kompozytora. Natomiast instrument, który uświetnia jego
                                                    muzeum, zrobiony został na zamówienie mistrza i wysłany na wyspę z Paryża.
                                                    Dochodząc swoich praw, Quetglas przez lata zbierał dowody, że to jego cela
                                                    jest właściwą, a sąd przyznał mu rację.

                                                    Wyrok zakazuje rodzinie Capollonch Ferra reklamowania posiadanego instrumentu
                                                    z celi nr 2, w którym zakochana para artystów spędziła zimę 1839 roku.
                                                    Rossa Capllonch Ferra ma medal od polskiej minister kultury Izabelli Cywińskiej.
                                                    Jej matka Margarida w 1898 r. została pośmiertnie odznaczona Krzyżem Zasługi
                                                    za pracę poświęconą propagowaniu kultury polskiej na świecie.

                                                    Nie podważa tych zasług zwycięzca sporu, ale - jak zaznacza - jego celem było
                                                    przedstawienie prawdy historycznej. Zarówno Capollonch Ferra jak i Quetglas
                                                    są posiadaczami muzeów w Valdemossie.
                                                    ----
                                                    ....dawniej super222....
                                                  • drugi.super222 Re: Nadszedł czas podziękowania ... 24.02.11, 15:40
                                                    Powinno byc:
                                                    ...Margarida w 1989 r.została pośmiertnie odznaczona.
                                                    Za tzw. *czeski błąd* przepraszam. smile
                                                  • eurytka Re: Nadszedł czas podziękowania ... 24.02.11, 15:48
                                                    A to was nie interesuje?
                                                    Zapewne nie,
                                                    ale wiedziec o tym warto
                                                    https://emots.yetihehe.com/1/szok.gif

                                                    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,9149028,MSZ__Komiks_o_Chopinie_musi_zostac_zniszczony.html
                                                  • eurytka Re: Nadszedł czas podziękowania ... 24.02.11, 15:52

                                                    Już zdążyli skomentowac i wystawic na allegro:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,358,122512454,,Komiks_o_Chopinie_mozna_kupic_na_Allegro_.html?v=2&wv.x=2
                                                  • natla Re: Nadszedł czas podziękowania ... 24.02.11, 16:20
                                                    Okropna wpadka i znak czasów. Propagowanie chamstwa i brzydoty, bo młodzi już nie wiedzą co to estetyka zachowania i tylko chamstwem można do niej dotrzeć?
                                                  • drugi.super222 Re: Kilka miesięcy po roku Chopinowskim 26.02.11, 07:46
                                                    wyborcza.pl/1,95892,9168834,Chopin_i_brzydkie_wyrazy___listy.html

                                                    Fryderyk Chopin wiecznie żywy - chce się wołać i wyć!
                                                    Chopin jako bohater komiksu? Czego my jeszcze doczekamy?

                                                    Nie było w TVP koncertów, bo koszt transmisji
                                                    był ponad możliwości finansowe TVP2.
                                                    ----
                                                    ...dawniej super222...
                                                  • drugi.super222 Re: Remanenty po Roku Chopinowskim 27.02.11, 07:34
                                                    Trwa medialna histeria w związku z komiksem "Chopin New Romantic".

                                                    Wypowiadają się również dwaj ważni ministrowie RP. -
                                                    Sikorski i Zdrojewski.
                                                    Minister Zdrojewski powiedział w wywiadzie dla Onet.pl (dzisiaj), że w sprawie
                                                    komiksu o Chopinie postąpiłby inaczej niż Sikorski.
                                                    Dla przypomnienia: podobno decyzją Sikorskiego komiks ma być zniszczony.

                                                    Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego sugeruje,
                                                    że wolałby inne rozwiązanie.

                                                    Jakie?, No jakie? https://emoty.blox.pl/resource/konferencja.gif
                                                    ------
                                                  • eurytka Re: Remanenty po Roku Chopinowskim 01.03.11, 11:27

                                                    cos dla ciebie super, ustosunkuj sięsmile :
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,904,122529356,,Polscy_koltuni_miela_komiksy.html?v=2&wv.x=2
                                                  • goskaa.l Re: Nadszedł czas pożegnania. 03.03.11, 09:59
                                                    Zmarła Tatian Szebanowa [*]
                                                    www.culture.pl/pl/culture/artykuly/wy_in_pozegnanie_szebanowa_tatiana_2011
    • amityr Re: Rok Chopinowski 01.06.11, 08:28
      Rok Chopinowski jeszcze się nie skończył
      Szczegółowy program obchodów znajdziemy na ww. kujawsko-pomorskie.pl.

      Wczoraj urząd marszałkowski podsumował też obchody Roku Chopinowskiego. Nie bez znaczenia jest fakt, że właśnie ukazała się publikacja "Region Chopina|” oraz płyta z muzyką kompozytora w wykonaniu muzyków jazzowych. Na płycie zagrali m.in. Jan Ptaszyn Wróblewski, Henryk Miśkiewicz, Grzegorz Nadolny. - Na początku mówiliśmy, że na 200-setną rocznicę urodzin mistrza przygotujemy 200 imprez, ale w rzeczywistości było ich znacznie więcej - przekonuje Jerzy Janczarski, z departamentu kultury i dziedzictwa narodowego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka