Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jordan Ponownie w NBA

    IP: *.it.pl 28.09.01, 12:15
    Obserwuj wątek
      • Gość: Czarus Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.it.pl 28.09.01, 12:26
        Jeszcze raz ja. Nie wiem jak inni ale ja tak jak większość fanów koszykówki
        cieszę się że Michael Jordan wraca do gry. Na pewno nie będzie to już ten sam
        Michael jak na początku a nawet nie ten sam co po pierwszym powrocie, ale
        jeżeli ktoś jest w stanie w tym wieku jeszcze czegoś dokonać to tylko ON.
        Śmieszą mnie artykuły Adama Romańskiego, który każe mu wracać za biurko,
        świadczy to o tym że sam się za to biurko nie nadaje i, że nigdy Jordana nie
        lubił. Dlaczego ma on ustępować miejsca nowym, skoro już 2 razy to zrobił i
        żaden z tych "nowych ekspertów" nie potrafił udowodnić swojej wyższości nad
        pozostałymi. Wszyscy tylko potrafią krzyczeć: "Jestem Najlepszy!!!" i uderza im
        do głowy woda sodowa.
        Dlatego uważam, że Jordan nawet teraz może dla koszykówki zrobić same dobre
        rzeczy i ten kto twierdzi, że grając gorzej zniszczy swoją legendę nie ma
        racji. W sercach prawdziwych fanów Michael zawsze będzie niezapomnianą legendą
        i myślę, że nawet teraz jest w stanie to udowodnić.
        • Gość: Matt Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.01, 21:18
          Zgadzam sie z przedmowca. Smiesza mnie porownania MJ do kobe, iveroson czy
          carter. Przyznaje, ze sa dobrymi graczami ale czy porownywanie legendy do mlody
          wilkow jest na miejscu. To tak jakby porownywac shaq'a do wilt'a. Wilt w swoich
          czasach rzucal po 50 pkt na mecz. Czy to oznacza, ze jest lepszy od shaq'a?!
          Dokonania MJ mozna porownac z wynikami cartera, iversona czy innych chyba tylko
          wedle statystyk. Ich aktualnych i MJ w mlodosci. Od raz widac, ze gwiazdami ich
          raczej nie mozna nazwac, z reeszta MJ byl lepszy bedac wiele lat starszym od
          nich.
          Apropo "mlodych gwiazdorow" to rozumiem, ze gra cartera i iverson'a moze sie
          podobac ale kobe to nastepne glupie dziecko hollywood. Gdyby nie P.Jackson to
          nadal w jednym meczu rzucalby 20pkt(bo to sukces) a w nastepnym 5pkt. Tak na
          marginesie czy zawodink NBA grajacy w adikach moze odniesc sukces?!

          pozdrawiam fanow nba
          • Gość: LakerFan Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.chello.pl 01.10.01, 00:10
            Jabbar grał w adikach
            • Gość: Matt Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.01, 00:48
              :))) just a joke. Tylko koles w adikach rzuca idiotycznym hakiem.
          • Gość: Wilt Re: Jordan Ponownie w NBA IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 02.10.01, 14:01
            Gość portalu: Matt napisał(a):

            > Zgadzam sie z przedmowca. Smiesza mnie porownania MJ do kobe, iveroson czy
            > carter. Przyznaje, ze sa dobrymi graczami ale czy porownywanie legendy do mlody
            >
            > wilkow jest na miejscu. To tak jakby porownywac shaq'a do wilt'a. Wilt w swoich
            >
            > czasach rzucal po 50 pkt na mecz. Czy to oznacza, ze jest lepszy od shaq'a?!
            > Dokonania MJ mozna porownac z wynikami cartera, iversona czy innych chyba tylko
            >
            > wedle statystyk. Ich aktualnych i MJ w mlodosci. Od raz widac, ze gwiazdami ich
            >
            > raczej nie mozna nazwac, z reeszta MJ byl lepszy bedac wiele lat starszym od
            > nich.


            Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale wygłosiłeś tezy wewnętrznie
            sprzeczne; Wilta z Shaqiem nie można porównywać na podstawie statystyk (te 50
            pkt. na mecz), natomiast Jordana z Kobem czy Vincem - można. Ciekawe
            zróżnicowanie. Co do Wilta i Shaqa; o tym pierwszym, którego uważam za
            najwiekszego gracza w historii, mógłbym długo się rozpisywać, ale na razie
            krótko; był nieporównywalnie lepszy od Shaqa (który swoja droga i tak jest
            wielki) w: punktach, zbiórkach, blokach, asystach i defensywie. Średnie z
            debiutanckiego sezonu Wilta; 37,6 pkt. i 27 zb.; z sezonu 99/2000, szczytowego
            dla Shaqa - 29, 7 pkt. i 13,6 zb. Wystarczy? Co do rekordów strzeleckich Jordana
            (których i tak miał mniej niż właśnie Chamberlain); zapomniałeś dodać, że osiągał
            je w fatalnych Bulls, osiągających po trzydzieści parę zwycięstw - klubie, w
            którym nie miał po prostu z kim dzielić się piłką i był w podobnej sytuacji jak
            teraz Stackhouse w Pistons. Natomiast Kobe czy Vince (w mniejszym stopniu
            Iverson, bo ma w zespole słabszych strzelców, ale również) grają w świetnych
            klubach, na czym w sposób nieunikniony cierpią ich statystyki. Wszyscy przyznają,
            że jeśli Kobe grając obok Shaqa (28,7 pkt.) zdobywa w meczu 28,5 pkt (pierwszy
            duet w pierwszej piątce strzelców od czasu Birda i McHale'a; przypomnę, że Bird
            też nie zdobył króla strzelców przez dzielenie się piłką z innymi, a jednak nikt
            poważny nie uważa go przez to za słabszego gracza)- to grając np. w Pistons
            zdobywałby przynajmniej 35 pkt. I co - dalej rozmawiamy o statystykach? Aha, i
            jeszcze jedno; skoro mówimy o weteranach, to najlepsza średnia gracza po
            trzydziestce; Jerry West 31,2 pkt. w sezonie 69/70, również w bardzo silnym
            zespole.

            > Apropo "mlodych gwiazdorow" to rozumiem, ze gra cartera i iverson'a moze sie
            > podobac ale kobe to nastepne glupie dziecko hollywood.

            Cool określenie, stary. Ty to masz styl! Po pierwsze, sposób gry Kobego i Vinca
            ma ze sobą o wiele więcej wspólnego niż któregokolwiek z tych dwóch z Iversonem;
            mógłbyś więc nie kitować o ich grze, tylko uczciwie przyznać, że nie lubisz po
            prosu osobiście Bryanta, a także Lakers (ciekawe, jakiemu klubowi kibicujesz; czy
            odnosi ostatnio sukcesy czy raczej dołuje? Czy nie został przypadkiem upokorzony
            przez Lakers?). Po drugie, kogo w takim razie uważasz za poprzednie "głupie
            dzieci Hollywood" spośród graczy klubu, który dziwnym trafem reprezentowało
            najwięcej supergwiazd w historii; Magica? Jabbara? Jasne; przecież oni zupełnie
            nie umieli grać...

            Gdyby nie P.Jackson to
            > nadal w jednym meczu rzucalby 20pkt(bo to sukces) a w nastepnym 5pkt.

            Statystyki Kobego z sezonu 98/99 - ostatniego przed Jacksonem; średnia 19,9 pkt.
            - czyli jakby nie patrzeć, osiągnięcia 20 pkt. raczej nie uważał za sukces. Miał
            zresztą wtedy zaledwie 20 lat, był młody i niedoświadczony; ale jak widać,
            czynnika wieku w jego przypadku nie bierzesz pod uwagę, natomiast w przypadku
            Jordana postepujesz wprost przeciwnie i gotów jesteś usprawiedliwiać jego słabsze
            wyniki starością. To się chyba nazywa moralność Kalego...
            Ty się w każdym razie o talent strzelecki Kobego nie martw; rozwinąłby się tak
            czy owak, a przypisywanie zasług w tym zakresie Jacksonowi dowodzi zupełnego
            niezrozumienia tego, czego dokonał on w Lakers, gdzie namawiał Kobego właśnie do
            ograniczenia się w zdobywaniu punktów i gry bardziej zespołowej.

            Tak na
            > marginesie czy zawodink NBA grajacy w adikach moze odniesc sukces?!
            >
            > pozdrawiam fanow nba

            • Gość: Matt Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 01:08
              Zgadzam sie z wypowiedzia apropo Wilt'a ale nie uwazam, zeby byl najlepszym
              graczem w historii. W czasach kiedy gral byl znacznie wyzszy niz inni
              zawodnicy. Dopiero pozniej konkurowal z "prawie rownymi" sobie.

              Jesli chodzi o usprawiedliwianie MJ to zle sie wyrazilem lub mnie nie
              zrozumiano. Jego gra podobala mi sie bardziej u schylku kariery. Byl wtedy
              niesamowicie wyrafinowany a jego powstrzymanie graniczylo z cudem. Jesli chodzi
              o statystyki to kiedy Bulls byli juz "potega" w playoffs zdobywal okolo 40 pkt.
              Tego rekordu na razie nikt nie pobil. Nigdy nie zapomne serii z Knicks.

              Nie ukrywam, ze za Lakers nigdy nie przepadalem. To oczywiscie nie oznacza, ze
              nie cenie zawodnikow grajacych w tym klubie. Nigdy nie podobal mi sie styl gry
              gwiazdorow LA. Jabbar rzucal hakiem a Magic powinien ze swoimi podaniami raczej
              grac w Globetrotters or sthing. To jest moje osobiste odczucie, raczej tego nie
              zmienie wiec mozemy ta kwestie pominac.

              Jesli chodzi o kluby to bylem fanatycznym fanem NBA w latach 90tych. Wtedy
              podobala mi sie gra Bulls, Knicks (Oakley,Mason,Starks,Ewing...) oraz Hawks
              (D.Wilkins).

              Apropo D.Wilkins to wydaje mi sie, ze nie uwzglednienie go w grupie 50
              najlepszych graczy wszechczasow bylo nie na miejscu. Byl o klase lepszy o
              niektorych graczy wyroznionych w tej grupie, nie mowiac oczywiscie o aktualnych
              graczach :)

              W tej chwili podoba mi sie sklad Blazers. Jak zwykle rowniez kibicuje Knicks.

              Pozdrawiam i thanx za rzeczowa dyskusje.
              • Gość: LB Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 04.10.01, 08:59
                Gość portalu: Matt napisał(a):

                > Jesli chodzi o kluby to bylem fanatycznym fanem NBA w latach 90tych. Wtedy
                > podobala mi sie gra Bulls, Knicks (Oakley,Mason,Starks,Ewing...) oraz Hawks
                > (D.Wilkins).

                W ogóle cały Wschód był wtedy znacznie lepszy od Zachodu. Teraz jest odwrotnie. A
                seria Bulls-Knicks z 1993 to była niezła jazda. Po pierwszych dwóch meczach w
                Chicago (?) myślałem, że już po Bullsach.

                > Apropo D.Wilkins to wydaje mi sie, ze nie uwzglednienie go w grupie 50
                > najlepszych graczy wszechczasow bylo nie na miejscu. Byl o klase lepszy o
                > niektorych graczy wyroznionych w tej grupie, nie mowiac oczywiscie o aktualnych
                > graczach :)

                Jakiś czas temu w SLAM-ie był super artykuł o Wilkinsie. To, że zabrakło go wśród
                50 to rzeczywiście "nietakt". (Choć z drugiej strony bardzo dobrych koszykarzy
                było znacznie więcej niż 50, i kogoś siłą rzeczy musięli pominąć.)
                No i mimo całej mojej sympatii dla Jordana - uważam, że Wilkins znacznie lepiej
                pakował piłkę do kosza. Slam Dunk Contest w 1988 (?) powinien zdecydowanie wygrać
                Dominque.

                Pzdr,
                LB
                • Gość: Czarus Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.it.pl 04.10.01, 13:55
                  I tutaj trzeba się z Panami zgodzić. Finały z 1993 roku to był majstersztyk.
                  Takie emocje już się raczej nie powtórzą, no chyba że Jordanowi uda się coś
                  zrobić z nędznych Wizzards ;-))) Nieważne. Jeżeli chodzi o Wilkinsa to ja
                  osobiście uważam go za człowieka który najefektowniej i najlepiej robił wsady.
                  Oba przegrane konkursy, czyli w 1988 z Jordanem i bodajże rok lub 2 lata
                  poźniej ze Sputtem Webem. Owszem fajnie było zobaczyć co taki maluch robi z
                  piłką, ale wygrać tego konkursu nie powinen. Wilkins był królem wsadów i jak do
                  tej pory nie widzę zawodnika który mógłby mu w tej kwestii dorównać, czy ze
                  starej gwardii czy z obecnej młodzieży.
                  Pozdrawiam,
                  Czarus
                  • Gość: Matt Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 21:44
                    Podzielam wasze zdanie co do mozliwosci slumdunk Wilkins'a. Robil to
                    dynamiczniej nawet od MJ. Natomiast Spud byl jednorocznym ewenementem. Szkoda,
                    ze DW tak szybko stracil szybkosc.

                    Koniec lat 90tych w NBA byl niesamowicie interesujacy. Niestety w tej chwili
                    (pod koniec sezonu) dosc latwo mozna przewidziec przebieg playoff :(

                    Pozdr.
                • Gość: Wilt Re: Jordan Ponownie w NBA IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 05.10.01, 15:37
                  Gość portalu: LB napisał(a):

                  > Gość portalu: Matt napisał(a):
                  >
                  >
                  > > Apropo D.Wilkins to wydaje mi sie, ze nie uwzglednienie go w grupie 50
                  > > najlepszych graczy wszechczasow bylo nie na miejscu. Byl o klase lepszy o
                  > > niektorych graczy wyroznionych w tej grupie, nie mowiac oczywiscie o aktua
                  > lnych
                  > > graczach :)
                  >
                  > Jakiś czas temu w SLAM-ie był super artykuł o Wilkinsie. To, że zabrakło go wśr
                  > ód
                  > 50 to rzeczywiście "nietakt". (Choć z drugiej strony bardzo dobrych koszykarzy
                  > było znacznie więcej niż 50, i kogoś siłą rzeczy musięli pominąć.)
                  > No i mimo całej mojej sympatii dla Jordana - uważam, że Wilkins znacznie lepiej
                  >
                  > pakował piłkę do kosza. Slam Dunk Contest w 1988 (?) powinien zdecydowanie wygr
                  > ać
                  > Dominque.
                  >
                  > Pzdr,
                  > LB

                  A wiesz, że nawet Jordanowi z jego rozdętym ego wyrwało się stwierdzenie, że w
                  tamtym konkursie wyżej oceniony powinien zostać Wilkins (co prawda, mówił tylko o
                  pierszej rundzie)? Ciekawe, prawda?
                  Co do tego, czy Nique powinien był znaleźć się w pierwszej "50"; wybór,jak sam
                  napisałeś, nie był łatwy. Można wymieniać argumenty za i przeciw, ale chyba
                  szybciej będzie zadecydować, czy nie został pokrzywdzony poprzez porównanie, czy
                  wybrani zostali inni gracze podobnej klasy - niscy (pozycje 2 - 3)
                  supersnajperzy, którzy szczyt kariery osiągnęli w nie najmocniejszych drużynach i
                  nigdy nie zdobyli mistrzostwa.

                  - Alex English; niewybrany (choć Kareem wymienił go swego czasu jako przykład
                  gościa którego powinno się wybrać zamiast Shaqa, który wtedy miał jeszcze mały
                  dorobek - ale Shaq od tego czasu udowodnił, że wybór był słuszny).
                  - Adrian Dantley; niewybrany.
                  - Lou Hudson; niewybrany.
                  - George Gervin; wybrany. Ale tu chyba nie ma wątpliwości, że Iceman osiągnął
                  więcej niż Wilkins; 4 razy król strzelców, w tym 3 razy z rzędu (więcej tytułów
                  mieli tylko Jordan i Chamberlain), 5 razy pierwsza piątka NBA, 2 razy drugi w
                  głosowaniu na MVP sezonu, MVP Meczu Gwiazd w 1980. Dominique; raz król strzelców
                  (gdyby nie Jordan, może zostałby nim więcej razy, ale i tak mniej niż Gervin),raz
                  pierwsza piątka NBA, nigdy nie był w czołówce głosowania na jakiekolwiek MVP. A
                  więc słusznie postawiono Gervina przed nim - no, chyba że ktoś niezmiernie wysoko
                  ocena zwycięstwa w konkursie wsadów...
                  - Pete Maravich; wybrany. I tu można by się spierać; zaledwie 10 sezonów
                  kariery, raz król strzelców i 2 razy pierwsza piątka, bardzo duża widowiskowość
                  i - jak twierdzą niektórzy - najbogatszy repertuar ofensywny w historii ligi;
                  ale z drugiej strony sporo strat (ktoś chcąc go przybliżyć współczesnym nazwał go
                  starszą i lepszą wersją Williamsa), niska skuteczność z gry i egoistyczna gra, na
                  której cierpiały jego zespoły (choć ten ostatni element można z takim samym
                  powodzeniem odnieść do Wilkinsa). Na wybór Maravicha w sposób nieunikniony
                  wpłynęły jednak - choć niby była to selekcja tylko na podstawie gry w NBA - jego
                  niewiarygodne rezultaty z NCAA: wszystkie trzy sezony z rzędu powyżej 40 pkt i
                  oczywiście tytuł kóla strzelców, średnia kariery bodajże 44, 2 pkt i cała masa
                  rekordów strzeleckich równie nie do pobicia, jak te Wilta w NBA.A niektórzy
                  zwracają jeszcze uwagę, jak polepszyłyby się rezultaty "Pistol Pete'a" w obu
                  ligach, gdyby wtedy istniał już rzut za 3 punkty - bo Maravich z dystansu był
                  świetny.
                  Natomiast zupełnie inną sprawą jest pytanie, czy prawidłowa była konstrukcja
                  całej listy - konstrukcja, na której ucierpieli gracze typu Englisha czy
                  Wilkinsa. Chodzi o to, że może za dużo miejsca kosztem takich samotnych
                  wojowników przyznano członkom mistrzowskich dynastii, którzy zamienieni miejscami
                  z tymi pierwszymi - nawet uwzględniając, że w słabszych drużynach średnie by im
                  wzrosły - mogliby nie poradzić sobie lepiej, a nawet gorzej. Dlatego osobiście
                  miewam wątpliwości do obecności w pierwszej "50" Parisha, Heinsohna czy Pippena.
                  Podsumowując; nie cierpię specjalnie dlatego, że nie wybrano Wilkinsa do
                  pierwszej "50", ale też nie uważam, że byłby tam nie na miejscu. Jako nagrodę
                  pocieszenia proponuję mu przyznać - przyłaczając się do Twojej opinii - tytuł
                  najlepiej fruwającego nad koszami zawodnika w historii; co przychodzi mi tym
                  łatwiej, że z Ervingiem nie jestem emocjonalnie związany, a z Jordanem, owszem,
                  jestem - tyle że w sensie negatywnym...
                  Pzdr
                  • Gość: LB Re: do Wilta IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 05.10.01, 18:05

                    Rzeczywiście, jakiś czas temu widziałem statystyki A. Dantleya i były super.
                    Wysoka skuteczność, a gość grał jako obrońca. I grał stosunkowo niedawno, tzn.
                    chyba głównie w latach 80-tych. (jak się pomyliłem - to sorry).

                    Co do wyboru "50", to jasne, że wielu graczy nie wybrano - nawet lepszych niż
                    D. Wilkins (patrz: Dantley). (O Wilkinsie wspomniał Matt, a ja do tego
                    nawiązałem.) Choć on akurat był tym jednym z najefektowniejszych.

                    Twój post, jak zwykle zresztą był super. W większości spraw, które
                    przedstawiasz w postach, się z Tobą zgadzam. Natomiast nie mogę zrozumieć skąd
                    Twoje "antynastawienie" do Jordana. I skąd Twój negatywny stosunek do niego?
                    Ciekawi mnie co wpłyneło na twoją opinię? Nie lubisz Jordana jako człowieka,
                    czy jako gracza??

                    Generalnie Twoje wypowiedzi są racjonalne i wyważone, więc nie sądzę, żebyś nie
                    lubił Jordana bo takie masz "widzimisie".

                    Pytam z ciekawości, bo ja mam akurat zupełnie odmienne zdanie na temat MJ. I
                    wydawało mi się, że o Jordanie wiem sporo. I nie znajduję powodów, żeby wręcz
                    nie cierpieć Jordana. A może nie wiem wszystkiego...

                    Pozdrawiam,
                    LB

                    PS. Mam pamięć dobrą ale krótką. Coś mi świta, że kiedyś już pisałeś o tym,
                    dlaczego "średnio" przepadasz za MJ, ale pewny nie jestem.
                    W każdym razie jeśli Ci się chce to napisz coś tym. A jak Ci się nie będzie
                    chciało - to będziemy mięli jeszcze okazję pogadać na inne tematy.

                    Jeszcze raz pzdr.



                    • Gość: Wilt Do LB IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 09.10.01, 12:27
                      Gość portalu: LB napisał(a):
                      > Rzeczywiście, jakiś czas temu widziałem statystyki A. Dantleya i były super.
                      > Wysoka skuteczność, a gość grał jako obrońca. I grał stosunkowo niedawno, tzn.
                      > chyba głównie w latach 80-tych. (jak się pomyliłem - to sorry).

                      Tak, najlepszy okres spędził w latach 80. w Jazz, z tym że częściej jako
                      skrzydłowy. Tak czy owak, skuteczność z gry w karierze bodaj 54% dla gościa o
                      wzroście 6-5 (196 cm) to rzeczywiście rekord.

                      > Twój post, jak zwykle zresztą był super.

                      Dzięki. Czuję się wzruszony, ;-)

                      W większości spraw, które
                      > przedstawiasz w postach, się z Tobą zgadzam. Natomiast nie mogę zrozumieć skąd
                      > Twoje "antynastawienie" do Jordana. I skąd Twój negatywny stosunek do niego?
                      > Ciekawi mnie co wpłyneło na twoją opinię? Nie lubisz Jordana jako człowieka,
                      > czy jako gracza??
                      >
                      > Generalnie Twoje wypowiedzi są racjonalne i wyważone, więc nie sądzę, żebyś nie
                      >
                      > lubił Jordana bo takie masz "widzimisie".

                      No wiesz, nie przesadzajmy. Nawet jeśli zwykle staram się ważyć moje wypowiedzi,
                      mimo to (a może właśnie tym bardziej - po prostu dla równowagi :-) ) mógłbym
                      chyba mieć parę nieuzasadnionych fobii czy uprzedzeń. Ale nie; moja niechęć do
                      pana MJ ma jednak podstawy, o których zaraz powiem.

                      > Pytam z ciekawości, bo ja mam akurat zupełnie odmienne zdanie na temat MJ. I
                      > wydawało mi się, że o Jordanie wiem sporo. I nie znajduję powodów, żeby wręcz
                      > nie cierpieć Jordana. A może nie wiem wszystkiego...
                      >
                      > Pozdrawiam,
                      > LB
                      >
                      > PS. Mam pamięć dobrą ale krótką. Coś mi świta, że kiedyś już pisałeś o tym,
                      > dlaczego "średnio" przepadasz za MJ, ale pewny nie jestem.
                      > W każdym razie jeśli Ci się chce to napisz coś tym. A jak Ci się nie będzie
                      > chciało - to będziemy mięli jeszcze okazję pogadać na inne tematy.
                      >
                      > Jeszcze raz pzdr.

                      Pisałem z przykładami o tym, jakiego wielkiego w karierze Jordan miał farta
                      (zdaje się, ze na wątku o pierwszej piątce wszechczasów). To jeden z powodów, dla
                      których za nim nie przepadam (w dodatku, dla kontrastu, wielu moich ulubionych
                      graczy, jak Wilt, West, Baylor czy Stockton, miało raczej pecha); ale są i inne,
                      dla których nie lubię Jordana (nikomu zresztą tego nie narzucam, ale chcę, żeby
                      szanowano i moje zdanie, co się niektórym - nie Tobie - nie udaje). Nie lubię
                      Jordana za:
                      - jego arogancję; np. tekst z finałów'91 do Magica: że Lakers są tak słabi, że
                      będzie przyjeżdżał do LA z dwoma synami w drużynie, a jeśli będzie grał Magic, to
                      tylko z jednym.
                      - przechwalanie się zarobkami (np. obwieszenie się złotem podczs Meczu
                      Gwiazd'85; to również on wprowadził w NBA modę, która niestety się przyjęła; na
                      garnitury za kilkaset tysięcy dolarów).
                      - finał'91, w którym pokonał Lakers (wyjaśnienia chyba zbyteczne).
                      - finał'93, w którym pozbawił mistrzostwa Barkleya, mojego ulubionego gracza
                      swojego pokolenia (K. Johnsona zresztą też lubiłem).
                      - finały'97 i '98, w których pozbawił mistrzostwa moich kolejnych faworytów -
                      Stocktona i Malone'a.
                      - Mecz Gwiazd'96, w którym - skrajnie niesprawiedliwie i większością głosów
                      tylko 4-3 - zdobywszy tylko 20 pkt otrzymał MVP kosztem Shaqa, który osiągnął 25
                      pkt i 10 zbiórek.
                      - już naprawdę skrajnie ulgowe traktowanie przez sędziów, którzy wręcz stworzyli
                      dla niego osobny zestaw reguł: np. w ostatnich latach nagminnie uchodził mu na
                      sucho błąd kroków; poza tym jego sławny końcowy kosz z Finałów'98 odbył się po
                      faulu na Bryonie Russellu, co wszyscy widzieli w powtórce i co niedawno w
                      głosowaniu w USA zostało uznane za jedną z wpadek sędziowskich wszechczasów.
                      Natomiast na samym Jordanie można było dostać faul za dmuchnięcie na niego (i
                      sądzę, że znów sędziowie będą tak postępować, żeby zrekompensować ograniczenie
                      jego możliwości).
                      - rozdęte ponad miarę ego; potrafił być naprawdę nieprzyjemny i megalomański
                      zarówno wobec przeciwników, jak partnerów z drużyny.
                      - w gruncie rzeczy, mimo inteligencji, nieciekawą osobowość (kolejny nudziarz w
                      stylu Robinsona, nic z barwności Magica, Barkleya czy Wilta).
                      - chęć nienarażania się decydentom, wyrażającą się np. w tym, że nigdy nie
                      zabierał głosu w sprawach ważnych dla kraju i świata, jeśli były choć trochę
                      kontrowersyjne - przecież mógłby stracić wtedy trochę głosów dziennikarskich w
                      głosowaniu na MVP albo jakiegoś sponsora...
                      - uczynienie z niego maszyny do reklamowania NBA, Gatorade czy paru innych
                      produktów, boga koszykówki, który nie mógł się mylić i dlatego, żeby użyć słów
                      wielkiego Robertsona "he's greater off the court than on it".

                      I w tym ostatnim punkcie przechodzimy do rzeczy naprawdę istotnych. Wszystkie
                      inne ww. sprawy - o różnym przecież stopniu ważności - z osobna nie sprawiają
                      jeszcze, że kogoś nie lubię (np. Bird był również specem od głupiego trash -
                      talking i raz pokonał w finale Lakers, a Hornacek był poczciwym nudziarzem); a
                      razem wzięte, mogłyby sprawić, że mam do MJ stosunek neutralny albo najwyżej
                      troche go nie lubię. Ale ja go naprawdę nie lubię; nie mógłbym chyba polubić
                      nawet chodzącego anioła gdyby wytwarzano wokół niego taką aurę boskości, gdyby
                      siano wokół niego taką propagandę, podsycaną przez wietrzących interes sponsorów
                      i co mniej douczonych fanów NBA. Kiedy słyszę teksty, że Jordan był lepszy od
                      wszystkich innych członków Dream Teamu'92 razem wziętych - m. in. Magica, Birda,
                      Malone'a - czy że teraz po powrocie znów będzie najlepszy w NBA, to szczerze
                      mówiąc, chce mi się po prostu rzygać. Otóż nie, nie był najlepszy w historii
                      basketu; nie był większy od Magica, Birda, Russella, Robertsona, Kareema, Baylora
                      czy Westa - a na pewno był mniejszy od Wilta Chamberlaina, którego ja - i nie
                      tylko ja - uważam za bezapelacyjnie największego koszykarza wszechczasów i na ten
                      temat gotów jestem dyskutowac zawsze i z każdym. To, że na Jordana spłynęła cała
                      sława lat 90. - okresu, w którym NBA była najpopularniejsza w historii i kiedy (w
                      przeciwieństwie do par Wilt - Russell czy Magic - Bird) nie miał godnego siebie
                      rywala; to, że każdy jego ruch nagrywano, transmitowano i odtwarzano tysiące razy
                      (porównaj jak mało nagrań zachowało się np. z lat 60.; ale ci, którzy pamiętają
                      tamte czasy, mówią, że Jordan nie przebiłby ruchów Baylora); to wszystko nie
                      powoduje, że był najlepszy, bo nie był. Co odważniejsi gracze NBA mówią juz, w
                      obliczu całej tej wrzawy o powrocie, że są "sick of all this Jordan talk"; ja
                      czuję się tak od 10 lat i naprawdę nie mogę się doczekać kiedy MJ zniknie z ligi;
                      ale dopiero potem gdy Kobe czy Iverson udowodnią mu, że wbrew przekonaniom
                      wpojonym przez media, nie jest bogiem - a tylko człowiekiem.
                      Uff. trochę się zapaliłem. W przypadku, gdy jesteś zapalonym fanem MJ, ryzykuję,
                      że się na mnie obrazisz za postponowanie idola - ale trudno, sam chciałeś, zebym
                      napisał, czemu za nim nie przepadam. ;-) To pozdrowienia i do następnej okazji.
                      • Gość: LB Re: Do Wilta IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 09.10.01, 14:35
                        Gość portalu: Wilt napisał(a):

                        Zupełnie się z Tobą w kwestii Jordana nie zgadzam, ale każdy ma swoje zdanie (np.
                        ja nie cierpię Stocktona). Więc nie ma mowy o obrażaniu się na ciebie ;-))

                        Żeby nie przeciągać dyskusji na tematy jak najbardziej subiektywne, bo ani ty ani
                        ja swojego zdania nie zmienimy, chcę tylko powiedzieć, że zgadzam się z tobą, iż
                        powrót MJ to fatalny pomysł.
                        I paradoksalnie - Ty, który go nie lubisz, chcesz żeby wrócił, żeby się zbłaźnił;
                        a ja, który go uwielbiam - życzyłbym sobie aby nie wracał, i żeby uniknął
                        spektakularnej porażki.

                        Pzdr,
                        LB
              • Gość: Wilt Moja odpowiedź IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 05.10.01, 15:03
                Gość portalu: Matt napisał(a):

                > Zgadzam sie z wypowiedzia apropo Wilt'a ale nie uwazam, zeby byl najlepszym
                > graczem w historii. W czasach kiedy gral byl znacznie wyzszy niz inni
                > zawodnicy. Dopiero pozniej konkurowal z "prawie rownymi" sobie.

                Uważaj (:-)) - na temat "Dlaczego Wilt był największy" mogę przynudzać w
                nieskończoność. Ale na razie spróbuję się streszczać (jeśli to w ogóle
                możliwe...).
                Chyba głównym elementem pecha, jaki miał Wilt co do percepcji swojej osoby,
                było minimalizowanie jego osiągnięć z uwagi na jego wzrost. Po pierwsze, nie
                jest nawet prawdą, że był w tym czasie największy; już przed nim - w 1955 - w
                lidze pojawił się 7 - stopowy Walter Dukes, a w 1962 grał Swede Halbrook
                (7'3''), którego przykład zresztą Wilt lubił przywoływać, kiedy zarzucano mu
                odnoszenie sukcesów dzięki wzrostowi - i Dukes i Halbrook niczego w koszykówce
                nie osiągnęli.
                Po drugie, sam wysoki wzrost nic nie daje; w niektórych sprawach pomaga, ale w
                innych przeszkadza; choćby przez problemy z koordynacją ruchów, jakie można
                zaobserwować u np. Shawna Bradleya czy naszej Dydek. Z reguły również im
                koszykarz wyższy, tym gorzej wykonuje rzuty z dystansu. Wiltowi należy się
                dodatkowo podziw właśnie za to, że potrafił pogodzić swoje parametry z
                niezwykłą skocznością, zwinnością i koordynacją ruchów - najlepsze jakie
                kiedykolwiek wystapiły u wysokiego gracza w NBA, nie ujmując Jabbarowi czy
                Olajuwonowi.
                Po trzecie, nigdy nie rozumiałem, tylko sam wysoki wzrost spośród tylu
                parametrów fizycznych jest uważany za czynnik minimalizujący osiągnięcia
                zawodnika. Czy sukcesy Iversona są pomniejszane dlatego, że łatwiej mu zdobywać
                punkty, "bo jest taki szybki" - czy byłbyś gotowy zbagatelizować osiągnięcia
                Jordana dlatego, że było mu łatwiej o wyczyny na parkiecie, mając w organiźmie
                jedynie 2% tłuszczu (inni wyczynowi sportowcy - 4%, przeciętny człowiek - ok.
                10%) i posiadając - czym zachwycali się fizjolodzy - układ kostno - mięśniowy
                wyjątkowo niepodatny na kontuzje? A przecież tak samo nie zdołaliby pozyskać
                tych przymiotów jak Wilt wzrostu bez odpowiednich genów.
                Po czwarte, kolejnym przykładem pecha Wilta jest to, że nawet gdyby argument o
                wzroście był słuszny, wciąż pozostawałoby dziwne, czemu przytaczano go tylko w
                odniesieniu do niego (i może jeszcze obecnie Shaqa, tu koncentrując się jednak
                bardziej na masie). Robertson i Magic Johnson byli największymi obrońcami
                swoich czasów, górującymi nad wszystkimi bezpośrednimi przeciwnikami. Również
                Bird i Duncan to gracze wyróżniający się wzrostem na swoich pozycjach - i
                również, żeby było śmieszniej, sam Jordan; dlatego kiedy przychodził do ligi,
                problemy z kryciem go mieli tak świetni, ale niżsi od niego defensorzy jak
                Dennis Johnson czy Joe Dumars. A jednak o żadnym z tych graczy nie mówiono
                nawet w 5% tyle co o Wilcie, że zawdzięcza swoje sukcesy wzrostowi.
                Na temat, czemu uważam, że to Wilt był największy, nawet pisząc skrótowo,
                musiałbym poświęcić osobny post. Może czas poruszyć ten temat - choć zdaję
                sobie sprawę, że spotkam się z krytyką przynajmniej 95% uczestników forum, dla
                których niemożliwe jest pomyślenie tak o kimś nie nazywającym się Jordan.

                Dobrze, tyle na razie starczy - jeszcze sobie pewnie podyskutujemy na yten
                > Jesli chodzi o usprawiedliwianie MJ to zle sie wyrazilem lub mnie nie
                > zrozumiano. Jego gra podobala mi sie bardziej u schylku kariery. Byl wtedy
                > niesamowicie wyrafinowany a jego powstrzymanie graniczylo z cudem. Jesli
                chodzi
                >
                > o statystyki to kiedy Bulls byli juz "potega" w playoffs zdobywal okolo 40
                pkt.
                >
                > Tego rekordu na razie nikt nie pobil. Nigdy nie zapomne serii z Knicks.

                No, ale nie tylko Jordan osiągał takie wyniki; rekordu z całego play off nie
                jestem pewien, ale 40, 6 pkt Westa z 1965 r. to jeden z najwyższych wyników, a
                jego 46, 3 pkt z finału Zachodu przeciw Baltimore w tym roku to rekord jednej
                serii. MJ miał natomiast najwyższą średnią kariery w play offs - ale gdyby w
                latach 60. był znany rzut za 3 (West) czy faule odgwizdywanoby choćby w
                przybliżony sposób tak surowo jak dziś (Chamberlain), to obaj ci panowie
                przewyższaliby pod tym wzgledem Jordana, mimo to, że w karierze występowali
                razem z o niebo lepszymi strzelcami (częściowo również ze sobą) niż MJ.

                > Nie ukrywam, ze za Lakers nigdy nie przepadalem. To oczywiscie nie oznacza,
                ze
                > nie cenie zawodnikow grajacych w tym klubie. Nigdy nie podobal mi sie styl
                gry
                > gwiazdorow LA.


                Jabbar rzucal hakiem a Magic powinien ze swoimi podaniami raczej
                >
                > grac w Globetrotters or sthing. To jest moje osobiste odczucie, raczej tego
                nie
                >
                > zmienie wiec mozemy ta kwestie pominac.

                To jak; nie podobają ci się haki w ogóle (to masz szczęście, bo obecnie w
                NBA zanikają), czy tylko patentowany sky - hook Kareema? Ale wiesz, trudno mieć
                do niego pretensje , że używał najtrudniejszego do powstrzymania i
                najsławniejszego zagrania w historii basketu; szczególnie, że zdobywał punkty
                nie tylko w ten sposób. Co od Magica; jedynym powodem krytyki efektowności gry
                jaki ja mogę sobie wyobrazić, jest to, że cierpi na tym jej skuteczność - jak
                oczywiście w przypadku Magica (w przeciwieństwie do choćby Maravicha czy
                obecnie J-Willa) nie było. A nie, jest inny powód: przecież jesteś fanem
                Knicks... ;-)

                > Jesli chodzi o kluby to bylem fanatycznym fanem NBA w latach 90tych. Wtedy
                > podobala mi sie gra Bulls, Knicks (Oakley,Mason,Starks,Ewing...) oraz Hawks
                > (D.Wilkins).
                >
                > Apropo D.Wilkins to wydaje mi sie, ze nie uwzglednienie go w grupie 50
                > najlepszych graczy wszechczasow bylo nie na miejscu. Byl o klase lepszy o
                > niektorych graczy wyroznionych w tej grupie, nie mowiac oczywiscie o
                aktualnych
                >
                > graczach :)
                >
                > W tej chwili podoba mi sie sklad Blazers. Jak zwykle rowniez kibicuje Knicks.
                >
                > Pozdrawiam i thanx za rzeczowa dyskusje.

                O Wilkinsie napiszę osobno - szczególnie, że i tak już się nie zmieszczę.
                Pzdr

                • Gość: Matt Re: Moja odpowiedź IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.01, 02:19
                  Apropo rzutow hakiem to zupelnie mi nie odpowiadaja, nevermind. Rzeczywiscie
                  jestem fanem Knicks i zdecydowanie wole koszykowke 'wschodnia'. W baskecie
                  zawsze najbardziej podobala mi sie obrona. Dotychczas byla to charakterystyczna
                  cecha druzyn ze wschodu ale czasy sie zmieniaja i zachod rowniez poprawil swe
                  wyniki w tej dziedzinie.

                  Sorry za krotka odp ale nie mam today juz sily na dluzsze pisanie.
                  Pozzdr.
                  • Gość: grek Re: Moja odpowiedź IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 09.10.01, 02:51
                    Kobe Bryant ma tepe oczy kretyna, co do tego nie ma watpliwosci- chyba, ze nie
                    widzieliscie wywiadow z nim.
                    Gdyby nie te monstrum ktorego kazdy sie boi (loncznie z sedziami) Bryant
                    przegralby rywalizjacje w finale w tym roku jak rowniez i rok temu.
                    Dodatkowo trener z duzym, za duzym respektem ...ktorego to respektu wlasnie
                    zabraklo 76'ers...
                    Co do Shaqa to ten jest uposledzony umyslowo i nei potrafi sklecic poprawnie
                    sesnownego zdania ... podobnie zreszta jak kobe.
                    Wiele ludzi krytykuje Iversona - ten chociaz mysli ... Carter - to samo.
                    Kobe = Jordan ? Juz bardziej Carter = Jordan. Jeszcze raz mowie gdyby nie
                    zabujczo silny sklad LA to Bryant osmieszylby sie a nie swiecil kolejne
                    mistrzostwo.
                    Wracajac do glownego tematu Jordana to niestety jeszcze nie w tym roku ... ale
                    jezeli zdrowie pozwoli i wzmocnia sklad to moze moze ... za dwa lata cos
                    osiagna, choc watpie ..
                    Prawda jest tak, ze teraz w NBA dominuje LA ze swoja paczka najwiekszych
                    wyjadaczy i burakow ligi (Horry, Harper, Fox, Shaq - juz 9 lat w NBA, Show - to
                    juz przegiecie, Scott i teraz jeszzce Richmond). Wiekszosc z nich byla burakami
                    juz po samym przyjsciu do NBA ..., a burak zostanie burakiem na zawsze, sloma z
                    botow zawsze wyjdzie, np. Harper- bandzior.
                    Uprzedzajac pytanie pana Witt'a odpowiem - tak, nie lubie LA i dlatego tak
                    wlasnie wyglada moja wypowiedz. Jednak wiele osob majacych do zespolow
                    obiektywny stosunek napewno sie ze mna zgodzi.
                    Pozdr.
                    Grek.
                    • Gość: Wilt Re: Moja odpowiedź IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 09.10.01, 10:10
                      Gość portalu: grek napisał(a):

                      > Kobe Bryant ma tepe oczy kretyna, co do tego nie ma watpliwosci- chyba, ze nie
                      > widzieliscie wywiadow z nim.
                      > Gdyby nie te monstrum ktorego kazdy sie boi (loncznie z sedziami)

                      Jasne. Sędziowie boją się nastukania przez Shaqa i dlatego LA zdobywają
                      mistrzostwa - jakie to poważne i prawdziwe...

                      Bryant
                      > przegralby rywalizjacje w finale w tym roku jak rowniez i rok temu.

                      A Shaq przegrałby bez Kobego. Każdy przegrałby bez kogoś, np. Jordan bez
                      Pippena, bo nikt nie jest w stanie zdobyć mistrzostwa w pojedynkę - i czego to do
                      cholery niby dowodzi?

                      > Dodatkowo trener z duzym, za duzym respektem ...ktorego to respektu wlasnie
                      > zabraklo 76'ers...

                      Taak - pewnie Jacksona też się sędziowie boją, a Larry Browna - nie. Właściwie
                      najlepiej byłoby zatrudnić jako trenera Tysona; czemu nikt jeszcze na to nie
                      wpadł?

                      > Co do Shaqa to ten jest uposledzony umyslowo i nei potrafi sklecic poprawnie
                      > sesnownego zdania ... podobnie zreszta jak kobe.

                      Shaq na pierwszym roku uniwersytetu miał najlepszą średnią ocen z wszystkich
                      koszykarzy i uzasadniając nadanie sobie przydomka "The Big Aristotle" potrafił
                      zacytować Arystotelesa z pamięci (potrafiłbyś, co?), a Kobe zdał egzamin SAT -
                      odpowiednik naszej matury - z wynikiem 1080 pkt; powyżej 1000 pkt przyjmują na
                      najlepsze amerykańskie uniwersytety. Ciekawe, jakie ty masz kwalifikacje umysłowe
                      (np. oceny z matury, jeśli ją zdałeś - o studiach nie śmiem wspominać), żeby
                      uważać ich za upośledzonych.

                      > Wiele ludzi krytykuje Iversona - ten chociaz mysli ... Carter - to samo.
                      > Kobe = Jordan ? Juz bardziej Carter = Jordan.

                      Nie lubię ani takich porównań, ani MJ, ale jeśli ktoś ma być jego następcą, to
                      największe szanse ma właśnie Kobe - przed McGradym. Carter, ze swoją kiepską
                      defensywą i nie dość uniwersalną grą (np. nie potrafi wystarczająco dobrze
                      podawać) nie ma na to realnych szans - może być co najwyżej następcą Wilkinsa.

                      Jeszcze raz mowie gdyby nie
                      > zabujczo silny sklad LA to Bryant osmieszylby sie a nie swiecil kolejne
                      > mistrzostwo.

                      Oczywiście. A Kobe nie miał absolutnie nic wspólnego z tym, ze skład jest
                      "zabujczo silny", jak to niezwykle ortograficznie ujmujesz - jego wkład, jako
                      czołowego SG w lidze, w ogóle nie miał tu żadnego znaczenia (szczególnie było to
                      widoczne w seriach z Kings i Spurs). Larry Bird też pewnie by się ośmieszał,
                      gdyby nie zabójczo silny skład Celtics...

                      > Wracajac do glownego tematu Jordana to niestety jeszcze nie w tym roku ... ale
                      > jezeli zdrowie pozwoli i wzmocnia sklad to moze moze ... za dwa lata cos
                      > osiagna, choc watpie ..
                      > Prawda jest tak, ze teraz w NBA dominuje LA ze swoja paczka najwiekszych
                      > wyjadaczy

                      Ale ZARZUT! Czy ty się dobrze czujesz? Zresztą nawet wg twojej porąbanej logiki
                      (wiek = zarzut) nie masz zupełnie racji, bo Lakers w tym sezonie będą mieli jedną
                      z najmłodszych, jeśli nie najmłodszą pierwszą "5" wśród czołowych zespołów (tylko
                      Fox powyżej 30 lat).

                      i burakow ligi (Horry, Harper, Fox, Shaq - juz 9 lat w NBA,

                      Straszne. 9 lat - fatalnie to o nim świadczy. Ciekawe, jak o Malonie świadczy
                      jego 17 sezonów, a o Jordanie, że chce wykroczyć poza te swoje niespełna 13.
                      Kretynizm czystej wody.

                      Show

                      Nie Show, tylko Shaw.

                      - to
                      >
                      > juz przegiecie, Scott i teraz jeszzce Richmond). Wiekszosc z nich byla burakami
                      >
                      > juz po samym przyjsciu do NBA ..., a burak zostanie burakiem na zawsze, sloma z
                      >
                      > botow zawsze wyjdzie,

                      Aha. Np. tobie wychodzi właśnie w tej chwili.

                      np. Harper- bandzior.

                      ???? Co to znowu za bzdury? Nb. Harper odchodzi z LA - ale to oczywiście nie
                      zmnienia idiotyczności zarzutu. A jeśli już kogoś w NBA nazywa się bandziorem, to
                      na ogół Iversona, którego wychwalasz (ja zresztą też go lubię, ale mówię jakie
                      panuja opinie).

                      > Uprzedzajac pytanie pana Witt'a odpowiem - tak, nie lubie LA i dlatego tak
                      > wlasnie wyglada moja wypowiedz.

                      Wygląda dennie; a zreszta wypowiedź to za duże słowo. To po prostu bluzg w stylu
                      "co kibol Wisły mówi o Legii i co kibol Legii mówi o Wiśle", tyle że przeniesiony
                      w realia NBA. Nie chcemy takich zwyczajów w dyskusjach o tej lidze i dlatego nie
                      będę więcej z tobą na tym poziomie dyskutował (moze nawet szkoda, ze nie
                      ograniczyłem się tylko do tego, niepotrzebnie odpowiadając na poszczególne twoje
                      "tezy").

                      Jednak wiele osob majacych do zespolow
                      > obiektywny stosunek napewno sie ze mna zgodzi.

                      Na to nie licz."Obiektywny"... Ha!

                      > Pozdr.
                      > Grek.

                      Niestety, bez pozdrowień.
                      • Gość: grek Re: Moja odpowiedź IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 09.10.01, 18:51
                        A wiec tak:

                        > > Kobe Bryant ma tepe oczy kretyna, co do tego nie ma watpliwosci- chyba, ze
                        > nie
                        > > widzieliscie wywiadow z nim.
                        > > Gdyby nie te monstrum ktorego kazdy sie boi (loncznie z sedziami)
                        >
                        > Jasne. Sędziowie boją się nastukania przez Shaqa i dlatego LA zdobywają
                        > mistrzostwa - jakie to poważne i prawdziwe...
                        -->Moze i sie nie boja (przynaje zle to ujalem, ale chyba nie powiesz, ze Shaq
                        gra czysto, wszystko co robi pod koszem jest na granicy gry faul.
                        >
                        > Bryant
                        > > przegralby rywalizjacje w finale w tym roku jak rowniez i rok temu.
                        >
                        > A Shaq przegrałby bez Kobego. Każdy przegrałby bez kogoś, np. Jordan bez
                        > Pippena, bo nikt nie jest w stanie zdobyć mistrzostwa w pojedynkę - i czego to
                        > do
                        > cholery niby dowodzi?
                        -->Dowodzi to tego, ze wieszkym szacunkiem nalezy dazyc Iversona niz Bryant'a.
                        Dlaczego ? Zapytaj sam siebie. Ciekawe czy Kobe z 76'ers takimi jakich mial
                        Iverson tyle by osiagnal ... szczegolnie bez Lynch'a.
                        > > Dodatkowo trener z duzym, za duzym respektem ...ktorego to respektu wlasni
                        > e
                        > > zabraklo 76'ers...
                        >
                        > Taak - pewnie Jacksona też się sędziowie boją, a Larry Browna - nie. Właściwie
                        >
                        > najlepiej byłoby zatrudnić jako trenera Tysona; czemu nikt jeszcze na to nie
                        > wpadł?
                        -->Zalosna odpowiedz. Chyba juz sie nabuzowales za bardzo. Nie jest tajemnica, ze
                        Jackson ma ogomny wplyw na prace sedziow, zdecydowanie wieksza niz Brown.
                        > > Co do Shaqa to ten jest uposledzony umyslowo i nei potrafi sklecic poprawn
                        > ie
                        > > sesnownego zdania ... podobnie zreszta jak kobe.
                        >
                        > Shaq na pierwszym roku uniwersytetu miał najlepszą średnią ocen z wszystkich
                        > koszykarzy i uzasadniając nadanie sobie przydomka "The Big Aristotle" potrafił
                        > zacytować Arystotelesa z pamięci (potrafiłbyś, co?), a Kobe zdał egzamin SAT -
                        > odpowiednik naszej matury - z wynikiem 1080 pkt; powyżej 1000 pkt przyjmują na
                        > najlepsze amerykańskie uniwersytety. Ciekawe, jakie ty masz kwalifikacje umysło
                        > we
                        > (np. oceny z matury, jeśli ją zdałeś - o studiach nie śmiem wspominać), żeby
                        > uważać ich za upośledzonych.
                        -->Nie potrzebnie mnie obrazasz. Dla mnie nie maja znaczenia egzaminy tylko to co
                        widze. Czlowieku- to, ze np. Ty wykoles sie wszystkiego o NBA loncznie ze
                        statystykami z przed 30 lat niczego nie dowodzi.
                        > > Wiele ludzi krytykuje Iversona - ten chociaz mysli ... Carter - to samo.
                        > > Kobe = Jordan ? Juz bardziej Carter = Jordan.
                        >
                        > Nie lubię ani takich porównań, ani MJ, ale jeśli ktoś ma być jego następcą, to
                        >
                        > największe szanse ma właśnie Kobe - przed McGradym. Carter, ze swoją kiepską
                        > defensywą i nie dość uniwersalną grą (np. nie potrafi wystarczająco dobrze
                        > podawać) nie ma na to realnych szans - może być co najwyżej następcą Wilkinsa.
                        -->Ja takze nie lubie porownan. Jednak mialem na celu wykazanie, ze bardziej
                        Carter kojazy mi sie z Jordanem niz Kobe.
                        > Jeszcze raz mowie gdyby nie
                        > > zabujczo silny sklad LA to Bryant osmieszylby sie a nie swiecil kolejne
                        > > mistrzostwo.
                        >
                        > Oczywiście. A Kobe nie miał absolutnie nic wspólnego z tym, ze skład jest
                        > "zabujczo silny", jak to niezwykle ortograficznie ujmujesz - jego wkład, jako
                        > czołowego SG w lidze, w ogóle nie miał tu żadnego znaczenia (szczególnie było t
                        > o
                        > widoczne w seriach z Kings i Spurs). Larry Bird też pewnie by się ośmieszał,
                        > gdyby nie zabójczo silny skład Celtics...
                        -->Znowu nie potrzebnie mnie obrazasz wytykajac bledy ortoraficzne, jakie to ma
                        znaczenie ?>. A jezeli chodzi o Kobe to jest przeceniany i to staram sie glownie
                        wykazac, a ta opinie poteguje to, ze ciagle wygrywa, ze swoim zabojczo silnym
                        team'em. To, ze go osobiscie nie lubie to inna sprawa.
                        Nie wiem jak byloby z Larry Birdem.
                        > > Wracajac do glownego tematu Jordana to niestety jeszcze nie w tym roku ...
                        > ale
                        > > jezeli zdrowie pozwoli i wzmocnia sklad to moze moze ... za dwa lata cos
                        > > osiagna, choc watpie ..
                        > > Prawda jest tak, ze teraz w NBA dominuje LA ze swoja paczka najwiekszych
                        > > wyjadaczy
                        >
                        > Ale ZARZUT! Czy ty się dobrze czujesz? Zresztą nawet wg twojej porąbanej logik
                        > i
                        > (wiek = zarzut) nie masz zupełnie racji, bo Lakers w tym sezonie będą mieli jed
                        > ną
                        > z najmłodszych, jeśli nie najmłodszą pierwszą "5" wśród czołowych zespołów (tyl
                        > ko
                        > Fox powyżej 30 lat).
                        -->Dla mnie nie ma znaczenia wiek. Chodzi o ten styl gry i zachowanie sie na
                        parkiecie (np. Bryant'owi udzielilo sie to po pierwszym sezonie) - wyjadacze....
                        > i burakow ligi (Horry, Harper, Fox, Shaq - juz 9 lat w NBA,
                        >
                        > Straszne. 9 lat - fatalnie to o nim świadczy. Ciekawe, jak o Malonie świadczy
                        > jego 17 sezonów, a o Jordanie, że chce wykroczyć poza te swoje niespełna 13.
                        > Kretynizm czystej wody.
                        --> ...i buraki. To "juz 9 lat w NBA" mialo znaczyc, ze o 9 lat za dlugo. Co do
                        Malone'a to juz dawno powinien zakonczyc kariere.
                        > Show
                        >
                        > Nie Show, tylko Shaw.
                        -->Tak, przejezyczenie, najmocniej przepraszam.
                        > - to
                        > >
                        > > juz przegiecie, Scott i teraz jeszzce Richmond). Wiekszosc z nich byla bur
                        > akami
                        > >
                        > > juz po samym przyjsciu do NBA ..., a burak zostanie burakiem na zawsze, sl
                        > oma z
                        > >
                        > > botow zawsze wyjdzie,
                        >
                        > Aha. Np. tobie wychodzi właśnie w tej chwili.
                        -->Bezsens, nie mam zamiaru nawet tego komentowac.
                        > np. Harper- bandzior.
                        >
                        > ???? Co to znowu za bzdury? Nb. Harper odchodzi z LA - ale to oczywiście nie
                        > zmnienia idiotyczności zarzutu. A jeśli już kogoś w NBA nazywa się bandziorem,
                        > to
                        > na ogół Iversona, którego wychwalasz (ja zresztą też go lubię, ale mówię jakie
                        > panuja opinie).
                        -->Harper zawsze cwaniakowal. Nigdy go nie lubilem za kretynskie pogaduszki i
                        prowokacje na boisku. Iverson ? Moze poza boiskiem jest za takiego uwazany, ale
                        to bzdura. U czarnych to poprostu sposob bycia - kazdy z nich chce byc jak
                        gangster, a przynajmniej tak wygladac...
                        > > Uprzedzajac pytanie pana Witt'a odpowiem - tak, nie lubie LA i dlatego tak
                        >
                        > > wlasnie wyglada moja wypowiedz.
                        >
                        > Wygląda dennie; a zreszta wypowiedź to za duże słowo. To po prostu bluzg w sty
                        > lu
                        > "co kibol Wisły mówi o Legii i co kibol Legii mówi o Wiśle", tyle że przeniesio
                        > ny
                        > w realia NBA. Nie chcemy takich zwyczajów w dyskusjach o tej lidze i dlatego ni
                        > e
                        > będę więcej z tobą na tym poziomie dyskutował (moze nawet szkoda, ze nie
                        > ograniczyłem się tylko do tego, niepotrzebnie odpowiadając na poszczególne twoj
                        > e
                        > "tezy").
                        -->Kolejny bezsens. Jakcy kibole ? Cos Ci sie pomieszalo. Czlowieku, pogodz sie z
                        tym, ze nie zawsze kazdy musi sie z Toba zgadzac. Forma - bluzg ? - phi, zastanow
                        sie co mowisz. Wlasnie, nie powiniennes dac sie sprowokowac. Ah i jeszcze to-
                        "Nie chcemy takich zwyczajów w dyskusjach o tej lidze" - ogarnia mnie pusty
                        smiech, a kimze Ty jestes na tym forum ?:>
                        > Jednak wiele osob majacych do zespolow
                        > > obiektywny stosunek napewno sie ze mna zgodzi.
                        >
                        > Na to nie licz."Obiektywny"... Ha!
                        -->A jednak na to wlasnie licze.
                        > > Pozdr.
                        > > Grek.
                        >
                        > Niestety, bez pozdrowień.
                        -->A ja pozdrawiam ponownie, przynajmniej w moim przyapdku pozdrowienia sa dla
                        wszystkich na forum.
                        • Gość: Wilt Re: Moja odpowiedź IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 10.10.01, 11:32
                          Gość portalu: grek napisał(a):

                          Człowieku, tłumaczyłem ci, ze nie chcę z tobą polemizować. Wprawdzie podniosłeś
                          nieco poziom swojej wypowiedzi w porównaniu do poprzedniej, próbując (choć
                          nieporadnie) usprawiedliwić zawarte w tamtej bzdury, ale to wciąż niewiele.
                          Dlatego odpowiem - ale skrótowo.
                          Nie kułem się niczego, a tym bardziej wszystkiego o NBA. Może ty musisz się
                          wszystkiego kuć - mnie pewne rzeczy same wchodzą do głowy.
                          Narzekasz, że cię obrażam, samemu obrażając zarówno mnie, jak i czołowych graczy
                          NBA. Mało przekonujące.
                          Shaq, ze swoim niezwykłym połączeniem siły i szybkości, jest uważany za
                          najtrudniejszego do sędziowania koszykarza - po prostu sędziom czasem trudno
                          ocenić, czy to on faulował czy jego faulowano. Ale odjąwszy ten margines błędu,
                          nie jest traktowany bardziej ulgowo niz inne supergwiazdy NBA, włącznie z
                          Iversonem; a jeśli chcesz zobaczyć naprawdę superulgowe traktowanie, poczekaj na
                          powrót Jordana.
                          Iverson jest świetny, ale Kobe jest jeszcze lepszy; przewyższa go w defensywie,
                          jest bardziej kompletnym graczem, o o niebo lepszych warunkach fizycznych. Akurat
                          w tym, ze na miejscu Iversona nie poradziłby sobie tak samo dobrze, masz rację;
                          poradziłby sobie lepiej. Natomiast Answer na miejscu Kobego nie poradziłby sobie
                          w ogóle, bo nie byłby zdolny do dzielenia się piłką ze Shaqiem.
                          Wiara w to, że Phil Jackson ustawia sędziów jak chce, jest przykładem naiwności,
                          jesli nie głupoty. O podobnej spiskowej teorii dziejów w NBA mówi czasem tylko
                          George Karl; i słusznie jest za to wyśmiewany. Nb. jeśli wiesz cokolwiek o NBA,
                          to powinieneś zauważyć, ze Jackson prawie cały czas pozostaje spokojny i nie
                          rozmawia z sędziami, więc niby jak ma na nich wpływać? Pewnie telepatycznie...
                          Przyparty do muru rzeczowymi argumentami twierdzisz, że to po prostu jakieś
                          wrażenie, jak w przypadku inteligencji Kobego czy rzekomego bandziorstwa
                          Harpera,nie potrafiąc przytoczyć kontrargumentów. A nie, przepraszam:
                          usprawiedliwiasz Iversona (zresztą niepotrzebnie, bo ja go nie oskarżam), że lubi
                          zachowywać się jak gangster, bo "każdy czarny ma taki sposób bycia". Super
                          argument, sensowny i nierasistowski, nie ma co... A Kobe, Ray Allen i cała
                          większość Murzynów zachowującyh się inaczej to pewnie przemalowane białasy? Co do
                          Harpera, kolejny "wspaniały" argument; że jest mistrzem prowokacji na boisku.
                          Otóż może co najwyżej być wicemistrzem, bo mistrzami w tym zakresie są Payton i
                          Jordan - ich też uważasz za gangsterów?
                          O c. d. totalnych nonsensów związanych z wiekiem, stażem w NBA czy "wyjadactwem"
                          graczy Lakers nawet nie będę wspominać. Wygląda po prostu na to, że fakt, że
                          jakiś zawodnik gra w Lakers odbiera ci wszelką zdolność racjonalnego myślenia na
                          jego temat i jesteś w stanie napisac o nim każdą oszczerczą bzdurę. Poćwicz sobie
                          hipotetycznie taką sytuację; co byś myślał o Iversonie gdyby grał w LA. Może pół
                          na pół - idol/burak, który nigdy nie powinien zagrać w NBA?
                          I właśnie takie myślenie - gracze przeciwnika to z założenia debile i szmaty -
                          jest charakterystyczne dla kiboli i razem z używanym językiem cię do nich
                          upodabnia. Dlatego nie ma co rżnąć głupa; jeśli masz wątpliwości, poczytaj sobie
                          to forum i porównaj ton co postów o polskiej lidze z serii "X to k..." i o NBA -
                          do których ci na razie bliżej. Bo jeśli będziesz dalej wyrażał się tak jak w
                          swoim pierwszym poście, to ja, LB i wielu innych po prostu nie zechcemy z tobą
                          rozmawiać - to oczywiście jedyna dostępna sankcja - chyba że w tym celu, aby ci
                          nawrzucać. Przemyśl to.
                          P.S. Od nikogo nie wymagam znajomości graczy sprzed aż 30 lat, ale jeśli piszesz
                          "nie wiem jak by to było z Larry Birdem", widać nie orientując się kto to był i
                          jakie miał znaczenie dla swojego zespołu, to naprawdę podszkol się przed dalszym
                          wypowiadaniem, bo tylko się kompromitujesz.
                          • Gość: grek- Re: Moja odpowiedź IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 10.10.01, 19:50
                            Na poczatek gratuluje elokwencji, Twoja (skrotowa odpowiedz) przerodzila sie w
                            nauki mentora.
                            Te bzdety o podniesieniu przeze mnie poziomu dyskusji to, hm... sam nie wiem jak
                            to nazwac. Chcialby, Ci tylko przypomniec, ze nie jestes moim profesorem, a ja
                            nie jestem Twoim uczniem i nie jestes tutaj zeby mnie strofowac.
                            Co do Shaq'a to, oczywsicie niezwykle trudny do sedziowania, jednak nadal uwazam,
                            ze jest traktowany zbyt ulgowo. Chetnie zobaczylbym Kobe'ego w roli Iversona i
                            nadal uwazam, ze nie poradzilby sobie lepiej. Dla mnie osobiscie lepszym obronca
                            jest Iverson, powolujac sie chociazby na tak czesto przytaczane przez Ciebie
                            statystyki, pierwsze miejsce w klasyfikacji przechwytow ponad (2,5) na mecz.
                            Oczywiscie Jacson jest spokojny ale tylko pozornie. Brown ? On jest jak
                            dobroduszny dziadzius :) Zreszta chyba nie powiesz mi, ze nie zauwazyles jak
                            Jacson wykrzykuje sedziom do ucha, i gdzie ten jego spokoj ? To, ze przytoczyles
                            mi wyniki matury w przypadku Bryant'a i zasloniles sie Iversonem w przypadku
                            Harpera wcale nie przyparlo mnie do muru, odpowiedzialem Ci na to, przeczytaj
                            uwaznie, nie mam zamaru sie powtarzac. Zreszta co do pana niezwykle eleganckiego
                            poza boiskiem Harpera, to moze lepiej to zostawmy. W tej sprawie nie ma prawa byc
                            kompromisu. Podobnie zreszta z wyjadactwem... Przynajmniej ja nie zamierzam
                            zmieniac zdania.
                            Czytajac Twoja zalosna ironie o "wcale nie rasitowskim argumencie" naprawde
                            troche mnie zatkalo. Coz, ja ani nie okazalem niecheci wobec czarnych, ani co
                            wiecej nie stwierdzilem co sadze o ich specyficznym sposobie bycia, wiec gdzie tu
                            rasizm ?. Porownojesz mnie do kiboli z polskiej ligi i piszesz o zaslepieniu
                            niechecia do LA. Moim zdaniem powieniennes raczej sam zastanowic sie czy to Tobie
                            ciagle bronienie druzyny LA czegos nie zaslepia.
                            Ps. Nie wysuwaj za daleko idacych wnioskow. Ja w przeciwienstwie do Ciebie wole
                            powieidzec za malo niz za duzo. Wiem kim byl dla Boston Celtics Larry Bird jednak
                            potaktowalem to jako Twoja prowokacje i nie mialo wiekszego znaczenia dla
                            dyskusji.



                            Gość portalu: Wilt napisał(a):

                            > Gość portalu: grek napisał(a):
                            >
                            > Człowieku, tłumaczyłem ci, ze nie chcę z tobą polemizować. Wprawdzie podniosłe
                            > ś
                            > nieco poziom swojej wypowiedzi w porównaniu do poprzedniej, próbując (choć
                            > nieporadnie) usprawiedliwić zawarte w tamtej bzdury, ale to wciąż niewiele.
                            > Dlatego odpowiem - ale skrótowo.
                            > Nie kułem się niczego, a tym bardziej wszystkiego o NBA. Może ty musisz się
                            > wszystkiego kuć - mnie pewne rzeczy same wchodzą do głowy.
                            > Narzekasz, że cię obrażam, samemu obrażając zarówno mnie, jak i czołowych grac
                            > zy
                            > NBA. Mało przekonujące.
                            > Shaq, ze swoim niezwykłym połączeniem siły i szybkości, jest uważany za
                            > najtrudniejszego do sędziowania koszykarza - po prostu sędziom czasem trudno
                            > ocenić, czy to on faulował czy jego faulowano. Ale odjąwszy ten margines błędu,
                            >
                            > nie jest traktowany bardziej ulgowo niz inne supergwiazdy NBA, włącznie z
                            > Iversonem; a jeśli chcesz zobaczyć naprawdę superulgowe traktowanie, poczekaj n
                            > a
                            > powrót Jordana.
                            > Iverson jest świetny, ale Kobe jest jeszcze lepszy; przewyższa go w defensywie
                            > ,
                            > jest bardziej kompletnym graczem, o o niebo lepszych warunkach fizycznych. Akur
                            > at
                            > w tym, ze na miejscu Iversona nie poradziłby sobie tak samo dobrze, masz rację;
                            >
                            > poradziłby sobie lepiej. Natomiast Answer na miejscu Kobego nie poradziłby sobi
                            > e
                            > w ogóle, bo nie byłby zdolny do dzielenia się piłką ze Shaqiem.
                            > Wiara w to, że Phil Jackson ustawia sędziów jak chce, jest przykładem naiwnośc
                            > i,
                            > jesli nie głupoty. O podobnej spiskowej teorii dziejów w NBA mówi czasem tylko
                            > George Karl; i słusznie jest za to wyśmiewany. Nb. jeśli wiesz cokolwiek o NBA,
                            >
                            > to powinieneś zauważyć, ze Jackson prawie cały czas pozostaje spokojny i nie
                            > rozmawia z sędziami, więc niby jak ma na nich wpływać? Pewnie telepatycznie...
                            > Przyparty do muru rzeczowymi argumentami twierdzisz, że to po prostu jakieś
                            > wrażenie, jak w przypadku inteligencji Kobego czy rzekomego bandziorstwa
                            > Harpera,nie potrafiąc przytoczyć kontrargumentów. A nie, przepraszam:
                            > usprawiedliwiasz Iversona (zresztą niepotrzebnie, bo ja go nie oskarżam), że lu
                            > bi
                            > zachowywać się jak gangster, bo "każdy czarny ma taki sposób bycia". Super
                            > argument, sensowny i nierasistowski, nie ma co... A Kobe, Ray Allen i cała
                            > większość Murzynów zachowującyh się inaczej to pewnie przemalowane białasy? Co
                            > do
                            > Harpera, kolejny "wspaniały" argument; że jest mistrzem prowokacji na boisku.
                            > Otóż może co najwyżej być wicemistrzem, bo mistrzami w tym zakresie są Payton i
                            >
                            > Jordan - ich też uważasz za gangsterów?
                            > O c. d. totalnych nonsensów związanych z wiekiem, stażem w NBA czy "wyjadactwe
                            > m"
                            > graczy Lakers nawet nie będę wspominać. Wygląda po prostu na to, że fakt, że
                            > jakiś zawodnik gra w Lakers odbiera ci wszelką zdolność racjonalnego myślenia n
                            > a
                            > jego temat i jesteś w stanie napisac o nim każdą oszczerczą bzdurę. Poćwicz sob
                            > ie
                            > hipotetycznie taką sytuację; co byś myślał o Iversonie gdyby grał w LA. Może pó
                            > ł
                            > na pół - idol/burak, który nigdy nie powinien zagrać w NBA?
                            > I właśnie takie myślenie - gracze przeciwnika to z założenia debile i szmaty -
                            >
                            > jest charakterystyczne dla kiboli i razem z używanym językiem cię do nich
                            > upodabnia. Dlatego nie ma co rżnąć głupa; jeśli masz wątpliwości, poczytaj sobi
                            > e
                            > to forum i porównaj ton co postów o polskiej lidze z serii "X to k..." i o NBA
                            > -
                            > do których ci na razie bliżej. Bo jeśli będziesz dalej wyrażał się tak jak w
                            > swoim pierwszym poście, to ja, LB i wielu innych po prostu nie zechcemy z tobą
                            > rozmawiać - to oczywiście jedyna dostępna sankcja - chyba że w tym celu, aby ci
                            >
                            > nawrzucać. Przemyśl to.
                            > P.S. Od nikogo nie wymagam znajomości graczy sprzed aż 30 lat, ale jeśli pisze
                            > sz
                            > "nie wiem jak by to było z Larry Birdem", widać nie orientując się kto to był i
                            >
                            > jakie miał znaczenie dla swojego zespołu, to naprawdę podszkol się przed dalszy
                            > m
                            > wypowiadaniem, bo tylko się kompromitujesz.

                            • Gość: Wilt Re: Moja odpowiedź IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 15.10.01, 12:53
                              Gość portalu: grek- napisał(a):

                              > Na poczatek gratuluje elokwencji, Twoja (skrotowa odpowiedz)

                              Wybacz, tak już jest z moimi postami - sam możesz sprawdzić, że te "nieskrótowe"
                              są jeszcze dłuższe.

                              przerodzila sie w
                              > nauki mentora.
                              > Te bzdety o podniesieniu przeze mnie poziomu dyskusji to, hm... sam nie wiem ja
                              > k
                              > to nazwac. Chcialby, Ci tylko przypomniec, ze nie jestes moim profesorem, a ja
                              > nie jestem Twoim uczniem i nie jestes tutaj zeby mnie strofowac.

                              Uściślijmy - jestem tu po to, żeby pisać, co tylko mi się żywnie podoba - i tak
                              czynię, w przeciwieństwie do ciebie, w granicach przyjętych norm. Mieści się w
                              tym również strofowanie, gdy tylko uznam to za konieczne - i ty mi tego nie
                              zabronisz, choć oczywiście może ci się to nie podobać. Ludzka rzecz, że wolałbyś,
                              aby nawet bzdury bez sensu w stylu "koszykarze Lakers to upośledzeni umysłowo
                              wyjadacze" spotykały się jedynie z aplauzem po prostu dlatego, że są twoje;
                              przykro mi, ale tak nie jest.

                              > Co do Shaq'a to, oczywsicie niezwykle trudny do sedziowania, jednak nadal uwaza
                              > m,
                              > ze jest traktowany zbyt ulgowo. Chetnie zobaczylbym Kobe'ego w roli Iversona i
                              > nadal uwazam, ze nie poradzilby sobie lepiej. Dla mnie osobiscie lepszym obronc
                              > a
                              > jest Iverson, powolujac sie chociazby na tak czesto przytaczane przez Ciebie
                              > statystyki, pierwsze miejsce w klasyfikacji przechwytow ponad (2,5) na mecz.

                              Prechwyty to tylko jeden z elementów obrony. O tym, że Kobe jest nieporównanie
                              lepszym defensorem od Iversona świadczy fakt, że był - i będzie - wybierany do
                              All - NBA Defensive Teams, podczas gdy Allen - ani razu. To zresztą nie wina
                              Iversona; budowę ma taką, że może skutecznie kryć najwyżej rozgrywających.
                              Natomiast co do innych porównań; Kobe lepszy był w asystach, zbiórkach i blokach
                              (tu znowu można powiedzieć, że dobre rezultaty Allenowi w dwóch ostatnich
                              kategoriach uniemożliwia drobna budowa, ale z drugiej strony, znakomicie ułatwia
                              przechwyty) - a analiza celności z gry i liczby oddawanych rzutów wykazuje dość
                              jasno, że gdyby Kobe nie musiał dzielić się piłką z Shaqiem, strzelcem circa 2
                              razy lepszym od kogokolwiek z partnerów Iversona - to on zdobyłby koronę króla
                              strzelców. Jak już mówiłem, Kobe jest po prostu jeszcze lepszy i bardziej
                              kompletny od Iversona - to mniej więcej różnica typu West - Gervin (choć tu
                              proporcja wzrostu jest odwrotna). Jeśli interesują cię takie wypowiedzi, możesz
                              sobie jeszcze poczytać analizy ze stron amerykańskich; choć to Iverson był MVP
                              sezonu, Meczu Gwiazd i królem strzelców, a na percepcję Kobego wpłynęły
                              negatywnie spory z Shaqiem, już w minionym sezonie mniej więcej tyle samo
                              komentatorów uznawało obu za najlepszych SG, a prognozy na następny są jasne - to
                              Kobe będzie najlepszy.
                              A ty, oprócz innych moich argumentów, nie odpowiedziałeś i na ten; jak Iverson
                              poradziłby sobie na miejscu Kobego? Przecież w żaden sposób nie dogadałby się ze
                              Shaqiem i wszystko skończyłoby się implozją zespołu.

                              > Oczywiscie Jacson jest spokojny ale tylko pozornie. Brown ? On jest jak
                              > dobroduszny dziadzius :)

                              No to ja też twierdzę, że Brown jest "spokojny, ale tylko pozornie". I co -
                              wielki sens ma takie przerzucanie się emocjonalnie zabarwionymi ogólnikami nie
                              znajdującymi pokrycia w faktach?

                              Zreszta chyba nie powiesz mi, ze nie zauwazyles jak
                              > Jacson wykrzykuje sedziom do ucha, i gdzie ten jego spokoj ?

                              Rzeczywiście; odezwał się w życiu do sędziego - to znaczy, że już nie może być
                              nazwany spokojnym... Tak, ale obawiam się, że i Brown i Lenny Wilkens co jakiś
                              czas się odzywają. Zgodny z tym zabójczo logicznym rozumowaniem wniosek; nie ma
                              już w NBA spokojnego coacha - chyba, że ty potrafisz jakiegoś wskazać. Zamiast
                              cały czas szafować ogólnikami, raz powiedz konkretnie; której to rywalizacji
                              wynik wypaczyły interwencje Jacksona, że się tak na nie uskarżasz?

                              To, ze przytoczyle
                              > s
                              > mi wyniki matury w przypadku Bryant'a i zasloniles sie Iversonem w przypadku
                              > Harpera wcale nie przyparlo mnie do muru, odpowiedzialem Ci na to, przeczytaj
                              > uwaznie, nie mam zamaru sie powtarzac. Zreszta co do pana niezwykle eleganckieg
                              > o
                              > poza boiskiem Harpera, to moze lepiej to zostawmy. W tej sprawie nie ma prawa b
                              > yc
                              > kompromisu. Podobnie zreszta z wyjadactwem... Przynajmniej ja nie zamierzam
                              > zmieniac zdania.

                              Nie odpowiedziałeś, poza ogólnikami, które zresztą (patrz wyżej) ponawiasz. A
                              nie zmieniaj sobie zdania, nie zmieniaj - uświadom sobie tylko, że nie jest
                              podbudowane jakąkolwiek rzeczową argumentacją.

                              > Czytajac Twoja zalosna ironie o "wcale nie rasitowskim argumencie" naprawde
                              > troche mnie zatkalo. Coz, ja ani nie okazalem niecheci wobec czarnych, ani co
                              > wiecej nie stwierdzilem co sadze o ich specyficznym sposobie bycia, wiec gdzie
                              > tu
                              > rasizm ?.

                              Stary, jeżeli sądzisz, że rasizmem są jedynie teksty w stylu "te czarnuchy
                              zachowują się jak gangsterzy", a "czarni zachowują się jak gangsterzy" już nie
                              (ten sam podstawowy element - kwalifikacja podług rasy), to jesteś po prostu
                              zapóżniony o jakieś 50 lat. Nie zamierzam na ten temat napisać już ani słowa; po
                              prostu zapytaj kogoś z USA, jak się u nich ocenia podobne stwierdzenia. No i
                              oczywiście nie odniosłeś się do faktu, że większość graczy NBA wcale nie
                              zachowuje się jak gangsterzy, więc twoje usprawiedliwienia Iversona (przypominam
                              - niepotrzebne) nie mają i z tego punktu widzenia żadnego sensu.

                              Porownojesz mnie do kiboli z polskiej ligi i piszesz o zaslepieniu
                              > niechecia do LA. Moim zdaniem powieniennes raczej sam zastanowic sie czy to Tob
                              > ie
                              > ciagle bronienie druzyny LA czegos nie zaslepia.

                              "Tobie ciągle bronienie drużyny LA czegos nie zaslepia"? Po przedarciu się przez
                              gramatykę tego zdania mam jedno proste pytanie: zechciej mi wskazać przyklady
                              mojego zaślepienia analogiczne do twojego; np. kiedy to pisałem, że nawet
                              najbardziej przeze mnie nielubiany gracz jest upośledzony umysłowo.

                              > Ps. Nie wysuwaj za daleko idacych wnioskow. Ja w przeciwienstwie do Ciebie wole
                              >
                              > powieidzec za malo niz za duzo.

                              Nie martw się, powiedziałeś całkiem sporo. To, że Shaq i Kobe są upośledzeni
                              umysłowo, to dla ciebie "za mało"? Zapewne żeby uznać, że powiedziałeś za dużo,
                              musiałbyś użyć w odniesieniu do nich całkiem sporej liczby słów na "k", "p" i
                              "ch".

                              Wiem kim byl dla Boston Celtics Larry Bird jedn
                              > ak
                              > potaktowalem to jako Twoja prowokacje i nie mialo wiekszego znaczenia dla
                              > dyskusji.

                              Nie miało większego znaczenia dla dyskusji to, że ukazałem na przykładzie, że
                              argument o tym, że Kobe nie zdobyłby mistrzostwa bez Shaqa jest bezsensowny?
                              Chyba jednak masz za wąskie rozumienie tego, co jest istotne dla dyskusji - w
                              przeciwieństwie do rozumienia prowokacji, które masz stanowczo za szerokie;` na
                              twoim miejscu, człowieka który rozpoczyna swoje wypowiedzi od nazwania
                              nielubianych przez siebie graczy upośledzonymi, byłbym ostrożniejszy w szafowaniu
                              tym drugim terminem.
                              • Gość: grek Re: Moja odpowiedź IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 18.10.01, 19:08
                                Po przeczytaniu tego stracilem juz wszelkie nadzieje na to ze kiedykolwiek
                                bedziesz w stanie przyznac komus innemu racje nawet w najmniejszej sprawie.
                                Wydaje mi sie zreszta, ze kazdy po przeczytaniu Twoich i moich postow bedzie w
                                stanie sam okreslic ktory z nas jest bardziej zaslepiony w swoich poogladach.
                                Nie mam zamiaru odpowiadac na poszczegolne watki, bo wiem, ze i tak nic to nie
                                da. Ty "rzucasz sie" jak by Cie tu ktos atakowal, a Twoje wypowiedzi prowokoja
                                i zmuszaja mnie do tlomaczenia sie. Szczerze mowiac nie mam juz na to sily, ani
                                ochoty.
                                Ah, i sprawa najwazniejsza, ktorej zostawic nie moge.
                                Cyt. "U czarnych to poprostu sposob bycia - kazdy z nich chce byc jak
                                gangster, a przynajmniej tak wygladac..."
                                Moze zechcesz mi wyjasnic, gdzie w tym zdaniu objawily sie moje rasistowskie
                                poglady ? Jasne, ze nigdzie. Jednak Ty zapewne zaprzeczysz, ze to co napisales
                                to wlasnie to co mi tak czesto zarzucasz. Mianowicie jest to bzdura nie poparta
                                zadnymi argumentami i waskie rozumienie zagadnienia ....
                                No, nic wypada mi jedynie pozdrowic i sie pozegnac.
                                Grek.
              • Gość: mc mike Re: Jordan Ponownie w NBA IP: 193.0.117.* 24.10.01, 10:53
                Jordan jest wielki
            • Gość: Marks Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.atj.pl 23.10.01, 16:58
              Ty stary ty chyba nie wiesz co mowisz tweirdzac ze Jordan gral w klubie, gdzie
              tylko on byl dobry. A Pippen - moze slaby byl/jest? A rodman, zawsze bylo te 10
              zbiorek na mecz, a B.J Armstrong, Kukoc. Zastanow sie co mowisz!!! A nawet jak
              (niech bedzie po twojemu chociaz nie jest) to nie odnosili po 30 zwyciest bo by
              sie do playoff nie dostali, raz mieli bodajze bilans 72:10. Znawca sie znalazl
              • Gość: Wilt Re: Jordan Ponownie w NBA IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 26.10.01, 17:32
                Gość portalu: Marks napisał(a):

                > Ty stary ty chyba nie wiesz co mowisz tweirdzac ze Jordan gral w klubie, gdzie
                > tylko on byl dobry. A Pippen - moze slaby byl/jest? A rodman, zawsze bylo te 10
                >
                > zbiorek na mecz, a B.J Armstrong, Kukoc. Zastanow sie co mowisz!!! A nawet jak
                > (niech bedzie po twojemu chociaz nie jest) to nie odnosili po 30 zwyciest bo by
                >
                > sie do playoff nie dostali, raz mieli bodajze bilans 72:10. Znawca sie znalazl

                Chłopcze, mam propozycję... a nawet dwie:
                a) najpierw naucz się tzw. czytania ze zrozumieniem; wtedy pojmiesz, co pisałem
                (że Jordan sam nic nie osiągnął w play off, że Bulls wtedy odnosili nawet 30
                zwycięstw, że sukcesy zaczęły się dopiero kiedy przyszli Pippen czy Grant -
                gracze dobrzy, ale nie supergwiazdy jak on),
                b) a potem naucz się takich elementariów o NBA jak to, że awans do play off nie
                zalezy od osiągnięcia jakiegoś progu zwycięstw, tylko od rozkładu sił w
                konferencji; dlatego Bulls mogli swego czasu awansować z ostatniego miejsca z
                niewiele ponad 30 zwycięstwami,
                A potem dopiero ewentualnie możemy podyskutować.

                P.S. Ten nick to od Karola Marksa, Seana Marksa czy może braci Marx?
        • Gość: śp_BAS Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.bielsko.dialog.net.pl 19.10.01, 08:47
          Gość portalu: Czarus napisał(a):

          > Jeszcze raz ja. Nie wiem jak inni ale ja tak jak większość fanów koszykówki
          > cieszę się że Michael Jordan wraca do gry. Na pewno nie będzie to już ten sam
          > Michael jak na początku a nawet nie ten sam co po pierwszym powrocie, ale
          > jeżeli ktoś jest w stanie w tym wieku jeszcze czegoś dokonać to tylko ON.
          > Śmieszą mnie artykuły Adama Romańskiego, który każe mu wracać za biurko,
          > świadczy to o tym że sam się za to biurko nie nadaje i, że nigdy Jordana nie
          > lubił. Dlaczego ma on ustępować miejsca nowym, skoro już 2 razy to zrobił i
          > żaden z tych "nowych ekspertów" nie potrafił udowodnić swojej wyższości nad
          > pozostałymi. Wszyscy tylko potrafią krzyczeć: "Jestem Najlepszy!!!" i uderza im
          >
          > do głowy woda sodowa.
          > Dlatego uważam, że Jordan nawet teraz może dla koszykówki zrobić same dobre
          > rzeczy i ten kto twierdzi, że grając gorzej zniszczy swoją legendę nie ma
          > racji. W sercach prawdziwych fanów Michael zawsze będzie niezapomnianą legendą
          > i myślę, że nawet teraz jest w stanie to udowodnić.

          Niebyl bym tego taki pewny ze wzgladu na jego wiek. W jego wieku niebedziem mial
          takiej szypkosci jak Iverson czy Brayant a wkoncu bedzie przeciwnim gral. A jesli
          chodzi o legede dla mnie on zawsze bedzie Air Jordan ktory osiagnol wszystko, ale
          jest grono nowych fanow NBA krorzy niepamietaja gry Emjeja. I mowiac ze czar jego
          legedy prysnie ma sie racje !!! ... a zreszta zobaczymy mam nadzieje ze takze
          mlodsze pokolenie bedzie go widziec takim jakim widzielem go ja !

        • Gość: Jacek Re: Jordan Ponownie w NBA IP: 195.94.213.* 19.10.01, 18:07
          Zgazdzam się z tobą, lecz nie do końca. Każdy może wracać ile chce i robić co
          chce. Lecz niech nie mówi iż kocha ten sport i dlatego wraca. Znaczyłoby to iż
          gdy odchodził, to nie kochał już?? Poza tym każdy musi przemysleć co mu się
          opłaca. Jordan może dużo stracić wracajac do koszykówki- cała swą przeszłość,
          legendę. Lecz byc może chce jeszcze raz udowodnić iż lubi ryzyko i postawi całą
          swą karierę aby... Być może coś nam jeszcze udowodni.

          Pozdrawiam

          Jacek
      • Gość: grek- Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 10.10.01, 19:48
        Wiadomość nie została wysłana, powód: null
        Niezwykle eleganckie.
        • Gość: zeb Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.01, 10:15
          A ja chciałbym aby Jordan powrócił i zmierzył się z młodszymi o kilkanaście lat
          butnymi gwiazdorami dzisiejszej NBA. Dla samej przyjemności widowiska, dla
          samej jego sportowej zadziorności emanującej zarówno od młodzika Jordana jak i
          nie wątpię od dziadka Jordana. Po co ludzie tak się przejmujecie nim, że się
          splami, że zostanie ograny przez zadufanego w sobie KB czy iversona ? Pewnie MJ
          nieraz dostanie czapę, ale w tej złości sportowej nikt mu nie dorówna i
          niepowtarzalnego błysku w oczach. Myślę, że MJ jednak przygotowuje coś w
          zanadrzu, co może zadziwić kiboli, inaczej nie byłby sobą i nie mówię tego
          tylko i wyłącznie z sentymentu. Oby liczne na tutejszym forum głosy krytyki i
          powątpienia nie miały racji, tak po prostu, dla dobra koszykówki. Wielu z nas
          zadawało sobie pytania nie z tej ziemi typu : czy bruce lee pokonałby taysona,
          czy gdyby chambarlain i shaq byli w tym samym wieku to kto byłby lepszy, i tak
          samo pele i dajmy na to saviola, kogo kto by kiwnął. Wielu fachowców na takie
          pytania wymądrza się, że raczej ci dzisiejszy wygraliby, że poziom ciągle idzie
          w górę, zmienia się styl na bardziej efektywny. Może jest to po części prawda,
          ale mimo to jeśli chodzi o MJ to przychyliłbym się do wypowiedzi z przed kilku
          lat chyba joe dumarsa, który mówił mniej więcej coś takiego : „ludzie za kilka
          lat nie będą mówić, że - OK. mj był najlepszy na świecie,... ale wtedy 20 lat
          temu - , mj po prostu na zawsze będzie najlepszy i nie tylko wtedy” Chciałbym
          aby właśnie mj, pomimo wypominanej mu tutaj na forum starczej predyspozycji
          udowodnił niedowiarkom jaka siła tkwi w sile woli, a jeśli nie udowodni to
          niech dla samego widowiska, dla samego faktu spełnienia marzeń powyższych
          nierealnych pytań powróci chociażby na jeden sezon czy dwa. Dobra, niech bruce
          lee przegra ze wstrętnym taysonem, a pele z saviolą. Dobra, nie będzie wlatywał
          mj w tłum w trumnie z 360 in the air, ale swój niepowtarzalny rzut z
          odchylenia, sprytne wkrętki i tak wkręci niejednokrotnie ku uciesze widzów.
          Kurczę, nie bądźcie tak bardzo przepojeni miłosierdziem, zamartwiając się o to
          by przypadkiem legenda jordana za bardzo mu nie przyblakła. Niech takie chwile
          trwają wiecznie jak mecz gwiazd z 92 w Orlando kiedy MJ stanął one on one z
          magic johnsonem (wtedy to magic był tym co wrócił na chwilę) czy MJ one on one
          z kobe w san antonio gdy wszyscy mówili zderzenie młodości z doświadczeniem.
          Kurdę, właśnie o te chwile mi chodzi i nie mówcie mi, ze wtedy mj był młodszy,
          bo to nie o to chodzi.
          Mogę postawić parę browarów na to, że WW wejdzie do play-offów, sporo przecież
          tutaj sceptyków, czy po prostu typów mieniących się realistami na tym forum
          pisze. Owszem będzie to 100 razy trudniejsze, bo nie ma wokół byłych graczy
          chicagowskich, bo nie ma przede wszystkim filozofa koszykówki – Phila –
          najlepszego coucha w NBA.
          I mam takie marzenie :
          Ech, mj, wracaj tak jak ostatnio gdy wracałeś w pierwszym meczu z Indianą gdy z
          trudem rzuciłeś 17 pkt, tak jak wtedy gdy przy uśmieszkach butnych młodzików z
          Orlando przegrałeś z nimi w play-off tracąc śmiesznie piłkę. Jak to dobrze, że
          zbytnia pewność siebie shaqa i innych została skarcona przez weteranów z
          houston, a gwiazdor penny dostał 4 czapy w jednym meczu od Horry’ego. I jak
          potem butne Orlando dostało 4 – 0 w play-off w roku następnym od byków, którzy
          chyba mieli wtedy najsilniejszą drużynę jaka kiedykolwiek grała pod dachami hal
          drużyn NBA.
          Jordan wracaj !!!!!!!!!!!!
          • Gość: zeb a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.01, 15:36
            A wracając do wypowiedzi poprzednich, zwłaszcza debat typu co jest warte LA i
            ich gracze kontra Iverson i inne paczki w wykonaniu przede wszystkim Wilta i
            Greka.
            Pomijając merytoryczność wypowiedzi (które są spoko), zdecydowanie obrzydzają
            mnie słówka typu : „Bo jeśli będziesz dalej wyrażał się tak jak w swoim
            pierwszym poście, to ja, LB i wielu innych po prostu nie zechcemy z tobą
            rozmawiać - to oczywiście jedyna dostępna sankcja – chyba że w tym celu, aby ci
            nawrzucać. Przemyśl to” i inne sprowadzające się mniej więcej do tego, że ktoś
            nie ma prawa wypowiadać się na forum z powodu kontrowersyjnych stwierdzeń, bądź
            dlatego, że bluzga jakiegoś gracza. Forum te nie jest niczyją własnością (no
            może jest – gazety wyborczej) i jest pozbawione jakiegoś moderatora i chwała mu
            za to. Tymczasem zauważyłem, że na taką rolę moderatora-mentora kreuje się Wilt
            co jest godne pożałowania ze względu na specyfikę forum. Kojarzy mi się to z
            pychą osóbki, która robiąc kicka (bana) onanizuje się ze szczęścia i
            podziwu „jaki ja jestem silny i wszechmocny”
            Sorrki, ale właśnie po to jest stworzone takie forum, aby każdy mógł wypowiadać
            swoje opinie, niezależnie od predyspozycji, wykutych wiadomości i błędów
            ortograficznych. I zgadzam się z Grekiem, że wypominanie na takim forum błędów
            ortograficznych mija się z celem, bo to przecież nie wypracowanie z języka
            polskiego, lecz luźna, niezobowiązująca wymiana poglądów.
            Zaznaczam, że w ogóle nie znam Greka, i że nieznacznie broniąc go nie kreuję
            się na jego adwokata, ani nie utożsamiam się z jego poglądami na temat NBA,
            choć również nie przepadam za LA.
            Jest dla mnie także niezrozumiała, z niezwykłą skrupulatnością wypunktowana
            krytyka emdżeja przez Wilta. Rozumiem, że można nie lubić jakiegoś gracza, lecz
            pozycja jordana jest niepodważalna i pomimo, że i on miał wiele mankamentów, to
            opinia ta jest sporo przesadzona i jednostronna. Ale to tylko moje zdanie i
            oczywiście każdy tutaj na forum może zmieszać z błotem jakiegokolwiek gracza,
            wbrew utartym, wygładzonym opiniom. Taka postawa nie powinna być obarczona
            symbolicznym kickiem z forum, bo to po prostu nie jest formułą forum. Jeśli
            komuś forum okraszone bluzgami, ortografami i kontrowersyjnymi opiniami (nawet
            błędnymi i pozbawionymi sensu) nie odpowiada to niech se poczyta beznadziejne,
            wypośrodkowane, słodkie artykuły w czasopismach o NBA, które pozbawione
            rzeczowych, kontrowersyjnych i oryginalnych opinii są w większości makulaturą
            ze statystykami.
            A na temat krytyki jordana. Z łatwością mógłbym wypunktować skrupulatnie
            argumenty przemawiające za tym, że jest on najlepszym koszykarzem świata. Nie
            mam na to ochoty jednak, bo byłyby to truizmy.
            I jeszcze jedno. Statystyki i liczby na które z taką ochotą Wilt się powołuje
            to ważna rzecz, ale wiele z nich nigdy nie odda właściwej obiektywnej
            rzeczywistości. Nie wszystko da się przeliczyć według wzoru w sporcie, na
            szczęście dla sportu !!!. Owszem, Wilt wyciąga często świetnie głębsze wnioski
            nie tylko na podstawie statystyk, lecz czasami, moim skromnym zdaniem laika, za
            bardzo się zagolopowuje w wyrażaniu opinii na podstawie suchych liczb wyrwanych
            nierzadko z kontekstu. Przykładowo, ciężko byłoby dokładnie przeliczyć
            efektywności dla drużyny faktu, że jordan swoją personą absorbował uwagę
            obrońców dającc pole manewru dla innych, co niewątpliwie działało destruktywnie
            na szeregi przeciwnika. Nie można np. porównywać tej specyficznej absorbcji
            uwagi i wysiłku pomiędzy jordanem a np. Shaqiem, Duncanem, bo pomijając
            porównanie ich zdolności grają na całkiem innej pozycji. Do tego dochodzi
            jeszcze styl gry i inne bajery, co również często uniemożliwia porównania
            graczy nawet na tych samych pozycjach.
            Wracając do jordana. Moja sympatia dla jego gry nie wynika ze ślepego
            uwielbienia. Były czasy – finały 92, 93 w których mocno kibicowałem portland i
            phoenix, co nie przeszkodziło mi nie doceniać klasy byków. (to samo dotyczy
            innych drużyn, i fakt, że kurwa mać, nienawidzę chujów z LA, nie świadczy od
            razu o tym, że nie doceniam ich klasy i wkładu dla całego NBA) A w 94 i 95
            (śmiem twierdzić, że wbrew 95% ogółu kiboli) kibicowałem raczej nie lubianym
            Houston. Zwłaszcza w 1995 roku kiedy 4:0 rakiet przeciwko faworyzowanemu
            orlando sprawiło mi ogromną radość. A przecież houston po miernym sezonie
            zasadniczym, było rozstawione chyba z 7 czy 6 pozycji w play-off. I wtedy, po
            ostatnim meczu finału, R. Tomjanovic powiedział słowa, które mają wymowny
            oddźwięk i zrobiły być może ogromne wrażenie na skarconych graczach orlando i
            ich kibicach i które wspaniale można dopasować dzisiaj do jordana, a mianowicie
            brzmiały one mniej więcej tak– „Nigdy, przenigdy, nie można lekceważyć i nie
            niedoceniać serca mistrza” OK., wiem, że to brzmi górnolotnie, ale specyfika
            forum, wcale mi tego nie zabrania.
            Pozdrawiam WSZYSTKICH (bez wyjątków) !!!
            • Gość: grek Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 14.10.01, 05:13
              "> Na to nie licz."Obiektywny"... Ha!
              -->A jednak na to wlasnie licze."

              No i ktory z nas sie przeliczyl... Ha! ?:P
              Pozdr.grek.
            • Gość: Sirgrek Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 14.10.01, 05:22
              "> Na to nie licz."Obiektywny"... Ha!
              -->A jednak na to wlasnie licze."

              No i ktory z nas sie przeliczyl... Ha! ?:P
              Pozdr.grek.
              Ps. Ile razy macie zamiar blokowac moje wypowiedzi ? To sie nazywa demokracja :>
              Idealny przyklad tego co sie stalo z demokracja i wolnoscia slowa w Polsce.
            • Gość: Wilt Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 15.10.01, 13:28
              Gość portalu: zeb napisał(a):

              > A wracając do wypowiedzi poprzednich, zwłaszcza debat typu co jest warte LA i
              > ich gracze kontra Iverson i inne paczki w wykonaniu przede wszystkim Wilta i
              > Greka.
              > Pomijając merytoryczność wypowiedzi (które są spoko), zdecydowanie obrzydzają
              > mnie słówka typu : "Bo jeśli będziesz dalej wyrażał się tak jak w swoim
              > pierwszym poście, to ja, LB i wielu innych po prostu nie zechcemy z tobą
              > rozmawiać - to oczywiście jedyna dostępna sankcja - chyba że w tym celu,
              > aby ci
              > nawrzucać.

              Wybacz, na początek mały wstęp.
              Tylko pier... i zaj... ch.... mogą bluzgać od ch... na drużynę z LA; z wielką
              chęć doj.. taiemu p... kut... aż by się k... zes... i zaczął skomleć o litość
              jak ta mała ciota Iverson w Finałach.
              Rzecz jasna, opinia wyrażona powyżej nie odzwierciedla moich prawdziwych,
              niezwykle wyważonych poglądów. To po prostu wyraz małego odreagowania faktu, że
              już drugi... internauta po chamsku obraża Lakers jednocześnie - co jest
              najśmieszniejsze - uważając, że ma moralne prawo mnie pouczać, jak mam się
              zachowywać na forum. A teraz, skoro już wyładowaliśmy negatywne emocje,
              przejdźmy do polemiki - krótkiej, ale rzeczowej.

              Przemyśl to" i inne sprowadzające się mniej więcej do tego, że
              > ktoś
              > nie ma prawa wypowiadać się na forum z powodu kontrowersyjnych stwierdzeń,
              bądź
              >
              > dlatego, że bluzga jakiegoś gracza.

              Aha, czyli zastrzegając, że nie zechcę z kimś polemizować gwałcę wolnośc słowa
              i twierdzę, że nie ma prawa wypowiadać się na forum? Przemyśl to, naprawdę -
              choćby analizując dokładnie cytat ze mnie, który sam przytaczasz. Zresztą jeśli
              takie stwierdzenia - droga naprawdę dziwnych procesów myślowych - są dla ciebie
              dowodem zapędów cenzorskich, to tym bardziej powinieneś zwrócić się do greka,
              który wprost kwestionuje, czy mam prawo pisać to czy owo (tj. krytykować go).
              Ale ty krytykujesz tylko mnie, mogę tylko zgadywać czemu - bo nie przepadam za
              Jordanem?

              Forum te nie jest niczyją własnością (no
              > może jest - gazety wyborczej) i jest pozbawione jakiegoś moderatora i chw
              > ała mu
              > za to.

              Nie jest pozbawione - ale moderator interweniuje tylko w naprawdę skrajnych
              przypadkach.

              Tymczasem zauważyłem, że na taką rolę moderatora-mentora kreuje się Wilt
              >
              > co jest godne pożałowania ze względu na specyfikę forum. Kojarzy mi się to z
              > pychą osóbki, która robiąc kicka (bana) onanizuje się ze szczęścia i
              > podziwu "jaki ja jestem silny i wszechmocny"
              > Sorrki, ale właśnie po to jest stworzone takie forum, aby każdy mógł
              wypowiadać
              >
              > swoje opinie, niezależnie od predyspozycji, wykutych wiadomości i błędów
              > ortograficznych. I zgadzam się z Grekiem, że wypominanie na takim forum
              błędów
              > ortograficznych mija się z celem, bo to przecież nie wypracowanie z języka
              > polskiego, lecz luźna, niezobowiązująca wymiana poglądów.

              Surowy jesteś... Ale wypominanie błędów rzeczowych, logicznych i
              stylistycznych już jest zalecane czy jeszcze nie?

              > Zaznaczam, że w ogóle nie znam Greka, i że nieznacznie broniąc go nie kreuję
              > się na jego adwokata, ani nie utożsamiam się z jego poglądami na temat NBA,
              > choć również nie przepadam za LA.
              > Jest dla mnie także niezrozumiała, z niezwykłą skrupulatnością wypunktowana
              > krytyka emdżeja przez Wilta. Rozumiem, że można nie lubić jakiegoś gracza,
              lecz
              >
              > pozycja jordana jest niepodważalna i pomimo, że i on miał wiele mankamentów,
              to
              >
              > opinia ta jest sporo przesadzona i jednostronna.

              Wskaż gdzie.

              Ale to tylko moje zdanie i
              > oczywiście każdy tutaj na forum może zmieszać z błotem jakiegokolwiek gracza,
              > wbrew utartym, wygładzonym opiniom. Taka postawa nie powinna być obarczona
              > symbolicznym kickiem z forum, bo to po prostu nie jest formułą forum. Jeśli
              > komuś forum okraszone bluzgami, ortografami i kontrowersyjnymi opiniami
              (nawet
              > błędnymi i pozbawionymi sensu) nie odpowiada to niech se poczyta
              beznadziejne,
              > wypośrodkowane, słodkie artykuły w czasopismach o NBA, które pozbawione
              > rzeczowych, kontrowersyjnych i oryginalnych opinii są w większości makulaturą
              > ze statystykami.

              A między wygładzonymi opiniami a bluzganiem nie ma żadnej metody pośredniej?
              Mnie się wydaje, że jednak jest.

              • Gość: Wilt Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 15.10.01, 13:29
                > A na temat krytyki jordana. Z łatwością mógłbym wypunktować skrupulatnie
                > argumenty przemawiające za tym, że jest on najlepszym koszykarzem świata. Nie
                > mam na to ochoty jednak, bo byłyby to truizmy.
                > I jeszcze jedno. Statystyki i liczby na które z taką ochotą Wilt się powołuje
                > to ważna rzecz, ale wiele z nich nigdy nie odda właściwej obiektywnej
                > rzeczywistości. Nie wszystko da się przeliczyć według wzoru w sporcie, na
                > szczęście dla sportu !!!. Owszem, Wilt wyciąga często świetnie głębsze
                wnioski
                > nie tylko na podstawie statystyk, lecz czasami, moim skromnym zdaniem laika,
                za
                >
                > bardzo się zagolopowuje w wyrażaniu opinii na podstawie suchych liczb
                wyrwanych
                >
                > nierzadko z kontekstu. Przykładowo, ciężko byłoby dokładnie przeliczyć
                > efektywności dla drużyny faktu, że jordan swoją personą absorbował uwagę
                > obrońców dającc pole manewru dla innych, co niewątpliwie działało
                destruktywnie
                >
                > na szeregi przeciwnika.

                To znaczy, uważasz, że ten i jemu podobne niekwantyfikowalne czynniki
                funkcjonowały tylko w przypadku Jordana - a innych koszykarzy już nie? Nb. to
                fanowie Jordana często powołują się na statystyki; a ja (niezależnie od tego,
                że często je czytam) lubię udowadniać im, że wcale nie przemawiają tylko na
                korzysć ich idola.

                Nie można np. porównywać tej specyficznej absorbcji
                > uwagi i wysiłku pomiędzy jordanem a np. Shaqiem, Duncanem, bo pomijając
                > porównanie ich zdolności grają na całkiem innej pozycji. Do tego dochodzi
                > jeszcze styl gry i inne bajery, co również często uniemożliwia porównania
                > graczy nawet na tych samych pozycjach.

                No to czemu z taką pewnością twierdzisz, że MJ był najlepszy - skoro takie
                porównywania są niemożliwe?

                > Wracając do jordana. Moja sympatia dla jego gry nie wynika ze ślepego
                > uwielbienia. Były czasy - finały 92, 93 w których mocno kibicowałem portl
                > and i
                > phoenix, co nie przeszkodziło mi nie doceniać klasy byków. (to samo dotyczy
                > innych drużyn, i fakt, że kurwa mać, nienawidzę chujów z LA, nie świadczy od
                > razu o tym, że nie doceniam ich klasy i wkładu dla całego NBA) A w 94 i 95
                > (śmiem twierdzić, że wbrew 95% ogółu kiboli) kibicowałem raczej nie lubianym
                > Houston.

                Nie wiem jak wśród kiboli, ale wśród kibiców proporcje nie były takie (ja
                zreszta też kibicowałem raczej Houston, choc byłem wdzięczny Orlando za ich
                weliminowanie Bulls z Jordanem).

                Zwłaszcza w 1995 roku kiedy 4:0 rakiet przeciwko faworyzowanemu
                > orlando sprawiło mi ogromną radość. A przecież houston po miernym sezonie
                > zasadniczym, było rozstawione chyba z 7 czy 6 pozycji w play-off. I wtedy, po
                > ostatnim meczu finału, R. Tomjanovic powiedział słowa, które mają wymowny
                > oddźwięk i zrobiły być może ogromne wrażenie na skarconych graczach orlando i
                > ich kibicach i które wspaniale można dopasować dzisiaj do jordana, a
                mianowicie
                >
                > brzmiały one mniej więcej tak- "Nigdy, przenigdy, nie można lekcewa
                > żyć i nie
                > niedoceniać serca mistrza" OK., wiem, że to brzmi górnolotnie, ale specy
                > fika
                > forum, wcale mi tego nie zabrania.
                > Pozdrawiam WSZYSTKICH (bez wyjątków) !!!

                Powiedzmy, pzdr

                P.S. Cieszysz się z tego, że dałeś grekowi powód do triumfu, że ktoś popiera
                jego sądy o LAL - więcej, wyraził się o nich w sposób nawet bardziej ordynarny?
                Chyba, zgodnie z regułami wojen typu Legia - Wisła, powinienem sprowadzić tu
                np. LakerFana i urządzić regularną pyskówkę; to będzie chyba lepsze
                wykorzystanie wolności słowa, jaką oferuje to forum, niż nawoływanie do
                opamiętania - prawda?

                • Gość: LakerFan Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum IP: *.chello.pl 15.10.01, 14:18
                  no i już się zjawiam
                  ale nie będę się zniżał do poziomu niektórych (grek&co.), bo mnie to nie bawi.
                  cieszą mnie nawet na swój sposób ich bluzgi na temat Lakersów, bo widzę w tym
                  wyraz bezsilności. bezsilności, bo wiedzą, że obecnie nie ma lepszej drużyny od
                  Lakers i dlatego ich wyzywają od 'chujów, kretynów, gwiadorów itp.', bo nic
                  innego im nie pozostaje.
                  a ciebie Wilt pozdrawiam serdecznie.
                  • Gość: zeb Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.01, 00:48
                    Fajnie, że mogłem przeczytać odpowiedź Wilt&co. Postaram się w miarę
                    odpowiedzieć na ten list, choć zdaję sobie sprawę, że te &company u Wilta jest
                    bardzo silne i raczej marne mam szanse by mój post został przez nich odebrany
                    obiektywnie. Nie w tym rzecz jednak, choć z drugiej strony jak idę poszmącić na
                    boisko w kosza czy w nogę, nigdy nie lubiłem grać w silniejszej drużynie, po
                    prostu uwielbiałem grać pod górkę i z wyzwaniem, pomimo, że większa szansa
                    dostania bęcków.
                    Parę razy zarzuciłeś mi moją niechęć do LA i niby moje uwielbienie dla jordana.
                    Nie przeczę, że uważam jordana za najlepszego gracza w historii, lecz chyba
                    niezbyt dokładnie przeczytałeś mój post. Przecież wyraźnie napisałem, że chujów
                    LA nie lubię, a zaraz potem w tym samym zdaniu, że doceniam ich wkład w NBA. I
                    chyba to jedno zdanie załatwia sprawę, a wręcz w jasny sposób pokazuje, że
                    kibicowanie jakieś drużynie i nie obdarzanie jej sympatią emocjonalną kibica
                    (patrz także twój stosunek do legendy jordana !!!) to całkiem inna rzecz od
                    ignorancji i nie doceniania faktu, że LA (obecnie) to teraz najlepsza drużyna w
                    NBA. Także chyba za bardzo zapędziłeś się w swoim poście zarzucając mi „już
                    drugi... internauta po chamsku obraża Lakers jednocześnie „ Naprawdę, umiem
                    racjonalnie podejść do faktu, że LA wygrała w play-off wszystkie mecze oprócz
                    jednej gry.
                    Dalej. Co do zarzutu, że jednostronnie broniłem Greka. Przecież napisałem, że z
                    jego poglądami wcale się nie utożsamiam i że większość waszych (a nie wyłącznie
                    Greka) postów jest spoko. A dlaczego w jakiś tam sposób broniłem Greka ? I tu
                    najważniejsze meritum sprawy. Otóż nie dlatego, że on bluzgał LA, nie dlatego,
                    że bronił jordana, ale z powodu twojego zachowania, które za parawanem
                    elegancji i lojalności twojego &co, wyglądało jak dziecinada z irca, gdzie pan
                    i władca op robi bana a inni biją mu brawo. Szczerze mówiąc to zastraszający
                    kontrast, który zepsuł twoje, nie przeczę, w sumie fajne posty na temat NBA.
                    Dalej tekst twój w stylu -
                    • Gość: grek Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 18.10.01, 17:53
                      "A dlaczego w jakiś tam sposób broniłem Greka ? I tu
                      najważniejsze meritum sprawy. Otóż nie dlatego, że on bluzgał LA, nie dlatego,
                      że bronił jordana,"
                      Jeszcze raz powtarzam, ze nie bluzgalem na LA.
                      A co do Jordana to nie ma sie nad czym zastanawiac jezeli sie ma oczy i
                      kiedykolwiek widzialo jak gra.
                      Pozdr.grek.
                    • Gość: Wilt Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 19.10.01, 11:27
                      Gość portalu: zeb napisał(a):

                      > Fajnie, że mogłem przeczytać odpowiedź Wilt&co.

                      Ja też się cieszę z odpowiedzi zeba&Co, cokolwiek to ma w tym przypadku oznaczać.

                      Postaram się w miarę
                      > odpowiedzieć na ten list, choć zdaję sobie sprawę, że te &company u Wilta jest
                      > bardzo silne i raczej marne mam szanse by mój post został przez nich odebrany
                      > obiektywnie.

                      ???

                      Nie w tym rzecz jednak, choć z drugiej strony jak idę poszmącić na
                      >
                      > boisko w kosza czy w nogę, nigdy nie lubiłem grać w silniejszej drużynie, po
                      > prostu uwielbiałem grać pod górkę i z wyzwaniem, pomimo, że większa szansa
                      > dostania bęcków.
                      > Parę razy zarzuciłeś mi moją niechęć do LA i niby moje uwielbienie dla jordana.
                      >
                      > Nie przeczę, że uważam jordana za najlepszego gracza w historii, lecz chyba
                      > niezbyt dokładnie przeczytałeś mój post. Przecież wyraźnie napisałem, że chujów
                      >
                      > LA nie lubię, a zaraz potem w tym samym zdaniu, że doceniam ich wkład w NBA.

                      No i czego to niby dokładnie nie przeczytałem? Przecież nie pisałem o docenianiu
                      ich wkładu w NBA (nb. ja również doceniam - choć nie przeceniam - wkład Jordana),
                      tylko, że nie lubiąc ich (co mnie ani ziębi ani grzeje), swoją antypatię - w
                      przeciwieństwie do mnie - wyrażasz w dość chamski sposób, w dodatku wciąż nie
                      widząc w tym nic złego; co już ma prawo mnie wkurzyć. Wszystko się zgadza. Ja
                      rozumiem, że lubisz grać pod górkę, ale pseudoargumentując w ten sposób grasz nie
                      tyle pod górkę, co pod pionową ścianę; nie wróżę temu wielkich sukcesów.

                      I
                      > chyba to jedno zdanie załatwia sprawę, a wręcz w jasny sposób pokazuje, że
                      > kibicowanie jakieś drużynie i nie obdarzanie jej sympatią emocjonalną kibica
                      > (patrz także twój stosunek do legendy jordana !!!) to całkiem inna rzecz od
                      > ignorancji i nie doceniania faktu, że LA (obecnie) to teraz najlepsza drużyna w
                      >
                      > NBA.

                      Czyli wyzywanie Lakers od "ch..." to całkiem inna rzecz od niechęci do nich.
                      Ręce opadają. W stosunkach międzyludzkich też stosujesz tę zasadę; ktoś wyzywa
                      cię od "ch...", a ty zgrywasz się, że wszystko w porządku i nie ma w tym (bo i
                      skąd) żadnych negatywnych uczuć?

                      Także chyba za bardzo zapędziłeś się w swoim poście zarzucając mi "j
                      > uż
                      > drugi... internauta po chamsku obraża Lakers jednocześnie " Naprawdę, umi
                      > em
                      > racjonalnie podejść do faktu, że LA wygrała w play-off wszystkie mecze oprócz
                      > jednej gry.
                      > Dalej. Co do zarzutu, że jednostronnie broniłem Greka. Przecież napisałem, że z
                      >
                      > jego poglądami wcale się nie utożsamiam i że większość waszych (a nie wyłącznie
                      >
                      > Greka) postów jest spoko.

                      Gwoli ścisłości, słowa "jednostronnie" użyłeś ty. Natomiast co do tego, czy go
                      broniłeś; już pisałem, żebyś przeczytał jego późniejszą wypowiedź, w której
                      cieszy się z twojej. I ma rację: ja założyłem (jak się później okazało,
                      bezpodstawnie optymistycznie), że kibice koszykarscy na ogół wypowiadają sie na
                      wyższym poziomie niż kibole ekstraklasy i obelgi greka nie znajdą naśladowców; a
                      tu ty przychodzisz mu w sukurs i nie dość, że nie widzisz nic złego w jego
                      wypowiedziach (nic dziwnego zresztą - sam je powielasz), to jeszcze krytykujesz
                      moje. Jesteście przez to sojusznikami? Jesteście; i naprawdę mógłbyś z tego
                      (zresztą nie tylko z tego) się nie wykręcać.

                      A dlaczego w jakiś tam sposób broniłem Greka ? I tu
                      > najważniejsze meritum sprawy. Otóż nie dlatego, że on bluzgał LA, nie dlatego,
                      > że bronił jordana, ale z powodu twojego zachowania, które za parawanem
                      > elegancji i lojalności twojego &co, wyglądało jak dziecinada z irca, gdzie pan
                      > i władca op robi bana a inni biją mu brawo.

                      Już drugi raz wspominasz o banowaniu i to takim tonem, jakbyś miał z tym przykre
                      doświadczenia - co by wiele wyjaśniało. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że -
                      jak wspomniałem - istnieje naprawdę dziwna luka w twojej osobowości; nie tylko
                      dla ciebie jest normalne, że używa się wulgaryzmów, ale w dodatku uważasz, że
                      nikt absolutnie nie ma prawa tego krytykować. To idealna postawa do banowania na
                      kolejnych forum; i może sobie kiedyś wreszcie z tego zdasz sprawę. Co do tego i
                      co do tego, czy dziecinadą jest oświadczanie, że nie będzie się odpowiadało na
                      wulgarne posty (zapewne w przeciwieństwie do ich pisania) oraz czym taka postawa
                      różni się od banowania, powiem krótko; DOROŚNIJ. Wtedy powinieneś zrozumieć w
                      czym rzecz; jeśli nie intelektualnie, to przynajmniej emocjonalnie.

                      Szczerze mówiąc to zastraszający
                      > kontrast, który zepsuł twoje, nie przeczę, w sumie fajne posty na temat NBA.
                      > Dalej tekst twój w stylu -
          • Gość: Matt Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.01, 14:04
            Co tu komentowac - SWIETE SLOWA!!!

            Pozdr.
      • Gość: grek Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 14.10.01, 05:25
        gretuluje.
        • Gość: zeb cd Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.01, 00:25
          Twoje słowa odnośnie statystyki itp. -
          • Gość: zeb cd2 Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.01, 00:26
            ---
            • Gość: grek-- Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 19.10.01, 01:19
              Po raz kolejny odpowiedzialem lecz moja wypowiedz zostala skasowana. Nie
              zamierzam sie powtarzac. Geneza mojej skasowanej wypowiedzi byla taka, ze nie
              mam juz sily ani ochoty na przekomazanie sie z kims kto nie umie przyznac sie
              do bledu jak np. bezpodstawne oskarzenie mnie o rasizm.
              Pozdr.grek.
            • Gość: grek-- Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 19.10.01, 03:13
              Po raz kolejny odpowiedzialem lecz moja wypowiedz zostala skasowana. Nie
              zamierzam sie powtarzac. Geneza mojej skasowanej wypowiedzi byla taka, ze nie
              mam juz sily ani ochoty na przekomazanie sie z kims kto nie umie przyznac sie
              do bledu jak np. bezpodstawne oskarzenie mnie o rasizm.
              Pozdr.grek.
            • Gość: Wilt Odpowiedź o NBA - cz. I IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 19.10.01, 16:28
              Gość portalu: zeb cd2 napisał(a):

              ) ---
              • Gość: Wilt Re: Odpowiedź o NBA - cz. II IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 19.10.01, 16:29
                Gość portalu: zeb cd2 napisał(a):

                I na jego pozycji jest większa konkurencja niż na
                ) centrze.

                Takie twierdzenia dowodzą po prostu ignorancji. Teza, że na dwójce jest więcej
                talentów niż na piątce, nie była prawdziwa nawet w latach 90., do których się
                zwyle ograniczasz; jest ona prawdziwa tylko w jednej chwili dziejów NBA;
                dokładnie teraz, kiedy rzeczywiście tak dziwnie się porobiło, że wielu których
                uznawano by dawniej za SF (Kobe, Carter, McGrady) woli grać jako SG. To zresztą
                zaczęło się już w latach 90., ale drugi trend, który dopiero umożliwia obronę
                takiej tezy, jest zupełnie nowy; że gracze o warunkach środkowych wolą - nawet
                jeśli czasem muszą grać na centrze - być skrzydłowymi (Camby, Nowitzki, J.
                O'Neal, LaFrentz). I dopiero te dwa czynniki razem umożliwiają powiedzenie, że
                utalentowanych SG jest więcej niż centrów - ale jest tak obecnie, a
                wypowiadanie się tak jakby tak było zawsze jest zupełnie nieuprawnione i
                zdradza kompletną nieznajomość historii. Historii, w której było odwrotnie; w
                grze zdecydowanie najważniejszy był center, praktycznie wszyscy mający dość
                centymetrów chcieli nim zostać i efektem tego jest, że przeszło połowę tytułów
                MVP sezonu zdobyli zawodnicy grający własnie na tej pozycji! Statystycznie to
                powinna być 1/5, prawda? Jest oczywiste, że największa konkurencja istniała
                wśród środkowych -i nigdzy nie było to bardziej oczywiste niż w czasach
                Chamberlaina, kiedy to generalnie panowała największa konkurencja w historii -
                ale o tym niżej.

                No, a tekst twój -
                • Gość: Wilt Re: Odpowiedź o NBA - zakończenie IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 19.10.01, 16:35
                  Gość portalu: Wilt napisał(a):

                  > Gość portalu: zeb cd2 napisał(a):
                  >
                  > Ale, zaznaczam, masz do tego prawo,
                  > i cieszę się, że mogę poczytać tego typu posty, które nie są graniem jak inni
                  > zagrają, nie są naznaczone ogólnikami i tendencyjną myślą rodem z czasopism
                  > NBA, gdzie liżą dupę jak babiarz i szpakowski reprze.
                  > Ba, zatem chuj z LA i chuj z jordanem, a piosenka musi mieć tekst !

                  Wiesz, nie mogę powiedzieć, żebym cię specjalnie polubił (trudno o to w
                  przypadku kogoś, kto pisze takie rzeczy o Lakers i The Big Dipperze ;-) ) - ale
                  jedno trzeba ci oddać; w przeciwieństwie do np. greka potrafisz napisać coś
                  zabawnego, a nie tylko bluzgać bez sensu.

                  P.S. Grek, biedne, skrzywdzone biedactwo - webmaster i ja cię tępimy, a ja w
                  dodatku jestem "osobą zarzucającą ci rasizm"... Nie martw się, zapewne to
                  dlatego, że jestem - jak wszyscy koszykarze Lakers w historii, upośledzonym
                  umysłowo wyjadaczem i może jeszcze np. parówkowym skrytożercą; kto inny mógłby ci
                  cokolwiek zarzucać?
                • Gość: Wilt Re: Odpowiedź o NBA - cz. II - P.S. IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 19.10.01, 16:41
                  Z listy gwiazd lat 60. wypadł mi, nie wiem czemu, wielki Bob Pettit - x.
          • Gość: grek Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 19.10.01, 03:25
            Hmm...
            Sam juz nei wiem czy ktos kasuje te wpisy, ale przynajmniej ja ich tam nie
            widze ... oto moj widok na forum.

            • Re: Jordan Ponownie w NBA Gość portalu: grek-, 10-10-2001 19:48
            • Re: Jordan Ponownie w NBA Gość portalu: zeb, 13-10-2001 10:15 a propos
            wcześniejszych wypowiedzi na forum Gość portalu: zeb, 13-10-2001 15:36
            • Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum Gość portalu: grek, 14-10-
            2001 05:13
            • Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum Gość portalu: Sirgrek, 14-
            10-2001 05:22
            • Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum Gość portalu: Wilt, 15-10-
            2001 13:28
            • Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum Gość portalu: Wilt, 15-10-
            2001 13:29
            • Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum Gość portalu: LakerFan, 15-
            10-2001 14:18
            • Re: a propos wcześniejszych wypowiedzi na forum Gość portalu: zeb, 17-10-
            2001 00:48
            • Re: Jordan Ponownie w NBA Gość portalu: grek, 14-10-2001 05:25
            • Re: Jordan Ponownie w NBA Gość portalu: zeb cd , 18-10-2001 00:25
            • Re: Jordan Ponownie w NBA Gość portalu: zeb cd2, 18-10-2001 00:26

            Jezeli jednak nie sa one kasowane to najmocniej przepraszam pana webmastera.
            Pozdr.grek.


          • Gość: Wilt Re: Jordan Ponownie w NBA IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 19.10.01, 13:04
            Gość portalu: zeb cd napisał(a):

            ) Twoje słowa odnośnie statystyki itp. -
            • Gość: Wilt Re: Jordan Ponownie w NBA - c.d. IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 19.10.01, 13:06

              Oczywiście ani jedno ani drugie nie jest prawdą. Byki podczas drugiej
              mistrzowskiej trylogii (role players pozostali na analogicznym poziomie) miały
              4 znaczące nazwiska zamiast wcześniejszych 3 - H. Granta zastąpili Kukoc i
              Rodman (choc tu też skok nie był tak znaczący, wziąwszy pod uwagę, że Grant był
              bardziej kompletnym graczem od każdego z nich z osobna), natomiast kompensował
              to w dużym stopniu spadek formy Jordana, który po powrocie nie był juz tym
              samym graczem co kiedyś (jak widać jednak, niczego go to w kwestii powrotów nie
              nauczyło). W rezultacie owszem, Bulls'96 byli uważani z ich najmocniejszy
              skład, ale Bulls'92 niewiele im ustępowali (i również zostali wybrani do
              pierwszej "10" wszechczasów, choc moim zdaniem niesłusznie); a poza tym
              Bulls'98 byli z kolei najsłabsi i najbliżsi porażki - widzisz więc, że w sumie
              poziom obu trylogii był zbliżony. Z kolei porównanie wicemistrzów; jestem
              realistą i nie wymagam od ciebie znajomości już nie tylko lat 60., ale nawet
              80. - ale naprawde, skoro wciąż kręcimy się wokół tematu Jordana, to
              przynajmniej całą jego mistrzowską epokę powinieneś pamiętać. Nie będę teraz
              analizował całych składów (juz i tak za dużo się rozpisuję); zrób to sam - ja
              tylko dodam, że osobiście uważam (choć rzecz jest do dyskusji, że osobiście za
              najbardziej utalentowanych (spójrz choćby na głębokość ławki) przeciwników
              Bulls w finałach uważam Suns'93, a dopiero za nimi Jazz'97 i Lakers'91.

              > Reasumując : argumentacja, że jordan tyle osiągnął bo miał farta jest mocno
              > naciągana. Nie miał pecha, OK., ale też nie miał farta. Farta ma może (choć z
              > tym też bym się kłócił) ten co wygra mistrzostwo raz, ale nie 6 i to pod
              > rząd !! (pomijając jego powrót)

              Zupełnie nie rozumiem twojej, naprawdę osobliwej, logiki. Czyli ten, kto
              zdobył więcej tytułów (i to pod rząd, jak sam piszesz), miał przez to
              mniejszego farta niż ten, który by zdobył tylko jeden? Przemyśl to, naprawdę.
              Fart działa na wielu poziomach i w wielu aspektach; Sonics mogli nie
              zaoferować Bulls w drafcie wymiany Pippena za Polynice'a, Bulls mogli nie
              uczynić Jacksona asystentem, a póżniej trenerem (przecież wcześniej
              bezskutecznie długo starał się
              o pracę w NBA) itd. itp., ale nawet gdyby nie zaszedł żaden z takich przypadków
              całkowicie niweczących nadzieję MJ za mistrzowską dynastię, to i tak tych
              tytułów zdobyłby on mniej, gdyby nie ten fart, o którym mówię, wyrażający się
              np. w braku kontuzji własnych i kontuzjach przeciwników. Wprawdzie można
              argumentować, że Jordan nie musiałby wtedy stracić na ogólnej liczbie
              mistrzostw, bo inaczej mogłoby być z jego kolejnym opuszczaniem NBA; ale na
              pewno straciłby na swojej legendzie, w której ważniejszym elementem była nie
              liczba mistrzostw (było ładnych paru graczy, kórzy mieli ich tyle samo czy
              nawet więcej), ale ich regularność i fakt, że nigdy nie został pokonany w
              finałach ligi (o porażce znacznie niżej, w II rundzie Wschodu 1995 r. z Orlando
              Shaqa, jak wspominałem, wygodnie sie zapomina).

              Dajmy jednak spokój gównianej argumentacji z
              > fartami i pechami. To są bowiem lekko transcedentalne poszlaki.

              ???? Czy mogę delikatnie zaapelować, żebyś nie używał słów (transcendentalny,
              poszlaka), których nie za bardzo rozumiesz?

              > Idźmy dalej w twojej krytyce jordana. Piszesz : -
      • Gość: od_greka Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 03:12
        Po raz kolejny odpowiedzialem lecz moja wypowiedz zostala skasowana. Nie
        zamierzam sie powtarzac. Geneza mojej skasowanej wypowiedzi byla taka, ze nie
        mam juz sily ani ochoty na przekomazanie sie z kims kto nie umie przyznac sie
        do bledu jak np. bezpodstawne oskarzenie mnie o rasizm.

        Pozdr.grek.

        Ps. Kasowanie moich wpisow jest poprostu smieszne. Zastanawiam sie tylko jakim
        za przeproszeniem kretynem jest pan webmaster, ktory to robi. Cala to
        przezabawna historie okresle jednym slowem, ktore wrecz cisnie mi sie na usta-
        ZALOSNE.... To moja ostatnia wypowiedz na tym forum.
        • Gość: zeb Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.01, 22:17
          z powodów monstrualnych rozmiarów tego wątku moją odpowiedź umieściłem w nowym
          wątku pod tytułem polemika NBA
      • Gość: Bartek Re: Jordan - dzięki że wróciłeś IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.01, 22:49
        Dla mnie eksperci mogą pieprzyć, że Jordan jest stary, wolny, słaby - ale niech
        nie zapominają że to Bóg przebrał się za Jordana, a on się nie starzeje...
      • Gość: sław Re: Jordan Ponownie w NBA IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 09:31
        Czy ktoś wie gdzie będzie można oglądać w TV NBA ?
      • Gość: nathan do Wilta IP: *.waw.cdp.pl 23.10.01, 18:36
        To, że nie lubisz Jordana to twoja sprawa i masz do tego prawo. Zresztą osób
        które go nie lubią jest wiele. Ale pisanie o tej Jego megalomanii czy jak ty to
        tam nazywasz jest nie troszkę nie namiejscu. A to ma prawo oceniać to, że ktoś
        tam nosi złote łańcuchy i garnitury za kilkadziesiąt tysięcy $. Jego sprawa. Ma
        pieniądze, zarabione poprzez bardzo ciężką pracę i kupuje to co mu się żywnie
        podoba. Czytając Twoje posty odnoszę wrażenie, że doprowadza Cię do szału cała
        ta wielkość Michaela. To że o nim piszą, gadają itp. Ale nie zapominaj, że on
        tego nie stworzył. Zrobiły to media i ludzie tam pracvujący. Te wszystkie
        przydomki w stylu: Jego Powietrzna Wysokość, Król Basketu czy Bóg przebrany za
        MJ. Przecież to nie padało z Jego ust. A to że na jakiś tam mecz musi zabrać
        swoich synów bo łą jest takie słabe? Przecież on to mówił do swojego
        przyjaciela. I to w formie żartu. Nic nie było w tym z tego do czego nas
        przyzwyczaili swoimi tekstami bokserzy przed walkami. Każdy z nas napewno
        czasami tak żartuje, to normalne.
        Michael Jordan jest poprostu zwykłym graczem koszykówki i to jak On gra
        weryfikuje boisko do tejże gry. I czy ktoś tego chce czy nie to życie pokazało
        że w tej grze nie ma sobie równych. I mówią to nie tylko zwykli zjadacze chleba
        ale też ludzie, którzy grali w basket i o których mówisz, że są od nie go lepsi.
        W czasach kiedy on grał było mnóstwo wspaniałych graczy. Pytanie: dlaczego więc
        nie okrzyknięto kogoś innego koszykarzem wszech czasów? A to dlatego, że
        zwycięstwo prawie zawsze było po jego stronie. I nie ma co tu dywagować, że
        Wilt rzucał więcej pkt., że Magic miał więcej asyts. Tak poprostu jest i koniec
        kropka.
        I jeszcze jedno. Facet w wieku 38 lat wraca do czynnego uprawiania sportu i gra
        naprawde niezle (41 points, ostanio) coś w tym musi być. Wiem, wiem, Kareem
        też grał w tym wieku nie zle :))) ale nie miał przerw. Zresztą cały ten fakt o
        Jego wielkości spuentował ostanio, bardzo trafnie zresztą Doug Collins: "Gdy
        Michael jest na boisku wytwarza się jakaś mistyczna atmosfera"

        Pozdr.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka