Dodaj do ulubionych

Sarenkowy problem

IP: *.daxnet.no 22.01.02, 00:33
Ucieszylam sie odpowiedzia forumowiczow z radami czym odwiedzajace mnie sarenki
dokarmiac. Ale "radosc trwala krotko"! gdyz moj maz swoim pytaniem zasial we
mnie pewna watpliwosc. Otoz zadal mi pytanie czy aby to bylo najlepsze
rozwiazanie dla saren przezwyczajanie ich do jedzenia w ogrodzie w osiedlu
domkow jednorodzinnych? Czy ich najbezpieczniejsze miejsce nie jest w lesie?

Nie ma tu duzego ruchu samochodowego, ani psow ale ..ludzie sa przeciez rozni.

No i siedze z problemem. Czy isc za sercem czy...moze on ma racje?

Prosze o pomoc w wybraniu tego wlasciwego rozwiazania.

pozdrowienia Tula

Obserwuj wątek
    • Gość: Dana Re: Sarenkowy problem IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 17:02
      Witam „zwierzakomanów”.
      Ponieważ mam pewne doświadczenie w dokarmianiu zwierząt leśnych, to najpierw
      odpowiem Tuli.
      Jeżeli sarenki podchodzą tak blisko osiedla, to odgarnij śnieg i wysyp tam
      buraki, marchewkę, jabłka. Chleba nie dawaj (ja podkarmiam nim tylko sójki).
      Jeżeli utrzyma się dodatnia temperatura i śnieg co nieco stopnieje, to nie
      wykładaj nic, one sobie znajdą swoje dania. Natomiast, jeśli uparcie będą
      podchodzić do miejsca, gdzie dawałaś im jedzenie, to po odrobince podawaj, ale
      coraz dalej od osiedla. Zwierzęta na ogół same wiedzą, kiedy odejść.
      Powodzenia! Danuta.

      Do Katuli! Dzięki za informacji o lisie to dobrze, że zwierzak zdrowy a i
      Twojemu psu nic nie grozi. Ja teraz jestem na etapie podglądania gronostai,
      których mam dwa. Są piękne!
      • Gość: Katula Re: Sarenkowy problem IP: *.lubin.dialog.net.pl 22.01.02, 19:53
        Witam
        Doskonale rozumię Twoje dylematy, bo wiem jak to jest kiedy serce walczy z rozumem.
        Mimo wszystko uważam,że jeżeli nie mieszkacie na uboczu tego osiedla to Twój mąż ma rację.
        Fakt, że skoro podeszły tak blisko, to mogły potrzebować pomocy, a pisałaś, że w Twoich okolicach zima bywa sroga.
        Zresztą gdybyście mieszkali na uboczu, sprawa była prostsza, bo łatwiej byłoby dostarczać pożywienie gdzieś z dala od oczu ludzkich, samochodów i psów. Sama zauważyłaś, że ludzie bywają różni, a to od tej ich różności zależy "zachowanie" samochodów i psów.
        jeżeli to nie jest zbyt kłopotliwe a i wilk i owca mają zostać całe, to wykorzystaj doskonałe rady Danuty, tylko nie rób tego bezpośrednio przy domu.

        Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie
        Katula

      • Gość: Dana Re: Gronostaje i ... Wilki! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 17:00
        Cześć Wam Wszystkim!!
        Dzisiaj znalazłam miejsce „postoju” moich gronostai. Jest to część stodoły,
        która kiedyś była stajnią. buszują między złożonymi tam deskami. Pewnie polują
        tam na myszy. Ponieważ żadnych zmian w barwach ich futra nie zauważyłam, więc
        nie będę wypatrywać wiosny, choć bardzo lubię tę porę roku.

        Alarm!! Do Wszystkich miłośników zwierząt!
        Wczoraj przeczytałam w Gazecie Wyborczej, że wojewoda podkarpacki wystosował
        pismo do Ministra Ochrony Środowiska o zezwolenie na odstrzał 50 bieszczackich
        wilków.
        Wojewoda to zapalony myśliwy!!
        O rany! W jakim to województwie przyszło mi zamieszkać?!!
        Nagłośnijmy ten fakt gdzie się da! Pomóżmy wilkom!!!
        Pozdrawiam! Zdruzgotana Danuta.
        • jerzy.wozniak Re: Gronostaje i ... Wilki! 23.01.02, 18:30
          Drodzy forumowicze!
          Mnie nie wypada, ale wy możecie wysłać pismo do GW i prosić o akcję "Ocalmy
          wilki".
          Odstrzał to kretyński pomysł, bo można w ostateczności zwierzęta przenieść w
          inne miejsce, lub sprzedać za granicę. Sprzedajemy do Francji zające, to możemy
          też wilki. Na pewno będą miały lepiej niż u nas.
          Piszcie!
          Jurek
    • Gość: Katula Do Danusi IP: *.lubin.dialog.net.pl 22.01.02, 20:11
      Z twojej wypowiedzi odnośnie sarenek wynika, że jednak jestem nieuważnym uczniem, bo coś poplątałam. Możnaby pomyśleć, że chciałam otruć sarenki chlebem (brzmi paradokslanie - wiem)
      Ale przyznam Wam się, że pomimo zakazu Jerzego swoje ptaki dokarmiam chlebem i sądząc po tym , że w okresie tej ostrej zimy ilość ptasich gości nie malała, a wręcz przeciwnie to może na moim terenie jest dobry chleb?

      Pamiętaj proszę, aby się podzielić wrażeniami z obserwacji gronostaji

      Pozdrawiam i nisko się kłaniam
      Katula
    • jerzy.wozniak Re: Sarenkowy problem 23.01.02, 10:14
      Wątpię czy w lesie (biorąc pod uwagę ilość bezpańskich psów) będą
      bezpieczniejsze. Pewnie, że najlepiej wybudować paśnik w leśnej głuszy, ale
      skoro go tam nie ma, to dokarmiać. Dzikich zwierząt nigdy za wiele!
      Jurek
    • tula Re: Sarenkowy problem 04.03.02, 21:59
      Hei!

      Sarenki "zagoscily" u mnie na dobre. Sa codziennymi goscmi i moja wielka
      radoscia.
      Zauwazylam ze przychodza zawsze te same, 4 sztuki. Najczesciej zawituje lania z
      dwoma troszke od siebie mniejszymi jelonkami. Ona ma jasniejsze futerko niz te
      pozostale, i ....okraglejszy brzuszek (chyba?). "Chlopaki" maja malutkie,
      krociutkie rozki. Odnosze wrazenie ze to jej dzieci z zeszlej wiosny
      (?).Oczywiscie sa bardzo podobne do siebie, ale cos mi mowi ze to blizniaki.

      Od pewnego czasu przychodzi z nimi troche starszy jelen. Ma znacznie wieksze
      rozki.

      I tak zaczelam zastanawiac sie :
      - czy to moze byc para doroslych z zeszlorocznym miotem?
      - czy moze to tylko poprostu matka+dzieci i jeden obcy?
      - czy sarny-rodzice sa para "na zawsze", czy tylko w czasie godow?
      - jak dlugo rodzice/matka opiekuja sie potomstwem? czy do przyjscia nastepnego
      rodzenstwa?
      - jezeli mama-sarna jest w ciazy (jezeli to sie tak nazywa?) to jak dlugo ta
      ciaza trwa i kiedy rodza sie male?
      - czy ciaza blizniacza to rzadkosc?

      Moze ktos pomoze mi rozgryzc te "rodzinne relacje".

      Pozdrawiam

      Tula
      • piasia Re: Sarenkowy problem 05.03.02, 09:43
        Jak ja Ci zazdroszczę!!!!!

        Z opisu wynika, że rodzinka się niedługo powiększy (zaokrąglony brzuszek mamy-
        sarenki). Przyjdzie na świat małe, nakrapiane sareniątko :-)))))

        I tu ostrzeżenie - mama sarenka zostawia swoje maleństwo ukryte w trawie, a
        sama wyrusza na żer. Sareniątko przez te swoje jasne łatki na futerku jest
        praktycznie nie do wypatrzenia przez drapieżniki. Największym zagrożeniem jest
        wtedy człowiek, i to nawet ten o najlepszych chęciach.
        Idzie taki miłośnik przyrody przez las - patrzy - leży mała sarenka, sierotka,
        matki nie ma, coś pewnie matkę zeżarło.... Więc bierze malucha na ręce i wlecze
        do weterynarza, albo do ogrodu zoologicznego. A mama potem szaleje z rozpaczy.

        Więc jak znajdziesz takie nakrapiane cudo, nie ruszaj. Staraj się, żeby Cię
        nawet nie dostrzegło, bo gotowe za Tobą iść (przyszło, duże - znaczy się mama)
        i będziesz miała kłopot. A jak już potraktuje Cię jak mamę - wtedy w nogi!
        Biegiem! Żeby straciło orientację i czekało na prawdziwą rodzicielkę.

        To takie ostrzeżenia trochę na wyrost. Jak ja Ci zazdroszczę tej rodzinki.... :-
        )
      • danam Re: Sarenkowy problem 05.03.02, 19:11
        Witam! Witam!
        Fajnie mieć takie sarenkowate towarzystwo koło domu.
        Tula! Zadałaś mnóstwo pytań odnośnie sarenek.
        Otóż ruja u sarny występuje w miesiącach czerwiec, lipiec lub sierpień. Rodzą
        natomiast w maju. Są ewenementem w przyrodzie, ponieważ mają ciążę tzw.
        przedłużoną. Żyją w stadach i tylko na czas rozrodu matki znajdują sobie
        odosobnione miejsca na poród. Po paru tygodniach od porodu wracają z małymi do
        stada. Bliźniaki zdarzają się często. Obserwuj to stadko, kiedy mama sarna
        zniknie Ci z pola widzenia, to nie martw się, wróci już z maleństwem. Sarny są
        bardzo przywiązane do miejsca. Jeśli natkniesz się na kropkowanego malucha,
        zrób jak radzi piasia.
        Pozdrawiam. Danuta
        • piasia Re: Sarenkowy problem 06.03.02, 06:51
          A wiecie, jak się nazywają panie rogaczowe? To znaczy te wszystkie łanie i
          klępy, których mężowie mają rogi, a one nie?
          Ogólna nazwa - i dla sarny, i dla łani, i dla łosiowej, i dla muflonowej - to
          SIUTKA.

          Ładnie, prawda?
    • tula Zimowa sarenkowa przygoda 30.03.02, 22:31
      Pragne tylko doniesc ze, z powodu niewatpliwie zblizajacej sie wiosny,
      topniejacego sniegu i coraz bardziej dostepnego runa lesnego, "odstawiam moje
      sarenki od piersi".

      Mam tez plonna nadzieje ze przestana mnie odwiedzac zanim moje tulipany wzejda.
      Ale gdyby im sie to nie udalo i moje tulipany zostana schrupane to i tak
      wybaczam im absolutnie wszystko.

      Pragne im tez podziekowac za szanse ktora mi daly, aby byc ta wybranka ktora
      mogla je goscic wiele razy dziennie przez cala zime. Za to ze moglam je ogladac
      z bliska nie tylko jedzace marchewki, jabka i chlebek ale takze ...spiace w
      moim ogrodzie. Za ich zaufanie do mnie.


      Ja je poprostu pokochalam i bedzie mi bardzo, BARDZO ciezko w czasie tego
      rocznych lowow. Ja NIENAWIDZE ZABIJANIA:

      Taka troche z lezka w oku
      Tula

    • ptasik Re: Sarenkowy problem 01.04.02, 19:49
      Tula
      Bądź dobrej myśli
      Z całego serca życzę Tobie o Twoim sarenkom, aby
      szczęśliwie doczekały przyszłej zimy
      Jestem z Tobą i trzymam kciuki.
      Wiem co czujesz
      Bądź dobrej myśli
      Pozdrawiam Cię serdecznie i bardzo ciepło
      Katula
      • tula Re: Sarenkowy problem 02.04.02, 22:19
        Buzka dla ciebie tez Katulko

        Tula

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka