Dodaj do ulubionych

A widzieliście kiedyś lecącą sowę?

03.03.04, 22:45
Bo ja dzisiaj! Pierwszy raz w życiu!!
Jest to o tyle niezwykłe, ze mieszkam w Łodzi.Zobaczyłam ją czekając na
autobus przy ruchliwej ulicy (Obywatelskiej), o siódmej wieczorem. Było
jasno, bo śnieg i latarnie, nadleciała od strony nieużytków. Najpierw
myślałam, że to jakiś nocny gawron :-)ale ta płaska głowa!! Sowa delikatnie
i majestatycznie (a pewnie również bezszelestnie)przefrunęła nad ulicą, dość
nisko, tak na trzy-cztery metry i zaszyła się w dorodnym srebrnym świerku
rosnącym koło jednorodzinnego domku.
Taka chwilka i wszystko zrobiło się magiczne jak z Harrego Pottera :-))))
Obserwuj wątek
    • grau Re: w ciemnosciach 04.03.04, 07:23
      21:30 - nocne rozmowy gesi.
      Lecialy z zachodu na wschod.
      Czarne sylwetki na granatowym niebie, rozgadane, tajemnicze, czarodziejskie

      sz.
    • wkrasnicki Re: A widzieliście kiedyś lecącą sowę? 04.03.04, 08:18
      Latem widuje dosc regularnie w czasie ich lowow.
      Mam tez rewelacyjne zdjecie siedzacej na galezi sowy z mysza w pazurach
      zrobione w bialy dzien, kiedy to sowy raczej nie poluja. Niestety nie jest moja
      wlasnoscia i nie mam tez kontaktu z autorem, a szkoda bo naprawde warto je
      obejrzec. :(
      • ptasik Re: A widzieliście kiedyś lecącą sowę? 04.03.04, 14:32
        Tak!!!
        i nawet się tym Wam chwaliłam bo było to całkiem nie dawno, zima tego roku, ok.
        7 bodajże rano...
        Siedziała na gzymsie mojej chałupki i jak wyszłam za winkla to zerwała sie do
        lotu, choć słowo zerwała do jej majestatycznego startu i lotu nie jest
        naodpowiedniejszym.... A potem było tak jak piszesz - bezszelstnie, dostojnie
        3,4 m nad ziemia odleciala na pobliskie topole...
        Tak tak zrobiło się magicznie...
        Też już pisalam, ale jeśli nie macie nic przeciwko to powtórzę - latem nocą
        siedziała przez jakiś czas na lipie i jak poczuła się zaniepokojona to sie
        odzywała po swojemu.... A mój Chop miał nawet szczęście obserwować ja na
        gzymsie domu, ale od strony wejścia do nas i też jak wyszedł to ona tak
        dostojnie wystartowała i odleciała na tę lipę właśnie....
        Pamiętam jak dzisiaj swoje pierwsze spotkanie z parą sów w nadodrzańskiej wsi
        na starej gruszy - wrażenie nie z tej ziemi, a potem jeszcze jedno - na śliwie
        przydrożnej, której już nie ma :( jak siedziała i oglała świat dookoła a my
        jechalismy tą drogą....
        Przez pół nocy - bo to było wieczorne spotkanie nie byłam w stanie myśleć o
        niczym innym...
        Jest w sowach coś szczególnego, magicznego właśnie....
        a nocne przeloty gęsi, nawołujących się w ciemnościach odbieram dokładnie tak
        samo jak napisał Grau - z szacunkiem, zadumą , pietyzmem szczególnym....

        Tak, mam fioła na punkcie ptaków i ciągle je podziwiam... Może w poprzednim
        wcieleniu byłam ptakiem?:)
      • ptasik Re: A widzieliście kiedyś lecącą sowę? 04.03.04, 14:38
        wkrasnicki napisał:

        > Mam tez rewelacyjne zdjecie siedzacej na galezi sowy z mysza w pazurach
        > zrobione w bialy dzien, kiedy to sowy raczej nie poluja. Niestety nie jest
        moja
        > wlasnoscia i nie mam tez kontaktu z autorem, a szkoda bo naprawde warto je
        > obejrzec. :(

        No ale jesli to zdjęcie jest z internetu to możesz podać nam link do niego i
        wtedy będzie wszystko w porządku:)
        • wkrasnicki Re: A widzieliście kiedyś lecącą sowę? 04.03.04, 15:19
          ptasik napisała:


          No ale jesli to zdjęcie jest z internetu to możesz podać nam link do niego i
          wtedy będzie wszystko w porządku:)
          ###

          Niestety zdjecie dostal moj syn do obrobki po skanowaniu. Zrobilem wydruk,
          ktory mam u siebie w pokoju. Moze jakos ominac problem i pokazac je w galerii na
          chwilke, powiedzmy w jakiegos konkretnego dnia na chwilke?
        • piasia Re: A widzieliście kiedyś lecącą sowę? 04.03.04, 15:24
          Ja widziałam całe stado i nawet szykowałam się zapytac Ptasika co to były za
          sowy, ale okazało się, że tylko mi się śniło, buuu.

          Ale mój kumpel przeżył spotkanie z sową wieczorem w lesie. Szedł sobie ścieżką,
          a tu nagle nad nim coś przeleciało. Tak nisko, że poczuł podmuch. Wielkie na
          ponad metr (znaczy się rozpiętość skrzydeł), a może i półtora. I żadnego
          dźwięku! Mówił, ze aż sobie usiadł, bo mial wrażenie, że to duch pradziadka ;)))
          Potem upierał się, że chyba to był puchacz. Kto wie, może. Mój kumpel
          rozpoznaje wszystko co lata, poczynając od RWD5 a skończywszy na bombowcach B2.
          I ptaki też w locie rozpoznaje, zwłaszcza drapole. On mi pierwszy pokazał
          pustułki.
          • wini3 Re: A widzieliście kiedyś lecącą sowę? 06.03.04, 21:59
            Ja też spotkałam się z sową oko w oko , bliziutko. Lato, pełne słońce i cudna
            sowa. Wierzyć mi się nie chce ale to był puchacz - tak myślę . Cały złocisty ,
            piękny olbrzymi. Popatrzyliśmy na siebie długo bez najmniejszego ruchu i
            odleciał.
            • ptasik Do Atletinaca:) 06.03.04, 22:14
              Witam:)
              Atletinacu (Waldku (?) Krasnicki) - wiesz tak sobie mysle, ze musimy to zdjecie pokzac swiatu:) Wstawiaj tedy, napisz co i jak z tym autorem, wspolnie Ty i ja przeprosimy Autora, za brak konsultacji i niech wszyscy ornitofani sobie popatrza - piekno i piekne ptaki trzeba propagowac:)
              • wkrasnicki Re: Do Atletinaca:) 14.03.04, 20:14
                ptasik napisała:

                Witam:)
                Atletinacu (Waldku (?) Krasnicki) - wiesz tak sobie mysle, ze musimy to zdjecie
                pokzac swiatu:) Wstawiaj tedy, napisz co i jak z tym autorem, wspolnie Ty i ja
                przeprosimy Autora, za brak konsultacji i niech wszyscy ornitofani sobie
                popatrza - piekno i piekne ptaki trzeba propagowac:)

                ###
                Imie sie zgadza, pomysl tez dobry, zakladam, ze autor jako ptakolub nie bedzie
                mial za zle pokazania jego kunsztu, szczegolnie gdy np. po tygodniu zdjecie
                zostanie usuniete. Naprawde warto to zobaczyc.
                Pytanie dotyczy jaka maksymalna objetosc (bo wazne sa szczegoly) moze miec to
                zdjecie. Jutro wieczorem przesle, gdy podlacze skaner.
                • ptasik Re: Do Atletinaca:) 15.03.04, 08:27
                  Waldku:)
                  Zdjęcie może mieć max 64 kB, a rozmiar w piksleach? ja wstawiam takie 640 na
                  480.
                  No to czekam, acha, gdyby sie nie dalo wstawic to sluze oczywiscie pomoca:)
                  Przeslij wtedy na priva a ja dalej juz zrobie co trzeba:)
    • qubraq Re: A widzieliście kiedyś lecącą sowę? 13.03.04, 23:06
      Mieszkam w Warszawie pod Wilanowem, mam ogródek przy parterowym szczytowym
      mieszkaniu malego 3pietrowego bloku. Na wschodniej ścianie budynku miałem przez
      14 lat półmetrowej grubości gęstwinę pięknego bluszczu Hedera Helix, żeńską
      odmianę, kwitnacą i owocującą, na pełną wysokość domu (12 m). Gnieździły się w
      niej od lat setki wróbli. I tu właśnie przylatywaly bezszelestnie i
      majestatycznie ogromne sowy (nie wiedziałem, że są takie wielkie) na żer. Cóż
      takie jest życie. Od dwóch lat już nie ma bluszczu, nie ma śpiewu ptaków, nie
      ma lotu sów... kazano mi usunąć bluszcz bo ocieplano styropianem szczyty
      budynków. Cóż takie jest życie...
      Andrzej
      • piasia Re: A widzieliście kiedyś lecącą sowę? 15.03.04, 18:18
        qubraq napisał:
        >Od dwóch lat już nie ma bluszczu, nie ma śpiewu ptaków, nie
        > ma lotu sów... kazano mi usunąć bluszcz bo ocieplano styropianem szczyty
        > budynków. Cóż takie jest życie...
        > Andrzej

        O matko.... kazali Ci wykarczowac cały ten bluszcz??????? Bo jesli trochę
        zostalo, to pewnie odrośnie. Tyle że większośc tych pożal się Boże specjalistów
        uważa, że pnącza na ścianie powodują gnicie, pleśnienie, próchnicę i reumatyzm.
        Widać nigdy nie słyszeli o efekcie kominowym. No i boją się, żeby świeżo
        położony tynk nie zlecial razem z bluszczem, co się zdarza, jeśli tynk jest
        położony byle jak i do kitu.
        A wsjo taki żal...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka