Dodaj do ulubionych

odchwaszczenie ogrodu

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.01, 13:23
Witam serdecznie! Niedługo,za około pół roku,
wprowadzam się z rodziną do nowego domu.Wokół tegoż domu rosną wszelkiego
rodzaju chwasty.Wcześniej na naszej działce nigdy nie było ogrodu,to było
dzikie pole za miastem.Proszę o podanie krok po kroku, jak od powyższych
chwastów przejść do ładnego trawnika,po którym można spacerować, a nie tylko go
podziwiać.W szczególności,czy takie chwasty należy najpierw potraktować
chemicznie?Jeżeli tak,to kiedy i czym?Z góry dziękuję za odpowiedz.
Obserwuj wątek
    • jerzy.wozniak Re: odchwaszczenie ogrodu 16.11.01, 20:04
      Witam na forum gazety i przepraszam za zwłokę w odpowiedzi, ale ostatnio tak
      się składa że mam odpowiedzi kobyły. W Pani wypadku niestety tez nie mam mało
      do pisania. Może w punktach?
      1. Zależnie od gatunków chwastów może Pani albo oblać wszystko jak leci
      Roundup’em i po padnięciu zielska, całość zaorać lub zruszyć kultywatorem
      mechanicznym. Zabieg ten (oblanie Roundup’em)można wykonać tylko wtedy, gdy
      chwasty rosną, czyli od wiosny do wczesnej jesieni. Na dodatek muszą one mieć,
      co najmniej kilka liści, więc pewnie najwcześniej można to robić w kwietniu.
      Zielsko pada po około trzech tygodniach. Po kultywatorze całość należy wyrównać
      nawieźć, co najmniej 15 cm warstwę żyznej ziemi, bez kawałków darni czy kłączy
      chwastów. Zwałować, przegrabić, wysiać trawę, znów lekko zwałować (uwaga na
      ciężkich glebach wałowanie nie jest polecane) i czekać aż urośnie trawa.
      2. Druga metoda (kosztowna), to zebrać górną warstwę ziemi na głębokość 20
      cm, nawieźć świeżej ziemi jak wyżej, wyrównać jak wyżej, i posiać trawę.
      Pamiętajmy, że zakładanie trawnika nie jest wcale prosta sprawą. Należy robić
      to bardzo starannie gdyż bylejakość mści się później przez lata. W początkowej
      fazie wzrostu trawy, co trwa około trzech miesięcy, bardzo ważne jest jej
      regularne podlewanie (nawet kilka razy dziennie!). Dlatego właścicielom dużych
      trawników polecam zainstalowanie automatycznego nawadniania!
      Powodzenia,
      Jerzy Woźniak
    • Gość: Katula Re: odchwaszczenie ogrodu IP: *.lubin.dialog.net.pl 28.11.01, 20:14
      Wiele lat temu także zamieszkałam w miejscu gdzie bardzo dawno nie było ogrodu. Chwasty w ogrodzie były wyższe ode mnie. Przez miesišc karczowałam, paliłam, wyrywałam. Dzi� jestem dumna z mojego ogrodu. Piękne trawniki, sad, rabaty, ogródek użytkowy.
      Walka z chwastami trwa po dzi� dzień, a zważywszy na fakt, iż wokól ogrodzenia same ugory z całym przeglšdem regularnie wysiewajšcych się chwastów, nie jest to prosty bój.
      W przypadku wielu ro�lin przestałam używać okre�lenia chwast, sš to przepiękne ro�liny.
      Wiele razy były moimi sprzymierzeńcami, genialnie chroniš np. pomidory przed chorobami.
      Wiele zdobi mieszkanie zimš jako suche kompozycje - nawłocie, trwawy, krwawnik
      Ale nigdy nie używałam do walki z tymi niechcianymi CHEMII, choć przy pokładach perzu którymi dysponuję wydawać by się mogło, że jest to najrozsšdniejsze rozwišzanie.
      Panie Jerzy - jestem bardzo zaskoczona - Pan, oburzony zabijaniem kijanek w kałużach poleca chemię?
      Uważam, że zostaje to w ziemi przez wiele lat no i cóż to za przyjemno�ć chodzić latem na boso po takim chemicznym trawniku?
      Pozdrawiam Katula
      • jerzy.wozniak Re: odchwaszczenie ogrodu 29.11.01, 10:32
        Witam!
        Tak polecam, ponieważ środki takie działają szybko (pytanie było - jak szybko i
        bez wysiłku), oraz rozkładają się po kilku tygodniach. Po drugie nie wsiąkają
        one w ziemie (tu rozkładają się jeszcze szybciej) tylko są pochłaniane przez
        liście roślin, które transportują je do swoich korzeni, a tam nie trują tylko
        blokują pobieranie wody. To zasadnicza różnica!!!! TKANKI nie giną poprzez
        zatrucie komórek, lecz przez ich wysuszenie! Błagam, świat idzie naprzód nie
        ulegajcie ekologicznemu wariactwu. Ta chemia to nie „pomarańczowy agent” z
        Wietnamu, czy DDT!!!!! To niezwykle precyzyjnie dobrane środki, które nie trują
        roślin. Zapamiętajcie NIE TRUJA, tylko wykorzystując najnowsze osiągnięcia
        wiedzy blokują np. pobieranie wody przez opryskanie rośliny. Mało, mogą
        blokować lub powodować zakłócenia w jej obiegu tylko u określonych grup roślin
        np. dwuliściennych. TO SAMO dotyczy środków owadobójczych, coraz rzadziej są
        stosowane środki, które przez przewód pokarmowy powodują klasyczne zatrucie.
        Obecnie najczęściej owady zwalcza się środkami powodującymi np. zmiękczenie
        chityny, a tym samym śmierć owada przez pozbawienie go twardego szkieletu. Czy
        psy, koty, ptaki i reszta stworzeń ma chitynowy szkielet? Oczywiście trując np.
        chrabąszcze niszczymy pożyteczne pająki. Dlatego zawsze namawiam do walki
        biologicznej i w miarę możliwości staram się doradzać nie stosowanie chemii.
        Chemia jest niestety szkodliwa (nawet ta najnowocześniejsza) dla płazów gdyż
        ich cienka skóra na której nie rosną grzyby i nie rozwijają się bakterie ( to
        cud ochronny – obecnie wchodzi nowa generacja antybiotyków otrzymanych ze skóry
        żab. Zabija ona gronkowca złocistego kilkadziesiąt razy szybciej niż dotąd
        stosowane specyfiki – badania na ukończeniu!) Ale za to łatwo wchłaniają różne
        środki chemiczne. Dla przestrogi dla Pani ekologicznych ciągotek – w
        populacjach żab największe szkody wywołują środki na zwiększenie plonów, które
        dostają się do wód podziemnych i w okresowych bajorkach tworzą zupy, które w
        pomieszaniu z oponami, puszkach po piwie i innymi nie mającymi nic wspólnego z
        chemią dobrami naszej uroczej cywilizacji powodują, że rozwijające się tam
        kijanki maja trzy nogi lub są bez palców. Cale stada dziwolągów.

        Niestety na chwasty są dwie metody, taka naprawdę ekologiczna i taka dla tych,
        co maja niewiele czasu i nienawidzą dłubania w ziemi. Gdy im poradzę Pani
        metodę to jak Pani myśli, co mi odpiszą!!.

        Jeszcze raz prośba zrozumcie ekologię! Nie tą z publikatorów, o dziurach
        ozonowych, Co2 w powietrzu i wielu innych. Ekologia to współżycie z przyrodą. O
        wiele większe zniszczenia zrobi ktoś, kto na ręcznie plewionej działce posadzi
        same dziwaczne iglaki, a w basenie wodnym wpuści karpie koi, niż ten, kto
        wybije chwasty Roundaup’em i założy ogród z obsadzony krajowymi gatunkami drzew
        i krzewów liściastych, a w jego oczku wodnym bez przeszkód rozmnażać się będą
        żaby. Ekologia to nie znaczy precz z chemią! To znaczy dajmy żyć przyrodzie! W
        jak najszerszym tego słowa znaczeniu!!! A to, co nam naprawdę przeszkadza nie
        obsypujmy bez opamiętania DDT, lecz stosujmy środki biologiczne (nic wspólnego
        z ekologicznymi), a jeśli jest to niemożliwe najnowocześniejszą wybiórczo
        działającą chemię.

        Oczywiście, że wiele chwastów to piękne rośliny ozdobne, ale kto je posadzi w
        sztucznie wymyślonym projekcie architekta krajobrazu, w czymś takim jak „ogród
        japoński” czy ogród który ja nazywam „kwenkanie szuji”. Przecież krwawniki to
        cała ogromna grupa, niezwykle popularnych roślin ogrodowych! Ale do japończyka
        raczej nie pasują, i dlatego tak rzadko je Pani ma okazje zobaczyć.
        Pozdrowienia,
        Jerzy Woźniak
        • Gość: Katula Re: odchwaszczenie ogrodu IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.12.01, 09:12
          Panie Jerzy
          Po raz kolejny z dyskusji z Panem wychodzę pokonana
          Do chemii teoretycznie mnie Pan przekonał, ale swój ogrod traktowac będę dalej swoja metoda - ręczno-mechaniczna, choc czasu ze względu na prace mam niewiele. Bardzo czesto pracuje po 10 godzin na dobę nie liczac dojazdu i na bycie w domuzostaje mi niewiele czasu, a co dopiero na pracę w ogrodzie.

          Na swoja obrone mam to, że nie używam sztucznych polepszaczy plonów, nie wrzucam do bajorek opon i puszek po piwie, a więc chyba i nie wpływam bezpośrednio na mutacje kijanek.
          Niesamowicie mnie denerwuje takie śmieciarstwo i to nietylko ze względu nabajorka i kijanki.

          Nie jestem także zwariowanym ekologiem.

          Nad tym, ze nie widziałam mnóstwa ciekawych roślin i ich odmian w naturze ubolewam, ale czynię postepy, każdy wyjazd, wycieczke, spacer staram sie wykorzystac do znalezienia czegoś nowego. Czesto sie udaje.
          Swój ogród urzadziłam w stylu naturalistycznym, takim swoiskim, trochę chaotycznie, wykorzystujac do tego tylko rodzime rośliny, przyniesione czesto z okolicy."Zmusiły" mnie do tego poniekad warunki - słaba, lekka, bardzo przepuszczalna, sucha ziemia, ale przede wszystkim ciagoty. Nie posadziłam na oczyszonej z trudem ziemi wymyślnych roślinek z dalekich stron. Kompozycję swojego ogrodu tworzę od lat. Ale przyznam się Panu, że i te nasze rodzime, czasem wsatwiam dosyc niefortunnie, bez głowy. Potem jak bez szkody na odchowanej rośliny mogę ja przesadzic, to przesadzam, jak nie to trudno, dopasowuję resztę kompozycji.

          Ale rozumię, że można miec różne upodobania i zainteresowania

          I ostatnia rzecz jaka mi się nasuwa to pytanie: Czy ktoś kto nienawidzi grzebac w ziemi w ogóle powinien miec ogród?


          Sredecznie pozdrawiam
          Katula
          • jerzy.wozniak Re: odchwaszczenie ogrodu 02.12.01, 12:49

            Szanowna Pani!
            Nie wiem dlaczego odebrała Pani moją odpowiedź jako atak na swoja osobę. Nigdy
            nikogo nie atakuję i nawet nie odpowiadam atakiem na atak. Po prostu list do
            Pani, nie jest na forum listem tylko do Pani - stąd też muszę wiele rzeczy
            wytłumaczyć dodatkowo i nie należy tego brać personalnie. Co więcej uważam że
            metoda stosowana przez Panią jest najbardziej cenna bo daje tak naprawdę
            kontakt ze swoim ogrodem i trochę ( a może nie tylko trochę ) przypomina
            wychowanie psa od szczeniaka.

            Nie twierdze, że jest Pani zwariowanym ekologiem, niestety wiele osób chce
            pozbyć się roślin szybko - od razu i nie interesują ich metody skuteczniejsze,
            ale dające efekty po paru miesiącach, a ponadto wymagające wiele wysiłku.

            Ja też jestem zwolennikiem ogrodu powiedzmy wiejskiego -chociaż nie o to w tym
            dokładnie chodzi. Wytłumaczyłem to w swoim artykule w dodatku „Dom”
            pt. „Przyjazne ogrody”. Więcej uważam, że ogrody oderwane od środowiska
            sprawiają szkody ekologiczne ( szczególnie gdy obejmują większe tereny)
            porównywalne ze stosowaniem chemii starej generacji.

            Jak wygląda sprawa sadzenia roślin z dalekich stron to przekonało się o tym
            wiele krajów na świecie. Nawet popularne rośliny takie jak np. Eszolcja
            spowodowały wyparcie lub wymarcie wielu rodzimych roślin np. Na Wyspach
            Kanaryjskich. Dają one, co prawda niezwykle piękne widoki, ale jednocześnie ich
            ekspansja zagraża rodzimym gatunkom. Nie będę pisał już o opuncji której
            niszczenie kosztowało rząd Australii prawie roczny budżet! I spowodowało jedna
            z większych klęsk ekologicznych w tym kraju. Oczywiście myślimy że nas to nie
            dotyczy, tak zawsze myśli człowiek. Agawa sprowadzona w XVI wieku obecnie
            opanowała ogromne obszary baseny Morza Śródziemnego, też nikt nawet nie
            przypuszczał, że tak się rozprzestrzeni.

            Ogrody jak pisałem w wymienionym artykule powinny mieć przynajmniej „ducha”
            naturalnego otoczenia za płotem. W tym wszystkim Panią popieram, ale
            degustibus .. Co mam odpowiedzieć na konkretne pytania? Zamieściłem na jednym z
            tematów forum swoją poradę dotyczącą pewnego produktu. Pytanie było konkretne,
            co (tu nazwa produktu) można kupić za 700 złotych w supermarkecie i na co
            zwrócić uwagę. Ekspert odpowiedział że nic bo to chała. Ja tak nie mogę
            odpowiedzieć. Mogę zasugerować jak powinien wyglądać ogród, ale przede
            wszystkim mam udzielić jasnej rzeczowej i wyczerpującej odpowiedzi na zadane
            pytanie. Jest to mój obowiązek i musze to zrobić niezależnie od moich poglądów
            np. na rośliny iglaste.


            Teraz może odpowiedź na to najważniejsze pytanie, które zarówno Pani jak i ja
            głupio umieściliśmy na końcu listu.
            <Czy ktoś kto nienawidzi grzebania w ziemi w ogóle powinien mieć ogród?>
            Tak, tak i jeszcze raz tak. Jeśli nawet nie dotyka się do roślinek i ma je
            gdzieś. Zawsze oddziaływanie przyrody jest budujące, zawsze po pewnym czasie
            osoby takie zaczną się choć trochę interesować ogrodem, gdyż będzie to ich
            naturalne otoczenie. Zawsze da im to kontakt z przyrodą nawet jeśli będzie on
            nieuświadomiony - i tak jego działanie będzie pozytywne. Jeśli nawet ten ktoś
            będzie nowobogackim który do czasu politycznego przełomu zamykał snopkiem
            drzwi, „a tera ma merca” i zamawia ogród koniecznie inny niż otaczające go
            łąki, które przypominają mu biedne dzieciństwo, a grzebanie w ziemi ujmuje mu
            honor i przywołuje jego pochodzenie. To i tak świetnie, że go ma! Chcąc nie
            chcąc przekona się bowiem, że grzebanie w ziemi jest tak samo zdrowe dla
            biznesmena jak i dla bezrobotnego i nie ma się czego wstydzić, a jego dzieci
            inaczej będą traktowały przyrodę niż te wychowane na kupach śmieci i chwastach,
            które otaczają wiele całkiem ładnych domów.
            Czy Pani wie, że wiele osób zakłada ogród po kilku latach od budowy domu i
            wcale im nie przeszkadza widok za oknem! Czy wie Pani jak oni się zmieniają gdy
            znękany ich bezsensownymi wymaganiami architekt krajobrazu założy im wreszcie
            piękny ogród zmieniając ich otoczenie!
            Ludzie musza mieć ogrody! Nawet wtedy, gdy ich powierzchnia to kilkaset metrów
            kwadratowych!
            Pozdrowienia,
            Jerzy Woźniak

    • Gość: Jagoda Re: odchwaszczenie ogrodu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.12.01, 23:07
      Między płotem a drogą mam zachwaszczony pas ziemi o szerokości około półtora
      metra. Chcę wiosną posiać tam onętki. Ponoć jeśli ścięte nisko chwasty na
      początku okresu wegetacji przykryję czarną folią na 6 tygodni, chwasty zginą.
      Jeśli to prawda, to mam pytanie, czy ziemie przekopać po upływie tych sześciu
      tygodni czy zanim przykryję ją folią i kiedy najpóźniej mogę wysiać kwiaty, aby
      możliwie najdłużej kwitły.Pozdrawiam.
    • Gość: dolby2 nawiedzone baby IP: 195.117.210.* 12.12.01, 11:07
      Muszę powiedzieć, że męczące jest samo czytanie wypracowań nawiedzonych
      miłośniczek przyrody, które na pytanie jak walczyć z chwastami piszą, że
      chwasty są piękne, a na pytanie jak pozbyć się kreta dowodzą, że to miłe
      zwierzątko, choć w rzeczywistości nigdy go pewnie nie widziały. Ręce (i nie
      tylko) opadają na to mędzenie. Gratuluję odporności!
      • jerzy.wozniak Re: nawiedzone baby 12.12.01, 21:35
        Witam na forum!
        nie ma czego gratulować, to wprawa a przede wszystkim wyrozumiałość.
        Odpowiedziałem na ponad tysiąc listów ( wymyśliłem i stworzyłem naprawdę wielką
        witrynę ogrodniczą), stąd wiem ze każdy podchodzi do otaczającej nas przyrody w
        zupełnie odmienny sposób. I cieszę się z tego, bo odpisywanie na listy było by
        niezwykle nudne, jeśli wszystkie miałyby ten sam, „sound”. Zresztą, forum to
        przecież wolna wymiana myśli, nie ma się co irytować, każdy pisze co myśli i to
        jest fajne, a że czasami są tu kawałki na zupełnie innych wibracjach
        emocjonalnych to chyba dobrze?
        Pozdrowienia,
        Jerzy Woźniak
        • Gość: Ewa Re: nawiedzone baby IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.01, 21:55
          Jeśli takie przykre jest czytanie o chwastach, to po co, u diabła, wchodzić na
          taką witrynę? Mamy tu znakomitego specjalistę, który poraża nas swoją wiedzą i
          elokwencją, a koledze radzę poszukać hasła techno!
          • Gość: Jagoda Re: nawiedzone baby IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.12.01, 00:39
            A przechodząc do meritum:Czy wykorzystanie czarnej folii do odchwaszczenia jest
            skuteczne? Zależy mi na tym, aby jak najwcześniej mieć "czysty" pas ziemi na
            ktorym posieję onętki. Randap- nie pamiętam pisowni, można stosować, gdy
            chwasty są już podrośnięte a tę folę rozłożyłabym na początku okresu wegetacji
            i kwiaty mogłabym wysiać na początku maja. Nawiedzona.
            • jerzy.wozniak Re: nawiedzone baby 13.12.01, 10:21
              Witam na forum Gazety!
              Oj od razu się obrażacie, forum to forum – co prawda powiedzenie nawiedzone nie
              należy do zbyt dżentelmeńskich, ale dajmy spokój!
              Wracając do folii to oczywiście tak. Jednak należy wsiąść pod uwagę, że chwasty
              rosną znacznie szybciej niż trawa, czyli po wysianiu trawy, właśnie one
              pierwsze pokażą łby. Roundup, kosi wszystko nawet trawę, natomiast Sterane
              tylko chwasty, problem w tym, że nie można go użyć w silnym stężeniu, a często
              chwasty mające duże korzenie spichrzowe i nie są do załatwienia za pomocą tego
              środka. Wykańcza je tylko Rounoup i to tylko niektóre. Te najodporniejsze jak
              np. żywokost lekarski można wykończyć jedynie za pomocą mazania stężonym
              środkiem po liściach.

              Na Pani miejscu – jak tylko ziemia rozmarznie glebogryzarka zruszam gębko
              ziemię, grabię, sieję trawę, grabię (lekko) i wałuję. Dosiewam jeśli powrócą
              mrozy. Jak wyjdzie trawa (i chwasty) to czekam około miesiąca (pryskanie
              świeżej trawy jest błędem!) i robię oprysk Sterane.

              Powodzenia,
              Jerzy Woźniak
              • Gość: Jagoda Re: nawiedzone baby IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.12.01, 18:38
                Ale ja nie chcę tam mieć trawy tylko kwiaty jednoroczne onętki. I co w tej
                sytuacji?
                • jerzy.wozniak Re: nawiedzone baby 13.12.01, 22:00
                  Niestety to najpierw wybić chwasty roundup'em, a nastepnie przekopać lub
                  zruszyc glebogryzarką i wysiać kwiaty. Niestety i tak bedzie dużo roboty przy
                  pieleniu. Rosliny kwiatowe zupelnie nie radzą sobie z chwastami.
                  Powodzenia,
                  Jerzy Woźniak
          • Gość: Katula Re: nawiedzone baby IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.12.01, 22:12
            Go�ć portalu: Ewa napisał(a):

            > Je�li takie przykre jest czytanie o chwastach, to po co, u diabła, wchodzić na
            > takš witrynę? Mamy tu znakomitego specjalistę, który poraża nas swojš wiedzš i
            > elokwencjš, a koledze radzę poszukać hasła techno!

            Dziękuję
        • Gość: Katula Re: nawiedzone baby IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.12.01, 22:17
          jerzy.wozniak napisał(a):

          > Witam na forum!
          > nie ma czego gratulować, to wprawa a przede wszystkim wyrozumiało�ć.
          > Odpowiedziałem na ponad tysišc listów ( wymy�liłem i stworzyłem naprawdę wielkš
          >
          > witrynę ogrodniczš), stšd wiem ze każdy podchodzi do otaczajšcej nas przyrody w
          >
          > zupełnie odmienny sposób. I cieszę się z tego, bo odpisywanie na listy było by
          > niezwykle nudne, je�li wszystkie miałyby ten sam, �sound�. Zresztš,
          > forum to
          > przecież wolna wymiana my�li, nie ma się co irytować, każdy pisze co my�li i to
          >
          > jest fajne, a że czasami sš tu kawałki na zupełnie innych wibracjach
          > emocjonalnych to chyba dobrze?
          > Pozdrowienia,
          > Jerzy Wo�niak
          Witam

          Tylko wprawa i wyrozumiało�ć?

          Wydawało mi się, że rozmawianie o przyrodzie to Pana pasja

          A jaki jest Pana stosunek do przyrody i Pana metody pracy na działce
          czym Pan usuwa chwasty,
          jak dobiera Pan ro�liny
          jakie sš Pana wibracje emocjonalne w tym temacie?

          Pozdrawiam serdecznie
          Katula


          • jerzy.wozniak Re: nawiedzone baby 15.12.01, 22:24
            Gość portalu: Katula napisał(a):


            >
            > Tylko wprawa i wyrozumiałość?
            >NIE, NIE TYLKO, ale to również, nie można wymagać tego od ludzi, czego wymagamy
            od siebie. Dajmy im chodzić własnymi drogami, w sumie to ich życie.
            > Wydawało mi się, że rozmawianie o przyrodzie to Pana pasja
            > NO I DOBRZE się Pani wydaje, ale to nie znaczy, że każdy musi tą pasje
            akceptować i podchodzić do przyrody i otaczającego nas świata tak jak ja. Nie
            znaczy to również abym stawiał taki osoby w drugim szeregu. Wprost przeciwnie
            właśnie im poświęcam więcej uwagi z nadzieja że się „nawrócą”. Wielokrotnie mi
            się to udawało i uważam że to dobra droga. Tak na marginesie przyroda to nie moja
            pasja, ale życie. Przyroda zajmuje się od dziecka i już w ogólniaku nauczycielka
            stawiała mi piątki bez odpytywania, gdyż bała się ośmieszyć ze swoimi
            wiadomościami. Znacznie później mi odbiło również w stronę techniki i mechaniki.
            Może, dlatego trochę rozumiem ludzi dla których kwiaty doniczkowe to taki sam
            przedmiot jak meble i tak samo się go wyrzuca na śmietnik gdy się znudzi lub
            stanie się nie modny. No cóż Degustibus...
            > A jaki jest Pana stosunek do przyrody i Pana metody pracy na działce
            NA DZIAŁCE nie mam metod pracy, gdyż niewiele na niej robię i rzadko tam bywam.
            Jak jestem to tylko wiosną i w dni powszednie, gdyż w weekendy zjeżdża się tam
            nowobogackie chamstwo do kwadratu i włącza najohydniejszy Rap na cały regulator,
            zwykle w każdym mercedesie inny. Stad unikam działki jak ognia, gdyż jestem
            bliski założenia sklepu z bronią. Spojrzenie na ogród przy domu czy działkę
            rekreacyjna ma jedno jak najmniej grzebania w przyrodzie. Czyli na działce to, co
            na polach obok, może trochę uładzone żeby można było żyć nie brnąc w trawie po
            pas. Szczególnie dbam o stare spróchniałe wierzby, w których z pewnością
            mieszka „Boruta”, i o wiekowy ols na działce nad wodą. Nienawidzę kolorowych
            chojarów, powykręcanych dziwolągów traktowanych chemia, aby pomieszały się im
            geny i wszystkiego co nie jest naturalne.
            > czym Pan usuwa chwasty,
            WCALE ich nie usuwam, sadze gatunki które je wykańczają. Zresztą chwasty to
            pojecie względne. Na skalniaku to może i problem, ale na często koszonym
            trawniku - żaden. Zresztą w chwastach – pokrzywach itp. Gnieżdżą mi się łozówki
            których nie mam zamiaru pozbawiać może ostatniej szansy na wychowanie potomstwa.
            Zresztą i tak nie maja łatwego życia w objęciach niedzielnego wycia rapu.
            > jak dobiera Pan ro�liny
            WCALE, czasem kupuje cos, co pasuje do czegoś co padło. Ale są to wyłącznie
            gatunki rodzime i takie w których najczęściej wiją gniazda ptaki.
            > jakie sš Pana wibracje emocjonalne w tym temacie?
            TAK ALE TYLKO wtedy gdy pomagam znajomym urządzić wspaniały ogród. Kiedyś przed
            erą idiotów od rapu, którym przepraszam za wyrażenie państwo dało nakraść i
            naoszukiwać, aby mieli na daczę, robiłem coś na działce i wyjeżdżałem tam często.
            Zresztą były to inne czasy, gdy w okolicy mieli domy inteligentni ludzie i zawsze
            było z kimś pogadać, posłuchać bąków ryczących wczesna wiosną i oderwać się od
            otaczającego świata. Niestety to se nevrati.
            >
            > Pozdrawiam serdecznie
            > Katula
            > Ja również
            Jerzy Woźniak
            >


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka