tube-roza
27.06.07, 07:41
Witam. Czytam wątek o rozpustnych żabach i wcale mnie on nie bawi. Po
pierwsze panicznie nie cierpię żab a po drugie mam je u siebie w stawie przy
domu. Jak spokojnie sobie żyły to jeszcze nie było problemu. Pojawił się w
tym roku. Od początku maja tak potwornie skrzeczą, że właściwie są tylko
krótkie przerwy w ich hałasowaniu. Budzą całą dzielnicę, sąsiedzi też nie
mogą spać przy otwartych oknach, bo one wręcz ogłuszają. Do tego roku
odzywały się rzadko i było to nawet przyjemne, teraz natomiast stało się
uciążliwe. Nawet kilka razy sąsiedzi zwrócili mi uwagę, że trzeba coś z tym
zrobić. Zastanawiam się, co? Są dwie i mam wrażenie, że walczą o swój teren.
Wystarczy, że jedna z nich przekroczy środek stawku, a druga już ją
atakuje.Probowaliśmy przynajmniej jedną złapać podbierakiem i wynieść do
pobliskiej rzeczki ale są sprytne i nie dają się odłowić.Wiem, że można się
tym krzykiem ( nie rechotem - bo to są prawdziwe wrzaski)zachwycać, ale ja
mam prawdziwy kłopot. Może mi ktoś doradzi, co z tm fantem począć?