aur-es
19.06.08, 19:23
Dwa tygodnie temu w czasie upałów nie było mnie w domu przez parę
dni. Po powrocie suchą jak pieprz ziemię wokół mojego wielkiego (2x3
m) krzaka róż podlewałem przez kilka godzin, aż nasiąknęła ziemia.
Róże właśnie intensywnie kwitły. Po ok 8-10 dniach poniżej kwiatów,
na szypułkach i niektórych gałązkach poniżej nich na długości 1-3 cm
pojawił się kożuch gęstego nalotu (pleśni?) Co prawda tam gdzie
padał poten deszcz, zmył nalot gdzie niegdzie, ale reszta pokryta
jest nadal. Bledną kwiaty, pozostałe jeszcze pączki nie chcą się
rozwijać. Róża przekwita, albo coś ją dopadło.
Może to moje podlewanie nie miało znaczenia, wcześniej dość masowa
była nawidzona przez mszyce, ale niczym ich nie goniłem..
Proszę pomóżcie - Czy jest jeszcze co ratować i jak? Czy wręcz
przeciwnie - nie przejmować się?