Dodaj do ulubionych

Windows XP - wciąż absolutna dominacja w Polsce

10.06.09, 19:20
Jaka wielkość jest w rubrykach tabeli? Ta nad procentami?
Obserwuj wątek
      • kretynofil Brawo Linux, brawo sweterki! 11.06.09, 10:28
        Czy nie sadzicie ze niesamowitym sukcesem linuksa jest to, ze w ciagu zaledwie
        dziesieciu lat istnienia zdobyl podobny udzial w rynku na ktory windows se7en
        musial pracowac az kilka miesiecy?

        Zmierzch microsoftu i ich systemu jest bliski! Jeszcze tylko dwa i pol tysiaca
        lat i linux zwyciezy!!!

        Dobra, tak sobie tylko trolluje :)
        • Gość: smutas Re: Brawo Linux, brawo sweterki! IP: *.dsl.teksavvy.com 11.06.09, 22:09
          Smieszna polityka. Celem firm nie jest wyparcie konkurencji, celem jes
          zarabianie pieniedzy. Myslenie zeby dowalic innej firmie dzialajacej w tej samej
          branzy jest krotkowzroczne i nie ma sensu.

          Ty sie koles nie nakrecaj tak bardzo numerkami i procentami. Trzeba je jeszcze
          rozumiec. To, ze Linux pojawia sie w tych statystykach nie swiadczy o tym, ze ma
          wyprzec czy nie wyprzec MS z rynku. Ba, nawet nie swiadczy o rzeczywistej ilosci
          zainstalowanych i dzialajacych linuksach w domach czy w firmach. Ja NIESTETY
          musialem troche pozmieniac ustawienia sieciowe i config przegladarki i teraz dla
          swiata moj Linux wyglada jak Windows.
          Zauwaz tez, ze Mac, bedacy na ryknu komputerow osobistych dluzej niz niz MS
          procentowo pokazuje sie podobnie jak Linux. Czyzby tez umieral? Przestan wiec
          nawracac na wiare MS uzywajac retoryki prosto z klasy trzeciej szkoly
          powszechnej, z czasow gdy nauczyles sie co to sa procenty. Fakty faktami a
          twoje wnioski K sa nielogiczne.

          cheers
          • kretynofil Jakie moje wnioski sa nielogiczne? 11.06.09, 23:06
            Ja uzywam linuksa od ponad 10 lat - z przerwami, to fakt - ale od samego
            poczatku slyszalem do takich samych oszolomow, ze linux "juz za chwilke, juz za
            momencik" odniesie wielki sukces. Smieszy mnie to, to sie nabijam. Nikogo do
            niczego nie namawiam, na nic nie nawracam. Jesli ktos chce wyprobowac ten system
            to chetnie posluze rada - zreszta robilem to na forum wiele razy...

            Mnie tylko smieszy ze ktos wierzy w sukces systemu, ktory oparty jest na
            obsesyjno-kompulsywnej potrzebie mnozenia tych samych bytow, wprowadzaniu
            niepotrzebnych udziwnien i wrecz fanatycznej niecheci do sprawdzonych
            rozwiazan... Co mi po tym, ze w KDE leca numerki wersji, co mi po nowym gcc, co
            mi da refactoring biblioteki - jesli od samego poczatku zostaly stworzone bez
            dobrego designu?

            Z takim systemem po prostu nie mozna sie zwiazac na stale, za duzo rzeczy sie
            zmienia (kosmetycznie, nie funkcjonalnie), a juz klasycznym absurdem jest to ze
            przez 10 lat linux nie dorobil sie spojnych bibliotek do programowania
            interfejsu. Czesc programow dziala pod Gnome, czesc pod KDE... Kurna, nawet
            shelli masz kilka rodzajow - taki system nie daje poczucia bezpieczenstwa,
            zwlaszcza dla oprogramowania komercyjnego. Dlatego duze firmy wola pisac soft
            pod kilka mainstreamowych unixow i tyle - reszta to bezsensowny chaos i
            wynajdywanie kola od nowa co dystrybucje...

            Te zarzuty zreszta dotycza calego srodowiska opensource, ktorego, wstyd
            przyznac, sam od niedawna jestem aktywnym czlonkiem... Brak wizji, ambicje
            niespelnionych ignorantow i poscig za swietym graalem, to wlasnie istota linuksa...

            cheers :)
            • Gość: hahaha Re: Jakie moje wnioski sa nielogiczne? IP: *.b-ras2.srl.dublin.eircom.net 12.06.09, 00:28
              Postaram się odpowiedzieć na twoje pytania i zarzuty.

              > "juz za chwilke, juz za
              > momencik" odniesie wielki sukces

              Zgadzam się - bzdura.

              > Mnie tylko smieszy ze ktos wierzy w sukces systemu, ktory oparty
              > jest na obsesyjno-kompulsywnej potrzebie mnozenia tych samych
              > bytow, wprowadzaniu niepotrzebnych udziwnien i wrecz fanatycznej
              > niecheci do sprawdzonych rozwiazan...

              Możesz podać kilka przykładów? Zarówno udziwnień jak i tych sprawdzonych rozwiązań.

              > co mi po nowym gcc

              Szybsze działanie systemu

              > co mi da refactoring biblioteki

              Refaktoring stosuje się aby nie utknąć w ślepej uliczce rozwoju.

              > od samego poczatku zostaly stworzone bez dobrego designu?

              Dobry design to nie jest coś, co możesz iść i kupić w sklepie. Design dobry w
              latach 90-tych może okazać się zupełnie niewłaściwy w latach 2000. Przykładem
              niech będą procesory wielordzeniowe czy chmury obliczeniowe, lub choćby netbooki.

              > przez 10 lat linux nie dorobil sie spojnych bibliotek do
              > programowania interfejsu

              To zwykłe kłamstwo. Masz do wybory GTK+ lub Qt. Podobnie jak pod Windows, gdzie
              masz VCL, MFC, WinForms i jeszcze pewnie inne niekompatybilne rozwiązania.

              > nawet shelli masz kilka rodzajow

              I używasz takiego, jaki lubisz najbardziej. W windows też masz command, cmd i
              PowerShell, a na dokładkę to, co oferuje Windows Scripting Host.

              > Te zarzuty zreszta dotycza calego srodowiska opensource, ktorego,
              > wstyd przyznac, sam od niedawna jestem aktywnym czlonkiem

              Wiesz, nie ma obowiązku. Nie chcesz to nie musisz się identyfikować. A poza tym,
              nie dodaje Ci to wiarygodności.

              > Brak wizji, ambicje niespelnionych ignorantow i poscig za swietym
              > graalem, to wlasnie istota linuks

              Och popatrz, a ja myślałem, że istotą Linuksa jest wolność tworzenia i
              współpraca w merytokratycznym środowisku.
              • kretynofil No dobrze :) 12.06.09, 08:54
                > Możesz podać kilka przykładów? Zarówno udziwnień jak i tych sprawdzonych
                rozwiązań.

                Przede wszystkim jezyki skryptowe - polowa skryptow w perlu, druga polowa w
                pythonie, i jeszcze troche innej egzotyki. To naprawde nie jest konieczne do
                dzialania systemu...

                Po drugie format plikow konfiguracyjnych - co rok to prorok. Wszyscy niedouczeni
                linuksowcy smieja sie z rejestru windows, ale ogromnym jego plusem jest
                spojnosc. Jako przyklad wykorzystania: portable apps.

                Po trzecie: autoconfigure. Ja rozumiem, format kodowania liczb moze byc rozny,
                to problem stary jak swiat, ale zeby podczas kazdej kompilacji trzeba bylo
                sprawdzac maksymalna dlugosc parametrow jakiejs komendy?

                > Szybsze działanie systemu

                Raczej nie sadze :)

                > Refaktoring stosuje się aby nie utknąć w ślepej uliczce rozwoju.

                Rozwoju... Slowo klucz. Czasami trzeba powiedziec "stop". I tu sie wlasnie
                roznimy, jesli chodzi o podejscie do systemow operacyjnych - ja uwazam ze rozwoj
                systemu trzeba czasem zatrzymac, powiedziec sobie: ok, ta czesc juz sie nie
                zmienia, moze popelnilismy bledy, ale tego juz nie ruszamy. Nie da sie uzywac
                systemu, ktory jest ciagle w trakcie rozwoju...

