Dodaj do ulubionych

Seksbomby PRL-u, dla przypomnienia

10.05.15, 11:54
Kalina Jędrusik

https://iv1.lisimg.com/image/3888824/600full-kalina-jedrusik.jpg

.
Była pierwszą, która dokonała w Polsce rewolucji seksualnej, w równym
stopniu gorsząc i rozbudzając fantazje. Do legendy polskiego kina weszła
jako aktorka o bujnym dekolcie, na którym podnosił się i opadał złoty
krzyżyk, co tak wq...wiło byłą pierwszą damę od Gomułki, że długo miała
szlaban na pokazywanie się na wizji. Kierownictwo TVP w końcu wyraziło
zgodę na jej udział w "Kabarecie Starszych Panów", pod warunkiem, że
zakrywać będzie piersi. Dlatego w jednym z odcinków wystąpiła w sukni
'pod szyje', ale gdy się odwróciła tyłem do kamery, widzowie zobaczyli
plecy od szyi aż tam, gdzie kończy się szlachetna ich część.

Urodziła się 5 lutego 1930 roku w Gnaszynie k/Częstochowy i jest to data
wzięta ze świadectw szkolnych. Nie może więc budzić wątpliwości, o czym
sama aktorka zapewne zapominała, podając rok urodzenia 1931, 1933,
a nawet 1934 !. Ciekawe, co przez to zyskiwała, przecież nikt nie wysyłał
jej na emeryturę.

cdn
Obserwuj wątek
      • super.222 Re: Seksbomby PRL-u, dla przypomnienia 11.05.15, 12:51
        W życiorysie aktorki ważną rolę pełni jej ojciec Henryk Jędrusik.
        Przedwojenny senator, piłsudczyk, nauczyciel, filozof, społecznik.
        Wszechstronnie wykształcony. W Gnaszynie założył szkołę podstawową,
        która funkcjonowała w systemie daltońskim polegającym na tym,
        że dzieci przychodziły do szkoły bez tornistrów, dostęp do książek
        miały w szkole i mogły same wybierać, czego sie chcą uczyć danego
        dnia.
        Idea była taka żeby dziecko nie musiało odrabiać lekcji w domu.

        Ale nie tylko z takiej działalności znany był Henryk Jędrusik ...
        Pierwsza żona, Bronisława, chorowała na raka. Senator związał się z jej
        młodszą siostrą Zofią, a kiedy ta urodziła dziewczynkę, uznano ja za
        córkę żyjącej jeszcze Bronisławy.
        Z trzeciego małżeństwa urodził się syn , a senator miał już wówczas
        po sześćdziesiątce. Syn także wybitnie uzdolniony był profesorem geografii,
        pracownikiem Uniwersytetu Warszawskiego.

        Wojnę rodzina Jędrusików przeżyła w domku letniskowym na kompletnym
        odludziu, gdzie azyl znajdowało wielu ludzi poszukiwanych przez gestapo.
        Kalinie, jej siostrze i rodzicom udało się przeżyć okupację, ale doświadczenie
        z nią związane ukształtowały charaktery młodych dziewcząt.
        Weszły w świat ludzi dorosłych, omijając czas zabaw i beztroski - dzieciństwo.
        cdn

        ------------
        Piszę, bo lubię ... Mój Drogi Sagi. big_grin big_grin
        Ale przemyślę, bo może szkoda czasu?
          • super.222 Re: Seksbomby PRL-u, dla przypomnienia 13.05.15, 16:44
            Edukacja Kaliny

            Naukę rozpoczęła w I Liceum Ogólnokształcącym w Cz-wie,
            z którego została wkrótce wyrzucona za chodzenie bez stanika. Także
            w liceum wieczorowym nie udało jej się dotrwać do matury, którą to
            dopiero w roku 1948 zdała eksternistycznie. Od dzieciństwa interesowała
            się sceną, filmem i teatrem, naturalną więc koleją rzeczy postanowiła
            zdawać do szkoły teatralnej. Ojciec próbował odwieść córkę od tego
            pomysłu, bowiem - jak sugerował - droga, którą pragnęła wybrać nie
            będzie prosta. Kalina wybrała: krakowską PWST i historię na Uniwersytecie
            Jagiellońskim. Dostała się do obu szkół i wybrała aktorstwo.

            Przyjaciele ze studiów wspominali Kalinę jako niewysoką, ale ślicznie
            zbudowaną blondynkę z ogromnymi oczami. Wraz z nią studiowali:
            Zbigniew Cybulski, Bogumił Kobiela, Leszek Herdegen. Aktorka wspominała
            okres studiów w Krakowie jako cudowny czas beztroskiej młodości.
            Wierzyła, że będzie sławną aktorką i że będzie grała niezwykłe role.
            W Krakowie przeżyła pierwsze zauroczenie miłosne do wykładowcy
            poezji antycznej i wiersza. On o tej miłości wiedział - naiwne, ale jakże
            piękne i czyste było to uwielbienie - wspominała ... Zbyszek Cybulski
            interesował się Kaliną zupełnie poważnie i gdyby nie fascynacja nauczycielem,
            to kto wie ...

            W roku 1953 zdolna młodzież (m.in. Kobiela i Cybulski) i zdolna absolwentka
            PWST dostali angaż w gdańskim Teatrze Wybrzeże. Pojechała z nimi
            opiekunka Lidia Zamkow. Był to czas rozwoju artystycznego aktorki oraz
            - a może przede wszystkim - zakochanie, które zaważyło na całym życiu
            dwojga ludzi: Kaliny Jędrusik i pisarza Stanisława Dygata.

            cdn
            • super.222 Re: Seksbomby PRL-u, dla przypomnienia 15.05.15, 18:04
              Stanisław Dygat
              Był już uznanym pisarzem, związanym z gdańskim teatrem, gdzie pracował
              jako kierownik literacki. Pierwsze spotkanie z aktorką nastąþiło podczas spaceru
              w Gdańsku. Ona szła z koleżanką, on szedł z żoną Władysławą Nawrocką.
              Gdy spacerowicze minęli się, Kalina obejrzała się za nimi i zobaczyła, że on
              na nią patrzy idąc tyłem. Ona wówczas pomyślała, że to będzie jej mąż.

              Stanisław Dygat był na wybrzeżu sensacją. Jak mówiła Agnieszka Osiecka:
              Mnóstwo tamtejszej malarii biegało za nim, bo on pięknie pachniał wytworną
              wodą kolońską.
              Dygat miał marynarkę w kratkę, nie wymawiał "r", miał
              wdzięk rozkapryszonego dziecka. Był takim przedwojennym paniskiem,
              a przebywanie w jego towarzystwie przynosiło splendor i dowartościowanie.
              Od Kaliny był starszy o szesnaście lat, ale był jej miłością na całe życie.

              "Jakie to okropne, że aby się ożenić, trzeba najpierw się rozwieść" - mówił
              w oczekiwaniu na rozwód ze swoją żoną Nawrockaą z którą miał córkę, Magdę.
              Ich miłość wybuchła nagle, a Kalina mawiała: Staś wyłowił mnie z morza
              i w ten sposób zostałam złotą rybką.

              W roku 1955 aktorka zaszła w ciążę i urodziła dziewczynkę, która przeżyła
              tylko kilka dni. Poród przyniósł komplikacje, musiała przejść operację, po
              której musieli zapomnieć o potomstwie. To był dramat, który przeżywała
              całe życie. W roku 1955 wcześniej Dygat powrócił do
              Warszawy w towarzystwie aktorki i córki. Zamieszkali razem.
              Gdy tylko otrzymał rozwód Dygat ożenił się z Kaliną 17 lipca 1958 roku.
              W podróż poślubną pojechali do Włoch. Zwiedzili Capri, Neapol, Wenecję,
              Weronę, Rzym. Jak wspominała była to jej podróż życia. Przeniesiona
              nagle z potwornego zaścianka Europy, doznała olśnienia, którym ją mąż
              obdarował. Miał na nią wielki wpływ, inspirował i pokazywał świat.
              Kalina była jego realizacją snu o Hollywoodzie, była także przykładem kobiety
              wampa i seksbomby jaką z niej uczynił. Dygat pragnął żeby została polską
              Monroe, eksponowała swój seksapil, zmysłowo szeptała. W ten sposób
              siebie kreował na wzór Artura Millera, dramaturga, trzeciego męża Marylin.

              cdn
                  • super.222 Re: Seksbomby PRL-u, dla przypomnienia 17.05.15, 18:00
                    Życie małżeńskie

                    Dygatowie byli małżeństwem niezwykłym, przy zachowaniu absolutnego
                    przywiązania, nie żądali od siebie wyłączności. Takie zrozumienie wynikało
                    częściowo z faktu, że Dygat był dużo starszy od partnerki i - jak sam twierdził -
                    skoro pewne rzeczy wygasły, to oni jako ludzie wolni, powinni dać sobie
                    wolność. Byli parą, która otwarcie tolerowała flirty i romansiki partnera.
                    Z tej wolności więcej korzystała Kalina, bowiem drugim z powodów, dla którego
                    rozpadło się ich życie erotyczne, był stan zdrowia Dygata. Przeżył dwa zawały
                    (trzeci był śmiertelny), ale już po pierwszym - za radami lekarzy - postanowił
                    zawiesić swoja aktywność seksualną. Z tej okazji wydał przyjęcie dla przyjaciół
                    pt. Zawieszam ch...a na kołku". Oboje uwielbiali prowokować, szczycili
                    się brakiem pruderii przy jednoczesnym zachowywaniu partnerstwa bez grama
                    obłudy i kłamstwa. O czasu pamiętnego przyjęcia, uprawiał już tylko romanse
                    platoniczne i w bardzo małym stopniu korzystał z wolności *białego małżeństwa*.

                    Natomiast Kalinie dał absolutną swobodę, czego i ona nie wykorzystywała
                    nadmiernie i w wyborze kolejnego partnera liczyła się zdaniem męża.
                    Taki związek nie mógł zagrażać jej małżeństwu ze Stasiem i jeżeli on nie
                    akceptował jakiegoś faceta, to związek likwidowała. On zaś każdego akceptowanego traktował jak zięcia.

                    Stasio też od czasu do czasu popadał w romans, który trwał, dopóki Kalina
                    nie uznała, że za bardzo go pochłania. Wtedy ta osoba musiała zniknąć.
                    Staś był jej najwierniejszy, była dla niego najważniejsza i, to co ich łączyło nie
                    pasuje do żadnego kanonu. Ich małżeństwo było niezwykłe, wykraczało
                    poza wszelkie konwencje. O ogromnym oddaniu świadczy czuła, przepełniona
                    troską korespondencja, do końca troszczyła się o męża, chociaż dał jej
                    niesłychaną swobodę. Wszystkimi sprawami żyli razem.
                    To ona głównie utrzymywała ich dom. Dygat miał problemy z cenzurą, przez lata
                    nie wydawano jego książek, był inwigilowany. To ona jeździła po Polsce
                    z występami estradowymi, była dumna ze swojej niezależności finansowej.
                    Pytany o to, czy nie przeszkadzają mu jej romanse, odpowiadał: Gdyby ona
                    była panienką na poczcie przyklejającą znaczki , to być może nie byłyby jej
                    potrzebne takie fascynacje. Kalina jest wielka aktorką i potrzebne jej są
                    niezwykłe, cudowne momenty. Ona kocha cudowne przeżywanie i proszę
                    nie wtrącać się do naszego małżeństwa.
                      • sagittarius954 Re: Seksbomby PRL-u, dla przypomnienia 18.05.15, 07:43
                        Pytasz mnie czy były momenty ...No owszem , nie w bezpośrednim tłumaczeniu, ale były . Trudno mi zrozumieć takie postepowanie . Ale z drugiej strony czy ktoś rozumie świat artystów ? dlaczego kiedyś byli za biednym społeczeństwem a teraz sa za przeciwni jemu ? Chgociaz w dziedzinie seksu nic się nie zmieniło . Wolana amerykanka dalej jest stosowana , choć to zapewne lata sześćdziesiąte ubiegłego stulecia . Czy zwykły człowiek może takie bzdury wypowiadać o swojej seksualności że ja zawiesza na kołku , albo spokojnie spogląda na zonę baraszkująca z innym ? To chore i tak perwersyjne że aż ...chciałbym zobaczyć film o tym suspicioussuspicioussuspicious
                        Oczywiście że nawet ja purytanin z dziada pradziada , myślałęm ,że gdy dosięgnę 60 lat wszystkie odczucia związane z kobieta zaczna się wymazywać az do momentu kiedy będą mi już zupełnie obojętne . I tutaj jestem zdziwiony i zawiedziony , ponieważ jeśli we mnie cos tam buzuje i nie chce za chorobę uciec rozumiem że w takim małżonku opisanym musiało również . I tu jest ten problem , ponieważ należałoby się wrócić i poznac cały życiorys tego jegomościa . a to że na scenie aktorzy bardzo nam się podobają , jest bardzo zwodnicze . Bardzo często zapominamy ,że nie sa tymi i takimi osobami jakie widzieliśmy w teatrze czy filmie .
                        Jeśli masz jeszcze cosik tam to czekam . Może nowej perwersji doczekam bez zaglądania na strony zakazane big_grinbig_grinbig_grin
                        • super.222 Re: Seksbomby PRL-u, dla przypomnienia 21.05.15, 14:24
                          Same plusy ...

                          Małżeństwo Dygatów trwało dwadzieścia lat (1958 - 1978).
                          W czasie trwania tego związku prowadzili dom otwarty dla przyjaciół;
                          początkowo w dwupokojowym mieszkaniu na Mokotowie, a od roku 1972
                          w domu na Żoliborzu. W domu Dygatów można było spotkać wybitnych
                          artystów, pisarzy, aktorów a także sportowców, czy innych ludzi, którzy
                          dla Dygatów byli interesujący. Do grona stałych gości należeli Holoubek,
                          Konwicki, Kutz, Osiecka, a już Wojciech Gąsowski zaliczany był do grona
                          wyjątkowego pełniąc rolę przyjaciela Kaliny w "wewnątrzmałżeńskim"
                          związku, który trwał kilka lat. On to właśnie określił Kalinę jako bałaganiarę
                          w kuchni robiącą fantastyczne jedzenie. Po śmierci męża , w każdą kolejną
                          rocznicę jego śmierci po mszy świętej, zapraszała do swojego domu
                          przyjaciół i dla nich organizowała prawdziwe uczty. Była fantastycznym kucharzem
                          - improwizującym. Myśmy u nich byli ze dwa razy na tych słynnych spędach
                          na Żoliborzu. Wspaniale gotowała, to wszystko było takie pyszne, tak
                          niezwykle zaaranżowane, co mi do niej zupełnie nie pasowało: taka seksbomba
                          - i takie pyszne żarcie -
                          wspominała Maria Wasowska, żona "Starszego
                          Pana". Osiecka pisała, że Kalinę uwielbiała, ale Dygata bardzo sie bała.
                          Kalina w życiu była dobrą, serdeczną koleżanką, wrażliwą i dyskretną jak
                          może żadna inna. Na scenie grała ekscentryczki seksualne, dziwaczki,wariatki.

                          Dygatowie opiekowali się mnóstwem zwierząt, w ich domu zawsze było
                          miejsce na kolejną przybłędę. Uwielbiali koty i psy, szczególnie pekińczyki.
                          Kiedy Dygat umarł, jedna z ulubionych suczek odeszła za nim z tęsknoty.
                          Siedziała pod drzwiami jego pokoju i nie chciała ani jeść, ani pić.
                          Ku zgorszeniu przyjaciół Kalina dawała swoim zwierzakom najlepsze mięso.
                          Nie uważała, że można je nakarmić czym innym. (cdn)
                          • super.222 Re: Seksbomby PRL-u, dla przypomnienia 22.05.15, 16:56
                            Wdowa po Dygacie

                            Śmierć męża sprawiła, że w życiu Kaliny nic już nie było takie jak przedtem.
                            Chociaż nadal starała się integrować przyjaciół, zachować u nich pamięć,
                            podtrzymywać dotychczasowe wspólne zwyczaje, to jednak widoczne było,
                            że wdowieństwo zupełnie odmieniło jej życie. Przede wszystkim - mówili
                            znajomi - ochrzciła się i żarliwie uczęszczała do kościoła. Podtrzymywała
                            mimo to swoja wiarę w chiromancję i wahadełka- była bardzo przesądna.
                            Utrzymywała, że jej pechową cyfrą jest siódemka.

                            W czasie stanu wojennego Kalina pomagała więźniom - bez rozgłosu
                            i afiszowania się -
                            mówił o artystce ks. Kazimierz Orzechowski.

                            W połowie lat 80-tych wróciła na scenę Teatru Polskiego, którym kierował
                            Kazimierz Dejmek. Całe życie spóźniała się na próby. Również i do Dejmka
                            nie potrafiła przybywać w odpowiednim czasie. A były kary za spóźnienia
                            i kiedy w dniu wypłaty zamiast wynagrodzenia Kalina otrzymała kilka groszy, to
                            zrozumiała wreszcie, że to nie przelewki. Od tej pory do teatru woziła ją Ola
                            (Aleksandra Wierzbicka), która wraz z matka zamieszkiwała w domu Dygatów.
                            Matka Oli opiekowała się domem i zwierzętami podczas nieobecności
                            właścicieli. Później taką samą funkcję sprawowała przy Kalinie Ola opiekując
                            się artystką do końca życia, towarzyszyła jej nawet w ostatnich chwilach.

                            Kalina chorowała na astmę. Miała alergię na sierść zwierząt, które kochała
                            z całego serca. Miała napady kaszlu i duszności, które uniemożliwiały jej
                            normalne życie, a mimo tego choroby nie traktowała poważnie.
                            Ostry atak w nocy 7 sierpnia 1991 roku stał się przyczyną śmierci.
                            Karetka nie zdążyła przyjechać na czas.

                            Decyzją sądu spadkobierczynią po Kalinie została Aleksandra Wierzbicka,
                            która - podobno - musiała sprzedać dom na Żoliborzu żeby zaspokoić
                            żądania spadkowe córki Dygata. Wierzbicka jest właścicielką znaku
                            towarowego "Kalina Jędrusik", co pozwala jej zarabiać na płytach, książkach
                            i wydawnictwach, a także na imprezach o charakterze edukacyjnym
                            i kulturalnym, których bohaterką jest artystka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka