Dodaj do ulubionych

małe, czarne, włochate na marcinkach...

18.05.12, 11:17
...siedzi i wpierdziela listki; wszystkie juz mam podziurkowane :(
to ma kształt troche jak larwa biedronki, tylko, ze jest całe czarne; tym co znalazlam zrobiłam jesień średniowiecza, ale reszta ciągle aktywnie wygryza; co to może być?
Obserwuj wątek
    • surmia Re: małe, czarne, włochate na marcinkach... 18.05.12, 11:41
      Ty walcz, nie czekaj!
      U mnie małe, zielone i bezwłose zeżarło w ciągu jednego - JEDNEGO - dnia (!!!) trzy dorodne krzaczki orlików. Same łodyżki zostały. I marne resztki kwiatków na górze.

      Tu jest wojna! Tu nie ma czasu na zbędne pytania i zbyt długie myślenie.
      Trzeba być czujnym jak Tommy Lee Jones w "Ściganym"!!!
      Walcz i nie pytaj o nic!
      • wrexham Re: małe, czarne, włochate na marcinkach... 18.05.12, 12:11
        ale ja muszę najpierw zidentyfikować wroga, bo nie wiem czym walczyć - żeby mnie potem nie posądzili o przekroczenie granic obrony koniecznej ;)
        a potem to już będę jak tommy lee jones w "ściganym"
        jak bullterier, po prostu!
        • surmia Re: małe, czarne, włochate na marcinkach... 18.05.12, 12:21
          Ja swojego wroga nie zidentyfikowałam. Wiem, że małe, zielone i żre z prędkością światła. No i występuje masowo.

          Też zaczęłam delikatnie - ekologicznie - zdjęłam glizdy rękoma i dokonałam wyroku palpacyjnie. To było tego poprzedniego dnia. Jak zauważyłam jeden obgryziony liść.
          Następnego dnia skrupuły poszły precz...
      • dar61 Nie dzieląc się z Braćmi ... 18.05.12, 12:14
        ... minorytami?

        Tylko że* warto mieć orlików setkę, by się zejściem śmiertelnym ich trzech egzemplarzy nie przejmować.
        Ja ich nasiona ciułam, sieję w nowe lokalizacje i rozdaję ich takoż siewki, jak i nasiona.

        Bez fotografii złoczyńców u {Wraxham} nic nam...
        • mirzan Re: Nie dzieląc się z Braćmi ... 18.05.12, 12:41
          A jak dobierze się do agrestu,to też warto ze sto krzaków mieć? A jak spróbuje róże?
          Przy różach łatwiej mieć sto krzaków,tylko problem,bo na ogół każda inna i każdej szkoda.
          Brońcie swego,tylko nie jak Leonidas czy inna Wanda broniąca nie wiadomo czego.Polec ma wróg,obrońca ma wyjść nieuszkodzony.
          • dar61 Nie dzieląc się z M. ... 18.05.12, 13:01
            A dlaczego nie skorzystać z wcześniej przeze mnie opisywanej metody i nie chwycić wcześniej przeciwniczka za gardziołko, na płachtę nie strząsnąć, nogą mu tam kregosłupek miażdżąc?
            Dlaczego nie skorzystać z bazy metod podsuwanych gdzie niegdzie?
            Tych z mydlinami, czy odwarami?
            Dlaczego nie podsunąć sznurków do stron w sieci, gdzie zawodowcy zawodniczą w pierwszeństwie zysku nad niechemizowaniem, hę?

            Czym się różni róża na sprzedaż od tej o podzirkowanych liściach, wisząca nadal na swym amatorskiego chowu krzaczku?

            {Mirzan}:

            ... Brońcie swego, tylko nie jak Leonidas czy inna Wanda broniąca nie wiadomo czego. Polec ma wróg, obrońca ma wyjść nieuszkodzony ...

            Terminologia militarna jakoś mi nie pasuje.
            • mirzan Re: Nie dzieląc się z M. ... 18.05.12, 21:54
              dar61 napisał:

              > ... Brońcie swego, tylko nie jak Leonidas czy inna Wanda broniąca nie wiadomo
              > czego. Polec ma wróg, obrońca ma wyjść nieuszkodzony ...

              >
              > Terminologia militarna jakoś mi nie pasuje.

              Kijem bezbronnego robala,to jaka terminologia?Jak spytać szkodnika,czy woli zginąć
              zwyczajnie,czy ekologicznie? Jestem za tym,aby prędko,bezboleśnie,bez sypania solą na ślimaki.
              • babcia47 Re: Nie dzieląc się z M. ... 18.05.12, 22:09
                nie wiem czy da sie zabic bezboleśnie, czym sie rózni zabijanie "zwyczajne" od "ekologicznego"..ale ja dzis potraktowałam "moje" szkodniki wyciągiem z pokrzywy..po jakimś czasie przeszłam po zaatakowanych roslinach i zauwazyłam, ze robalce mają sie nienajlepiej..z wstydem przyznaję, że nie sprawiło mi to przykrości..stosuje też "chemię" na ślimaki..znaczy te niebieskie kuleczki, na które one sie połakomiwszy doznaja paralizu..paskudnie konają..ale jaką mamy alternatywę? Mam im piwo codziennie stawiac (bo ma byc swieże) a potem szybko ukatrupiać..a jak niepijące, to mam na nie po nocy z latarką polować i modlic się żeby mi sadzonek nie zeżarły całkowicie? Niestety jestem stworzeniem dziennym i latanie po nocy srednio mi się podoba, szczególnie, ze jest zimno..jak będa noce ciepłe to moge tą mozliwośc rozwazyć pozytywnie
        • wrexham Re: Nie dzieląc się z Braćmi ... 18.05.12, 12:56
          Bez fotografii złoczyńców u {Wraxham} nic nam...
          w takim razie sfotografuję i upublicznię wizerunek ;)
        • wrexham są zdjęcia 21.05.12, 06:55
          ale nie będe niczym pryskać, bo przy okazji fotografowania odkryłam, że w marcinkach żyje całe stadko maleńkich koników polnych; po prostu przedszkole; te czarne zbieram do kubeczka i potem szybko rozdeptuję; po jakichś chemikaliach może męczylyby się długo; a tak to trzask, prask i po wszystkim, jak mawiał nieodżałowany dziadek jacek poszepszyński;

          jak na dłoni widać, że coś ma na sumieniu:

          [url=http://i46.tinypic.com/35bgm03.jpg]Tekst linka[/url]

          oraz in situ, czy jak kto woli złapany na gorącym uczynku:

          [url=http://i49.tinypic.com/zxlhc1.jpg]Tekst linka[/url]
    • wrexham Re: małe, czarne, włochate na marcinkach... 22.05.12, 10:24
      no i co? nikt nie rozpoznał przeciwnika?
      takie piękne foty, jak z encyklopedii, i ani jednego pomysłu?
      • dar61 za małe, za słabo uszczegółowione 22.05.12, 13:32
        Trochę mało szczegółowe te zdjęcia, nie widać dobrze elementów.
        Ech, wziąłby człek lupę i klucz Pławilszczikowa do owadów i by rozpoznał na pewniaka...
        A tak - to chyba rodzina rusałkowatych, może brudnicowatych, może korowódek.
        pl.wikipedia.org/wiki/Lepidoptera
        Otwiera mi sie w sieci zeszyt 170., nie da się tak klucza kartkować zmieniając adres krok po kroczku.

        Jedno ze zdjęć angielskojęzycznych daje podobną gąsienicę, ale jej tam nie podpisali, szkoda.
        na innych podobna jest jest gąsienica Rusałki admirała, jeśli to ona, to szkoda by było ją uśmiercać, to rzadki i przepiękny gatunek motyla.

        • wrexham Re: za małe, za słabo uszczegółowione 22.05.12, 14:52
          ale one mają max 6 mimiletrów!
          gdzie tam motyl by sie zmieścił?
          • dar61 gąsienice rosną 22.05.12, 21:21
            {Wrexham}:

            ... ale one mają maks. 6 milimetrów!
            gdzie tam motyl by się zmieścił ...


            Gąsienice rosną liniejąc kilkakrotnie. Chyba widziała {Wrexham} ich wylinki [skórki]? Podobnie rosną węże.

            Ciekawie opisuje to pewien Dariusz tu, choć skażenie przecinkologiczne ma tam spore, za co przepraszam.

            • wrexham Re: gąsienice rosną 23.05.12, 07:07
              dar61 napisał:

              > Gąsienice rosną liniejąc kilkakrotnie.

              o rany.......
              znaczy się unicztażyłam stado motylków in spe?
              • eurytka Re: gąsienice rosną 23.05.12, 10:06
                żeby na marcinkach?
                Przecież to się rozplenia niemiłosiernie i zagłusza inne rośliny.
                Te wysokie dałam sąsiadce, pod bez jej posadziłam
                bo zdaje się , że przez nie jukka mi padła,
                tak ją osaczyły.
              • dar61 Sposób na przetrwanie ... 23.05.12, 12:28
                ... rodzaju motylego:

                - wziąć słój niemały, zakryć go gazą, nadlać na dno wody tak z jeden cm, może dwa;
                - weń umieścić gałązki żeru ulubionego przez gąsienice;
                - dołożyć losowo jedną, dwie gąsienice [Noe też miałby trudność w rozpoznaniu płci u gąsienicy];
                - dać im czas, dodawać świeżego żeru;
                - poczwarki można w dłoń wziąć i podziwiac, jak - lekko ściśnięte - wywijają protoogonkiem;
                - poczwarki same im pękną, ale wylaźnięty z nich motyl musi natychmiast mieć na co się wspiąć, by w dół spuściwszy swe mini skrzydła miał je jak napompować do pełnych rozmiarów - jak nie będzie miał, zaschną mu na kikut i nie poleci;
                - motylowi gazę odjąć i wskazać okno;
                - okno odewrzeć latem polskim;
                - zimą w Polsce wylęgnięte motyle humanitarnie uśpić i nadziać na szpilkę - lub wyekspediować czrterem na antypody, gdzie lato, starając się o należne im tam kwarantanny dostępu i pieczątki.

                Sprawdzone 'by dar61 w akademiku kilka razy. Też przez Arkadego Fidlera prawie wiek temu.
                Powodzenia!
                • eurytka Re: Sposób na przetrwanie ... 23.05.12, 13:12
                  Przecież Wrexam nie ma plantacji marcinków:)
                  Sama ręcznie może te gąsieniczki zebrać i zmiażdżyć.
                  Ja nawet ręcznie z mszycami sobie radzę,
                  w rękawiczkach je z pączków róż osmykując i zgniatając:)
                  • wrexham Re: Sposób na przetrwanie ... 23.05.12, 13:38
                    właśnie zebrałam i zmiażdżyłam, i teraz mam "wyrzuty na sumieniu", ze z nich jakieś ładne motylki by były...
                    ale szczerze mówiąc to mi sie nie wydaje - to jakieś zwykłe robadła były i tyle...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka