Gość: domi
IP: *.ip.netia.com.pl
06.01.10, 21:09
Jest to temat wałkowany od zawsze czyli na czym się lepiej gra i na czym
powinno się grać za n jednostek czasu. Wielu jako argument podaje fakt, że na
zachodzie więcej gier sprzedaje się na konsole niż na pc. Odpowiedzi może być
wiele poprzez modę, casualowość, prostotę, bo nie trzeba znać się na kompach,
żeby grę odpalić. Ale jakoś nikt nie wpadł na inny powód, myślę, że również
bardzo istotny (a może nawet najbardziej, poza modą). Zanim do tego przejdę,
napiszę co mi nasunęło na myśl ową rzecz. Mianowicie kumpel z labu na uczelni
pisze jakąś aplikację bioinformatyczną i z założenia robi ją od razu jako
crossplatformera. Aplikacja bez problemu chodzi na linuxach, po drobnych
poprawkach zaczeła działać na windzie i kiedy przyszła kolej na testy na OSach
dla komputerów appla, wszystko się wykrzaczyło i nawet do końca nie wiadomo
dlaczego, bo zmiany w kodzie nie dają żadnych rezultatów. Z wielu opinii wiem,
że nowe gry niespecjalnie, chcą uruchomić się na macach mimo używania ichniego
programu, który z założenia ma to umożliwiać.
I tym oto sposobem dochodzimy do tego, o czym wspomniałam wcześniej. Premiery
wychodzą na windowsa (w sumie tylko). A ludziska na zachodzie, a w USA to już
w ogóle, lubują się w komputerach APPLE właśnie! Ponieważ jak się okazuje w
gry windowsowe nie da się grać na tych kompach, to do grania kupują konsole.
Co o tym sądzicie?