Bezobsługowy ogród

09.06.11, 23:08
Witam
Jestem nowy na forum i nie mam doświadczenia w ogrodnictwie, lecz poszukuję pomocy.
Interesuje mnie typ ogrodu, którego nie trzeba pielęgnować. Widziałem kiedyś taki ogród, który był tak zmyślnie zaprojektowany, że oprócz podkaszania kawałka już zdziczałej trawy nie wymagał praktycznie żadnej pielęgnacji, chwasty rosły sobie obok krzewów i kwiatków, a na skalniaczku oprócz kwiatów pojawiały się kępki trawy, lecz mimo tego pozornego zdziczenia ogród był ładny i wszystko z sobą współgrało i tworzyło ładną całość. A z tego, co wiem od właścicieli, to oni go takiego kupili trzy lata temu i praktycznie nic w nim nie robią i oprócz tego, że krzaki są większe, to nic się nie zmienił.
Z powodu mojego lenistwa i nieumiejętności dostrzeżenia sensu w syzyfowej pracy - bo i tak chwast za tydzień, dwa znowu się pojawi - pragnę dowiedzieć się czegoś o tym stylu projektowania ogrodu (poczytać, zobaczyć zdjęcia).
Znalazłem tylko wzmiankę o stylu "Dziki ogród" (wild garden) ale to chyba niedokońca to.
Może ktoś mi dostarczy jakichś informacji.
Pozdrawiam
    • horpyna4 Re: Bezobsługowy ogród 10.06.11, 17:21
      Napiszę to, co już nieraz pisałam - trzeba zacząć od właściwego doboru roślin do warunków glebowych i klimatycznych. Tylko wtedy mają szansę rosnąć "naturalnie".

      Najlepiej przespacerować się po najbliższej okolicy, i zobaczyć, co rośnie na dziko.
      • ekspertleroymerlin Re: Bezobsługowy ogród 11.06.11, 20:40
        Witam,
        W sklepach internetowych i w księgarniach dostępne są poradniki z cyklu ''Ogród dla leniwych'' gdzie znajdują się podstawy dla osób lubiących mieć wkoło siebie zielono, lecz nie lubiących się przy zieleni napracować. Ze swojej strony mogę polecić założenie łąki kwietnej zamiast standardowego trawnika, sadzenie gatunków tylko i wyłącznie rodzimych - tak jak napisał mój poprzednik - rosnących głównie w okolicy. Także im mniejsza ilość posadzonych roślin i im większa ich rozstawa tym będzie prościej utrzymać ogród w porządku. Należy jednak pamiętać o tym że rośliny jako ''materia żywa'' wymagają od właścicieli ogrodu choćby sporadycznej uwagi.
        Pozdrawiam, Wojtek
        Ekspert Leroy Merlin
        • eurytka Re: Bezobsługowy ogród 11.06.11, 21:31
          Krzaki bzu i jaśminu i inne krzewy,nie znam nazwy,
          nic nie trzeba robić z nimi, nie trzeba -przycinać.
          Niżej piwonie, dalej żonkile,
          tulipany czerwone i żółte zawsze zakwitna,
          takie najodporniejsze odmiany,
          bez wykopywania jak to radzą nowomodni ogrodnicy.
          Do tego margerytki, takie mocno pachnące,
          nie wiem jaka nazwa prawidłowa jest, i najzwyklejsze łąkowe.
          Niezapominajki, które same sobie radzą i nie znikną tak szybko.
          Jeszcze floksy, i słonecznikowate byliny takie trwałe.
          Jeszcze ostróżki nieźle sobie same radzą.
          No i liliowce, żółta lilia taka, niezniszczalna:)
          Te wszystkie kwiaty pamiętam z dzieciństwa
          a i teraz je widzę w przyblokowych ogródkach.
          Dały rade przeżyć, nic ich nie pokona:)
          Nawet jak je wykoszą gdy chwastem trochę zarosną to i tak odrosną z wiosną:)
          Do tego bukszpany, by było zielono zima i jakies iglaki, tuje i już.
          Róże wymagają ciecia, podpór.
          Jest jedna odmiana pnąca amarantowa,
          która również jest niezniszczalna:)
          Dlatego darowałam jej życie.
          W tym roku robi rekord na wysokość , długość i obfitość kwitnienia:)
    • rafalloo Re: Bezobsługowy ogród 11.06.11, 23:47
      Witam i dziękuję za odpowiedzi
      Pomysł łąki kwiatowej podoba mi się bardzo. Przydatne też są listy roślin, będe wiedział, z czego wybierać.
      Niestety książek dla leniwych nie ma już w sklepach, a na aukcjach żadnej nie znalazłem.
      Coraz bardziej się zastanawiam nad znalezieniem jakiegoś projektanta, ale mam obawy, że wywalę pieniądze w błoto.
      Pozdrawiam
      • eurytka Re: Bezobsługowy ogród 12.06.11, 02:46
        Łąka dobra,
        ale ona ma zastepować trawnik a nie ogród.
        Łąke również sie kosi dwa razy w roku:)
        No chyba że koza po niej hyba:)
        Jeszcze mi się przypomniały pierwiosnki,
        krokusy, szafirki, irysy wszelakie...
        Są te rośliny w przyblokowych ogródkach gdzie mieszkam,
        są od lat, żadne remonty, przekopy kabli i rur ich nie zmogły:)
        • eurytka Re: Bezobsługowy ogród 12.06.11, 02:56
          Aaa! jeszcze malwy, nikt ich nie chce a same się sieją gdzie im sie podoba,
          no i konwalie do cienia i paprocie koniecznie:)
          Groszek wieloletni tez jest nieustraszony,
          zrobiłam mu podpory,
          kwitnie co roku
          i jeszcze takie coś żółte podobne do mleczu, czy gerbera
          kwitnie wiosna,
          jak sie raz przyjmie to nie odpuści.
          Jeszcze yukka, przebiśniegi też mam, śnieżyce, barwinek
          i wiele innych, różnych wieloletnich, których nazw nie pamiętam w tej chwili.
          Szkoda, ze nie mam zdjęć:(
          Michałki na jesień, mnożą sie same, maja wiele odmian...
          • dagusia333 Re: Bezobsługowy ogród 12.06.11, 14:46
            Poczytaj sobie dyskusje tu;
            forumogrodnicze.info/viewtopic.php?f=7&t=32661
            Ja bym powiedziała, że wysokie byliny jak ostróżki, astry jesienne czy malwy nie są wcale takie bezobsługowe.Trzeba je podwiązywać, inaczej wiatr wyłamie, albo będą leżały na ziemi, floksy często atakuje mączniak i inne' zarazy' jak np. nicienie, malwy atakuje rdza.Każdy ogród w zalezności od rodzaju gleby ma swojego wroga nr.1.U mnie na żyznej ziemi jest to gwiazdnica, która sieje sie absolutnie wszędzie i osiąga monstrualne rozmiary.Gdybym jej nie plewiła wszystko by zdominowała.Owszem niektórym roślinom uważanym za chwasty pozwalam rosnąć np. bluszczykowi kurdybankowi.
            Łąka kwietna zamiast trawnika, to taki modny ostatnio slogan prawie reklamowy. Też nie wszędzie się udaje.Na suchych glebach po skoszeniu będzie brzydkie, szare ściernisko i szybko nie odrośnie.Lepiej taka wygląda na glebach z natury wilgotnych, gdzie rośnie wiele bylin wilgociolubnych wytwarzających oprócz kwiatostanów również przy ziemi rozety i kępy liści jak np.złocienie, jaskry i trawy.po skoszeniu też jest ściernisko , ale stosunkowo szybko odrasta.
            • horpyna4 Re: Bezobsługowy ogród 12.06.11, 16:04
              Taż przecie piszę, że najpierw trzeba określić warunki. Jeżeli jest sucho i piaszczysto, to łąka się nie uda; w takim przypadku lepsze są dziko rosnące w okolicy niskie sucholubne trawy, które z dodatkiem jastrzębca kosmaczka tworzą niewymagającą obsługi darń.
    • thea19 Re: Bezobsługowy ogród 12.06.11, 23:31
      kazdy ogrod wymaga pielegnacji i to nie podlega dysusji. Mozna tylko okreslic ile czasu chce mu sie poswiecic. Najmniej pracochlonne sa miniaturowe rosliny iglaste. Rosna sobie powoli i zasadniczo nie wymagaja cieciia. Efekt jednak jest po wielu latach, chyba, że od razu adzone sa duze okazy (jest to spory wydatek).
      Wymienione wyzej byliny i rosliny jesnoroczne/dwuletnie sa pracochlonne przez caly sezon wegetacyjny - wiosna usuwanie martwych czesci naziemnych, latem ciecie przekwitlych kwiatow, czestsze nawozenie, podlewanie i opryski.
      Krzewy lisciaste wymagaja ciecia bo inaczej beda dwa badyle na krzyz, nieuformowane i bez kwiatow.
      wszystkie rosliny wymagaja podlewania nawozenia i odchwaszczania, niektore okrywania i ciecia oraz opryskow na szkodniki i patogeny.
      poza tym mozna miec super ogrod i nic w nim nie robic - wystarcza tylko regularne wizyty ogrodnika.
      • lizzie74 Re: Bezobsługowy ogród 13.06.11, 11:36
        Bezobsługowy ogród to mit. 6 lat temu "porzuciłam" mój ogród z powodu przeprowadzki. Pozostał zupełnie bez ingerencji człowieka. Od tego czasu zaglądałam zaglądałam tam czasem przejazdem. Przez pierwszy rok czy dwa było nawet ok, sprawiał wrażenie tajemniczego ogrodu: zdziczały, zarośnięty, ale piękny. Potem gwałtownie się pogorszyło. Rośliny wzajemnie się zagłuszyły, pochorowały, wymarzły. Ziemia zamieniła się w klepisko. Dodam, że ogród od początku był mało wymagający, bywałam tam głównie w weekendy. Jaki jest morał tej historii? Każdy ogród wymaga pewnego nakładu pracy, należy przy projektowaniu określić ile "wkładu własnego" jesteśmy w stanie zapewnić.
        • eurytka Re: Bezobsługowy ogród 13.06.11, 12:51
          Kupić sztuczne rośliny, nic nie trzeba robić:)
        • dar61 Bezobsługowy ogród... 13.06.11, 15:07
          ... istnieje.
          U/ po mojej Babci.
          Zaglądam na ten zakątek raz w rok, by podebrać chrzanu korzeń, tam, obok słupa. Tylko tam rośnie jak trzeba, do nas przesadzony grubieć nie chce.
          Lokalizacja ogródka jest/ była przez mą Babcię mocno przemyślana. Był to jej ogródek chyba dziesiąty, miała w tym praktykę, nie ze swej winy - przerzucali ją od Ukrainy polskiej, przez Kazachstan tu, na Ziemie Kresów Zachodnch...

          Ogródka [post]babcinego teren jest w lekkim zagłębienu, kiedyś był podmokły, dziś dzięki okolicznym rowom można go uprawiać bez kłopotu i bez podlewania. W zasięgu wzroku mam olszynki, tor kolejowy nie sprzyja, by tam panoszyły się wille. I pamiętam dobrze, gdzie w szerokim rowie widziałem pierwszy raz w życiu kijanki. Cierniki. I swe upaćkane kolanówki, kiedy mnie stamtąd ledwo wyciągnięto, z sandałami pełnymi błotka...
          Porzeczki nasze w tej łące ziela, po pas dziś wysokiego, nadal rosną. Owoc mają nadal ... bombastycznie fantastyczny. Śliwy po zmarłym ogrodkowym sąsiedzie są tam słodziutkie nadal. Jabłka, choć mniejsze, też.

          Jakby się tam postarać, wsiać nieco ziół, to byłaby to po prostu łączka dla zajączka.
          Nie kosiłbym jej, a tylko koc rzucał w gąszcz, ławkę tę, co tam nadal w trawie tkwi gdzieś odmalowałbym, i ... gości ugaszczałbym.
          Świergotem.
          Cykadami.
          Owocami.
          A kosiarzy pogoniłbym za siedem gór, siedem ogródków, siedem rowów.

          Babci by się dziś ten ogród też spodobał...
          • rege2 Re: Bezobsługowy ogród... 14.06.11, 11:48
            wątpię czy istnieje taki typ ogrodu
            u moich sąsiadów..może , bo trawsko rośnie ponad moje ogrodzenie!
            my kosimy trawnik co sobotę i plewimy..a jak coś wypadnie, po 10 dniach przypomina busz..
            z braku czasu...może położyć folię i wysypać białe kamyki? lub korę
            albo wybrukować lub zasiać trawę i kosić
            • grochalcia dar... 07.07.11, 20:25
              wzruszylaś smnie szalenie.
              Moja babcia zmarla w kwietniu:(
              kiedys miala piekny ogród, na górce, gdzie zrywalismy jeżyny i porzeczki. Potem ogród gmina zabrala pod dzialke budowlan.a
              i zostala tylko malutka rabatka pod domkiem pełna urokliwych rudbekii..

              zgadnij co sadzę teraz nałogowo w kazdym zakątku mojego malutkiego ogródka...

              pozdrawiam!
              • dar61 Śpieszmy się ... 08.07.11, 00:01
                ... kochać nasze Babcie, tak szybko wyrastamy.

                {Grochalcia}:
                ...Moja babcia zmarła (...)
                miała piękny ogród, na górce, gdzie zrywaliśmy jeżyny i porzeczki. Potem ogród gmina zabrala pod działkę budowlaną.
                i zostala tylko malutka rabatka pod domkiem, pełna urokliwych rudbekii..
                zgadnij co sadzę teraz nałogowo w kazdym zakątku mojego malutkiego ogródka...


                {Grochalcio}, wnusiu nasza, trzymaj się.
                Zobaczy {Grochalcia} swą Bacię jeszcze nieraz!

                Mnie się moja, właściwie jedyna, babcia [2. zmarła za Kanałem, nigdy nie widziana] śni czasem do dzisiaj.
                Ale wtedy nie pyta, na szczęście, czy nadal pamiętam, kiedy chwaliła, że dobrze, iż nie chcę oddać nazad miastu Jej ogródka, jak Mama radzi, bo przecież wojnę przeżyje bez problemu ten, kto ogródek swój ma...

                Nać chrzanu ogromną widzę w kącie każdym {Grochalciowego} ogrodu...
                Walczącą z wizją rudbekii od kąta - do kąta.

                Dar 61
                pod wąsem zadumany
                • grochalcia Re: Śpieszmy się ... 24.08.11, 14:17
                  przytargałam babcine rudbekie do mojego mogrodu. 500 km wiozłam jak głupia w bagazniku.Po co sadzic obce, nowe skoro tamte będą się zawsze tak miło kojarzyć...
                  ja rozumiem jakies okazy wieźć..ale rudbekie???
                  pod babcinym okenm taka sucha gleba, ze nie trzeba było szpadla, wychodziły lekko tylko pociagnięte ręką

                  Mąż sie śmial do moich rodzicow, ze chyba zostawimy u nich bagaze, bo kwiaty zajęły caly bagaznik.
                  Rosna od niedzieli na mojej działce.
                  I jestem szczęśliwa..

                  zostala jeszcze do przewiezenia poniemeicka witryna..ale najpierw trzeba ją odrestaurować, bo drogi nie przezyje w całości.
                  Na stare lata człowiek się sentymentalny robi.
                  ściskam dara mocno!
                  Kasia
    • szadoka Re: Bezobsługowy ogród 14.06.11, 14:48
      Wg mnie najbardziej pracochlonne sa te ogrody ktore wygladaja na "bezobslugowe".
      Swoja droga nie rozumiem po co ogrod komus kto nie che w nim nic robic? Mozna wylozyc kostka i zamiatac raz na czas jakis....
      Innym sposobem jest najety, niewidzialny dla gosci ogrodnik.
    • okaa.2 Re: Bezobsługowy ogród 16.06.11, 01:39
      Ograniczają pracochlonność odmiany krzewow o wielkości docelowej takiej, jaką zaplanujemy - tawuly, czy weigele mają w odmianach różne wielkości - cięcia zostaje niewiele, pod krzaki stosuje się korę (osobiście nie lubię, z jakiegoś powodu ogrodnicy preferują, chyba mają swoje powody) lub (popularne w miastach Szwajcarii) bluszcze, u mnie sama przywędrowala tojeść rozeslana, marzanka gdy opanuje jakiś kawalek nie dopuszcza konkurencji, w Warszawie widzialam barwinek.Bergenia (oprócz okresowego wycinania brzydkich czy chorych liści 5 - 10 minut) jest bezobslugowa, też jestem za zapytaniem (i podejrzeniem) lokalnych doświadczonych ogrodników amatorów.
      • kocia_noga Re: Bezobsługowy ogród 16.06.11, 09:22
        Albo : folia, żwir, kamienie, a pomiędzy nimi iglaki różnej barwy, kształtu, wielkości. Raz-dwa razy do roku ogrodnik.
        • jaaster Re: Bezobsługowy ogród 17.06.11, 06:36
          Ogrody bezobslugowe tworzy sie latami.
          Moja recepta:
          W jednym roku wsadzamy cebulki szafirkow albo zonkile potem podsiewamy te partie ogrodu ktore maja stanowic lake stokrotkami, margartkami, koniczynka, wiesiolkami,dzurawcem, malwami,makami lub innymi nasionami roslin zebranych na spacerach. Pozna jesienia i zima ogladac zdjecia tego ogrodu i napawac sie jego pieknoscia.
          W nastepnym roku juz na przedwiosniu opryskac drzewa owocowe jak kto ma.
          Przyciac lub przesadzic jesli za wysokie i nie w tym miejscu rosnie.
          Gdy wiosna zawita usiasc wygodnie w fotelu i pomyslec co by tu jeszcze dosadzic ale tak by nie wymagalo pielegnacji. Gdy sie znudzisz wyrwij jakis chwast, dalej popijaj kawusie
          albo jakis napar z miety, dziurawca lub innego zielska ale prze siebie zasianego...
          • wrexham Re: Bezobsługowy ogród 17.06.11, 08:33
            niestety sklaniam sie ku teorii, ze nie ma ogrodow bezobslugowych; mozna ogrod ewentualnie zapuscic, nazwac go naturalistycznym, czerpac przyjemnosc z lezenia na kocu w trawie do pasa i to sie moze podobac - nie kwestionuje tego;
            naleze do gatunku ktory dar61 najchetniej wyslalby na ksiezyc, mianowicie uwazam, ze nie ma to jak dobrze przystrzyzona trawa i wypielone grzadki z kwiatami; wydaje mi sie, ze te naturalistyczne sa okupione bardzo ciezka praca, aby wygladaly na nietkniete reka ludzka;
            nie wiem jak mozna hodowac szafirki naturalistycznie (czyli w trawie i chwastach? czy wtedy widac, ze tam sa?); wg mnie nadaja sie wylacznie na wypielegnowane grzadki;
            chetnie sie dowiem jak wysiac malwy, zeby ich nie zniszczyc przy koszeniu? uwielbiam te kwiaty, ale nie wiem jak sie zabrac do ich hodowli; u mnie wygladalyby makabrycznie, poprzerastane wysoka trawa; ujemny wynik wrazenia estetycznego;
            gdybym zostawila swoj ogrod, aby sam sie rzadzil wlasnym prawami, to po miesiacu nie weszlabym do niego; byc moze jest to kwestia miejsca, gleby, a co za tym idzie gatunkow wystepujacych na danym terenie; u mnie chwasty nie tworza zielonego, urokliwego kobierca tylko dorastaja do pach, albo i wyzej - nic przyjemnego i trzeba kosic; z chwastow jedynie jastrzebiec kosmaczek dostarcza mi przyjemnego dla oka widoku kiedy czesc dzialki pokryje sie zoltymi kwiatkami; prawdziwa łąka :)
            tez marze o ogrdzie bezobslugowym; najbardziej mi sie te marzenia zintensyfikowaly wczoraj, kiedy pełłam na kolanach chwasty spomiedzy dalii za pomoca malych "pazurkow", a komary gryzly mnie w... plecy; ostatecznie warto bylo popatrzec na rezultat, ale roboty przy tym bylo bardzo duzo i mozna powiedziec, że okupilam to wlasna krwia ;)
            • jaaster Re: Bezobsługowy ogród 17.06.11, 12:50
              Jesli ci napisze ze prawie nie plewie to nie uwierzysz!
              Mam tyle roslin, ze nie pozwalaja rosnac chwstom.
              Nie wiem czy moj ogrod jest naturalistyczny wiem tylko ze sie podoba.
              Glownie z powodu roznorodnosci roslin na dodatek w srodku miasta posrod asfaltow i betonu wiec tu nawet oset,nawloc balsamina jest pieknoscia.
              Malwy urosna wszedzie pozbieraj tylko nasiana tych ktore chcesz miec w ogrodzie i wysiej jeszcze w tym roku zeby do jesieni wzeszly. Nie kupuj tych pelnych bo i tak zmarnieja.
              Moze znasz kogos kto ma malwy i pozwoli ci zebrac nasiona.

              W przyszlym roku na wiosne troche im musisz dogodzic podlac jesli za sucho lub usunac chwasty.
              Malwy gdy sie zadomowia to zaden czort ich pozniej nie wypleni.

              • wrexham Re: Bezobsługowy ogród 17.06.11, 14:19
                uwierze, co mam nie uwierzyc...
                ale u mnie sie tak nie da; zeby posadzic marcinki, floksy, rudbekie czy glupią miętę (nie mowiac juz o jakichs bardziej wyrafinowanych roslinach) musialam wykopywac prostokaty darni grubej na 20-30 cm i ogradzac to plastykowa taśmą, a i tak co chwila mi wylazi perz czy inny skrzyp; codziennie wyciagam male pokrzywki i jakies chwasciki-niemowlaki; malwa u mnie nie przezyje, i troche mnie denerwuje, ze jest taka nieprzewidywalna bo dwuletnia i kwitnie na drugi rok, a potem do widzenia i nie wiadomo gdzie sie wlasiciwie wysiala; gabi z forum przyslala mi tojesc kropkowana (ja jej przeslalam swoje nasiona malwy...) i gdzies ja mam zamiar posadzic, ale tez bede musiala te darn wyrwac zanim to zrobie; pomysle za twoja podpowiedzia o nawłoci, ale przeraza mnie, ze poprzerasta perzem i nie bede miala jak z tym walczyc; czy ona jest wystarczająco gesta, zeby powstrzymac perz? prawde mowiac watpie...
                • jaaster Re: Bezobsługowy ogród 17.06.11, 20:06
                  Nawloc ma bardzo mocny system korzeniowy, da sobie rade skoro w naturze rosnie
                  w warunkach ruderalnych.
                  Jesli chodzi o malwy to to chyba te pelnokwiatowe sa dwuletnie.
                  Zwykle rosna u mnie latami w tym samym miejscu.
                  Sypnij cala garsc nasionek tam gdzie chcesz je miec i napewno zakielkuja jeszcze w tym roku.
                  W przyszlym roku tylko musisz dbac by je jakies chwasty nie zagluszyly, gdy podrosna dadza sobie same rade bo cien lisci nie pozwoli innym chabaziom sie panoszyc, pod malwami napewno bedzie sucho i ciemno.
                  Zycze powodzenia.
                  j.
                  • thea19 Re: Bezobsługowy ogród 18.06.11, 11:22
                    malwy sa dwuletnie. zwyczajnie wysiewaja sie w tym samym miejscu
                  • nieskorzanka Re: Bezobsługowy ogród 22.06.11, 20:45

                    > Jesli chodzi o malwy to to chyba te pelnokwiatowe sa dwuletnie.
                    > Zwykle rosna u mnie latami w tym samym miejscu.
                    > Sypnij cala garsc nasionek tam gdzie chcesz je miec i napewno zakielkuja jeszcz
                    > e w tym roku.

                    Malwy rosną jak szalone na lekkich przepuszczalnych glebach. Na nieco cięższych, wilgotnym niestety ,,zanikają'' po jakimś czasie. Poza tym na glebach cięższych opanowują je jakieś choróbska grzybowe. Wiem cos o tym, bezskutecznie usiłuję zapraszac malwy do swego ogrodu:(
                    • anka5515 Re: Bezobsługowy ogród 10.07.11, 21:27
                      Mam bardzo lekką i przepuszczalną glebę. Kilka razy siałam i sadziłam malwy, nigdy nie przekroczyły 30-40 cm wzrostu a za rok nie było śladu
    • onofrio Re: Bezobsługowy ogród 19.06.11, 21:43
      Ogród to dialog człowieka z przyrodą. Przyroda dostarcza człowiekowi żywej tkanki.
      Człowiek przyrodę traktuje swoją pracą.

      Już tytuł Pana wątku zawiera - wobec powyższego - sprzeczność!

      Nie ma siły: piękne ogrody to wynik żmudnej ludzkiej pracy.

      A, nie będę dalej się nad Panem znęcał ;)
    • maki-chan Re: Bezobsługowy ogród 19.06.11, 22:01
      może kamienny ogród? rośnie tam kilka krzewów. chwasty nie urosną,pielić nie trzeba.taki ala japoński ogród.
      • zimna_zosia Re: Bezobsługowy ogród 23.06.11, 08:59
        Hm...a la japonski powiadasz?
        a kto te kamienie bedzie targl, z piasku zegary lub jakies inne wzory wywijal, drzewka kaleczyl zeby byly karlowate? Nie mowiac juz o kosztach kamyczkow, szutru i.t.p.
        To proponuje ogrod "a la Sachara" i zycze by lato bylo suche:
        Wysypac cala powierzchnie ogrodu zlotym piaskiem zrobic pare wzniesie "a la wydmy". Wsadzic jakie palmy,troche rozchodnikow z jedna lub trzy agavy.
        Tyle ze by trzeba bylo miec w poblizu zolty piasek albo jakie wydmy...
        • kocia_noga Re: Bezobsługowy ogród 23.06.11, 11:46
          Powiedzmy tak: przyroda daje materiał, człowiek swoją koncepcję. Jeśli koncepcja bliska jest przyrodzie, gdzie wszystko dzieje się samo, ogród nie wymaga pracy, albo bardzo niewiele.
          Oczywiście na samym początku należałoby stworzyć- odtworzyć warunki optymalne dla upatrzonego wyobrażenia ogrodu. Pustynia żwirowa? - proszę bardzo, skalniak ( zbudowany ze skał z minimalną domieszką gleby)? - jaknajbardziej, Niekoszona łąka? - czemu nie?
    • karo510 Re: Bezobsługowy ogród 23.06.11, 12:14
      rafalloo napisał:

      > Jestem nowy na forum i nie mam doświadczenia w ogrodnictwie, lecz poszukuję
      pomocy.
      > Może ktoś mi dostarczy jakichś informacji.

      Nie napisales jaki duzy jest ten ogrod w jakiej strefie klimatycznej i nic o otoczeniu.
      Moze kilka takich detali dodasz.
    • julinka601 Re: Bezobsługowy ogród 10.07.11, 19:59
      ja mam taki ogród przy domu w górach. Relaksuję się "ryjąc" w ziemi ale bez przesady ,czasem chcę skorzystać z uroków przyrody. W końcu jest to nasz dom rekreacyjny.
      Z oczywistych względów mogę więc mniej więcej 1-2 razy w miesiącu poświęcić trochę czasu moim roślinkom.
      Najpierw trzeba b. starannie opielić ,jak najgłębiej podkopując chwasty a potem "pójść w byliny".
      Ja mam różne wiosenne cebulowe : szafirki,krokusy,żonkile,tulipany ale też przebiśniegi,zawilce i konwalie.Potem :piwonie, rudbegie, margaretki,wszelkiej maści lilie,bergenie, srebrzyste mrozy,
      nawłoć, nagietki i łubin, irysy,marcinki, kokoryczka, hortensją drzewkowata, pigwa, lawenda,barwinek.tawułka,pięciornik,floksy ,róże,zioła i parę innych ,których nazw nie pomnę a do tego co roku wysadzam dalie. A do tego trochę krzewów jałowcowatych ,irga,wiciokrzew,mahonia i..........kwitnie coś cały sezon a turyści zatrzymują się i fotografują bajkowy w tej scenerii domek.Ogólnie są to rosliny niewymagające i mające silną wolę przetrwania.
      Nie jest to całkiem bezobsługowy ogród ale też nie prowadzący do udręczenia. Jak trochę zarośnie to nie szkodzi, w wolnym czasie się ogranie.
      To ma być przyjemność a nie zniewolenie.
    • dagam81 Re: Bezobsługowy ogród 04.08.11, 13:09
      Może po prostu taki ogród w wiejskim stylu? Sprawdź sobie na stronie Extradom: moj.extradom.pl/projekty-ogrodow.aspx może o coś takiego ci chodzi. Albo popytaj architekta, na pewno coś ci doradzi. Choć taki "bezobsługowy" ogród o jakim piszesz wydaje mi się zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy ;)
    • e28chru Re: Bezobsługowy ogród 07.08.11, 20:10
      trafiłam na Twój list (i całą wynikła stąd korespondencję) dopiero dziś. Super temat. Super wpisy. W pierwszej chwili pomyslałam sobie tak jak tu ktoś napisał: jak Ci się nie chce pracowac to po co Ci ta działka. Ale potem - czytając- pomyślałam, że tak, własnie o to chodzi by na działce przede wszystkim odpoczywać ciesząc się cudami, ktore nas otaczają. Powodzenia! Zmieniam podejście do tego co mam!
    • viva_muzyka4 Re: Bezobsługowy ogród 13.08.11, 18:20
      Po co pozbawiać się jednej z najprzyjemniejszych rzeczy pod słońcem:
      pracy w ogrodzie?
      • e28chru Re: Bezobsługowy ogród 18.08.11, 10:51
        Uwielbiam prace w ogrodzie! Daje mi nie tylko zadowolenie ale i relaks psychiczny. Więc jestem za! Ale lubię też czasem poleniuchować i udawać, że żadne chwasty nie rosną (w tym roku takie udawanie jest wyjątkowo trudne).
        POZDRAWIAM WSZYSTKICH ZAPRACOWANYCH LENIUCHÓW!
    • blue.green Re: Bezobsługowy ogród 17.08.11, 16:40
      Swietny temat, rowniez dla mnie. Wlasnie wzielismy nasz pierwszy w zyciu ogrodek i walczymy z chwastami :), jednym slowem pracy jest dosc, a informacji na razie niewiele.
      Z przyjemnoscia wiec stwierdzilam, ze rosnie u nas wiele przez was opisanych gatunkow malo wymagajacych (a ladnie wygladajacych). Troche mnie to podnioslo na duchu. O ogrod zupelnie bezobslugowy nam nie chodzi, ale jednak dobrze, zeby ogrod w razie czego przez chwile dal sobie rade sam :)
    • skwer_pracownia_architektury O każdy ogród trzeba dbać. 21.08.11, 14:16
      Mniej lub więcej ale trzeba. Jak chesz miec zupełnie bezobsługowy - wylej beton.
    • edyczer Re: Bezobsługowy ogród 24.08.11, 22:24
      hej....ja też pomału małymi kroczkami urządzałam swój ogród i dziś jak mam ochotę to tylko przycinam na wiosnę lub jesień krzaki które odwdzięczają się pięknym kwitnieniem....zapraszam na mojego bloga tam mam kilka ciekawych porad a z czasem będę dodawać więcej...jestem początkująca...www.wszystkooogrodzie.blogspot.com
Inne wątki na temat:
Pełna wersja