Dodaj do ulubionych

Czy to kuna buszuje?

29.11.11, 18:30
Witam
W moim ogrodzie tej jesieni pojawił się problem z jakimś zwierzęciem które stale rozkopuje ściółkę liściastą spod drzewek i krzewów, grzebie w ziemi w suchych miejscach.Wkopałam kawałek gumowej zapory by konwalie z jednej strony nie zarastały rabaty, a to zwierzątko go prawie wykopało. Przekopany na zimę warzywniak wygląda jak klepisko, pełno wgłębień, śladów jakby kocich łapek.Nie mam już siły, zabezpieczyłam liśćmi pod krzewami cebulki zawilców greckich, a co przychodzę wszystko rozkopane.Pomogło dopiero położenie gałęzi świerka.Latem znajdowałam odchody na ścieżkach, raz słyszałam na dachu, ale w ogrodzie o tej porze roku nigdy czegoś takiego nie było.Co robić?
Obserwuj wątek
    • kocia_noga Re: Czy to kuna buszuje? 29.11.11, 21:10
      U mnie grzebią bażanty, ale żeby aż tak, jak u ciebie, to bażant za cienki.
    • dar61 kuna+kos+kot [+nornice] 30.11.11, 09:11
      Kuna nie zagrzebuje swych niewymownych, kot tak - pokopałbym w co suchszym zakątku, sprawdziłbym.
      Kuna nie żeruje na owadach zagrzebanych w ściółce - kos tak. Wyczekałbym świtu z lornetką, poobserwowałbym, sprawdziłbym...
      Tumak/ kamionka? A nuż szop pracz? Jaźwiec [borsuk]? Jenot? Rosomak? Piesiec - zbieg z hodowli?

      ...Co robić...

      Na kota:
      - siatka [z czegokolwiek zimoodpornego, np. plastikowa o dowolnych oczkach, byle przeszkadzała w sięganiu kocią łapą] przysypana lub nie. U nas jest stale położona pod schodami, gdzie był zakątek dla niewymownych, skutecznie zanikł;
      - złom z gałązek, świerczyny, jedliny, najlepszy z bebrberysiny, ułożony niedbale a z wdziękiem w międzyrzędziach - u na działał zawsze, może być sezonowy;
      - latem - szpryca z węża wodnego, celna i wyczekana na chwilę składania niewymownych, byle nie za wczesna/ za późna; szpryca z automatu wodnego, startowana czujką fotokomórkową ;-)

      Na kosa:
      - jw.;
      - ozdobne lub nie kamienie, poukładane ponad posadzonymi cebulowcami, o wielkości niedużej, by nać zdołała się wśród nich przepchać i skiełkować.
      - wykładanie mu znalezisk owadzio-owocowych w miejscu wybranym, jak najdalszym.

      Na kunę [nornice]:
      - wyszukanie co do jednej na warzywniku marchewki i skorzonery, zapomnianej przy wykopkach, kuszącej nornice, kuszących kuny;
      - przechowywanie w niedostępnym dla nornic zakątku cebul;
      - zanik hodowli drobiu, dżdżownic amerykańskich, raka europejskiego i patyczaków, wybitnie kuszących kuny, tch,órze, gronostaje i łasice zapachami;
      - zatykanie wszelakich poddaszowych okienek, dziur i pęknięć, lukarn, wywietrzników [osiatkować takie metalowo, nie plastikowo-szklano];
      - sprawdzenie ruchomości płatów dachówek, gontów czy gontów papowych, przytwierdzenie ich;
      - pozostawianie na noc w obejściu psa typu [foks]teriera, najlepiej mieszańca;
      - używanie na sen zatyczek do uszu ;-)

      Na nornice:
      - kot;
      - inne.

      Na konwalie:
      - zasieki, paście, wilcze doły, pola minowe i samołówki, a ostatecznie - oddanie ich chętnym ;-)
      • magze Re: kuna+kos+kot [+nornice] 30.11.11, 10:33
        Na kota:
        - siatka [z czegokolwiek zimoodpornego, np. plastikowa o dowolnych oczkach, byle przeszkadzała w sięganiu kocią łapą] przysypana lub nie. U nas jest stale położona pod schodami, gdzie był zakątek dla niewymownych, skutecznie zanikł;
        - złom z gałązek, świerczyny, jedliny, najlepszy z bebrberysiny, ułożony niedbale a z wdziękiem w międzyrzędziach - u na działał zawsze, może być sezonowy;


        czy są jeszcze inne pomysły "na kota"? Też mam taki koci problem pod daglezją- spory placyk.
        • dar61 Pod smrek 30.11.11, 12:05
          Jeśli pod taką daglezją czy świerkiem nic nie rośnie i nie jest planowane, by rosnąć miało, to na miejscu kotów u {Magze} bym się bardzo cieszył.
          Nic bym tam nie uniemożliwał, a wręcz zimą bym zezwalał.
          Tak, jak u nas zezwalałem.
          Kocia kuweta to nie jest wszystko, czego zimą koty potrzebują Szczególnie te półdzikie.

          - - -
          Obie opisane powyżej metody są i będą bardzo skuteczne, jeśli się je zastosuje z sercem...
          Jak uniemożliwiłem - wykładając tę siatkę pod schody - załatwianie się kotom przechodnim u nas, to znalazły one rejon wiecznie niezamarzający pod iglakami u sąsiada za płotem. Tam pod świerczkami jest sucho w dowolny czas zimy, co wabi koty z połowy dzielnicy.
          Na ponowie zimowej widać to jak na dłoni - koci trop za kocim tropem. Gwiaździście - pod świerczek.
          • magze Re: Pod smrek 01.12.11, 09:07
            Koty-dzikie, czy inne- ale nie moje(bo nie mam) na pewno gustują w tej wygódce.Znajduje się tuż przy wejściu do domu. Wolę nie myśleć o fetorku latem, stąd muszę zmienić ich przyzwyczajenia. Działka sąsiada jest na razie niezamieszkała, nikt tym kotom tam nie przeszkadza. Niestety upodobaly sobie moje poletko......:(
        • moo-n Re: kuna+kos+kot [+nornice] 30.11.11, 12:17
          Jeżeli w pobliżu są pola, zabudowania gospodarcze, hoduje się drób, to często bywają tam tchórze.W ogrodach również polują na myszy i nornice, a tegoroczna sucha jesień sprzyja aktywności gryzoni.Skończy się jak pojawią się opady i ziemia zmarznie.
    • surmia Re: Czy to kuna buszuje? 01.12.11, 13:50
      U mnie swego czasu padło podejrzenie na koty. Że chodzą i rozkopują. Te obce, bo moje w nocy siedzą w domu.
      Do czasu, aż zaczęłam co chwilę wpadać na podejrzane odchody na ścieżkach i trawniku. Na pewno nie kocie. Poczytałam nieco i teraz już wiem z całą pewnością, że to kuna albo inne łasicowate futerko. To było latem a w tych "prezentach" były pestki wiśni czy czereśni. Poza tym inny kształt. No i pozostawione na wierzchu, nie po kociemu. Kuna jak nic.
      W pobliżu nie ma żadnych ferm, baraków i innych takich. Zwykłe, nudne strzyżone ogrody. Skąd ta kuna?

      Zaopatrzyłam się w klatkę łapkę - taką sporą. Wabiłam tuńczykiem. Wabiło się, klatka się zamykała ale zwierzę wyłaziło. Za duża klatka. Kuna jak nic.
      Wieczorem grabiłam piasek dookoła puszki z tuńczykiem w celu odczytania rankiem śladów. Za małe były na kocie tropy. Kuna jak nic.

      Jak to się tego lata powtórzy - szukam mniejszej klatki.
      I proszę nie oskarżać kotów z góry, bo to nie zawsze one.
      • kocia_noga Re: Czy to kuna buszuje? 01.12.11, 15:09
        Wytępiono wszystkich naturalnych wrogów kuny a na ich futerka też nie ma już popytu.
      • magze Re: Czy to kuna buszuje? 01.12.11, 20:13
        U mnie na 100% buszują koty. Rozpanoszyły się ,niestety, ponieważ ich naturalny gnębiciel-mój owczarek niemiecki zdechł. W tej chwili rekompensuja sobie wszystkie udręki.
        Przy okazji link z porównaniem tropów i odchodów dyskutowanych zwięrzątek, za wyjątkiem kuny.
        www.wigry.win.pl/Amphi/pliki/mon.htm
      • dar61 Czy to kłusownik buszuje [z kijem dwukońcowym?] 04.12.11, 09:54
        Tego typu - opisane przez {Surmie} - odłowy niczego nie zmienią, bo zwierz takowy ma niezłą rozrodczość - i to niejeden raz w roku.

        ...W pobliżu nie ma żadnych ferm, baraków i (...) Skąd ta kuna...

        Rewir do przeczesywania mają takie kunołasicotchórze wielokilometrowy. Im mniej jest on nasycony potencjalnym pokarmem, tym staje się większy!
        Nie pojmuję, co miano by robić z odłowionym w samołówkę zwierzem - on wywieziony wróci, nawet w postaci swych potomków...

        ...Wabiło się, klatka się zamykała ale zwierzę wyłaziło...

        Łasicowate to jedne z najinteligentniejszych zwierząt - kiedyś, w epoce przedkotowej i długo potem trzymane i oswajane do odłowu domowych gryzoni - vide dzieło Leosia z Vinci.

        A jak {Surmiowi} swego pomocnika antygryzoniowego wyniszczą, to co w dom ich wnijdzie, hę?
        :-)
        • surmia Re: Czy to kłusownik buszuje [z kijem dwukońcowym 05.12.11, 20:44
          dar61 napisał:
          Tego typu - opisane przez {Surmie} - odłowy niczego nie zmienią, bo zwierz takowy ma niezłą rozrodczość - i to niejeden raz w roku.

          Zmienią, zmienią. Znajdę jej - tej być może w przyszłości złapanej - lepszy dom. U mnie dookoła zmieniły się pewne rzeczy, infrastruktura znaczy. Tłumaczyć nie będę, bo za długo. Złapię ją, jeśli znowu się objawi. Jeszcze mi będzie wdzięczna.

          A jak {Surmiowi} swego pomocnika antygryzoniowego wyniszczą, to co w dom ich wnijdzie, hę?

          Nic mi nie wnidzie, bo mam cztery koty. Przynoszą mi myszy wprost pod nogi. Żywe zresztą. Wynoszę je z powrotem do pobliskiego lasku. Te myszy wystraszone. Z pewnością wracają. Zresztą myszy mi nie przeszkadzają i nawet jakby jakimś cudem były w piwnicy, to luz. Choć wątpię. Że są. Że teraz są, bo dawniej były.

          A jak {Surmiowi} (...)

          no tak mnie jeszcze nikt nie odmieniał :)
          • dar61 Czy ta kuna przeżyje... 06.12.11, 09:24
            ... przeprowadzkę bez kłopotu, łowienie jej bez jej uszkodzenia - wątpić mi wypada.
            Czy „dom" w postaci uwięzienia w formie zamkniętej byłby dla dzikiego zwierza, obarczonego czasem baterią gąb do zapełnienia - też wątpię.
            Czy - uwolniona o kilometrów sto dalej - nie wróci w rewir pierwotny, gdzie zagłodzona bateria gąb czekała, aż zamarła - to badań i statystyki wymagałoby.

            Jedno, co bardziej niż pewne, że ingerencja ludzka na postać wykładania szczepionek dla lisów spowodowała dziwne rozchwianie stanu pogłowia drobnej zwierzyny, od niedoborów np. zajęcy począwszy, do właśnie braku naturalnej selekcji chorobowej zwierzaków skończywczy, z następstwem opisywanym w wątku tu rdzennym.

            Z tym odnoszeniem myszy to dziwne. Albo koty u {S.} są smakoszami karm domowych lub przekarmiane, albo to mutanty niechętne porcji świeżyzny i witaminek z mysich kiszek.

            ***

            „... {Surmiowi} ..." ...no tak mnie jeszcze nikt nie odmieniał...

            Nie wierzę, by {S.} nie obrosła przyległościami i w liczbę mnogą się Jej los nie przeobrażał...
            • horpyna4 Re: Czy ta kuna przeżyje... 06.12.11, 09:33
              Koty mają dobre serce i przynoszą gospodyni to, co najsmaczniejsze i najzdrowsze... i jeszcze żywe, żeby mogła się pobawić w polowanie. Tak kotki przynoszą swoim małym żywe stworzenia, więc wygląda na to, że gospodyni stała się ich kocim członkiem rodziny, którym należy się po kociemu zaopiekować.
              • surmia Biedna kuna 06.12.11, 10:11
                Czy kuna przeżyje to nie wiem. Ale nie dlatego, że ją złapię, tylko dlatego, że się u mnie zmieniło. Dookoła w sporej odległości. Pisałam wcześniej. Takie odłowienie byłoby dla niej mniejszym złem. Wiem co mówię, niestety.

                Myszy przynosi mi kotka, która wychowała się z moimi domowymi chomikami i myszoskoczkami. Od kocięctwa była przyzwyczajona, że się nie zabija tych małych puszystych. To najstarsza kotka. Następne - być może nauczone od tej najstarszej - też nie robią krzywdy zwierzynie. Choć one nie mają sukcesów łowieckich zbyt często.
                A koty są moją rodziną. Oraz Surmiowych ;) Żadne mutanty. Chociaż z chorych i zabiedzonych zrobiły się dość szybko piękne i błyszczące. Takie cudowne przeobrażenie ;)
    • michal2150 Re: Czy to kuna buszuje? 01.12.11, 15:27
      Mialem w domu to samo. Szok, nic nie pomagalo..
      • bakali Re: Czy to kuna buszuje? 07.12.11, 14:45
        U mnie kuna biega po dachu naprzeciwko. Zwinna i szybka.
        Podobno odstraszają je mocne zapachy, np....kostki do toalet. Ale musi być taka najtańsza, o najbardziej perfidnym zapachu.
        • dar61 Czy to kuna biegała 08.12.11, 01:09
          {Bakali}:

          ...U mnie kuna biega po dachu naprzeciwko...

          U nas biegała kiedyś, całą stertę odchodów w narożniku strychu kilka ładnych generacji kun zgromadziło.
          Ale znikła.
          Co mogło być przyczyną zaniku kunich odwiedzin?
          - zaniechanie hodowli drobiu przez najstarszych naszych sąsiadów;
          - wymuszenie zaniku hodowli drobiu w piwnicy pod lokalem mieszkalnym u jednego starszego lokatora przez średniowiekowych lokatorów, mających lokale swe ponad tą piwnicą [oj, skłócili się oni o to na kilka długich lat...];
          - następujące po tym wywędrowanie „za kurami" lisów,
          - jw. - wywędrowanie wróbli;
          - jw. - wywędrowanie jaskółek;
          - jw. - myszy z piwnic i [tak, tak!] z korytarzy, gdzie trzymana była karma dla kur przez jednego śp. sąsiada;
          - zmniejszenie pogłowia luzem biegających po naszym osiedlu nocą kotów;
          - zmniejszenie pogłowia luzem biegających po naszym ogródku nornic, wyszukiwanych przez dwie kotki, bojące się jednak wyprawiać nocą samopas daleko w okoliczny las*;

          - wymuszenie przez pewnego baaardzo blisko ze mną spokrewnionego behapowca opróżnienia strychu/ korytarzy/ piwnic budynków tej i in. osad z bambetli, po którym tenże behapowiec sam osobiście dotarł - podczas zamiatania swej części stryszku - do sterty pozostałości kuniej rodziny.
          Przy okazji załatał kilka w tym narożniku strychu luzem dyndających gąsiorów i dachówek. Ale okienko dla wy-/ włażenia na strych swej kotki zawsze tam zostawiał, z czasem nawet jedną stłuczoną szybkę wyjął, a okno strychowe zawarł.

          I z zaciekawieniem opowieści sąsiada - miłośnika [piwnicznej] hodowli kur - słuchał, jakie to kiedyś całonocne chrobotania nad mieszkaniem behapowca - na strychu - były i piski, których już - mimo lekkego snu - nie słyszy...

          P.S.
          */ Na ogródku u nas jednak pojawia[-ł] się co kilka tygodni depozyt spod kuniego ogona demonstracyjnie zdeponowany na kamieniu ścieżki, kamieniach wyściółki krzewów.
          • dar61 biegała po polu i łapała mole 08.12.11, 01:25
            Zapomniałem o jednym sposobie obcięcia dostępu kunom do naszego osiedlowego strychu domu:
            - wycięcie wiekowego tamaryszka [oj, piękny był i na pierśnicy miał pień na 12 cm gruby...], który sięgał koroną rynien, a swymi gałęziami majtającymi ładnie w półkola wyrył tynk ściany;
            - wycięcie wysokich konarów śliwy przyściennej, co rynien sięgała, której wycięcie jest opóźniane niesamowitym smakiem owoców przez nią rodzących...

            Oba drzewa kusiły osiedlowe koty do penetracji poddaszy.
            A tamaryszek otrzymał swego potomka, rośnie on wolniutko pięć metrów dalej.
            Śliwa ma potomków cztery - i na nią czas też nadejdzie...

            P.S. Na wypchany zewłok kuni, jaki mają moi rodzice, też czas nadejdzie, bo mole ... [KLIK]
            • dagusia333 Re: 02.01.12, 22:05
              To chyba jednak nie kuna.Parę dni temu i dziś znalazłam wykopane cebulki hiacyntów i podkopany z jednej strony plastikowy koszyczek z cebulkami niskich czosnków.Widziałam też odchody podobne do psich, ale z pestkami.Może lis?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka