Dodaj do ulubionych

Błędy blondynki- ku przestrodze

27.02.09, 12:19
W ubiegłym roku wiosną posadziłam długi rząd rododendronów- tuż przy
chodniku okalającym dom.
Stanowisko połcieniste, podłoże przygotowane dla różaneczków-
rośliny odpłaciły się oceanem kwiatów i pięknymi przyrostami.
Załowałam, ze jesienią nie przesadziłam na rabatę innych okazów,
które były nasadzone przez ekipę ogrodniczą wg profesjonalnego
projektu sławy ogrodniczej( i sława usadowiła je w pełnym słońcu)
Myślałam, ze uczynie to tej wiosny...

GDZIE BŁĄD???...teraz jest czas, ze z dachu spada MASA śniegu. TONY
ciężkich grud. Moje rododendrony przy okazji odsnieżania obsypywałam
sniegiem, bo bałam się, ze przemarzną (no tera wiem, ze
niepotrzebnie bałam się o przymarzanie).Dobrze zrobiłam, bo ta
pokrywa pewnie trochę zamortyzowała ten nalot z dachu.....ale jaki
efekt będzie- przekonam się, jak śnieg zniknie.
Teraz leżą tam ogromne zwały, rożaneczniki sa nie do odnalezienia...
Obeszłam dom do okoła.....mały srebrny swierk szczepiony- tez
znalazł się pod lawiną opadu z dachu...jesli przeżył, musze
przesadzic wiosną.
Nauka taka- trzeba sadzić cos płożącego, co wytrzyma takie ataki.
Obserwuj wątek
    • yoma Re: Błędy blondynki- ku przestrodze 27.02.09, 12:40
      Odkop je. I rododendrony, i świerk. Zimozielone w zimie też
      fotosyntetyzują, jak nie będą miały czym, bo przykryte śniegiem, to
      padną.
      • bei dziękuję Yoma 27.02.09, 12:56
        To idę na poszukiwania!
        • yoma Re: dziękuję Yoma 27.02.09, 13:25
          Powodzenia :)
    • mali_na Re: Błędy blondynki- ku przestrodze 27.02.09, 18:40
      Można też zainstalować na dachu specjalne płotki, które powstrzymają spadający
      śnieg.Wtedy śnieg będzie się topił powoli na dachu
      • gabula777 Re: Błędy blondynki- ku przestrodze 27.02.09, 18:53
        Czasem lepiej nic nie robić niż odkopywać, można sobie niezłych szkód
        narobić.Kiedyś odkopywałam hortensję i połamałam zielone pąki na końcach pędów,
        mimo, ze bardzo się starałam robić ostrożnie.Podobnie jest z otrzepywaniem w
        zimie śniegu, uderzanie w gałązki wrażliwszych iglaków zwykle kończy się
        uszkodzeniami, które będą dopiero widoczne w maju.Najlepszy jest długi kijek(
        bynajmniej u mnie się sprawdził) z rozwidleniem na końcu w kształcie litery V,
        w który wsuwa się gałąź i potrząsa całością gdy śnieg jest sypki.Jak przymarznie
        to lepiej nie ruszać.
    • jokaer Re: Błędy blondynki- ku przestrodze 27.02.09, 20:17
      przecież w naturze jakoś sobie radzą nieźle takie rośliny zimozielone;
      leśniczy nie chadza po lesie i nie odkopuje niczego :)

      tylko uszkodzić coś można takim kopaniem :(
      • yoma Re: Błędy blondynki- ku przestrodze 27.02.09, 21:44
        A w naturze rosną rododendrony i lecą na nie zwały z dachu? :)
        • jokaer Re: Błędy blondynki- ku przestrodze 27.02.09, 23:52
          1.Różaneczniki należą do roślin z rodziny wrzosowatych - Ericaceae
          w naturalnych warunkach występują na Półkuli Północnej w Azji oraz Ameryce
          Północnej, rosną na terenach górskich Appalachy, Kaukaz, Alpy.

          2.bardzo ciekawa strona
          www.cieplucha.com.pl/?str=6〈=pol&podstr=4&ppp=1
          3.tak w ogóle to miałam na myśli, wszelkie małe iglaczki w lesie
          i inne zimozielone krzewinki, jakoś im śniegi nie szkodzą, bukszpanom też nie
          szkodzą
          • yoma Re: Błędy blondynki- ku przestrodze 28.02.09, 18:49
            No rosną (te różaneczniki), a w Polsce akurat nie :) Iglaczkom w lesie, jak je
            trochę śnieg przysypie, nie szkodzi, ale jakby je przysypała tona z dachu, mogłoby.

            W każdym razie pracowicie otrząsałam ze śniegu różne takie, które śnieg przygiął
            do ziemi i zawiązał w ósemkę, i nie czuję się z tego powodu zbrodniarką.
    • wasilewska101 Re: Błędy blondynki- ku przestrodze 27.02.09, 23:29
      a ja po prostu zrobiłam ścieżkę pod okapem przy ścianie rosna
      wiciokrzew i peonie oraz dzielżan czerwony i chryzantemy .. a na
      rabatce wiosenne i jednoroczne kwiaty asnieg gdy spada to prosto na
      ścieżkę .. właśnie wczoraj zsunął się z dachu ..
      • bei Re: Błędy blondynki- ku przestrodze 01.03.09, 15:32
        wasilewska101 napisała:

        > a ja po prostu zrobiłam ścieżkę pod okapem przy ścianie rosna
        > wiciokrzew i peonie oraz dzielżan czerwony i chryzantemy .. a na
        > rabatce wiosenne i jednoroczne kwiaty asnieg gdy spada to prosto
        na
        > ścieżkę .. właśnie wczoraj zsunął się z dachu ..
        Świetnie- byłaś przewidujaca...mi będzie łatwiej przesadzic
        rododendrony (jesli przeżyją) niz przekładac te chodniki...
      • bei pytanie...pomocy!! 01.03.09, 15:44
        Jesienią przymierzałam się, i zabrakło mi odwagi by przesadzić duże
        rododendrony.
        Rosną w pełnym słoncu- wody im nie brakowało, więc przeżyły i
        wyrosły, ale liscie zawsze takie "podwiedłe", no i wchodzi na nie
        jodla koreańska (wg metki to była odmiana KARŁOWATA:)- wg jej
        wzrostu, to urosła w ciągu 4 lat 2,5 metra)
        Postanowiłam, ze przesadzę w marcu, (jesli pogoda pozwoli)

        ..a teraz znowu "cykam"- wiosną przesadzić, czy jednak jesienią???


        i jeszcze pytanie- czy ktoś hoduje rododendrony na stanowisku
        słonecznym? Bo teraz, jak mam je spod linii spadania lawin
        pzresadzić- to mam tylko miejsce :(:(:(, ktorego nie mozna nazwać
        połcienistym:(
        • yoma Re: pytanie...pomocy!! 01.03.09, 18:42
          IMHO przesadzić można zaraz, oczywiście jak ziemia rozmarznie i śnieg zejdzie.
          Na pewno lepsze to niż dać im się smażyć kolejne lato w słońcu.

          A co do tych spod lawin - nie prościej założyć na dachu taką drabinkę
          zatrzymującą lawiny? Dzisiaj właśnie podpatrzyłam taką u sąsiada, nie szpeci,
          prawie wcale jej nie widać.
          • dar61 Re: drabinkodachówkologia 01.03.09, 22:19
            Nadachowe drabinki czy temu podobne płotki mają w zasadzie zadanie
            rozbijania zsuwającego się śniegu na mniejsze kęsy - dla ochrony
            ludzi przed nokdałnem, o nakałcie nie mówiąc.

            Roślinom nie powinny zwały sniegu nic przeszkadzać. Oprócz zwałów
            LODU zsuwanych zimą. Sople utrącać warto ręcznie.

            Przesadzanie wieloletnich rododendronów będzie trudne. Ich system
            korzeniowy może przecierpieć.
            No, chyba że ma się dużą płachtę, chłopów kilku na schwał
            [przytroczonych do sznurów - te do płachty], co podkopaną DUŻĄ bryłę
            korzeni przesuną na płachtę/ tę na miejsce docelowe - oby niedalekie.
            A i tak bez skracania korzeni w wykopie i nadziemnych pędów się nie
            obejdzie. I bez dodawania potem ditlenku wodoru.

            Termin - pozasezonowy. Teraźniejsza pre-wiosna - dobry termin.
            Sprawdzane. Na nie-azaliowych krzewach. Przeżyły. Lat temu kilka.

            * * *

            Puchowy śniegu tren
            Na pąkach azalii siadł
            Zgroza
            • yoma Re: drabinkodachówkologia 02.03.09, 11:32
              Stare bzy lilaki przesadzałam wskazaną przez ciebie metodą, mają się
              świetnie.

              Prośba błagalna taka troszeczkę off topic: tylko nie ditlenku... A
              jeśli już, to konsekwentnie: dioksydu.
              • dar61 Re: chemodwutlenkoterminologia 02.03.09, 13:39
                Brunetki, blondynki, ja wszystkie Was szanuję.
                :-)))

                * * *

                Jestem zbłagany do cna/ kna/ korzenia, {Yomo}.

                Też nie trawię tej nietrafnej reformy chemo-terminologii.
                Ale 'dioksyd wodoru' nadal potworkowaty jest.
                Chyba, że tak pozanagłówkowo nam o to chodziło?

                --
                Who's that Bimsley?!
                • yoma Re: chemodwutlenkoterminologia 02.03.09, 20:45
                  Jak już, to konsekwentnie: dioksyd hydrogenu :)

                  Bo skoro mamy mówić di, a nie dwu, i tri, a nie trój, bo cudzoziemcy nie
                  rozumieją, to przecież nie zrozumieją także tlenku i wodoru. Osobiście jestem
                  konserwa i mówię dwutlenek wodoru i chlorek sodu.

                  Bimsley to jest konstabl. Mogę opowiedzieć, o co chodzi, ale to będzie już
                  zupełnie pozanagłówkowo :)
                  • dar61 Chemodwutlenkoprzestroga 03.03.09, 00:31
                    Mam gdzieś w czeluściach kompiutera skatalogowany artykuł o zakazie
                    picia wody z tytułu skażenia jej tymże dioksydem hydrogenu.
                    Czaję się na wywieszkę o tym skażeniu, by ją wywiesić gdzieś w
                    ogródku. Albo na miejskiej fontannie.
                    Gdzie by ją tu kupić?...

                    --

                    Czuję, że pojawy konstabla B. mogą się koncentrować w strefie dobrej
                    nocki - ca. 7 pm.
                    ?
                    • yoma Re: Chemodwutlenkoprzestroga 03.03.09, 11:11
                      Zobacz na allegro albo po prostu każ zrobić :)

                      Z Bimsleyem było tak:

                      Detektyw Bryant i konstabl Bimsley łazili po kanałach, bo tego
                      wymagało śledztwo, a za nimi ktoś otworzył śluzę. Oni w nogi,
                      zalecieli w jakiś ślepy uchyłek kanału, leżały tam zwłoki... hmm...
                      dawno już zeszłego kota. Wycofali się i dalej w nogi, jest wyjście,
                      ale zamknięte kratą, a woda napiera. Naparła, krata ustąpiła,
                      Bryanta i Bimsleya sponiewierało, ale wypłukało na świeże powietrze,
                      Bimsley oprzytomniał i skonstatował, co skonstatował.
                      • deerzet Re: allegronazizm rozdioksowany 03.03.09, 11:57
                        Korzystanie z al*egro, po zarzutach o brak kasowania tam ofert nazi-
                        pamiątek, jest ostatnio demode, {Yomo}.

                        Akcja paniki sterowanej takimi hydrogeno-wywieszkami, gdzieś w
                        albionousańskiej strefie, dała uciechę kilku jajogłowym, tłuszczy
                        zaś brak snu...
                        Maturę giertychową mamy nie tylko w Polsce!

                        :-))

                        Smaczną ma {Yoma} dioksy hydrogenię?
                        U mnie żelazo, ale pyszna.

                        Wybaczą forumianki tę prywatę - ale na dioxy hydrogenium warto
                        uważać...

                        ***

                        "skons[um]ował, co skonstatował..."
                        I to jest strefa tej dobrej nocki? Dla dzieci?!?
                        Niemożebne...
                        • yoma Re: allegronazizm rozdioksowany 03.03.09, 12:06
                          U mnie też żelazo, dużo. Smaczna, ale uciążliwa. Instalacja się
                          niszczy i włosy po umyciu pachną dziwnie... :)

                          Powinniśmy mówić żelazo czy ferropochodne albo jakoś tak?

                          Niemożebne, bo to kryminał dla dorosłych, bardzo zresztą dobry moim
                          skromnym zdaniem.
                          • dar61 Re: Fe koloidalne fe! 04.03.09, 00:46
                            Fe koloidalne w wodzie pochodzi często, przykro mi to przypuszczać,
                            iż u {Yomy} też - z fekalii z przeciekającego szamba.
                            Chemizm wymiany jonowej wtedy powoduje uruchamianie związków żelaza.
                            Przechodzą one z form nierozpuszczalnych w te właśnie przez nas
                            wypijane. Albo - te widziane na dnie szklanki czy spłuczki.

                            Uszczelniajmyż "osadniki".
                            Nawoźmyż działki, nie żołądki...
                            :-)

                            --

                            Konstabla gógloszukałem, w oryginale i w polskiej wersji, b.efektu.
                            Może poczytam...
                            • yoma Re: Fe koloidalne fe! 04.03.09, 09:11
                              Nie sądzę, szambo szczelne. Chyba że wszyscy sąsiedzi mają nieszczelne szamba,
                              bo wszyscy mają to samo. Taka uroda lokalnego dioksydu...

                              Będzie dom odbudowywany, to się miejską wodę i kanalizację podłączy, jakoż i
                              sąsiedzi czynią.

                              Detektywów Bryanta i Maya wymyślił niejaki Christopher Fowler, po polsku są co
                              najmniej trzy. Konstabl z kotem występuje w "Podziemnych rzekach Londynu", jest
                              jeszcze "Siedemdziesiąt siedem zegarów" i "Widownia w mroku". Dla mnie wielce
                              zacne...
                              • yoma Re: Fe koloidalne fe! 04.03.09, 15:18
                                A w ogóle, Dar, o czym my mówimy? Jaki dioksyd hydrogenu? Dihydrogenat oksygenu
                                przecież! :)
                                • dar61 Jak offtopikować, to na całego 05.03.09, 01:10
                                  To uwalnianie żelaza nie musi TERAZ trwać, a mogło mieć miejsce
                                  KIEDYŚ.
                                  Tak jak w mej osadzie - sąsiad wiekowy się wygadał, że jego
                                  poprzednicy lat temu ze 40-50 wyprowadzali NADWYŻKI nadlewające się
                                  b. dłuuuugo, z przepełnionego szamba, rowkiem w pobliski laseczek.

                                  A tam nieopodal, po drugiej stronie naszego domu, mamy własne ujęcie
                                  hydroforowe owego pitnego, choć zażelazionego dioksydu hydrogenu.

                                  Nie ja wymyśliłem tę nazwę, lecz owi żartów się trzymający jajogłowi
                                  usańczycy, ostrzegający ogłoszeniem pospólstwo przed piciem zatrutej
                                  di.-h. wody.

                                  Smacznej kranówki życząc
                                  zachwalam
                                  nie chlorowaną,
                                  a oksydowaną pić.

                                  --

                                  Zdrowie Wasze
                                  w gardł...
                                  w szambo nasze
                                  • yoma Re: Jak offtopikować, to na całego 05.03.09, 10:43
                                    Istotnie mogło tak być, kiedy nie było jeszcze szamb, lecz wygódki.
                                    No to chyba się przez siedemdziesiąt lat ten nawóz rozłożył i
                                    zneutralizował. Zresztą nic, co ludzkie, nie jest nam obce... :)

                                    A zatem jajogłowi usańczycy wcale nie są tacy jajogłowi i nalezy ich
                                    pouczyć, że nie dioksyd, lecz dihydrogenat. Zresztą co się dziwić.
                                    Czytałam kiedyś usańską powieść sensacyjną, gdzie przetrwanie świata
                                    zależało od tego, czy kwiat nauki usańskiej rozszyfruje szyfr, w
                                    którym się pojawiał złowrogi symbol U235. Osobliwie podobała mi się
                                    scena, w której kwiat stoi wokół komputera wyświetlającego ów szyfr
                                    i główkuje straszliwie, bo czasu coraz mniej, a był tam i fizyk, i
                                    chemik... :)

                                    Wcale nie offtopikujemy na całego, bo i dihydrogenat, i szambo, i
                                    kwiat wiążą się z tematem forum :)
                                    • dar61 Re: powiązania 05.03.09, 14:06
                                      Odkrywam, green-forumowo, nowe znaczenie słowa 'bukiet'.
                                      Bukiet zapachów.
                                      Z osadnika. Gnilnego.

                                      Nasz, choć gnije - nie zalatuje bukietowo, bom go daaawno temu
                                      zaszczepił szczepionką de-zapachująco - rozpuszczającą.
                                      Zachwalam ją.

                                      Ponoć, po dłuższej nieobecności i podgłodzeniu bakterii z
                                      tej "zaszczepki", trza de novo szambo zasilić [tą szczepionką]. Ale
                                      dawką mniejszą.

                                      Aha, jeszcze nowość.
                                      Najmłodsi nasi sąsiedzi naciskają, by wspólnota zafundowała sobie
                                      bio-oksyblok oczyszczalni ścieków. 2-3 tysiące na naszą 7-rodzinną
                                      osadę. Tanio.
                                      Starsi - oponują inwestycyjnie, choć ... defekują.
                                      Nie rozumieją, że zaoszczędzą. Ja - czekam na decyzje rządu o
                                      dotacjach w tej skali inwestycji
                                      sanitarnych. Pono, na zachodzie, takie dotacje są.

                                      --

                                      Widać, że usańscy chemicy są przechwaleni. Ze świata tylko drenażują
                                      mózgi, sami swe oszczędzają. W Europie - to są dopiero specjaliści...
                                      Isn't it, {Yomo}?
                                      ;-)

                                      W lekturach jam nie na bieżąco.
                                      W usańskich sf-filmach klasy Błe, tyż.
                                      Lubiłem paper-backową serię "Don Wollheim proponuje"...[Donald A.
                                      Wollheim]
                                      Ciekawe, czy nadal ją publikują dorocznie. Bo Donek zmarł pono był
                                      ongi...
                                      Seria ta, opowiadań usa-sf, odcedzała niskie loty i windowała swój
                                      poziom nieźle.
                                      Radzę {Yomie} ją przeczytać.

                                      d61
                                      • yoma Re: powiązania 05.03.09, 14:22
                                        Yes, it is :)

                                        Nie mam zaufania do SF w formie książkowej, bo wyłowić coś w zalewie
                                        chłamu to trudna sztuka, ale skoro mówisz, że odcedza...

                                        A sensacje klasy Z, bo nie B(łe) nawet, dobre są - byle w nie za
                                        dużej dawce - na urlopie albo po wytężonej pracy fizycznej bądź
                                        umysłowej: mózg, zwolniony z trudów, się regeneruje, a ciało pośmiać
                                        się może. Pamiętam jedną, facet ucieka ciężarówką krętą drogą po
                                        klifach nadmorskich, strzela do niego pancernik, dwa myśliwce i
                                        lotniskowiec, a jemu nic... :)

                                        Dzieło pochodziło z zapasu lektur lekkich, nabytych hurtem na
                                        wyprzedaży w celach urlopowych :)
                                        • dar61 Re: czytanie, między offtopikami też... 06.03.09, 00:42
                                          Proszę, niech {Yoma} mi nie przypomina mych zakupów na wyprzedaży.

                                          Mam z nich kilkanaście kg jeszcze nie przeczytanych tomików. Są i
                                          cymesy wśród nich...

                                          Dobrej nocy i lektury życząc
                                          kreśli się, wątek próbując zdyscyplinować

                                          d61

                                          Morfeuszu, przybywaj...
                                          Syllicie - zortograficznij mi ty jutro.
                                          • yoma Re: czytanie, między offtopikami też... 06.03.09, 10:32
                                            To tak jak ja. Leży sobie sterta i dojrzewa...

                                            (dojrzewanie jest niewątpliwie zgodne z tematyką forum)
                  • bei Drabinka na dachu:( 03.03.09, 20:27

                    Wczoraj w bliskim sąsiedztwie czapa lodowo-śniegowa podczas zjazdu w
                    doł nabrała takiej mocy, ze wyrwala drabinki wyrywając je z licznymi
                    dachowkami:(
                    Ech....

                    To juz wolę w miejsca zagrożone trawy i funkie wsadzić...
                    Pomysł na pewno bardzo dobry- ale nie w nasze jurajskie warunki, ILE
                    tutaj sniegu leży!- nawet i na dachu!
                    • yoma Re: Drabinka na dachu:( 03.03.09, 20:44
                      Matkoświnto, to gdzie ty mieszkasz - na Antarktydzie?
                      • bei Re: Drabinka na dachu:( 03.03.09, 21:13
                        mieszkamy tylko 15 min od Krakowa (22 min od rynku- jak korków nie
                        ma:)
                        Jura...mam 7 min pieszo do Jaskini Wierzchowskiej, na przeciw domu
                        skałka Żytnia, Ojców w linii prostej 5 km, do Groty Łokietka tez
                        spacerkiem dochodzimy:)
                        • horpyna4 Re: Drabinka na dachu:( 04.03.09, 08:51
                          To ja wiem, gdzie mieszkasz. Złaziłam te tereny i, jak dla mnie,
                          jest to miejsce magiczne. Szkoda tylko, że pobliskie dolinki
                          jurajskie coraz bardziej zarastają.
                          • yoma Re: Drabinka na dachu:( 04.03.09, 09:13
                            A ja zjeździłam rowerem. To były czasy...
    • bei widok przez okno 03.03.09, 21:16
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1504347,2,48.html
    • bei przez okno 03.03.09, 21:29
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,201936,2,504.html
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,201937,2,505.html
      skałka wygląda okazale od drugiej strony, stroma i ujaskiniona:)
      • yoma Re: przez okno 03.03.09, 21:41
        Nooo, śnieg śniegiem, ale te widoki :)
        • dar61 Re: trąbo zagrożenie 04.03.09, 00:38
          Niektórzy to mieszkają pięęęęknie...

          U nas, na nizinach my niziołki to mamy dachy najczęściej płaskie, z
          których zleżały śnieg trza wręcz zsuwać...
          Ale dachy [stropodachy] takie okazały się bardziej odporne na
          wyssanie przez trąby powietrzne.
          A tych w dolinie Prądnika jakoś więcej niż u nas na kresach. Kresach
          ściany zachodniej [kraju].

          Byłem w jaskiniach podprądnickich. Nawet zboczyłem nielegalnie na
          świeżą ongi archeo-odkrywkę człeka pierwotnego - NAD jaskiniami
          pochowanego. Dziwne, że wolał on pośmiertnie na pola płaskie zerkać
          niż na herkulesową Maczugę i proto-Piechową Skałę.
          • yoma Re: trąbo zagrożenie 04.03.09, 09:31
            Może miał klaustrofobię i chciał patrzeć na otwartą przestrzeń. Co do dachów,
            zdania fachowców są podzielone. Połowa twierdzi, że strome są bardziej podatne
            na zasysanie, a połowa, że płaskie...
            • horpyna4 Re: trąbo zagrożenie 04.03.09, 11:50
              Dużą zaletą "płaskich" (a tak naprawdę nachylonych do środka) dachów
              jest brak sopli i zsuwających się na łeb dużych mas śniegu. Większość
              budynków na moim osiedlu tak ma, ale w wiejskim krajobrazie jednak
              lepiej wyglądają domy ze spadzistymi dachami. Pod warunkiem, że ten
              spadek będzie taki, jak pozostałe domy w okolicy, bo z tym bywa
              różnie. Chata zakopiańska na Kaszubach wygląda po prostu głupio.
              • dar61 Kocham was, o wy dachy spadziste 05.03.09, 01:22
                Na osiedlu rodzicowym dachy płaskie, postgierkowskie; pobudował się
                tam plombowato jedyny nowy dom o dachu pięknie wypiętrzonym.
                Choć odosobniony, ale podziwiany. Za dach, "cieplejszość" i tak
                dalej.

                Papę i Mamę namawiałem na dachu ich uwypuklaenie ponad poziom papy :-
                )
                Finansowo odmówili.
                Ja, osobiście, nie...

                ***

                [z Mleczki]
                Brzydkie Kaczątko:
                - Kocham was o wy łabędzie białopióre, krasne, niedościgłe...
                Białe Łabędzie:
                - Spadaj zboczeńcu!!

                [jeśli mnie pamięć nie myli/ {Horpyna} może pamięta, jak to chyba
                było - w śp. "Spilkach" /*...]

                */ nie mylić z Wysokimi Obcasami

                • dar61 Re: Kocham was, o wy błędy podstępne 05.03.09, 01:31
                  U {Dara} "Szpilki" winny zastąpić "Spilki".

                  Chyba, że seplenił tsy-po-tsy...

                  Pseprasa i w śpik uderza.
                  Śpiku, czuj się uderzony...
                • yoma Re: Kocham was, o wy dachy spadziste 05.03.09, 10:47
                  Czyżbyś miał zamiar wspomóc rodziców gwoli dachu? Dobry syn... :)
                  • dar61 Re: co łaska 06.03.09, 00:27
                    Wspomagałem, wspomagam, będę wspomagać.
            • dar61 Nienawidzę was, o wy dachy spadziste 05.03.09, 01:26
              Współczynnik krwędziowania ["Siła ssąca wiatru"] takich dachów
              skłania je do podróży w czas super-niżu, zwanego cyklonem.

              Lotnicy i konstruktorzy aerolatadeł - jak i użytkownicy papierowych
              latawców, potwierdzają to.
    • halina.mart1 Re: Błędy blondynki- ku przestrodze 05.03.09, 08:36
      Zainstaluj na dachu śniegołapy i .snieg będzie powoli topniał i spadał.
      • horpyna4 Re: Błędy blondynki- ku przestrodze 05.03.09, 10:20
        No właśnie bei opisała, jak sąsiadowi nadmiar śniegu wyrwał śniegołap
        razem z dachówkami...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka