20.09.10, 12:04
Wybrałam się wczoraj po jakieś krzewy żeby zasłonić brzydką siatkę.Nie chcemy inwestować w nowe ogrodzenie,wolimy tą kasę wydać na jakieś rośliny.Nasz wybór padł na ałycza i głóg dwuszyjkowy.Jeśli źle wybraliśmy to proszę postawić mnie do pionu;)
Niestety pan w centrum ogrodniczym odradził nam ałycza ze względu na opadające i gnijące owoce.A nam właśnie zależało na tym żeby owoce były jadalne. Za to została nam polecona laurowiśnia jako krzew szybko rosnący i nieposiadający trujących owoców.Ale z tego co wiem to laurowiśnia ma trujące owoce.Może się mylę?
Ma ktoś może takie krzewy?A co z głogiem,nadaje się na żywopłot?Rośnie u nas w miasteczku głóg i pięknie kwitnie na różowo.Niestety drzewa te są wycinane:(Bardzo mi zależy na tym głogu.Pan z centrum nie miał pojęcia o czym mów gdy pytałam o głóg.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Ałycza 20.09.10, 12:36

      Na żywopłoty nadaje się raczej typowy gatunek głogu w formie krzaczastej, a nie szczepione drzewko. Dlatego może warto zrezygnować z różowych kwiatów, bo te krzaczaste na ogół kwitną na biało.
      Głóg dwuszyjkowy bardzo dobry jest na wysokie żywopłoty, trzeba tylko pamiętać o uszczykiwaniu letnich pędów młodym egzemplarzom, żeby był rozkrzewiony od samego dołu.

      Widziałam też kiedyś żywopłot z głogu szkarłatnego. Nawet nie wiem, jakie miał kwiaty, bo był to już okres owocowania. A on ma bardzo smaczne owoce i trochę większe, można je po prostu zrywać i zjadać. Po liściach też można go poznać, w obrysie mają podobny kształt jak u głogu dwuszyjkowego, tylko nie są powycinane w klapy.
      • hesperia1 Re: Ałycza 20.09.10, 14:34
        Ja wiem że szczepione drzewko nie nadaje się na żywopłot. Ale jeśli zrobiłabym sadzonki z tego różowego to chyba można by go było uprawiać w formie krzewu?
        • horpyna4 Re: Ałycza 20.09.10, 15:23

          To niezupełnie tak; głóg szczepiony nadaje się na żywopłot pod warunkiem, że został zaszczepiony tuż nad szyjką korzeniową. A nie na pniu, jak to zwykle oferują sprzedawcy. Yoma powiedziałaby, że na kiju od szczotki.

          Nie wiem, czy sadzonki głogu łatwo się ukorzeniają, w literaturze nie mam nic na ten temat. Każą rozmnażać z nasion, a ewentualne odmiany o barwnych kwiatach szczepić na siewkach gatunków typowych. Może jeszcze się wypowie ktoś inny, kto więcej miał do czynienia z głogami.
          • yoma Re: Ałycza 20.09.10, 15:56
            Powiedziałaby :)

            Proszę uprzejmie: próbowałam zaszczepić głóg na jabłoni wychodząc z założenia, że rodzina ta sama, ale mi nie wyszło. Inna rzecz, że pora była nie po temu; gdybym szczepiła jak Pan Bóg przykazał na wiosnę, to może by się i przyjął. Nasiona dziewiąty miesiąc siedzą w ziemi; jak im się kiedy znudzi, to może i wykiełkują... zresztą litości, ile to by musiało rosnąć z nasienia, żeby się na żywopłot nadało? :)
          • yoma Re: Ałycza 20.09.10, 15:57
            Aha, sadzonki są bardzo żywotne i długo żyją jak na coś, co nie ma korzenia... Znaczy, do wazonu tak, na żywopłot nie.
    • yoma Re: Ałycza 20.09.10, 15:53
      A mówimy o ałyczy czy o mirabelce? Tak dla uściślenia.

      Jeszcze może być rokitnik. Kłuje, rozrasta się i ma owoce, które wiszą na krzaku i nie śmiecą ew. podlegają zjedzeniu przez ptaki. I mają od groma wit. C. Dzika róża takoż.

      Laurowiśnia, powiadają, w naszym klimacie lubi przemarzać.

      Głogu ile się naszukałam w zeszłym roku, to moje, w tym roku oczywiście widziałam w sklepach wszędzie.
    • dar61 Re: Ałycza 20.09.10, 16:35
      Ten ałycz, a właściwie ta ałycza świetnie nadaje się na gęste żywopłoty. Widuję je wokół mego szkolnego boiska, to chyba nawet nasadzenie poniemieckie, 2-metrowy żywopłot.

      Niestrzyżona, podobnie jak lilaki, z czsem w kepie łysieje od dołu, nawet w kepie. Nic u ziemi nie zasłoni.
      Świetnie się ją strzyże, jej krzewy są wieloletnie i odporne. Strzyżenie pozbawia je właściwie owocowania, ale trzeba dać im trochę czasu, by odrosły nieco - za wczesne spowoduje, że będą odbijać od korzeni i sprawią nieco kłopotu wyrastając w dziwnych miejscach.
      Nie rosną zbyt szybko.

      Głóg z nasion rośnie dość wolno, nienajlepiej znosi formowanie, ale na sprzyjającej mu ziemi nie rezygnowałnym z niego - ptaki będą miały z jego owoców używanie. Dziczejąc tworzy naturalistyczną malowniczą ścianę. Z czasem jego naturalne żywopłoty poszerzą się - ostrzegam - do kęp dużej, wielometrowej szerokości.

      Laurowiśnia świetnie nadaje się na żywopłoty - ALE nie w naszym klimacie. U nas to soliter.
      Kilka lat bez ostrych zim pozwoli jej poszaleć i porosnąć, ale jedna, ostrzejsza, zredukuje im koronę prawie do ziemi.
      Odbija i będzie regenerować ją do pokaźnych rozmiarów też kilka lat [bez lutych mrozów zimą]. Zaleca się też ich gacenie zimą po przymrozkach [opatulenie np. włókniną] - choć nie widziałem jeszcze ogacania całego szpaleru tych laurośliw :)

      Jeśli ten szpaler ma iść na żywioł - to ja zachwalam tarninę.

      Pan z centrum jest coś mało centralny.

      Jeśli przy płocie u {Hesperii} jest mało miejsca i słońca nie za dużo to tradycyjnie do zasłaniania siatek zachwalam bluszcz.

      Ałyczę [Śliwa wiśniowa, Prunus cerasifera] synonimizujemy z mirabelką [Prunus domestica ssp. syriaca], ale nie zawsze to jedno i to samo.
      Nawet dla pono fachowców :)
      • hesperia1 Re: Ałycza 20.09.10, 17:21
        Ałycza to ma być,nie mirabelka.Spodobała nam się bardzo,bo prócz tego że jak czytałam nadaje się na żywopłot,to na dodatek ma owoce.Jak widać na fachową pomoc w sklepach ogrodniczych nie ma na co liczyć,a ja jako nieznająca się za bardzo nie chcę kupować na chybił trafił.
        O głogu znalazłam coś co mnie trochę zmartwiło:"Głóg jest bardzo podatny na zarazę ogniową, której nie można zapobiec inaczej niż wycinaniem i paleniem porażonych roślin. Chorują na nią głównie rośliny różowate ( głóg). Zaraza rozprzestrzenia się za pośrednictwem owadów, deszczu , wiatru, ptaków, porażonego materiału szkółkarskiego, może przenosić się z jednego gatunku na drugi. Największe zagrożenie porażenia występuje w okresie kwitnienia i wzrostu pędów , ciepłej i wilgotnej pogody. Występuje również na innych gatunkach roślin – pigwa, głóg, jarząb, pigwowiec."
        Było u nas sporo drzewek głogu kwitnącego na różowo,jednak zaczęto remont dróg i chodników i drzewa są wycinane:(Chciałabym na wiosnę z tych które ocaleją zrobić sadzonki,ale teraz już nie jestem pewna,choć nadal zachwycam się bardzo.Fakt ze miejsca nie mam za wiele i tu mój dramat,bo chciałabym mieć wszystko co mi się podoba:(
        Ale że to Wy jesteście specami,fachowcami i wiedzę posiadacie praktyczną to proszę napiszcie kto jest za żywopłotem na działce 300m z tychże krzewów,a kto przeciw.
        • yoma Re: Ałycza 20.09.10, 22:56
          Jak ci się podoba, to ja jestem za. A z tą zarazą bez paniki - na miejskich była? Nie było. Róże i jabłonie ludzie sadzą? Sadzą. No.
      • horpyna4 Re: Ałycza 20.09.10, 18:14

        Też zachwalam tarninę. Nalewka - niebo w gębie...
      • doroteja_z_brzozy Re: Ałycza 20.09.10, 18:48
        ojej, nawet nie wiedziałam, że mam tę ałyczę. tej nazwy nie znałam. rośnie u mnie jako drzewko ,ale bardzo powoli. niczego jej nie ucinam. chcę pozwolić normalnie rosnąć. kupiłam dla koloru, coby przełamać zieloność.
        • lellapolella Re: Ałycza 20.09.10, 23:49
          laurowiśnia moim zdaniem kompletnie się nie sprawdza, chociaż obsługa sklepów wciska ją z wielkim zaangażowaniem. Praktycznie każda zima daje laurowiśni w kość, potem masz łyse straszydło, dopóki nie wypuści nowych liści. Nie jest, moim zdaniem, warta, żeby to znosić.
          Głóg doskonale się sprawdza w żywopłocie, tylko tnie się go brocząc krwią po same stopy, u nas tnie M. a ja ofiarnie zbieram gałęzie i broczymy sprawiedliwie po równo:)
          Hesperio, jak ukorzenisz różowego szczepionego i odpalisz mi taką gałązkę, to masz u mnie paczkę roślin, obiecuję. Ja zwątpiłam po wielokrotnych próbach, nic mi nie wyszło. Nasiona też leżą w glebie i nie zanosi się na orgię kiełkowania:(
          Zarazy ogniowej bym się nie bała, choć nie zawadzi się przespacerować i sprawdzić jak inne głogi w okolicy się mają.
          Tarnina moim zdaniem po jednych pieniądzach z głogiem- piękna i kłuje:) W moich rejonach nie rośnie chętnie, więc się nie wypowiadam.
          PS.Swoja drogą, czy ktoś widział taki głóg szczepiony w formie krzewu a nie drzewka na kiju?
          • hesperia1 Re: Ałycza 21.09.10, 07:57
            U nas głogów na łąkach(białych)jest wszędzie mnogo.Pięknie to wygląda:)Za Waszą radą fundnę sobie ałycza i tarninę,a z głogiem spróbuje na wiosnę.Jak mi się uda to będę się dzielić,choć jeśli Wam doświadczonym się nie udało,to czy mi .....Ale co tam,próba nie strzelba:)Dzięki za rady,już wiem co robić:)
            • yoma Re: Ałycza 21.09.10, 10:03
              W kwestii formalnej: ałyczę. Ta ałycza :) Powodzenia :)
              • hesperia1 Re: Ałycza 21.09.10, 10:13
                Ałyczę;)
                • yoma Re: Ałycza 21.09.10, 10:39
                  A jakby co, to służę przepisami na wykorzystanie takowej, kuchnia kazachska i azerska :)
            • tu_lucy Re: Ałycza 21.09.10, 10:11
              Sąsiadka zamiarowuje zrobić żywopłot z głogu metodą angielską... ma męża Anglika, więc się stara ;) oni to robią jakoś tak, że podcinają przy ziemi pędy, nie odcinając ich, tak, żeby się położyły - być może chodzi o ukorzenianie ich bądź tylko o puszczanie nowych gałązek w pion, a do tego przy tym nacięciu głóg wypuszcza nowe młode pędy... - tyle zrozumiałam z ich tłumaczenia - ponoć te malownicze żywopłoty na angielskich polach to właśnie z głogu są...
              • horpyna4 Re: Ałycza 21.09.10, 10:35

                Takie rozmnożenie przez odkłady może się udać. Bo zarówno z literatury, jak i z doświadczeń forumowiczek (-ów?) wynika, że sadzonki głogu to nie bardzo.

                Jeżeli więc głóg rośnie w polu, to można spróbować albo przez podział (czyli trochę odkopać i odciąć pęd z kawałkiem korzenia), albo właśnie przez odkłady, które służą wytworzeniu większej ilości takich bocznych pędów z korzeniami.
                Można jeszcze przez kopczykowanie, to też powoduje wytworzenie korzeni na obsypanych ziemią fragmentach pędów. Różnica między odkładami, a kopczykowaniem jest taka, że przy kopczykowaniu nie przygina się pędów (mogą być więc zupełnie sztywne). Zwykły (nie płaski) odkład, to przygięcie i przymocowanie do ziemi nasady pędu (może być w tym miejscu nacięty i potraktowany ukorzeniaczem), a reszta pędu nadal sterczy do góry.
                • yoma Re: Ałycza 21.09.10, 10:41
                  > przez podział (czyli tr
                  > ochę odkopać i odciąć pęd z kawałkiem korzenia),

                  No way, próbowałam. Sprawa wymaga buldożera :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka