Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Koks, Kowalczyk i medal

    IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.06, 14:40
    Cieszę sie z medalu a jednocześnie mi smutno. Bo wszyscy teraz sie będą
    podniecać i wynosić ją pod niebiosa a tymczasem prawda jest trochę inna. Po
    pierwsze: dziennikarze teraz wlasnie piep..ą w TV ze rozegrała ten bieg po
    mistrzowsku. Być może po mistrzowsku by było gdyby się dziewczyna nie oglądała
    tylko zdobyła złoty medal. A po drugie taka smutna refleksja. Ze we
    współczesnym sporcie tylko koksiarze mogą walczyć o medale. Przyłapano
    dziewczynę na koksie i dalszy ciąg każdy zna. Nawet niejaka Erwina Ryś-Ferens
    przyznała to w studio TV. Z rozbrajająca szczerością nawet dodała że gdyby
    polacy mieli pieniadze to tez stosowaliby takie wspomaganie. I spuentowała
    wszystko tak ,że jest to wyścig środki niewykrywalne vs sposoby ich wykrycia.
    Smutne... A jeszcze smutniejsze jest to że to taki typowo polski sukces; niby
    sukces ale tak nie do końca, ale nic to "trzeba się cieszyć tym co jest" grzmi
    większość ...smutne...jak z "wyzwoleniem po II wojnie ;p"
    Amen
    Obserwuj wątek
      • bazyliszek4 Re: Koks, Kowalczyk i medal 24.02.06, 15:18
        Polka została wtedy zdyskwalifikowana na dwa lata. Po apelacji Polskiego
        Związku Narciarskiego karę skrócono do roku. Polka nie wzięła bowiem żadnego
        specyfiku mogącego pomóc w osiąganiu lepszych wyników, tylko środek
        przeciwzapalny. Gdyby przed zawodami ktoś z polskiej ekipy zgłosił, że
        Kowlaczyk musiała wziąć ten lek ze względów zdrowotnych nie byłoby żadnego
        problemu.

        - Zawiodłam się na wielu osobach. Ludzie byli fałszywi. Podchodzili do mnie i
        mówili: "Justynko, nic się nie przejmuj". A za chwilę, za moimi plecami
        wytykali mnie palcami i opowiadali: "A nie mówiłem, że nie mogła biegać tak
        szybko, musiała coś wziąć!". Nawet nie zadali sobie trudu, żeby sprawdzić, co
        to był za środek, za który mnie ukarano.

        sport.gazeta.pl/turyn2006/1,71324,3181735.html
      • Gość: gg Re: Koks, Kowalczyk i medal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 15:42
        sorry ale nie rozumiem pierwszego postu. z czego miałby się kibic nie cieszyc?
        Kowalczyk rozegrała to po mistrzowsku bo gdyby zrobiła to źle to byłaby 13-15.
        Wiadomo że ona kompletnie nie potrafi finiszować i jest typowym tempowcem wiec
        góry było wiadomo że jak dobiegną we trójkę to kowalczyk będzie ostatnia. tak
        też sie stało.
        A co do pani Ryś to akurat jej opiniami nie zawracałbym sobie głowy. Zawsze
        słyneła z niewyparzonego języka i tak też jej zostało. ona akurat startowała w
        czasach kiedy doping buzował zawodnikom pod czaska jeszcze bardziej niż obecnie
        wiec niech nie pokazuje palcami co jest nie tak. Co ma doping do pieniędzy? Dla
        chcącego nic trudnego. Owszem - najbogatsi mają ten doping na najlepszym
        poziomie. niewykrywalny właściwie, ale cy to nie świadczy na korzyść naszej
        zawodniczki? Nie świadczy to że jest czysta? No bo jak zawodnik który nie miał
        do tej pory wlasnego lekarza może biegać w taki sposób? Wiec ja przekonany
        jestem ze jest czysta.I tyle.
        Co można zatem powiedzieć o zawodnikach którzy przed pierwszym startem mają
        zawyżony poziom hematokrytu? Są zawieszeni po to aby mogli pobiec w następnym
        starcie. Nie chce pokazywać palcem ale jedna z tych zawodniczek zdobyła srebrny
        medal w sztafecie. Sorry, ale tego to już nie rozumiem.
        Wielokrotnie słyszałem zachodnich dziennikarzy mówiacych z szacunkiem o
        Kowalczyk i jak widać wiedzieli co mówią. Polka w wieku 23 lat wygrywa z
        lepszymi i starszymi od siebie. Ona już jest w gronie najlepszych bo po prostu
        na to sobie zasłuzyła. Jak na tak młody wiek to wynik jest rewelacyjny w tak
        długim biegu
        • Gość: Porter Re: Koks, Kowalczyk i medal IP: *.orion.pl 24.02.06, 16:00
          Ferencowa była tak bezczelna, że mówiła coś o dopingu w telewizorze?
          • Gość: _real_ Re: Koks, Kowalczyk i medal IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.06, 19:20
            mowila i to duzo, siedzialem i nie moglem uwierzyć co ona plecie; a
            dziennikarzyny w studio jeszcze sie glupio usmiechali .. straszne
            • bazyliszek4 Re: Koks, Kowalczyk i medal 25.02.06, 01:05
              Ferencowa ma prawo być trochę rozgoryczona, jeśli przypomnimy sobie, że musiała
              ścigać się z brojlerami z DDR-u...
              • Gość: Porter Re: Koks, Kowalczyk i medal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 03:16
                I jeździła na zbliżonym poziomie. Ale czysta była jak śnieg, co nie? Ferensowa
                była sławna z tego, że pierwsze kłuje sie jak głupia. Druga była Rabsztynówna
                12.36.
                • bazyliszek4 Re: Koks, Kowalczyk i medal 26.02.06, 03:38
                  Gość portalu: Porter napisał(a):

                  > I jeździła na zbliżonym poziomie.

                  nie mam pojęcia jak było na co dzień, ale wtedy chyba jeszcze nie było PŚ, więc
                  nie było konieczności szprycowania się na okrągło. w DDR-e robiono to raptem
                  raz na 4 lata i wtedy różnica między nimi a Ferenc nagle zwiększała się
                  dramatycznie (w porównaniu z MŚ)...
      • Gość: Piotrek Re: Koks, Kowalczyk i medal IP: *.chello.pl 26.02.06, 12:59
        Gość portalu: _real_ napisał(a):

        > A jeszcze smutniejsze jest to że to taki typowo polski sukces; niby
        > sukces ale tak nie do końca, ale nic to "trzeba się cieszyć tym co jest" grzmi
        > większość ...smutne...jak z "wyzwoleniem po II wojnie ;p"
        > Amen

        A mnie się wydaje, że to właśnie w Twojej wypowiedzi słychać "typowo polski"
        ton, tzn. narzekanie cokolwiek by się nie stało. Zdobyła brąz - to źle, bo nie
        złoto. Zdobyłaby złoto - też źle, bo i tak kiedyś była karana za doping. A że
        ta kara była za środek przeciwzapalny, a nie faktyczny doping (przez co też
        karę skrócono) - tez nieważne, "każdy się zawsze tłumaczy", no nie?

        Tutaj nie ma co gdybać, bieg się odbył, Kowalczyk jest trzecia, nie pierwsza
        ani druga, ale też nie czwarta, nie piąta, nie dziesiąta i nie czterdziesta.
        Rozegrała to najlepiej jak można było, zaatakowała na podbiegu, bo finisz ma
        słaby. A że 2 rywalki wytrzymały atak - taki jest sport. Tu nie ma się co
        zastanawiać, co by było gdyby.

        Tekst "trzeba się cieszyć tym co jest" jest tu mocno nie na miejscu. Każdy
        medal olimpijski jest wielkim sukcesem. Brązowy medal IO to nie jest jakiś
        ochłap rzucony na pożarcie ciemnemu tłumowi. Nie mówimy tu o mistrzostwach
        dzielnicy, ale o IGRZYSKACH OLIMPIJSKICH. Smędzenie w takiej sytuacji nie ma
        racjonalnych podstaw.
        • Gość: Porter Re: Koks, Kowalczyk i medal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 15:23
          Ludzie, nie miejcie złudzeń. Każdy zawodnik z czołówki w sportach
          wytrzymałościowych bierze koks. Cudów nie ma. To nie jest żadne oszustwo -
          wszyscy biorą i już.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka