jagoda_no
14.05.05, 12:46
Ten wątek powinien dać nadzieję wątpiącym.
Historia zaczyna się w zeszłym roku na wiosnę. Kupiłam dwa powojniki (jedna
to Ledóchowska), przygotowałam cudnie donicę, wykosztowałam się na ziemię, bo
to wielkie jest. Niestety nie przyjęły się. Myślałam, że ziemia kwaśna, czy
coś.
Już mi łzy obeschły po stracie, dzisiaj patrzę, a tu 40 centymetrowe pędy się
wiją. Byłam pewna, że to winobluszcz, który rośnie obok. Wogóle nie były te
powojniki zabezpieczone na zimę, no bo myślałam że ich nie ma. A one myk i
wzięły się do życia. Co za cudna niespodzianka!
No więc nie traćcie nadziei, że na drugi rok wzejdą i u was.
Pozdrawiam i wytrwałości życzę