Gość: Elgin IGRZYSKA NADZIEI IP: 217.17.35.* 30.08.04, 07:49 Jakie były te igrzyska? Jak zazwyczaj – sporo pozytywnych i negatywnych niespodzianek, a nawet sensacji oraz wielkich osiągnięć. W przypadku naszej (i chyba nie tylko naszej) reprezentacji można sformułować dość wyraźnie rzucający się w oczy wniosek, że cztery lata to zdecydowanie za mało, aby wyszkolić nowe talenty sportowe na miarę najwyższych olimpijskich laurów. Na to potrzeba – jak widać – co najmniej ośmiu lat. Świadczą o tym obiecujące starty naszych młodych zawodników (Pauliny Barzyckiej i Pawła Korzeniowskiego w pływaniu, Mai Włoszczowskiej w kolarstwie górskim, Marcina Horbacza i Sylwii Czwojdzińskiej w pięcioboju nowoczesnym, czy niektórych osad wioślarskich i kajakarskich), którzy budzą ogromne nadzieje na przyszłość, ale dla których na podium było w Atenach jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Co kilka lat mamy, niestety, do czynienia z tego rodzaju sportową „wymianą pokoleń” – „starzy” mistrzowie zdobywają ostatnie medale i odchodzą, a młodzi dopiero wspinają się po szczeblach sportowej drabinki wiodącej na Panteon sławy w rzeczonej dziedzinie życia społecznego. Dlatego też podczas tych igrzysk trofea stały się udziałem prawie wyłącznie tzw. „pewniaków”. Z punktu widzenia kibica wydaje mi się, że ten trudny okres trzeba będzie po prostu cierpliwie przeczekać, a sportowcy niech spokojnie, ale ciężko pracują, a w Pekinie‘2008 doczekamy się wielu sukcesów. Jestem przekonany, że ci sportowcy, którzy zajęli w Atenach miejsca w pierwszej dziesiątce (i niektórzy inni) za cztery lata staną na podium. Oczywiście należałoby też podjąć zdecydowane kroki naprawcze w przypadku sportów walki: zapasów obu stylów, judo, boksu – i to jak najszybciej. Wówczas (jeśli – jak sądzę i tutaj zadziała wspomniana zasada „ośmiolatki”) w igrzyskach 2012 r. możemy liczyć na laury. Rację mają ci, którzy twierdzą, że na medalowe miejsce nie da się wskoczyć „z przypadku”, raz na cztery lata, a w związku z tym pozycja zawodnika – aspiranta do olimpijskiego podium musi być uprzednio ugruntowana znaczącymi osiągnięciami na wcześniejszych mistrzowskich imprezach (przykłady to choćby Otylia Jędrzejczak czy Robert Korzeniowski). Jednakże wobec wielu (stanowczo zbyt wielu) przypadków, w których medal przegrywany był o ułamki sekund, naszym zawodnikom potrzebne jest na przyszłość nie tylko odpowiednie wyszkolenie, ale i kompleksowe fachowe wsparcie psychologiczne. Jak jest to ważne w dzisiejszych czasach pokazuje choćby przykład Anety Pastuszki, która po tylu losowych niepowodzeniach na tych igrzyskach, właśnie korzystając z pomocy psychologa potrafiła wydobyć się z psychicznej zapaści i wspólnie z Beatą Sokołowską – Kuleszą stanąć na podium. Nie ma co ukrywać – jesteśmy narodem, który ma chyba zakodowane w genach bardzo silne emocjonalne podchodzenie do najważniejszych (a często również i mniej ważnych) spraw życiowych, dlatego rzeczona pomoc byłaby nam potrzebna bardziej aniżeli innym. I na koniec jeszcze kilka słów o dopingu oraz działaniach antydopingowych. Z tym okropnym zjawiskiem („dżumą” światowego sportu) należy walczyć – i to zdecydowanie. Za to, co obserwowaliśmy w Atenach – mam tu na myśli bezpardonową ofensywę kontrolno – penalizacyjną – należą się działaczom MKOl. słowa uznania. Chciałbym jednakże w tym miejscu poruszyć pewien aspekt tego bolesnego, ale jakże przecież złożonego problemu. Otóż sądzę, że w przypadku, gdy zabroniony specyfik podaje zawodnikowi lekarz lub trener nie informując go co faktycznie aplikuje (lub – co jeszcze gorzej – oszukując że to np. witaminy), to zawodnik – zgodnie ze stosowanymi w cywilizowanych społeczeństwach zasadami domniemania niewinności oraz „in dubio pro reo” (w sprawach wątpliwych orzeka się na korzyść obwinionego) – powinien zostać całkowicie oczyszczony, natomiast z całą surowością ręka sprawiedliwości niech dotyka podających „koks”. Inną kwestię stanowi problem dopingowego sabotażu – czyli potajemne dodawanie do posiłków niedozwolonych substancji przez osoby trzecie. Jak dotąd niemal wszyscy obserwatorzy nie traktują tego rodzaju tłumaczeń przyłapanych zawodników nazbyt poważnie (co mieliśmy okazję zaobserwować np. w przypadku ciężarowca Leonidasa Sabanisa z Grecji, który sugerował, że fatalnie „wzbogacono” mu jakiś napój) . Oczywiście, w wielu przypadkach mogą to być tylko płaskie wykręty „koksiarzy”, lecz czy aby na pewno zawsze?. Pozwolę sobie w tym miejscu przypomnieć sprawę sprzed dwu lat – dyskwalifikacji dwóch naszych czołowych zawodniczek w podnoszeniu ciężarów – Dominiki Misterskiej i Aleksandry Klejnowskiej. W tym przypadku sąd prawomocnym wyrokiem orzekł winę i ukarał pewnego młodziana właśnie za taki sabotaż (sam on się zresztą przyznał do tego). Tyle tylko, że wsypując jakiś środek do posiłku chciał zaszkodzić paru swym rywalom, a zbieg okoliczności sprawił, że „skażone” danie spożyły wymienione zawodniczki. Inna sprawa, że Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów pozostała nieczuła na nasze argumenty… . A więc jest to możliwe i zawsze należy brać pod uwagę taką ewentualność. Tymczasem (pozostając przy polskich tego rodzaju kontrowersyjnych sytuacjach) podobne dochodzenia należało przeprowadzać już dużo wcześniej. Mogę tu podać trzy znamienne przykłady. Pierwszy to barszcz z testosteronem, który miano podać hokeiście Jarosławowi Morawieckiemu podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Calgary w 1988 r., napój chłodzący lekkoatlety Kanadyjczyka Bena Johnsona w trakcie Letnich Igrzysk Olimpijskich w Seulu w tym samym roku czy niewiele późniejsza wpadka kilku naszych sztangistów, szczególnie Sławomira Zawady. W tym ostatnim przypadku do dziś pamiętam niedowierzanie dziennikarza TVP, gdy S. Zawada sugerował, iż ktoś mógł rozpuścić metanabol w napoju, i naiwne pytanie, skąd tak dobrze zna wygląd tej tabletki. Otóż powinien wiedzieć że w tamtych czasach i jeszcze wcześniej specyfik ten by powszechnie dostępny w aptekach (choć „na receptę”). W pierwszej połowie lat 80. taki specyfik zapisał mi lekarz endokrynolog, ale go nie zażywałem – po prostu dlatego, że lek okazał się przeterminowany. Jaki wniosek wypływa z tych rozważań? Nie przesądzam, czy w tych przypadkach sabotaż rzeczywiście miał miejsce, ale w tych sprawach należy stosować reguły przyjęte w demokratycznym świecie, a więc karać (i to z całą surowością) tych zawodników, którym udowodniono ŚWIADOME i DOBROWOLNE przyjęcie zabronionych specyfików. Wtedy będzie sprawiedliwie. Warto aby na te sprawy byli szczególnie uczuleni opiniotwórcy. Inaczej może się zdarzyć, że pewnego pięknego dnia „spadniemy jak z księżyca” widząc całe drużyny wyeliminowane tą drogą prze konkurentów do złota – ludzi gotowych na wszystko dla osiągnięcia celu wszak na tym świecie (także w sporcie) nie brakuje. A swoją drogą – czy nie należałoby poważnie przeanalizować listy niedozwolonych substancji. Pamiętam rozgrywany w upale turniej tenisowy, z którego bufetu trzeba było wycofać … Coca – Colę (!!!) – pili ją spragnieni zawodnicy i w efekcie u prawie wszystkich stwierdzono ponadnormatywny poziom kofeiny. Przepraszam za być może nieco długie rozważania, ale wydaje mi się, ze warto było poruszyć te tak ważne zagadnienia. Mam nadzieję, że moje sugestie zainteresują P. T. Dyskutantów, których serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alek Re: PO CO NAM TEN CAŁY CYRK z OLIMIADĄ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.08.04, 07:56 W kraju bieda aż piszczy, służba zdrowia w agonii, policja nie ma na podstawowe potrzeby, wojsko głoduje, emeryci nie wiążą koniec z końcem, nauka -lepiej nie mówić, oświata wiecznie nie doinwestowana, a taki Pan Prezes MKOl potrafi powiedzieć; dajcie dodatkowe pieniądze. Pytam się po jasną cholerę nam ta błazenada z tymi igrzyskami olimpińskimi?. Po jasną cholerę finansować grupkę ludzików którym się zamarzyła kariera zawodowa w sporcie wyczynowym. Niech sobie to robią na własny koszt i własne ryzyko. Niech znajdą sobie sponsorów którzy zaryzykują własne pieniądze. Ale wara od bużetu państwa. Cała ta zabawa z tym sportem wyczynowym to jest przedłużanie PRL, kiedy wynikami sportowymi chciano przesłonić rzeczywisty obraz nędzy w kraju. Potrzebne to było prominentom, dla ich lepszego poczucia. W tym zakresie nic się nie zmieniło, pogorszył się status materialny przeciętnego Kowalskiego, powiększył się odsetek ludzi żyjących w skrajnej nędzy. Czy Wy Prezesi, działacze, prominenci, oficjele jesteście ślepi, czy nie widzicie co się w naszym kraju dzieje. Każdy chce wyrwać jak największy kęs dla siebie, istny kraj padlinożerców z klerem na czele. Powiadam wprost; w obecnej sytuacji ekonomicznej kraju przestępstwem jest łożenie na jakikolwiek sport wyczynowy. Gorąco popieram rozwój sportów masowych, rozwój kultury fizycznej dzieci i młodzieży, rozwój bazy sportowo- rekreacyjnej dla całej populacji narodu a nie topienie olbrzymich pieniędzy dla garstki fanatyków . Medal nawet złoty nie przyniesie dodatkowej złotówki do budżetu. A mówienie o popularyzacji kraju poprzez medale jest błazenadą, przecież mieliśmy grad medali w PRL, w NRD, w ZSRR i co z tego wyszło, wielkie gówno. To jest tylko mydlenie oczu, aby grupa cwaniaków-wyżeraczy pławiła się w dostatku, uprawiała turystykę na koszt podatnika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: az Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: *.nibco.pl 30.08.04, 08:11 Bez odbudowy fundamentów polskiego sportu nie będzie wielkiej poprawy. Jest więcej basenów z których korzysta więcej młodzieży - od razu jest przegląd zdolnych kandydatów. Gdzie boiska, gdzie sale sportowe we wsiach i gminach. gdzie ścieżki zdrowie, rowerowe - gdzie cała podstawowa infrastruktura sportu. Nie ma jej - nie ma więc fundamentów. Jesteśmy za biedni. To zapomnijmy o sukcesach. Przestańmy mieć niepotrzebnie ambicje - nie popadniemy we frustracje. A na dodatek dziennikarze, którzy powinni docierać do tego o czym teraz piszą chyba jednak przed olimpiadą. Generalnie jakie całe społeczeństwo - takie i wyniki sportu. Proponuję każdemu z nas zrobić stosowny rachunek sumienia. Kibicu - ile razy byłeś na zawodach jakiejkolwiek rangi. Ile razy w tym roku ruszyłeś t6yłek od telewizora?telewizora na boisko, rower, pływalnię? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monty Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: *.ge.boc.com 30.08.04, 08:13 Cała prawda - zgadzam się z każdym napisanym zdaniem. Tylko dajcie już spokój biednemu Horbaczowi - co on winien - faktycznie dostał konia, który nie nadawał się do zawodów jeździeckich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oli Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: *.kogeneracja.com.pl 30.08.04, 08:16 Dobry artykuł, tylko niestety coś mi się zdaje, że nastąpi(używając terminologi żużlowej) kosmetyka toru albo zadnych zmian nie zobaczymy i za cztery lata będzie WIELKIE ZERO! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paula Jest zajebiście daleko od dobrze IP: 213.25.91.* 30.08.04, 08:18 Ale na to, by wozić księdza na olimpiadę to nas stać. I niech Paszczyk nie opowiada głupot o braku pieniędzy - forsy rzeczywiście nie jest dużo, ale przynajmniej niech się ją rozsądnie wydatkuje. Tymczasem do Aten pojechało co najmniej tyle samo działaczy, co sportowców. Faktycznie, polski sport niedługo będzie można oglądać już tylko w tym cacanym muzeum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roman Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: *.netia.piekary.net 30.08.04, 08:24 spotr w szkołach leży, brak zajęć popołudniowych,nauczyciele z w-f ciągletylko słyszą że nie ma pieniędzy, a w warszawce bolują,wystawne stoły,w sejmie zajmują się duperelami. Tak sport w Polsce będzie coraz gorszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bendek Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: *.bp.com.pl 30.08.04, 08:25 A ja do dzisiaj nie wiem, czy trener Otylii Jędrzejczak nazywa się Słonimski czy Słomiński. Panowie Stec, Leniarski i Pol za każdym razem pisali inaczej. Samemu troszeczkę więcej profesjonalizmu i samokrytyki by się przydało, choć nie przeczę, że na igrzyskach wypadliśmy blado. Ale najlepsze dopiero przed nami: w sobotę i środę baty piłkarzy od Wyspiarzy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klapa Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: *.telia.com 30.08.04, 08:25 Zaluje, ze potrafie tak ladnie opisac swoich wrazen jak Panowie - znakomity i prawdziwy tekst. Serdeczne gratulacje. Moje oceny sa wlasciwie identyczne. Obawiam sie tylko, ze dzialacze i tak sa nieprzemakalni i nie zrozumieja swojej kleski. Obawiam sie takze, ze sa na tyle umocowani, ze nie znikna, ze dalej na igrzyska zamiast ludzi do roboty zabierac sie bedzie poslow, kolegow i osob zasluzonych. PRL na calego.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oby do wylewu! dziękujmy Bogu za... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 08:35 genialnych w swoim mniemaniu dziennikarzy! któż jak nie oni nauczy nas zwykłej i bezinteresownej zawiści, kto pokaże nam jak przeinaczać fakty, kto udowadniać bedzie codziennie, że kłamać można bezkarnie, kto tak jak oni jest piękny, mądry i osiąga same sukcesy a na dodatek czyni to z gracją, wiarą i absolutnym poświęceniem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thendeck Re: Klęska polskich przemian nie tylko w sporcie IP: *.de.ibm.com 30.08.04, 08:36 Jaki stan panstwa i duch w narodzie, takie wyniki na olimpiadzie. Pokolenie bezrobotnych i niepotrzebnych nie zdobedzie medali. Dziękujemy wam Mazowiecki, Geremku, Kwasniewski i Borowski i inni stratedzy przemian. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pinky Zero kasy, paszczyk out IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 08:42 wstydu nie ma ten buc paszczyk, do dymisji chlopie sie podaj. a polski sport trza sprywatyzowac. zadnych pieniedzy podatnikow. tylko i wylacznie jakas emeryturka za mistrzostwo swiata, olimpijskie. i basta. patrzccie na kopaczy 1- 5 z dania u siebie. nie to ze dania slaba, ale u siebie. wstyd i kase dostaja z mojej kieszeni. albo taki janas. on byl dobrym zawodnikiem, ale sadze ze w trenerce to on nie wie o co chodzi. na koniec kluby chca zeby gminy im finansowaly koszty zwiazane z utrzymaniem stadionow, pytam sie a za co. za te marnote ktora zawodnicy reprezentuja i placa kopacza grube miliony za kopanie pilki. PRYWATYZACJA SPORTU, ZERO PUBLICZNYCH PIENIEDZY. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paula A Paszczyk, zamiast huknąć się w piersi i przyznać IP: 213.25.91.* 30.08.04, 08:44 że rzeczywiście coś zostało od samego początku spartolone, mówi coś mniej więcej takiego: "No tak, teraz zdobyliśmy dziesięć medali, ale w Pekinie może nawet nie być ośmiu". Ja rozumiem, że brakuje kasy na wszystko, ale to ten sam Paszczyk przed olimpiadą zapowiadał deszcz medali, prawdziwe żniwa w kajakarstwie, zapasach... To nie jest kwestia kasy, ale naszej odwiecznego wtrącania się komuś do roboty. Pamiętacie sztafetę 4 x 400 metrów? Trenerowi Lisowskiemu udało mu się ją zbudować, no to trzeba było mu dyktować, kto ma a kto nie ma jechać na olimpiadę. Długo trzeba było czekać na rezultaty?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gps-sk Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: 213.199.198.* 30.08.04, 08:50 Mam dwie sprawy. Pierwsza. Pytanie do dziennikarzy. W artykule opisali kilka (pewnie kilka z wielu) sytuacji bulwersujących, śmiesznych, pokazujących ludzką głupotę, typu Biesiada za kierownika ekipy, itp. To co napisali nie ujrzałoby światła dziennego, gdyby Polacy zdobyli 5 medali więcej, a podejrzewam, że ma miejsce na każdej większej imprezie sportowej. Dlaczego pisali o tym teraz, po słabym występie? Druga. Do działaczy. Zabierzcie mnie na wycieczke do Pekinu za cztery lata. Też potrafie np. jeździć na rowerze! A miejsce 99 jest przecież zaszczytne. Plis!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
joly.roger Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie 30.08.04, 15:22 Gość portalu: gps-sk napisał(a): > Dlaczego pisali o tym teraz, po słabym występie? \ Mysl troche. Gdyby wystep byl dobry to nie byloby sie czego czepiac. To by znaczylo ze dzialacze robia swoja robote prawidlowo. A ze bylo jak bylo, to widac ze tylko biora kase za "pierdzenie w stolki" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p28 Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: *.proxyplus.cz / 213.17.208.* 30.08.04, 08:59 na igrzyskach była za mało działaczy!!!!! nie będzei miał kto analizować naszych występów. pozdrawiam wszystkich działaczy w Polsce. ps. szkoda że nie dostali się piłkarze. PZPN to by wyłał delegację dopiero!!! nikt by nie podskoczył. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Płatnik Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: *.3net.pl 30.08.04, 09:29 Podatnicy mają tylko dawać kasę, po co im informacje czy tłumaczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
icegirl Piosenka z olimpiady 30.08.04, 09:35 Kto to jest ta Chrzanowska i dlaczego pozwolono jej śpiewać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: po Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: *.xdsl.easynet.be 30.08.04, 09:36 Jaki generalny sponsor, taka reprezentacja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fazi Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: 195.128.228.* 30.08.04, 09:59 A opierdolić stypendia sportowe to nie będą mieli z czego żyć,kajak za lekki,trener nie wie że bokser przegrywa?ludzie to są jaja w żywe oczy.Albo czują się jak zawodowcy i tak do swojego zawodu podchodzą albo to kelnerzy.Działacze niech nie robią sobie urlopu za nasze pieniądze,wiem Grecja jest piękna szczególnie latem.Egipcjanie w ćwiećfinałach boksu a nie Polacy,to się nadaje do HBO na stojaka.Przykro mi tylko że młodzi ludzie z talentem zostali w Polsce,a kelnerzy zrobili sobie wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: makis Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: 212.244.53.* 30.08.04, 10:01 Swiete slowa zaiste. Mysle, ze jako przedstawiciele 40 mln prawie narodu mozemy sie domagac czegos wiecej, znacznie wiecej. Niestety poki nie wymrze pewne pokolenie nie bedzie lepiej w zadnej dyscyplinie. Najbardziej bola sporty dryzunowe. Za tydzien kolejna zenujaca prezentacja polskiej mysli szkoleniowej czyli Irlandia Pn - Polska i Polska - Anglia. Przedsmak mielismy w wystepie kolejarskiej dryzuny z Terekiem Grozny. Najbardziej zal kibicow, bo im najbardziej zalezy na dobrych wystepach, zawodnikom i trenerom mniej. Jak moze mowic ze Terek postawil wysoko poprzeczke ??? Mysle, ze tak jak w hokeja powinny byc rozgrywane mistrzostwa swiata grupy A, B, C, D we wszystkim. Gdzie na przelomie C i D zaczelibysmy wygrywac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miszon błąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 10:15 W artykule kjest błąd. Napisaliście, że Markiewicz zdobył jedyny brąz dla Polska w Sydney, a było to w Atlancie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 30.08.04, 10:19 Prawie każdy polityk jest kibicem sportowym łącznie z prezydentem, który zaliczył 5 Olimpiad za nasze pieniądze.I co z tego?Nic!!!Nie ma sal sportowych, nie ma boisk, nie ma hal widowiskowych, nie ma realnego programu szkoleniowego długofalowego, nie ma zachęt dla młodzieży, nie daje się im alternatywy.Jest za to piękna siedziba PKOLu. Finansowanie sportu jest jednym wielkim nieporozumieniem!!! Finansuje się w równym stopniu dyscypliny olimpijskie jak i nieolimpijskie. Dyscypliny medalodajne jak i meteoryty. Drogie w utrzymaniu jak i bardzo tanie. Słabe wynagrodzenia dla trenerów, słaby system wynagrodzeń dla sportowców. Stawiamy na wszechstronność jakby nas było na to stać. Skupmy się na kilku dyscyplinach wiodących (koniecznie bez piłki nożnej bo tam demoralizacja zawodników, którzy są A klasą w Europie). Mój kolega trenujący zapasy będący zawodnikiem kadry olimpijskiej mówi: max, jako dobry ochroniarz wyciągam miesięcznie 2.500 zł. Trenuję w Klubie dla siebie.Na kadrę nie opłaca mi się jechać bo obóz trwa 2 tygodnie a więc tracę 1250zł. Stypendium które otrzymuje wynosi 800 zł. Więc liczyć chyba każdy potrafi. Nikt mi nie zrekompensuje utraconych zarobków a stypendium dla olimpijczyków są śmieszną jałmużną. Panie Paszczyk, już najwyższy czas na zmiany! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vin Baardzo dobry artykul tyle ze pewnie trafi w ... IP: *.is.pcz.czest.pl 30.08.04, 10:22 próżnię. Najbardziej denerwuje mnie gadanie o 4 miejscach , że co by bylo, że o setne sek. A czy oni nie widzą ze 2 zlote medale to tez o setne sekundy wygralismy. A co by bylo jakby tylko Korzen mial zloto?? v Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pogorzelica '76 Re: Klęska polskiego sportu na olimpiadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 10:24 Podpisuję sie obiema rękami pod treścią artykułu. Na igrzyskach wyszła cała prawda o nas: brak organizacji, brak etosu solidnej pracy (nie dotyczy grupki "istot z innej planety"), dorawnie się do kasy (licznie bawiący się w Atenach działacze), indolencja i niekompetencja. Cieszy skonfrontowanie tego z Muzeum Sportu za 40 mln. Rozumiem, że znajdzie tam miejsce niedoważony kajak i taśma video z walki Rżanego. Przy okazji moja recepta na poprawę w siatkówce: 1. Na prezesa PZPS Tomasz Wójtowicz (lub młody Wagner); 2.Uporządkowanie spraw organizacyjnych (np. sponsoring, sztab szkoleniowy) 3. Na trenera reprezentacji ktoś z południa - Włoch lub Serb (Nikola Grbic?). Myslę, że to wystarczy na miejsce w czwórce za 4 lata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marko Klęska polskiego dziennikarstwa sportowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 10:31 ....ponieważ takiej prymitywnej i niczym nie uzasadnionej tabloidowej nagonki jeszcze nie było... Za sposób w jaki dzinnikarze TVP przeprowadzali wywiady ze sportowcami, którzy akurat nie weszli na podium, powinno się ich wywalić na zbity pysk!!! A szczytowanie to już dziś osiągnęła frau Pieńskowska w Trójce - czy ta pani zniknie w końcu z wizji i eteru?!!! :-( Odpowiedz Link Zgłoś