Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Uzależnienie

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.08, 11:54
    Hej,
    Rower latem, rower zimą, jak grzeje słonko i pada śnieg. Czy to
    normalne, żeby tak uzależnić się od roweru? Jak codziennie nie
    wyruszę z moim Giantem (OCR3) jestem normalnie chora. Wszyscy w domu
    o tym wiedzą, więc nie dziwią się już tak bardzo. Niestety jak do
    tej pory w mojej chorobie jestem sama... Dlatego pytanie jest
    skierowane do wszystkich uzależnionych, jeśli tacy na forum są;)
    Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • maciux88 Re: Uzależnienie 05.02.08, 13:08
        Chcialbym moc jezdzic z kims codziennie:D Niestety malo jest takich odmieńców jak my! Doslownie, jak ktoregos dnia tygodnia nie wsiade na rower chociaz na pare kilometrow to mnie nosi wieczorem:P
          • tiresias schorzenie 05.02.08, 14:09
            schorzenie, które Pani opisuje to omawiana na tym forum często cykloza.
            rokowania są dość kiepskie,nie mija. to taka franca jak łupież, skleroza i
            płaskostopie. przychodzi i zostaje na zawsze.
            takich jest tu więcej
        • gliro Re: Uzależnienie 03.03.08, 20:17

          MAM JUZ 50 I PARE LATEK CHOCIAZ NA TYLE NIE WYGLADAM A ROWER TO MOJA
          CODZIENNOSC SWIATEK PIATEK CZY NIEDZIELA MUSZE NABIJAC TE KM DLA ZDROWIA
          I ZEBY TłUSZCZEM NIE OBROSNAC JESTEM UZALEZNIONY NAłOGOWO ROMAN

      • dobiasz Re: Uzależnienie 06.02.08, 10:11
        Gość portalu: Agatka napisał(a):

        > Hej,
        > Rower latem, rower zimą, jak grzeje słonko i pada śnieg. Czy to
        > normalne, żeby tak uzależnić się od roweru? Jak codziennie nie
        > wyruszę z moim Giantem (OCR3) jestem normalnie chora.

        Pozdrawiam współuzależnioną ;-) Nie ma jak poranny zastrzyk endorfin wywołany pedałowaniem :-)
          • dobiasz Re: Uzależnienie 06.02.08, 15:30
            Gość portalu: Agatka napisał(a):

            > Hej, najgorsze jest to, że w końcu czasu zaczyna brakować na ten
            > rodzaj zastrzyków;)Jednak nic innego wolę nie próbować;)
            > Dzięki i również pozdrawiam;)

            Mi dotarcie do pracy rowerem zajmuje tylko 15 min. więcej niż metrem, więc ten
            kwadransik zawsze się znajdzie :-) Inna sprawa, że nie zawsze się chce o tej
            porze przeciskać przez centrum miasta :-/
              • jarcunn Re: Uzależnienie 06.02.08, 19:41
                No właśnie kwestia gdzie się pracuje. Ja mam do pracy ze 20km w lato można było
                śmigać rzeczy na przebranie ładnie w szafie schowane szybkie obmycie w zlewie i
                na budowę Miny kierownika nie zapomnę długo jak przez biuro w stroju rowerowym,
                kasku i okularach przedreptałem:)
                Jak ułożyliśmy 1,5km nowiutkiego asfaltu to nie mogłem podarować chyba przez
                dobre 30 min jeździłem w tą i spowrotem super sprawa
                Teraz trochę zbyt niebezpiecznie jest na drodze do pracy i ogólnie ciemno i
                przed jak i po pracy
              • Gość: bikeholic Re: Uzależnienie IP: *.chello.pl 06.02.08, 19:55
                Kwestia stroju jest b. łatwa do rozwiązania - trzeba mieć po prostu coś na
                zmianę. Ja dojeżdżam do pracy rowerem i kiedy pada i kiedy grzeje, potem 10
                minut poświęcam na "odświeżenie się" - umycie i przebranie w strój "roboczy".
                Kurtkę jak jest mokra wieszam na kaloryferze w schowku i już po chwili niemal
                jest suchutka (podstawa to właściwy strój!)
                Do pracy mam 10 km i raczej nie szarżuję tempa, jadę sobie spokojnie, równym
                tempem, inaczej jest po - wtedy "daję buta" byle szybciej znaleźć się w domu!
                Na rowerze tylko w łikendy? O nie! Szkoda marnować aż 5 dni!
                b.
                • dobiasz Re: Uzależnienie 07.02.08, 10:43
                  Gość portalu: bikeholic napisał(a):

                  > Kwestia stroju jest b. łatwa do rozwiązania - trzeba mieć po prostu coś na
                  > zmianę. Ja dojeżdżam do pracy rowerem i kiedy pada i kiedy grzeje, potem 10
                  > minut poświęcam na "odświeżenie się" - umycie i przebranie w strój "roboczy".
                  > Kurtkę jak jest mokra wieszam na kaloryferze w schowku i już po chwili niemal
                  > jest suchutka (podstawa to właściwy strój!)
                  > Do pracy mam 10 km i raczej nie szarżuję tempa, jadę sobie spokojnie, równym
                  > tempem, inaczej jest po - wtedy "daję buta" byle szybciej znaleźć się w domu!
                  > Na rowerze tylko w łikendy? O nie! Szkoda marnować aż 5 dni!

                  Strój do pracy to jest mały pikuś. W pracy możesz się przebrać. W
                  filharmonii/operze/teatrze - nie ;-) Zwłaszcza w takiej temperaturze jak dzisiaj
                  - marynarka pod goretex to trochę kiepskie połączenie, do saków - jeszcze
                  gorsze. Więc w dni "wyjściowe" rower niestety zostaje w domu. Jak dzisiaj.
                  • Gość: bikeholic Re: Uzależnienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.08, 11:15
                    Nigdy nie twierdziłem, że wyjście do opery to to samo co dojazd do pracy. No
                    chyba, że jest się tenorem, ale wtedy masz własną garderobę i na 100% możesz się
                    przebrać - fraka nie musisz ze sobą wozić - wisi sobie grzecznie w szafie.

                    dobiasz napisał:
                    >Więc w dni "wyjściowe" rower niestety zostaje w domu.

                    Wcale nie, w dni "wyjściowe" jeździsz rano, do południa po lesie/parku/wertepach
                    a wieczorem grzecznie jedziesz na "bal" "wypedałowany do syta".

                    A jeśli dzień "wyjściowy" przypada na dzień roboczy - przebierasz się w pracy i już.
                    • dobiasz Re: Uzależnienie 07.02.08, 11:23
                      Gość portalu: bikeholic napisał(a):

                      > Nigdy nie twierdziłem, że wyjście do opery to to samo co dojazd do pracy.

                      Ala ja nie twierdzę, że twierdziłeś.

                      > dobiasz napisał:
                      > >Więc w dni "wyjściowe" rower niestety zostaje w domu.
                      >
                      > Wcale nie, w dni "wyjściowe" jeździsz rano, do południa po lesie/parku/wertepac
                      > h
                      > a wieczorem grzecznie jedziesz na "bal" "wypedałowany do syta".
                      >
                      > A jeśli dzień "wyjściowy" przypada na dzień roboczy

                      Chyba z kontekstu wynika, że nie pisałem o weekendzie.

                      > - przebierasz się w pracy i już.

                      Czyli najpierw targam garnitur w sakach albo plecaku do pracy, potem się
                      przebieram i... jadę rowerem w garniturze, czy zostawiam rower w pracy na noc? A
                      może po koncercie wracam do pracy o 23 przebrać się z powrotem?

                      Litości. Nie udowadniaj mi na siłę, że się da. Nie rób z jeżdżenia rowerem
                      ideologii.
                      • Gość: bikeholic Re: Uzależnienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.08, 14:47
                        Nie robię żadnej ideologii, po prostu śmieszy mnie twój upór w stylu "nie da się
                        i już". Nie da to się hełmu na lewą stronę wywrócić.
                        Radzę ci pojechać kiedyś na wycieczkę np. do Berlina i przekonać się ile tam
                        stoi rowerów pod filharmonią.
                        Poza tym, nie słyszałem jeszcze o takim przypadku, żeby kogokolwiek wyrzucili z
                        teatru za niewłaściwy strój. Wystarczy że weźmiesz czarny golf, musi być od razu
                        marynarka? No ale pewnie, nie da się, a jak będzie padał deszcz, to mi sakwy
                        przemokną, a jak będzie upał to muszę wziąć sportowe okulary, z którymi nie
                        wypada pokazywać się w operze, a jak będzie idealna pogoda, to będę trząsł dupą
                        przez całe przedstawienie, że mi ktoś rower ukradnie. Wiesz co, przekonałeś
                        mnie. Nie da się za cholerę pogodzić opery/teatru/filharmonii z jazdą na
                        rowerze. A więc w ciągu roku to jakieś 300 straconych dni, no bo przecież
                        kultura, ę i ą!
                        • dobiasz Re: Uzależnienie 07.02.08, 15:38
                          > Nie robię żadnej ideologii, po prostu śmieszy mnie twój upór w stylu "nie da
                          się i już".

                          A gdzie ja napisałem, że "nie da się i już"? Napisałem, że tego nie robię, bo
                          jest mi to nie na rękę i niewygodne. Nie wiem po co próbujesz udowodnić, że się
                          da. Rower jest dla człowieka a nie człowiek dla roweru. Jeżdżę wtedy kiedy mi to
                          sprawia więcej przyjemności niż kłopotów a nie po to, żeby sobie, Tobie, albo
                          komukolwiek innemu cokolwiek udowodnić.

                          > Radzę ci pojechać kiedyś na wycieczkę np. do Berlina i przekonać się ile tam
                          > stoi rowerów pod filharmonią.

                          Udało Ci się mnie rozbawić tą wycieczką, mon. Mieszkam w Berlinie.

                          > Poza tym, nie słyszałem jeszcze o takim przypadku, żeby kogokolwiek wyrzucili z
                          > teatru za niewłaściwy strój.

                          Szkoda. Przydałoby się czasami.
                          • Gość: bikeholic Re: Uzależnienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.08, 15:49
                            A co, ja jeżdżę, żeby mi to sprawiało same kłopoty? Śmieszy mnie twoje
                            cwaniactwo i frazesy w stylu: >>Rower jest dla człowieka a nie człowiek dla
                            roweru.>>

                            Ja uważam że się da, ty że się nie da, bo duży z tym kłopot.
                            Nie wiem dlaczego próbujesz mnie przekonać do swojego zdania.

                            Swoją drogą lenistwo to dobra wymówka - ja np. nie jeżdżę w ogóle do
                            filharmonii, bo nikt jeszcze nie wybudował do niej ścieżki rowerowej.

                            Mieszkasz w Berlinie? Chyba jako kloszard na Ostbahnhof, który rzadko opuszcza
                            teren dworca, bo przecież bez marynarki wstyd się pokazać na mieście.
                        • Gość: Jacu Re: Uzależnienie IP: *.icpnet.pl 07.02.08, 15:39
                          To że większość ubiera się do filharmonii jak na wiejski odpust to jedno -
                          niemniej ludzi bez marynarki jest tam sporo... (podobnie zresztą kobiet w
                          strojach "niewieczorowych")

                          Muzycy z mniej sztywno traktujących muzykę "klasyczną" krajów występują w
                          strojach codziennych, nawet rodzimemu Możdżerowi "zdarzało się" grać bez
                          marynarki... nie każdy czuje się swobodnie jako "jedyny bez marynarki", niemniej
                          są tacy którzy nie trawią uniformizacji.

                          Kwestia indywidualnych upodobań, trochę ekscentryczne podejście nie jest
                          szkodliwe, ale przekonywanie o wyższości roweru w każdej sytuacji jest wg mnie
                          bez sensu. Można jeździć rowerem, ale nie trzeba...
                          • dobiasz Re: Uzależnienie 07.02.08, 15:53
                            Gość portalu: Jacu napisał(a):

                            > Kwestia indywidualnych upodobań, trochę ekscentryczne podejście nie jest
                            > szkodliwe, ale przekonywanie o wyższości roweru w każdej sytuacji jest wg mnie
                            > bez sensu. Można jeździć rowerem, ale nie trzeba...

                            Dokładnie.
                          • Gość: bikeholic Re: Uzależnienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.08, 15:54
                            Gość portalu: Jacu napisał(a):
                            > Kwestia indywidualnych upodobań, trochę ekscentryczne podejście nie jest
                            > szkodliwe, ale przekonywanie o wyższości roweru w każdej sytuacji jest wg mnie
                            > bez sensu. Można jeździć rowerem, ale nie trzeba...

                            Zgadzam się w pełni, ale mówienie, że czegoś się nie da, jeśli się nawet nie
                            spróbowało, to jak krytykowanie filmu, którego się nie widziało na oczy.
                            Ja osobiście nie jeżdżę wszędzie na rowerze, ale nie mówię zaraz, że tu czy tam
                            to się nie da.
                            • jarcunn Re: Uzależnienie 07.02.08, 19:39
                              Choroba zwana cyklozą, o której tu już nie jednokrotnie wspominane było, ma
                              różne stopnie zaawansowania. Dla jednych rower to bóstwo, dla innych przyjaciel,
                              a dla jeszcze innych poprostu kolega, z którym spędza sie trochę czasu. I tyle
                              Każdy jeździ wtedy kiedy chce i jak chce.
                              A jak mówi stare przysłowie "Dla chcącego nic trudnego" Więc podejrzewam że do
                              ślubu też można by ROWEREM pojechać zamiast samochodem:) szok gości gwarantowany:D
                                • jarcunn Re: Uzależnienie 07.02.08, 20:04
                                  To chyba można spokojnie powiedzieć że jesteś "chory" na cyklozę, o która na
                                  początku tego tematu Aga pytała
                                  Gratuluje żony!! Mam nadzieje że też taką osóbkę znajdę z którą będę mógł razem
                                  śmigać
                                  • dobiasz Re: Uzależnienie 07.02.08, 20:09
                                    jarcunn napisał:

                                    > To chyba można spokojnie powiedzieć że jesteś "chory" na cyklozę, o która na
                                    > początku tego tematu Aga pytała

                                    Na postać zakaźną ale nieagresywną ;-)

                                    > Gratuluje żony!! Mam nadzieje że też taką osóbkę znajdę z którą będę mógł razem
                                    > śmigać

                                    Powodzenia w poszukiwaniach :-)
      • boruta_wwa Re: Uzależnienie 07.02.08, 21:45
        w Warszawie kilka osób cierpi na takowe uzależnienie, fajna sprawa o
        godzinie 22 przy temperaturze odczuwalnej -19 stopni spotkac innego
        rowerzystę, tak było w styczniu, a teraz ponieważ pogoda dopisuje
        cyklistów w Stolicy sporo i bardzo dobrze :-)
        b.
        • Gość: kondor Re: Uzależnienie IP: *.interq.pl 09.02.08, 10:31
          ..."ciężko się tutaj z ludźmi dogadać"...
          Skoro kręcisz i to od dłuższego czasu to powinnaś wiedzieć że z
          ludźmi to tak jak i z górami.
          Jedne są łagodne,drugie wymagające,a jeszcze inne nie do zdobycia
          przez przeciętnego cyklistę.
          Tak samo i z ludźmi trzeba dużo cierpliwości i wyrozumiałości,a
          znajdzie się kompana do wspólnych wojaży lub kogoś do pogadania.
          Tak w nawiasie powiem że Twój wątek w ciągu 4 dni rozrósł się i mało
          jest tu takich coby taki rozmiar miały,więc nie ma co narzekać.
        • Gość: bikeholic Re: Uzależnienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.08, 10:01
          Gość portalu: Agatka napisał(a):

          > Całe szczęście jestem uzależniona od roweru a nie od tego forum, bo
          > chyba ciężko się tutaj z ludźmi dogadać.

          Święta racja, ale wiadomo, dla większości forum służy do cwaniaczenia się,
          chwalenia i zgrywania "twardzieli". A ja to, a ja tamto, a ja, ja, ja to w
          ogóle... A najbardziej mnie śmieszą posty typu: "Rower to dla mnie przyjemność".
          Sama jazda już nie wystarcza, trzeba to obwieścić całemu światu, a przy okazji
          powywyższać się nad tymi co nie jeżdżą w ogóle, ale i "ortodoxów" zwyzywać, bo
          przecież rower to przyjemność, a nie "obowiązek".
          Hipochondrycy chorzy na cyklozę, weźcie się lepiej do pedałowania!
          b.
      • Gość: rowerowa Re: Uzależnienie IP: 194.169.126.* 10.02.08, 12:41
        Pozdrawiam wszystkie rowerowe kobiety! Kocham mój rower i codzienne pedałowanie
        do pracy. W moim środowisku jestem uznawana jako ciekawostka i trochę szkoda, że
        tylko mój syn mnie rozumie, kiedy nawet w niepogodę nie rezygnuję z takiej
        formy przemieszczania się.Dodam jeszcze,że odkąd pokochałam rower, a trwa to już
        sześc lat nie imają się mnie żadne choroby i nie muszę dbac o figurę :)
        • lemuriza Re: Uzależnienie 25.02.08, 16:53
          Uwielbiam rower i obawiam się, ze na pewien sposób jestem od niego
          uzależniona. Napisałam "obawiam sie" ponieważ żadne uzaleznienie,
          nawet takie przyjemne, nie jest dobre.
          Dlaczego? Bo zabiera czas na inne pasje, czas dla przyjaciół,
          rodziny.
          I nadchodzi ten czas kiedy to uzależnienie znowu mną zawładnie i z
          jednej strony się bardzo cieszę , a z drugiej trochę boję, ze znowu
          nie bedzie czasu żeby:
          pójsć na basen,
          poczytać książkę,
          pogadać z przyjaciółką....
          Założycielce wątku gratuluję szosówki. bardzo marzę o szosówce.
          Kiedys pewnie będzie...Mam nadzieję.
          I jeszcze jedno: ktos tu pisał o kolarstwie i życiu z tego.
          Oczywiście to cięzki sport, morderczy trening ale jak się coś
          naprawdę kocha, to czy deszcz czy słońce na trening się wyjeżdża i
          to nie staje się wyrzeczeniem.
          I wtedy jesli ma się talent to można osignąć sukces.
          Tylko tę swoją dyscyplinę trzeba kochać.A jak się kocha to na
          trening wyjeżdża się z przyjemnością. To tak jak z każdą inną pracą,
          która jednocześnie jest pasją.
          Po prostu idzie sie do niej z przyjemnością.
          Pozdrawiam
      • allunia77 Re: Uzależnienie 02.03.08, 09:14
        jak kupiłam sobie rower pół roku temu to myślałam, że stanie sie on moją
        weekendową rozrywką. Po 2 miesiącach zaczęłam kupować sobie odzież rowerową gdyż
        stwierdziłam, ze niewygodnie jeżdzi się w "cywilnym" ubraniu. Oczywiście kupiłam
        tez sobie licznik ciekawa ile wyciągam. Jednak wydawało mi sie to jeszcze
        niegroźne. Miesiąc temu sama oliwiłam sobie łańcuch rowerowy. A dziś?-po
        obudzeniu się zobaczyłam, że pada deszcz - następnie wsiadłam no rower i w
        deszczu przyjechałam do pracy - w prawdzie tylko 9 km, ale na mysl mi nie
        przyszło przyjechać samochodem. To już uzależnienie :-) - i dobrze mi z nim.
      • shp80 Re: Uzależnienie 03.03.08, 04:16
        Gość portalu: Agatka napisał(a):

        > Czy to
        > normalne, żeby tak uzależnić się od roweru?

        Uważam, że normalne, ale ponieważ sam jest uzależniony, to nie jestem zbyt obiektywny :)

        Pozdr
        Tomek
      • Gość: ptak Re: Uzależnienie IP: 193.158.98.* 03.03.08, 13:10
        To prawda!też tak mam,czuję się superrrr,to uczucie pełnej
        wolności.Można to porównać do jazdy na koniu przez prerię.
        boję się tylko że trudno mi będzie się z tego wyplątać.zostawiam
        wszystko i jadę-nie wszystkim się to podoba.niektórzy pukają się w
        czoło-to coś oznacza,ale póki co mam to gdzieś!!!
      • yanca1 Re: Uzależnienie 03.03.08, 19:11
        Zazdroszczę, bo ja jeżdżę jak jest cieplej tak ok 10 stopni, inaczej marźnie mi
        twarz a tego nie lubię. Od 12 XII rower odpoczywa i czeka na cieplejsze dni,
        ale jak już wsiądę to jeżdżę co dzień, wszędzie gdzie się da. Chociaż Lublin to
        miasto praktycznie bez ścieżek
        • Gość: goro eeee tam... IP: *.adsl.inetia.pl 03.03.08, 21:45
          eeee tam..., co to za wątek głupi, jakby rower był jakimś niezwykłym wynalazkiem
          ostatnich czasów. Niedługo samo chodzenie na nogach zostanie uznane za
          uzależnienie, bo jak bez tego żyć?. Ja odkąd pamiętam jeździłem na rowerze a
          nauka mi zajeła jeden spacerek z moim ojcem, jeżdzę lato czy zima, słońce czy
          deszcz i nigdy nie robiłem z tego wielkiego halo, żadnego musu, jak się nie
          chciało to nie, po prostu normalka (albo inny sport).
          A co dopiero maja powiedzieć tacy Chińczycy!
      • Gość: areczek Re: Uzależnienie IP: *.cable.ubr04.nmal.blueyonder.co.uk 03.03.08, 21:59
        Trudno to do konca zdefiniowac, czy to juz uzaleznienie, czy tylko
        przyzwyczajenie, faktem jest, ze "rowerkowanie" moze byc sposobem
        nie tylko na przemieszczanie sie z miejsca na miejsce, ale to
        rowniez swietny sposob odpoczynku. Co mnie u siebie niepokoi to nie
        tyle czeste korzystanie z roweru. Ggorzej, ze raz w roku musze kupic
        nowy rower, czasami bez sensu przechodze obok sklepu i tak
        spontanicznie wracam do domu z nowym rowerem. Myslalem, ze jak
        wyjade za granice to mi przejdzie. Nic z tego, siedze za granica i
        znowu kupilem kolejny rower.
      • Gość: Medemblikus Re: Uzależnienie IP: 195.20.110.* 04.03.08, 11:23
        Też jestem uzależniony od roweru.
        Jeżdzę codziennie do pracy - niezależnie od pory roku czy pogody.
        W weekendy wybieram się na dłuższe wyprawy.
        Dzięki temu uzależnieniu spotkałem najfajnieszą osobę na świecie :)
        Zapraszam na stronę www.roweryholenderskie.net
        Pozdrawiam wszystkich maniaków jednośladów!
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka