Gość: wer
IP: 213.25.93.*
10.08.01, 11:35
Nie wiem czy mam problem czy za bardzo się czepiam.
Z chłopakiem jestem od 2 lat, od 1,5 roku współżyjemy. Teraz mam 24 lata. Na
początku było bardzo ekscytująco i podniecająco ale od jakiegoś czasu mam coraz
mniej ochoty na seks i radości też z niego coraz mniej. Sam związek OK,
jesteśmy bardzo blisko, dogadujemy się. Dodam, że od ponad roku mieszkamy razem.
Biorę tebletki hormonalne, czy to może wpływ tabletek? Poza tym seks
przedmałżeński jest niezgodny z moimi przekonaniami religijnymi. Czy może być
tak, że na początku, w ogromnym zauroczeniu, wmówiłam sobie jakoś to będzie, a
z biegiem czasu, na trzeźwo oceniając, mam coraz większe wyrzuty sumienia,
wiedzac że postępuję wbrew sobie i oszukuję samą siebię? Czy tu tkwi główna
przyczyna? Jeżeli tak, czy jest szansa, że po ślubie (może za 1,5 roku) to
minie?
O orgaźmie oczywiście nie ma mowy. kiedyś bywałam blisko, teraz nieczęsto jest
mi dobrze. Do tego przedłuzająca dię depresja jesienno-zimowa, obrona pracy
dyplomowej, pierwsza praca zawodowa, stresy, przepracowanie.
Mój chłopak bardzo się stara, więc gdy wspomniałam, że nie mam orgazmu, przyjął
to jako atak na niego. A ja myslę , że to moja "wina".
Właśnie nie wiem, czy to jest wielki problem , czy też ja wymagam za wiele. W
życiu jestem perfekcjonistką i marzycielką.