Dodaj do ulubionych

plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/

17.05.06, 11:47
ogród sąsiaduje z dwoma posesjami na których panuje okropny bałagan, niestety
rosnący żywopłot /ok.1,50m/jest zbyt niski,aby skutecznie zakryć te
graciarnie.Jak zasłonić sobie ten przykry widok, myśleliśmy o jakimś wysokim
murze, ktory od naszej strony miałby wmurowane pojemniki na ziemię w ktorych
można sadzić rośliny, co myślicie, co mowią przepisy o stawianiu murów, a może
jakieś inne pomysły?
Obserwuj wątek
    • wami41 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 17.05.06, 20:31
      Przykro mnie ale ja mam tez takiego z marginesu spolecznego (nikogo nie chce
      urazic)co to swiatek i niedziela chodzi w gumowcach i kufajce no i oczywiscie
      porzadek na dzialce ma podobny do swojego wygladu. Mam dluga z nim granice
      wiec posadzilam rozne zimozielone i czekam kiedy zakryja ten burdel. Sprawdzam
      codziennie ile przyrosly. Posadzilam tez druga linie zwyklej wierzby
      energetycznej(taniutka 15gr.sadzonka), rosnie to jak szalone i pewnie w
      przyszlym roku strace ten burdel z oczu czego sobie bardzo zycze.
      • basia961 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 18.05.06, 03:19
        O ogrodzeniach było już dużo...
        Płot stawiany bez pozwolenia może mieć max. 180cm. Do wysokości 60cm może być
        pełny, powyżej musi być prześwit min. 25% - to znaczy że na każde 10cm jest
        7,5cm pełne i 2,5cm prześwit.
        • alfaxiii Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 18.05.06, 09:58
          Witam,
          jeśli chodzi o czas to polecam kukurydzę, odmianę dorastającą do 2,5 metra.
          Można kupić sadzonki na targowiskach. Można też posadzić bambusy. Są takie
          odmiany wyrastający ponad dwa metry i są mrozoodporne, można je uprawiać w
          naszym klimacie. Sadzonki widywałam na allegro. Jedna i druga roślina utworzy
          żywą, zieloną ścianę, którą mozna wykorzystać jako tło dla innych roślin.
        • d.wludyka Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 19.05.06, 08:30
          Nie wiem jak to jest z tymi płotami ale mój, na szczęście, dalszy sąsiad
          postawił sobie dookoła działki mur o wys. 240 cm i całkowicie bez prześwitów.
          Budowy muru z nikim nie uzgadniał i nie reagował na sprzeciwy sąsiadów -
          działka położona za miastem i mur bardzo gryzie się z krajobrazem więc nie wiem
          jak to jest z tymi przepisami.

    • podyanty Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 18.05.06, 11:53
      Znam ten bol wiec i wspolczuje Ci serdecznie. Tez mam takich nieco uciazliwych "kwaterunkowych"
      sasiadow z jednej strony ( tuz przy granicy : metalowa buda - skladzik bez drzwi, wieszak na pranie,
      przyczepa z jakims chlamem, oraz ogolny syf, a my jestesmy ciut wyzej niz oni ...) .
      Pierwsza rzecz jak zrobilismy po nabyciu domu to wymiana zdecydowanie
      przechodzonego drewnianego poltorametrowego plotu na takze drewniany ale o maksymalnej
      dopuszczalnej wysokosci czyli 1,80m. Zgodnie z lokalnym prawem kwaterunek zwrocil nam polowe
      poniesionych kosztow. Jak tylko plot zostal postawiony zabralam sie do sadzenia krzakow, z
      preferencja dla dorastajacych do 2,5 -3m zimozielonych + rozne pnacza i bluszcze. Najszybciej urosla
      budleja. Niestety nie rosnie ona w strategicznym punkcie, tj vis-a-vis bocznego okna od jadalni, ktore
      w zwiazku z tym pozostaje zasloniete miachwa pnacego jasminu posadzonego tam przez poprzednich
      wlascicieli domu. Inne krzaki robia co moga a ja przemysliwuje nad dodaniem do plotu nadbudowki -
      sprzedaja u nas takie gotowe polmetrowej wysokosci kratki (chyba 2,40 dlugie). Wtedy pnacza i
      bluszcze moglyby pojsc nieco bardziej w gore.
      Mysle, ze w Twoim przypadku bez postawienia jakiegos plotu sie nie obejdzie.
      img301.imageshack.us/img301/7712/dsc01348plot5ky.jpg
      Pozdrawiam:-)
      • wami41 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 18.05.06, 20:50
        podyanty napisała:

        > Znam ten bol wiec i wspolczuje Ci serdecznie. Tez mam takich nieco
        uciazliwych
        > "kwaterunkowych"
        > sasiadow z jednej strony ( tuz przy granicy : metalowa buda - skladzik bez
        drzw
        > i, wieszak na pranie,
        > przyczepa z jakims chlamem, oraz ogolny syf, a my jestesmy ciut wyzej niz
        oni .
        > ..) .
        > Pierwsza rzecz jak zrobilismy po nabyciu domu to wymiana zdecydowanie
        > przechodzonego drewnianego poltorametrowego plotu na takze drewniany ale o
        maks
        > ymalnej
        > dopuszczalnej wysokosci czyli 1,80m. Zgodnie z lokalnym prawem kwaterunek
        zwroc
        > il nam polowe
        > poniesionych kosztow. Jak tylko plot zostal postawiony zabralam sie do
        sadzenia
        > krzakow, z
        > preferencja dla dorastajacych do 2,5 -3m zimozielonych + rozne pnacza i
        bluszc
        > ze. Najszybciej urosla
        > budleja. Niestety nie rosnie ona w strategicznym punkcie, tj vis-a-vis
        bocznego
        > okna od jadalni, ktore
        > w zwiazku z tym pozostaje zasloniete miachwa pnacego jasminu posadzonego tam
        pr
        > zez poprzednich
        > wlascicieli domu. Inne krzaki robia co moga a ja przemysliwuje nad dodaniem
        do
        > plotu nadbudowki -
        > sprzedaja u nas takie gotowe polmetrowej wysokosci kratki (chyba 2,40
        dlugie).
        > Wtedy pnacza i
        > bluszcze moglyby pojsc nieco bardziej w gore.
        > Mysle, ze w Twoim przypadku bez postawienia jakiegos plotu sie nie obejdzie.

        Jak dochodzi do takich sytuacji? Skad biora sie tak niecywilizowani ludzie?
        Przeciez do ch... jak kupuje taki ktos dom, czy segment to stac go tez na
        zagospodarowanie terenu, utrzymanie w schludnym stanie. Nie da ten element sie
        podciagnac w gore w zaden sposob. To jest zgroza.


        > img301.imageshack.us/img301/7712/dsc01348plot5ky.jpg
        > Pozdrawiam:-)
        • nnike Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 18.05.06, 20:53
          wami41 napisała:

          > Przeciez do ch... jak kupuje taki ktos dom, czy segment...

          Wami, herbata pisze się przez "h" ;)
          • annika-ja Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 19.05.06, 13:32
            ale chwost przez "ch", wami41 ma rację :)
            • nnike Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 19.05.06, 16:36
              annika-ja napisała:

              > ale chwost przez "ch", wami41 ma rację :)

              Niech Wam będzie ;)
          • wami41 Re: do nnike 19.05.06, 21:01
            Ja wcale nie chcialam sie napic herbaty a tylko zaklac "do cholery". Ze mna nie
            jest jeszcze tak zle.
            • nnike Re: do nnike 19.05.06, 22:03
              wami41 napisała:

              > Ja wcale nie chcialam sie napic herbaty a tylko zaklac "do cholery". Ze mna
              nie
              >
              > jest jeszcze tak zle.

              No to teraz się napijmy :)
        • horpyna4 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 18.05.06, 21:03
          Tu nie chodzi o to, że kogoś nie stać. Po prostu niektórym brak elementarnego
          poczucia estetyki. Oni nie zauważają tego bałaganu. Posprzątanie przecież nic
          nie kosztuje. Za to jak uprzątną, to będziesz mieć widok np. na klomb obłożony
          dookoła kamieniami. Oczywiście pomalowanymi farbą, żeby było jeszcze śliczniej.
          Albo na wykorzystane do celów ogrodowych stare opony...
          • basia961 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 19.05.06, 08:06
            Co do bałaganu muszę się z wami zgodzić - jest "nieprzyjemny' dla sasiadów.
            Oczywiście jeśli płot ażurowy a rośliny jeszcze małe.
            Estetyka to zupełnie inna sprawa. Jeśli ktoś lubi stare opony, malowane
            kamienie, krasnale i muchomory z miski robione - jego ogród, jego sprawa. A co
            powiecie na naturalnej wielkosci krowę w marynarskiej czapce? Widziałam taką w
            sklepie, jeśli ktoś to sprzedaje znaczy - ktoś inny kupuje...
            Nasze rozumienie estetyki nie powinno sięgać dalej niż nasz płot. Ładne jest to
            co się komu podoba...na jego działce.
            • amatorka37 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 19.05.06, 10:53
              witajcie w klubie
              mam ten sam kłopot ,a najgorsze jest to ,że cały ten widok mam akurat z okien
              saloniku i jadalni,a po srodku płotu stoi garaż sąsiadów i tak po prawej przy
              samej mojej działce maja psa,który sobie obsikuje moje posadzone thuje( przy
              niekorzystnych wiatrach zapaszki mnie dobijają),a po lewej oprócz tego ,że
              rosną tam wszekie mozliwe chwasty (przechodząc wciąż do mnie)to jeszcze zbierają
              tam rózne odpadki typu stare okna...Mam tam posadzone thuje,ale zanim urosną do
              właściwych rozmiarów będę zmuszona niestety zakryc siatkę matami(są
              wiklinowe,bambusowe,trzcinowe),nie widzę innego wyjscia,a między płot,a te maty
              chcę dać folie,żeby pies obsikiwał ich ogród ,a nie mój,a że nie będzie to od
              ich strony dobrze wyglądać,to mnie już zupełnie nie obchodzi.Cieszę sie tylko
              ,że pozostałych sąsiadów mam kulturalnych
              powodzonka
        • ikatola Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 19.05.06, 11:03
          ja jestem właścicielką domu ze stosunkowo dużą działką (1600m) i też sąsiadom
          może się nie podobać, że nie mam zagospodarowanej działki. ale na razie mnie
          nie stać. kupiłam dom z dużą działką myśląc długoterminowo np. o przestrzeni. a
          wokoło sąsiedzi ze skrawkami ziemi wielkości chusteczki. owszem. wszystko jak
          od linijki, prościutko trawnik, równiutko tujki. jak ty to nazywasz _schludnie_
          zero przestrzeni. dzieci bawiom się przed domem żeby nie zepsuć trawnika.

          a moje ma 700 metrów dla siebie: kopie sobie glinę, ma kilka okopów i baz. i
          ok.
          • wami41 Re: balagan ujemnie wplywa na wartosc nieruchomosc 19.05.06, 21:13
            ikatola napisała:

            > ja jestem właścicielką domu ze stosunkowo dużą działką (1600m) i też sąsiadom
            > może się nie podobać, że nie mam zagospodarowanej działki. ale na razie mnie
            > nie stać. kupiłam dom z dużą działką myśląc długoterminowo np. o przestrzeni.
            a
            >
            > wokoło sąsiedzi ze skrawkami ziemi wielkości chusteczki. owszem. wszystko jak
            > od linijki, prościutko trawnik, równiutko tujki. jak ty to nazywasz
            _schludnie_
            > zero przestrzeni. dzieci bawiom się przed domem żeby nie zepsuć trawnika.
            >
            > a moje ma 700 metrów dla siebie: kopie sobie glinę, ma kilka okopów i baz. i
            > ok.


            Nie mowimy tutaj o tzw. niezagospodarowanych dzialkach. Mowimy o burdelu na
            dzialkach, burdelu ktory ma wplyw na jakosc zycia sasiadow, estetyke i wplyw na
            wartosc sasiednich nieruchomosci (tak). U mojego sasiada na dzialce w zabudowie
            jednorodzinnej znajduja sie: pryzma starych okien inspektowych (czesciowo
            pobitych), stary Vartburg, kupy starych podkladow kolejowych i jakichs starych
            desek, barakowz, stare metalowe szafy, jakies rury i rurki, karnistry, laweta i
            sam Bog wie co jeszcze. To jest jego wlasnosc ale na litosc taki burdel to
            tylko w trzecim swiecie mozna znalezc. Potrzebny straznik z bloczkiem
            mandatowym czy dla naszych urzedow to taka trudna rzecz?
    • fasolka_70 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 19.05.06, 10:39
      A ja jestem w czarnej rozpaczy... Mamy spora działkę, w uroczym miejscu,
      granicę działki stanowi ściana malowniczego wąwozu, który wije się w stronę
      Wisły i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że sąsiedzi, miejscowi z dziada
      pradziada traktują wąwóz jak wysypisko śmieci, pomyj i co gorsza ścieków. Dnem
      wąwozu płynie strumyczek od miejsca gdzie wpuszczają ścieki śmierdzi nieludzko
      i zmienia kolor. Oni mają powyżej nas podwórko i na nim względny porządek, na
      skraju wąwozu postawili jakieś szopy i komórki (na szczęście wkrótce liście
      drzew zasłonią je całkowicie) i za te komórki wyrzucają śmieci, które toczą się
      po ścianie wąwozu do nas. Większość zatrzymuje się jeszcze na ich działce ale
      część swobodnie spada do nas.
      Na zwróconą uwagę (na temat ścieków - jako czegoś dla nas najbardziej
      uciążliwego i przecież nielegalnego) odpowiedziano, po pierwsze, że wszyscy tak
      robią, po drugie oni je spuszczają u siebie (ano owszem, tylko że prawa fizyki
      obowiązują wszędzie i jakoś te ścieki na granicy działki zatrzymać się nie
      chcą :-( a poza tym to jesteśmy ZŁOŚLIWI, bo przecież na tej działce nikt nie
      mieszka (to nasza działka rekreacyjna ale z możliwością zabudowy) i 'PAROWA' do
      tego (znaczy wyrzucania wszelkich nieczystości) służy.... RATUNKU!!!!
      Na dodtaek w trakcie prac porządkowych na działce odkryliśmy, że poprzedni
      mieszkańcy też musieli tak to miejsce traktować ponieważ ściany wąwozu w
      niektórych miejscach to właściwie śmieci przemieszane z ziemią...
      Czarna rozpacz. A ja myślałam, że moglibyśmy tam zamieszkać bo jest tak
      pięknie!!!
      pozdrawiam (częściowo załamana)
      F.
      • horpyna4 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 19.05.06, 11:25
        Myślę, że to, co robią Twoi sąsiedzi podpada pod jakiś paragraf. Niestety nie
        znam się dobrze na przepisach (w tym dotyczących ochrony środowiska), nie mogę
        więc nic konkretnie doradzić. Ale i tak powinnaś zainteresować tym odpowiednich
        urzędników w gminie. A jak nie pomoże, to wyżej.
        • amatorka37 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 19.05.06, 11:37
          do ikaloli
          nie chodzi o niezagospodarowane dzialki tylko o zasmiecane i wiadomo jak ktos
          sie buduje czy remontuje to kazdy rozumie ale nie o to mamy pretensje tylko o to
          ze ludzie nie sprzątaja tylko coraz bardziej zasmiecaja swoje ogrody i nie mam
          tu na mysli kamieni pomalowanych na biało czy krasnali bo to rzecz gustu jak tu
          pisano tylko o stare okna futryny czy tym podobne i to nie odłozone bo akurat
          wymieniaja w domu tylko zwozone skąds na taki bałagan to sie nie chce patrzeć:(
          • amatorka37 do fasolki 19.05.06, 11:51
            witaj
            czy to mozliwe ,że kiedys tak ludzie robili chodzi mi o zkopywanie smieci .My
            kupilismy naszą działke trzy lata temu i też przekopując ja załamaliśmy sie
            smieci zakopywane były nawst w reklamówkach co wiadomo nie pomaga w
            rozkładzie,do tego mnóstwo zakopanego szkła ( może na krety czy nornice) nie
            zapominając o zakopanych zwierzakach bleee cos strasznego( chociaż to akurat
            jestem jakos w stanie zrozumiec)
            pozdrawiam
            • fasolka_70 Re: do fasolki 19.05.06, 15:10
              Tak!!! Dokładnie tak, popakowane w reklamówki!!! Mówiąc szczerze im dłużej
              sprzątaliśmy tym bardziej baliśmy się wykopania właśnie jakichś zwłok
              (zwierzęcych ma się rozumieć, choć nie przeczę, czarny humor też nam
              towarzyszył więc o innych ewentualnościach także była mowa ;-) A przecież na
              ziemi, w różnych miejscach działki znajdowaliśmy różnego rodzaju kości, jakieś
              szczęki czy żuchwy krowie chyba, brrrr
              Podczas tych pouczających wykopków wzbogaciliśmy się o wiedzę np. jakiego
              rodzaju śmieci w jakim stopniu się rozkładają ;-)
              Czego tam nie było!!! Przede wszytkim jak piszesz, mnóstwo szkła, ale także
              puszki, plastikowe i celofanowe opakowania, ubrania, torby, przybory szkolne...
              Po całym dniu babrania się w tym, poczułam się jak nur śmietnikowy i przyznam,
              że porzuciłam niedokończoną pracę... Uzmysłowiłam sobie, że chcąc tam zasiać
              trawę, muszę tego czegoś (ziemi zmieszanej ze śmieciami) sporo wybrać i gdzieś
              wywieźć, więc zamówiliśmy kontener na śmieci bo przez dwa dni sprzątania
              uzbierałam dwanaście worów i końca nie było widać.
              A ostatnio, karczując miejsce pod dynię ozdobną wykopałam parę balowych niezbyt
              rozłożonych bucików w rozmiarze 'na oko' 35-36 więc jakby któryś z Waszych
              krecików reflektował to służę ;-)
              Oprócz tego pod jedną ze starych, bardzo z resztą ładnych jabłoni, odkryłam
              siedlisko sprężyn ok 12szt, zardzewiałych ale jeszcze dość solidnych takich ok
              40cm długich, leżą sobie, wiszą na gałęziach w pozach luźnych i
              niezobowiązujących. Aaaa i jeszcze prócz tego wprasowany w ziemię, częściowo
              spróchniały wóz z dyszlem...
              Ach, czegóż my tam nie mamy...
              A tak serio, to już się interesowałam miejscem w które należy zgłosić sprawę
              ścieków i chyba najopdpowiedniejszy będzie Wojewódzki Inspektorat Ochrony
              Srodowiska urzędujący przy ul.Bartyckiej w Warszawie. Podaję namiar, jakby się
              komuś jeszcze (nie daj Boże) miał przydać. Podobno przyjeżdżają pobierają
              próbki gleby i po analizie dosalają karę.
              Zastanawialiśmy się co robić. Policja i inne gminne urzędy odpadły, bo obawiamy
              się rodzinnych koneksji oraz miejscowej mentalności lokalnych urzędników
              bojkotujących 'wydziwiaczy' i 'złośliwców' z Warszawy.
              Nie chcemy tych ludzi (naszych sąsiadów) gnębić ani straszyć. Generalnie i na
              dość długo nas zatkało, po tamtej wymianie zdań, naiwnie sądziliśmy, że
              zwrócona uwaga wystarczy. Że przecież wiedzą, że to nielegalne i nie powinni
              tego robić. Chcieliśmy mieć dobre stosunki z sąsiadami. Wiadomo, że ich nie
              zmienimy, chciliśmy mieć spokój i czystą wodę. Zdaje się, że te dwie sprawy
              kolidują ze sobą :-( Obawiamy się zemsty. Mamy posadzonych kilka drzew i
              krzewów, parę roślin jednorocznych boimy się, zwłaszcza o drzewa. Działka na
              razie nie jest ogrodzona. Inny z sąsiadów ostrzegał nas wczesniej, żeby
              koniecznie ogrodzić, bo inaczej nam wszystko ukradną ale chyba te drzewa i
              krzewy które wybraliśmy nie wydają im się szczególnie interesujące i na razie
              się ostały.
              Hmmm... I co tu robić?

              ps. Amatorko, masz chyba rację z tym szkłem zakopywanym przeciw nornicom i
              innym zwierzakom, bo rzeczywiście w tych miejscach ani śladu po jakichkolwiek
              zwierzątkach, chyba jak i my nie przepadają za śmietniskiem :-(

              pozdrawiam
              F.
              • horpyna4 Re: do fasolki 19.05.06, 17:26
                Wóz z dyszlem? Mam nadzieję, że przynajmniej konia nie było.
                Ale to dziwne, że nie spalili w piecu (czyżby nie mieli pieca?), bo z moich
                obserwacji wynika, że w wiejskich piecach pali się wszystko. Stare, zniszczone
                buty, tworzywa sztuczne...
              • szadoka Re: do fasolki 22.05.06, 12:56
                to tak jak u mnie... ostatnio wykopalismy 3 wory wegla (na Mazowszu a nie na
                Slasku :)), o rajstopkach, plastikowaych lyzkach, butelkach calych i w kawalkach
                i generalnie tonach szkla nie wspomne. Znalazlam nawet kawalek konia - podkowe :).
                Nie rozumiem jak ludzie moga tak mieszkac i zasmiecac swoje najblizsze otoczenie.
                Codziennie znajduje jakies resztki i niezmiennie mnie one zadziwiaja.
                Najbardziej wkurza mnie to , ze nie moge chodzic boso po wlasnej dzialce bo
                wszedzie jest pelno szkiel , drutow i innego syfu mimo , ze walcze z nim juz od
                roku.
            • nnike Do Amatorki 19.05.06, 16:59
              Czytam i zastanawiam się, czy nie kupiliście naszej działki ;)
              Przeglądałam wczoraj katalog ze zdjęciami, jakie robiliśmy od samego początku,
              nawet jeszcze przed wprowadzeniem się i nie mogłam wyjść ze zdumienia, jaki
              potworny był kiedyś bałagan. Ile ciężkiej pracy fizycznej wniosła nasza męska
              część rodziny, by doprowadzić działkę, strych, piwnice, do obecnego stanu,
              wynosząc tony odpadów. A i zakopany w worku foliowym husky też się trafił...
              Horror!
              A ile było wyburzania i kucia młotem pneumatycznym (kułam i ja ;))!
              Stara, betonowa królikarnia, 2 potłuczone szklarnie, jakieś ogrodzenia,
              trzepaki z metalowych rur, które trzeba było ciąć i wykopywać z betonu.
              Nie chce się wierzyć, że do takiego stanu doprowadziło swoją posiadłość dwoje
              starszych, bezdzietnych ludzi...
              • nnike Do Amatorki i Fasolki też ;)) 19.05.06, 17:06
                nnike napisała:

                > Czytam i zastanawiam się, czy nie kupiliście naszej działki ;)

                Przypomniałyście mi jeszcze o setkach kg złomu żelaznych rur, sprężyn (po co
                tyle komu było??), z gustownie zrudziałą żeliwną wanną która stała w
                eksponowanym miejscu, a który na szczęściez odebrali miejscowi chłopcy, wywożąc
                złom przez kilka dobrych dni.
                • fasolka_70 Re: Do Amatorki i Nnike ;-)) 23.05.06, 17:27
                  Kochane, jednak jakąś nadzieję daje to co napisałyście :-)
                  Znaczy, że poza ściekami nie takie rzeczy można przewalczyć :-) Mam na myśli
                  zwłaszcza kucie i wywożenie ton gruzu, nas też to czeka ale na szczęście nie w
                  takiej ilości, po prostu nie było tam tylu budynków ;-) Zresztą państwo
                  dzierżawiący od poprzednich wlaścicieli tę działkę prowadzili raczej proceder
                  odwrotny, tzn rozebrali jakieś ceglane szopki i sprzedali cegły a także, uwaga!
                  rozebrali i deseczka po deseczce spalili w piecu całkiem sporą werandę
                  przylegającą do domu... Tej werandy to nam akurat szkoda, ale cóż zrobić...
                  Dobrze, że cały domek nie poszedł z dymem, choć dziś ledwie trzyma się w kupie
                  to jednak stoi :-)
                  Przyznam, że aż mi się ciepło zrobiło jak przeczytałam, że oglądając stare
                  zdjęcia Waszych działek nie możecie uwierzyć, że tak strasznie kiedyś
                  wyglądały... Przyznam, że my już dziś mamy podobnie, choć roboty jeszcze co
                  niemiara.
                  A jeśli chodzi o ścieki (dziękuję za trzymanie kciuków :-)) spróbujemy jeszcze
                  jednej metody perswazyjnej - nasi 'ściekowi' sąsiedzi korzystają
                  (nieodpłatnie!!!) z naszej ziemi (wg ustaleń z poprzednimi właścicielami)
                  uprawiając ją sobie w najlepsze. Że też nie przyszło im do głowy, że możemy im
                  to wymówić??? Zwłaszcza, że umowa była tylko ustna i nie anulowaliśmy jej bo
                  akurat ten kawałek działki nie jest nam w tej chwili do niczego potrzebny i tak
                  zaryliśmy w innym kącie i długo tam jeszcze będziemy ryć.
                  Hmmmm
                  Jeszcze raz dziękuję za słowa otuchy :-) i pozdrawiam
                  F.
                  • nnike Fasolka 23.05.06, 18:46
                    fasolka_70 napisała:

                    > spróbujemy jeszcze jednej metody perswazyjnej - nasi 'ściekowi' sąsiedzi
                    korzystają (nieodpłatnie!!!) z naszej ziemi (wg ustaleń z poprzednimi
                    właścicielami) uprawiając ją sobie w najlepsze. Że też nie przyszło im do
                    głowy, że możemy im to wymówić???
                    > Jeszcze raz dziękuję za słowa otuchy :-) i pozdrawiam
                    > F.

                    W mojej rodzinie, wprawdzie lata temu, pewna rolna działka została przyznana
                    PRAWNIE ludziom, którzy od lat ją uprawiali, na podstawie jakiegoś przepisu o
                    10-letnim zasiedzeniu.
                    Działaj :) Nie wiem czy ten przepis jeszcze obowiązuje, ale lepiej się
                    dowiedzieć, a potem ew. podpisać jakąś terminową umowę lub przejąć ziemię póki
                    czas.
      • nnike Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 19.05.06, 16:43
        A ja, gdybym była w takiej sytuacji, szukałabym wszelkich sposobów, by
        dowiedzieć się jak można temu draństwu przeciwdziałać.
        Np. tu: www.gios.gov.pl/index7.php?temat=119
        albo tu: mforum.biz/
        • amatorka37 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 19.05.06, 19:18
          No tak,do tych wspanialosci moge dodac chyba jeszcze tylko pół wiaderka
          zardzewiałych gwożdzi,ale jak widzę nasza działka była jednak w nienajgorszym
          stanie,a do tego nam nikt nie zanieczyszcza najwyżej psuje widoki.Mam nadzieje
          ze uda sie zalatwic sprawe z tymi sciekami,trzymam kciuki powodzonka:)
          • mag-ia1 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 19.05.06, 19:40
            a ja myślałam,że to tylko moi sąsiedzi tacy "kolekcjonerzy".:)
            • basia961 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 20.05.06, 06:27
              Piszecie o dwóch różnych sprawach. Pierwszą jest bałagan na posesjach. Przyznam
              jest "niemiły" dla sąsiadów. Można jednak zasłonić się płotem bądź roślinami.
              Druga rzecz to odpady i inne paskudztwa. Taki przykład - ziemia u nas to piach,
              taki piękny żółty, dobry do budowy. Właścicielka pola pod lasem wykopała wielką
              dziurę, piach był jej potrzebny. Zgodziła się żeby wrzucać do tej dziury chwasty
              i skoszoną trawę, wszystko byle nie śmieci. My mielismy wygodę, ona sukcesywnie
              zasypywaną dziurę. Wszystko było według umowy aż pojawił się jeden worek ze
              śmieciami. Jak był jeden, ktoś wrzucił kolejny, ktoś inny złom, puszki po oleju
              silnikowym, szkło. Zrobiono z tej dziury wysypisko śmieci. Włascicielka
              spychaczem zasypała dziurę razem ze śmieciami - cóż innego miała zrobić? Wywieźć
              śmieci całej wsi na swój koszt? Teraz na innym polu jest inna dziura, jej
              własciciel też buduje, i zgadnijcie co tam wieś sypie?
              Może gdyby gmina postawiła kontener na śmieci nie byłoby takich wysypisk na
              polach i w lesie? Może gdyby firma "śmieciowa" chciała odbierać "duże" śmieci?
              Teraz tylko to co zmieści sie do pojemnika. Co ludzie mają robić z tymi które
              się nie zmieszczą?
              W piecach palą wszystko - plastik, gumę, stare ubrania i buty. Nie tylko na wsi,
              przejazd zimą przez dzielnice domków w Lublinie to niezapomniane wrażenia
              zapachowe. Wszyscy to czują, urzednicy ochrony środowiska też. I co? I nic. Na
              smród nie ma norm, podobno.
              • wami41 Re: Gmina ma postawic kontener na smieci? 20.05.06, 19:18
                Droga Basiu961, Gmina nie ma obowiazku stawiania kontenera na smieci. Kazdy
                wlasciciel posesji,nieruchomosci powinien wiedziec iz ma obowiazek posiadac
                kubel na smieci. Skladac smieci do kubla i wystawiac przed dom raz na tydzien
                (lub czesciej to zalezy od miejsca). To jest oczywiscie platna usluga firm
                utylizacyjnych. My jednak oszczedzamy na wszystkim na kublach na smieci i
                (wywalamy smieci do lasu lub w taki sposob jak opisujesz)albo palac smieci
                regularnie podtruwajac sasiadow. Kultura polska toleruje takie niechlujstwo i
                lamanie prawa. Nie wolno nam wyciac drzewa na posesji bez zezwolenia wladz ale
                mozna regularnie spalac smieci. Nonsens goni nonsens.
                • basia961 Re: Gmina ma postawic kontener na smieci? 21.05.06, 05:53
                  Droga Wami41, źle zrozumiałaś to co napisałam. Napiszę jaśniej - firma śmieciowa
                  odbiera tylko to co w pojemniku się zmieści. Nie odbiera "dużych" śmieci, nie
                  odbiera chwastów i skoszonej trawy, te zastrzeżenia są w umowie. Nie piszę
                  natomiast ani słowa o zwykłych śmieciach, takich codziennych, domowych. U mnie
                  pojemnik jest zabierany raz w miesiącu - tak na marginesie. Usługa jest
                  oczywiscie płatna i obowiązkowa.
                  Gmina nie ma obowiązku stawiać kontenera, być może. Ma jednak obowiązek dbać o
                  środowisko. A czy znasz prostszy sposób likwidacji "dzikich" wysypisk niż
                  postawienie ogólnodostępnego kontenera? Kto za taki kontener płaci? Mieszkańcy -
                  poprzez podatki, nie tylko te lokalne, gmina otrzymuje część, wcale nie małą,
                  podatku PIT. Gmina na terenie której pracuje mój mąż (wiejska gmina) wystawia
                  kontenery, przez cały rok, tam nie ma dzikich wysypisk ani w lesie ani na
                  polach. Moja wystawia raz w roku - zapełnia się w jeden dzień.
                  Grubo przesadzasz pisząc "kultura polska toleruje niechlujstwo i łamanie prawa"
                  - kultura nie ma tu nic do rzeczy. To są pozostałości "najlepszego z systemów",
                  jeśli przez lat prawie 50 uczono braku szacunku dla prawa, jeśli państwo tępiło
                  postawy prospołeczne - to cóż chcesz, jak mają się zachowywać ci którzy przez te
                  lata na piedestał wynoszeni byli? Trzeba było nie niszczyc inteligencji i nie
                  promować miernot.
                  Teraz trzeba uczyć oczywistych rzeczy - nie śmieć, nie hałasuj, nie niszcz.
                  Własnie uczyć a nie gromy ciskać. Uczyć, tak samo na wsi jak w mieście.
                  • nnike Re: Gmina ma postawic kontener na smieci? 21.05.06, 10:05
                    Basiu, podpisuję się pod każdym Twoim słowem.
                    • basia961 Re: Gmina ma postawic kontener na smieci? 21.05.06, 11:19
                      NNike, to miód na mą zbolałą duszę :)))
                  • wami41 Re: Zrozumialam, zrozumialam 21.05.06, 12:54
                    Zrozumialam Basiu dobrze co napisalas. Kazda gmina ma obowiazek zorganizowac
                    odbior tzw. regularnych smiecia jak i wielkogabarytowych. Kto jednak domaga sie
                    tego od gminy? Kto kontroluje czy wszystkie gospodarstwa domowe posiadaja takie
                    pojemniki na smieci? Moj sasiad P.Stasiu nigdy nie wykupil kubla bo "on nie ma
                    smieci". Regularnie spala albo wywozi do lasu. Ot i taka jest prawda. Juz w
                    piatki po poludniu zaczyna sie palenie smieci.Cuchnacy dym tutaj i tam. Kto sie
                    przejmuje ze wdychaja dzieci czy ludzie chorzy na astme? Wazne ze
                    zaoszczedzilem te 20 zl na kuble na smieci.

                    > Grubo przesadzasz pisząc "kultura polska toleruje niechlujstwo i łamanie
                    prawa"
                    > - kultura nie ma tu nic do rzeczy. To są pozostałości "najlepszego z
                    systemów",
                    > jeśli przez lat prawie 50 uczono braku szacunku dla prawa, jeśli państwo
                    tępiło


                    Tutaj nie przesadzilam nic a nic. Tolerujemy brud i niechlujstwo,zlodziejstwo
                    odgradzamy sie plotami, zywoplotami, murami od brudu, udajemy ze nie widzimy
                    nic, nie powiemy jednego slowa otwarcie co o tym myslismy.Nie domagamy sie od
                    urzedow egzekwowania obowiazujacych przepisow (bo one sa)no bo jakze, przeciez
                    sasiad by sie obrazil, zle stosunki z sasiadem itp. itd. Wiec gadamy za plotem
                    ale nie zrobimy kroku do przodu. Obwiniamy wszystkich wladze, zydow, komunistow
                    i system. Prawda jest taka ze TAMTEN SYSTEM GONIL ZA SYF NA POSESJACH, karana
                    byla samowola budowlana i balagan na posesjach. Sprawdz w swoim urzedzie ilu
                    niechlujow zostalo ukaranych w Twoim rejonie? Jezeli sasiad nie dba o mnie
                    palac smieci i zmuszajac mnie do wdychania toksyn, jezeli zaswinia swoja
                    nieruchomosc do tego stopnia ze ja tego zniesc nie moge to JA NIE DBAM O
                    TAKIEGO SASIADA I JEGO DOBROSASIEDZKIE STOSUNKI. TO JEST CHLAM A NIE SASIAD,
                    margines spoleczny. To nie wina systemu. Tamtego systemu juz nie ma 20 lat i
                    wyroslo cale nowe pokolenie majace "w glebokim powazaniu"wszystko, lacznie z
                    prawem.

                    • basia961 Re: Zrozumialam, zrozumialam 21.05.06, 22:39
                      Wami, ja się domagam :))) Rozumiem też że nie zawsze kara przynosi najlepszy
                      skutek. Uważam ze najpierw trzeba umożliwić, nauczyć, przyzwyczaić - karać później.
                      Nie tolerujemy (...) na posesjach, przynajmniej nie wszyscy. Ja nie toleruję.
                      Palenia śmieci, plastików czy innego świństwa też. Tu tez uważam ze trzeba -
                      patrz wyżej.
                      O poprzednim systemie dyskutować nie będę - widzę że idealizujesz go nieco. Ja
                      nie potrafię, pamiętam że był to system policyjny, a mnie taki system nie
                      odpowiadał i odpowiadać nie będzie.
                      Pozdrawiam, Basia
                  • szadoka Re: Gmina ma postawic kontener na smieci? 22.05.06, 13:04
                    no nie jestem taka pewna czy nie ma to zwiazku z kultura...
                    Ja bardzo czesto widze takie "domowe" smieci w miejskich smietnikach. Efekt jest
                    taki , ze sa one porozwlekane przez bezpanskie psy ( to juz odzielny problem)i
                    mam y cudne widoczki na rozbebeszone pampersy, pudelka po margarynach i mleku. I
                    pare razy widzialam jak smieci w ten sposob pozbywaja sie ludzie jadacy niezlym
                    samochodem. Ale widocznie oszczednosc 15 zl ( bo tyle kosztuje wywiezienie 240
                    litrowego pojemnika w moim miescie) jakos im ratuje budzet...
    • cereusfoto Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 22.05.06, 13:14
      To i ja dorzucę swoje. Mój sąsiad ma starą ledwie się kupy trzymającą szopę.
      Stara rudera w której nie wiadomo co się mieści. Z zewnątrz oparta jest stara
      wanna, zardzewiałe taczki, paskudne drzwi, stare gnijące dechy. Wszystko to
      stoi opodal orzecha , który jak ma liście ( a jak wiadomo niestety orzechy
      liście mają późno i szybko je gubią - tak więc widok jest prawie non stop )
      trochę to badziewie zakrywa. Planuję zamontować płot lamelowy od jego
      strony ,ale to niestety trochę kosztuje, więc muszę z tą inwestycją nieco
      poczekać. Najchętniej posadziłabym jakieś ładne pnącze ( niekoniecznie
      zimozielone ) szybko rosnące ale wiem że sąsiad krzywo by patrzył na to, bo on
      nie lubi roślin ( poza tym to jest też niestety jego ochydna siatka, więc chcąc
      nie chcąc muszę się z jego zdaniem liczyć ) - uprawia tylko marchew,
      rzodkiewkę, kabaczki i pietruszkę prawie w środku miasta!( też mu się opłaca, a
      więcej roboty przy tym, niż to warte ). Trochę żółci wylałam z siebie, choć
      generalnie do samego człowieka nic nie mam; pogada ( czasem aż nadto ), nie
      kłócimy się. No ale problem nadal istnieje...
      • wami41 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 22.05.06, 21:45
        cereusfoto napisała:

        > To i ja dorzucę swoje. Mój sąsiad ma starą ledwie się kupy trzymającą szopę.
        > Stara rudera w której nie wiadomo co się mieści. Z zewnątrz oparta jest stara
        > wanna, zardzewiałe taczki, paskudne drzwi, stare gnijące dechy. Wszystko to
        > stoi opodal orzecha , który jak ma liście ( a jak wiadomo niestety orzechy
        > liście mają późno i szybko je gubią - tak więc widok jest prawie non stop )
        > trochę to badziewie zakrywa. Planuję zamontować płot lamelowy od jego
        > strony ,ale to niestety trochę kosztuje, więc muszę z tą inwestycją nieco
        > poczekać. Najchętniej posadziłabym jakieś ładne pnącze ( niekoniecznie
        > zimozielone ) szybko rosnące ale wiem że sąsiad krzywo by patrzył na to, bo
        on
        > nie lubi roślin ( poza tym to jest też niestety jego ochydna siatka, więc
        chcąc
        >
        > nie chcąc muszę się z jego zdaniem liczyć ) - uprawia tylko marchew,
        > rzodkiewkę, kabaczki i pietruszkę prawie w środku miasta!( też mu się opłaca,
        a
        >
        > więcej roboty przy tym, niż to warte ). Trochę żółci wylałam z siebie, choć
        > generalnie do samego człowieka nic nie mam; pogada ( czasem aż nadto ), nie
        > kłócimy się. No ale problem nadal istnieje...


        No wlasnie, na tej zasadzie ze rozmawiamy z sasiadami ale przez zacisniete
        zeby. Chyba nalezy sie zebrac na odwage i powiedziec co sie mysli o takim
        balaganie. Do czego moze byc potrzebna stara, pordzewiala wanna?
        • cereusfoto Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 23.05.06, 07:45
          Kurczę zapomniałam o jeszcze jednym - tym razem z lekka usprawiedliwiając
          mojego sąsiada i może nie tylko mojego - wydaje mi się, że te wszystkie
          szpargały trzyma dlatego, że po prostu go nie stać na wywóz tego badziewia.
          Usunięcie tego wszystkiego kosztowałoby z parę stów. To chyba jedyne rozsądne
          wytłumaczenie - nie posądzam go o nietypowe kolekcjonerstwo.
        • martaci1 no wiec wanna moze sie okazac bezcenna 30.05.06, 14:55
          moze trzeba bedzie gdzies przenocowac kuzyna albo zalozyc krolikarnie... ludzie
          nie takie pomysly maja.
          dzialka obok moich rodzicow nalezy do starszego pana, ktory jest schorowany i
          sam na niej nie moze nic robic. ponoc kocha roslinki i nie pozwala nic wyrywac -
          to by tlumaczylo tabuny chwastow, ktore sie rok w rok rozsiewaja. rodzina chce
          ta dzialke sprzedac i dokonczyc budowe domu - zakladam, ze beda mieli i ogrod,
          ale coz, ponoc starych drzew sie nie przesadza... wiec dalej obok straszy stary
          barak w strasznych kolorach i chwasty po pas... juz nie wiem, czy sie zloscic
          czy wspolczuc...
      • igge Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 22.05.06, 21:55
        U nas śmieciarze za 6 - 10 zł do łapy (mniej lub więcej zależy od ilości)
        zabierają każdy rodzaj i każdą ilość dodatkowych śmieci. Za pojemnik opróżniany
        co tydzień płacimy 8zł. A las dookoła, choć naprawdę urokliwy, i tak jest
        okropnie zaśmiecony. Natomiast sąsiedzkie ogródki są zadbane a jedyny bałagan
        to dziecinne zabawki w piaskownicy i obok. Sąsiad z lewej odgrodził się od nas
        wysokim płotem do połowy posesji (mieszkam w zabudowie szeregowej)a dalej
        wiklinową matą, ale między drugim sąsiadem a nami jest tylko niziutka zakryta
        zielenią siatka i z okien mam piękny widok nie tylko na swój ale i na jego
        ogródek.
        • basia961 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 23.05.06, 05:18
          Dajecie przykłady swoich sąsiadów - bałaganiarzy. Wszędzie takich można znaleźć.
          Pisałam o gminie wystawiającej kontenery - tam nie ma dzikich wysypisk. A czy
          ludzie sa tam "lepsi" niż sąsiedniej? - Nie, ludzie wszedzie są tacy sami. Tyle
          że gmina ich "nauczyła" do czego służa pojemniki na śmieci. Jeśli śmiecie trzeba
          wywieźć to łatwiej do kontenera niż "po cichu" do lasu, a droga taka sama.
          Na wsi mieszkam od 10 lat. To nie jest wies na końcu świata, do miasta mam 5km.
          Szybciej ja dojeżdżam do centrum niż mieszkaniec blokowiska- sypialni. Jak
          wprowadziłam się nie było wywozu śmieci, firmy "śmieciowe" nie chciały jeździć
          za rogatkę. Śmieci woziłam do pojemnika rodziców w mieście albo mąz woził do
          kontenera w pracy.
          I teraz pomyślcie czy "miejscowych" uważać za bałaganiarzy i od chamów wyzywać,
          czy nauczyć odpowiednich zachowań? Cóz mieli przez pokolenia ze śmieciami robić?
          Pozbywali się śmieci tak jak mogli i tyle.
          • aja9 Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 23.05.06, 15:57
            Ja nie muszę dawać przykaładów u sasiadów bo tak mam na własnym podwóku
            właściwie to rodziców z którymi mieszkam.Mój ojciec to jest włąśnie wychowany w
            czasach "najlepszego z systemów", ale on także "zbieradztwo" i uprawianie tylko
            tego co sie da zjeść wyniósł z domu. My mamy wszystko, nawet gruz sie
            przyda,stare kibelki, okna z całej okolicy, opony,cegły,pełno złomu.W szlarni
            jak się pobiły szyby to powsadzał dyktę. Podrugiej stronie ulicy mamy łąki,
            więc zaczął uprawiać buraki i ziemniaki.Sąsiedzi się zbuntowali i zrobiono
            boisko to zaczął prowadzić wojnę z nimi.Hoduje kury, któliki,indyki.Nastawiał
            szopek krzywych i ogrodził to wszystko siatką taką zbieraną ze złomowisk a jak
            dziura się zrobi to zatyka np. starym oknem, oponą co ma pod ręka. Wszelki
            rozmowy nie odnszą skutków.On jest niestety właścicielem.Zostają nam tylko
            urzednicy, ale jak walczyć z własnym ojcem?
            Po części zgadzam się basią961, że to są "pozostałości "najlepszego z
            systemów". Kiedyś czytałam w gazecie wyborczej artykuł jak skutecznie komunizm
            niszczył w ludziach poczucie piękna a teraz mam tego skutki.

            Ania


    • inforew Re: plot oddzielający od sąsiadów/bałaganiarzy/ 29.05.06, 20:03
      w sprawie płotu,na mur na fundamencie musz mieć pozwolenie jak na budowe ,mur bez fundamentu nie będzie stabilny (mróz wykrzywi),powyzej 2,20 ogrodzenie musi byc zgoda sasiada,do 2,20 informujesz tylko sąsiada,a żywopłot sadzisz bez jego aprobaty ,a jak odsuniesz sie około 0,5 m to nawet złośliwie skarg nie złoży bo nie ma o co ,czym zasłonić ,też szukałam sposobu i postawiłam płot lamelowy kupiony w nomi(wys.180 cm) i posadziłam tuje ,ale powoli rośnie,nie mam innych pomysłów a przydałyby się
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka