Pomidory

10.05.10, 11:36
Kupiłam kilka pomidorów i chcę wsadzić w ogrodzie, ale ostatnio bardzo mi chorowały. Słyszałam że w dołki pod pomidory daje się obornik (mam koński) skorupki jajek i pokrzywę i że to niby je chroni przed chorobami. W zeszły roku dałam tylko obornik i miały czarne plamy.
I jeszcze może mi ktoś podpowie, czy krzaczki pomidora jakoś się przycina? coś z niego wycina?....bo tak słyszałam....
    • stylwdomu.pl Re: Pomidory 10.05.10, 12:39
      Może sprawdź te poradniki:
      1) www.kwiatyozdobne.pl/warzywniaczek/pomidory.php
      2) www.ho.haslo.pl/article.php?id=345

      :-)
    • deerzet Re: Pomidory uszczykiwane, nie cięte 10.05.10, 14:54
      Można i nie przycinać. Słyszałem, że hodowane nowocześnie w
      aeroponicznych metodach, niecięte, dorastają do 10 metrów nad i pod
      uchwytem.

      Ciąć - jeśli chce mieć się nie masę zieleni, a owoc.
      Podobnie jest w cięciologii winorośli: albo liana, albo winogrono
      .

      Obornik nigdy nie powinien być świeży, tylko przefermentowany,
      zeszłoroczny. Dla pewności nadsypać go porcją ziemi.

      Zachwalam oberwać pomidorom z połowę dolnych liści [spokojnie, to
      nie zaszkodzi] przed sadzeniem i posadzić je jak najgłębiej, nie tak
      jak wyrosły.
      To je wzmacnia i polepsza ukorzenienie.
      Nie ma w sprzedaży odmian odpornych na grzybozy, więc już po
      posadzeniu potraktować je znów [dobry producent rozsady już sam raz
      je zbryzgał] opryskiem profilaktycznym z miedzianu, potem co
      2 tygodnie innym preparatem na przemian z miedzianem. Opryski
      skończyć na 2 tygodnie przed zczerwienieniem/zażółknięciem [pyszne
      są odmiany żółte, genetycznie są one pierwotne].
      Owoc umyć.
      Dzieci odczulić [pomidory uczulają szybko przez sam dotyk, nie
      mówiąc o jedzeniu ich].
      Rękawic użyć, bo zieleniejemy w palpacyjnym kontakcie ;)

      Zachwalam podlewać je nie po ziemi [kupa roboty z pieleniem] ale do
      wgłębionej obok korzeni [tuż po posadzeniu sadzonki] doniczki
      plastikowej z podziurawionym dnem. Starczy wtedy raz po deszczu (po
      posadzeniu w namioce) glebę spazurkować - chwasty nie rosną, ziemia
      sama lekko się powierzchniowo przesusza/ pojaw mchu w doniczce
      usuwać, by dziurek w dnie nie zatykały.
      Zamontować warto system kroplujący do podlewania. Wtedy można nawet
      podlewac roztworami z nawozami.

      Usuwać należy* [dla wzmożenia owocobrania] odrosty z kątów bocznych
      gałązek - prócz drugiego [trzeciego u odmian wysokich, podfoliowych].
      W czas zbliżającego się owocobrania zrywać wszystkie liście poniżej
      najniższych owoców, a wszystkie te, co mają początki nekroz
      [podsychanie i zaczernienia] protogrzybiczne.
      To zapobiega pojawoi chorób grzybowych, pojawiających się
      najczęściej z przegęszczenia i zacienienia słońca.
      Słońce działa wtedy zamiast [nadmiaru - wpis antyobroobkowy]
      preparatów fungicydowych!

      */ Są odmiany zwane bezpalikowymi, wolniej rosnące i nie tak się
      krzewiące. Te można nie uszczykiwać [ale jesli sa zdrowo
      podobornikowane, to i tak się mogą rozkrzewiać].
      Nie unikniemy jednak ich "golenia" z liści w czas owocopodkradania.

      Smacznego!
      • smutas13 Re: Pomidory uszczykiwane, nie cięte 11.05.10, 06:59
        Kiedyś, bawiłam się w uprawę pomidorów na balkonie w bloku na
        czwartym piętrze. I o dziwo, rosły bardzo dorodne. Obrywałam odrosty
        między liśćmi a łodygą. Rodzina ze wsi nie chciała wierzyć, że nasze
        balkonowe pomidory urosły do sufitu. Tyczki podporowe musieliśmy
        przedłużać. Pomidory były bardzo smaczne, słodkawe...:)
        • tamaryszek44 Re: Pomidory uszczykiwane, nie cięte 11.05.10, 10:29
          No to poczytałam co nieco i zobaczymy co z nich będzie.
          Mieszkam w zielonogórskim....jak myślicie? posadzić już do gruntu? czy może po ogrodnikach.
          • yoma Re: Pomidory uszczykiwane, nie cięte 11.05.10, 13:02
            Można, przymrozków już nie będzie.
          • deerzet Pomidory zielonogórskie, nie lubuskie? 11.05.10, 15:00
            Jam [chyba] krajan {Tamaryszkowy}, gente lubuszanin.

            Pamiętam, jak ludzie u nas sadzili pomidory na przełomie IV/ V i
            długo mieli sposoby na ochronę p-przymrozkową:
            nakładki z wielowarstwowych worków po cukrze/ wiadra moszczone od
            środka grubo papierem itd.
            Mój śp. sąsiad sklecił nakładki na 3 szt. pomidorów naraz, z folii
            podwójnej - toto wstawiał w namiocie foliowym dodatkowo.
            Miał potem czewieniejące pomidory w nieogrzewanym namiocie b.
            wcześnie.
        • yoma Re: Pomidory uszczykiwane, nie cięte 11.05.10, 13:02
          Potwierdzam :)
      • obrobka_skrawaniem Re: Pomidory uszczykiwane, nie cięte 11.05.10, 12:47
        deerzet napisał:
        > pyszne są odmiany żółte, genetycznie są one pierwotne.

        A ktory czlowiek jest genetycznie pierwotny? Murzyn czy europejczyk
        (ten ostatni jak sie okazalo z genami neandertalczyka)?

        > Słońce działa wtedy zamiast [nadmiaru - wpis antyobroobkowy]
        > preparatów fungicydowych!

        Nie udalo sie. :-D
        Slonce nie dziala zamiast ani nawet nie zmniejsza. Grzyby do kielkowania
        potrzebuja wilgoci, zatem sucha pogoda i warunki powodujace, ze rosliny szybko
        wysychaja po zamoczeniu nie sprzyjaja rozwojowi chorob grzybowych.

        > W czas zbliżającego się owocobrania zrywać wszystkie liście poniżej
        > najniższych owoców, a wszystkie te, co mają początki nekroz
        > [podsychanie i zaczernienia] protogrzybiczne.
        > To zapobiega pojawoi chorób grzybowych, pojawiających się
        > najczęściej z przegęszczenia i zacienienia słońca.

        Dolne liscie usuwa sie z in. powodu: zyja one na koszt reszty rosliny (taka
        Grecja zerujaca na UE).
        "zacienienie słońca" - piekne. :-D
        • deerzet Pomidory żółte, nie czerwone 11.05.10, 15:09
          Czerwoniaki są następcą żółciaków - o czarniawych nie wspomniawszy.
          Tako mówi nauka.
          Rozbiór semantyczny czy poradnikowy stosujemy?

          Słońca i wiatru zasługą, że odgęszczenie działa antychemizacyjnie -
          nieprawdaż?

          Mam uwagę na temat kiełkowania grzybów, ale ją sobie daruję,
          {Obroobko} ;)

          A ludzie są różni.

          ---

          Różnijmy sie ... pięknie.
          • obrobka_skrawaniem Re: Pomidory żółte, nie czerwone 11.05.10, 16:27
            Nie musi byc ani slonca ani wiatru, wystarczy niska wilgotnosc powietrza.
            Niby chcesz mi dac cos do zrozumienia ale ja jestem odporna i nie zamierzam sie
            zastanawiac.

            A to dla Autorki watku (dodam tylko, ze najczesciej prowadzi sie pomidory na 2
            pedy): www.ho.haslo.pl/article.php?id=1405
          • obrobka_skrawaniem Re: Pomidory żółte, nie czerwone 11.05.10, 16:37
            Pewnie chodzi o to, czy grzyby kielkuja. Otoz tak - dokladniej zarodniki grzybow
            kielkuja.
          • obrobka_skrawaniem Re: Pomidory żółte, nie czerwone 12.05.10, 11:31
            Wracajac jeszcze do kolorow owocow pomidorow, bo mi umknelo: skoro zolty byl
            "genetycznie pierwotny" to skad sie wzial czerwony?
            A rozbior byl logiczny: nie mozna powiedziec, ze zolte sa genetycznie pierwotne,
            co najwyzej, ze dziki przodek/przodkowie pomidora uprawnego mial zolte owoce. To
            istotna roznica.
Pełna wersja