                > Dobry design to nie jest coś, co możesz iść i kupić w sklepie.

                Oczywiscie ze nie. Ale nie mow mi, prosze, ze dobry design dzisiaj jest zly
                jutro. Czytales ksiazki o projektowaniu oprogramowania z lat 70-tych? Nadal sa
                aktualne!

                A jesli chodzi o projektowanie rozproszone, czy specyficzny hardware, to nie
                trzeba zmieniac calego systemu zeby byl z tym zgodny. Kiedy powstawal windows
                xp, netbooki nikomu sie nie snily, a to jest najpopularniejszy system na te
                komputery... W programowaniu rozproszonym (moja praca magisterska :P) nadal
                standardy sa dwa, te same co w latach 70tych :)

                > To zwykłe kłamstwo. Masz do wybory GTK+ lub Qt.

                Do wyboru. Slowo klucz :)

                > Podobnie jak pod Windows, gdzie masz VCL, MFC, WinForms i jeszcze pewnie inne
                niekompatybilne rozwiązania.

                Ty mowisz o API, a nie o bibliotekach... Program napisany z uzyciem MFC lub
                WinForms bedzie dzialal na kazdym windows, bez dociagania dodatkowych bibliotek,
                a wiesz dlaczego? Bo oba mapuja sie na ten sam, niezmienny od bardzo dawna,
                standard Win32 API...

                > I używasz takiego, jaki lubisz najbardziej.

                No wlasnie, znowu to samo. Jesli linux ma kiedys zostac czyms wiecej niz zabawka
                dla zapalencow, bedzie potrzebowal jakiejs spojnosci.

                Co do windows, i jego jezykow skryptowych, to masz racje ze jest ich kilka, ale
                mylisz sie myslac ze to sa rozne byty. PowerShell jest dla cmd tym czym windows
                xp byl dla windows 95. To kolejny etap uspojniania tego systemu i dostarczania
                narzedzia, ktore jest zgodne z poprzednim, a jego wymiana ma na celu
                dostarczenie nowej funkcjonalnosci, spojnej pomiedzy wszystkimi systemami.

                I dlatego PowerShell, chociaz zaprojektowany do zarzadzania serwerami, dostepny
                jest dla Visty i XP...

                Nie dziwie sie ze nie nawiazales do MMC, bo to jest cos, czego linux moze
                naprawde pozazdroscic MS :)

                > Wiesz, nie ma obowiązku. Nie chcesz to nie musisz się identyfikować.

                Bo i sie nie identyfikuje :)

                > Och popatrz, a ja myślałem, że istotą Linuksa jest wolność tworzenia i
                współpraca w merytokratycznym środowisku.

                Oczywiscie, tylko ze ta jego istota jest jego najwieksza kula u nogi...
                • Gość: hahaha Re: No dobrze :) IP: *.irishbroadband.ie 12.06.09, 18:24
                  (ciach wielki kawał)

                  Z Twoich narzekań wynika głównie, że od nadmiaru wyboru boli Cię głowa. Podczas
                  gdy nadmiar wyboru w Windows jest rzeczywiście problemem, to w Linuksie nie jest
                  żadnym zmartwieniem.

                  Wszystko to dzięki systemowi pakietów - czymś, czego Windows nie ma i mieć nie
                  będzie. Użytkownik nie musi się kompletnie martwić o to czy aplikacja używa
                  stosu Qt czy Gtk, czy jest napisana w Pythonie, w Javie czy jeszcze czymś innym.
                  Manager pakietów załatwi wszystkie zależności. Ponadto, przeciwnie niż w
                  Windows, przy odinstalowywaniu oprogramowania wylatują również niepotrzebne
                  biblioteki i zależności dociągnięte podczas instalacji. W efekcie system zawsze
                  zajmuje tyle ile potrzeba, a nie tyle ile się naciągło przez lata używania.

                  Natomiast zabawna sprawa gdy mówisz o CMD i PowerShellu. Nagle wolność wyboru
                  staje się zaletą. Mówisz o uspójnieniu, ale takie uspójnienie jest od dawna w
                  systemach Uniksowych. Zobacz sobie co jest w takim /usr/lib. Mnóstwo bibliotek,
                  niektóre w kilku wersjach. Poandto każde porządne distro dostarcza pakiety
                  *-compat, które zapewniają wsteczną kompatybilność ze starszym oprogramowaniem.

                  PS. Nie wiem co to jest MMC.
                  • kretynofil Bredzisz... 12.06.09, 20:07
                    > Z Twoich narzekań wynika głównie, że od nadmiaru wyboru boli Cię głowa.

                    Nie. Glowa mnie boli tylko wtedy, kiedy instalujac jedna mala aplikacje musze
                    sobie zasmiecac system bibliotekami o ktorych wiem tylko tyle ze popelnil je
                    jakis sweterek w ataku tworczej pasji, a ktorych istnienie jest tak potrzebne
                    jak kwadratowe kola.

                    > Wszystko to dzięki systemowi pakietów - czymś, czego Windows nie ma i mieć nie
                    będzie.

                    I chwala Bogu! Caly problem z tymi pakietami jest taki, ze kazda najprostsza
                    czynnosc zaimplementowano conajmniej w trzech, ktore sie instaluja domyslnie, a
                    jeszcze dziesiec innych czeka w kolejce w repozytoriach...

                    > Ponadto, przeciwnie niż w Windows, przy odinstalowywaniu oprogramowania
                    wylatują również niepotrzebne biblioteki i zależności dociągnięte podczas
                    instalacji.

                    A uzywales windows w ciagu ostatnich osmiu lat? Bo problem o ktorym mowisz
                    pochodzi z windows 98...

                    > W efekcie system zawsze zajmuje tyle ile potrzeba, a nie tyle ile się naciągło
                    przez lata używania.

                    Totalna bzdura. Wiesz ile zajmuje system linux w ktorym nic nie jest
                    zainstalowane, oprocz kompilatora, jadra i kilku narzedzi do budowy samych iksow
                    (bez gnome czy KDE)?

                    Podpowiedz: kilkanascie razy wiecej niz zainstalowany windows XP.

                    A jesli chodzi o funkcjonalnosc - to zeby w glupiego sapera zagrac musisz
                    doinstalowac 2937420937842093842 bibliotek.

                    > Natomiast zabawna sprawa gdy mówisz o CMD i PowerShellu. Nagle wolność wyboru
                    staje się zaletą.

                    To nie jest wolnosc wyboru. Od windows 2008 nie ma juz natywnego cmd, jest juz
                    tylko powershell.

                    > Zobacz sobie co jest w takim /usr/lib. Mnóstwo bibliotek, niektóre w kilku
                    wersjach.

                    I oczywiscie wszystko potrzebne, bo przeciez w linuksie nic sie nie instaluje
                    bez powodu :)))))

                    > Poandto każde porządne distro dostarcza pakiety *-compat, które zapewniają
                    wsteczną kompatybilność ze starszym oprogramowaniem.

                    No wlasnie. To sie nazywa malutki system, zoptymalizowany pod katem rozmiaru :))))))

                    > PS. Nie wiem co to jest MMC.

                    To znaczy ze od czasu win98 nie miales do czynienia w windows.

                    Microsoft Management Console - czyli narzedzia administracyjne.

                    Zeby Ci to przyblizyc, to manager urzadzen od windows 95 to takie "mini MMC".

                    Zobacz sobie moze jakiegos windows od czasu 2000, to pogadamy, co?
                • kretynofil Frajde :) 12.06.09, 09:00
                  Tak, von.g, frajda jest fajna.

                  Od znajomych slyszalem historie kolesia, ktory zaprojektowal krzeslo z bawolich
                  rogow, jakims magicznym sposobem sciagnal te rogi ze stanow, potem mial frajde
                  robiac to krzeslo i ogolnie fajna sprawa.

                  Krzeslo podobno wygladalo magicznie, tylko mialo jeden problem... siedziec sie
                  na nim nie dalo :)

                  Mi nie chodzi o $$, mi chodzi tylko o to, ze linux (i polowa swiata opensource)
                  cierpi na chorobe permanentnej bety - i to sprawia, ze moze nawet jest fajny,
                  ale jako narzedzie dla szerszej rzeszy uzytkownikow po prostu sie nie nadaje...

                  A $$ tez sa potrzebne do zycia, von.g... Oprogramowanie komercyjne nigdy nie
                  powstanie na ten system, jesli nie bedzie mozna z tego miec $$ :)
                  • von.g Re: Frajde :) 12.06.09, 09:12
                    Ja na tym krześle siedze i jest całkiem wygodne.

                    Hmmm permanentna beta ... o jakości oprogramowanie nie decyduje to czy jest open
                    czy proprietary. O tym decydują ludzie i proces.

                    Zupełnie pomijasz zalety otwartego oprogramowania i tego środowiska.
                    Prezentujesz wąski pkt widzenia i nie możesz zrozumieć ludzi którzy mają inny...

                    >>> A $$ tez sa potrzebne do zycia,

                    No i zapominasz ze na otwartym oprogramowaniu można świetnie zarabiac np JBoss.
                    • kretynofil Heh, niektorzy lubia miec kolek w tylku :) 12.06.09, 09:32
                      > Ja na tym krześle siedze i jest całkiem wygodne.

                      I bardzo dobrze.

                      > Hmmm permanentna beta ... o jakości oprogramowanie nie decyduje to czy jest
                      open czy proprietary. O tym decydują ludzie i proces.

                      Troche mieszasz pojecia, ale masz racje: ludzie i procesy sa najwazniejsze. Pod
                      prysznicem przyszlo mi do glowy lepsze wyjasnienie tego: latwiej jest
                      kontrolowac swoja wizje, kiedy w gre wchodza pieniadze. Mozesz narzucic cos
                      programiscie, jesli mu placisz :)

                      > Zupełnie pomijasz zalety otwartego oprogramowania i tego środowiska.

                      Bo pelnie w tym i innych watkach role adwokata diabla. Ja naprawde bardzo
                      doceniam to co robi to srodowisko, bo czasami maja przeblyski. Problem polega na
                      ogromnym marnowaniu zasobow... Problem polega na ambicjach i nieumiejetnosci
                      przyznania sie do bledu - znowu ludzie i procesy :)

                      > Prezentujesz wąski pkt widzenia i nie możesz zrozumieć ludzi którzy mają inny...

                      Alez ja rozumiem Wasz punkt widzenia. Mi tez kiedys sprawialo frajde grzebanie w
                      systemie. Rzecz w tym, ze wielu domoroslych programistow nie rozumie tego jak
                      ten swiat dziala i marnuje czas swoj i uzytkownikow na swoje ambicje i zabawy...

                      Pewnie chcesz przyklad: jest taki soft, nazywa sie jGnash - bardzo fajne
                      narzedzie do zarzadzania finansami (od biedy moze nawet sluzyc jako system
                      ksiegowy dla malej firmy). Poniewaz GnuCash jest juz zupelnie skostnialy i
                      rozwija sie w zlym kierunku (cholera go wie do czego ma sluzyc?), postanowilem
                      sprobowac czegos nowego. Znalazlem jGnash i zaczalem go uzywac.

                      Zalozenia super, architektura klient-serwer, bezpieczenstwo, szmery bajery...
                      Wynajalem sobie serwer na miesiac zeby potestowac ta "wielouzytkownikowosc" - i
                      co sie okazalo? To wszystko bzdura, system odpala sie wolniej niz komputer pani
                      krysi, ktora ma synka z adhd i dostepem do torrentow. 400kb dokument otwiera
                      sie... 25 minut.

                      No to wchodze na grupe dyskusyjna i zaczynam o tym rozmawiac. Mowie: sluchajcie,
                      tu i tu macie blad, to i to zle dziala. Przetestujcie to po sieci, nawet Wam
                      wynajme serwer, jak swojego nie macie - tylko rzuccie okiem na to i tamto, bo
                      cos jest nie tak.

                      I co? Irytacja :) Wszystko jest super, co Ty sobie myslisz, my wiemy co robimy,
                      a poza tym, ch*j z toba, bo bedziemy mieli nowe wykresy!

                      Dalem luz, a ze mi sie to zbieglo z zainteresowaniem sie nowa technologia, to
                      sobie sam cos takiego robie :)
                      • von.g Re: Heh, niektorzy lubia miec kolek w tylku :) 12.06.09, 09:58
                        Zaczne od środka :

                        >>> Alez ja rozumiem Wasz punkt widzenia.

                        No właśnie nie rozumiesz. Świadczy już o tym chociażby tytuł Twojej odpowiedzi.
                        Heh, niektorzy lubia miec kolek w tylku :)

                        Nadal nie możesz zrozumieć ,że ludzie nie używają Linuxa bo nie mają kasy na
                        winde albo Maca... Dla Ciebie użytkownik Linuxa to desperat , albo biedak. W
                        najlepszym wypadku młody ideowiec który jeszcze nie zna świata i Linux jest dla
                        niego wyrazem młodzieżowego buntu.

                        Właściwie , o ironio, masz racje , niektórzy lubią mieć coś w tyłku , tylko ja
                        to widze jako kołek łysego orangutana.

                        >>>Mozesz narzucic cos programiscie, jesli mu placisz :)
                        Dalej pokazujesz ,że nie rozumiesz tej idei. W wolnym oprogramowaniu nie chodzi
                        o narzucanie swojej racji. Narzucanie to nie jest wolność.


                        >> Bo pelnie w tym i innych watkach role adwokata diabla.
                        Ja bym to nazwał troszke inaczej , ale oki


                        >>Ja naprawde bardzo doceniam to co robi to srodowisko, bo czasami maja przeblyski.

                        Czasami? OpenSource jest bardzo innowacyjny. Można polemizować czy bardziej
                        innowacyjny niż "proprietary" ale ta dyskusja chyba nie prowadzi. Tak czy siak
                        płatne oprogramowanie jest bardzo ograniczone. Bierze się czysty ekonomiczny
                        rachunek pod uwage. Jeśli coś w ocenie działu sprzedarzy nie przyniesie
                        odpowiedniego zysku to się z tego zrezygnuje. OpenSource jest od tego wolny.

                        tak na boku to zresztą m$ stoi , moim zdaniem, zupełnie po przeciwnej osi
                        innowacyjności ...

                        >>Problem polega na ogromnym marnowaniu zasobow... Problem polega na ambicjach i
                        nieumiejetnosci przyznania sie do bledu - znowu ludzie i procesy :)

                        Hmm widzisz , właśnie o to mi chodziło. Dla Ciebie to marnowanie zasobów bo nie
                        ma z produktu $$$. Nie bierzesz pod uwage ,że np Ci programiści zaangażowani w
                        ten projekt np zdobyli wiedze i doświadczenie. Jest wiele aspektów poza
                        finansowych których niedostrzegasz.

                        >>Rzecz w tym, ze wielu domoroslych programistow nie rozumie tego jak
                        ten swiat dziala i marnuje czas swoj i uzytkownikow na swoje ambicje i zabawy..

                        No i dalej. Twoja droga jest jedyna słuszna a każdy kto postępuje inaczej nie
                        doznał jeszcze oświecenia...

                        > Pewnie chcesz przyklad: jest taki soft, nazywa sie jGnash ....

                        Pewnie chcesz przykład : był taki soft nazywał sie Microsoft BOB ...

                        Na świecie jest wiecej shitowego oprogramowania niż tego wysokiej jakości.
                        Zarówno opensource jak i płatne oprogramowanie ma w swoich szeregach jedno i
                        drugie ...
                        • kretynofil Daj spokoj... 12.06.09, 10:26
                          > No właśnie nie rozumiesz. Świadczy już o tym chociażby tytuł Twojej odpowiedzi.

                          Nie znasz regul rzadzacych mediami? Headline musi zwracac uwage :)

                          > Nadal nie możesz zrozumieć ,że ludzie nie używają Linuxa bo nie mają kasy na
                          winde albo Maca... Dla Ciebie użytkownik Linuxa to desperat , albo biedak.

                          Nie, zupelnie szczerze, wcale tak nie uwazam. Jesli pisze cos takiego na forum,
                          to tylko dlatego ze drocze sie i odwoluje do glupiego stereotypu... Prawde
                          mowiac nie wiem skad sie wzial, bo winda jest tania :)

                          > W najlepszym wypadku młody ideowiec który jeszcze nie zna świata i Linux jest
                          dla niego wyrazem młodzieżowego buntu.

                          Juz znacznie predzej. Zdecydowanie swiadcza o tym wypowiedzi na forum. A co do
                          ideowosci - nie powiesz mi chyba ze nie dostrzegasz czegos takiego jak "niechec
                          do komercji" u mlodych ludzi...

                          > Właściwie , o ironio, masz racje , niektórzy lubią mieć coś w tyłku , tylko ja
                          to widze jako kołek łysego orangutana.

                          O, i tu madrze prawisz :) I tak, wiem co masz na mysli. Problem w tym, ze ten
                          orangutan nie jest taki lysy jak chcialbys go widziec, a jego kolek mile kolysze :)

                          > Dalej pokazujesz ,że nie rozumiesz tej idei. W wolnym oprogramowaniu nie
                          chodzi o narzucanie swojej racji. Narzucanie to nie jest wolność.

                          Alez nie chodzi o racje. Nie ma czegos takiego. Racja i lyzeczka nie istnieja :)

                          Chodzi o wizje - a to cos zupelnie innego. Nie zaskocze Cie, jesli Ci powiem, ze
                          99% ludzi nie ma zadnej wizji - nawet samych siebie.

                          I tak, wizje czasami trzeba narzucic...

                          No i pierwsze slysze zeby w tworzeniu wolnego oprogramowania chodzilo o wolnosc
                          programistow w tworzeniu kolejnych potworkow - ale moze sie nie znam :)

                          > Ja bym to nazwał troszke inaczej , ale oki

                          No to niech bedzie wedrowny kretyn :)

                          > Czasami? OpenSource jest bardzo innowacyjny.

                          Nie zawsze innowacja czemukolwiek sluzy. Pamietaj ze oprogramowanie to nie
                          sztuka wspolczesna, nie chodzi o komplikowanie bytow bez potrzeby, tylko
                          dostarczanie uzytecznego narzedzia, ktore pozwala uzytkownikom wykonywac pewne
                          zadania. Wiekszosc uzytkownikow ma w dupie co dziala "pod maska" ich softu, co
                          nie oznacza ze mozna tam robic burdel, ale tez oznacza ze trzeba swoje ambicje
                          czasami poskromic...

                          Nawet nie wiesz ile razy w robocie musialem rezygnowac z jakichs udziwnien,
                          chociaz mialem ogromna ochote je zaimplementowac - ale bralem poprawke na to, ze
                          ktos tego bedzie musial uzywac i ze wazne jest to, zeby byl w stanie ogarnac to
                          co zrobilem i poradzic sobie w sytuacji kiedy okaze sie ze popelnilem blad.

                          > Tak czy siak płatne oprogramowanie jest bardzo ograniczone. Bierze się czysty
                          ekonomiczny rachunek pod uwage.

                          Tobie sie tak wydaje. Generalnie komercyjne oprogramowanie rzadziej podaza za
                          nowinkami, czekajac az te sie przyjma i okrzepna. Tworcy darmowego softu czesto
                          tego nie rozumieja...

                          > Jeśli coś w ocenie działu sprzedarzy nie przyniesie odpowiedniego zysku to się
                          z tego zrezygnuje. OpenSource jest od tego wolny.

                          Tak, ale oznacza to tez, co napisalem w swoim przykladzie, ze Open Source jest
                          czesto "wolne" od potrzeb swoich uzytkownikow... Stad jego marginalna popularnosc...

                          > tak na boku to zresztą m$ stoi , moim zdaniem, zupełnie po przeciwnej osi
                          innowacyjności ...

                          Tak, bo skupia sie na potrzebach uzytkownikow. I, jak widac, dobrze na tym
                          wychodzi :)

                          > Hmm widzisz , właśnie o to mi chodziło. Dla Ciebie to marnowanie zasobów bo
                          nie ma z produktu $$$.

                          Bzdura. To marnowanie zasobow, bo nie ma z tego dobrego softu. Gdzie ja
                          napisalem o marnowaniu dolcow?

                          > Nie bierzesz pod uwage ,że np Ci programiści zaangażowani w ten projekt np
                          zdobyli wiedze i doświadczenie. Jest wiele aspektów poza finansowych których
                          niedostrzegasz.

                          Bzdura, przypisujesz mi cos, o czym nie mowie...

                          > No i dalej. Twoja droga jest jedyna słuszna a każdy kto postępuje inaczej nie
                          doznał jeszcze oświecenia...

                          Posluchaj, moze to zabrzmi malo skromnie, ale ja naprawde umiem programowac - i
                          wynika to z tego, ze w pracy kieruje sie pokora, chetnie ucze sie nowych rzeczy,
                          ale zawsze staram sie zweryfikowac swoje poglady. Duzo o tym czytam i naprawde
                          nie uwazam zebym mial licencje na nieomylnosc...

                          Niemniej jednak jesli probujesz napisac, ze madrzy sa ci programisci, ktorzy
                          popieraja innowacje kosztem uzytecznosci, to ja wole byc glupi...

                          > Pewnie chcesz przykład : był taki soft nazywał sie Microsoft BOB ...

                          Szczerze mowiac nie mam pojecia co to jest :)

                          > Na świecie jest wiecej shitowego oprogramowania niż tego wysokiej jakości.
                          Zarówno opensource jak i płatne oprogramowanie ma w swoich szeregach jedno i
                          drugie ...

                          Prawda. I?
                          • von.g Re: Daj spokoj... 12.06.09, 11:43
                            >>>Juz znacznie predzej. Zdecydowanie swiadcza o tym wypowiedzi na forum. A co
                            do ideowosci - nie powiesz mi chyba ze nie dostrzegasz czegos takiego jak
                            "niechec do komercji" u mlodych ludzi...

                            U jednych tak u jednych nie... Osobiście niechęć do komercji u mnie jeszcze nie
                            mineła i ma się całkiem dobrze ...

                            >>> O, i tu madrze prawisz :) I tak, wiem co masz na mysli. Problem w tym, ze
                            ten orangutan nie jest taki lysy jak chcialbys go widziec, a jego kolek mile
                            kolysze :)

                            Kwestia gustów. Ja tam 3mam jego kolek zdalek od mojego tylka.

                            >>> Chodzi o wizje - a to cos zupelnie innego. Nie zaskocze Cie, jesli Ci
                            powiem, ze 99% ludzi nie ma zadnej wizji - nawet samych siebie.

                            >>> I tak, wizje czasami trzeba narzucic...

                            Ok , nie wszyscy pasażerowie mogą kierować samochodem naraz. Ale przecież w OS
                            tak nie jest. Są ludzie którzy są w projekcie dłoogo służą radą i
                            doświadczeniem. Pomyśły się przedyskutowuje , wspólnie podejmuje się decyzje.
                            OpenSource to nie jest anarchia. Żeby zostać np kontrybutorem Ubuntu
                            potrzebujesz opiekuna który wprowadzi Cię do projektu. Z tego co pamiętam na
                            poczatku tylko on może komitować Twoje zmiany.

                            >>> No i pierwsze slysze zeby w tworzeniu wolnego oprogramowania chodzilo o
                            wolnosc programistow w tworzeniu kolejnych potworkow - ale moze sie nie znam :)

                            Hmm wszystko zależy od pkt widzenia. Guido von Rossum zaczoł pisać Pythona jako
                            swój zabawkowy projekcik. Nie planował ,że z tego powstanie mainstreamowy język.
                            Wiekszość domowych projekcików kończy jak to określasz jako potworki ale z tych
                            poczwarek które przetrwają wyklówaja się czasami śliczne motylki.

                            >>>Wiekszosc uzytkownikow ma w dupie co dziala "pod maska" ich softu, co nie
                            oznacza ze mozna tam robic burdel, ale tez oznacza ze trzeba swoje ambicje
                            czasami poskromic...

                            Są rózne rodzaje otwartego oprogramowania. Są projekty które twórcy robia dla
                            siebie. Bo potrzebują , Bo eksperymentują , cokolwiek. Jeśli kożystasz z takiego
                            projektu często musisz zrozumieć ,że oni robili to głownie dla siebie a nie dla
                            Ciebie. Jeśli patrzysz na opensource zorientowany pod użytkownika końcowego
                            (powiedzmy JBoss) dowolność już jest mniejsza ...

                            >>>> Tobie sie tak wydaje. Generalnie komercyjne oprogramowanie rzadziej podaza
                            za nowinkami, czekajac az te sie przyjma i okrzepna. Tworcy darmowego softu
                            czesto tego nie rozumieja...

                            Tak mi się wydaje i mam wrażenie ,że przyznajesz mi racje. Komercyjne
                            oprogramowanie jest ostrożne w adoptowaniu nowinek a darmowe się tego nie boi bo
                            nie ryzykuje utraty finansów ...

                            >>> Posluchaj, moze to zabrzmi malo skromnie, ale ja naprawde umiem programowac
                            - i wynika to z tego, ze w pracy kieruje sie pokora, chetnie ucze sie nowych
                            rzeczy , ale zawsze staram sie zweryfikowac swoje poglady. Duzo o tym czytam i
                            naprawde nie uwazam zebym mial licencje na nieomylnosc...

                            No widzisz ja podobnie chętnie ucze się nowości. Próbuje nowych technologii ,
                            języków , dużo czytam i też nie mam licencji na nieomylność. Poprostu zawsze
                            miałem wrażenie ,że Ty twierdzisz ,że ją masz.


                            Reasumując mam wrażenie ,że wrzucasz całe wolne oprogramowanie do jednego worka.
                            Jak już pisałem dla jednych wartościa jest wiedza , dla innych doświadczenie ,
                            możliwość adaptacji oprogramowania do swoich konkretnych potrzeb , nie zależność
                            od korporacji a dla niektórych poprostu kasa.
                      • von.g Re: JBoss - zapomnialem. 12.06.09, 10:02
                        M$ jakoś bez standardów sobie radzi :)

                        >>> JBoss bylby niczym, gdyby nie narzucony przez Sun standard J2EE.

                        Oczywiście Sun stworzył standard J2EE (słowo narzucony chyba nie jest
                        najwłaściwsze) a JBoss go wykorzystał i zrobił własne oprogramowanie... I co z
                        tego? Czy to umniejsza role wolnego oprogramowania?
            • Gość: ALFA Re: Jakie moje wnioski sa nielogiczne? IP: *.143.lesio.net 21.06.09, 11:47
              Osobiście zawsze byłe zdanie iż każdy ma prawo używać tego czego chce. Jak komuś
              pasuje LINUX nie go używa jak ktoś lubi MAC OS -a proszę uprzejmie. Nie mniej
              jestem zdania iż dla szarego użytkownika komputera LINUX jest trudniejszy w
              obsłudze niż WINDOWS. Oczywiście mam na myśli sytuacje kiedy samemu trzeba
              wszystko zrobić a nie sytuacje kiedy ma się w firmie komputer z zainstalowanym
              LINUX -em i innymi programami które się używa. W tym drugim przypadku komputer
              jest już ustawiony i faktyczne wtedy pracuje się jak w WINDOWS. Niestety w domu
              jest trochę gorzej - i nie każdy musi umie poradzi sobie pod LINUX -em z
              instalacją programów czy z w sytuacji kiedy coś nie działa. Niestety dystrybucji
              LINUX - a jest sporo i trochę różnią się one miedzy sobą. Windowsów też jest
              kilka rodzajów ale zdecydowanie mniej niż dystrybucji LINUX - a. Zresztą sposób
              postępowania w każdych jest identyczny w 90% przypadków jest są i sterowniki i
              narzędzia. Tak więc w przypadku osoby która się nie zna a takich jest sporo Z
              Windowsami jest prościej. Byc może gdyby Linux była bardziej rozpowszechniony i
              był tworzony jak coś komercyjnego było by inaczej.
    • Gość: Ja Windows XP - wciąż absolutna dominacja w Polsce IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.09, 10:00
      Swietne zestawienie. Po polskich drogach porusza sie wiecej matizow niz BMW 7, co wg autora zapewne oznacza, ze sa to lepsze samochody.

      A jeszcze bardziej rozbawilo mnie zestawienie W7 vs. Linuks. MS wypuscil do obiegu bete (sic!) swojego przyszlego systemu i juz praktycznie dogonil slynny, super system, na ktory (sadzac po komentarzach w internecie) wszysycy sie rzekomo masowo przesiadaja albo wrecz juz na nim siedza i sa niezwykle zadowoleni.
      • wymiatator1 Re: Windows XP - wciąż absolutna dominacja w Pols 11.06.09, 14:32
        Na Linuxa przesiadają się nie wszyscy, jak to sugerujesz, lecz ludzie
        intelektualnie zdolni do nauczenia się obsługi innego systemu operacyjnego. A że
        nowy produkt budzi ciekawość nie jest niczym nowym. Wydaje mi się jednak, że
        osoba nie potrafiąca ustawić polskich znaków w systemie nie powinna się na ten
        temat wypowiadać.
                • Gość: piyoter Re: Windows XP - wciąż absolutna dominacja w Pols IP: *.pub.krusz-lan.pl 11.06.09, 20:20
                  "To tylko system operacyjny"
                  a kilka postów wyzej:"Na Linuxa przesiadają się nie wszyscy, jak to sugerujesz, lecz ludzie
                  intelektualnie zdolni do nauczenia się obsługi innego systemu operacyjnego"
                  Sam sobie zaczynasz przeczyc?
                  A linuksa zainstalowac potrafie, to mnie nie przerasta. Tylko jedno pytanie - po co? Skoro mam dobrze działajacy windows to po jakie licho ładowac sie w jakies niedorobione ustrojstwo z brakami w postaci sterowników, z przedpotopowym wygladem i niestabilnym działaniem
                    • Gość: Piyoter Re: Windows XP - wciąż absolutna dominacja w Pols IP: *.pub.krusz-lan.pl 11.06.09, 22:13
                      na mojej maszynie wcale nie jest szybszy. Pozatym, jakie aplikacje linuksowe mają nadszarpywac cpu i ram, skoro wygladają jak z Win98?

                      Bezpieczniejszy? A słyszałes może o antywirusach, zaporach?

                      tańszego? czas to pieniadz - a ile czasu trzeba zmarnowac, zeby coś "jakoś" działało pod linuksem? godziny zmarnowane, jesli sie okaże ze peryferia są niedopasowane do załączonych okołosterowników.

                      A to że cie "wali" to ma własnie odzwierciedlenie w popularnosci - 4 promile. Po premierze sevena to odsetek ten spadnie jeszcze bardziej. Po prostu staniecie sie ciekawostką informatyczną, do pokazywania dzieciom w skansenach technicznych

                      • wymiatator1 Re: Windows XP - wciąż absolutna dominacja w Pols 12.06.09, 11:17
                        Ty na prawdę jesteś głupi. Widać, że w grę musi wchodzić niezła frustracja,
                        skoro te "parę promili" rynku cię tak gryzie. Antywirusów i zapór na linuxa nie
                        ma gdyż ich w ogóle nie potrzeba, jełopie. Po premierze W7 spadnie
                        zainteresowanie conajwyżej vistą. A linuxa zainstalować nie potrafisz, skoro
                        działa ci powoli i nie umiesz zainstalować sterowników. I już od dawna nie
                        wygląda jak W98, tyle, że nadal do jego obsługi potrzebny jest intelekt, którego
                        tobie jak widać brakuje. Siedź sobie na viście i myśl, że znasz się na
                        komputerach - urojenia to dobry sposób na życie dla nieprzystosowanych do
                        rzeczywistości.
                        • kretynofil Hihihi, kretyn-sweterek sie wypowiedzial :) 12.06.09, 11:30
                          > Antywirusów i zapór na linuxa nie ma gdyż ich w ogóle nie potrzeba, jełopie.

                          Sam jestes jelop :) Zapore masz w kazdym distro, domyslnie wlaczona :)

                          A programy antywirusowe, co to ich nie ma na linuksa, to miedzy innymi:

                          www.clamav.net/
                          av-linux.w3.to/
                          www.mks.com.pl/produkty/mks_vir_dla_unix

                          A mityczna odpornosc systemow unixopochodnych na ataki z internetu jest
                          przedstawiona tutaj:

                          news.zdnet.co.uk/security/0,1000000189,39630015,00.htm

                          Moze daj sobie spokoj z linuksem, jesli nie rozumiesz jak dziala?
                          • Gość: smutas Re: Hihihi, kretyn-sweterek sie wypowiedzial :) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.06.09, 19:50
                            Jestem pod wrazeniem K :-) Zaczales pisac spojnie, czyzby nowa zona...?:-)

                            Ale do rzeczy - odpowiadasz ws. bezpieczenstwa UNIXow a wklejasz link dodtyczacy
                            wlamania do Maca (BSD to prawda) przez Safari? Po pierwsze Safari to
                            przegladarka a nie OS, po drugie gosciu przygotowywal ten exploit chyba 4
                            miesiace, po trzecie OS-X nie jest w pelni otwartym systemem. A napewno Safari
                            nie jest OSS. W tym wypadku wrogiem bezpieczenstwa jest zamknietosc i
                            jednorodnosc OS-X. Czyli kompromis dokonany przez Apple - wygoda vs. bezpieczenstwo.

                            cheers
                            • kretynofil Hihihi, nowa zona? 12.06.09, 20:13
                              Nieee, nadal ta sama :)

                              > Ale do rzeczy - odpowiadasz ws. bezpieczenstwa UNIXow a wklejasz link
                              dodtyczacy wlamania do Maca (BSD to prawda) przez Safari?

                              Tak, a wiesz dlaczego?

                              Bo wiekszosc niedorobionych pasjonatow linuksa uwaza ze system zabezpieczen
                              zawarty w jadrze systemow *nixowych jest nie do zlamania. Jak widac, lamie sie
                              go bardzo dobrze, to tylko zalezy od oprogramowania.

                              I oczywiscie, jesli pojawia sie kiedys informacje o istocie tej dziury, to sie
                              okaze ze jakis niedorobiony programista poszedl gdzies na skroty, nie pomyslal i
                              nie dosc ze zostawil dziure, to jeszcze zrobil to w procesie ktory mial zbyt
                              wysokie uprawnienia.

                              Tak samo przeciez bylo z blasterem, to wlamanie polegalo na przejeciu kontroli
                              nad komputerem - ale dzieki temu ze ktos nie pomyslal i nasluchiwal na porcie
                              procesem z prawami admina. To sie musialo zle skonczyc :)

                              > W tym wypadku wrogiem bezpieczenstwa jest zamknietosc i jednorodnosc OS-X.

                              Niejednorodnosc linuksa daje pozory bezpieczenstwa, ale mnogosc bytow z kolei je
                              obniza. Naprawde jestem pewien, ze jesli linux stanie sie bardziej popularny, to
                              wirusy i antywirusy na niego stana sie norma...
                              • Gość: smutas Re: Hihihi, nowa zona? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.06.09, 04:38
                                Dobrze, ze sie posmiales, bo o to wlasnie chodzi. Tam gdzie powinnismy byc
                                powazni na 100% to jedno, ale tu to tylko forum, czyli luzne pogaduchy by robota
                                nie doprowadzila nas do jakiegos "fiksum-dyrdum".

                                Nie wiem, ktorego z filozofow ostatnio przerabiasz, ale nadmiernie przejmujesz
                                sie tymi bytami. Roznorodnosc OSow / Linuksow nie ma nic z tym wspolnego.

                                Dalej twierdze, ze przyklad zlamania Maca przez Safari nie jest miarodajny.
                                Jakbys podal przyklad wlamania np. do Solarisa przez jakas aplikacje CDE i to z
                                "marszu" a nie po miesiacach dlubaniny nad identyczna instalacja - o, to by bylo
                                cos. Najczesciej jednak takie wlamy sa krojone pod jeden i tylko jeden system.
                                Przekupstwa, kradzieze hasel... tak to sie robi.
                                Tak jak wspomnialem, OSX jest bardzo komercyjny, zubozony (jesli chodzi o
                                bezpieczenstwo) i jakby nie pasuje do twoich walk przeciw OpenSource czy innym
                                UNIXom. Safari nie bylo tworzone przez "niedorobionych pasjonatow" - sam
                                przeciez mowiles, ze jak sa pieniadze to mozna wymagac. Tak tez bylo i w tym
                                wypadku; wymagano od programistow a oni i tak popenili bledy. Ten specjalista od
                                zabezpieczen twierdzi nawet, ze Safari jest bardziej dziurawa niz IE. Dlatego
                                juz drugi rok z rzedu lamie Maca w podobny sposob. A Apple... to olewa. Dziury
                                dalej nie sa zalatane.

                                Czy kernel UNIXa jest nie do zlamania? Tak nigdy nie twierdzilem, twierdze
                                jednak, ze jest go trudniej zlamac niz kernel Windowsa. Zlamnie zabezpieczen nie
                                musi doprowadzac do przejecia uprawnien roota. Swietnym przykladem byla seria
                                wlaman do PCetow ambasad roznych krajow przez GhostRAT. Przejmowano web camy i
                                mikrofony, ksiazki kontaktowe itp. Atak nie potrzebowal praw administatora,
                                zwykly uzytkownik byl OK.

                                Czy posypia sie wirusy na Linuksa GDY stanie sie popularny? Wielkie pytanie.
                                Bardzo mozliwe, ze tak. Bo przeciez czlowiek jest najslabszym ogniwem w
                                bezpieczenstwie. I tak, by ulatwic sobie zycie ludziska zaczna na Ubuntu tworzyc
                                konto root i zaczna go uzywac by surfowac po internecie. I zacznie sie placz. W
                                tej chwili jednak, mozna smialo powiedziec, ze wiekszosc uzytkownikow Linuksa ma
                                wieksza swiadomosc zagrozen i wiedze IT niz przecietny uzytkownik Windows.
                                Wynika to z powszechnosci Windowsa i filozofii latwosci dzialania, ktora mu
                                przyswieca. Ale oboje wiemy, ze jest lepiej :-)

                                cheers
                                • kretynofil Pewnie ze sie posmialem :) 13.06.09, 13:47
                                  > Nie wiem, ktorego z filozofow ostatnio przerabiasz, ale nadmiernie przejmujesz
                                  sie tymi bytami. Roznorodnosc OSow / Linuksow nie ma nic z tym wspolnego.

                                  Nie przerabiam filozofow :) Sam filozofuje :)

                                  > Dalej twierdze, ze przyklad zlamania Maca przez Safari nie jest miarodajny.

                                  Oczywiscie, bo nie jest to blad z rodzaju tych, ktore wystepowaly kiedys w
                                  windows. Teraz winda jest naprawde bezpiecznym systemem, zreszta coraz wiecej
                                  ludzi korzysta (zupelnie nieswiadomie) z roznego rodzaju firewalli, ktore od
                                  razu ograniczaja wiekszosc atakow.

                                  > Jakbys podal przyklad wlamania np. do Solarisa przez jakas aplikacje CDE i to
                                  z "marszu" a nie po miesiacach dlubaniny nad identyczna instalacja - o, to by
                                  bylo cos.

                                  Ale wlamy do windows tez wymagaja miesiecy dlubaniny. Co do Solarisa, to tez
                                  jest pytanie czy masz na mysli wersje serwerowa, czy desktopowa. Jestem pewien
                                  ze z ta druga by poszlo znacznie latwiej...

                                  > Najczesciej jednak takie wlamy sa krojone pod jeden i tylko jeden system.

                                  Tak, i tutaj jednolitosc windows jest jego wada, jesli chodzi o bezpieczenstwo.
                                  Rzecz w tym, ze ta roznorodnosc, ktora charakteryzuje distra linuksowe tez nie
                                  daje stuprocentowej pewnosci, bo pamietaj ze dziury wystepuja w kazdym kodzie.
                                  Czasami te dziury to po prostu funkcjonalnosci, ktorych nie dalo sie inaczej
                                  napisac (przy zadanym czasie i budzecie)...

                                  Ja nadal utrzymuje - roznorodnosc i rozproszenie pakietow linuksowych to jego
                                  najwieksza wada, bo to sprawia ze ten system jest po prostu gorzej
                                  przetestowany. Jesli jest krytyczny blad w jakiejs bibliotece, to ktos moze to
                                  kiedys wykorzystac...

                                  > Tak jak wspomnialem, OSX jest bardzo komercyjny, zubozony (jesli chodzi o
                                  bezpieczenstwo) i jakby nie pasuje do twoich walk przeciw OpenSource czy innym
                                  UNIXom

                                  Ale czemu jest zubozony? Dla prostoty uzycia. Dla uzytkownika.

                                  To samo jest w srubuntu - jesli otworzysz konsole, odpalisz proces, ktory wymaga
                                  praw roota, podasz swoje haslo to uzyskasz prawa roota w calej sesji tego
                                  terminala. Po co? Dla wygody uzytkownika.

                                  Czy ktos to wykorzysta? Na pewno... To jest powazny blad, ale nie przeoczenie.
                                  To celowa decyzja, ktora moze miec nieprzyjemne konsekwencje dla uzytkownika.

                                  I teraz zwroc uwage, ze windows od poczatku byl tworzony jako system przyjazny
                                  dla kazdego - z takimi wlasnie konsekwencjami. Wprowadzono UAC, ktore jest
                                  odpowiednikiem sudo i jak userzy zareagowali?

                                  A, i pamietaj, ja nie pluje na samo srodowisko opensource, tylko na motywy ich
                                  dzialan, ktore sie maja nijak do samej idei - motywy ambicjonalne, ignorancje,
                                  pyche... To te motywy psuja to, czym opensource mialo byc od poczatku...

                                  > Safari nie bylo tworzone przez "niedorobionych pasjonatow" - sam przeciez
                                  mowiles, ze jak sa pieniadze to mozna wymagac.

                                  Szczerze? Chyba nie placa im wystarczajaco duzo :)

                                  > Ten specjalista od zabezpieczen twierdzi nawet, ze Safari jest bardziej
                                  dziurawa niz IE.

                                  No wlasnie - a jednak userzy macow, poza religijnym zaslepieniem, sa przekonani
                                  ze ich system jest w stu procentach bezpieczny. Ja uzywam windows i chociaz
                                  uwazam ten system za bardzo bezpieczny, to mam swiadomosc tego, ze wifi musi byc
                                  zabezpieczone i to nie wepem, caly czas mam zainstalowany antywirus, co dwa
                                  tygodnie automatycznie robie pelny backup systemu, a wazne dane leza sobie w
                                  trzech miejscach: a) na partycji innej niz systemowa, b) na zewnetrznym dysku
                                  lezacym w szufladzie, c) na zewnetrznym, platnym, serwerze backupowym. Tak, to
                                  wszystko kosztuje, ale to sa normalne koszty korzystania z komputera. Zasada
                                  ograniczonego zaufania...

                                  Przekonanie o wlasnym bezpieczenstwie jest najwiekszym bledem jaki mozna popelnic.

                                  > Czy kernel UNIXa jest nie do zlamania? Tak nigdy nie twierdzilem, twierdze
                                  jednak, ze jest go trudniej zlamac niz kernel Windowsa.

                                  I tu sie mylisz, moim zdaniem. Trudnosc w obu wypadkach jest taka sama, a
                                  wiekszosc wlamow polega na wykorzystaniu glupoty uzytkownika.

                                  Powiedz mi, co jest latwiej zrobic: zlamac jadro windows se7en, czy wpuscic do
                                  bittorrenta wersje z zainstalowanym juz wirusem? Jak myslisz, co za problem
                                  wpuscic na bittorrent ubuntu z celowo zainstalowanym softem, ktory raz na pol
                                  roku zbierze wszystkie hasla uzytkownika i wysle je na podany adres? Do tego nie
                                  potrzeba praw roota...

                                  > Swietnym przykladem byla seria wlaman do PCetow ambasad roznych krajow przez
                                  GhostRAT. Przejmowano web camy i mikrofony, ksiazki kontaktowe itp. Atak nie
                                  potrzebowal praw administatora, zwykly uzytkownik byl OK.

                                  Tak, i zapewniam Cie, ze solarisa tez to dotyczy :) U mnie w firmie sa robione
                                  audyty, czy nie trzymamy hasel lokalnie - ja mam je "zaszyfrowane" base64 i do
                                  tej pory nie znalezli na moim koncie uzytkownika hasel do serwerow produkcyjnych
                                  systemu windykacyjnego :)

                                  Uwierz mi, w zadnym systemie nie potrzeba roota, zeby zrobic duze szkody...

                                  > Czy posypia sie wirusy na Linuksa GDY stanie sie popularny? Wielkie pytanie.
                                  Bardzo mozliwe, ze tak. Bo przeciez czlowiek jest najslabszym ogniwem w
                                  bezpieczenstwie.

                                  Tak, tak bedzie. Bo bedzie sie dawalo sklonic uzytkownika do otwarcia konsoli i
                                  wpisania sudo. I koniec piesni :)

                                  > I zacznie sie placz. W tej chwili jednak, mozna smialo powiedziec, ze
                                  wiekszosc uzytkownikow Linuksa ma wieksza swiadomosc zagrozen i wiedze IT niz
                                  przecietny uzytkownik Windows.

                                  Wiesz, nie oszukujmy sie, statystycznie rzecz biorac jest to prawda. Tyle tylko
                                  ze ja mowie o sytuacji w ktore linux staje sie bardziej popularny, wiec sila
                                  rzeczy pojawia sie na komputerze pani krysi...

                                  Dlatego uwazam ze windows nie jest tak niebezpieczny jak sie go maluje, po
                                  prostu statystycznie wiecej idiotow go uzywa...

                                  cheers :)
                                • kretynofil I jeszcze jedno na koniec... 13.06.09, 14:00
                                  ... bo zapomnialem o tym w poprzednim poscie.

                                  To co jest naprawde potrzebne dla bezpieczenstwa, to prawdziwa wirtualizacja. Ja
                                  naprawde nie moge zrozumiec, dlaczego w windows tyle programow wymaga praw roota
                                  do instalacji. Niektore gry wymagaja go nawet do grania!

                                  I tu sie zgadzam, *nix radzi sobie z tym lepiej, bo kazdy uzytkownik, jesli
                                  tylko potrzebuje, moze sobie zainstalowac software w dowolnej lokalizacji, bez
                                  praw roota - ale w swiecie krys i zenkow nikt nie bedzie z tego korzystal, tylko
                                  pie*dolnie "configure/make/make install", a potem plakal ze linux to taki zly
                                  system :)

                                  W windows tez sie to zreszta poprawia, jest U3 czy portable apps, a sam
                                  microsoft pracuje z sandiskiem nad nowa wersja U3, ktora ma zapewnic jeszcze
                                  wiekszy poziom bezpieczenstwa. Jesli do tego dodasz uslugi SAAS, ewolucje maszyn
                                  wirtualnych (w sensie przegladarek), oraz coraz lepsze platformy do uruchamiania
                                  oprogramowania w Internecie, to istnieje szansa ze niedlugo bezpieczenstwo nie
                                  bedzie az tak bardzo istotne, albo po prostu zostanie wyoutsourceowane (paskudne
                                  slowo).

                                  Czytales o platformie googla? Niesamowita sprawa :) Bawie sie tym teraz i bardzo
                                  mi sie podoba - serwer aplikacyjny Google AppEngine (Python/Java) oraz doskonala
                                  (mimo ze nadal w fazie rozwoju) biblioteka Google Web Toolkit to bedzie hit
                                  najblizszej dekady :)
                        • Gość: piyoter Re: Windows XP - wciąż absolutna dominacja w Pols IP: *.pub.krusz-lan.pl 13.06.09, 00:04
                          sweterku, "głupi" i "jełop" w moim kierunku to dopiero jest przejaw frustracji.. moze kup sobie walidol czy inne leki uspokajajace, bo strasznie sie podnieciłes.. a to u sweterków objaw niepokojący. siedź sobie na tym swoim z ledwoscia zainstalowanym srubuntu i męcz wacława przy ogladaniu stron z trescia dla dorosłych. Nic ci przeciez w w linuksie nie zaszkodzi - nawet nie potrzebujesz jak widze zapory - zainstalowanej w kazdym distro linuksowym. Oj, z ciebie to znawca...

                          I zauważ - mozna odpisywac, nie używając inwektyw. Ucz się, moze jeszcze do czegos w życiu dojdziesz
        • Gość: 090 Re: Windows XP - wciąż absolutna dominacja w Pols IP: *.l2.c1.dsl.pol.co.uk 11.06.09, 19:30
          wiesz nie kazdy ma sie czas zajmowac pie...mi jak IT (IT to nie branza tylko dodatek - jak to rozumiesz znaczy ze siedzisz w IT juz chwile) kazdy PROFESJONALISTA wlacza kompa do gniazdka i robi to co ma do roboty... pisze sprawozdania do szpitala, szkoly, odpala MatLaba, albo PShopa albo pisze artykul ... tyle.

          sterowniki ?? ustawienia ?? sprzet?? instalacja ?? szkoda czasu na gowna nic nie warte.. jak godzina kosztuje 100-300pln(na etacie), a dzien pracy wiecej niz komputer. .

      • Gość: zet Re: artykuł sponsorowany IP: *.chello.pl 11.06.09, 10:38
        to moze zrobimy prywatne statystyki??
        -vista ultimate 64 - stacjonarka
        -2 lapcie xp




        Gość portalu: gość portalu Zalog napisał(a):

        > tak naprawdę MS traci w oczach i nawet wyrywkowe statystyki nie
        zmieniaja
        > postaci rzeczy.Niestety prawdziwych danych chyba nie poznamy, bo
        ktoś przy
        > nich miesza.
        • Gość: użytkownik Re: ok IP: *.217.146.194.generacja.pl 11.06.09, 10:54
          1. xp64 stacjonarny 1
          2. xp32 stacjonarny 2
          3. w2000 stacjonarny 3
          3. xp32te tablet
          4. w98 (bo nie ma do dziś(!) w nowych windach drv do starej drukarki której
          wciąż używam) notebook stary.

          szybciej zacznę używać liczydła niż visty.
          bo znam (i sprawdziłem w praktyce) starą i świętą zasadę że lepsze jest wrogiem
          dobrego.
          • Gość: kris Re: ok IP: *.trzebinia.msk.pl 11.06.09, 12:08
            statystyka w firmie, w której pracuje:

            40 kompów z Win98 (o dziwo, nikt nie narzeka, system bardzo elastyczny i coraz mniej poddatny na wirusy, szczególnie po nieoficjalnych servicepackach)
            60 kompów z WinXp
            w tym jeden laptop z Vistą, do ktorego uzytkownik dokupił xp i zostal zainstalowany :)
            + do tego serwery Win2000, WinNT, Linux, Novell Netware..
    • Gość: Yobe Windows XP - wciąż absolutna dominacja w Polsce IP: 94.254.149.* 11.06.09, 10:35
      Chwilę popracowałem na Viście i odpadłem. Wiadomo że człek się
      przyzwyczaja i nie zawsze skory jest do zmian - ja z premedytacją
      instalowałem na kupowanym laptopie windęXP, trochę kombinowania ze
      znalezieniem sterów ale teraz wszystko śmiga jak ta lala. ZObaczymy
      co da winda7, po kilku łatkach i servicepackach da radę, ale to za
      jakieś 2 lata - i tak do tego czasu sprzęt się zestarzeje :D.
    • Gość: xkx Windows XP - wciąż absolutna dominacja w Polsce IP: *.143.lesio.net 11.06.09, 10:42
      O ile do laptopów z Core 2 Duo zapewne win 7 sie nada to mam poważne
      wontpliwosci jesli chodzi o netboki z takim procesorem Intel Atom.
      To sa procesory na które WINDOWS XP jest na styk. WIN 7 czy wIN
      VISTA niestety sa za potężne. Tak naprawdę to na takich komputerkach
      najlepiej sprawdził by się nawet nie Windows a rodzaj LInuxa z
      gotowym zestawem aplikacji - wiadomo nikt na takim maluch nie bedzie
      robił DIVX - a czy pracował w zaawansiowanej grafice czy grał w
      nieco bardziej zaawanswane gry. Do tego sie ten sprzet raczej nie
      nadaje. Natomist w Internecie poczcie czy napisaniu krótkirgo tekstu
      Linux skrojony na miare wraz z gotwym zestawem oprogramowania
      sprawdzi sie idealnie - i napewno nawet duzo lepiej niz uniwersalny
      XP.
    • Gość: Romek Windows XP - wciąż absolutna dominacja w Polsce ( IP: *.connecta.pl 11.06.09, 11:59
      Zrodlo danych tego rankingu to badanie gemiusTraffic. Autor oczywiscie nie
      pokusil sie o cytowanie danych ze zrodla. Nie opisal tez na jakiej podstawie ow
      ranking powstal.
      Zreszta co to za ranking skoro nie pokazuje prawdziwych danych a jedynie
      spekulowane. Jego skutecznosc zalezy od wielu czynnikow. GremiusTraffic bazuje
      na cookies, jesli wiec SWIADOMY uzytkownik blokuje ten mechanizm lub go
      ogranicza to dane z jego komputera nie sa zliczane.
      Ale to tylko gazeta.pl wiec rzetelność artykulu nie ma znaczenia - liczy sie
      tylko chwytliwy nagłowek ...
    • Gość: chiron Podział rynku OS wg. szefa Microsoftu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.09, 12:01
      W lutym na spotkaniu z inwestorami Steven Balmer pokazał slajd, prezentujący
      podział rynku systemów operacyjnych (wg. Microsoft internal analysis):

      www.osnews.com/story/21035/Ballmer_Linux_Bigger_Competitor_than_Apple
      Wg. niego największym konkurentem MS Windows jest piracki Windows, a na trzecim
      miejscu jest Linuks. Apple dopiero na czwartym. Oceniając na oko, Linuks ma
      jakieś 10%, Apple koło 8%.

      Czyżby rynek Polski tak bardzo odbiegał od światowego, czy tez metoda badania
      rynku jest do kitu (bo np. część użytkowników blokuje ciasteczka).
      • Gość: trevik Re: Podział rynku OS wg. szefa Microsoftu IP: *.dip.t-dialin.net 11.06.09, 13:19
        Polski rynek jest cokolwiek specyficzny.

        Przede wszystkim bardzo maly jest notowany udzial Linuksa (tzw. "swiadomosc
        informatyczna", ktora umozliwialaby korzystanie z rozwiazan alternatywnych jest
        wrecz za murzynami - nawet w Afryce Linux i inne OSS sa bardziej popularne) i
        znajac realia informatyzacji w Polsce tego wyniku sie spodziewalbym.

        Udzial OSX w Polsce tez niski - IMHO wysoka cena, brak pod dostatkiem pirackiego
        softu robi swoje.

        Zwroccie uwage, ze nawet Vista ma udzial wyzszy w desktopach w innych czesciach
        swiata niz w Polsce.. ale czego sie spodziewac w (k)raju skladakow, skoro Vista
        byla glownie upychana przez nowe komputery? ;-)

        pozdrawiam,

        T.
        • von.g Re: Podział rynku OS wg. szefa Microsoftu 11.06.09, 13:30
          Ogolnie masz rację ale z jednym się nie dokońca zgadzam.
          Świadomość informatyczna chyba nie jest u nas aż tak beznadziejna. Spojż na
          popularność FF. Jesteśmy w Europie na 2 miejscu tuż za Finlandią.

          Myśle ,że popularność XP jest jak wspomniałeś związana z uwielbieniem dla
          składaków i chyba troszke piractwa ...