zombie123
03.08.09, 14:43
Witam
Mam na imie Ewa i mieszkam w malej miejscowosci na osiedlu domkow
jednorodzinnych. Nie wiem czy dobrze trafilam na wlasciwe forum, ale
moze ktos bedzie mi mogl pomoc.
Sprawa wyglada nastepujaco - wiadomo jak osiedle domkow wiec
granicze z sasiadka, wzdluz naszej granicy mam na swojej dzialce
posadzonych kila wisni dokladnie 3, sa to drzewa majace lat moze
20...25....ale niezbyt rozrosle. Czesc gazlezi i oczywiscie teraz w
sezonie letnim i owocow, rozroslo sie w kierunku dzialki sasiadki,
zajmujac jej powierzchnie "powietrzna".
Otoz sasiadka przed kilkoma dniami zglosila sie do mnie sasiadka
proszac abym przciela galezie - poniewaz przeszkadzaja jej spadajace
owoce. Odpowiedizalam jej - ze owszem moze przyciac sobie sama ja
wyrazam zgode, nie ma zadnego problemu ale nie teraz ale w okresie
jesienno - wiosennym. Sasiadka bardzo sie oburzyla bo "akurat
dizsiaj ma meza w domu wiec dzisiaj moze przyciac", poniewaz ja na
to nie wyrazilam zgody, ona zazadala kategorycznie abym oberwala
wszystkie owoce wisni, poniewaz spadaj na jej dzialke i
przeszkadzaja jej:(, odpowiedizalam grzecznie ze jak chce moze sobie
oberwac ja nie widze problemu - stralam sie zachowywac ugodowo - ona
zaczela wrzeszczec ze jej wisnie sa niepotrzebne, ona nie chce sie
klocic i mam oberwac owoce i to juz:!!!
Ja powiedzmy szczerze nie mam zamiaru obrywac owoco - bo nie mam na
to czasu, gazlezie jak che moze sobie przyciac nie ma problemu.
Mam w zwiazku z tym pytanie czy ta pani ma prawo zmusic mnie do
oberwania owocow???? I jeszcze jedno - jak obetnie gazlezie to czy
ma prawo przerzucic na moja strone???
Bardzo bylabym wdzieczna za udzielenie odpowiedzi.
Pozdrawiam
Ewa