Dodaj do ulubionych

Podlewanie pod nieobecność

19.11.10, 09:53
Witam serdecznie.
Mam pytanie dotyczące podlewania kwiatów w doniczkach pod moją nieobecność w domu. Planuję około miesięczny urlop w okresie Bożego Narodzenia a mam całkiem pokaźny zbiór kwiatów w mieszkaniu. Czy ktoś zna jakieś rozwiązanie na podlewanie ich pod nieobecność? Nie mam kogo o to poprosić. Widziałem w sklepach coś jak szklane kule, może takie coś pomoże...?A może ktoś zna inny sposób? Mam 25 doniczek w całym mieszkaniu. Proszę o pomoc w rozwiązaniu problemu. Pozdrawiam!!
Obserwuj wątek
    • thea19 Re: Podlewanie pod nieobecność 19.11.10, 10:07
      w sklepach ogrodniczych i hipermarketach budowlanych sa systemy do podlewania roslin na tarasach, skladaja sie z gumowych rurek i szpilek podlewajacych oraz zlaczek
      system mozna montowac zaleznie od potrzeb bo sa czesci do kupienia osobno
      taki system trzeba podlaczyc do duzego baniaka z woda, ktora spada grawitacyjnie
      koniecznie trzeba testowac go ok 2tyg przed wyjazdem aby wprowadzic ewentualne poprawki
      gotowiec na ok 25mb kosztowal w zeszlym roku ok 500zl i nazywa sie blumat
      mozna tez kupic osobne ceramiczne kroplowniki ale trzeba dla kazdej rosliny osobny baniak z woda - sa na allegro i w ww sklepach
    • yoma Re: Podlewanie pod nieobecność 19.11.10, 12:28
      Butelkę z wodą szyjką do dołu wetknąć w doniczkę.

      Hotel dla kwiatów.

      Co to jest 25 doniczek ;)
      • dar61 Uff... 19.11.10, 17:36
        {Yoma} też nie ma zaufanej osoby na dochodne, jakiej można by klucz[e] powierzyć?

        A jakby tak sąsiad miał kilka zwierzaków, jak nasz, to też im do "góry nogami"?
        O karmidełku sterowanym czasowo słyszałem, ale bardziej kocim...
        • yoma Re: Uff... 19.11.10, 19:36
          Yoma ma (chwalmy Pana), natomiast patent z butelką kilkoro osób w przytomności Yomy polecało...
          • dar61 Re: Uff... 19.11.10, 20:05
            {Yoma} ma:

            ...Yoma ma...

            Cieszy, że nie ma już tego niechętnego do współpracy sąsiada.
            A wetknięcia butelki zimą mogą niektóre rośliny nie przeżyć.
            Te co bardziej kolczaste.

            Ostatecznie można przewieźć do znajomych te 25 donic, z rozpiską które na jakiej wystawie lubią tkwić, co jadać, z opisem wymogów termiki, rozstawy nawilżaczy [i listą haseł do pogwarków, co rośliny te wymagają].
            Są tacy, co przeprowadzają zwierzęta swe do okresowej urlopiarni, to może i z roślinami tak by można.
            ...

            Zdaje się, że wykryłem kolejną niszę minibiznesu...
            • yoma Re: Uff... 19.11.10, 20:21
              > > Cieszy, że nie ma już tego niechętnego do współpracy sąsiada.

              O, pamiętasz? :) Miło. Mam, mam, ostatnio znalazłam w ogrodzie rozgotowane brokuły. Chyba że był to kalafior.

              Kolczaste miesiąc bez podlewania wyżyją... Co do reszty, chyba łatwiej jednak dowieźć przyjaciela do donic niż donice do przyjaciela. Dla dobra i przyjaciela, i donic :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka