Gość: Wojtek Kowalczyk Re: To ja, Darek Szpakowski pisze˛ do was z Portug IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.06.04, 19:48 no kochani, mam smutne wiesci. chociaz wlasciwie to mnie one bardziej smuca. koniec balowania, przynajmniej na czas polfinalow. wszyscy jak jeden maz (a jest nas tutaj wielu, jak juz pewnie zauwazyliscie) zrzucilismy sie na pierwsze 580 ojro dla Thomasa, a w czasie polfinalow wszyscy pomykamy z fajkami po stadionie, ze zebrac na nastepne dni. Thomas i Swierszczu mowia, ze spokojnie wyrobimy kilka tysiecy w czasie tych dwoch meczow. Dzisiaj jeszcze zapijemy resztkami, co je Zydor trzymal w trabancie - raz jeden sie dziadyga przydal. A pozniej idziemy szukac Macka Iwanskiego, Szpaka i calej reszty. w koncu solidarnosc kolezenska zobowiazuje! no to koncze, bo koncza sie nasze zetony, a nie mamy na nowe. Jak nie przyjedzie nikt nowy z walizka pieniedzy (Slawek Majak mowi, zeby sie skontaktowac z niejakim Grajewskim) to czekaja nas ciezkie najblizsze trzy dni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom Hatijo Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: 216.127.82.* 29.06.04, 21:55 Kurwa, robic nie sie opierdalac, Swirniety, rozdzielaj malborasy*, ruszac dupy, nie wisicie na laptopach, laptopy tez uplynnim. Zostalo jeszcze 38 000 do uzbierania, wlaczajac adwokata. Ty, z wylupiastami oczami! Do ciebie mówie, wylaz z pod koca! Aaa, tu cie mam, ktos ci pozwolil zrobic przerwe?! Kartony do wózka i na miasto, raz! I nalóz te maske co Basalaj przyniósl z love parade, zeby cie nie poznali. Final juz sobie mozesz odpuscic, bo widze, ze i tak nie wyrobisz. I pamietaj, jak ci sie na odpoczynek zbierze, Twoje zdjecia z wycieczki na Kube sa w bezpiecznym miejscu i tylko czekaja na publikacje. Niech no tylko jeszcze raz cie przylapie na spaniu, bumelancie zasrany. I pamietajcie, full konspira - nie chcecie przezyc tego, co ja w areszcie w Essen. Rozejsc sie! *imiona nazwiska oraz marki papierosów zostaly zmienione Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Włodek Sz. Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 22:41 Hej tu NBA. Zresztą co ja pisze, Euro są przecież. Już wszystko mi się myli, tyle błękitu Paryża cośmy z trenerami wychlali to już przechodzi ludzkie pojęcia. Potem jeszcze Kurowski przyleciał z jakimiś szlugami (to od ciebie Thomas), to dopiero była jazda... Jak tak dalej pójdzie to chyba studio będzie musiał prowadzić Kurzaj albo Babiarz bo ze mną coraz gorzej. Wogóle śmiesznie było, bo sobie w telewizji jedną wielką balangę zrobiliśmy - przyszli koledzy z redakcji rolnej, a nawet z katolickiej. Kraśko ze Strejlauem tanczyli makarene. Krótko mówiąc - koniec świata. Rano dopiero była poruta - studio całe zażygane, stół brudny, syf, burdel jak cholera. Pozniej przyjechał Niedzielan - prosto z Holandii z jakimiś skrętami, to dopiero było... Zaraz Mati Borek przybiegł, ale śmiesznie wyglądał, bo od tego żelu od trenera Gmocha zaczyna troche łysieć chyba. Hahaha, już sie nie będzie śmiał ze mnie, z Szarana! Ale jak se popije to Mati jest równy gość - tylko na Boga, nie chce już z nim pić płynu do chłodnicy, ani WC Pikera... A właśnie trener Gmoch. Ostatnio nie było go w studiu, bo byl ponoc na baletach w Ustce na Tomasz Iwan Bicz Soker Szoł i jeszcze nie wrócił. Jeszcze wiadomość do Kowala - Sławek Wojciechowski, Brzęczek i Sypniewski chcą do was dojechać, i kazali przekazać Fronczewskiemu, znaczy się temu, no, Świerczewskiemu, żeby już namiot rozkładał, bo na turbo hulajnodze chłodzonej cieczą mają przyjechać, czy jakoś tak. Ja już tam nie wiem. Za dużo bryndy, tera to już jakieś lepsiejsze trunki tylko pije. Pozdrawiam Szaran Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Wołek Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.cs.bialystok.pl 29.06.04, 23:42 Buenos noches senores. Carramba, to już jutro o tej poże będę albo świętował triumf południowej piłki jeśli wygra Portugalia albo wściekne się z pasją gdy wygra Holandia i Pólwysep Iberyjski nie będzie miał reprezentanta w finale. Panowie, jak uważacie, POrtugalię należałoby wcielić do Hiszpanii, by powiększyć potęge jedynego słusznego kraju, najwspanialszego imperium świata. Proszę o opinię. Co do studia, to zapraszają mnie ale przychodze tylko by propagować futbol latynoski. Picie to sprawa drugorzędna, bo w TVP sami goście nie na poziomie. Cały czas się zmieniają, raz ten Kurowski(który zdradzę wam, jest starszy ode mnie, tylko przeszedł operację plastyczną, jego idolem jest Micheal J. i Michał W.) a raz Włodzimierz Sz., który zawsze wchodzi mi w słowo, a w dodatku zadaje pytania i nie słucha odpowiedzi, tylko coś czyta na kartkach, pewnie następne pytanie. PRzypatrzcie się uważnie, to zauważycie tą jego niekompetencję. Ale jutro to mam nadzieję, że będzie już pan JAcek Gmoch, bo ze Strejlauem pić nię będę, bo on jak się spije to wylewa denaturat sobię na głowę i mówi, że mu od tego włosy odrastaja, obrzydlistwo. Pamietajcie, że liczy się piekno, artyzm i finezja. GRacja ruchów, technika i zawziętość. Ta słynna "garra". Dla młodszych, "garra" to nie jest nazwa bełta, tylko określenie twardej gry. Wpadnę jutro do studia, czy mnie zaprosze czy nie i przyniosę trochę argentyńskiego i urugwajskiego wina, które importuje mi mój podopieczny MAti Borek(zresztą grałem u niego w Romantice ojca wybranki jego serca i nawet dostałem prawdziwą argentyńską szablę). Zreszta, niedługo koniec tej nudy EURO(odkąd odpadła Hiszpania, to oglądam tylko mecze Portugalii), a już 7 lipca rusza prawdziwa gra, piekno, artyzm, finezja, niesamowite emocje COPA AMERICA. Mecze beda w TVP od pólnocy do 4 ran ale wiem, że dla południowej piłki WSZYSCY będziecie to oglądać. Tych, ktorzy nie beda chcieli ZMUSZĘ SIŁA. Ja jestem dobrotliwy ale nie zaczynac ze mna... Ja znam Pinocheta i mam mundur i szablę z wojen o niepodleglosc Boliwii wiec... No, koncze juz, a ty Włodek nie przynos jutro paliwa do helikopterow bo jak STejlau znowu to wypije to mu jeszcze bardziej morde wykrzywi i znow trwale zdeformuje... Hasta la vista. Siempre vitoria! Vivat le revlution! a jutro: Hola hola hola!!! ESPANIOLA!!!! p.s. portugalia to tylkko kolonia hiszpanska... jutro dopingujemy HISZPANIE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Gmoch Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 30.06.04, 12:18 O jezu,ale dalismy w tej Rawie Mazowieckiej!!!!Teraz pisze z domu Strejlaua,bo jeszcze sobie robimy after party!Ale dzis wieczorem juz na pewno przyjde do studia, bo slyszalem ze operatorzy juz sie za mna stesknili.A wlasnie Mati jak tam na Costa BRavie,sie zyje?Wyrwales juz jakas latynoske na swoja hiszpanska opalenizne i na moj wspanialy zel?Szkoda,ze juz sie Euro konczy ale moze mnie tez beda zapraszac na to Copa America,bo przeciez oni graja prawie tak jak Grecja,wiec zawsze taktryke moge zrobic!!A wogole teraz lece sie klocic z Zygo o logo Legii,bo odkad jestem trym prezesem CWKS ciagle mi ten lysy dupek truje,ze jak nie dam loga to bedzie zle.A on nawet nie wie z kim ma do czynienia!Ja juz mam taka taktyke,ze gowno mi zrobic moze!Ja juz mu mowilem sowje warunki-cysterna denaturatu i ani krop[li mniej!!!A nie jakies pieniadze co oni sobie wogole mysla ja jestem porzdny czlowiek.No dobra ide juz bo mnie tu Strejlauke szturcha ze jagodzianke juz przez skarpete przefiltrowal!To do wieczora!A finam ME Europy moge wam w tajemnicy powiedzic to ja bede komentowal! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek kurowski Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 20:20 „Ajajajajaj” – jak powiedziałby Dariusz Szpakowski. Sorki, że mnie tak długo tu nie gościłem, ale sami widzieliście, jak byłem i jestem zarobiony. Rozchwytują mnie – i „jedynka” i „dwójka” i „Eurokibic”. Właśnie, jeżeli życzycie dobrze swoim ukochanym sprawozdawcom i prowadzącym studio, to wysyłajcie jak najwięcej tych esków. Na razie są ojromajsterszaft i dzięki Piechnikowi oraz Gmochowi mamy pewne zapasy substancji, ale po czempionacie, to za co mamy kupować? Tak więc jeszcze raz apeluję - grajcie, bo warto. No i rozchwytywany jestem. Tylko czekam aż zadzwoni po mnie Ostankino albo Rai Uno, czy może „trójka” albo „Polonia”. Ale nie, te ostatnie są dobre dla tych starych ćwoków. Niech się tam lansują, niech takiemu Szaranowi dadzą o 24.00 w niedzielę autorski program „Dykto, pozwól żyć”. Ja w każdym razie zasługuję na coś więcej. W „trójce” w ostatnią niedzielę widziałem fajny serial dokumentalny o historii tefałpe. Pierwszy odcinek („Taka była telewizja” czy tak jakoś nazywał się ten produkt) traktował o latach sześćdziesiątych. O mamo! Co ja tam widziałem! Był wątek konkursu na dziennikarza w Redakcji Sportowej. A tam nasz kochany „Carramba, buenos dias senores e senoritas” Tomasz Wołek. Teraz Żbożowy to taki ulizany mieszczanin, co to dba o praworządność. Tylko jak wypije, to ma jakieś radykalne przebłyski. No ale, jak pokazali Woła from sixties, to mi gały wyszły na wierzch. Kurteczka jak jakiś commandante, a brodzisko jak Che Guevara. Słusznie towarzysze wyczuli w Tomku przebiegłego rewolucjonistę i z tego, co wiem, to w tefałpe długo miejsca nie zagrzał. Mógł sobie co najwyżej pisać te latynoskie bzdety do „Piłki Nożnej”. No bo opozycja to mniej więcej była w takiej fazie rozwoju, jak dzisiaj transfer Bosackiego do Arsenalu. Ale wtedy, jak mi mówiono, nie było lekko. I teraz się kręci o tym filmy. „Tylko Dyja nie przemija”, szefostwo było straight i nie tolerowało żadnego pedalstwa, żadnych prochów, a z napoi wyskokowych to tylko oranżadę i swojską czyściochę. Chyba długo miejsca bym nie zagrzał, bo każdy odchył od ideologicznego pionu mógł się skończyć tym, że - srruu – i lądowałeś na posadzie szatniarza w OTV Rzeszów. A to i tak dobrze, bo na strategiczny odcinek szatni często kierowano emerytowanych UB-oli, żeby mieli na wszystko i wszystkich ucho oraz baczenie. Ale gdzie ja bym w ogóle jak Zbożowy startował w konkursie. Może teraz startowałem? Nie wiem, jak Szpak, Włodek i inni, ale ja urodziłem się dziennikarzem sportowym i wszelkie konkursy są poniżej mojej godności. Jak mnie zatrudniano na Woronicza, to byłem poza konkurencją. Tja. Ostatnio pisałem wam o tym, że muszę się odstresować po zmaganiach z tymi zgredami na jakiejś imprezce. No to z całą ekipą techników dotaszczyliśmy Antka do jego Wartburga, odpaliliśmy na pych i poszły konie po betonie. Wystukałem w swojej najnowszej wypasionej Nokii za 5 patoli „memoriyfajnd” – Dowbor Maciej i w tango. „Utopię” odrzuciliśmy z góry, no bo co będziemy robili konkurencję Borkowi i podrywali mu chłopaków. Trochę zmartwiła nas wiadomość, że naszemu superfighterowi Przemasowi „Raging Bullowi” Salecie sfajczyła się melina. Cholera, gdzie teraz pójść na jakiegoś fitnessa? Może coś Gmoch uruchomi w Rawie Mazowieckiej? No nic, grunt, że Przemek zdążył wynieść z płonącego lokalu swoje sandały, swoją Panią i mój towar. No co się tak dziwicie? W końcu człowiek po aerobiku musi jakoś uzupełniać sole mineralne. W takim układzie została nam „Piekarnia”. Ale była balanga! Niech ci od Bitch soccer, co ich Mati podpuścił, żałują. Ależ brakowało stałych bywalców ze złotej jedenastki Engela. Ale za to, jak przypuszczałem, były chłopaki z Legii. Wróblewski, Sagan, Włodar i – uwaga, uwaga! – nasz Terminator, Robbocop (Pisior, to tym razem nie o tobie), Ursus pojemność 2400, prosto z Wiednia Krzysztof Raaaataaaaajczyk. Ach właśnie, słuchaj Mielcar, uważaj tam na siebie w Portugalii, bo Rataj wybiera się na finał. Wyników meczów Górnik – Legia w 1994 to on nie pamięta (jak bym tyle w życiu wypił, to nie pamiętałbym nawet, gdzie pracuję), ale ich przebieg to już bardzo. Jak mu się jakiś gościu przedstawia „Grzegorz”, to, nie wiedzieć czemu, chce go napierdalać. Więc Mielcarku, miej tam oczy dookoła głowy. Wracając do mojej opowieści, to wszedłem sobie z Dowborkiem do „Piekarni”. Maciek już w wejściu rozdał kilkadziesiąt autografów, a potem wyrwał sobie kilka lasek. Ja za to byłem skromny, ale jak wyrwałem, to konkretnie. Nie uwierzycie, kto oprócz przesławnych legionistów zawitał do „Piekarni”. Sama, Jej Wysokość, Królowa list przebojów – Nelly Furtado. Też mi nikt nie wierzył, ale i nikogo nie wyprowadzałem z błędu, bo Nelly prosiła mnie w sobotnią noc o dyskrecję. Powiedziała, że chciała rozerwać się w Paryżu. Jak kupowała bilet, to coś się komuś popierdoliło i doleciała do Paryża, tyle że Wschodu. Ale, jak powiedziała, widząc mnie, wcale tego nie żałowała, tylko prosiła o dyskrecję, bo chciała pozostać in blanco, czy incognito (już zapomniałem, jak dokładnie powiedziała). No to szarpnąłem ją na parkiet. Ludzie! Widzieliście kiedyś Runia na boisku w Portugalii? No to jesteście sobie w stanie wyobrazić, ile to jest dwa razy lepszy od Runia w Portugalii w balecie w „Piekarni”. A taki był wasz Jacuś - król posadzki. Jak już wyobracałem Nelly, to weszliśmy na scenę z mikrofonem i odśpiewaliśmy „Com uma força, com uma força, Com uma força que ninguem pode parar, Com uma força, com uma força, Com uma fome que ninguem pode matar”. Wieczór był nasz, tylko atmosfera zaczęła gęstnieć, bo jakimś drechom z Wołomina nie spodobał się mój krawat. No to tylko tego trzeba było mnie i moim druhom z Legii. Wróbelek to kiedyś w Bydgoszczy ćwiczył boks, a że jest lewoskrzydłowym, to wyjechał z lewego sierpa temu, co stał w awangardzie drechów. Właściwie to już nie było czego zbierać, ale dla wszelkiej pewności Rataj naskoczył kolesiowi wyprostowaną nogą na mordę. Rataj taki numer robił już w Polsce, tyle że wychodził wyprostowaną w piszczele, ale tak czy inaczej na robocie się zna, bo jeszcze tylko ja zakrzyknąłem, jak to robię w studio, „idźcie precz wstrętni przeciwnicy” i tak spierdzielali w tych swoich szelestach, że pasikonik nie powstydziłby się takiej muzyki. Wróbelek nie gapa, też chciał pokazać starszemu koledze, czego się nauczył w polskiej lidze i jednego dogonił, wjechał mu od tyłu w ścięgna Achillesa – chłopak może kiedyś jeszcze będzie chodził o kulach. Trzeba tylko coś zrobić w takich wypadkach z fryzurą Sagana. No bo jak się zaczęła ta zadyma, to dwóch pochwyciło Sagana za kudły i wycierali jego japą blat, na którym przed chwilą rozlało się piwo, mówiąc „to za te dwa zmarnowane karne, brytyjska cioto”. No, ale dzięki mojej interwencji przez resztę wieczoru mogliśmy się bawić setnie. Dowborek wyrwał jeszcze przez telefon po kilka lasek z paru warszawskich klubów, ja z Nelly na karaoke odstawiłem wszystkie hity fado, a Rataj zdemolował paru Grzegorzów. Z Nelly udało mi się po angielsku opuścić „Piekarnię”, o co mam nadzieję, moi przyjaciele nie mają pretensji i postanowiliśmy zrobić sobie afterka na Woronicza, no bo w niedzielę na „dwójce” miałem Studio Euro, więc po co marnować sobie czas. Od ciecia udało mi się zdobyć klucze do osławionej garderoby Teatru Telewizji. Nelly przebrała się za carycę Katarzynę, a ja za ogiera. Resztę możecie sobie już wyobrazić. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że jak ją żegnałem na lotnisku, to klepnąłem w tyłek z pytaniem: „nieźle było, mała, co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mati Borek Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: 82.139.152.* 30.06.04, 23:31 Środa, trzydziesty dzień czerwca, z Costa BRava wita państwa Mateusz Borek. Na wstępie dziękuje za pamięć panie trenerze Gmoch, pozdrawiam i wysłałem panu pocztówkę. Na Costa Brava jest fantastycznie. Plaża boska, 39 stopni w cieniu, gorące kobiety i zimne drinki. moją różową przyjaciółkę od razu drugiego dnia wysłałem na zakupy do luksusowych sklepów do Mardytu i mam spokój na dwa tygodnie. Bawię sie świetnie. Romuś nie lubi plaży, więc poszedł do niemieckiego klubu "Gothik" i tam czyta opracowania sezonów Bundesligi. Ja w tym czasie na plaży wyrywam wszytskie Hiszpanki, leca na mój żel i opalenizne. Już z dwoma podpisałem kontrakt na wystepy w "Latina egzotico fever" na Romantice. Raz dla relaksu z Romkiem wypadliśmy z Costa Brava w odwiedziny do obozu TVP. Szybki SMS do starego kumpla i przeszliśmy przez granicę szybko bo przemycił na Thomas w bagażniku. Dojechaliśmy do jakiejś wioski i zatrzymalismy się w lokalnym disco. Ja zająłem się lokalnymi panienkami a Thomas pojechał po resztę kumpli bo nie chcieliśmy gadać z tymi z TVP, w końcu to konkurencja i na solówkę bym musiał od razu wyzywać. Po 20 minutach Thomas wrócił z towarzystwem imprezowym w składzie Świerszcz, Dudek, Ajwen, Kosecki. No i impreza jak trzeba, kobiety, Romuś, alkohol bezakcyzowy, spiryt, cigarety Thomasa, fajne disco espaniola, tamtej nocy Polska rządzi w Portugalii!! No, jest już 2 w nocy, wszysyc już się spiliśmy a tu NAGLE!!! nie uwierzycie.... Drzwi od disco sie otwierają, lokalny bramkarz powalony lewym sierpowym... nie zgadniecie czyim ... Szpaka. Wchodzi do klubu Szpak, pluje na leżącego bramkarza i mówi "Za Legię". Za nim chyłkiem wpada Pisior w bandamce Legii. A ztyły Kowal z Beretem się zataczają niosąć tą sektorówke z prześcieradęł. Iwański wychodzi na środek klubu i mówi: "Kto teraz nie zaśpiewa 'mistrzem Polski jest Legia' ten płaci nam myto. Jako, że lokalni Portugale nie potrafili powtórzyc to chłopaki zaczęli ściagać haracz. Portugale same słabiaki(jak nawet SZpak pokonał bramkarza to o czym tu mówic) ale z naszą ekipą inna sprawa. Thomas i Świr Legii nie lubią, Jurek lubi się naparzać(nos ma nawet połamany) tylko Kosecki zdrajca od razu śpiewał i nas zachęcął. Ale my nie... W czwórkę(bo Romusia nie liczę) od razu rzucilismy się na oponentów i jaka bójka, mówie wam, jakby w Atlantic City podczas walki Gołoty, Portugale w życiu tego nie widzieli. Ja wziąłem się za Szpaka bo to mój rywal i lekko go obiłem ale Świerszczu miał problemy w Beretem. Ktoś zgasił światło, ktoś rozbił bar, ktoś podpalił gorzałę, Beret telewizorem rzuca - rozróba super. Nagle jednak koniec, wpadają Listkiewicz, Apostel, Zydor z Basałajem i jak nie pierdnęli węgierskim gulaszem ugotowanym przez Listka... Wszyscy się ewakuowalismy, bo zrobiło się trochę duszno a smrody weszły w reakcję z ogniem i cała lokalna buda się spaliła... Tylko tej gorzały co tam była szkoda. Thomas do dziś płacze, bo 15 kartonów szlugów zostawił w szatni... Wszyscy na zewnatrz mieliśmy juz dość więc rozeszlismy się, walnelismy jeszcze strzemiennego, bo Świerszcz szuja ewakuował literka dzięki swoim zdolnościom handlowym, literka na łebka oczywiście. Tylko, żeby mi tu nie było, że ja z TVP`owcami piłem, co to to nie. Ja tylko z Thomasem i Ajwenem i Świersczem a tamci tylko obok pili. No kończę już tą przydługą historię. Jestem zpowrotem na Costa Brava, piszę to z hotelowego apartamentu, konkretnie z wanny 30 m2, z laptopa Piekario, który też wpadł opchnąc paru BRazylijczyków hurtem lokalnym klubom. Aha, flaga i sektorówka LEgii spłonęła w discobudzie, Pisior nie uratował, taki z niego Warrior. Szpak widzę ciągle to przeżywa, bo podczas meczów ciągle rpzy byle okazji(rzut rozny, strzał 10 metrów nad bramką) krzyczy "AAAAAAAHJJJJJJJJJJJJJJJJJJ", pewnie wspomina ten moment hehe. ALe Kowal z Beretem honorowo się psotawili i powiem w sekrecie obili mordę Ajwenowi, ale nikt nie zzuważy bo ona i tak ma wykrzywioną od picia na kadrze. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fan Vinca Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 21:32 Witam, trochę off topowo, ale w waszym klimacie chciałem wam pokazać najnowsze dzieło Vincenta Vegi - pierwszego guru forum Telewizja. Tym razem Vince skomentował studio Euro 2004. link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14&w=13854100&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek kurowski Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 23:12 Hej, hej! To znowu ja - wasz ulubiony Jacek z tefałpe. Pardą, że tak nagle urwałem opowieść, ale inż. Gmoch już mnie wołał i to o dziwo po raz pierwszy nie na kielonka. Dzisiaj to w ogóle nie jechało my dyktą z japy, ale miał taką śmiechawę i tak pieprzył trzy po trzy, jakby przeszedł na ciekawsze używki. No więc na Okęciu klepnąłem Nelly Furtado w tyłek i zapytałem „nieźle było, mała, co?”, a ona oczywiście odpowiedziała twierdząco. A potem to już prosto do studia. Tam spotkałem Godlewskiego. A że go dawno nie było to musiał wypić trochę więcej karnych niż strzelili ich Portugalczycy z Angolami. O cholera, sorry, znowu muszę was przeprosić, o Godlesiu i innych powiem wam kiedy indziej, bo czuję, że wibruje mi moja wypasiona komóra, a na wyświetlaczu oczom ukazuje się tak bliskie sercu imię „Nelly”. No to narki PS. Piotrusiu Ś - solenizancie. Jak tam wczoraj bawiłeś się z chłopakami na swoich imieninach? Kogoś może pobiliście, zgwałciliście, ukradliście zegarek? Dalej prześladuje cię Godlewski? Jeśli tak, to ile wybiliście mu zębów? Kiedyś powiem ci, jaka jest hipoteza tego, że się na ciebie tak uwziął. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mati Borek Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.cs.bialystok.pl 30.06.04, 23:35 Hej "Micheal". Imieniny Świerszcza były wcozraj w portugalskiej discbudzie. Opisałem to, co się działo powyżej, nie wspomniałem, że to były imieniny Piotrka, bo tak po prawdzie to była tylko jedna z uroczystości a głownie piliśmy za naszą przyjaźń i naszą wieczną młodość. Jak wspomniałe, relacja z imprezy powyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Gmoch Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.07.04, 12:58 Witam znowu!Juz wyprowadzilem sie z tej meliny od Strejlaua i wrocilem do domu! Troche zaniepokoil mnie wczoraj Szpaku,jak mowil ze Vander Sar popisal sie ladnym strzaelm i Ricardo ledwo obronil.Co on tam pije w tej Portugali,ze tak mu sie na oczy rzuca!-To dobre musi byc wyslij na priorytetem na Woronicza!!! Dzis mam ciezki dzien i wczoraj nawet nie pilem wodki w studio,bo caly czas robie taktyke dla Rehagela na dzisiejszy mecz z Czechami.W zasadzie juz sa rozpracowani!Ciesze sie ze dobrze sie bawice na tej Costa Bravie!Pewnie siedzicie w Lloret de Mar,ja tez tam lubie czasem!Pojdzie do dyskoteki St'trop tam zawsze spotykalem Camacho,Beniteza,Cupera i tego niedouka Saeza!Tam im zawsze udzielalem porad taktycznych,ale najgorszy to ten Saez jest!Zawsze jakas Sangrie ze soba przynosil,a ja mu mowilem ze tym to ja moge zemby przeplukac-on mnie denerwowal bo mi wtedy odpowiadal:ale po co przeplukujesz zemby jak masz sztuczne!Ze 2 razy musialem mu za to pociagnac z grzywki i juz tak nie pyskuje,ale i tak niczego sie nie nauczyl!Ale wrocmy na ziemie!Dzis bede siedzial w studio pewnie z tym smrodem Liczką,bo Wlodek sie strasznie podnieca jego mysla szkoleniowa-tak mowi,ale mi sie wydaje ze oni sie dotykają w reżyserce.Zreszta po co mi ten Liczka w studio jak on bedzie za tymi Pepikami i te swoje taktyki bedzie przedstawial!A od taktyk to jestem ja!Dobra ide bo Rehagel znowu dzwoni-on tez troche przesadza!-Juz mu mowilem ze zadzwonie za godzine bo mnie teraz stara po truskawki na bazar wygania.Dobrze,ze mi jagod nie karze kupowac,bo ultrafioletu to ja mamo statnio dosyc,a pozatym przeciez Bomblownica szaleje!A jakbys Mati znowu porzyczyl laptopa od Piekario to koniecznie napisz mi gdzie moge kupic taki fajny garnitur jak Ty masz,bo chce sobie taki na final kupic,bo po finale chcemy isc z ekipa ze studia na jakas szalona potancowke -chyba do Quo Vadis,bo Romek mowil ze tam niezle mozna sie zabawic!Tylko nie wiem czy wpuszczom Strejlaua,bo on troche ma gebe zdefasonowanom!Ale powiemy,ze jest z fundacji Polsat to powinien wejsc! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mati Borek Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.cs.bialystok.pl 01.07.04, 14:29 Czwartek, pierwszy dzień lipca. Z Costa BRava wita Mateusz Borek. Panie trenerze, dziękuje za miły list. Lloret de Mar to rzecz jasna nasza baza na codzień, z której robimy też wypady do okolic, widzę że pan trene robeznany. No ale jak się z Camacho pije no to wiadomo, że jest sie światowym człowiekiem. Mi generalnie się podoba tutaj, bo wszyscy jakoś swojsko wyglądaja: opaleni, żel i z panienką na ramieniu, a spać nie chodza o szóstej rano lub wogóle - zupełnie jak ja. Tylko, że opalenizna bije nawet najstarszych Hiszpanów, cóż godziny na solarium na coś się przydają. W St`trop byliśmy na wypadzie i rzeczywiście sporo znanych ludzi, był tam ten, jak to mówi Szpak, "Vincente" i nawet sam Casillas, ten to ma powodzenie choć opaleniznę ma jak ja w ósmym roku życia... Spotkałem tez kolegów po fachu z Hiszpanii, z jednym założyłem się, kto dłużej będzie krzycał "goooooool" i przegrałem sromotnie(ale to Romuś mnie podpuścił) ale w rewanżu Thomas, któy tu wpadł na disco, wyzwał go na picie wódki i Hiszpan odpadł po ledwie 45 kielonku a Thomas jeszcze dla jaj zładł szklanke z której pił i podniósł w zębach ławę na której siedzieliśmy. Panie trenerze, laptop Piekario mam do dyspozycji, bo powiem w tajemnicy, że Mariusz nie umie go obsługiwac a kupił tylko dla szpanu, że niby tak iz niego menago. Więc obsługuje sobię laptopa Piekoario, juz dla jaj wprowadziłem mu hasło "majteczki" i tapetę zmieniłem na słoniki. Co do ganrnituru, to mój był na zamówienie Polsatu importowany z Rumunii. Podaję adres firmy: "Egzaetica Latino Fasiona" Cauceascu Plaza 5a/10 18-0000 proszę zamówić markę "Adrian Pedaescu" numer katalogowy 69. Kosztuje to około 4000 euro ale przentuje się super. Jak się pan powoła na mnie to dostanie 5% zniżki. No dzis wieczorkiem udajemy się do lokalnej greckiej knajpy kibicować pupilom trenera Gmocha, w końcu południowcy to południowcy nie to co te małpopuldy z północy Czesi. Oby tylko Romka wpuścili bo jak ostatnio zarzygał lokalnego grilla(a lokalna policja zmierzyła, że miał tylko siatkarskie 3,0 promila) na rynku to go nie chcą wpusszczać do klubów, aż Piekario musi mówic po ichniemu, że to "grande ambasador por Polonia" i wtedy go wpuszczają warunkowo. No, czekam na dzisiejszy mecz, ciekwai nas z Romkiem czy pan gmoch wyśle tym razem pocztówke z gratulacjami do Briknera czy też Brikner jemu, juz pbstawiamy to z tubylcami, bo oni nie wiem czemu mówią "Polaco loco" i że wygrają cZechy. Pozdrowienia i nie pijcie tyle w TVP bo jakość transmisji spada jak diabli, ponadto wczoraj Jurek Dudek wuysłął mi SMSa, że nuby finał mają komentowac razem Szpak, Basałaj, Iwański, Pisior Iwański, Grzesiu Mielcarski wspomagani w przerwach przez Jędrka Juskowiaka... No to jest nowatorski pomysł, mam nadzieję, że to wyjasnicie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kowal & Beret Re: To ja, Darek Szpakowski pisze do was z Portug IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 01.07.04, 14:37 no tosmy sie obudzili przed chwila. po pierwsze- pozdrawiamy wczorajsza ekipe, z ktora pokazalismy portugalom jak sie bawia Polacy!!! a po drugie- ale nas lby napierdalaja!! roznosilismy wczoraj wszyscy fajki Thomasa w czasie meczu i nagle obecny tu przy mnie Beret mowi, ze portugale sciagaja sektorowke Legii . no to my zaraz rzucilismy sie w ten sektor, na pomoc ruszyl Pisior i Kosa, pozniej dolaczyli sie pozostali, ale chyba nawet nie wiedzieli o co cala rozroba! w kazdym razie w sektorze male zamieszanie, a my z Beretem szybko ocalilismy flage Legii i sie zmylismy. za nami jeszcze polecial Pisior, a reszta sie nawalala z kibicami do konca meczu. no i za ten nasz sukces to postanowilismy wypic. ale wczesniej musze zaznaczyc, ze na tych fajkach Thomasa to calkiem niezle wyszlismy, oddalismy mu co tam bylo trzeba, ale sporo zostalo dla nas, wiec sie zaopatrzylismy na stacji benzynowej w rozne trunki. po drodze spotkalismy Szpaka z Mielcarskim i wypilismy te pare kanistrow. Mielcara od tego czasu nikt nie widzial, moze sie znajdzie do meczu, bo mial go komentowac. w kazdym razie, ciemnialo nam w oczach, wiec Beret rzucil, ze jak juz wieczor to trzeba by sie zabawic. chcielismy gdzies isc do jakiejs imprezowni, ale wszedzie wpadalismy na tych przekletych portugalczykow, co nam chcieli zhanbic sektorowke Legii (caly czas ja mielismy- niosl Beret z Pisiorem), to trzeba im bylo pokazac, kto tu jest Kingiem. tak nam zeszlo pare godzin, najbardziej to sie Szpak rozkrecil i wtedy trafilismy przed ta cholerna tancbude. Zaba poszedl przodem, Pisior cos krzyknal, ze w srodku widzial Basalaja, to tez zaraz polecial do srodka, a my z Beretem juz niewiele widzielismy wiec tylko sie owinelismy sektorowka i za nimi. Wpadamy do srodka, myslelismy, ze znowu same portugale w srodku, no to Pisior krzyczy, zeby spiewali albo placili i wpierdol. Szpak w kazdym widzial Basalaja to ruszyl na pierwszy z brzegu stolik.. no a reszte znacie z relacji Matiego, Zaba go pomylil z Basalajem, ja ruszylem na pomoc Pisiorowi, a Beret Szpakowi. i dopiero jak wpadly zgredy z pzpn-u to sie zorientowalismy, ze to nasi! no a buda poszla z dymem, zabawa przednia, jeszcze wypilismy wspolnie z tej okazji. tylko Borek cos tam z boku siadl sobie z jakims wymoczkiem, Beret podpowiada ze to jakis Romek byl, i cos tam sie obsciskiwali. ale ja nie wierze, bo to juz bylo po 4 litrach to rozne rzeczy sie widzi. ja np widzialem Wojta, ktory nas poblogoslawil i motywowal do dalszej walki w obronie Legii, a pozniej po kolei odwozil na taczkach na kemping. o, budzi sie reszta towarzystwa, w najgorszym stanie chyba Ajwen, no nie ma co, wzielismy go we dwoch, a na nas nie ma mocnych! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basalaj To ja Basalaj IP: *.sympatico.ca 02.07.04, 04:40 to ja Jozel smaria ludzie jak tu jest pieknie jakie zycie jest pienkne a ja mosze juz w niedziel wracac do tego pojebanego telewizji no ale nic pozdrawiam wszystkich moich fanow a wiem ze mam ich grube miliony ja tez was KOCHAM..no nic ide dalej pic,a tak dziekuje mamusi za sms ja tez cie kocham mamo mimi 44 lat jestes dla mnie numer dwa kobietom na swiecie po mojej starej jadwidze gieni basalownej...huj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jasina Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 22:12 Z kempingu w pod lizbońskim Cascais wita państwa Tomasz Jasina. Proszem państwa - 28 stopni celsjusza, lekki wiaterek, słowem idealna pogoda, aby nadać korespondencję do Polski. Muszę szczerze przyznać, że nawet kiedy grałem w Motorze Lublin w EKSTRAKLASIE (w krótce w TVP2 wspomnienia z tego okresu) nie przechodziłem aż tak ciężkich zgrupowań kondycyjnych. Wspominałem już o piciu płynu do spryskiwaczy wraz z Kowalem, ponadto po całej lizbonie jeździłem na tandemie Mielcara razem z Ajwenem i fajki od Thomasa sprzedawaliśmy. Później dopiero się działo. Mój serdeczny kolega ze stacji Polsat, bawiący akurat na Costa Brava, Mati Borek opowiadał już o imieninach Piotrka. Na imieninach był, ale na poprawinach już nie. Tam to dopiero się działo! Moge tylko powiedzieć, że z ogniem poszedł namiot pezetpeenowski, Apostelowi Maciej Iwański napluł do butów... A jakie trunki szły tym razem? Różne różniste - ocet spirytusowy, zmywacz do paznokci (dziwnym trafem znalazłem go w rzeczach Iwańskiego), już o zwyczajowych błękitach Paryża nie wspominając. Haha, Mati - dobrze tą sektorówke zwęszyłem... Znalazłem jeszcze płyte z muzyką pt. "Legia to jest potęga". A finał będzie nowatorskim rozwiązaniem w dziejach światowych telewizji. Mecz komentować będą komentatorzy, którzy pracowali podczas Euro - Szpak, Basałaj, Iwański, Mielcarski i ja, a dodatkowo z Polski przyjadą Jacek Jońca, Andrzej Szeląg, Mikołaj Madej, Jacek Banasikowski i oczywiście Andrzej Zydorowicz. W przerwach dogadywać będzie Jusko. Studio natomiast poprowadza Kurowski z Szaranem oraz Babiarzem i Kurzajem, a ich goścmi będą: trener Gmoch (pozdrawiam!), Strejlau, Piechniczek, Engel, Smuda, Lorens, Adam Topolski, Andrzej Niedzielan, Jan Tomaszewski i Henryk Kasperczak a nawet Leszek Jezierski, Ryszard Kulesza i Bogusław Hajdas - przecież oni wiedzą wszystko o nowoczesnym futbolu. Ah, zapomniałem o Tomaszu Wołku. A potem będzie Copa America i bede komentował mecze razem z Wołkiem. Już kupiłem sobie słownik pięknej polszyzny, żeby wiedzieć co on mówi. Proszem państwa - tyle ze słonecznej Portugalii. Żegna się Tomasz Jasina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzesiek Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.crowley.pl 02.07.04, 23:30 Tu mówi Grzegorz Mielcarski, dla przyjaciół i sympatyków Grzechu, tzn. Mielcar,chciałem powiedzieć. No więc pozdrawiam wielbicieli mojego talentu piłkarskiego i komentatorskiego, dziękuje za te listy, które przyszły na adres naszego biwaku w Portugal. Przyszło ich sporo bo sztuk trzy ( tak jest, nie bujam!!! ) w tym dwa miłe od emerytek z Tczewa zakochanych w tembrze mego głosu i jeden krytyczny,że tak to nazwę, od emerytowanego nauczyciela języka polskiego z Piłkarzewa Górnego. Adres spisałem, mam w kajecie i policzę się z gościem po EURO. Dziwi was może że wcześniej nie pisałem, ale nie mogłem dorwac sie do laptopa, który mamy jeden, a przyjechało nas tu coś trzydziestu jeden i każdy chce coś skrobnąć a to do rodzinki a to do kumpli z prośbą o dostawę świeżego towaru a to do fanów których mamy wszyscy że ho ho i ich liczba stale rośnie. No, ale wracając do tego laptopa, to cudem udało mi się go w nocy podwędzić panu Januszowi, tzn temu no, temu gosciowi co z nim wczoraj komentowałem mecz Czechy- Grecja. Było to tak..leżymy w nocy zajechani po dwudniowej libacji, bo jak wiecie drodzy czytelnicy, z innych relacji, nie oszczędzamy się tutaj i tylko co trzecią noc da się tu trochę odpocząć. No i oczywiście odpoczywamy jeszcze podczas komentowania meczów ale to wypada tylko około dwóch godzin dziennie i to nie każdego dnia. No więc leżymy w nocy, ale jakos nie mogłem zasnąć, ciężko mi się na żołądku odłożyły zioła które Jędrek Niedzielan przywiózł z Amsterdamu, a poza tym zmywacz do paznokci pana Dariusza, który obaliliśmy mocno palił mi rurę.No więc, powtórze jeszcze raz, leże, sen nie nadchodzi i wtedy naszła mnie ta genialna myśl żeby coś skrobnąć przy użyciu tego laptopa co go TVP wydzierżawiła na czas trwania EURO. No więc wysunąłem lewą nogę ze śpiwora i zewnętrzną częścią lewej stopy zacząłem szukać dalszego słupka,eee to znaczy, zacząłem szukać tego laptopa co go pan Janusz łańcuchem do ręki przywiązał,żeby Portugalczycy nie zachachmęcili. No i macam tą nogą pociemku,macam..czuję czyjś owłosiony tyłek...feee.. potem rozgarnąłem jakieś puste butelczyny taniej portugalskiej cerwezy.. potem znowu parę kartonów cigaretów Dżaniego do opchnięcia na esztadio do dragao. Kiedy już zacząłem już tracić nadzieję a moje morale znacznie się osłabiły natrafiłem tą samą zewnętrzną częścią lewej stopy na upragniony słupek,to znaczy laptop. Po cichu i dyskretnie, wykorzystując nabytą na boisku sprawność lewej stopy przyciągnąłem laptopa do siebie i tak by nie obudzić chrapiącego obok pana Janusza i chrapiącego z drugiego boku pana Dariusza odpaliłem maszynę i zacząłem pisać. Była jakaś 4.33 rano, nie popisałem zbyt wiele, bo spłoszyli mnie nieco wracający z nocnego rajdu z cyklu "Porto by night" panowie Michał i Henryk. Chcąc nie chcąc musiałem wyłączyć sprzęt i udawać,że śpię. Rano tj o jakiejś 14.30 czasu miejscowego żeśmy się obudzili, a właściwie obudził nas Dżani, dźgając w tyłki niemieckim bagnetem i wymyślając od leni.Chodziło mu o to że czas nagli a fajki trza rozprowadzić wśród Greków którzy meldują się w zwiększonych ilościach na miejscowym lotnisku. No więc rozprowadadzali my te cigarety,a że szło mi nieżle, bo troszkę po grecku gadam, to w nagrodę Dżani pozwolił mi napisać te parę słów na swoim laptopie, który dostał od Rudiego Assauera w podzięce za udane przeszmuglowanie wagona lewych cygar Davidoff. Pisze więc moi drodzy, nie martwcie się o mnie, jakoś jak słyszycie dajemy tu rade, na tej portugalskiej ziemi. Z każdym dniem mój język polski mówiony nabiera tego charakterystycznego szlifu właściwego dla rasowych i wytrawnych komentatorów. Ze swej strony obiecuje wiele atrakcji podczas meczu finałowego, postaram się mówić trochę częściej tzn dwa zdania na pięć minut transmisji, a nie jak dotąd dwa zdania i jeden równoważnik na siedem minut. Kłaniam się z dalekiej Portugalii i pozdrawiam wszystkich serdecznie a szczególnie pana Włodzimierza. Grzesiek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miroslav Copjak Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.04, 11:01 K...wa k...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wa jak by nasze fusbalisty zagrali Nova Dvorske cattenacio to by mi dojechali do karne a tak k...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wak...wa k...wa cheba zostanemy z Liborem i Bohumilem Panikiem novi selekcjonero Cesko kadru, jak nasze zaczno czerpac z oceanu energie i grajo Stefa to bedim Mistri Globusa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Hajto Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.04, 12:22 Nie denerwuj sie - lepiej sobie zapal! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Gmoch Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.07.04, 14:24 Witam.Nie udalo mi sie dotrzec do studia na mecz polfinalowy Grekow,bo spotkalem Wandzikia i poszlismy do restauracji!Jak widac Czechow tez mi sie udalo rozpracowac taktycznie!!Rehagel teraz siedzi mi caly czas na telefonie,wiec nie wiem czy bede mogl przyjsc na final!Ale posttaram sie bo Portugalie to juz bedzie teraz zaden problem rozpracowac!A wogole pisze dopiero teraz bo po meczu zesmy z Jozkiem zaczeli przewracac samochody.I nas na izbe wytrzezwien wzieli,i mnie dopiero teraz wypuscili-bo ten kierownik izby nie lubi moich porad taktycznych i nie chcial mnie widziec w TV.Ale dobrzez ze sie za mna wstawil Wlodek SZ-on ma karte VIP na tej Kolskiej,wiec jak tylko szepnal zeby mnie puscic to mnie wypuscili!A na Kolskiej sluchajcie spotkalem Listkiewicza!!!Byl w moim pokoju-probowal sie ukryc za wychodkiem ale go i tak wypatrzylem!Teraz mam na niego haka!W sumie tak sie zastanwiam czy nie zostac prezesem PZPN, a Mati bylby moim czlowiekiem od Public Relations!Dobra lece bo stara chce zebym ją zawiozl na promocje do Tesco-no i przy okazji kupie troche domestosu po preferencyjnej cenie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Gmoch Junior Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.gazeta.pl / 192.30.226.* 05.07.04, 23:49 a tata jeszcze nie w domu,przeciez mamusia mowila morda w kubel i spac hamie jeden ty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek Kowalczyk Re: To ja, Darek Szpakowski pisze do was z Portug IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 04.07.04, 23:47 rzucam szybkie info co u nas! juz mi tutaj Beret sapie nad glowa, zebym sie pospieszyl, ale juz ze dwa dni nie bylo zadnego znaku od nas, wiec krotko nadrabiam. fajki sprzedane, Thomas szczesliwy, pijemy ostro, najwiecej z mlodymi: Pisiorem i Jasina (dzisiaj sie zamelinowali pod stanowiskiem komentatorskim i wyciagali kable od mikrofonow- podobno przednia zabawa!!!), a zaraz idziemy balowac, bo wygrali nasi! czyli cypryjczycy albo grecy.. niewazne, w kazdym razie swoi. tu mi jeszcze Apostel zaglada przez ramie i mowi, ze wygrali nasi, a My Polacy mielismy duzy wklad w to mistrzostwo. i podobno Pan Trener Gmoch tez tak uwaza. wiec za nas tez wypijemy! no to narazie, jak ktos bedzie w stanie to napisze cos jutro. aha- wielu Fanow pytalo mailami (Beret nie wie co to takiego, ale w Mlawie nie ma internetu, moze dlatego), kiedy wracamy. odpowiedz brzmi: jak najpozniej! jest plan zeby sie przeniesc teraz na costa brava i tam pobalowac troche z ekipa Matiego i podobno squad Trenera Jacka tez ma wpasc. zobaczymy! Odpowiedz Link Zgłoś
hajto Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug 05.07.04, 01:50 No nie, ostatni karton mialem sprzedac, a tu koles tak sie opieral, ze Piotrek nie wytrzymal i musial go w morde strzelic. Bo, mówi, podobny jakos do Godlewskiego. A facet tak spanikowal, ze uciekl nam z trybun, zdaje sie na boisko, najgorzej, ze po drodze zaprzepascily sie gdzies faje. Nic, wazne, ze na kare co to mnie zasadzily helmutki starczylo i jeszcze sie troche przepije, zeby zbudowac forme przed sezonem w nowym klubie. Siedzimy sobie teraz w lokalu nazwanym Sekso Casa (czy jakos tak) - ja, Piotrek i Szpaku (spotkalismy go przypadkiem wracajac z meczu). Dario wylewa zale (i inne plyny), ze go nie wpuscili na stadion. No bo okazalo sie, ze miejscówki tvp miala tylko dwie i wszedl Mielcar z Basalajem, a Szpakowi kazali komentowac mecz z tej speluny. Dobrze, ze telewizor czarno-bialy mieli. Darek tak sie rozluznil portosem przed wejsciem na antene, ze zapomnial gdzie jest i opowiadal, ze chcialby odwiedzic grecje i portugalie. A jak juz sie stoczyl pod stól, to przysiegal wykrzykujac do mikrofonu, ze nikt nie stoi. Niestety nie wiedzial, ze ta szuja Basalaj laczy go tylko co dziesiec minut i dopiero my go uswiadomilismy, ze przez wiekszosc meczu zabwaial tylko miejscowych rybakow, którzy zreszta zafascynowani slowotokiem postawili mu po portosie kazdy. W zwiazku z tym Dario jest w tej chwili w stanie zaawansowanej nieuzywalnosci i chyba tak go tu zostawimy. Ja jutro wracam niestety do Reichu, wiec juz sie z wami zegnam. Aha, zamówienia kierujcie jak zwykle pod wiadomy adres. Kto ma wiedziec, ten wie. I pamietajcie, od wrzesnia poszerzamy oferte o ziele polskie (hodowane w Nowym S.) Do zobaczenia na kadrze. T.H. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: To ja, Darek Szpakowski piszę do was z Portug IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.04, 20:53 up Odpowiedz Link Zgłoś