Gość: dexter
IP: *.acn.pl / 10.128.138.*
25.04.02, 13:06
Czy to był aby ten sam mecz?
Michał Białoński – dodatek lokalny Kraków:
„Wisła udanie rozpoczęła mecz. Później rozpędzała się Legia, która w drugiej
połowie panowała niepodzielnie. Dość powiedzieć, że wiślacy stworzyli tylko
jedną sytuację podbramkową (!), ale Kamil Kosowski nie trafił na bramkę z
pięciu metrów po podaniu od Macieja Żurawskiego.”
Robert Błoński – dodatek lokalny Warszawa:
„W drugiej połowie Legia była zdecydowanie lepsza. Atakowała i atakowała, a
krakowianie nie stwarzali sytuacji pod bramką Radostina Stanewa. Długo jednak
nikt nie potrafił strzelić gola. Wreszcie nadeszła 70. minuta.”
dw (Dariusz Wołowski?) – centralna GW:
”Od początku drugiej połowy przewaga Wisły jeszcze wzrosła. Legia, która
powinna odrabiać straty, grała coraz słabiej. Gospodarze panowali na boisku,
ale grali trochę tak jakby chcieli, żeby mecz się skończył.”
Oj nie popisała się gazeta, nie popisała...