Dodaj do ulubionych

chory kasztanowiec

10.06.02, 20:10
Na liściach dużego kasztanowca w moim ogrodzie pojawiły się duże, jasno rude
plamy. Chyba jest chory, ale jak mu pomóc. Liście na razie nie opadają.
Pozdrowienia.
Obserwuj wątek
    • antares777 Re: chory kasztanowiec 10.06.02, 21:52
      Witajcie!
      Na liściach mojego młodziutkiego, w tym roku posadzonego kasztanowca, pojawiły
      się drobne - do 1 cm średnicy - plamy koloru zakrzepłej krwi. W miejscu plam
      liść jest twardy, sztywny - jak z kalki technicznej. Znajomy twierdzi, że to
      już po drzewku.
      RRRaaaaatuuunkuuuu!

      Stary zgred
      • piasia Re: chory kasztanowiec 11.06.02, 09:06
        Szrotówek kasztanowiaczek!!!!!!!!

        Obrzydliwe bydlę, pożarło wszystkie kasztanowce w Częstochowie i okolicach.
        Środków chemicznych na razie na to draństwo nie ma, bo pojawiło się w Polsce
        bardzo niedawno i jeszcze nie wiadomo, czym zwalczać. Można próbować - ale jak
        opryskać całe drzewo? W dodatku larwy siedzą w liściach, i mało czym się
        przejmują. Ratunek jest jeden - jesienią wygrabić i wyzbierać wzsystkie liście
        co do jednego i spalić. Pomaga - niszczy zimujące larwy.
        Z pozdrowieniami
        Piasia

        PS: a może ktoś zna środek, który działa na to draństwo? Jurku, liczymy na
        Ciebie!
        • milda Re: szrotówek 12.06.02, 09:56
          Sprawdziłam informacje o szrotówku, ale nie dowiedziałam się, jak wygląda. Na
          liściach mojego kasztanowca żerują 3-5mm larwy, żółte z czarnym wnętrzem. Czy
          to ta bestia? Może da się jakoś je wytruć, ale z ogrodu korzystają psy, dzieci,
          dzikie koty i mnóstwo ptaków - nie chcę im robić krzywdy. Bardzo dziękuję za
          dotychczasową pomoc i proszę o więcej. Pozdrowienia.
    • jerzy.wozniak Re: chory kasztanowiec 11.06.02, 19:22
      Witam na forum Gazety!
      Kasztanowce rzadko chorują i są bardzo odpornymi drzewami. W latach
      dwudziestych zawleczono do Europy groźna chorobę grzybową guignardię. Jak dotąd
      nie ma na nią skutecznego lekarstwa chociaż pomaga opryskiwanie drzew
      fungicydami takimi jak Carpene 65 WP. Należy też grabić i palić wszystkie
      liście także na sąsiednich działkach.
      Obżeranie liści to nasz dobry znajomy chrabąszcz majowy. Może on spowodować tak
      zwany gołożer czyli zjeść prawie wszystkie liście co znacznie osłabia drzewo i
      przyczynia się do zachwiana jego metabolizmu. Chrabąszcze są bezkarne, gdyż
      jedynym ich wrogiem są ptaki, ale tych jak wiadomo coraz mniej, za to coraz
      częściej je widać na stołach Hiszpanii, Francji czy degustujących w skowronkach
      Włoszech. Czyli bye bye kasztanowcu. Guignardia jest już opanowywana
      fungicydami nowej generacji, jednak opryski są drogie i rzadko się je stosuje w
      miastach, skąd choroba rozprzestrzenia się na ogrody. Są teorie, że naprawdę
      zdrowe drzewa nie są atakowane, ale w miastach większość drzew jest osłabiona
      nadmiarem chloru i innych szkodliwych soli gromadzących się pod wpływem solenia
      ulic. Kasztanowce są na to niezwykle wrażliwe i objawy chlorozy widać u nich od
      razu. Stad nie należy ich sadzić przy arteriach komunikacyjnych szczególnie
      często solonych zimą.
      Powodzenia,
      Jerzy Woźniak
      • jerzy.wozniak Re: chory kasztanowiec 13.06.02, 08:32
        Jeszcze raz wtrącam swoje trzy grosiki!
        Motyle z rodzaju kibitnikowatych do których należy rodzaj szrotówka, to
        niewielki drobne motyle których larwy minują liście drzew lub korę młodych
        siewek. Miny od plam powstałych na skutek grzyba jest niezwykle łatwo odróżnić,
        gdyż w początkowej fazie żerowania korytarz gąsienicy jest przezroczysty i
        widać w nim np. jej kupki. Dopiero później ciemnieje i w miarę żerowania liść
        brązowieje. Nie ma to nic wspólnego z plamami grzybowymi. Szrótowki zwalczamy
        opryskując rośliny dwa razy w roku w maju i lipcu, gdyż motyl ten ma zwykle
        dwie generacje. Bardzo łatwo go zniszczyć paląc opadłe liście, gdyż poczwarki
        zimują wewnątrz miny. Wątpię więc, że to ten szkodnik wywołał takie
        spustoszenie. Nawet pospolity szrotówek bukowiaczek żerujący na bukach nie
        stanowi większego problemu. Przypuszczam, że złożyło się tu kilka czynnikow –
        guignardia, kasztanowiec i jakiś gatunek szrotówek. Weźcie tez pod uwagę, że
        leczenie drzew w zanieczyszczonych aglomeracjach miejskich to tak jak leczenie
        człowieka chorego na nerki, wątrobę, serce, płuca, reumatyzm i raka. Rokowania
        jak mówią lekarze są w tym wypadku niepomyślne. Najpierw wiec zwalczmy
        zanieczyszczenia miast, później posadźmy drzewa zanoszące „atmosferę” wielkiego
        miasta, (obsadzonego obecnie przez speców z SGGW gatunkami tak mało odpornymi
        na warunki miejskie jak topole czy kasztanowce), a później narzekajmy na
        uciążliwą walkę ze szkodnikami. Nie wiem czy wiecie, że w pobliżu ruchliwej
        jezdni nie tylko śmierdzą spaliny i unosi się tuman kurzu, ale co najgorsze dla
        roślin temperatura powietrza nagrzanego przez mający 60C asfalt jest około 5-6
        stopni wyższa niż w otwartym „normalnym” terenie. Powietrze jest dodatkowo
        wybitnie wysuszone, a do korzeni nie dociera woda gdyż są przykryte
        chodniczkiem czy kosteczką bauma co by było piknie. Nie dziwmy się więc ze
        wiele gatunków drzew w tych warunkach staje się nie odporne na większość nawet
        stosunkowo mało inwazyjnych chorób czy szkodników. One są chore z powodu naszej
        głupoty!!!!!!
        Pozdrowienia,
        Jerzy Woźniak
        • leda Re: chory kasztanowiec 03.07.02, 13:46
          > Wątpię więc, że to ten szkodnik wywołał takie
          > spustoszenie.

