Od kilku dni możemy grać w betę Torchlight 2. Co prawda gra jest nieco w cieniu Diablo 3, ale z całą pewnością jest grą inną, niż twór ze stajni Blizzarda. Co prawda pewnych porównań siłą rzeczy nie da się uniknąć, ale już teraz można stwierdzić, że największą zaletą T2 jest ewolucja systemu, nie zaś jego rewolucjonizowanie.
W dużym skrócie T2 to nic innego, jak pierwszy Torchlight z podrasowaną grafiką, czterema nowymi bohaterami, kilkoma "towarzyszami", poziomami typu su
rface, multi (!) i... tyle. Tyle i aż tyle. Mechanika bowiem nie została zmieniona, tym samym bliżej T2 do Diablo 1 czy 2. Muzyka miejscami jest naprawdę dobra, w innych momentach nieco nużąca, na co narzekano już przy pierwszym Torchlight. Grafika trzyma się swojej "kreskówkowej" konwencji, samo zaś rozwalanie wrogów cieszy tak samo, jak ich eksterminacja w części pierwszej - nasze ciosy i ataki "czuć", choć już może nieco gorzej "słychać".
Tym samym ciężko w ogóle porównywać T2 do D3. Niemniej D3 bije na głowę T2 w kwestii fabuły; Lore Torchlight nigdy mnie nie przekonało, choć jest w miarę logiczne, a przez co nie wkurza

Niemniej część pierwsza wydawała się być bardziej "mroczna". Jak będzie z dwójką? Zobaczymy. T2 przegrywa także na polu udźwiękowienia. Poziom trudności także wydaje się być nie najwyższych lotów, cierpiała już na to część pierwsza. Jednak w przeciwieństwie do D3, w T2, kiedy na mapie panuje powszechny chaos, widzimy naszego bohatera - w D3 wszystko się wtedy "zmywa" ze sobą.
Reasumując, cieszę się, że powstaje gra h&s, z którą będzie można pograć a alternatywie do D3 - w alternatywie, która sprawia, że po godzinach łupania w diabełka z przyjemnością odpalę Torchlight, i nie będzie mnie nużyć wtórność gatunku - ot dwie inne gry. Macie tak samo?
<br />
<br />