Gość: y
IP: 79.139.34.*
02.08.12, 23:25
Dziennikarze ogłosili już piątek wielkim dniem naszej ekipy. Cóż, po takiej dawce hurraoptymizmu czas na równie dużą dozę hiperrealizmu:
1. Pchnięcie kulą i Tomasz Majewski. Miejsc na podium trzy, a chętnych pięciu. Optymistom przypomnę, że na ostatnich mistrzostwach świata też miał być medal, a była klapa.
2. Wioślarstwo: czas dominacji czwórki podwójnej minął jakiś czas temu. W eliminacjach wprawdzie awansowali, ale nie zachwycili. Więc...
I dwójka podwójna kobiet: posłuchajcie wypowiedzi: wiatr musi być z tyłu (nie pamiętam dokładnie, może też i z boku), Brytyjki poza zasięgiem, eliminacje niby zaliczone, ale bez fajerwerków. Jeśli w obu biegach nie będzie medalu, nikt nie powinien być zaskoczony.
3. Podnoszenie ciężarów: dobrze z reguły zorientowany Szymon Kołecki mówi, że kandydatów do podium jest sześciu, a miejsc jak wiadomo trzy, Do tego cuda na pomoście wyprawiane przez niekompetentnych sędziów. Ciężko będzie.
4. Konrad Czerniak: siódmy czas półfinałów i skrajny tor wskazują w najlepszym razie na walkę o piąte miejsce. Medale na olimpijskiej pływalni znowu są dla innych, podobnie jak w Pekinie.
Co poza tym?
- łucznictwo- awans do strefy medalowej byłby fuksem większym niż medal w strzelectwie.
- w pływackich eliminacjach Sawrymowicz może awansować do finału. Reszta właściwie jest bez szans.
- Dżudo - cuda na olimpiadzie się zdarzają, można popatrzeć. W przeciwieństwie do jeździectwa, na które zwyczajnie szkoda oczu oraz występów Ewy Mizdal i drużyny tenisistek stołowych. Im żaden cud nie pomoże.
- żeglarstwo klasa Star - nasza załoga by zdobyć medal musi liczyć na potopienie się rywali. 22 pkt to nie jest duża strata. To przy 16 startujących załogach strata gigantyczna. I to nawet biorąc pod uwagę podwójną punktację w wyścigu medalowym.
Nieuleczalnym optymistom proponuję jeszcze śledzenie rywalizacji w siedmioboju. A nuż coś się uda.