polnaro Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 19:35 Przepraszam, ale tekst mi wyparował, może to znak jakiś..... Proszę napiszcie szczerze co myślicie o modnym ostatnio trendzie bycia szczęśliwym i zadowolonym zawsze i wszędzie, i o tym pozytywnym myśleniu, które gwarantuje sukces. Mówienie o problemach stało się passe do tego stopnia, że tylko anonimowo /bez ujawnienia siebie/ można rozpatrzeć problem i omówić jego rozwiązanie. Podejrzewam, że to jednak wina nie tylko mody lecz wyraz nieufności do ludzi, a nawet rodziny. Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 20:11 Gdy ktoś jest radosny i z wszystkiego zadowolony, albo cierpi na czarną depresję to przypomina mi sie jeszcze przedwojenny żart" Pesymista zli się się koledze optymiście: dostałem na Mikolaja konika. Ale nie ma się czego cieszyć. Koniuk drewniany. Ja urosnę, a on nie. Zresztą napewno połamie się. A optymista po znalezieniu przy łóżku korcję końskiego łajna, z błyskiem w oczach: dostałem prawdziwego, żywego konika! on wyszedł, ale napewno wróci. Odpowiedz Link
lakrima1 Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 20:36 Chochlku a gdzie fura? Odpowiedz Link
polnaro Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 20:46 Lakrimo, pytasz o "furaoptymizm"? Tylko tak kojarzę twoje pytanie w tym wątku. Odpowiedz Link
zajbel Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 22:10 Sama namawiam do optumizmu i pozytywnego myślenia. Nie lubie jak ludzie naokoło tylko narzekają. W okolicach gdzie mieszkam to ten kto sie nie użala jest podejrzany. Nieraz aż mi głupio jak tak słucham tych biadoleń a wiem że jest inaczej a nie moge tego powiedzieć wprost . Tym bardziej znajomym przerywam i mówie żeby tak nie narzekali bo sie może spełnić. Uważam że ani ciągłe biadanie ani lekceważenie problemu i udawanie że go nie ma jest złe. Nelęży doceniać wagę problemów ale pesymizm nie pozwala ich racjonalnie rozwiązać. Ja siadam i w każdej sytuacji szukam dobrych stron i kierunku wyjścia i zawsze udaje sie coś znaleźć . A na to na co nie mam wpływu staram sie reagować spokojnie. A pozytywne myślenie? u mnie sprawdza sie zawsze. Jeżeli mówie sobie że sie uda to się udaje, jak myśle że dam rade to sobie daję. A nie ma nic gorszego niż siaść i narzekać a palcem nie kiwnąć aby coś zmienić. Ale mam też taką psiapsiółke od serca której moge powiedzieć co mi na wątrobie leży, ona też może mi sie wyżalić bo to też pomaga. Odpowiedz Link
polnaro Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 23:24 Zajbel, to jak przedstawiłaś swój punkt widzenia jest racjonalnym traktowaniem problemu. W jednym punkcie u mnie jest inaczej, a mianowicie kiedy mam problem , to na to czy on rozwiązany zostanie sensownie, wpływ ma jego rozeznanie, obmyślenie mądrej strategii i konsekwentne działanie, a w żadnym stopniu fakt wmawiania sobie, że będzie cudownie, kolorowo i dostatnio. A te polecane teraz dookoła afirmacje, w stylu: jestem mądra, piękna i zdrowa, no wybaczcie, ale nie wiem co gorsze narzekająca ciągle osoba, czy rozkojarzona hurysa, optymistka, która oprócz siebie nikogo nie dostrzega. Odpowiedz Link
izis52 Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 18.04.09, 23:53 Zajbel mądrze i rzeczowo "prawisz". Hura optymizm generuje błędy mniejsze czy większe. Pozytywne myślenie napewno pomaga, ale już amerykański szeroki uśmiech i formalne oblicze szczęśliwca mimo np. plajty biznesu lub nieuleczalnej choroby to w naszej kulturze egzotyka i przedmiot kpin. Zastanawiając się skąd to obrzędowe narzekanie, myślę, że przyczyna tkwi w dość powszechnej skazie narodowej - zazdrości, a właściwie zawiści. Czemu ktoś odniósł sukces szczęśliwie ułożył sobie życie, a ja ? Dopiec takiemu, dołożyć mu, zniszczyć. Wbrew pozorom w katolickim kraju dość powszechna zasada i reakcja obronna niektórych: opowiem raczej o dużej łyżce dziegciu niż o beczce miodu. Zastanawiam się czy u źródeł problemu nie leży wmawianie nam przez lata bezwzględnej równości. Miało być każdemu wg. potrzeb, czy w szczęściu też ? Młodzi raczej mniej narzekają, a nawet odwrotnie pokazują tylko pozytywy. Wychodzą z racjonalnego założenia, że nikt poważnie nie traktuje nieudacznika, a obarczanie otocznia problemami nie ma sensu. Odpowiedz Link
dede43 Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 19.04.09, 09:14 A ja powiem tylko tyle - kiedy nie wiesz co zrobić - uśmiechnij się. Oczywiście nie wymyśliłam tego sama, a podejrzałam, ale pasuje mi bardzo. Mam stale teraz narzekającą przyjaciółkę, przyjaźnimy się prawie 50 lat, od zamieszkania w 1960 w jednym pokoju w akademiku na pierwszym roku. I przyznam się, teraz "uciekam" od bezpośrednich z nia spotkań - tylko telefon, bo wtedy sie moga np przypalać kartofle. Odpowiedz Link
anoagata Re: Szczęśliwy/a/ jestem, zawsze myślę pozytyw 19.04.09, 16:04 A ja myślę pozytywnie od kilku lat bo chyba nie mam innego wyjścia.W pracy należało się z reformować i z tą reformą chyba przyszło pozytywne myślenie i tak już pozostało,nie wiem czy to moda czy konieczność.Młodzi oczywiście są większymi optymistami jak ludzie starsi.Mam zrzędzącą sąsiadkę ,to jak u Dede43 przypalają się ziemniaki to u mnie pali się patelnia. Odpowiedz Link
polnaro Re:Polarno? 19.04.09, 14:49 Na szczęście lakrimo, ja z optymistów, nie mylić z wiecznie promiennymi na każdą okazję. Jednak czasem może się zmienić kierunek wiatru i ten twój gaz łzawiący, no wiesz...... Polnaro od polna....., bądź dobra i nie odsyłaj mnie na zmarzlinę. Odpowiedz Link
chochlik5 Re:Polarno? 20.04.09, 12:11 Zazwyczaj, gdy byłam w pełni sprawna mobilizowałam swoją świadomość i energię na znalezienie skutecznego sposobu zaradzeniu złu, co napawało optymizmem. Kilka razy załamałam się, gdy zdałam sobie sprawę ze swojej bezsilności i bezradności. To, co się zaczyna musi się skończyć. Takie są prawa natury. Uśmiechajcie się. Uśmiech ułatwia życie. Odpowiedz Link
polnaro Re: Chochliku 20.04.09, 12:48 Mobilizuj, proszę, swój optymizm i pisz nam tu o nim. U Ciebie on wygląda tak naturalnie i promienieje ciepłem. To nic, że czasem bezradność go mąci, bo właśnie jest powód do sprawdzania siły woli, a Ty masz jej całe pokłady. Odpowiedz Link
xy.5 Re: Optymizm... 26.04.09, 13:25 Zwykle pomaga w życiu,ale wiecznie nie trwa.Kiedy jest mi bardzo źle to chowam się przed wszystkimi płaczę w poduszkę i dopiero po wylaniu odpowiedniej ilości łez mówię o tym przyjaciółce(jeśli chce słuchać). Nie trzepię o tym na lewo i prawo,przeciwnie mówię o tym jak najmniej. Nie wyżywam się na innych tylko dlatego,że mi życie dołożyło.Za to od zawsze cierpliwie słucham skarg innych.Sama nie wiem dlaczego? Odpowiedz Link
polnaro Re: Optymizm... 26.04.09, 14:34 Pewnie jesteś wyrozumiałą, dobrą i mądrą osobą skoro potrafisz słuchać. Odpowiedz Link
czibo Re: Optymizm... 29.04.09, 21:58 Cudowna cecha,umieć słuchać innych, nie wiele ludzi to potrafi.Większość ma raczej do powiedzenia, chwaląc się lub narzekając.Osoba optymistycznie nastawiona do życia cieszy się lepszym zdrowiem i jest piękniejsza,więcej może załatwić w życiu codziennym i w ogóle lepiej się żyje. Wiem coś o tym... Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Optymizm... 30.04.09, 13:58 Dziecko przyszło na świat jako pogrobowiec. Ojciec odchodząc uchronił swego synka przed zakażeniem prątkującą, lekooporną gruźlicą. To było dawno. Odpowiedz Link