Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West

    IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.03.04, 20:01
    Jak myslicie kiedy Czarek wyleci na dobre z NBA? Teraz jak przyszedl Baker,
    Mutombo zdrowieje Czarek stal sie pierwszym do odstrzalu. Lord T. wykupi
    ostatni rok kontraktu Cezarego i powie wracaj chlopie do matni....
    Obserwuj wątek
      • szymonnan mvp sezonu 14.03.04, 21:40
        ciekawe kto dostanie w tym roku mvp?
        może kid z njn? należałoby się gościowi, co nie?
        • Gość: scalabrine Re: mvp sezonu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.04, 13:18
          nalezaloby, ale nie w tym sezonie...duza czesc tego sezonu walczyl z kontuzjami
          (ostatnio z powodu kolana opuscil 4 mecze) i napewno nie gra tak dobrze, jak w
          ciagu dwoch ostatnich lat(zdarza mu sie nie dotrzymywac kroku w obronie co
          szybszym pg, najnizsza fg% i liczba przechwytow na mecz od osmiu sezonow). co
          jednak nie przeszkadza mu w zaliczeniu 9 triple doubles i dogonieniu larryego
          birda w rankingu zawodnikow z najwieksza iloscia triple doubles w karierze.
      • Gość: mlody Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.04, 21:57
        całe szczęście, że Gooden dostał tylko zapalenia cebulek włosów u nóg :)
      • Gość: PaniZnawca Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 14.03.04, 22:01
        Zaświećcie mi światło:Horry w ciągu9lat z2klubami ma mistrzostwo;teraz jest w
        San Aantonio i kto wie...Czy i kto ma z3klubami pierścienie?Kidd powinien był
        dostać dawno MVP,ale nie ode mnie za bicie żony.Dla mnie najlepszy jest Wielki
        Bilet jak zwykle.Co do artykułu-czcij dziadzia swego i babcię swoją.U mnie w
        mieście działa włoska mafia-w życiu się nie spodziewałam.
        • xamel Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West 15.03.04, 12:34
          orgazm rodman sie chyba gdzies paletal przy ktoryms mistrzostwie LA czy mi sie
          zdaje ? to by byly 3 kluby

          • Gość: Kobe Bryant Dziennik Kobe'ego IP: *.laczpol.net.pl 15.03.04, 17:29
            Zdaje ci sie.Dennis owszem , byl , farbowal wlosy na fioletowo-zolto , ale
            wtedy niestety nie bylo Phila .Phil=mistrzostwa.
            Znowu w czworke , nie widze konkurencji do tytulu,no i ciezko w finale nie
            bedzie.New Jersey pod koszem zieje pustka.
            pozdrawiam wszystkich ktorzy wiedza , jak ja , ze nawet Robert Horry nas nie
            zatrzyma , bad boy Karl o to zadba.
            • Gość: Kevin Garnett Re: Dziennik Kobe'ego IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 15.03.04, 20:53
              a pamietasz mecz z nami(13.03) grało wtedy całe "Fantizzle Fizzle", a ty
              młokosie nie trafiłeś dwunastu z pierwszych trzynastu oddanych rzutów(to nawet
              Shaq tak nie potrafi...) nie musze dodawac ze wygalismy ten mecz bezproblemowo
              96:86(moze nie pamietasz wyniku, bo pewnie zemdlales ze zdumienia jak pieknie i
              celnie rzucam) wiec jak piszesz "nie widze konkurencji do tytulu" to ja to
              popieram tylko od naszej strony
              p.s. powiedz shaqowi zeby zaczal udzielac wywiadow, bo tylko on to potrafi. ty
              sie jakasz i seplenisz, a gary i karl to nie maja nic ciekawego do powiedzenia,
              tylko strasza za jak nie bedzie mistrzostwa to odejda(tak na marginesie to
              zapraszam ich obojga do minnesoty na pifko :)
              p.s.2 gdzie bedziesz gral po tym sezonie?(jesli cie nie zamkna za ten gwalt, a
              nie zamkna bo pewnie niezla "dziale" sedziemu odwalisz)
              • Gość: Wilt Re: Dziennik Kobe'ego IP: 62.29.137.* 16.03.04, 11:54
                Cwaniaczku, Kobe wrócił po tygodniu mimo kontuzji, która miała go trzymać
                miesiąc: ciekawe, jaką Ty miałbyś wtedy skuteczność? A i tak mecz mógłby być do
                wygrania, gdyby Phil nie chciał przemęcząć Malone’a, wracającego do gry po 3
                miesiącach… Zresztą zobaczymy, jacy będziecie mądrzy w playoffs.

                Kobe już potem pokazał, jak rozegrał się nawet mimo tej kontuzji, kasując Bulls
                i Magic, gdzie Me - Macowi nie pomogła pełnia sił, gdy go Bryant w końcówce
                zdusił jednocześnie w obronie i w ataku. :-)

                Shaq akurat ma jedne z najlepszych FG% w historii: kompletne pudło. A w ogóle
                to nie podskakuj, bo razem z nim wpadniemy do Minnesoty i na Tobie usiądziemy –
                300 kilo WIELKICH centrów! Zapewniam, że to nie będzie przyjemne… :-)

                Pzdr
                • lukasz22w-wa Re: Dziennik Kobe'ego 16.03.04, 12:39
                  Nadszedł Wilcie wreszcie czas na polemikę między nami, gdyż zaatakowałeś mój
                  ulubiony team w NBA...Nie wiem czy zauważyłeś, iż ekipa za L.A. wpadała już do
                  Taget Center dwukrotnie, ale efekt był podobny, gdyż w pierwszym spotkaniu (6
                  stycznia) ciężarowcy z Miasta Aniołów- w tym przypadku Horacy Grant i Stanisław
                  Niedźwiedzienko zostali skutecznie przygnieceni przez nie należącego do
                  tzw. "karków" Latrella Sprewella (ba, ten facet jest chudszy nawey ode mnie).
                  Kobe też tym meczem nie zaimponował. Porażkę 16 punktami można usprawiedliwiać
                  brakiem Szaka (oczywiście można usprawiedliwiać jeszcze setką innych przyczyn),
                  ale efekt jest jeden- zwycięstwo "Wilków".
                  Kolejny mecz w Target Center, gdzie "Wilki" miały zostać zjedzone przez
                  Jeziorowców (wywodzących się wszak z Minnesoty) odbył się niedawno, czyli 12
                  marca. Tym razem owe 300 kilo mające przygnieść K.Garnetta pojawiło się na
                  parkiecie i rzeczywiście zagrali niezłe zawody. Pech polegał na tym, iż w
                  drużynie na dobrym poziomie grali tylko oni, a Kobe mimo kontuzji postanowił
                  udowodnić niedowiarkom, że tak jak T-Mac może rzucić 62 punkty. Nie udało mu
                  się, a skuteczność którą zaprezentował nie byłaby dobrą nawet w baseballu
                  (ciekawe dlaczego egoizm tego gracza otępia mu mózg, przecież wiadomo, że po
                  kontuzji barku nie będzie się dobrze rzucać i trzeba grać dla drużyny...ale to
                  już problem Phila Jacksona i ewentualnie psychologa K.Bryanta).
                  Natomiast ze strony Wilków tym raem najlepiej zagrał MVP tego sezonu, który
                  usiadł na Szaku, Melonie i Bryancie razem wziętych, uzyskując tradycyjnie
                  solidne wsparcie ze strony L.S. i S.C.
                  Ale żeby nie było,że Wilki przygniatają tylko u siebie...30 stycznia był mecz w
                  pięknej hali Staples Center. Ze strony Lakerów przygniatał ten najgrubszy
                  (i moim skromnym zdaniem najlepszy gracz tej drużyny) i robil to całkiem nieźle.
                  Wspomagał go niezgorzej Staś Niedźwiedzienko, ale skoro Szak ma przygnieść K.G.
                  w plazoffs to razem z Melonem muszą razem ważyc z 600 kilo i liczyć na to, iż
                  na diecie nie będzie też Kobe i Pyton. A ze strony Wilków znów nie do
                  stłamszenia byli leciutcy Cassell i Sprewell. Zwycięstwo w jaskini wroga, który
                  miał niby niszczyć Minnesotę w kżdym meczu zadaje kłam teorii, którą snujesz
                  Wilcie. Zdaję sobie sprawę, iż dżentelmeni o faktach nie dyskutują, więc jej
                  jedynie przytoczyłem, a każdy kto umie czytać wycignie dla siebie wnioski
                  PS. To nie ja jestem Kevinem Garnettem, na którego post odpisywałeś, aczkolwiek
                  zastanawiałem się nad tym, czy nie założyć jak inni Dziennika Kevina...
                  Pzdr
                  • Gość: Wilt Re: Dziennik Kobe'ego IP: 62.29.137.* 16.03.04, 14:05
                    Nie sądzę, żebym kogoś atakował: raczej dołączam się do rozgrzewkowego,
                    żartobliwego trash – talking przed playoffs, jakie widzę na tym wątku.
                    Wyjaśnienie wstępne: te 300 kilo miało oznaczać oczywiście POŁĄCZONĄ wagę Wilta
                    i Shaqa, w tej polemice forumowiczów udających Wielkich ligi.

                    Co do Kobego: masz zdaje się jakieś uprzedzenie co do niego, ale na szczęście
                    przynajmniej – w przeciwieństwie do niektórych na forum – konsekwentne, bo
                    także w stosunku do innych dużo rzucających graczy. Nie wdając się w spory
                    teoretyczne: różnica w grze i bilansie Lakers, gdy Kobe nie tylko gra, ale
                    zdobywa dużo punktów (jak ostatnio w meczu z Bulls i 2. połowie z Magic), a
                    kiedy ich nie zdobywa (niedawny mecz z Wolves, 1. połowa z Magic – owszem ,
                    podawał, tylko jego podania marnowali koledzy…) albo w ogóle nie gra (jak
                    wstydliwa porażka z miernymi Hawks) jest na tyle ewidentna, że chyba nietrudno
                    dostrzec, że przejmowanie inicjatywy w ataku jest właśnie tym, co Bryant
                    POWINIEN robić dla zespołu. Równie dobrze (tj. równie niedobrze) można by
                    oskarżać Garnetta, o to, że robi to, co powinien (co jest czymś różnym, bo nie
                    jest dominant scorer, ale to nie zmienia postaci rzeczy). End of story.

                    Co do tematu LAL – MIN, nigdy oczywiście nie mówiłem, że Lakers mieli wszędzie
                    zawsze wygrywać, ale dlaczego przegrywali w tych 3 meczach, też łątwo
                    wytłumaczyć. W pierwszym nie mieli połowy Big Four, czyli Shaqa i Malone’a, a w
                    drugim „tylko” Malone’a. Cała Big Four dostępna była dopiero w ostatni piątek,
                    ale tak jakby nie była, bo biorąc pod uwagę kontuzję KB i „rustiness” Karla po
                    3 miesiącach i przeszło 30 meczach przerwy, miało to efekt, jakby było zupełnie
                    brak któregoś z Four. Nie muszę dodawać, że we wszystkich spotkaniach Wasza Big
                    Three była w całości dostępna i sprawna, jak zresztą w całym sezonie: 3 gwiazdy
                    obecne we wszystkich 67 spotkaniach (oprócz 1 meczu Cassella). W
                    przeciwieństwie do Lakers, którzy na 67 meczów wszystkimi swoimi 4 gwiazdami
                    dysponowali zaledwie w 24, a na łącznie 268 możliwe ich występy faktycznie
                    odbyło się zaledwie 192 (Kobe – 49 spotkań, Shaq - 51, Malone – 26, i tylko
                    Payton – 66: przeciętnie 48)! Oznacza to, że ŚREDNIO, mimo teoretycznie
                    silniejszego składu, Lakersi mieli w praktyce skład słabszy i mniej gwiazd niż
                    trójca z Minny: a jednak zajmują obecnie 3. miejsce na Zachodzie i 4. w lidze,
                    ustępując tylko o 2 zwycięstwa Minnesocie (którą zresztą, jak sądzę, w liczbie
                    zwycięstw wyprzedzą). Dlatego Wolves, jak i reszta ligi, naprawdę nie mają tak
                    bardzo się z czego cieszyć, że kontuzje i inne kłopoty powstrzymały
                    potencjalnie historyczny sezon Lakers: gdyby inny team był tak nimi dotknięty,
                    radziłby sobie znacznie gorzej. A za to jeśli Jeziorowcy będą w pełni sił w
                    playoffs, wtedy nie powstrzymają ich nawet Kings i Spurs, a tym bardziej
                    Wolves, którym brakuje doświadczenia (jakkolwiek osobiście chętnie widziałbym
                    ich w finale Zachodu: nie wyżej ;-)).

                    Pzdr
                    • Gość: Król Re: Dziennik Kobe'ego IP: 193.178.143.* 16.03.04, 14:21
                      > Dlatego Wolves, jak i reszta ligi, naprawdę nie mają tak
                      > bardzo się z czego cieszyć, że kontuzje i inne kłopoty powstrzymały
                      > potencjalnie historyczny sezon Lakers: gdyby inny team był tak nimi
                      dotknięty, > radziłby sobie znacznie gorzej.

                      Święte słowa! Weźmy takich Kings. Webber (najlepszy zawodnik drużyny) opuscil
                      59 meczów, zresztą nadal jest bardzo oszczędzany - grywa po pół godziny.
                      Stojaković - 1. Brad Miller (All Star, chyba trzeci po Shaqu i Yao center w
                      NBA) - 7. Bobby Jackson (najlepszy rezerwowy ligi) - 13. I Kings radzą sobie
                      zaiste fatalnie - w tabeli są cudem ex aequo z jakimiś słabiakami ze Wschodu z
                      Indianapolis.
                      • Gość: Wilt Re: Dziennik Kobe'ego IP: 62.29.137.* 18.03.04, 12:02
                        Gość portalu: Król napisał(a):

                        > > Dlatego Wolves, jak i reszta ligi, naprawdę nie mają tak
                        > > bardzo się z czego cieszyć, że kontuzje i inne kłopoty powstrzymały
                        > > potencjalnie historyczny sezon Lakers: gdyby inny team był tak nimi
                        > dotknięty, > radziłby sobie znacznie gorzej.
                        >
                        > Święte słowa! Weźmy takich Kings. Webber (najlepszy zawodnik drużyny) opuscil
                        > 59 meczów, zresztą nadal jest bardzo oszczędzany - grywa po pół godziny.
                        > Stojaković - 1. Brad Miller (All Star, chyba trzeci po Shaqu i Yao center w
                        > NBA) - 7. Bobby Jackson (najlepszy rezerwowy ligi) - 13. I Kings radzą sobie
                        > zaiste fatalnie - w tabeli są cudem ex aequo z jakimiś słabiakami ze Wschodu
                        z
                        > Indianapolis.

                        Gratulacje za sarkazm. Odwzajemnię się: tak, szczególnie zaważył tu ten JEDEN
                        mecz Peji :-). Z tego, co napisałeś, poza normalną dla każdego zespołu NBA
                        średnią kontuzji wykracza tylko Webber. Znaczenie jego nieobecności ograniczają
                        jednak 3 kwestie: a) świetnie zastąpili go nowy nabytek B. Miller i Peja, który
                        być może jest teraz nawet bardziej wartościowym graczem niż C – Webb, a
                        przynajmniej równie wartościowym; b) niezależnie od tej dwójki Kings mają
                        generalnie najgłębszy skład w lidze (chyba nie będziesz z tym polemizował ;-
                        )); c) niezależnie od tego, czy Webber jest MVP swego zespołu, czy nie, na
                        pewno nie jest jego liderem (ta rola przypada głównie Divacowi), co dodatkowo
                        niweluje negatywne skutki jego nieobecności. A nawet gdybyś nie zgadzał się z
                        tymi argumentami, faktem jest, że Kings zostali dotknięci kontuzjami
                        nieporównanie mniej niż Lakers, którzy przoduja w tej smutnej klasyfikacji w
                        CAŁEJ czołówce ligi, mimo kontuzji Webbera czy Duncana. Zresztą wystarczy
                        popatrzeć na bilanse: początek sezonu i Big Four razem – Lakers zdecydowanie
                        przodują w lidze z wynikiem 18-3; sezon zbliża się ku końcowi - przodują, choć
                        nie z tak dużą przewagą, Kings. Dlatego akurat Ty i inni kibice Królów nie
                        narzekajcie na kontuzje, bo gdyby jakimś cudem w ogóle nie zdarzały się w tym
                        sezonie, bardzo wątpliwe, czy bylibyście nr 1. ;-)

                        Pzdr
                    • Gość: mj23 - maciekkk do wszystkich IP: *.idea.pl 17.03.04, 18:52
                      panowie i panie, podziwiam Was że wciąż znajdujecie pasję i emocje w
                      dzisiejszej nba. Ja mam 27 lat, nba oglądam od 1991 r i jako kibic wychowałem
                      się na lotach MJ (91-93) oraz jego fade away shots (95-98) i mimo że jestem
                      szczęśliwym posiadaczem c+ nie potrafię znaleźć radości w oglądaniu nba (czasem
                      tylko LeBron potrafi wywołać u mnie gęsią skórkę), a kiedyś każdą wolną chwile
                      spędzałem na podziwianiu rywalizacji bullsów z knickas, suns, lakers, portland,
                      atlanta, cavs a póxniej orlando, sonics, utah i pacers (najtrudniejsza
                      przeprawa w play offs 1998 4-3...).
                      Dla tych którzy wiedza o czym mówie polecam amerykańską płytę dvd "The Ultimate
                      Jordan" 5 i pół godziny materiału o mj, pięć filmów z różnych okresów kariery
                      (do 90r., do 92, do 93 i dwa z ostatnich 3 sezonów), oraz masa materiałów
                      dodatkowych (konkursy wsadów, najlepsze clutch shots, najlepsze akcje, dunki,
                      asysty i najlepsze mecze w karierze...

                      Jeszcze raz wyrazy szacunku - nie żartuje ani nie szydze.

                      pozdro
                • Gość: Kevin Garnett Re: Dziennik Kobe'ego IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 16.03.04, 17:26
                  drogi Wilcie,
                  po pierwsze to o tym Shaqu to mial byc zart(widze cos ciezko zakapliwy jestes)
                  po drugie to ja nie kwestionuje umiejetnosci Kobe'ego(jak wsomniales dzisiejszy
                  mecz w Magic, gdzie niezle zaszalal) tylko tak sie przechwalal to mu chcialem
                  nosa przytrzec i tyle..
                  po trzecie dla przypomnienie tylko i wlasnej refleksji-pamietsz webbera w
                  pierwszym meczu po swojej 6-miesiecznej absencji?(dla przypomnienia 27.02 z LA
                  Clippers, wygrany 113:106, rzucil 26pt i miał 12 zbiórek.)
                  po czwarte to nie ma sie co podniecac to wasza tuszą, bo wiekszosc centrów w
                  NBA to maja tluszcz zamiast mieśni(poza Karlem) lub nie maja ani tluszczu ani
                  mulow!(takie wymoki tez istnieją...np. ten terybenski z Polski)
                  po piate to i tak by cie nie wpuscili do Minnesoty po nie spelniasz tamtejszych
                  wymogów ;)
                  po szoste co do twojej drugiej opinii to ja nikogo nie udaje bo i nie musze
                  po siodme to idz sie mamie poskarz ze LA L trapja kontuzje a Minnesote omijaja
                  (daj Boże oby tak bylo dalej)
                  po osme to tak naprawde to nie ma sie co spierac kto jest lepszy wsystko okaze
                  sie na boisku
                  po dziewiate to zapraszam na pifko do Minnesoty(z tymi wymogami to sie cos
                  zrobi i bedzie OK)

                  po dziesiate do lukasz22w-wa masz chlopie zalatwiony wybor w drafcie
                  przez "Wolves" za poparcie moich slusznych pogladow:) a ten dziennik to mozemy
                  porowadzic razem(oczywiscie za drobna oplata z twojej strony za wykorzystanie
                  mojego nazwiska i imienia;)


                  • lukasz22w-wa Re: Dziennik Kobe'ego 16.03.04, 20:51
                    >lukasz22w-wa masz chlopie zalatwiony wybor w drafcie
                    > przez "Wolves" za poparcie moich slusznych pogladow:) a ten dziennik to
                    mozemy
                    > porowadzic razem(oczywiscie za drobna oplata z twojej strony za wykorzystanie
                    > mojego nazwiska i imienia;)

                    Drogi quasi-Kevinie. Zapewne w to nie uwierzysz, ale o zawodniku, z którym tak
                    bardzo się utożsamiasz usłyszałem dużo wcześniej od ciebie i od samego początku
                    jego gra przypadła mi do gustu. Praw osobistych do imienia najlepszego obecnie
                    gracza w NBA nikt z nas nie powinien nadużywac, a ja i tak zawsze będę się
                    uważał za fana nr1 K.G. w RP...
                    PS. Mój ewentualny tytuł brzmiałby "Dziennik Kevina Garnetta- przez Łukasza"
                    • Gość: Kevin Garnett Re: Dziennik Kobe'ego IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 17.03.04, 14:55
                      teraz to chyba do kazdego komenta to bede pisal "instrukcje obslugi" tzn. co
                      trzeba rozumiec jako zart a co brac na powaznie...(na tym forum to chyba sa
                      same sztywniaki co nie rozumieja, moze nie bardzo wyszykanych, ale jednak jakis
                      tam zartow)
                      ale wracajac do tematu to wlasnie se przbimbales drogi lukaszu wybor w drafcie
                      tymi swoimi opiniami:)
                      pokaz mi gdzie napisalem ze znam Kevina dluzej niz ty?
                      tak samo smieszne jak to ze podszywam sie pod Garnetta jest sformulowanie
                      >ja i tak zawsze będę się uważał za fana nr1 K.G. w RP...
                      tak na marginesie to ile masz lat i od kiedy sie ineresujesz enbijejem i
                      Garnettem?(tylko szczerze)
                      p.s. ale nie ma sie co klocic bo wkoncu obaj chemy tego samego, czyli
                      mistrzostwa Minnesoty!!!
                      p.s.2 proponowal bym bardziej oryginalna i blizsza naszemu ulubiencowi nazwe
                      dziennika np. "Kevin Garnett diary"
                      • lukasz22w-wa Re: Dziennik Kobe'ego 17.03.04, 16:56
                        Kevinie Garnett'cie...Po moim niku można łatwo się domyśleć, iż mam 22 lata, a
                        ligą zawodową NBA interesuję się od roku 1991r. (wtedy były finały Chicago L.A.
                        Lakers). Z tego wynika, iż w wieku 10 lat zacząłem zdobywać pierwsze informacje
                        o zawodowej koszykówce, początkowo z TVP2- z komentarzem Włodka Szaranowicza,
                        Marka Rutkowskiego,Ryśka Łabędzia, Cezarego Goławskiego i jeszcze jednego
                        dżentelmena (starszego), którego nazwisko wypadło mi z głowy (w każdym razie
                        znajomość języka angielskiego u niego była niższa niż moja w wieku 10 lat...).
                        Niedługo poźniej odkryłem stację Screensport i tam mecze i magazyny związane z
                        tematyką NBA (NBA action komentował świetny i zarazem zabawny fachowiec).
                        Bodajże w 1993 pojawił się tygodnik basket, a wcześniej co 2 tygodnie dodatkiem
                        do Przeglądu Sportowego był "Świat koszykówki". 2 lata później zaczął wychodzic
                        magazyn Magic Basketball. I szło tak dalej i dalej. Czasem na NBCleciały mecze
                        z koszykówką uniwersytecką, ale pokazano też kiedyś krótki filmik o
                        najzgolniejszych graczach w USA. Pojawił się tam chłopak ze szkoły średniej w
                        Chicago (bodajże Farragut Academy albo jakoś tak...) a nazywał się on Kevin
                        Garnett. Robiło się o nim coraz głośniej i w 1995 roku został wybrny w drafcie
                        przez jedną z moich 2 ulubionych drużyn (drugą było Charlotte z Larrym
                        Johnsonem, któremu kontuzja w 1994 roku zniszczyła swietnie zapowiadającą sie
                        karierę), Minnesotę T'wolves (którzy od początku swego istnienia nieźle
                        dołowali, nie wchodząc nigdy do PO). K.G. został wybrany z numerem 5 za Joe
                        Smithem, Antonio Mc Dyessem, Jerrym Stackhousem i Rasheedem Wallace'm. W
                        pierwszym sezonie do momentu sprzedaży Laettnera nie grywał za wiele, ale gdy
                        ten odszedł do Atlanty rola Da Kida wzrosła i efektem tego było miejsce w
                        drugiej piątce debiutantów.
                        PS. Nie mam zamiaru się z Tobą kłócić, widocznie nie zrozumiałeś mojej
                        wypowiedzi (nigdzie nie napisałem, że znasz KG dłużej)
                        PS2.Nie jestem sztywniakiem.....naprawdę
                        Pzdr
                        • Gość: Kevin Garnett Re: Dziennik Kobe'ego IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 17.03.04, 19:49
                          ee to ja jestem mlokos w porownaniu z toba(mam 16 lat) ale faktycznie moglem
                          sie kapnac po nicku z tym twoim wiekiem
                          a chcialem jeszcze zapytac czy grasz(lub grales) w kosza tak na powaznie, w
                          jakies druzynie?
                          • lukasz22w-wa Re: Dziennik Kobe'ego 18.03.04, 10:07
                            Od 3 lat na poważnie nie gram w kosza- wybrałem karierę zawodową. Wcześniej
                            grałem dość przeciętnie w warszawskiej lidze WNBA (nie chodzi tu o koszykówkę
                            kobiecą, jest to Warszawski Nurt Basktu Amatorkiego, który istnieje od niej
                            dłużej.Poza tym moje warunki fizyczne nie pozwoliłyby mi przebić się do roli
                            największej gwiazdy młodego pokolenia w RP. Obecnie gdy słonko zaczyna
                            wychodzić zza chmur, znów rozpoczynam sezon (w zimę sporadycznie grywałem w
                            sali) z kumplami z osiedla. Zapowiadają się więc 2 meczyki w tygodniu (czyli w
                            weekend, gdyż już nie mam tak dużo czasu jak niegdyś).
                            Pzdr
                  • Gość: Wilt Re: Dziennik Kobe'ego IP: 62.29.137.* 18.03.04, 12:03
                    „drogi Wilcie,
                    po pierwsze to o tym Shaqu to mial byc zart(widze cos ciezko zakapliwy jestes)”

                    Mój post też był generalnie żartobliwy, co nie zmienia faktu, ze prostowałem w
                    nim fałsze: naprawdę nie kapujesz, jak się jedno ma do drugiego? ;-)

                    ”po drugie to ja nie kwestionuje umiejetnosci Kobe'ego(jak wsomniales
                    dzisiejszy
                    mecz w Magic, gdzie niezle zaszalal) tylko tak sie przechwalal to mu chcialem
                    nosa przytrzec i tyle..”

                    Jak i ja Tobie… ;-)

                    ”po trzecie dla przypomnienie tylko i wlasnej refleksji-pamietsz webbera w
                    pierwszym meczu po swojej 6-miesiecznej absencji?(dla przypomnienia 27.02 z LA
                    Clippers, wygrany 113:106, rzucil 26pt i miał 12 zbiórek.)”

                    A potem miał mecze ze skutecznością 8/21, 2/21 (!) czy 5/17, a zupełnie
                    ostatnio dał się ograć… Kwame’owi Brownowi! I nikt nie kwestionuje, że na razie
                    gra gorzej: czyżbyś Ty kwestionował, że generalnie gra się gorzej po takiej
                    dłuższej absencji? BTW: akurat Webber jest o dobre 10 lat młodszy od Malone’a,
                    a poza tym już od dłuższego czasu był zdrowy i sprawny fizycznie, tylko był
                    jeszcze zawieszony za łamanie przez siebie prawa i przepisów antynarkotykowych
                    NBA.

                    ”po czwarte to nie ma sie co podniecac to wasza tuszą, bo wiekszosc centrów w
                    NBA to maja tluszcz zamiast mieśni(poza Karlem) lub nie maja ani tluszczu ani
                    mulow!(takie wymoki tez istnieją...np. ten terybenski z Polski)”

                    Ale czego to z kolei dowodzi, poza słusznym podkreśleniem przewagi Shaqa nad
                    resztą centrów, którzy i mięśni, i tłuszczu mają mniej?

                    BTW, Karl nie jest centrem (wybacz, jeśli znowu nie poznałem się na Twoim
                    dowcipie ;-)).

                    ”po piate to i tak by cie nie wpuscili do Minnesoty po nie spelniasz
                    tamtejszych
                    wymogów ;)”

                    ??? Jakich?!

                    ”po szoste co do twojej drugiej opinii to ja nikogo nie udaje bo i nie musze”

                    Oczywiście, że nie: naprawdę jesteś Kevinem Garnettem! :-))))

                    ”po siodme to idz sie mamie poskarz ze LA L trapja kontuzje a Minnesote omijaja
                    (daj Boże oby tak bylo dalej)”

                    Nie wiem, co odpowiedzieć, więc odpowiem podobnie błyskotliwie: poskarż się
                    mamie, gdy Minnesota znów odpadnie w 1. rundzie playoffs (przepraszam, teraz
                    może w drugiej ;-)).

                    ”po osme to tak naprawde to nie ma sie co spierac kto jest lepszy wsystko okaze
                    sie na boisku”

                    Bardzo słusznie.

                    ”po dziewiate to zapraszam na pifko do Minnesoty(z tymi wymogami to sie cos
                    zrobi i bedzie OK)”

                    Masz na myśli swoje 16 lat i granicę sprzedaży alkoholu - w Polsce od 18 lat, a
                    w USA nawet od 21? ;-) Tak, może coś się zrobi i uda mi się przemycić dla
                    Ciebie browarek czy dwa: piwa z zasady nie odmawiam.

                    Pzdr
                    • Gość: Kevin Garnett Re: Dziennik Kobe'ego IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 18.03.04, 16:13
                      do 1. a wiec ogolnie ladne z nas jajcarze:)
                      do 3. chodzilo mi wlasnie o jego pierwszy mecz po powrocie, a tak wogole to co
                      ma malone i to ze jest 10 lat starszy do wczesniejszych postow??(przeciez
                      pisalismy o bryant'cie..
                      do 4. z tym karlem to gafe strzelilem, ale jestem pod wrazeniem jego
                      muskulatury i to moze z tego ta pomylka;)
                      a co do centrow to cie nie rozumiem??cz ty myslisz ze im grubszy tym lepszy??
                      do 5. no jak jakich...Unii Europejskiej!!!!!!:):)
                      do 6. a co ty mylales ze nie?? przeprowadzilem sie do glowna i z tad sobie
                      latam niedawno zakupionym mysliwcem F16 na mecze do USA:)
                      do 7. moge sie zalozyc ze Minnesota w tym sezonie zajdzie wyzej niz LA L!!
                      do 9. nie ma problemu z moimi 16latami, bo wystarczy ze sie pokaze w sklepie i
                      od razu dostaje piwo na koszt sklepu(w koncu slawa w nba robi swoje)!!!
                      • Gość: Wilt Zakład IP: 62.29.137.* 19.03.04, 14:30
                        Gość portalu: Kevin Garnett napisał(a):

                        > do 3. chodzilo mi wlasnie o jego pierwszy mecz po powrocie, a tak wogole to
                        co
                        > ma malone i to ze jest 10 lat starszy do wczesniejszych postow??(przeciez
                        > pisalismy o bryant'cie..

                        Pisaliśmy też, dlaczego LAL przegrali ten mecz: m. in. bo Malone dopiero wracał
                        do gry; a że jest znacznie starszy od takiego Webbera, więc więcej czasu
                        zajmuje mu powrót do formy.

                        > a co do centrow to cie nie rozumiem??cz ty myslisz ze im grubszy tym lepszy??

                        Niekoniecznie: ale jak i większy, i lepszy, jak Shaq, to sam przyznasz, że jest
                        się czego obawiać.

                        > do 5. no jak jakich...Unii Europejskiej!!!!!!:):)
                        > do 6. a co ty mylales ze nie?? przeprowadzilem sie do glowna i z tad sobie
                        > latam niedawno zakupionym mysliwcem F16 na mecze do USA:)
                        > do 7. moge sie zalozyc ze Minnesota w tym sezonie zajdzie wyzej niz LA L!!
                        > do 9. nie ma problemu z moimi 16latami, bo wystarczy ze sie pokaze w sklepie
                        i
                        > od razu dostaje piwo na koszt sklepu(w koncu slawa w nba robi swoje)!!!

                        Rozumiem: jeśli Lakersi w tym sezonie zajdą wyżej niż Wolves, to przewieziesz
                        mnie F – 16 do Minnesoty (tylko będzie jeszcze problem tankowania w powietrzu,
                        no i tych wymogów UE), gdzie postawisz mi piwo, za które w dodatku jako Garnett
                        nie będziesz musiał płacić. :-) Umowa stoi.

                        Pzdr
                        • Gość: Kevin Garnett Re: Zakład IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 20.03.04, 17:35
                          >Rozumiem: jeśli Lakersi w tym sezonie zajdą wyżej niż Wolves, to przewieziesz
                          > mnie F – 16 do Minnesoty (tylko będzie jeszcze problem tankowania w powie
                          > trzu,
                          > no i tych wymogów UE), gdzie postawisz mi piwo, za które w dodatku jako
                          Garnett
                          >
                          > nie będziesz musiał płacić. :-) Umowa stoi.

                          tankowac to my bedziemy na miejscu, w Minnesocie:), a moj samolot to chodzi na
                          powietrze... a i jeszcze jedno: jesli polecimy do USA po 1 maja to zadne wymogi
                          nie beda obowiazywac( bo i Polska i USA przystepuja przeciez do Unii:)

                          pozdr.

                          • lukasz22w-wa Re: Zakład 20.03.04, 19:41
                            USA w Europie???
                            Mam nadzieję, że moja poobiednia drzemka nie trwała aż tyle lat, żeby oba
                            kontynenty znów stanowiły całość...
                            • Gość: Kevin Garnett Re: Zakład IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 21.03.04, 16:06
                              przeciez Polska i USA to dwaj wielcy przyjaciele. a jak jeden przyjaciel robi
                              cos to drugi stara sie zrobic to samo(w tym wypadku chodzi o wstapienie do Unii
                              Europejskiej:) a wiec twoja drzemka trwala dosc dlugo skoro nic na ten temat
                              nie wiesz...
                              • lukasz22w-wa Re: Zakład 21.03.04, 16:21
                                Moim zdaniem zauważyłeś,że się wygłupiłeś i w niezbyt racjonalny sposób chcesz
                                się usprawiedliwić.
                                PS. Na temat stosunków międzynarodowych wiem wystarczająco dużo, ale miło że
                                troszczysz się o to abym nie pozostał w tyle z wiedzą. No ale....Ameryka
                                w Europie...no tego jeszcze nie grali :D
                                PS2. Słowa przyjeciele też tu nie pasują.Poza tym w aspekcie historycznym
                                niezbyt tu pasują...wszak nasz największy przyjaciel już nie istnieje
                                PS3. Co z Twoim dziennikiem K.Garnetta....
                                • Gość: Kevin Garnett Re: Zakład IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 21.03.04, 18:02
                                  tak glupi to jeszcze nie jestem i wiem ze USA nie lezy w europie(o tej unii to
                                  pisalem juz wczesniej chyba w wiltem i tez dla zartow)
                                  odp do ps3. jesli takowy dziennik sie pojawi(a nie gwarantuje ze tak bedzie) to
                                  dopiero pod nowym artykulem panow R&W.
                                  • lukasz22w-wa Re: Zakład 21.03.04, 18:17
                                    Mój dziennik już opublikowałem, ale chyba nie jest zbyt poczytny albo nikomu
                                    nie chce się kliknąc w ten wątek. Wkleję go do dzisiejszego R&W i od
                                    ewentualnych komentarzy uzależnię dalsze opisywanie koszykarskiej
                                    rzeczywistości...
                                    PS. Dzięki Wilcie za to, że jako jedyny wypowiedziałeś się na temat
                                    moich "wypocin"
              • Gość: Kobe Bryant Oj , Kevinku Kevinku IP: *.laczpol.net.pl 18.03.04, 18:07
                I znowu jak co rok huczno o tej porze , jaki to nie jestes, ze swoimi kumplami
                suberhiperextrasupermegasilny ... i znowu , jak co roku , kiedy przyjda finaly
                przegonisz zone z pokoju , wezmiesz pilota do reki , i poogladasz , jak
                zakladam swoj czwarty pierscien.
                A Minnesota , mimo ze jest w tym roku mocna ma i tak jeszcze SA i Sac w
                przodzie przed wami , jesli chodzi o wiedze , jak wygrywa sie wazne mecze w
                play off ....wiesz co , no Shaqa juz nudzi sezon , mowi , ze wlasnie powoli sie
                przygotowuje , zeby zaczac grac.
                ad.1. Shaq jest nie w humorze , bo nie ma z kim walczyc juz , po tym jak David
                poszedl pielegnowac ogrodek , Yao jest jego wielka nadzieja
                ad.2. L . A . Lakers , sedzia juz zaplacony
                • Gość: Kevin Garnett Re: Oj , Brajancie, Brajancie IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 18.03.04, 19:28
                  zapewniam cie drogi Brajancie ze tego roku to wam doopska skopiemy(i nie tylko
                  wam, jak sie nawina SA i Kingsy to tez dostana swoja porcje)
                  tak a propos to jak piszesz po polsku to pisz poprawnie gramatycznie lub spraw
                  sobie lepszego tlumacza(napisales "w przodzie przed wami")
                  szak to jak se w koncu odpowiednia forme przygotuje to sie sezon skonczy i
                  bedzie nam mogl pozazdroscic Meestrzostwa Enbeeyey!!

                  ad.1. przypomnij szakowi ze isnieje jeszcze super center, a mianowicie
                  trybanski i on to dopiero w Niu Jork Niks wymiata, i szak to sie moze przy nim
                  schowac!
                  ad.1. ja bym mimo wszystko zapraszal do minnesoty jak chcesz jeszcze choc raz w
                  zyciu zdobyc miszcza!!!!!
        • Gość: Wilt Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West IP: 62.29.137.* 16.03.04, 11:53
          Jedynym jak dotąd zawodnikiem z mistrzostwami w 3 różnych klubach był John
          Salley: Pistons’89, 90; Bulls’96; Lakers’2000. Chce do niego dołączyć Rodman, i
          to w analogicznej konfiguracji: ale Lakers go nie potrzebują, a i on nie pomaga
          swoim mizernym szansom gadając, że jak LAL go nie weźmie, to pójdzie do innego
          klubu i razem z nim zdobędzie tytuł :-). Zresztą miałby już to samo, co Salley,
          gdyby w LA doczekał się potrafiącego nad nim panować Jacksona.
          Salley we wszystkich tych klubach był role player, co obniża wartość jego
          tytułów (szczególnie w LA, gdzie praktycznie się nie liczył) i uprawdopodobnia,
          że inny role player powtórzy jego wyczyn, szczególnie teraz, gdy kariery
          koszykarzy trwają dłużej niż dawniej. Chciałbym jednak zobaczyć kogoś
          zdobywającego pierścienie z 3 klubami jako kluczowy zawodnik, a tym bardziej
          gwiazda nr 1. Dotąd najbliżej tego byli Chamberlain (jako nr 1 mistrzostwa z
          Sixers i Lakers oraz Finały z Warriors) oraz Kareem (jako nr 1 mistrzostwa z
          Bucks i Lakers).
          I inna ciekawostka: zawodnik, który też był w Finałach z 3 klubami, tylko za
          każdym razem przegrywał. To Sam Perkins: Lakers’91; Sonics’96; Pacers’2000.
          Może po prostu miał pecha do Phila Jacksona? ;-)

          Pzdr
          • lukasz22w-wa Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West 17.03.04, 17:01
            Wilcie, ale przecież w Pistons John Salley rozgrywał świetne mecze. Mam zresztą
            kilka nagranych. To był pokaz wspaniałej gry na granicy faul...Naprawdę wielu
            mogłoby się uczyć od niego podejścia do D-fence...
            • Gość: Wilt Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West IP: 62.29.137.* 18.03.04, 12:04
              Zgadza się, w Pistons grywał bardzo dobrze (już w sezonie 88/89 zastanawiano
              się czy z nominalnymi zmiennikami pod koszem Rodmanem i Salleyem Pistons nie są
              lepsi niż ze starterami Mahornem i Laimbeerem). Piszę tylko, że był role
              player, a nie gwiazdą, z czym chyba się zgadzasz.

              Pzdr
              • lukasz22w-wa Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West 18.03.04, 13:48
                Zgadzam się bez dwóch zdań.
                Mi osobiście przyjemniej się ogląda grę zawodników zostawiających serce na
                boisku (a ponadto przeciwnika w szpitalu), niż przereklamowanych gwiazdek
                opierających swą grę jedynie na rzucaniu (jest ich kilka, ostatnimi czasy
                najbardziej bulwersuje mnie A.Houston).
                PS. Pamiętasz może Wilcie jakieś ciekawe zachowania Laimbeera?
                Czytałem w jakiejś książce (chyba o Jordanie, ale już nie pamiętam...), że Bill
                przed jednym z meczów fianałowych z Portland, na rozgrzewce chciał z stratować
                Kevina Duckwortha, ale ten się skumał o co chodzi i odszkoczył, podobnie
                rezerwowy guar Blazersów, Young. W tej chwili okazało się, że przed Laimbeerem
                nie ma już zawodników Portland, ale ostał się jakiś dziennikarzyna wątłej
                budowy ciała....on nie zdążył uciec :)
                • Gość: Wilt Laimbeer IP: 62.29.137.* 19.03.04, 14:25
                  Ooo, Laimbeer to niezły temat. Opowieści o nim koncentrują się oczywiście
                  głównie na bójkach i prowokacjach, mimo że był też obiektywnie naprawdę dobrym
                  środkowym (raz prowadził w lidze w zbiórkach i zawsze był jednym z lepszych w
                  zbiórkach defensywnych, a poza tym aż do naszych czasów był jednym z paru
                  najlepszych centrów rzucających z dystansu, obok Sikmy). Ale najbardziej w
                  pamięci pozostało jego prowokowanie fauli, zaczepki słowne i fizyczne, nałogowe
                  symulowanie fauli na sobie i bójki praktycznie z każdym – Birdem, Parishem,
                  Barkleyem czy Malonem – które zresztą niekoniecznie kończyły się dobrze, bo
                  mimo złej reputacji i świetnych warunków fizycznych w prawdziwej walce Bill
                  Muhammadem Ali to nie był, w przeciwieństwie do swojego kolegi Mahorna. Można
                  tu przytoczyć takie momenty jak:
                  - transparent trzymany przez kibiców przeciwnika: „Pistons – 4 men and 1 crying
                  baby” z wizerunkiem płaczącego, wymuszającego faul Laimbeera;
                  - bójka z Parishem, który tak go rozłożył po stuknięciu w szczękę, że fani
                  Celtics do dziś uwielbiają oglądać to nagranie :-);
                  - wypowiedź Barkleya po bójce z kolei z nim, coś jak, że Bill był sam sobie
                  winien, bo nie tylko nie jest mistrzem wagi ciężkiej, ale nawet jednym z 10
                  pretendentów;
                  - tekst normalnie wzorowo opanowanego Birda, kiedy wsiadał do autobusu z East
                  All – Stars: „Czy Laimbeer jest w składzie? Nie. To świetnie, nie będę musiał
                  mu powiedzieć „Fuck off, Bill”” :-);
                  - szczyt burd z udziałem naszego bohatera i chyba bójka wszechczasów na
                  parkiecie: kiedy Mahorn grał już w Sixers, w duecie z Barkleyem naparzali się
                  chyba przez 20 minut z Pistonsami pod wodzą Rodmana i Laimbeera;
                  - rozszyfrowywanie jego nazwiska przez gazety jako „Przepraszam, czy mogę
                  wsadzić ci swoją pięść w nerki”;
                  - i może po tym wszystkim nic dziwnego, że gdy Bill w 1994 kończył karierę,
                  Horace Grant ogłosił, że urządza z tej okazji wielkie przyjęcie, na które
                  zaprasza wszystkich :-).

                  Ale Laimbeer to bardzo inteligentny gość i sądzę, że będzie dobrym trenerem w
                  NBA, co jest jego marzeniem (o Ewingu mam tu przeciwne zdanie). Na razie jest
                  komentatorem i trenerem WNBA: cholera, już w jego pierwszym sezonie dziewczyny
                  z Detroit odebrały tytuł LA Sparks Coopera! ;-)

                  Pzdr
          • Gość: maciekk Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West IP: *.idea.pl 17.03.04, 19:06
            czy ktoś mi może wyjaśnić co to znaczy role player ?
            bo zdaje mi się że to jest właśnie ktoś kto gra pierwsze skrzypce w drużynie....
            • Gość: Kevin Garnett Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 17.03.04, 20:23
              role player to taki zawodnik od zadan specjalnych (wchodzi na boisko, żeby
              trafić jedną lub kilka trójek) wiec reczej nie gra on glownej roli w gruzynie
              (chociaz niekiedy jak trafi takiego game winnera[kosz decydujacy o wygranej
              swojego zespolu] to staje sie bohaterem meczu.
            • Gość: Wilt Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West IP: 62.29.137.* 18.03.04, 12:05
              „Role player” to każdy gracz, który nie jest gwiazdą, niekoniecznie od trójek
              czy innych „zadań specjalnych” (nie wiem, skąd Ci się to wzięło, KG ;-)).
              • Gość: Kevin Garnett Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 18.03.04, 15:53
                kazdy zawodnik ktory nie jest gwiazda??(czyli np.w chicago jest jest duuuzo
                role playerow :)) ja myslalem to wlasnie taki ktos kto wchodzi tylko na jedna
                dwie akcje po czym wykonuje jakis rzut(niekoniecznie za 3 jak napislem
                wczesniej)i za chwile schodzi z parkietu. jesli tak nie jest to prosze
                dokladnie opisac role playera a nie tylko powierzchownie:
                > „Role player” to każdy gracz, który nie jest gwiazdą
                • Gość: Banner Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.04, 01:53
                  'role player' to zawodnik, który ma pewne zadanie do wykonania, nie chodzi tu
                  tylko o rzuty. Jego celem może być też np. przykrycie i wyeliminowanie z gry
                  jednego zawodnika. W zasadzie nie ma to żadnego związku z długością przebywania
                  na parkiecie...
                  • Gość: Kevin Garnett Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.04, 13:20
                    napisalem wczesniej ze od zadan specjalnych(czyli chodzilo o wykonanie jakiegos
                    zadania) ale jakis madry czlowiek napisal ze to jest kazdy zawodnik ktory nie
                    jest gwiazda(to byl Wilt)
                    • Gość: Wilt Role players - EOT IP: 62.29.137.* 19.03.04, 14:26
                      Chłopaki, mylicie zawodników do zadań specjalnych (jakim był np. Fox w sezonie
                      99/2000 jako defensor do ostrej gry albo jakim jest K. Korver w Sixers
                      wchodzący z ławki by rzucać trójki) z „role players” - zawodnikami zadaniowymi,
                      tj. nie - gwiazdami - w ogóle. Nie można też zdefiniować bliżej role players,
                      bo mogą oni robić na parkiecie wszystko, w zależności od gracza i sytuacji: mam
                      wymienić wszystko, co może robić koszykarz? Po prostu nie są tylko gwiazdami.
                      Jeśli mi nie wierzycie, poczytajcie strony amerykańskie, a Ty, KG, dodatkowo
                      możesz upewnić się u Łukasza jak bratniego fana Wolves co do celowości
                      zastosowania przeze mnie definicji a contrario.

                      Pzdr
      • Gość: LUKASZ Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West IP: *.range217-42.btcentralplus.com 15.03.04, 12:16
        TYM RAZEM MUSZE PRZYZNAC ZE ARTYKUL NIE JEST OSZALAMIAJACY
        • Gość: SirHoe Re: Rutkowski, Wujec Yoda Brown i Yoda West IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.04, 19:17
          kiedy wreszcie w niujorku internet naprawia?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka