renata491
23.10.15, 19:16
Bardzo proszę życzliwe osoby o próbę zdiagnozowania przyczyny umierania moich bluszczy. Każdy z nich obumierał w coraz większym tempie, pierwszy wytrzymał 3 lata, drugi kilka miesięcy, trzeci kilka tygodni a obecny tylko dwa tygodnie. Doniczka wisi na podstawce na ścianie, podlewam, dbam jak umiem. Oprócz hedery w pobliżu znajduje się skrzydłokwiat, stefanotis, geranium. Wszystkie ładnie się trzymają. Powszechnie uważa się, że bluszcz jest bardzo łatwy w pielęgnacji, rośnie zresztą bez żadnej opieki niemal jak chwast na murkach, cmentarzach, nawet przy wysypiskach śmieci a u mnie nie chce. Będę wdzięczna za mądre głosy.