Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    wiem, że...

    07.10.06, 00:09
    ...forum fachowym być powinno i zapewne moje doświadczenia rowerowe nie są
    tak bogate jak Wasze, ale chciałam się podzielić swymi przemyśleniami z
    tematyką rowerową związanymi...
    kilka miesięcy temu zakupiłam cudo, jak dla mnie oczywiście
    (www.ssc.pl/roweryjpg/64.jpg) ;))) wsiadłam i zakochałam się od razu
    niemalże, przez kolejne tygodnie rzadko z niego zsiadałam... brałam ze sobą
    mp3 i jechałam przed siebie zasłuchana w cudnych dla mnie dźwiękach (w
    granicach słyszalności tego co wokół oczywiście;)))... co mi dawały moje
    kilkugodzinne przejażdżki wokół miasta??...niewątpliwie odprężenie,
    zapomnienie, umiejętność cieszenia się tym co mijałam po drodze, gdyż na co
    dzień zazwyczaj niewiele czasu mam na dłuższą kontemplację.... to pewien
    rodzaj terapii.... próba uporządkowania swoich myśli, uświadomienie celowości
    wszelakich działań, a przy okazji poprawa kondycji jakże ważna dla każdego z
    nas.... dlatego tu zajrzałam ciesząc się jednocześnie z tego co od Was czytam
    żałując jednocześnie, iż rower mój wszak wyczyszczony nie może spełniać w
    chwili obecnej swej roli, a za każdym razem gdy na niego spoglądam uśmiecham
    się do wspomnień, kiedy dostarczał mi tyle radości, spokoju, a w życie
    wprowadził harmonię...;)))
    Obserwuj wątek
              • Gość: kondor Re: wiem, że... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.06, 18:32
                Rower piękna sprawa.Taki wymarzony wyczekiwany,wypatrzony gdzieś w sieci lub w
                sklepie rowerowym.Gdy się już znajdzie w naszym domku to jakoś dziwnie
                wszystkie sprawy na bok odkładamy. Chciało by się z nim przebywać cały
                czas.Każda wyprawa na nim to rozkosz.Zabezpieczenie roweru to też istotna
                sprawa.Chciało by się go mieć w pokoju,a domownicy jakoś dziwnie na to się
                patrzą.Jest przecież piwnica lub garaż i tam radzą trzymać.
                ..."mp3 i jechałam przed siebie zasłuchana w cudnych dla mnie dźwiękach "...
                Cudowne dźwięki to nie te z mp3 lecz te które mijasz nie odbierając. Tyle już
                tu o tym napisano że trudno mi to powtarzać.Może jesteś na tyle wszechstronna
                że jednym uchem
                to a drugim tamto
                ..."żałując jednocześnie, iż rower mój wszak wyczyszczony nie może spełniać w
                chwili obecnej swej roli"...
                Znasz to przysłowie o "bronach." Jedna błyszcząca a druga zardzewiała.
                Ta używana świeciła blaskiem,a ta schowana w stodole zardzewiała.
                Uważaj więc aby za jakiś czas to piękne cudo jak piszesz nie zamieniło się w
                złom.
                ..."zawsze mówiłam, że będą na miliony!!"...
                Nie mogę załapać,o co chodzi z tymi milionami?

                .."Rowerowi też się coś z życia należy! "...
                impulsywna_kobieta zamiast o 13.35 siedzieć na rowerku to ona na kompie. W ten
                sposób rower nie będzie miał możliwości sprawdzić się gdzieś na trasie.Gdyby
                więcej i prędzej jeździła to choroba by ją nie dopędziła.

                ..."A mój Trek 6500 jedzie jutro na maraton do Kampinosu"...
                Ja swojego Treczka nigdy samego nie puszczam
                • impulsywna_kobieta Re: wiem, że... 12.10.06, 17:50
                  przypowieści o bronach długo nie znalizowałam....;))))
                  wsiadłam dziś na rower i po godzinnej jeździe czuję, że żyję... po miesięcznej
                  przerwie odczułam lekki dyskomfort w łydkach, ale na szczęście ustąpił po kilku
                  ruchach ;)))) Wjechałam dziś do cudnego lasu, upajałam się ciszą, której
                  ostatnimi czasy tak mi brakowało, zamierzam teraz każdy słoneczny dzień
                  wykorzystywać na jazdę... i nic to, że papiery z biurka spadają już.... byle
                  tylko zima szybko nie nadeszła ;)))
                  pozdrawiam i promyk słońca z lubuskiego przesyłam ;)))))
                  • Gość: kondor Re: wiem, że... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.06, 00:08
                    Fajnie że pilotujesz swój wątek.Najgorzej jest jak ktoś zacznie i potem milczy.
                    Widzę że nie tylko ja mam takie problemy gdy jest jakaś przerwa w kręceniu.Gdy
                    na polu złe warunki do jazdy i jeździć nie można przez tydzień,to potem
                    problemy z odnalezieniem formy.Całe szczęście że w tym roku warunki
                    fantastyczne do jazdy i te letnie deszcze nie dały się tak mocno we znaki.Co do
                    podziwiania przyrody i bycia z nią sam na sam to jak widzę wszędzie ją można
                    oglądać.Wystarczy tylko poza miasto wyjechać
                    • impulsywna_kobieta Re: wiem, że... 15.10.06, 10:48
                      Pilotuję.....nie mogłabym inaczej, chciałabym utrzymać kontakt z ludźmi, którzy
                      mają podobną pasję, wymieniać się poglądami, przemyśleniami z nią
                      związanymi;)))) Fakt, pogoda cudna na jazdę, jesień piękna, nic tylko wsiadać
                      na rower... wypiłam kawę, jeszcze tylko wspólny obiad i wsiadam, by znów
                      korzystać z uroków mojej ulubionej pory roku....szczególnie jak jest taką z
                      kolorowymi liśćmi i słońcem. Ostaatnio odkryłam w moim mieście ciekawe miejsca
                      do przejechania, co mam zamiar w najbliższym czasie uczynić....o rezultatach
                      doniosę;)))))
                      Pozdrawiam serdecznie życząc miłego tygodnia ;))))
                      • Gość: kondor Re: wiem, że... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.06, 16:24
                        ..."wypiłam kawę"... i ..."jeszcze tylko wspólny obiad i wsiadam"...
                        Było to jak pamiętam jakieś cztery lata temu.Wybierałem się rano na dłuższą
                        zaplanowaną jazdę.Wspomniałem mojej pani że jakoś nie najlepiej się czuję,ale
                        mimo tego będę jechał.Zaproponowała mi abym wypił kawę.Zrobiłem wielkie oczy bo
                        ja nigdy kawy nie piłem.Ale postanowiłem że tak zrobię jak powiedziała. Muszę
                        powiedzieć że z wielkim przymusem to zrobiłem.Każdy łyk jakoś ciężko mi przez
                        gardło przechodził.Jednakże nie mogłem się nadziwić jak organizm wyjątkowo
                        dobrze znosił wysiłek na trasie.
                        Tak naprawdę to od tamtego pamiętnego dnia jak wyjeżdżam na dłuższą trasę to
                        wypijam szklaneczkę małej czarnej z mlekiem.Ale robię to tak jak podczas
                        pierwszego razu z przymusem.
                        Jeżeli chodzi o obfity posiłek przed jazdą to nie wchodzi w rachubę.Kolka już
                        po pierwszych km na bank.Tak więc podziwiam tych którzy po obiedzie mogą kręcić
                        i nie mają z tym problemów.
                        ..."Ostaatnio odkryłam w moim mieście ciekawe miejsca do przejechania, co mam
                        zamiar w najbliższym czasie uczynić"...
                        Ja już od wielu lat kręcę się po moich terenach i stale jest gdzieś nowe
                        miejsce gdzie mnie jeszcze nie było.Staram się jednak szybko poznać drogi i
                        odfajkować to w swoim zeszycie.


                        • impulsywna_kobieta Re: wiem, że... 15.10.06, 16:45
                          i nie wsiadłam dziś na rower, niestety nie udało się, nadrobię jutro....
                          oczywiście nie bezpośrednio po obiedzie, poza tym nie jadam obficie ;))))

                          P.S. Skoro Kolega dokumentuje wyprawy swoje, to może i zbiera odznaki
                          PTTK ????????
                          Pozdrawiam ;)
                          • Gość: kondor Re: wiem, że... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.06, 19:34
                            ..."i nie wsiadłam dziś na rower"...
                            Trzeba się z tym liczyć że dni coraz chłodniejsze i nie zawsze jest ochota na
                            jazdę.
                            Mogę powiedzieć że 99% moich wyjazdów rozpoczynam wcześnie rano.Latem zdarza mi
                            się i przed 5 wyjeżdżać,to wszystko zależy od temp.Po paru godzinach jestem z
                            powrotem i wtedy na spokojnie można zabierać się za obiad.Najlepiej się jeździ
                            na pusty żołądek.Wczesne ranne wyjazdy mają wiele plusów.Na drogach mało
                            ruchu,a w lasach pełno zwierzyny budzącej się do uczty. Można natrafić na różne
                            ciekawe okazy.W tym roku masa dzikiego zwierza rzuciła mi się przed oczy.

                            ..."Skoro Kolega dokumentuje wyprawy swoje, to może i zbiera odznaki PTTK"...
                            Od szesnastu lat zapisuję sobie każdy wyjazd z danymi jakie na trasie
                            osiągnąłem.Uzbierało się tego sporo tak w trasach jak i w kilometrach.Może
                            kiedyś któryś z wnuków będzie chciał dziadkowi dorównać to będzie miał się na
                            czym wzorować.Nie może być fuszerki bo jest to stan autentyczny moich
                            możliwości i każdy kilometr przejechany ma potwierdzenie na kartce.
                            Jeżeli chodzi o PTTK to nigdy nie uczestniczyłem w żadnych rajdach więc i
                            odznak nie kolekcjonuję.
                            P.S Ciekawi mnie czy Ty gdzieś na rajdy jeździsz?
                              • Gość: kondor Re: wiem, że... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.06, 07:25
                                Żaden to wstyd gdy się w rajdzie nie uczestniczyło.Ja częściej widuję
                                pojedyńczych cyklistów na drodze niż większe grupki.Każdy kręci tak jak chce i
                                jak mu wygodniej.
                                Skoro już o tych urokach miasta wspomniałaś to napisz coś więcej na ten
                                temat.Może w ten sposób ściągniesz w swoje strony kogoś kto chciałby to
                                zobaczyć.
                                Co do rajdów to podobnie jak i Ty nie mam żadnego doświadczenia.Myślę jednak że
                                jest tu na forum ktoś kto brał kiedyś udział w takiej imprezie i może coś na
                                ten temat napisać

            • impulsywna_kobieta Re: wiem, że... 12.10.06, 17:52
              dziękuję za życzenia powrotu do zdrowia, które nadeszło!!!! ;))))))) a co do
              korków....hmmm ja z kolei boję się jeździć rowerem ulicą i zazwyczaj tego nie
              robię, wykorzystuję ścieżki, których niestety w moim mieście niewiele, mam już
              za sobą mandat za jazdę chodnikiem ;)))))
      • ronja Re: wiem, że... 11.10.06, 18:52
        Oj, to prawda z tym odprężeniem i poukładaniem myśli... Dla mnie jazda na
        rowerze (jak też konna) to również terapia. Na każdy problem, przygnębienie,
        zamyślenie - to najlepszy lek:) Gdy przyjemnie zmęczona porzucam rower w
        piwnicy i idę do domu, problemy sa o wiele mniejsze, o ile juz podczas
        przejażdżki nie wymysliłam dla nich rozwiązania:) Tak samo gdy rozsadza mnie
        euforia, nadmiar energii, gdy człowiek nie usiedziałby na jednym miejscu, rower
        to super sprawa:)

        Pozdrowienia dla pokrewnych dusz!:)))
          • Gość: jigt Re: wiem, że... IP: *.mech.pw.edu.pl 13.10.06, 11:33
            V-tam!
            I-Kobieto! Cieszę się, że już kręcisz.
            Na jezdnię zjeżdżam tylko na b. spokojnych ulicach. Do miejsc gdzie można
            pojechać szybko docieram po chodniku i wtedy jadę naprawdę wolno i ostrożnie.
            Przejeżdżam obok policmajstrów i strażników stojących na tym samym chodniku.
            Nie patrzę nawet na nich. Nigdy mnie nie zatrzymali, faktem jest jednak, że nie
            szaleję i to widać. Nie roztrącam pieszych. Nie zapłaciłem też nigdy mandatu.
            Wydaje mi się, że policja wykazuje tu poprostu wiele zdrowego rozsądku.
            Nadgorliwi stóże pojawiają się wszędzie. Bywa też, że chciałby wreszcie coś
            zdziałać, albo porozmawiać z dziewczyną, a tu przeszkolili go tylko "na
            okoliczność" wlepiania mandatu i tylko tak potrafi nawiązać kontakt.
            Już wiesz dlaczego mnie nie zaczepiają!
            Poranki są zimne, zaczyna mi to doskwierać gdy jadę. Nie ma lekko.
            Pozdrowienia! I słoneczka w lubuskiem! - jigt
            • piusss Re: wiem, że... 13.10.06, 13:34
              A ja raczej jezdze ulicami, chyba, ze jest korek i mogę go tylko chodnikiem
              ominąć:) Albo gdy tak jest szybciej:D
              Raz mnie tylko policja zatrzymała na chodniku, gdy mi sie nie chciało na
              ściezke wjezdzać, która biegła pare metrów dalej. Ale tylko upomnienie:)
            • impulsywna_kobieta Re: wiem, że... 14.10.06, 16:59
              jeśli o mnie chodzi jeżdżę bardzo spokojnie i to też widać ;))) na jezdnię
              raczej nie wjeżdżam, póki co upajam się leśnymi ścieżkami....
              Mandat przyjęłam z uśmiechem na ustach dość ironocznym zresztą, gdyż pan
              policjant tłumaczył się dość chaotycznie... spytałam grzecznie dlaczego w moim
              mieście nie ma znaków informujących o zakazie wjazdu rowerem na
              chodnik...usłyszałam tylko, że policja zgłaszała ten fakt do wydziału
              komunikacji, ale oni się ociągają...
              policja zgłasza, urzędy się ociągają, a my płacimy mandaty...ot co!!! Nie
              miałam ochoty na dłuższą dyskusję...zapłaciłam i odjechałam ryzykując jadąc
              główną ulicą w godzinach szczytu....jak widać z sukcesem....

              Ponadto trafiłam któregoś dnia na trzech policjantów, którzy potrzebowali
              towarzyszki do konwersacji...po 20 minutach bezwiednej rozmowy, naszpikowanej
              komplementami odnośnie mej skromnej osoby dostałam upomnienie ;)))) nie ma to
              jak urok osobisty i aura półmroku panująca wokół ;))))
              Pozdrawiam
              • lemuriza Re: wiem, że... 15.10.06, 17:00
                przecież chodnikiem w ogóle nie można jeździć, więc nie rozumiem po co znaki????
                Przecież to jest wyraźnie napisane w prd.
                Nawet po drodze jeździć nie wolno, jeśli jest pobocze ( wtedy trzeba jeździć
                poboczem). Jak jest ścieżka rowerowa też nie wolno jeździć , niepotrzebne są
                znaki. To jest też wprost napisane w prd.
                Swoją drogą jeżdże rowerem i autem i jako keirowca staram się rozumieć bikerów,
                nic bardziej jednak mnie nie denerwuję niż biker na drodze wzdłuż której jest
                ścieżka rowerowa. I korek... korek, korek... bo nie da się takiego bikera
                wyprzedzić.
                Za to policja powinna dawać mandaty.
                • Gość: ms Re: wiem, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 19:00
                  Hmm, ja jak jeżdżę za granicą (Austria, Szwajcaria) to mimo że biegnie droga
                  rowerowa równolegle do głównej trasy to jadę trasą główną.
                  Po pierwsze dlatego że jedzie się szybciej, nie 22 a 28km/h, po drugie że na
                  ścieżce rowerowej pełno jest drobnych kamyczków narzucanych przez samochody z
                  głównej drogi, po trzecie nieraz ścieżka rowerowa odbija gdzieś "w krzoki" i po
                  jakimś czasie za pierona nie można się zorientować gdzie się jedzie.
                  • lemuriza Re: wiem, że... 15.10.06, 20:03
                    ja Cię rozumiem, rozumiem, ze ścieżki nie zawsze spełniają standardy:), tyle
                    tylko, że to zabronione i ...
                    jak jade ulicą Mościckiego w Tarnowie, która kiedyś była ( zwłaszcza w
                    godzinach kiedy ludzie jechal z lub na Azoty rowerami) mało przejezdna, a teraz
                    wybudowano wreszcie ścieżkę rowerową, żeby mozna było bez korków jechac ulicą,
                    więc kiedy jade i widze beztroskiego rowerzystę jak sobie jedzie, a za nim
                    sznur samochodów, a w jednym z nich ja, to mnie trafia...
                    Poza tym to jest ruchliwa ulica, więc lepiej naprawdę, bezpieczniej jechać tą
                    ścieżką...
                    Kiedyś sama tak mknęłam jezdnią, tak starsznie mnie obtrąbiło jedno auto, ze
                    już nie jeżdżę:).
                    Scieżek nie lubię, zwłąszcza tych pieszo-rowerowych, ale jak mus to mus:)
          • lemuriza Re: wiem, że... 15.10.06, 15:09
            Co daje mi rower?
            hm.... wiele.
            Dał mi jeden z najpiekniszych roczków w moim życiu.
            3700 km. przejechanych ( w dużej mierze) u boku mojego największego
            Przyjaciela, mojego Męża.
            Wczoraj bylismy w Krynicy. Niestety nie na rowerach. Ale miałam takie
            przemyślenia... w ilu fantastycznych miejscach byłam w tym roku...
            I Szczawnica, i Krościenko, Czerwony Klasztor, Kotlina Kłodzka, Bieszczady,
            Jamna, Brzanka, Polichty.... i wiele, wiele miejsc w oklicy Tarnowa, które
            mogłabym wymieniać długo.
            Odprężenie... wysiłek fizyczny, który tak kocham.
            Emocje, wrażenia.
            Ile pokonanych gór i górek, ile wylanego potu i satysfakcji...
            Szkoda, ze to już koniec.
            W moim przypadku niestety koniec na ten rok. Przymierzam się do zrobienia
            porządku z moim kolanem. To pewnie będą miesiące dochodzenia do sprawności
            pełnej. Mam nadzieję, ze do wiosny zdążę, bo chcę mieć znowu taki fantastyczny
            rok...
            Mam nadzieję, zę znowu będę mogła jeździć na rowerze jak dawniej... Bo po
            tegorocznych długich trasach wycieczki 20 km. już mnie satysfakcjonować nie
            będą.

            P.S. Impulsywna kobieto. Wyrzuć ten mp3!!!! Przynajmniej jak jeździsz na
            rowerze.
            Wsłuchaj się w dźwięki lasu, ulicy, okolicy... Wtedy to będzie pełne jeżdżenie
            na rowerze.
            No i na pewno bezpieczniejsze.
            Pzdr:)
              • impulsywna_kobieta Re: wiem, że... 15.10.06, 18:38
                przekonaliście mnie co do rezygnacji z mp3, ale nie wyrzucę...nadal będę
                słuchać w czasie drogi do pracy, w autobusach pks-u wyjątkowych dźwięków raczej
                nie zaświadczę ;))))
                Pozdrawiam i za słoneczko dziękuję ;)
                    • lemuriza Re: wiem, że... 16.10.06, 06:15
                      Chyba nie zdążę kondorze... właśnie wybieram się do lekarza i mam nadzieję, że
                      szybko się za to wezmą.
                      Tu nie chodzi o podleczenie, chodzi o to żeby wreszcie zrobić zabieg, dlatego z
                      rowerem może być już ciężko... nawet boję sie pedałować, boję się, że będzie
                      boleć...
                    • Gość: jigt Re: wiem, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 21:27
                      Gratuluję słusznej decyzji co do MP3.
                      Ja wsłuchuję się w cichy szelest Alivki, w cykanie zapadki wolnobiegu, ale już
                      jazgot bieżnika na asfalcie to za dużo.
                      Słuchanie ciszy daje uspokojenie, powrót do harmonii, oddala niepokój
                      nieistotnych "dramatów" i przywraca prawdziwą hierarchię wartości.
                      Przynajmniej ja tak mam.
                      Wiem, że.... niestety kończę sezon. Już za zimno dla mnie. Powiew na wilgotnym
                      karku, jak okład z lodu, nawet chwilowy i już na drugi dzień - szpila w gardle.
                      Tak miałem zawsze i mam teraz. Pechowym akcentem kończy mi się jazda - złapałem
                      kapcia. Gwoździk!! Nie pamiętam kiedy mi się to poprzednio zdarzyło, tak dawno.
                      Polazłem piechotą do sklepu, kupiłem "kichę" /tak kiedyś mówiono/ i łatki.
                      Łatana dętka pójdzie na zapas. Robotę przy rowerze też przecie lubię.
                      Pozdro - jigt
                      • impulsywna_kobieta Re: wiem, że... 18.10.06, 22:33
                        gdybym ja złapała "kapcia" pewnie pozostałby jedynie serwis, gdyż nie mam
                        zielonego pojęcia co z tym dalej....cieszę się zatem,że mnie to omija jak
                        dotąd....byleby nie zapeszyć ;)))
                        zimno - to fakt, szczególnie jak jeździ się w polarze ;))))
                        pozdrawiam ;)
                        • jigt Re: wiem, że... 18.10.06, 22:46
                          O matko i córko!!Przecie niemożliwe, żeby impulsywna kobieta widziała, że
                          jeżdżę w polarze. Impulsywna i przenikliwa???
                          Dobra, dobra! Wiem, że nie o to chodziło.
                            • lemuriza Re: wiem, że... 16.10.06, 17:00
                              a tu kilka słów, niektorym dla przypomnienia, niektórych dla zapoznania się:)
                              żeby nie było wątpliwości gdzie wolno a gdzie nie wolno jeździć rowerem

                              "Przepisy dodatkowe o ruchu rowerów, motorowerów oraz pojazdów zaprzęgowych
                              Art. 33. 1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi
                              dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając
                              z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność
                              i ustępować miejsca pieszym.
                              1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący
                              rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art.
                              16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.
                              2. Dziecko w wieku do 7 lat może być przewożone na rowerze, pod warunkiem że
                              jest ono umieszczone na dodatkowym siodełku zapewniającym bezpieczną jazdę.
                              3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:
                              1)jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu;
                              2)jazdy bez trzymania co najmniej jednej ręki na kierownicy oraz nóg na
                              pedałach lub podnóżkach;
                              3)czepiania się pojazdów.
                              4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
                              1)wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
                              2)zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny.
                              5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem
                              jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
                              1)opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
                              2)szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z
                              prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej
                              drogi dla rowerów.
                              6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest
                              obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca
                              pieszym.
                              7. Kierujący rowerem może jechać lewą stroną jezdni na zasadach określonych dla
                              ruchu pieszych w przepisach art. 11 ust. 1-3, jeżeli opiekuje się on osobą
                              kierującą rowerem w wieku do lat 10.

                              Jak widać impulsywna kobieto policjanci wprowadzili Cię w błąd, niepotrzebne są
                              żadne znaki zakazu jeżdżenia po chodniku bo to po prostu wynika z prawa o ruchu
                              drogowym....
                              To tak jakby kazano postawić znaki, że pieszym zakazane jest chodzić po
                              jezdni... ( oczywiście w wypadku keidy jest obok niej chodnik:)).
                            • lemuriza Re: wiem, że... 16.10.06, 17:05
                              Dal przypomnienia:)
                              Przepisy dodatkowe o ruchu rowerów, motorowerów oraz pojazdów zaprzęgowych
                              Art. 33. 1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi
                              dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając
                              z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność
                              i ustępować miejsca pieszym.
                              1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący
                              rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art.
                              16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.
                              2. Dziecko w wieku do 7 lat może być przewożone na rowerze, pod warunkiem że
                              jest ono umieszczone na dodatkowym siodełku zapewniającym bezpieczną jazdę.
                              3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:
                              1)jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu;
                              2)jazdy bez trzymania co najmniej jednej ręki na kierownicy oraz nóg na
                              pedałach lub podnóżkach;
                              3)czepiania się pojazdów.
                              4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
                              1)wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
                              2)zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny.
                              5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem
                              jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
                              1)opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
                              2)szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z
                              prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej
                              drogi dla rowerów.
                              6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest
                              obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca
                              pieszym.
                              7. Kierujący rowerem może jechać lewą stroną jezdni na zasadach określonych dla
                              ruchu pieszych w przepisach art. 11 ust. 1-3, jeżeli opiekuje się on osobą
                              kierującą rowerem w wieku do lat 10.
      • impulsywna_kobieta pięknie..... 19.10.06, 18:25
        byłam dziś na Wzgórzach, przejechałam niewiele, bo spadłam z roweru,
        nawierzchnia zdradliwa...na dodatek rower uszkodziłam ;((( i co ja teraz
        pocznę, do serwisu trza zaprowadzić ;(((
        niby da się jeździć, ale z przerzutkami coś nie tak....