          A jednak.
          Nie przecze, ze wspomniane przez eksperta czynniki (grzyb + zanieczyszczenia) nie maja znaczenia, ale w
          tym konkretnie przypadku glownym winowajca (przynajmniej w Malopolsce) jest jednak szrotowek.

          > Nie dziwmy się więc ze
          > wiele gatunków drzew w tych warunkach staje się nie odporne na większość nawet
          > stosunkowo mało inwazyjnych chorób czy szkodników. One są chore z powodu naszej
          > głupoty!!!!!!

          Jezeli miala to byc mysl ogolna, to zgoda, ale w przypadka obecnych problemow kasztanowcow w Polsce
          jest to argument chybiony. Powod? Otoz kasztanowce sa atakowane z jednakowa sila w miastach, na
          obrzezach miast oraz w odleglych od miast lasach. Przykladem niech beda liczne kasztanowce w lasach
          Beskidu Makowskiego, ktore wygladaja w tej chwili jednakowo zalosnie jak te z centrum Krakowa.
          Oczywiscie mozna kontrargumentowac, ze nie ma juz w Polsce miejsc wolnych od zanieczyszczen etc etc.
          Pragne jednak zauwazyc, ze istnieje roznica w skali zanieczyszczen centrum aglomeracji i lasow w
          Beskidach, a roznicy w stopniu zaatakowania kasztanowcow w obu miejscach nie ma. Uwazam to za
          dowod empiryczny, ze pomysl z chloroza i ogolnie zanieczyszczeniami nie jest kluczem do rozwiazania
          tego problemu.
          Pozdrawiam

          M. Leda
    • antares777 Podziękowania 12.06.02, 02:04
      Witajcie!

      Chciałbym serdecznie podziękować PiAsi i Panu Jurkowi za okazane
      zainteresowanie. Idąc wskazanymi przez Was tropami, pobuszowałem (korzystając z
      wyszukiwarek internetowych) po sieci krajowej i światowej. Obejrzałem wiele
      zdjęć uszkodzonych liści przeróżnych roślin i to pozwoliło mi zidentyfikować
      plamy na moim drzewku jako g..... niech ją diabli wezmą, razem z jej nazwą
      (oczywiście mam na myśli chorobę).

      Na stronie:
      szkolkarstwo.rolnictwo.pl/artykul.php?np_id=4&np_rok=1999&id=460
      natrafiłem na artykuł, co prawda nie dotyczący kasztanowca, lecz chorób
      wiciokrzewu i suchodrzewu, m.in. zaatakowanych tym grzybem. Jest tam również
      wymieniony szereg preparatów zalecanych do jego zwalczania. Jednak nie wiem,
      czy będą one skuteczne w leczeniu również kasztanowca.

      Serdecznie pozdrawiam

      Stary zgred
    • jerzy.wozniak Re: chory kasztanowiec 12.06.02, 07:28
      Tak, będą skuteczne jednak tu mała uwaga, często są to środki bardzo toksyczne
      i dlatego sprzedawane tylko szkółkarzom.
      Pozdrawiam,
      Jerzy Woźniak
      • piasia Re: chory kasztanowiec 12.06.02, 09:14
        A może nie grzyb, tylko jednak szrotówek?....

        Znalazłam artykuł o tym szkodniku, jak niszczy wrocławskie kasztanowce:

        www.eko.wroc.pl/info/prasa/92000/1809niema.html

        Niszczy też kasztanowce w Częstochowie, jak się uda podeslę zdjęcie
        zaatakowanego liścia.
        Na razie opis:
        Na liściu są jasnobrązowe plamy, okrągłe i podłużne - tzw. miny, czyli wyżarte
        przez szkodnika korytarze. Liście są osłabione, brązowieją i opadają.

        Krewniaka tego żarłoka, szrotówka białaczka zwalcza się preparatami Talstar,
        Karate, Fastac.
        Kończę, pozdrawiam, idę zdobywać zdjęcie.
        • milda Re: chory kasztanowiec 12.06.02, 10:04
          piasia napisał(a):

          > A może nie grzyb, tylko jednak szrotówek?....
          >
          >
          >> Na razie opis:
          > Na liściu są jasnobrązowe plamy, okrągłe i podłużne - tzw. miny, czyli wyżarte
          > przez szkodnika korytarze. Liście są osłabione, brązowieją i opadają.
          >
          > Krewniaka tego żarłoka, szrotówka białaczka zwalcza się preparatami Talstar,
          > Karate, Fastac.
          > Kończę, pozdrawiam, idę zdobywać zdjęcie.

          Też spróbuję zdobyć zdjęcie. Nie wiem czy uda mi się z moimi draniami coś zrobić,
          ale przynajmniej będę wiedzieć, jak się nazywają.
        • antares777 Re: chory kasztanowiec 12.06.02, 13:56
          piasia napisał(a):

          > A może nie grzyb, tylko jednak szrotówek?....
          >
          > Znalazłam artykuł o tym szkodniku, jak niszczy wrocławskie kasztanowce:
          >
          > <a href="www.eko.wroc.pl/info/prasa/92000/1809niema.html"target="_blank"
          > >www.eko.wroc.pl/info/prasa/92000/1809niema.html</a>
          >
          PiAsiu!

          Ślicznie dziękuję Ci za zaangażowanie. Zaraz zrobię zdjęcia, ale ponieważ dopiero
          co założyłem nowy film, nie wiem, kiedy będę mógł nadesłać Ci zdjęcia. Szkoda, że
          względy techniczne nie pozwalają na nadsyłanie zdjęć na forum - była zresztą
          tutaj na ten temat nie tak dawno dyskusja - niech ten wątek będzie przykładem na
          to, że to by sie przydało.
          Uszkodzenia liści mojego drzewka najbardziej przypominają te, które znalazłem na
          stronach internetowych:
          www.landwirtschaft-mlr.baden-
          wuerttemberg.de/la/lvwo/Veroeff/Schwarzfaeule.htm - zdjęcie lewe
          oraz:
          www.wsl.ch/forest/wus/pbmd/rosskastanie/diagnosehilfe.htm - w dziale
          Blattbräune-Pilz

          Szukając poprzednio, też znalazłem artykuł o katastrofie wrocławskiej - tyle że
          inny - ale w tej chwili nie udało mi się go namierzyć. Jeśli go spotkam,
          niezwłocznie podam Ci namiary. Szkoda, że zdjęcia w nich są tak mało czytelne.

          Z pomachiwajkami

          Stary zgred

          • piasia Re: chory kasztanowiec 13.06.02, 08:44
            antares777 napisał(a):
            > Uszkodzenia liści mojego drzewka najbardziej przypominają te, które znalazłem n
            > a
            > stronach internetowych:
            > <a href="www.wsl.ch/forest/wus/pbmd/rosskastanie/diagnosehilfe.htm"targe
            > t="_blank">www.wsl.ch/forest/wus/pbmd/rosskastanie/diagnosehilfe.htm</a> - w dz
            > iale
            > Blattbräune-Pilz

            No i jestem w kropce, czy to co zaatakowało częstochowskie Kasztanowce to na
            pewno szrotówek czy ta .... gi... gi...
            Bo objawy - trochę podobne.
            Na pociechę dodam, że u nas po dwóch latach grabienia i palenia liści miejskie
            kasztanowce mają się lepiej.
    • beta12 Re: chory kasztanowiec 15.06.02, 23:59
      W łodzi też grasuje .Podobno niema na to rady.Opisują tą chorobę w
      gazecie łódż wyborcza
    • antares777 Re: chory kasztanowiec 30.06.02, 22:01
      Witajcie!
      Pragnę poinformować zainteresowanych, że zgodnie z obietnicą, wykonałem zdjęcia
      i przesłałem je do mildy, która rozpoczęła wątek, do PiAsi, która wykazała duże
      zainteresowanie tą sprawą i do naszego eksperta, Pana Jerzego, z prośbą o
      ostateczną identyfikację.
      Pan Jerzy potwierdził, że to świństwo, które zaatakowało mój kasztanowiec, to
      GUIGNARDIA. Ślicznie mu dziękuję. Jutro jadę szukać Carpene 65WP.
      Z pomachiwajkami
      Wasz stary zgred
      • maciekwiercinski Re: chory kasztanowiec 30.06.02, 22:29
        Witam!

        A ja mam radę na wszystkie te choroby...

        I nie jest to kwestia pieniędzy...

        Bo podobno leczenie jednego drzewqa w mieście kosztuje pare ładnych tysięcy...

        KTO NA TO DA FORSĘ...?

        MOJA RADA JEST TAKA SAMA JAK DLA Gor Izerskich czy Pienin, w ktorych należy
        wyrąbać świerki i poisadzić buki, klony i inne porządne drzewa...

        Czyli siekiera drwale...

        WyrĄbać wszystkie te wynalazki jak kasztanowce...

        I posadzić porządne drzewa!

        BUKI; SOSNY CZARNE; MODRZEWIE; DĘBY np CZERWONE
        • antares777 Do Wiercińskiego 30.06.02, 23:56
          maciekwiercinski napisał(a):

          > Witam!
          >
          > A ja mam radę na wszystkie te choroby...
          >
          > I nie jest to kwestia pieniędzy...
          >
          > Bo podobno leczenie jednego drzewqa w mieście kosztuje pare ładnych tysięcy...
          >
          > KTO NA TO DA FORSĘ...?
          >
          > MOJA RADA JEST TAKA SAMA JAK DLA Gor Izerskich czy Pienin, w ktorych należy
          > wyrąbać świerki i poisadzić buki, klony i inne porządne drzewa...
          >
          > Czyli siekiera drwale...
          >
          > WyrĄbać wszystkie te wynalazki jak kasztanowce...
          >
          > I posadzić porządne drzewa!
          >
          > BUKI; SOSNY CZARNE; MODRZEWIE; DĘBY np CZERWONE

          A jo mom tyż sposób na Twojo choroba:
          Weź sa synek młotek a klupnij sie w gowa i słuchej jak oddowo. I nie dziwuj sie,
          przeca jest blank pusto. Ino fajnie cyluj, cobyś oka tak jak rozumu nie postradoł.
          Z pomachiwajkami
          Stary zgred


          • maciekwiercinski Re: Do Wiercińskiego 01.07.02, 20:58
            antares777 napisał(a):

            > maciekwiercinski napisał(a):
            >
            > > Witam!
            > >
            > > A ja mam radę na wszystkie te choroby...
            > >
            > > I nie jest to kwestia pieniędzy...
            > >
            > > Bo podobno leczenie jednego drzewqa w mieście kosztuje pare ładnych tysięc
            > y...
            > >
            > > KTO NA TO DA FORSĘ...?
            > >
            > > MOJA RADA JEST TAKA SAMA JAK DLA Gor Izerskich czy Pienin, w ktorych należ
            > y
            > > wyrąbać świerki i poisadzić buki, klony i inne porządne drzewa...
            > >
            > > Czyli siekiera drwale...
            > >
            > > WyrĄbać wszystkie te wynalazki jak kasztanowce...
            > >
            > > I posadzić porządne drzewa!
            > >
            > > BUKI; SOSNY CZARNE; MODRZEWIE; DĘBY np CZERWONE
            >
            > A jo mom tyż sposób na Twojo choroba:
            > Weź sa synek młotek a klupnij sie w gowa i słuchej jak oddowo. I nie dziwuj sie
            > ,
            > przeca jest blank pusto. Ino fajnie cyluj, cobyś oka tak jak rozumu nie postrad
            > oł.
            > Z pomachiwajkami
            > Stary zgred
            >
            > Witam!

            Lekarzu lecz się sam.

            Bo to TY zdradzasz objawy choroby...

            Gdy na na rozsądne rady reagujesz w powyższy sposób.

            I gdy zwracasz się do mnie to pisz po polsku...

            Pozdrawiam rozsądnych.

            Maciek

            • antares777 Re: Do Wiercińskiego 01.07.02, 21:30
              maciekwiercinski napisał(a):


              > > maciekwiercinski napisał(a):
              > >
              > > > Witam!
              > > >
              > > > A ja mam radę na wszystkie te choroby...
              > > >
              > Lekarzu lecz się sam.
              >
              > Bo to TY zdradzasz objawy choroby...
              >

              Jeśli chcesz leczyć - zapoznaj się najpierw dokładnie z historią choroby, a
              później zastanów, czy przepisana terapia pasuje do tego akurat przypadku.

              Inne postępowanie zawsze będzie uznawane za błąd w sztuce.

              Z pomachiwajkami
              Stary zgred
              • ptasik Strasznie mi żal kasztanów 01.07.02, 21:57
                (wiem, wiem poprawnie kasztanowców, ale mnie żal kasztanów)
                te piekne wielkie drzewa kojarzyć mi się zawsze będą z okresem studiów we Wrocławiu. Pod moim akademikiem, na terenie uczelni rosło mnóstwo pieknych zdrowych kasztanów. Wszędzie w okolicy były ...
                Jednego roku, w czasie takiej sentymentalnej podróży w tamte okolice nawet ukradłam kilka sadzonek, coby je posadzić u siebie w ogrodzie...
                Za sucho, za lekka ziemia i niestety nie utrzymały się
                Ale sentyment pozostał i jak patrzę jak chorują, bo u mnie w okolicy też jest to już widoczne gołym okiem , to żal, niesamowity żal...
                Od najmłodłodszych lat po dzis dzień bardzo lubię zbierać kasztany...
                Dlatego trzymam kciuki. Może w ramach szukania sposobu na ratowanie Wasych kasztanowców znajdziecie jakieś rozwiązanie do zastosowania na szerszą skalę
                W każdym razie zycze powodzenia
                Katula
                • maciekwiercinski Re: Strasznie mi żal kasztanów 01.07.02, 22:28
                  ptasik napisał(a):

                  > (wiem, wiem poprawnie kasztanowców, ale mnie żal kasztanów)
                  > te piekne wielkie drzewa kojarzyć mi się zawsze będą z okresem studiów we Wrocł
                  > awiu. Pod moim akademikiem, na terenie uczelni rosło mnóstwo pieknych zdrowych
                  > kasztanów. Wszędzie w okolicy były ...
                  > Jednego roku, w czasie takiej sentymentalnej podróży w tamte okolice nawet ukra
                  > dłam kilka sadzonek, coby je posadzić u siebie w ogrodzie...
                  > Za sucho, za lekka ziemia i niestety nie utrzymały się
                  > Ale sentyment pozostał i jak patrzę jak chorują, bo u mnie w okolicy też jest t
                  > o już widoczne gołym okiem , to żal, niesamowity żal...
                  > Od najmłodłodszych lat po dzis dzień bardzo lubię zbierać kasztany...
                  > Dlatego trzymam kciuki. Może w ramach szukania sposobu na ratowanie Wasych kasz
                  > tanowców znajdziecie jakieś rozwiązanie do zastosowania na szerszą skalę
                  > W każdym razie zycze powodzenia
                  > Katula

                  Witam!

                  Pocieszę Cię Katulo!

                  To badziewie wszędzie we Wrocku ginie...

                  I jest słusznie wyrąbywane!

                  Bo to relikt upadłego komunizmu, którego mam nadzieję Ci nie żal...

                  Bo ja lubię gdy upada stare drzewo...

                  I w jego miejscu wyrasta tyle nowych...

                  Wreszcie może ktoś zacznie myśleć we Wrocku i zamiast tego badziewia bedzie się
                  sadzić np platany..?


                  Pozdrawiam!

                  Maciek
                  • antares777 Re: Strasznie mi żal kasztanów 02.07.02, 01:10
                    maciekwiercinski napisał(a):

                    > Witam!
                    >
                    > Pocieszę Cię Katulo!
                    >
                    > To badziewie wszędzie we Wrocku ginie...
                    >
                    > I jest słusznie wyrąbywane!
                    >
                    > Bo to relikt upadłego komunizmu, którego mam nadzieję Ci nie żal...
                    >
                    > Bo ja lubię gdy upada stare drzewo...
                    >
                    > I w jego miejscu wyrasta tyle nowych...
                    >
                    > Wreszcie może ktoś zacznie myśleć we Wrocku i zamiast tego badziewia bedzie się
                    >
                    > sadzić np platany..?
                    >
                    >
                    > Pozdrawiam!
                    >
                    > Maciek

                    Znacznie taniej będzie po wycięciu zalać powstałą dziurę zwykłym betonem i
                    zapewne tak się stanie. A jaka byłaby oszcędność, gdyby to samo zrobić z
                    Pieninami?

                    Przypomniała mi się taka historyjka z dawnych, komunistycznych czasów:

                    Na komisji poborowych stanął Jasiek.
                    - Jak się nazywacie?
                    - Nooooooooooooo Jasiek.
                    - To znaczy?
                    - Nnnoooo Jasiek, łod Kowolów. Tam mocie na kartce napisane.
                    Po krótkiej naradzie, przedstawiciele komisji postanowili wybadać delikwenta co
                    do jego możliwości intelektualnych.
                    - Mówicie Jasiek, że jesteście ze wsi. A jakie znacie zwierzęta?
                    - Nnnooo krowa, kuń, łowca, świnia, eeeeeee...
                    - A mucha, to też zwierzę?
                    - Niiiyyyyy.
                    - A to dlaczego?
                    - Bo z niyy ni ma pożytku.

                    Szkoda, że kasztanowce latać nie potrafią, bo byłoby jakieś uzasadnienie.

                    Z pomachiwajkami
                    Stary zgred

                    • maciekwiercinski Re: Strasznie mi żal kasztanów 02.07.02, 03:07
                      antares777 napisał(a):

                      > maciekwiercinski napisał(a):
                      >
                      > > Witam!
                      > >
                      > > Pocieszę Cię Katulo!
                      > >
                      > > To badziewie wszędzie we Wrocku ginie...
                      > >
                      > > I jest słusznie wyrąbywane!
                      > >
                      > > Bo to relikt upadłego komunizmu, którego mam nadzieję Ci nie żal...
                      > >
                      > > Bo ja lubię gdy upada stare drzewo...
                      > >
                      > > I w jego miejscu wyrasta tyle nowych...
                      > >
                      > > Wreszcie może ktoś zacznie myśleć we Wrocku i zamiast tego badziewia bedzi
                      > e się
                      > >
                      > > sadzić np platany..?
                      > >
                      > >
                      > > Pozdrawiam!
                      > >
                      > > Maciek
                      >
                      > Znacznie taniej będzie po wycięciu zalać powstałą dziurę zwykłym betonem i
                      > zapewne tak się stanie. A jaka byłaby oszcędność, gdyby to samo zrobić z
                      > Pieninami?
                      >
                      > Przypomniała mi się taka historyjka z dawnych, komunistycznych czasów:
                      >
                      > Na komisji poborowych stanął Jasiek.
                      > - Jak się nazywacie?
                      > - Nooooooooooooo Jasiek.
                      > - To znaczy?
                      > - Nnnoooo Jasiek, łod Kowolów. Tam mocie na kartce napisane.
                      > Po krótkiej naradzie, przedstawiciele komisji postanowili wybadać delikwenta co
                      >
                      > do jego możliwości intelektualnych.
                      > - Mówicie Jasiek, że jesteście ze wsi. A jakie znacie zwierzęta?
                      > - Nnnooo krowa, kuń, łowca, świnia, eeeeeee...
                      > - A mucha, to też zwierzę?
                      > - Niiiyyyyy.
                      > - A to dlaczego?
                      > - Bo z niyy ni ma pożytku.
                      >
                      > Szkoda, że kasztanowce latać nie potrafią, bo byłoby jakieś uzasadnienie.
                      >
                      > Z pomachiwajkami
                      > Stary zgred
                      >

                      Witam!

                      To jasne Zgredzie, że mucha to nie zwierzę...

                      Muchozolem ją!

                      I pluskwę też!


                      A kasztanowce wyrąbać jak i świerki w Pieninach...

                      No można podsiać tym badziewiem lasy.., by dziki miały w czym norzyć...

                      Ale lepsze dęby nawet i czerwone...

                      Pozatem kasztanowiec to wstrętny egzot...

                      A takie na tym forum jaśnie oświecony "EXPERT" tępi!


                      Pozdrawiam!

                      Maciek
    • antares777 Z ostatniej (prawie) chwili 23.07.02, 02:20
      Nasz ekspert, Pan Jerzy, był łaskaw podesłać mi na mój prywatny adres - bo
      możliwości techniczne tego forum nie umożliwiają publikacji zdjęć - pięć zdjęć
      liści kasztanowca, zaatakowanych przez guignardię, szrotówka i chlorozę.
      Pozwoliłem sobie na przesłanie ich dalej: do Mildy i Piasi, zainteresowanych
      tym problemem.
      Jednocześnie zacząłem przyglądać się dokładnie mojemu nieborakowi i
      stwierdziłem u niego i guignardię i szrotówka.
      Jak już wcześniej wspomniałem, jest to młode drzewko, w tym roku posadzone i
      zapewne obydwie choroby zostały przywleczone ze szkółki, w której go kupiłem.
      Ponieważ drzewko jest niewielkie - ma około 1,20m wysokości i mam dostęp do
      każdego liścia, a jednocześnie czytam, że jedynym skutecznym sposobem pozbycia
      się choróbsk jest palenie liści, wpadłem na pewien pomysł, którym chcę się z
      Wami podzielić i prosić o opinię.
      Jak oceniam, zmiany ochorobowe ojęły około 15% powierzchni wszystkich liści.
      Mój pomysł polega na tym, aby nie czekać na jesień, tylko teraz, za pomocą
      nożyczek powycinać chore miejsca, starając się oszczędzić jak najwięcej zdrowej
      tkanki, a to wystrzyżone zamienić w dym. Sądzę, że w ten sposób zatrzymam
      postęp choroby i dzięki temu mój nieborak w lepszej kondycji dociągnie do pory
      zrzucania liści.
      Co sądzicie o tym szaleńczym pomyśle?

      Z pomachiwajkami
      Stary zgred
      • piasia Re: Z ostatniej (prawie) chwili 23.07.02, 06:42
        Życzę powodzenia w tych wystrzygankach. I cierpliwości, bo to wszak
        benedyktyńska praca. A może by tak zatrudnić do tego zajęcia artystki ludowe,
        specjalizujące się w wycinankach? ;))))) Będzie nie tylko skutecznie, ale i
        ładnie!

        A na zdrowy rozum - chyba to dobry pomysł - zlikwidować szrotówka już teraz.
        Skoro drzewko małe, to można mu pomóc w ten sposób.
        A może troszkę inaczej - przyjrzyj się, gdzie w tych jasnych plamach siedzi
        żółty robal z czarnym wnętrzem i zgładź robala bez cięcia liścia. (nie proś
        mnie o pomoc w tym zajęciu, bo obrzydliwa jestem ;)))))
        • antares777 Re: Z ostatniej (prawie) chwili 23.07.02, 12:28
          Witam serdecznie!

          piasia napisała:

          > Życzę powodzenia w tych wystrzygankach. I cierpliwości, bo to wszak
          > benedyktyńska praca. A może by tak zatrudnić do tego zajęcia artystki ludowe,
          > specjalizujące się w wycinankach? ;))))) Będzie nie tylko skutecznie, ale i
          > ładnie!

          Dziękuję za dobre słowo. Chyba jednak z rady nie skorzystam, bo a nuż wyjdzie
          mi jakieś wiekopomne dzieło i przejdę do historii sztuki, jako prekursor rzeźby
          w niekonwencjonalnym tworzywie? ;)))))))))))))

          > A na zdrowy rozum - chyba to dobry pomysł - zlikwidować szrotówka już teraz.
          > Skoro drzewko małe, to można mu pomóc w ten sposób.
          > A może troszkę inaczej - przyjrzyj się, gdzie w tych jasnych plamach siedzi
          > żółty robal z czarnym wnętrzem i zgładź robala bez cięcia liścia. (nie proś
          > mnie o pomoc w tym zajęciu, bo obrzydliwa jestem ;)))))

          Jak zaznaczyłem - zrobię to sam, choć praca twórcza w TAKIM TOWARZYSTWIE
          mogłaby (mam taką nadzieję) dać nadspodziewane efekty ;)

          PiAsiu, proszę o uściślenie tego, co o sobie napisałaś: czy to jest innych
          opinia o Tobie - wtedy zabiję śmiałka, czy też tylko tak określiłaś jedną ze
          swoich cech? ;)))))

          Serdeczne pomachiwajki
          Stary zgred
          (ostatnio trochę odmłodniał)
          • maciekwiercinski Re: Z ostatniej (prawie) chwili 24.07.02, 01:29
            Witam!

            Pod wpływem tego watku przyglądalem się liściom kasztanowców...
            we Wrocławiu, w Warszawie, w Katowicach...

            Wszedzie te same objawy: liście wyglądają jak po ataku nukleranym...

            Może niezbyt silnym, ale tak mi się kojarzy, bo bardzo dużo jest jakby
            przypalonych...

            Własciwie trudno znależć zdrowe, calkiem zielone drzewa...

            Gdyby ta choroba rozprzestrzeniala się dalej...

            I nie znaleziono by nowych odponych na nią klonów...

            To kasztanowce nie będą raczej długo zdobiły naszych ulic...

            W parkach jakby lepiej, bo drzewa wydają się zdrowsze.

            Pozdrawiam!

            Maciek
            • leda Re: Z ostatniej (prawie) chwili 24.07.02, 02:06
              maciekwiercinski napisał:

              > Wszedzie te same objawy: liście wyglądają jak po ataku nukleranym...

              Maciek!!! To naprawde Ty???
              Ty sie naprawde przejmujesz tymi kasztanowcami?
              Przypomne Ci, ze dotychczas prezentowales poglad, ze to swietnie, gdy jeden
              przybysz dokonuje eksterminacji drugiego, bo w ten sposob natura powraca do
              rownowagi, jaka utracila na skutek zlodowacen (to na marginesie naszej dyskusji o
              ostnicach i robiniach).
              Tymczasem gdy szrotowek (obcy przybysz) eksterminuje kasztanowca (tez obcy, bo
              reka ludzka wprowadzony), to Cie martwi???
              No to sie chlopie w koncu zdecyduj.
              Pozdrawiam

              Marek Leda

              PS. Osobiscie uwazam, ze szrotowka nalezy zwalczac, o ile sie dowiemy jak :-))


              • piasia Re: Z ostatniej (prawie) chwili 24.07.02, 07:59
                Te przypalone na brzegach liście to gorzej niż atak nuklearny. To chloroza,
                czyli reakcja na przesolenie gleby.

                A ze szrotówkiem da się walczyć! Trzeba grabić liście i palić. To skutkuje.
                Częstochowskie kasztanowce, jeszcze dwa lata temu biedne i łaciate, teraz mają
                się coraz lepiej. Tzn. teraz już nie mają szrotówka, a wyłącznie oznaki
                chlorozy...

                Jest jeszcze metoda Antarresa, ale to chyba jako kara ;)))))))

                PS. Antarresie, wiem, że jesteś diabolicznie dokładny, więc uściślam:
                zwrot "jestem obrzydliwa" prawem kaduka funkcjonuje w mowie potocznej jako
                zamiennik zwrotu "to budzi moje obrzydzenie, brzydzę się". Używam go rzadko (bo
                ktoś może odebrac to jako wyjątkowo daleko posuniętą samokrytykę), ale w pełni
                świadomie, jako swoiste curiosum językowe :))))))
                Pozdrawiam
                Pi
                • maciekwiercinski Re:Wyciąć kasztanowce 24.07.02, 19:04
                  Witam!

                  Kasztanowce są drzewami wyłącznie ozdobnymi, bez znaczenia użytkowego...

                  Więc jeśli jakieś ścierwo go zjada...

                  To należy pomóc ścierwu...

                  Bo opryski w mieście...

                  Nie powinny mnie truć...

                  Pozatem są wartościowsze drzewa...

                  Jeżeli to prawda, że nie wytrzymują soli to należy je eliminować z nasadzeń
                  przydrożnych...

                  I tyle...


                  Pozdrawiam!

                  Maciek
                  • antares777 Re:Wyciąć kasztanowce 25.07.02, 02:37
                    Do PiAsi!

                    Dziękuję, zdjęłaś mi kamień z piersi. Już chciałem stawać w szranki.

                    Do Wiercińskiego!

                    maciekwiercinski napisał:

                    > Witam!
                    >
                    > Kasztanowce są drzewami wyłącznie ozdobnymi, bez znaczenia użytkowego...

                    Tak, tak, tak.....

                    Mucha to nie zwierzę, bo z niej nie ma pożytku.
                    Z tego samego powodu kasztanowce nie są roślinami. Trzeba będzie teraz oświecić
                    cały świat botaników i nie tylko.

                    Czy ozdoba to nie funkcja użytkowa? To po jaką cholerę rzesze uczestników tego
                    forum grzebią w ziemi? Czy dlatego, że mieli przodka - kreta, czy dlatego by
                    ozdobić swój świat?
                    A choćby to, o czym pisała Katula: kasztany. Brązowe, połyskliwe, jedyne w
                    dotyku. Czy one nie są warte tego, by uszanować i starać się ocalić to drzewo?
                    Czy nasze dzieci i wnuki muszą być kalekie o doznania związane z kasztanami?
                    Dla mnie, gdy byłem dzieckiem, zawsze stanowiły wielkie przeżycie, a gdy trochę
                    już odrosłem i dałem taki brązowy połysk dziewczynie... Za samo spojrzenie jej
                    oczu jestem gotów wybić wszystkich wiercińskopodobnych do nogi.

                    Stary zgred
                    Wkurzony więc nie pomachuje lecz wierzga
                    • piasia Re:Wyciąć kasztanowce 25.07.02, 07:42
                      Najpierwsze przeżycia: - kolczaste zielone łupiny, a w nich skarb, błyszczący
                      tym jedynym odcieniem brązu. I zdumienie, gdy w którejś łupinie był
                      kasztan "srokaty", biały w brązowe łatki. I całe hordy ludzików, zwierzątek (
                      do historii rodzinnych przeszła krówka, która miała wymiona z łebków od
                      zapałek).

                      Przeżycia późniejsze: zgodnie z przysłowiem "uczcie się bo kasztany kwitną" do
                      matury wkuwałam siedząc pod kasztanem.

                      Jeszcze późniejsze: odkrycie, że kwiaty kasztanowca mają w środku łatki - żółte
                      albo czerwone, zależnie od tego, czy odwiedził je już zapylający owad.

                      I jeszcze późniejsze: gdy dostałam wiersz (chyba Słonimskiego) zaczynający się
                      od słów "gdy Cię ujrzałem raz pierwszy, mokre pachniały kasztany..."

                      I te przeżycia, co jeszcze przede mną (albo może jakoś mnie ominą, co daj Boże):
                      gdy zaczną mi doskwierać różne żylaki - zewnętrzne i wewnętrzne (brrrrr) -
                      wtedy stosuje się m.in. maść z kasztanowca, która uszczelnia i wzmacnia żyły.
                      To nie żadne klituś bajduś wioskowych znachorek. To dowiedzione działanie.
                      Wystarczy zajrzeć do pierwszej lepszej apteki, by zobaczyć ile tam jest
                      preparatów.

                      Jeżeli poprzednie przeżycia nie są dla Maćka dowodem na wartość użytkową
                      kasztanowca, to może ten ostatni punkt przemówi mu do rozsądku. Może przekona
                      się na własnej skórze (tzn. żyłach) że bez kasztanowców ani rusz.
                  • jagoo Re:Wyciąć kasztanowce 27.07.02, 10:30
                    Jako ze dałeś się poznać jako osoba o pewnej, choć raczej teoretycznej wiedzy
                    na temat roślin to zdziwiło mnie twoje pacnięcie na temat "egzotów". Radzisz
                    wywalić kasztanowce, bo to "egzoty" a w to miejsce sadzić sosny czarne,
                    modrzewie, platany, buki, dęby i dęb czerwone.
                    LOL do kwadratu!
                    Od kiedy to sosna czarna jest gatunkiem rodzimym? To samo dąb czerwony i
                    platan – egzoty czystej wody. Buk jest rodzimy, choć tylko na części obszaru
                    Polski. Modrzew – niby jest cos takiego jak modrzew polski, ale w polskich
                    szkółkach jakoś go nie widać a sadzony jest głównie modrzew japoński. Z
                    wymienionych przez ciebie bez zastrzeżeń przez kryterium rdzenności przechodzi
                    tylko dąb szypułkowy.
                    Jest jeszcze sprawa zdrowotności – z gatunków przez ciebie wymienionych tylko
                    sosnę czarną można uznać za drzewo wyróżniające się w kwestii odporności na
                    choroby i szkodniki, jednak jej wyjątkowa wrażliwość na sól praktycznie
                    uniemożliwia jej stosowanie w miastach (samochody rozchlapują sól nawet do 30 m
                    od skraju drogi, było to widać choćby tej wiosny – całe połacie zbrązowiałych
                    sosen, żałosny widok)
                    Oczywiście zgodzę się, że buk, platan czy dąb jest drzewem nieco odporniejszym
                    na choroby i szkodniki niż kasztanowiec, co więcej – zgodzę się z tym, że są to
                    drzewa zwyczajnie ładniejsze, ALE:
                    Zdrowotność i uroda nie są jedynymi kryteriami przy planowaniu zieleni w
                    miastach.
                    Liczą się jeszcze: szybkie tempo wzrostu w młodości a później wolne, zdolność
                    do szybkiego wykształcenia prostego i silnego pnia, alergenność, dostępność w
                    szkółkach roślin kilkuletnich, o wykształconej koronie i pniu wystarczającej
                    grubości no i „last but not least” – cena.
                    Ponieważ dałeś się poznać jako teoretyk, więc z góry proszę: nie mów, że można
                    śliczne i tanie drzewka kupić w szkółkach leśnych, bo takie dwuletnie siewki to
                    można sadzić we własnym ogródku a nie w mieście.
                    Dowiedz się ile wynosi budżet twojego miasta na nowe obsadzenia a potem sprawdź
                    ile kosztuje odpowiednio ukształtowane drzewko dębu (korona wrzecionowata,
                    formowana, wiek min. 5 lat) – raczej w szkółce zachodniej, bo u nas nie
                    spotkałam...
                    Pozdrawiam, Ewa.
                    • maciekwiercinski Re:Wyciąć kasztanowce 31.07.02, 10:30
                      Witam!

                      A ładnie to tak...
                      Aż 3 na jednego?

                      Zanim zarzucimy uprawę kasztanowców zastapmy je innymi zncznie wartościowszymi
                      gatunkami...

                      1. dęby: możliwa uprawa kilku gatunków, z których najważniejsze i
                      najodporniejsze są: dąb czerwony, bezszypułkowy, szypułkowy
                      2. sosny: czarna, żółta,banksa, limba, rumelijska
                      3. świerki: kłujący, serbski, biały, engelmana
                      4. modrzewie: nr1 m polski
                      5. jodły: jednobarwna, koreańska, arnolda, nikko
                      6. daglezje: zielona i modra
                      7. cisy
                      8. metasekwoja i taxodium
                      9. choiny: canadyjska i zachodnia
                      10.miłorząb
                      11. orzeszniki
                      12. klony
                      13. robinia, glediczja
                      15. ajlant
                      16. jałowce
                      17. platany


                      Widać, że jest bardzo wiele gatunków, które są i ładniejsze i znacznie
                      wartosciowsze od kasztanowców...

                      Cechują się ładnym pokrojem, są zdrowe i długowieczne, co również ma duże
                      znaczenie w zadrzewieniach miejskich...
                      Szczególnie przydatne są gatunki iglaste, które wydzielają znaczne ilości
                      olejków eterycznych, dzięki czemu przyczyniają się do do oczyszczania i
                      dezynfekcji powietrza w miastach...
                      Pozatem u zimozielonych odpada problem zaśmiecania ulic liśćmi...

                      Liściate wymienione przeze mnie charakteryzują się wielką odpornościa na
                      zanieczyszczenia przemysłowe i długim czasem życia, co ma podstawowe znaczenie
                      w miastach, gdzie wycinka suszek jest zdecydowanie kosztowniejsza niż w polu,
                      czy lesie...

                      Leczenie jednego dużego drzewa w warunkach Wrocławia kosztuje kilka tysięcy
                      złotych, co w zupełności wystarcza na wycięcie i posadzenie wielu drzew...

                      Szkólki leśne prowadzą wiele gatunków spoza listy podstawowych gatunków
                      leśnych, sam się zaopatrywałem po cenach będących małym ułamkiem żądanych w
                      pktach sprzedaży dla działkowców...

                      O czym Moi Szanowni Adwersarze zdają się nie pamiętać, to szkólki
                      zadrzewieniowe są czymś zupełnie innym niż szkólki leśne czy szkólki materiału
                      ozdobnego...
                      W warunkach tych szkółek produkcja materialu zadrzewieniowego jest znacznie
                      tańsza niż skłonni są Państwo przypuszczać...

                      Pozatem względy sentymentalne i pełnienie przez kasztanowce funkcji "kalendarza"
                      dla uczniów nie jest żadnym poważnym argumentem za utrzymywaniem tego
                      nieudanego gatunku w uprawie...

                      Ostatnio obserwowałem wiele kasztanowców rownież w terenach wiejskich,
                      wszystkie one zdradzały podobne objawy jak te miejskie...
                      Dlatego teza, rodem z greepeasu, jakoby szpetność kasztanowców była spowodowana
                      soleniem..., nie wytrzymuje już tej jakże pobieżnej krytyki...

                      Zatem kasztanowce należy wyciąć, zastapić je wartościowymi gatunkami, pozatem
                      należy zaprzestać produkcji tego nieudanego i szpetnego drzewa w szkólkach...

                      Miłośnicy tego dziwoląga nie powinni za nim płakać.., gdyż podobny los spotakał
                      wiele znacznie piękniejszych gatunków jak: wejmutka, czy wiązy...

                      Bo o tym jakie drzewa sadzić w miastach decydują względy praktyczne, pozatem
                      opryski w miastach są już zupełnym nieporozumieniem...



                      Pozdrawiam!

                      Maciek
                      • jagoo Re:Wyciąć kasztanowce 01.08.02, 10:05
                        maciekwiercinski napisał:

                        > Witam!
                        >
                        > A ładnie to tak...
                        > Aż 3 na jednego?
                        >
                        > Zanim zarzucimy uprawę kasztanowców zastapmy je innymi zncznie
                        wartościowszymi
                        > gatunkami...
                        >
                        > 1. dęby: możliwa uprawa kilku gatunków, z których najważniejsze i
                        > najodporniejsze są: dąb czerwony, bezszypułkowy, szypułkowy
                        > 2. sosny: czarna, żółta,banksa, limba, rumelijska
                        > 3. świerki: kłujący, serbski, biały, engelmana
                        > 4. modrzewie: nr1 m polski
                        > 5. jodły: jednobarwna, koreańska, arnolda, nikko
                        > 6. daglezje: zielona i modra
                        > 7. cisy
                        > 8. metasekwoja i taxodium
                        > 9. choiny: canadyjska i zachodnia
                        > 10.miłorząb
                        > 11. orzeszniki
                        > 12. klony
                        > 13. robinia, glediczja
                        > 15. ajlant
                        > 16. jałowce
                        > 17. platany
                        >
                        >
                        > Widać, że jest bardzo wiele gatunków, które są i ładniejsze i znacznie
                        > wartosciowsze od kasztanowców...
                        >

                        Nic nie mam przeciwko wymienionym drzewom, zwłaszcza platany i miłorzęby są
                        bardzo, bardzo...... ALE:
                        Pomijasz względy praktyczne. Jałowce, jodła koreańska, cis – pięknie, tylko na
                        jak długo? Każdy kto kiedykolwiek zajmował się zielenią w miastach wie, że 90%
                        sadzonych iglaków pada łupem złodzieji.
                        Drzewa liściaste z kolei jeśli są zbyt wątłe (cienki pień, słaba korona) z
                        reguły padają łupem miejscowych siłaczy co to dęby z korzeniami potrafią wyrwać
                        a już na pewno złamać...
                        Jak mówił poeta:
                        „....tak by nam się serce rwało do ogromnych, pięknych rzeczy
                        a tu pospolitość skrzeczy”
                        Czy wiesz ile lat musi mieć miłorząb żeby osiągnął wymaganą w obsadzeniach
                        minimalną grubość pnia (8-10 cm) I ile taki miłorząb kosztuje? – niewazne w
                        jakiej szkółce. Wierz mi, naszych miast na to nie stać.
                        Podobny problem z dębem czy bukiem.
                        Platany bardzo lubię ale niestety wiem, że są silnie alergenne i obawiam się,
                        że po radosnym okresie ich masowego sadzenia przyjdzie czas ich masowej wycinki
                        (tak samo było z topolami)
                        Taxodium to o ile pamietam roślina bagienna, więc w miastach może być
                        wykorzystana w bardzo, bardzo umiarkowanym zakresie. W dodatku chyba,
                        przynajmniej w młodości jest wrażliwa na przemarzanie.
                        I tak dalej i tak dalej.... Do kazdej z wymienionych przez ciebie roślin
                        możnaby się jakoś przyczepić. To po co rezygnować z kasztanowca którego wiele
                        osób tak lubi?



                        > Leczenie jednego dużego drzewa w warunkach Wrocławia kosztuje kilka tysięcy
                        > złotych, co w zupełności wystarcza na wycięcie i posadzenie wielu drzew...

                        Wyjasnij proszę skąd wziełeś tą liczbę. Kilka tysięcy na leczenie jednego
                        drzewa????
                        No chyba, że chodzi i jakis jednostkowy przypadek, zabytek przyrody w rodzaju
                        dębu Bartek.
                        Na pewno nigdzie nie wydaja tyle na jednego kasztanowca.


                        >
                        > Szkólki leśne prowadzą wiele gatunków spoza listy podstawowych gatunków
                        > leśnych, sam się zaopatrywałem po cenach będących małym ułamkiem żądanych w
                        > pktach sprzedaży dla działkowców...
                        >
                        > O czym Moi Szanowni Adwersarze zdają się nie pamiętać, to szkólki
                        > zadrzewieniowe są czymś zupełnie innym niż szkólki leśne czy szkólki
                        materiału
                        > ozdobnego...
                        > W warunkach tych szkółek produkcja materialu zadrzewieniowego jest znacznie
                        > tańsza niż skłonni są Państwo przypuszczać...

                        Czym, poza nazwą, różnią się szkółki roslin ozdobnych i szkólki roślin
                        zadrzewieniowych? Chyba tylko tym, że szkółki zadrzewieniowe rzadko oferują
                        dzewa szczepione, np. idealne dla miast formy kuliste różnych gatunków. A jeśli
                        już oferują to w cenie podobnej do zwykłych szkółek. Niestety, dobra jakość
                        kosztuje, niezależnie od tego jak nazwiemy sobie szkółkę...


                        >
                        > Bo o tym jakie drzewa sadzić w miastach decydują względy praktyczne, pozatem
                        > opryski w miastach są już zupełnym nieporozumieniem...
                        >

                        > .... i na tym należałoby skończyć. Więcej praktyki, mniej teorii, panom z
                        siekierami na razie dziękujemy.

                        P.S.
                        Pytanie praktyczne: gdzie kupujesz cydr, ja też chcę!
                        Pozdrawiam, Ewa.

                        >
                        > Pozdrawiam!
                        >
                        > Maciek
    • antares777 Propozycja nie do odrzucenia 31.07.02, 15:55
      No to wygląda na to, żeśmy dali sobie po razie, a nawet po więcej (może ktoś
      liczył) i teraz z czystym sumieniem możemy pójść na piwo. Dziewczęta maja prawo
      do wyboru napoju zastępczego.
      Maciek, a Ty jakie preferujesz: cienkusza czy raczej pełnosłodowe, powiedzmy
      21? Ja wybiorę mocniejsze, bo jest jak śmietana. :)

      Cóż, jeśli argumenty nie docierają, to trzeba sprawę przepchnąć przez bufet. ;)

      Z pomachiwajkami
      Stary zgred
      • maciekwiercinski Propozycja nie do odrzucenia, gdy już wytniemy.. 31.07.02, 19:20
        Witam!

        Gdy już wytniemy zbędne kasztanowce...

        To proponuję: Żywiec, Dębowe mocne, Mocny Okocim...

        Ostatnio też piję szkocki cydr z beczki...

        Fajna rzecz, polecam!

        Może dzieczyny cydr?


        Pozdrawiam!

        Maciek
        • antares777 Re: Propozycja nie do odrzucenia, gdy już wytnie 01.08.02, 23:42
          Witam serdecznie!

          maciekwiercinski napisał:

          > Ostatnio też piję szkocki cydr z beczki...

          Proszę bardzo, pij sobie cydr.
          Dla mnie to "egzot". Ja sobie każę "Suwalskie Mocne"

          Kilka dni temu nasz szanowny MJOT na stronach tego forum złożył deklarację, że
          jest leniem. Ja tez jestem tego usposobienia do pracy.

          A Ty jakbys się określił? Jesteś leniwy czy raczej pracowity?

          Z pomachiwajkami
          Stary zgred

          • maciekwiercinski Re: Propozycja nie do odrzucenia, gdy już wytnie 01.08.02, 23:59
            Witam!

            Cydr to wcale nie taki egzot...
            Tylko jabol z beczki...

            Co do pracowitości:

            To jestem niezwykle pracowity..,

            Nawet urodziłem na Święto Pracy, bo 3004.

            W ogóle to do pracy podchodzę z nabożną czcią i celebrą..,
            zanim się wezmę do jakiejkolwiek pracy, to

            długo myślę jak wspaniale jest pracować...

            A potem długo leczę skutki przepracowania...

            Pozdrawiam!

            Maciek

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka