katasiap
05.10.04, 13:49
Opowiem Wam jak to miało być... Ogród wielki i zupełnie pusty, trochę jeszcze
pobojowisko po budowie. Zawsze czasu brakowało, żeby cokolwiek tam zrobić.
Czekałam na wiosnę, bo wtedy spodziewałam się Dzidziusia i miałam nadzieję,
że dłuższy urlop macierzyński pozwoli mi urządzić ogród marzeń.
Miało być tak pięknie - starszy synek bawi się w piaskownicy, a mała córeczka
śpi w wózku w ogrodzie. W końcu przecież niemowlaki większą część dnia śpią,
prawda? Przynajmniej łudziłam się, że drugie będzie spało, skoro pierwsze nie
chciało. Coś mi się powinno od życia należeć...
W marcu mąż przygotował kawałek ziemi pod roślinki, ale nie posadziliśmy tam
nic konkretnego, bo przecież dzieci ważniejsze! Posiałam warzywka na zupki
dla Młodej. Już prawie wszystkie wzeszły gdy pojawił się kret. Cwaniaczek!
Naokoło stary "trawnik" (więcej tam perzu i zielsk niż trawy), ziemia
gliniasta - ciężko było się mu przekopać to przylazł na warzywnik - tam
mięciutko, wygodnie. Nie mam nic przeciwko kretom, ale czemu to właśnie ja???
Z marchewek zostało średnio po kilka w rządku (a ja guła myślałam, że będę
musiała przerywać hi hi).
Wykorzystując 15-20 minutowe drzemki Małej usiłowałam nie dopuścić, żeby mi
tych marnych kilka grządek zarosło chwastami.
Niestety sporo czasu i energii straciłam walcząc z kurami sąsiada i skutkami
ich wyczynów w moim ogródku. Ogrodzenie od tej strony może za rok się uda
zrobić. Wiecie jakie kury są wredne?? Dzięki ich kopaniu sobie dołków w
których się można wylegiwać nie doczekałam się żadnego ogórka!
Niedawno posadziłam truskawki i kury znowu harcują.
Gdzieś jakoś w lipcu dojrzał zielony groszek. Okazało się, że mój 3-letni
synek uwielbia groszki. Żaden strąk nie miał szans porządnie dojrzeć -
Mateusz wyjadał nawet zaczątki kuleczek ... 50 razy dziennie sprawdzał, czy
aby czegoś nie przeoczył. Przy okazji stratował mi sporo roślinek :-(
(Trzylatek wszystko rozumie, ale nawet jak się stara uważać, to za 5 minut
zapomni....)
Teraz wróciłam do pracy (i tu na forum HURA), a mój ogród jak był pusty tak
jest nadal. I kompletnie nie wiem kiedy ja go urządzę...
A miało być już tak pięknie.
:-)
Katasia