o-hydz-two!!!!!

23.10.08, 17:26
zachcialo mi sie wlasnej brukselki, ktora uwielbiam. Posadzilam.
Przed chwila opuszczajac ogrod zauwazylam dziwny wyglad roslinek.
Na kazdej - pogryzionej i pomamlanej - siedza dziesiatki liszek!!!!!
Myslalam, ze sie zrzygam, pardon. Jutro czeka mnie upojna praca:
usuwanie roslinek i wywiezienie ich do smieci. Mam nadzieje, ze to
przezyje. Ale na przyszlosc wiem jedno: tylko pomidory i ogorki, a
poza tym ziola i kwiaty i won z reszta jarzyn!
    • horpyna4 Re: o-hydz-two!!!!! 23.10.08, 18:04
      A motylkiem to się zachwyca, a?
      Bielinek kapustnik czasem miewa trzy pokolenia w roku, to trzecie
      właśnie w październiku.
      • ewa553 Re: o-hydz-two!!!!! 23.10.08, 18:08
        pieprzyc tego motylka, to miala byc kapustka dla mnie!!!!!
        Ale swoja droga - gdyby to ohydztwo nie siedzialo u mnie w brukselce
        to musialabym obiektywnie stwierdzic urode tych liszek:))))
        • armeria Re: o-hydz-two!!!!! 23.10.08, 21:59
          W ubiegłym roku dostałam w prezencie sadzonki brukselki, rosła strasznie powoli całe lato, a jak wreszcie pojawiły się na roślinie brukselki, to wkrótce były oblepione wielką ilością mszyc.
          Wszystko wyrwałam i zniszczyłam.
          Precz z uprawianiem brukselki ! :)
    • deerzet Zawsze co białko, to białko 23.10.08, 22:06
      Jest taka specjalna perforowana folia do przykrywania kapustnych.
      Nie pozwala na siadanie motyli.
      Ja się nie chce samej palpacyjnie usuwać jaj czy gąsienic, to się
      chemiją stosuje!
      Albo woła się baryłkarzy do pomocy...

      encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3874806
    • luiza-w-ogrodzie Ewo, ogrod dzielisz z glodnymi stworami 24.10.08, 01:22
      Jakiez w tym ohydztwo, ze staraja sie najesc? Zastawiasz im suty
      stol a potem nie sprawdzasz, czy ktos z niego sciaga jedzenie :o)
      Teraz nie pozostaje Tobie nic innego, jak zalozyc dlugie, gumowe
      rekawice i maseczke chirurgiczna spryskana lawenda i odwracajac ze
      wstretem twarz pozbyc sie brukselki. Pamietaj tez nie sadzic
      kapustowych w tym samym miejscu w przyszlym roku.

      U nas brukselke jak i wszystkie kapustowe (Brassica) jedza glownie
      gasienice (mozna uchronic rosliny przed skladaniem jajek oslaniajac
      je siatka na muchy) i mszyce, poza tym nicienie, slimaki i larwy
      zuczkow. Wszystkie szkodniki zbieram recznie zaraz gdy je zauwaze a
      potem w suchy dzien opryskuje rosliny roztworem pyrethrum z
      czosnkiem (to srodek organiczny; pyrethrum to wyciag z rodzaju
      chryzantemy, dzien po spryskaniu mozna juz zbierac rosliny do
      jedzenia). Powtarzam po 6 dniach. Slimaki tez wybieram recznie,
      szczegolnie po deszczu wychodze w grzadki wieczorem z latarka.

      Profilaktycznie otaczam kapusty sciolka z trzciny cukrowej, posypana
      popiolem - slimaki tego nie lubia. Nie sadze tez kapust w jednej
      grupie, tylko mieszam z nagietkami (odstraszajacymi nicienie) i
      bazylia oraz czosnkiem (ich zapach potrafi zmylic motyle, szukajace
      lisci kapusty do zlozenia jajek). Moje kapusty poza dwiema
      objedzonymi za mlodu przez mszyce maja juz glowki wielkosci duzej
      salaty. Wszystko bez udzialu chemii.

      Ale pomidory sa u nas znacznie trudniejsze w uprawie - nie dosyc ze
      doslownie WSZYSTKO je zre, to maja mase grzybic, wirus mozaiki
      tytoniowej i sa nadwrazliwe na nadmiar/niedobor wody. Tej wiosny
      bede probowac ich hodowli pierwszy raz!

      Pozdrawiam - Luiza-w-szeleszczącym gąszczu uroczynu
      • deerzet Siatko-automaty w okolicach Sydney 24.10.08, 10:39
        {Luizy} słowa [pisownia bezdiakrytyczna pomysłu Deerzeta]:

        [... Pamientaj tezh nie sadzitch kapustowych w tym samym miejscu w
        przyszllym roku ...]

        Sąsiedzi ogródkowi w Eurolandzie jakoś nie chcą zrezygnować z uprawy
        kapustnych - ten wariant i tak zwabia[ł] nam bielinki OD NICH...

        [... U nas brukselkem (...) mozhna uchronitch roshliny przed
        sklladaniem jajek osllaniajonc je siatkom na muchy...]

        Eurolandowe bielinki są mądre - składają swe jajka OBOK siatek,
        dając zapachem możność przejścia ich DROBNIUTEŃKICH larw przez oczka
        siatki 'luizowej'.

        Sprawdziła tu mi się specjalna DROBNOPERFOROWANA niby-folia, niby
        siatka, jaką - TUŻ po posadzeniu rozsady kapusty - przykryłem
        zagonek z ową kapustą, a brzegi tej "folii" PRZYKOPAŁEM szczelnie w
        ziemi.
        Siatka, nota bene, wtedy importowana z Niemiec, Szanowna {Ewo}
        Nadreńska.
        W markecie dobrej marki wypatrzona, w stoisku ogrodowym - razem z
        siatką plastikową do uprawy tycznej fasoli - jakiej do dziś w
        innych, mniej białych ... tfu!, mniej pomysłowych marketach nie
        uświadczysz...

        [... Ale pomidory (...) som nadwrazhliwe na nadmiar/niedoboor
        wody...].

        Od kikunastu lat w uprawie pomidorków stosuję KROPLOWANIE wody z
        rureczek czarnych, położonych na gruncie [woda nagrzewa się za dnia
        zimnego] - skierowanych wylotem do DONICZEK z dziurką.
        Doniczki Z DZIURKĄ W DNIE przykopane są "roowno z ziemiom" tuż przy
        krzaczku pomidora.
        Woda podłączona jest przez automat ją dozujący wg oprogramowania do
        wyboru.
        Zachwalam tę metodę.

        Mnie przy niej starcza wpaść 1 x tydzień do pomidorów i je podcinać.
        Raz na miesiąc zwiększyć dawkę dobową wody.
        Najlepiej niech się ona sączy w nocy.
        U nas w Eurolandzie, nie mówiąc o antypodach, też to ją tak nocą
        oszczędza.

        1. Nie ma chwastów - bo ziemia wokół pomidorów SUCHA;
        2. Nie ma problemu zalewania korzeni - dawkę wody dobową zmieniam ze
        wzrastaniem krzaków [auto-program może ją dozować kilka razy na
        dobę];
        3. Można swobodnie na tydzień, no - na dwa tygodnie wyjechać;
        4. Podłączając kabelkiem, do automatu dozującego wodę, CZUJNIK
        wilgotności - w grunt wkłuty nieopodal pomidorków - WYŁĄCZAMY
        nawadnianie po świeżych opadach - jakże częstych w okolicy
        australian Sydney...
        5. L.b.n. least - w tych zadołowanych doniczkach często nocują u
        mnie ROPUCHY.
        To jest więc jeszcze wojna biologiczna ze szkodnikami, w rejonie
        parteru ...


        A uroczynu gąszcze
        - uroczne
        D.R.Z.

        ***
        Komu w ogród - temu bielinek

    • ewa553 Re: o-hydz-two!!!!! 24.10.08, 08:30
      Luizo, lza mi sie w oku zakrecila jak pomyslalam o biednych,
      glodnych liszkach:))))) Nie bede juz niczego takiego uprawiac, ogrod
      ma byc dla mnie przyjemnoscia a nie walka ze szkodnikami. A jak mam
      toto pryskac, to moge od razu kupic pryskane na targu.
      Ale zaciekawilo mnie to, ze Wasze pomidory sa takie wrazliwe na
      wszystko. U nsa - odpukawszy, sa wspaniale wytrzymale na zakusy
      wroga czyli wszelkich chorob - odpukawszy w niemalowane drzewo!!!
      • deerzet Re: wszy, i inne gady + dekapitacja 24.10.08, 09:46
        Moje kapustowate Brasicaceae z_Brukseli oglądam wcześniej, latem,
        kilka razy w tygodniu.
        Bez skrapiania się lawendą!
        POJEDYNCZE złoża JAJ bielinków łatwo się POD SPODEM np. liści
        wypatruje. A miażdży - jeszcze łatwiej.

        Małe, przegapione skupiska larw - jeszcze PRZED rozejściem się z ich
        przedszkola, też łatwo wtedy (i TRZEBA) szybko eksterminatorować...

        A ongi, dzieckiem bedąc, nauczony przez Mamę mą do miłości do
        natury, z Jej polecenia, pełnego, jak najbardziej, szacunku do
        natury...
        co
        tu
        dużo
        kryć
        bezmyślnie, acz
        Z DZIKĄ ROZKOSZĄ PIERWOTNEGO MYŚLIWEGO GANIAŁEM ZA BIELINKAMI PO
        OGRÓDKU MORDUJĄC JE W POWIETRZU, z bekhendu czy z forhendu, moją
        turystyczną rakietką do kometki marki lorda Badmingtona.

        A dziś?
        Dziś wystarczy na ogródku, że mej KOTCE wskażę rejon oblatywany przez
        bielinka - a mam problem lorda_z_Badmington z głowy.

        Niestety - populacja ogrodowych mych cytrynków czy paziów królowej
        też jakby malała.
        Nie mam pojęcia, dlaczego, och, dlaczego...


        Ciekawe, czy {Ewa}, tak około przełomu lipca/sierpnia [w Polsce,
        Daleka 'Luizo', w POLSCE], ogławia czyli dekapituje brukselską
        kapustę?
        Zabieg ten wzmaga "kulkowanie" brukselek - nie rosną one
        niepotrzebnie w górę.

        • ewa553 Re: wszy, i inne gady + dekapitacja 24.10.08, 16:15
          problem zalatwiony, badziewie wywiezione. Nie chce juz roslin, ktore
          trzeba kiedystam ogladac od dolu, tylu czy z boku i costam usuwac, a
          cos rozgniatac: igit!!!
          Bede kolejne pomysly z Wami konsultowac, zanim cokolwiek zaczne
          uprawiac na roli. Pytanie pierwsze: czy fasolka ma jakiegos swojego
          bielinka fasolnika? Czy rosnie bez poganiania, ogladania, pryskania?
          • szadoka Re: wszy, i inne gady + dekapitacja 24.10.08, 20:05
            moje slimaki fasolka byly w tym roku zachwycone, o portulace nie wspomne,
            zostala jedna roslina.
            • anna.2007 Re: wszy, i inne gady + dekapitacja 24.10.08, 20:24
              Ohydztwo to to czego nie można strzepnąć z jadalnej roślinki np
              larwy w groszku zielonym, lub to czego nie widzimy a jest i dopiero
              w czasie konsumpcji się ujawnia np malutkie ślimaczki na owocach
              maliny. Traumatyczne hrupanie, biedne zjadane zwierzątka.
              Fasolka szparagowa udaje się u mnie bardzo, zwłaszcza tyczna ma
              dobry stosunek plonu do zajmowanej powierzchni. Niebieska Hilda jest
              ok.
      • kocia_noga Re: o-hydz-two!!!!! 24.10.08, 21:20
        ewa553 napisała:

        U nsa - odpukawszy, sa wspaniale wytrzymale na zakusy
        > wroga czyli wszelkich chorob - odpukawszy w niemalowane drzewo!!!

        U mnie pukanie nic nie da. Bawole serca tak samiutko poraził rak jak
        czereśniowe śliczne kuleczki. A tyle się nachuchałam.
        • pia.ed Re: o-hydz-two!!!!! 26.10.08, 11:34
          Nie wiem czy smiac sie czy plakac, ale ja ktora nigdy nie mialam
          ogrodka warzywnego,
          widzialam brukselke wylacznie w woreczkach (na polkach sklepowych).

          Pare dni temu bedac na duzym targu owocowo-warzywnym po raz
          pierwszy w zyciu odkrylam,
          ze brukselka rosnie w gore na wysokim pedzie!
          Taka autentyczna dekoracja ktos przyozdobil swoj stragan.

          No coz, tylko stwierdzic, ze czlowiek uczy sie przez cale zycie, a
          niektorzy i tak glupi umiejaja ...



          "...Ciekawe, czy w Polsce tak około przełomu lipca/sierpnia ogławia
          czyli dekapituje brukselską
          kapustę?
          Zabieg ten wzmaga "kulkowanie" brukselek - nie rosną one
          niepotrzebnie w górę ..."
          • ewa553 Re: o-hydz-two!!!!! 26.10.08, 12:26
            smiej sie: ja zasadzilam sadzonki i pojecia nie mialam "co dalej".
            nigdy sie nie zastanawialam jak toto rosnie. Niestety, nie zjadlam
            moich brukselek, ale przynajmniej odkrylam tajemnice
            ich "rozwoju":)))
            • mirzan Re: o-hydz-two!!!!! 26.10.08, 13:42
              Bo brukselka ma rosnąć w Belgii.U nas nawet węgierki są robaczywe.
              • deerzet Re: bo 26.10.08, 14:20
                ...a włoszczyzna - na Wołoszczyźnie.
                • mirzan Re: bo 26.10.08, 16:59
                  A hamburgery niech sobie jedzą w hamburgu.Tylko kapusta głowiasta ma
                  prawo,bo ona z ziemi włoskiej do polskiej przyturlała się...
                  • kocia_noga Re: bo 26.10.08, 17:52
                    Pory w Portugalii.
    • ewa553 Re: o-hydz-two!!!!! 26.10.08, 19:57
      ja moge jesc brukselke w Mannheim: u nas nazywa sie ona bowiem
      Rosenkohl, czy rozana (rurzana) kapusta:))))
      • leloop Re: o-hydz-two!!!!! 13.11.08, 12:23
        droga Ewo553, zrezygnuj Ty moze calkowicie z zabawy w ogrod, widac
        bowiem, ze zupelnie nie wiesz na czym to polega i zdaje sie, ze nie
        chcesz sie dowiedziec. kazda roslina ma swoich wrogow i przyjaciol i
        rola ogrodnika jest zachowanie w tym wszystkim rownowagi. i jest to
        ciezka a czasem bardzo niewdzieczna praca.
        nie rozumiem w ktorym miejscu gasiennica jest ohydna, przypatrz jej
        sie kiedys dobrze ...
        • ewa553 Re: o-hydz-two!!!!! 13.11.08, 16:51
          no wiesz! gonisz mnie z ogrodu??? wredas jestes, nie dam sie.
          A gasienice sa DLA MNIE niestety ohydne i juz. Mam pelne prawo do
          takich uczuc.
          To nie jest tak, ze nie chce sie dowiedziec co i jak. Ale nie mam
          ochoty zajmowac sie roslinkami, ktore mi sprawiaja potem
          niespodzianki w postaci gasienic. Zostane przy tych, ktore sa mniej
          skomplikowane. Nie chce robic doktoratu z ogrodnictwa, chce sie
          ogrodem cieszyc i basta.
          • leloop Re: o-hydz-two!!!!! 13.11.08, 17:26
            bede to opowiadac jako dowcip roku :):):)
            • ewa553 Re: o-hydz-two!!!!! 13.11.08, 17:26
              ciesze sie ze moglam Ci sprawic przyjemnosc:)))
            • nieskorzanka Re: o-hydz-two!!!!! 13.11.08, 17:39
              Specyficzne poczucie humoru masz....
        • mirzan Re: o-hydz-two!!!!! 13.11.08, 18:08

          > nie rozumiem w ktorym miejscu gasiennica jest ohydna, przypatrz
          jej
          > sie kiedys dobrze ...

          Według mnie,gasienica jest najpaskudniejsza na twarzy,z bliska,coś
          okropnego.Niektóre są tak brzydkie,ze nawet ptaki je omijają.
          • leloop Re: o-hydz-two!!!!! 13.11.08, 18:51
            zastanawiam sie co Wy robicie na forum ogrodniczym, jezeli
            brzydzicie sie natura ?
            • ewa553 Re: o-hydz-two!!!!! 13.11.08, 19:21
              uwaga, uwaga! Zostajemy poddani selekcji! ciekawe ilu tu na forum
              dostanie zezwolenie na pisanie:)))) deklarowac sie, kto lubi
              WSZYSTKO w naturze.
              • deerzet Re: selekcjodeklaracja 13.11.08, 20:19

                pierwszy [?]:
                - Nie lubię natrętnego brzęczenia much padliniarek.
                - ... jw. komarów.
                [dom: bezchemicznie osiatkowane okna;
                interior: kapelusz wędkarski z siatką-woalką - świetny! nawet
                meszki "bolimuszki" zniechęca...]
                [hamak: moskitiera czeka już na przetestowanie]

                Reszta żywin - ujdzie w tłoku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja