kocuur
07.12.04, 10:30
Za "pomorską"
ŻUŻEL. Kłopotów Apatora/Adriany ciąg dalszy
Toruńska rebelia
Czy firma Real - do niedawna jeden z głównych sponsorów Apatora/Adriany -
dąży do upadku toruńskiego żużla? A może chce uzdrowić sytuację w klubie? Na
razie oferuje pieniądze zawodnikom, którzy zdecydują się odejść do innych
klubów.
Pierwszy był Piotr Protasiewicz , który po 2 latach startów w
Apatorze/Adriana odszedł do Bydgoszczy. Razem z nim kontrakt podpisał Robert
Sawina , a kilka tygodni później z Lotosem Gdańsk postanowił związać się
Tomasz Bajerski . Obaj są od dwóch sezonów jeźdźcami firmowymi Reala i obaj
przedłużyli umowy sponsorskie pod warunkiem zmiany barw klubowych.
100 tys. od łebka
Apator/Adriana negocjuje aktualnie z Wiesławem Jagusiem , Mariuszem
Puszakowskim oraz Robertem Kościechą. Dwaj pierwsi uzgodnili już wcześniej
warunki kontraktów. Czy oznacza to, że nadal będą reprezentować barwy
Apatora/Adriany? Nie!
Według naszych informacji Real zaproponował im dodatkowe pieniądze
(prawdopodobnie chodzi o kwoty po 100 tys. złotych) w zamian za związanie się
z innym klubem. Obaj zawodnicy nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji. Tak
samo jest w przypadku Kościechy, który związany jest z firmą Marwit. Według
nowych propozycji cała trójka w innych klubach mogłaby zarobić nawet dwa razy
więcej niż w Toruniu.
- Szczerze mówiąc nie wiem co robić. Chciałbym jeździć w Toruniu, ale
tyle pieniędzy... To dla mnie duża szansa. Na razie poprosiłem, żeby do mnie
nie dzwonić, bo chcę spokojnie się zastanowić - powiedział "Pomorskiej" jeden
z żużlowców.
Działacze muszą odejść
Potencjalnych powodów jest kilka. Mniej prawdopodobny to konflikt szefów
Reala z prezesem Apatora/Adriany Markiem Karwanem . To byłoby bardzo dziwne,
bo szef "Aniołów" jest autentycznie zaskoczony działaniem swych niedawnych
kolegów. Jeszcze w październiku Karwan kilkakrotnie zapewniał, że "dopóki on
jest prezesem klubu, Real będzie sponsorował toruński żużel".
Tak naprawdę główną przyczyną kontrowersyjnych poczynań obu firm jest
zniechęcenie amatorskimi strukturami toruńskiego klubu. Według nieoficjalnych
informacji sponsorom nie podobają się rządy dyrektora Mirosława Batorskiego,
kierownika drużyny Piotra Nagla oraz trenera Jana Ząbika (podobno
kierownictwo klubu kilka razy naciskało sponsorów, aby pieniądzie trafiały do
kasy klubowej, a nie do kieszeni zawodników).
Gdy niedawno zablokowano próbę stworzenia Sportowej Spółki Akcyjnej,
opartej na jasnych zasadach finansowania zespołu żużlowego, biznesmeni
uznali, że jedynym wyjściem jest doprowadzenie do upadku obecnego zarządu. A
to najłatwiej osiągnąć, skazując drużynę na sportową i finansową wegetację.
Nowa siła "Aniołów"?
Plan jest prosty: w przyszłym roku Apator/Adriana kończy rozgrywki w
najlepszym razie na miejscu barażowym, klub ma coraz większe kłopoty
finansowe. W efekcie władzę przejmują nowi ludzie, a do Torunia wracają
wszyscy wychowankowie klubu (m.in. Jaguś, Kościecha, ale i Tomasz
Chrzanowski). Nie trzeba będzie nic za to płacić, bo w życie wejdzie tzw.
prawo Bosmana i żaden klub nie będzie mógł żądać ani złotówki za żużlowca,
któremu skończy się kontrakt.
Kierownictwo Apatora/Adriany nie chce komentować tej sprawy.
- Słyszałem takie plotki, ale na razie nie wierzę w nie. Tym bardziej,
że właśnie dostałem pismo z Reala, w którym firma wyraża chęć dalszej
współpracy z klubem. Mam więc nadzieję, że te sygnały się nie potwierdzą -
mówi Batorski.
Czy finansowy oraz sportowy upadek obecnego klubu byłby swoistym
katharsis dla toruńskiego żużla? Trudno w tej chwili to przewidzieć, tak jak
trudno jednoznacznie ocenić intencję grupy toruńskich biznesmenów. O skutkach
ich działań przekonamy się zapewne dopiero za rok. Oby były one pozytywne, bo
tych zmian powstrzymać się już chyba nie da.
Joachim Przybył
------------
jakoś mnie to wszytko nie dziwi. Ktoś kiedyś pisał, że w Toruniu nie ma
atmosfery - wide "dream team", teraz zaczyna wyglądać to na piękne polskie
bagno. Ale może trzeba to najpierw rozpier... żeby potem cos na normalnych
zasadach funcjonowało?...