Dodaj do ulubionych

Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytywnie ?

18.04.09, 19:27
Obserwuj wątek
    • polnaro Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 19:35
      Przepraszam, ale tekst mi wyparował, może to znak jakiś.....

      Proszę napiszcie szczerze co myślicie o modnym ostatnio trendzie bycia
      szczęśliwym i zadowolonym zawsze i wszędzie, i o tym pozytywnym myśleniu, które
      gwarantuje sukces.
      Mówienie o problemach stało się passe do tego stopnia, że tylko anonimowo /bez
      ujawnienia siebie/ można rozpatrzeć problem i omówić jego rozwiązanie.
      Podejrzewam, że to jednak wina nie tylko mody lecz wyraz nieufności do ludzi, a
      nawet rodziny.
      • chochlik5 Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 20:11
        Gdy ktoś jest radosny i z wszystkiego zadowolony, albo cierpi na
        czarną depresję to przypomina mi sie jeszcze przedwojenny żart"
        Pesymista zli się się koledze optymiście: dostałem na Mikolaja
        konika. Ale nie ma się czego cieszyć. Koniuk drewniany. Ja urosnę,
        a on nie. Zresztą napewno połamie się. A optymista po znalezieniu
        przy łóżku korcję końskiego łajna, z błyskiem w oczach: dostałem
        prawdziwego, żywego konika! on wyszedł, ale napewno wróci.
        • lakrima1 Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 20:36
          Chochlku a gdzie fura?
          • polnaro Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 20:46
            Lakrimo, pytasz o "furaoptymizm"?
            Tylko tak kojarzę twoje pytanie w tym wątku.
            • zajbel Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 22:10
              Sama namawiam do optumizmu i pozytywnego myślenia. Nie lubie jak
              ludzie naokoło tylko narzekają. W okolicach gdzie mieszkam to ten
              kto sie nie użala jest podejrzany. Nieraz aż mi głupio jak tak
              słucham tych biadoleń a wiem że jest inaczej a nie moge tego
              powiedzieć wprost . Tym bardziej znajomym przerywam i mówie żeby tak
              nie narzekali bo sie może spełnić. Uważam że ani ciągłe biadanie ani
              lekceważenie problemu i udawanie że go nie ma jest złe. Nelęży
              doceniać wagę problemów ale pesymizm nie pozwala ich racjonalnie
              rozwiązać. Ja siadam i w każdej sytuacji szukam dobrych stron i
              kierunku wyjścia i zawsze udaje sie coś znaleźć . A na to na co nie
              mam wpływu staram sie reagować spokojnie. A pozytywne myślenie? u
              mnie sprawdza sie zawsze. Jeżeli mówie sobie że sie uda to się
              udaje, jak myśle że dam rade to sobie daję. A nie ma nic gorszego
              niż siaść i narzekać a palcem nie kiwnąć aby coś zmienić. Ale mam
              też taką psiapsiółke od serca której moge powiedzieć co mi na
              wątrobie leży, ona też może mi sie wyżalić bo to też pomaga.
              • polnaro Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 23:24
                Zajbel, to jak przedstawiłaś swój punkt widzenia jest racjonalnym traktowaniem problemu. W jednym punkcie u mnie jest inaczej, a mianowicie kiedy mam problem , to na to czy on rozwiązany zostanie sensownie, wpływ ma jego rozeznanie, obmyślenie mądrej strategii i konsekwentne działanie, a w żadnym stopniu fakt wmawiania sobie, że będzie cudownie, kolorowo i dostatnio.
                A te polecane teraz dookoła afirmacje, w stylu: jestem mądra, piękna i zdrowa, no wybaczcie, ale nie wiem co gorsze narzekająca ciągle osoba, czy rozkojarzona hurysa, optymistka, która oprócz siebie nikogo nie dostrzega.
              • izis52 Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 23:53
                Zajbel mądrze i rzeczowo "prawisz". Hura optymizm generuje błędy
                mniejsze czy większe. Pozytywne myślenie napewno pomaga, ale już
                amerykański szeroki uśmiech i formalne oblicze szczęśliwca mimo np.
                plajty biznesu lub nieuleczalnej choroby to w naszej kulturze
                egzotyka i przedmiot kpin. Zastanawiając się skąd to obrzędowe
                narzekanie, myślę, że przyczyna tkwi w dość powszechnej skazie
                narodowej - zazdrości, a właściwie zawiści. Czemu ktoś odniósł
                sukces szczęśliwie ułożył sobie życie, a ja ? Dopiec takiemu,
                dołożyć mu, zniszczyć. Wbrew pozorom w katolickim kraju dość
                powszechna zasada i reakcja obronna niektórych: opowiem raczej o
                dużej łyżce dziegciu niż o beczce miodu. Zastanawiam się czy u
                źródeł problemu nie leży wmawianie nam przez lata bezwzględnej
                równości. Miało być każdemu wg. potrzeb, czy w szczęściu też ?
                Młodzi raczej mniej narzekają, a nawet odwrotnie pokazują tylko
                pozytywy. Wychodzą z racjonalnego założenia, że nikt poważnie nie
                traktuje nieudacznika, a obarczanie otocznia problemami nie ma sensu.
                • dede43 Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 19.04.09, 09:14
                  A ja powiem tylko tyle - kiedy nie wiesz co zrobić - uśmiechnij się.
                  Oczywiście nie wymyśliłam tego sama, a podejrzałam, ale pasuje mi bardzo.
                  Mam stale teraz narzekającą przyjaciółkę, przyjaźnimy się prawie 50 lat, od
                  zamieszkania w 1960 w jednym pokoju w akademiku na pierwszym roku. I przyznam
                  się, teraz "uciekam" od bezpośrednich z nia spotkań - tylko telefon, bo wtedy
                  sie moga np przypalać kartofle.
                  • anoagata Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 19.04.09, 16:04
                    A ja myślę pozytywnie od kilku lat bo chyba nie mam innego wyjścia.W pracy
                    należało się z reformować i z tą reformą chyba przyszło pozytywne myślenie i tak
                    już pozostało,nie wiem czy to moda czy konieczność.Młodzi oczywiście są
                    większymi optymistami jak ludzie starsi.Mam zrzędzącą sąsiadkę ,to jak u Dede43
                    przypalają się ziemniaki to u mnie pali się patelnia.
    • dede43 Re:Lakrima 19.04.09, 12:02
      ???? (udajesz czy jesteś?)
    • polnaro Re:Polarno? 19.04.09, 14:49
      Na szczęście lakrimo, ja z optymistów, nie mylić z wiecznie promiennymi na
      każdą okazję. Jednak czasem może się zmienić kierunek wiatru i ten twój gaz
      łzawiący, no wiesz......
      Polnaro od polna....., bądź dobra i nie odsyłaj mnie na zmarzlinę.
      • chochlik5 Re:Polarno? 20.04.09, 12:11
        Zazwyczaj, gdy byłam w pełni sprawna mobilizowałam swoją świadomość
        i energię na znalezienie skutecznego sposobu zaradzeniu złu, co
        napawało optymizmem. Kilka razy załamałam się, gdy zdałam sobie
        sprawę ze swojej bezsilności i bezradności. To, co się zaczyna musi
        się skończyć. Takie są prawa natury. Uśmiechajcie się. Uśmiech
        ułatwia życie.
        • polnaro Re: Chochliku 20.04.09, 12:48
          Mobilizuj, proszę, swój optymizm i pisz nam tu o nim. U Ciebie on wygląda tak
          naturalnie i promienieje ciepłem.
          To nic, że czasem bezradność go mąci, bo właśnie jest powód do sprawdzania siły
          woli, a Ty masz jej całe pokłady.
          • xy.5 Re: Optymizm... 26.04.09, 13:25
            Zwykle pomaga w życiu,ale wiecznie nie trwa.Kiedy jest mi bardzo źle to chowam się przed wszystkimi płaczę w poduszkę i dopiero po wylaniu odpowiedniej ilości łez mówię o tym przyjaciółce(jeśli chce słuchać).
            Nie trzepię o tym na lewo i prawo,przeciwnie mówię o tym jak najmniej.
            Nie wyżywam się na innych tylko dlatego,że mi życie dołożyło.Za to od
            zawsze cierpliwie słucham skarg innych.Sama nie wiem dlaczego?
            • polnaro Re: Optymizm... 26.04.09, 14:34
              Pewnie jesteś wyrozumiałą, dobrą i mądrą osobą skoro potrafisz słuchać.
            • czibo Re: Optymizm... 29.04.09, 21:58
              Cudowna cecha,umieć słuchać innych, nie wiele ludzi to potrafi.Większość ma
              raczej do powiedzenia, chwaląc się lub narzekając.Osoba optymistycznie
              nastawiona do życia cieszy się lepszym zdrowiem i jest piękniejsza,więcej może
              załatwić w życiu codziennym i w ogóle lepiej się żyje. Wiem coś o tym...
              • chochlik5 Re: Optymizm... 30.04.09, 13:58
                Dziecko przyszło na świat jako pogrobowiec. Ojciec odchodząc
                uchronił swego synka przed zakażeniem prątkującą, lekooporną
                gruźlicą. To było dawno.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka