
Jeśli jesteś ciekaw jakie wrażenia po kilku godzinach gry ma osoba, dla której postać Duke Nukem jest całkowicie obojętna? Aby nie zanudzać postanowiłem przedstawić swoją opinię w formie krótkiej notatki. Pod lupę wziąłem wersję przeznaczoną na Xboxa 360. Zapraszam do lektury!
Zacznijmy od minusów:
- najgorzej z całej gry prezentuje się niewątpliwie fatalna oprawa graficzna. Cóż, gra przeszła niewątpliwie trudną drogę, jednak czy to ją usprawiedliwia? Całość została oparta na silniku Unreal Engine 2.5, czyli dokładnie na tym samym, który napędza obie części Bioshocka. Jak one się mają do najnowszego Duke Nukem? Lepiej nawet nie wspominać.
Jakość tekstur jest wprost karygodna:<br /><br />

<br />

<br />
Oprócz tego mamy brzydkie modele postaci, kiepską animację, niedzisiejsze (nawet nie wczorajsze) efekty świetlne, czasem pustawe lokacje. Myślę, że bez problemu udało by mi się wymienić kilka ładniejszych gier na PlayStation 2.
- o ile nie jesteś graficznym onanizatorem, kiepską oprawę jakoś zniesiesz. Niestety, to nie jedyny problem DNF. Cała warstwa techniczna jest po prostu niedopuszczalnie skopana. Optymalizacja odrzuca od gry. Drastyczne spadki klatek są bardzo częste, wczytywania (również te po śmierci) trwają po kilkadziesiąt sekund, sterowanie jest toporne i nieprecyzyjne. Jeśli cię to nie przeraża, czytaj dalej

- pierwsza godzina z DNF jest tak kiepsko zaprojektowana, że potrafi całkowicie zniechęcić do gry. Nuda wprost wylewa się z ekranu. Jak wspomniałem na początku - Duke Nukem jest mi obojętny. Trochę skłamałem. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć jakim cudem ktoś taki stał się kiedyś ikoną gier komputerowych. Kurde, dla mnie to aż wstyd i nie dziwię się, że jeszcze nie tak dawno gry powszechnie uważano za bezmózgą rozrywkę dla dzieci. Kierowanie muskularnym kretynem o inteligencji i charyzmie na poziomie Arniego z "13. Posterunku" nie sprawiało mi frajdy. Za stary jestem już na humor jaki prezentuje ta gra - nie bawi mnie sikanie przez 30 sekund do pisuaru, kiepskie powiedzonka bohatera, próba zasygnalizowania stosunku fellatio wykonanego przez jedną z żałośnie animowanych bliźniaczek..<br />

<br />
/Taniec w wykonaniu tej "pani" to kara czy nagroda za wykonaną misję? Gorzej wyglądającą seks scenę pamiętam chyba tylko z modu Hot Coffe do GTA: San Andreas.. Sutki ocenzurowane, żeby nie demoralizować dzieci

/
- gra jest bardzo liniowa, większość misji to tor, który przechodzimy idąc jedynie przed siebie. Sięgając po DNF liczyłem na dużo bardziej rozbudowane lokacje.
Duke Nukem Forever to na szczęście nie tylko pasmo wad, produkcja posiada zaskakująco sporo zalet!
+ po przetrwaniu pierwszej godziny rozpoczyna się właściwa gra: rozpierucha w starym stylu, której nie ma końca.
+ bronie są fajne, zróżnicowane i mają moc (kolejny minus o którym wspomnę już tutaj: można nosić tylko dwa rodzaje jednocześnie:/).
+ poziomy mimo, że są liniowe, często pozytywnie zaskakują: czasem gramy Duke'm wielkości zabawki, jeździmy resorakiem/dużym monster trackiem, pojawiają się proste zagadki logiczne i elementy platformowe. Lokacje są zróżnicowane. Nie da się nudzić.
+ walki z bossami są trudne i przemyślane. Nie chcę się powtarzać, ale co mi tam - bardzo w starym stylu

+ gra jest całkiem długa. Szacuję, że wystarczy na jakieś 10-15h.
+ postać Duke przestała mnie praktycznie irytować. Cóż, nawet trochę ją polubiłem

. W dalszej części rozgrywki "humor" nie jest aż tak żenująco kiepski, przez co ostatecznie wyciągnąłem rękę na zgodę do Duke - gość coś w sobie ma. Nadal nie na tyle, abym zrozumiał jego ikoniczny charakter, ale jest niepowtarzalny. Fabuła jest tak głupiutka, że aż momentami lekko śmieszna. Sam się sobie dziwię (po początkowo fatalnym wrażeniu), że kilka razy lekko uśmiechnąłem się do siebie pod nosem.
+ poziom trudności jest naprawdę wysoki - osobiście balansuję na poziomach średni/trudny - ginę często, co mi się bardzo podoba (no, oprócz "krótkich" loadingów

)
+ podczas wczytywania przygrywa bardzo klimatyczna muzyczka

+ gra potrafi wciągnąć jak za starych, dobrych lat - jest przy okazji dowodem na to, że mimo fatalnej warstwy technicznej można się dobrze bawić.
Przeglądając fora dyskusyjne o tematyce DNF można dojść do wniosku, że zbiorowość graczy da się podzielić na cztery podstawowe grupy. Wspólnym mianownikiem jest oczywiście stosunek do charakterystycznej postaci Duke:
1. Przeciętny gracz: początkowo odrzucenie, jednak po pewnym czasie jest duża szansa, że gra się spodoba!
2. Osoby preferujące jedynie gry oparte na schemacie Call of Duty: niegrywalne!
3. Osoby niestandardowe: DNF to gra którą można pokochać, jak i znienawidzić - ani jedna, ani druga opcja nie musi świadczyć o złym guście.
4. Prawdziwy miłośnik Duke Nukem: wrażenia bezcenne!
Przed ewentualnym zakupem sprawdź demo, obejrzyj kilka zwiastunów, sam oceń czy styl obrany przez Duke Nukem Forever ci odpowiada.