wrexham
20.04.11, 06:44
dobralam sie po 2 latach do swojego kompostownika; najpierw wybralam od spodu najstarsza warstwe, a potem juz bralam jak leci od gory, zwlaszcza, ze ta podkopana gora i tak spadla mi na dol; prawie wszystko bylo juz przekompostowane, tylko jakies kawalki skorupek od jajek, czy resztki trawy zostaly; podsypalam to (mieszajac z niewielka iloscia tubylczej, lichej ziemi) pod korzenie nowo sadzonych malin; maliny (przyciete na jesieni) mialy juz male listki; te listki mimo codziennego podlewania zaczely usychac od brzegów; i teraz nie wiem czy darczynca slabo je wykopal od siebie z ogrodu i dlatego one maja teraz problem, czy to ten kompost je przypalił, bo obilo mi sie o uszy, ze z nim trzeba uwazac; z obornikiem to wiem, ze tak, ale z drugiej strony to na jesieni dymilo mi sie z kompostownika i sie balam, ze sie zapali (cos chyba musze zle robic...) wiec moze to faktycznie wina kompostu? ubrdałam sobie, że pod ziemią to sie wszystko ładnie rozłoży, zasilając glebę dla moich roślinek, a tu taka porażka; nie wiem czy wykopać te maliny, czy juz zostawić w spokoju? czy to im upali korzenie na amen, czy odbiją?