m.matkowski
01.06.03, 10:55
To już ostatni problem na rozpoczęty tydzień.
Przed domem rośnie brzoza. Składa się z jednego korzenia i dwóch pni
rosnących blisko siebie i trochę skręcnych. Ma około 6-8 metrów. Kilka lat
temu (4 ??) wierzchołek został ścięty - musiało tak być, po prostu.
Rosła sobie ładnie, aż tu nagle na wierzchołku jednego pnia nie ma nowych
liści i gałązek - poniżej wszystko jest OK. A drugi Pień jest całkiem suchy.
W związku z tym mam pytania, bo chcemy ją z żoną uratować:
- czy ściąć suchy pień aż do korzenia, czy go w ogóle nie ruszać?
- czy ściąć suchy wierzchołek drugiego (jakiś 1 metr)?
- kiedy to ewentualnie zrobić?
- jak ją uratować bez cięcia?
Mimo, że mam uczulenie na brzozę i leszczynę to jestem gotów się poświęcić
dla tego pięknego drzewa.
Pozdrowienia i miłego tygodnia życzę.