Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Lakersi wracają do formy

    25.11.02, 17:49
    Powiedzenie "Co dwie głowy to nie jedna" najwidoczniej znajduje także swoje
    zastosowanie w sporcie. Kobe zdobywał w ostatnich tygodniach nawet po 48
    punktów, a i tak jego zespół przegrywał. Wrócił Shaque i wszystko wróciło do
    normy. Założyłabym się o całe swoje oszczędności, że znowu pobiją rekord w
    ilościach nieprzegranych meczów. Mam wrażenie, że rozpoczęła się ich dobra
    passa. Bryant i Kobe dali wczoraj popis nieprzeciętnych umiejętności oraz
    dojrzałości, jaką tylko nieliczni gracze w historii NBA się odznaczali.
    Zwyciężyć z Chicago Bulls nie jest specjalnie trudnym zadaniem. Poprzeczka
    zawieszona - tym razem przez Milwaukee Bucks - znajdowała się znacznie wyżej.
    Kiedy pokonają w rewanżu Sacramento i San Antonio, będę już pewna,
    że "chłopcy-jeziorowcy" odzyskali formę i idą po czwarte z rzędu zwycięstwo.
    Go Kobe! Go Shaque! PS:Thank you Phil. A! Jeszcze jedno! Nie rozumiem,
    dlaczego wszyscy uważają, że ostatnia wygrana to zasługa Shaque'a. Przecież
    Kobe miał lepszy bilans, a to, że wcześniej przegrywali było skutkiem braku
    porządnego centera. Co do Horry'ego i Foxa to mam nadzieję, że dotychczas to
    była tylko rozgrzewka i niedługo dotrzymają kroku "potworkowi o wadze 110 kg"
    i 24-latkowi, o którym w historii NBA będzie się mówiło dłużej niż o Michaelu
    Jordanie.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Mr. T Re: Lakersi wracają do formy IP: *.ne.client2.attbi.com 26.11.02, 07:11
        sarahmichelle napisał:

        > Powiedzenie "Co dwie głowy to nie jedna" najwidoczniej znajduje także swoje
        > zastosowanie w sporcie. Kobe zdobywał w ostatnich tygodniach nawet po 48
        > punktów, a i tak jego zespół przegrywał. Wrócił Shaque i wszystko wróciło do
        > normy. Założyłabym się o całe swoje oszczędności, że znowu pobiją rekord w
        > ilościach nieprzegranych meczów. Mam wrażenie, że rozpoczęła się ich dobra
        > passa. Bryant i Kobe dali wczoraj popis nieprzeciętnych umiejętności oraz
        > dojrzałości, jaką tylko nieliczni gracze w historii NBA się odznaczali.
        > Zwyciężyć z Chicago Bulls nie jest specjalnie trudnym zadaniem. Poprzeczka
        > zawieszona - tym razem przez Milwaukee Bucks - znajdowała się znacznie wyżej.
        > Kiedy pokonają w rewanżu Sacramento i San Antonio, będę już pewna,
        > że "chłopcy-jeziorowcy" odzyskali formę i idą po czwarte z rzędu zwycięstwo.
        > Go Kobe! Go Shaque! PS:Thank you Phil. A! Jeszcze jedno! Nie rozumiem,
        > dlaczego wszyscy uważają, że ostatnia wygrana to zasługa Shaque'a. Przecież
        > Kobe miał lepszy bilans, a to, że wcześniej przegrywali było skutkiem braku
        > porządnego centera. Co do Horry'ego i Foxa to mam nadzieję, że dotychczas to
        > była tylko rozgrzewka i niedługo dotrzymają kroku "potworkowi o wadze 110 kg"
        > i 24-latkowi, o którym w historii NBA będzie się mówiło dłużej niż o Michaelu
        > Jordanie.

        Droga Saro:

        Pisze sie Shaq, nie Shaque...
        A jezeli chodzi o Lakers to rekonwalescencja O'Neala pokazala kto naprawde
        stanowi o sile tego zespolu. Shaq jest jeden w calej lidze i nikt go nie
        zatrzyma. Bez Shaqa Lakers to miernota, a Kobe takze sam niczego nie zdziala.

        Z drugiej strony to ciekawe jak taki slaby poczatek odbije sie na koncowym
        wyniku Lakers... W kazdym badz razie zdrowy Shaq w playoffs to polowa
        zwyciestwa. A Kobe powinien wreszcie przejzec na oczy jaka jest jego wartosc...
        • Gość: calagan Re: Lakersi wracają do formy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.02, 10:49
          Gość portalu: Mr. T napisał:



          > A jezeli chodzi o Lakers to rekonwalescencja O'Neala pokazala kto naprawde
          > stanowi o sile tego zespolu. Shaq jest jeden w calej lidze i nikt go nie
          > zatrzyma. Bez Shaqa Lakers to miernota, a Kobe takze sam niczego nie zdziala.

          A myslisz ze w odwrotna strone to nie dziala? Ja mysle, ze bilans bez Kobego
          Lakers w obecnej formie bylby niewiele lepszy.


          >
          > Z drugiej strony to ciekawe jak taki slaby poczatek odbije sie na koncowym
          > wyniku Lakers... W kazdym badz razie zdrowy Shaq w playoffs to polowa
          > zwyciestwa. A Kobe powinien wreszcie przejzec na oczy jaka jest jego
          wartosc...

          Wbrew pozorom bardzo duza. Dzieki niemu Shaq w polowie sezonu nie pada na
          twarz ze zmeczenia. No i wygrywa mistrzostwa. Moze nie wierzysz, ale bez
          Bryanta tych tytulow napewno by nie bylo.
          • Gość: Mr. T Re: Lakersi wracają do formy IP: *.ne.client2.attbi.com 27.11.02, 23:55
            Gość portalu: calagan napisał:

            > Gość portalu: Mr. T napisał:
            >
            >
            >
            > > A jezeli chodzi o Lakers to rekonwalescencja O'Neala pokazala kto naprawde
            >
            > > stanowi o sile tego zespolu. Shaq jest jeden w calej lidze i nikt go nie
            > > zatrzyma. Bez Shaqa Lakers to miernota, a Kobe takze sam niczego nie zdzia
            > la.
            >
            > A myslisz ze w odwrotna strone to nie dziala? Ja mysle, ze bilans bez Kobego
            > Lakers w obecnej formie bylby niewiele lepszy.
            >
            >
            > >
            > > Z drugiej strony to ciekawe jak taki slaby poczatek odbije sie na koncowym
            >
            > > wyniku Lakers... W kazdym badz razie zdrowy Shaq w playoffs to polowa
            > > zwyciestwa. A Kobe powinien wreszcie przejzec na oczy jaka jest jego
            > wartosc...
            >
            > Wbrew pozorom bardzo duza. Dzieki niemu Shaq w polowie sezonu nie pada na
            > twarz ze zmeczenia. No i wygrywa mistrzostwa. Moze nie wierzysz, ale bez
            > Bryanta tych tytulow napewno by nie bylo.

            Powiem o co mi chodzi:

            Shaq sam mistrzostwa nie wygra. Ale nie musi miec Kobe, moglby miec w druzynie
            jednego z innych graczy w lidze na podobnym poziomie. Jak na przyklad Vince
            Carter, Paul Pierce, Tracy McGrady, albo nawet zdrowy Grant Hill, lub Jerry
            Stackhouse. Natomiast zaden z tych zawodnikow, w parze z kims innym niz Shaq,
            nie staje sie faworytem NBA.

            To tak jak w tym wierszyku:

            Chwalila sie rzepa przed calym ogrodem,
            ze jest bardzo smaczna z miodem.

            A miod jej tak na to przygani:
            Ja jestem smaczny i bez pani.

            Pozdrawiam

            T.
      • Gość: toms Re: Lakersi wracają do formy IP: 217.153.60.* 26.11.02, 10:28
        sarahmichelle napisał:

        [...]
        > Bryant i Kobe dali wczoraj popis nieprzeciętnych umiejętności oraz
        > dojrzałości, jaką tylko nieliczni gracze w historii NBA się odznaczali.
        [...]

        no jezeli jednoczesnie i Brayant i Kobe to zrobili to rzeczywiscie niesamowite
        przepraszam bardzo ale to zdanie to jeden wielki stek bzdur !
        • Gość: Soulfly Re: Lakersi wracają do formy IP: *.retsat1.com.pl 26.11.02, 10:59
          Gość portalu: sarahmichelle napisał(a):

          > [...]
          > > Bryant i Kobe dali wczoraj popis nieprzeciętnych umiejętności oraz
          > > dojrzałości, jaką tylko nieliczni gracze w historii NBA się odznaczali.
          > [...]

          chodzi o to że bryant zagrał z takim zaangażowaniem, że aż się rozdwoił.
          i faktycznie nieliczni (żaden?) gracze w historii NBA tak potrafili...
      • Gość: Wilt Re: Lakersi wracają do formy IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 26.11.02, 12:32
        Witam Koleżankę na obsadzonej dotąd chyba wyłącznie przez facetów tematyce NBA
        na forum ;-). Co do Shaqa i Kobego, wszystko zależy po prostu od punktu
        widzenia: czy bardziej bierze się pod uwagę to, że pod względem całokształtu
        umiejętności NAJLEPSZY jest Kobe, czy że Shaq, jako najbardziej pozbawiony
        równorzędnych rywali, jest najbardziej DOMINUJĄCY i przez to NAJISTOTNIEJSZY.
        Istotniejszy jest tym bardziej dla obecnego składu Lakers, którzy bez Kobego
        mają jeszcze jakie takie opcje na perymetrze (Fisher, Fox), natomiast bez Shaqa
        są już całkowicie bezbronni pod koszem…

        Toms, nie straszyć mi tu Sarah; tobie to nigdy nie zdarzyło się
        przejęzyczenie? ;-) Mr. T; nie chce mi się zaczynać po raz n-y tej samej
        dyskusji, ale jednak z ciekawości; jaką to swoją wartość powinien uświadomić
        sobie Bryant, oprócz wartości najlepszego czy nawet według jego oponentów –
        jednego z paru najlepszych graczy ligi?
        • Gość: Wilt P.S. do Mr. T IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 26.11.02, 12:35
          A jeśli poprawiasz Sarah za to, że napisała "Shaque"; cóż, pewnie tak samo
          poprawiałbyś kogoś, kto napisałby o Garnetcie "Da Kid" - zapewniam jednak, że
          obie formy są używane.
        • Gość: Genowefa Pigwa Re: Lakersi wracają do formy IP: 217.153.60.* 26.11.02, 15:01
          > Toms, nie straszyć mi tu Sarah; tobie to nigdy nie zdarzyło się
          > przejęzyczenie?

          to chodzilo o cale zdanie a przejezyczenie to najmniejsza bzdura w nim

          no teraz Wilt jak sie podpisalem jako kobieta (dodam w tajemnicy ze wg mnie
          Kobi to drugi gracz w historii NBA zaraz po Chamberlainie :-))
          to nie bedziesz mnie "strzaszył" :-)))
          toms
          • Gość: Wilt Re: Lakersi wracają do formy IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 26.11.02, 15:09
            Toms, z kontekstu postu mówiącego o tym, że Shaq i Kobe wreszcie znów grają
            razem, wyraźnie wynika, że pisząc "Bryant i Kobe" Sara miała na myśli Shaqa i
            Kobego - czyli to było przejęzyczenie.
            Co do postulatu, żeby traktować i Ciebie inaczej z powodu płci, przykro mi:
            trochę jednak za mało masz w sobie pierwiastka kobiecego ;-) (ale jak się
            wytężę, to jako Genowefę Pigwę mogę sobie Ciebie wyobrazić :-).
      • Gość: sarahmichelle Re: Lakersi wracają do formy IP: *.noname.net.icm.edu.pl 26.11.02, 15:56
        Chyba musiałam być bardzo zmęczona, skoro napisałam Bryant i Kobe. Może to
        dlatego, że jestem pod jego ogromnym wrażeniem. Wszyscy jesteście facetami, a
        ja kobietą i oceniam go nie tylko za popisy techniczne, ale także za sposób w
        jaki się porusza. Nie, nie jestem w nim zakochana, ale nie wyobrażam sobie
        żadnego przedstawiciela białej rasy robiącego takie slang-dangi (wybaczcie,
        jeśli popełniłam jakiś błąd).
        PS: Mr.T - PRISZE SIĘ PRZEJRZEĆ A NIE PRZEJŻEĆ
        • Gość: HyLo Re: Lakersi wracają do formy IP: *.phils.uj.edu.pl 27.11.02, 12:42
          > PS: Mr.T - PRISZE SIĘ PRZEJRZEĆ A NIE PRZEJŻEĆ

          Touche!
          Jedna rzecz nie znać dobrze angielskiego (chyba sarah chodziło ci o slam-
          dunki), a druga polskiego. Co, panie T?

          Czepianie się literówek nie było tu dotychczas normą, więc nie zaczynajmy, OK?

          Poza tym ja również witam serdecznie pierwszą chyba kobietę na tym forum. NIe
          zniechęcaj się!

          pozdr

          • Gość: toms Re: Lakersi wracają do formy IP: 217.153.60.* 27.11.02, 13:48
            Po pierwsze nie wiemy czy to kobieta bo jest to tylko nick kobiety i moze byc
            rozwnie dobrze facetem podpisujacym sie Sarah a wy tutaj juz podniecacie sie
            jak nie wiadomo co...
            Zamiast pisac tu o panu/pani sarah lepiej napiszcie cos o LAL ktorzy przegrali
            mecz mimo skutecznosci 50% ! i to dosc wyraznie przegrali
            • Gość: Wilt Re: Lakersi wracają do formy IP: proxy / *.gov.pl 27.11.02, 14:45
              Jezu, toms, serio?!! To może nie być kobieta? Cholera, a ja już chciałem
              poprosić ją o rękę... ;-)
              A co do Lakers: milion razy tłumaczyłem, że z zasady nie analizuję pojedynczych
              meczów sezonu. Piszę o tendencjach; i tu mógłbym napisać np. o 4 z rzędu
              przegranych meczach Wizards, o których ty z kolei nie wspominasz, mimo że
              Lakersom wytykasz nawet pojedyncze porażki. Ale mi się nie chce i nie mam
              czasu - z czego zresztą powinieneś się tylko cieszyć. ;-)
              • Gość: Soulfly Lakersi wracają do formy ? IP: *.retsat1.com.pl 27.11.02, 15:45
                5-10 0.333 LA Lakers (O`Neal&Bryant)
                5-9 0.357 Denver (Howard&Posey)

                Teraz dopiero wszyscy fani LAL mi nawrzucają. Zobaczysz ty sukin..., niech
                tylko Shaq się rozegra, Bryant to gigant, ..... etc.

                Denver to dla mnie póki co największa sensacja NBA. Z takim składem, z takimi
                gwiazdami wygrali już 5 (PIĘĆ) meczy!!! Przed sezonem typowali ich jako jedną z
                najgorszych drużyn w historii NBA, a dziś wygrali nawet z SA.
                Grają bez porównania lepiej niż np. CAVS (12 porażek z rzędu), nie mówiąc już
                Memphis.
                Hmmm... gdyby Denver miało takich zawodników...

                Jeff Bzdelik - Coach of the year ?
                • Gość: Wilt Re: Lakersi wracają do formy ? IP: proxy / *.gov.pl 27.11.02, 16:06
                  Soulfly, a który to fan LAL kiedykolwiek wymyślał ci w takich słowach? To było
                  na pewno to forum?
                  Powtarzam; nie wyciągam wniosków na podstawie pojedynczych meczów. O Lakers
                  jako takich już obszernie pisałem. Co do całej kampanii Nuggets mogę się
                  wypowiedzieć: rzeczywiście grają nadspodziewanie dobrze; 3 z tych 5 zwycięstw
                  (3 z rzędu!) osiągnęli wprawdzie szczęśliwie w ostatnich sekundach, ale
                  szczęściu też trzeba pomóc. Bzdelik to po JVG kolejny dobry coach ze stajni
                  Rilesa, który potrafi zespół zagrzać do walki i ustawić w obronie. Ale
                  Grizzlies pod H. Brownem są coraz lepsi i w końcu powinni prześcignąć Nuggets,
                  bo talentu mają znacznie więcej - chyba, że Hubie pożre się np. z Gasolem,
                  którego jak dotąd niesprawiedliwie ogranicza jako lidera.
                • Gość: Wilt Re: Lakersi wracają do formy ? IP: proxy / *.gov.pl 27.11.02, 16:06
                  Soulfly, a który to fan LAL kiedykolwiek wymyślał ci w takich słowach? To było
                  na pewno to forum?
                  Powtarzam; nie wyciągam wniosków na podstawie pojedynczych meczów. O Lakers
                  jako takich już obszernie pisałem. Co do całej kampanii Nuggets mogę się
                  wypowiedzieć: rzeczywiście grają nadspodziewanie dobrze; 3 z tych 5 zwycięstw
                  (3 z rzędu!) osiągnęli wprawdzie szczęśliwie w ostatnich sekundach, ale
                  szczęściu też trzeba pomóc. Bzdelik to po JVG kolejny dobry coach ze stajni
                  Rilesa, który potrafi zespół zagrzać do walki i ustawić w obronie. Ale
                  Grizzlies pod H. Brownem są coraz lepsi i w końcu powinni prześcignąć Nuggets,
                  bo talentu mają znacznie więcej - chyba, że Hubie pożre się np. z Gasolem,
                  którego jak dotąd niesprawiedliwie ogranicza jako lidera.
                  • Gość: Soulfly do Wilta IP: *.retsat1.com.pl 27.11.02, 18:31
                    Gość portalu: Wilt napisał:

                    > Soulfly, a który to fan LAL kiedykolwiek wymyślał ci w takich słowach? To
                    było
                    > na pewno to forum?

                    Izi, izi... to było w formie żartu. nie mam do nikogo pretensji.
                    co najwyżej specyficzne poczucie humoru.... :-)
                    pozdr.
                    • Gość: Alex Re: do Wilta IP: proxy / 193.0.117.* 27.11.02, 18:50
                      Akurat Lakers przegrali ...
                      Ale najważniejsza kwestia jest inna. Jak kontuzje i kolejne operacje odbiją się
                      na grze Shaq`a. I oczywiście czy siię odbiją? Najważniejszą konsekwencją jaką
                      poniosą Lakers związaną z nieobecnością Shaq`a to miejsce w PO. Mają poważną
                      stratę do wszystkich wielkich: Dallas, Sacramentoi i S.Antonio. Jeżeli Dallas
                      nagle nie straci formy i nie zacznie przegrywać częściej mecze niż inne zespoły
                      czołówki powinny zakończyć sezon na pierwszym miejscu. Numer 2 przypada
                      zwyciężcy dywizji pacyfic - strata Lakers do Sacramento jest spora więc raczej
                      będzie to Sacramento. Czołówka zachodu na koniec sezonu powinna wyglądać tak: 1
                      Dallas 2 Sacramento 3 S.Antonio 4 Lakers. Jest więc prawdopodobne, że Lakers
                      najpierw będą musieli spotkać się z Dallas grając więcej meczy w Dallas. Jeżeli
                      pokonają Dallas spotkają się ze zwyciezcą Sacramento-S,Antonio. Sacramento w
                      zeszłym roku nie było daleko od pokonania Lakers. Gdyby sprawdził się taki
                      scenariusz znów grali by więcej meczy u rywala. Oczywiuście gdybanie po
                      pierwszym miesiącu jak będzie wyglądała kolejność to wróżenie fusów, ale skoro
                      nie możemy oglądać meczów, co innego nam zostało.
                      Pozdr
            • Gość: sarahmichelle Re: Lakersi wracają do formy IP: *.noname.net.icm.edu.pl 28.11.02, 15:05
              Chyba z tym tytułem to się rzeczywiście pospieszyłam, dwie przegrane,
              słabiutko. Zastanawiałam się nad przyczyną. Cztery sezony temu (chyba
              najgorzszy okres w moim życiu) powiedziałabym, że Shaq i Kobe znowu na wojennej
              ścieżce. Dziś myślę, że problemy zdrowotne Shaq'a (dlatego dopuścił Kempa do
              zdobycia 11 pkt-ów) - chociaż wolałabym, żeby to było zwykłe niezgranie
              trójkątów, bo Kobe podczas nieobecności Shaq'a za bardzo przywyknął do
              odgrywania gwiazdy każdego meczu. Albo chłopcy są po prostu przemęczeni, a
              filozofia Jacksona się im nie podoba. Wiem jedno - jeśli wygrają w piątek z
              Grizzlies, to wskoczą na miejsce Seattle, albo nawet wyżej. Swoją drogą Lakers
              w całej swojej historii niejeden sezon zaczynali kiepsko, a kończyli co
              najmniej na finale konferencji. Wierzę w nich, chociaż widząc wyczyny Dallas
              obawiam się, że "tej pigułki" moi faworyci mogą nie przełknąć.
              PS:Nie będę się tu wdawać w dyskusję o mojej kobiecości. Ale, toms, gdybyś
              czytał Aaronsona (znany psycholog ameryk.), wiedziałbyś, że facet, którego
              pasją jest NBA nie przyjąłby nicka - imion marnej, choć ładnej aktorki
              amerykańskiej, bo nie pasowałoby to do jego image'u, poza tym czy którykolwiek
              z was napisał kiedyś, że podobają mu się "ruchy" zawodnika - nie to, dzięki
              czemu zdobywa punkty, ale też to, jak zmartwiony siada obok Shaq-a na ławce,
              gdy popełnił już piąty faul...Wilt, czy propozycja, jest nadal aktualna? Wiesz,
              jeśli nie masz 15 lat to mieli byśmy zawsze o czym porozmawiać przy porannej
              kawie ;)
              • Gość: toms Re: Lakersi wracają do formy IP: 217.153.60.* 28.11.02, 16:48
                Gość portalu: sarahmichelle napisał(a):


                > PS:Nie będę się tu wdawać w dyskusję o mojej kobiecości. Ale, toms, gdybyś
                > czytał Aaronsona (znany psycholog ameryk.), wiedziałbyś, że facet, którego
                > pasją jest NBA nie przyjąłby nicka - imion marnej, choć ładnej aktorki
                > amerykańskiej, bo nie pasowałoby to do jego image'u

                akurat Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaronsona czytałem :-) i dlatego wiem ze to wszystko
                o czym piszesz to sprytny kamuflaz ktory jest rownie nie udany jak twoje oceny
                w stosunku do LAL!
              • Gość: Wilt Odpowiedź IP: proxy / *.gov.pl 28.11.02, 17:38
                Saro, nie gniewaj się na tomsa; on po prostu nie bardzo zna się na kobietach -
                w przeciwieństwie rzecz jasna do mnie ;-). Zawsze jestem gotów do
                interesującej konwersacji, nie tylko o NBA i niezależnie od stanu cywilnego
                mojego i mojej rozmówczyni ;-) (a co do moich 15 lat; obawiam się, ze
                zapomniałem o nich gdzieś za premierowania Suchockiej :-)).
                Nie sądzę, żeby zbytnie przejmowanie inicjatywy przez KB było przyczyną
                kłopotów Lakers . Tak samo, jak robił bez Shaqa; w jednym spotkaniu (z Heat)
                oddał bardzo mało rzutów, zostawiając więcej okazji innym – Jeziorowcy
                przegrali, więc w następnym (z Magic) spróbował znacznie więcej; niestety znów
                bez skutku, bo znów bez odpowiedniego wsparcia zespołu jako całości. O
                przyczynach kłopotów Lakers piszę niżej szerzej. Nie mam tylko pewności, czy
                chodzi Ci o miejsce Seattle w tabeli? Niestety, do dogonienia Sonics LAL
                brakuje jeszcze ładnych paru zwycięstw…

                Soulfly. Nie obraziłem się, skąd; tylko zwróciłem uwagę, że akurat raczej nie
                fani Lakers obrażają na tym forum. A faule w meczu z Magic nie były przyczyną,
                tylko skutkiem kłopotów LAL; tego, że (patrz niżej) ich pierwsza piątka,
                pozbawiona wsparcia z ławki, musiała grać agresywniej niż zwykle. Przy okazji;
                gdzie zawodnicy Magic mający po 5 fauli? Co z wspaniałą teorią, zgodnie z którą
                sędziowie faworyzują Lakers i odgwizdują każde dotknięcie Shaqa? Akurat jest
                potrzebna - mogłaby się wreszcie sprawdzić. ;-)

                Alex. Twoja analiza ma dla mnie jedną, bardzo poważną wadę; jest prawidłowa.;-)
                Już pogodziłem się z faktem, że nie tylko Kings, jak już przewidywałem przed
                sezonem, ale i Mavericks będą praktycznie na 100% wyżej w tabeli od Lakers.
                Łudzę się jeszcze tylko co do Spurs, którzy też mają swoje problemy i skład nie
                tak głęboki jak tamte 2 kluby; może przynajmniej ich uda się łyknąć? Jeśli nie
                będzie więcej meczów LAL jak 2 ostatnie, szanse są. W każdym razie o ile I
                rundę, a poźniej Finały Lakersi wciąż powinni mimo wszystko przejść, w
                międzyczasie trzeba jeszcze „tylko” zatroszczyć się o 2 serie bez przewagi
                własnego parkietu z mocarzami Zachodu, najprawdopodobniej Mavs i Kings. Ciężka
                sprawa: będę musiał liczyć na świetlane przykłady takich repeating champions
                jak Lakers’88, zwycięzców 3 serii po 7 meczów z rzędu czy Rockets’95,
                zwycięzców 4 serii z rzędu na wyjeździe…

                Mr. T. Może jednak starczy o ortografii, prawda? A propos Shaqa i Bryanta; już
                wiele razy pisałem o różnicach w klasie posiadanych obecnie przez nich rywali.
                Oczywiście każdy chciałby mieć w składzie Shaqa, obecnie difference – makera
                nr. 1 w lidze; myślisz jednak, że są zespoły, które nie chciałyby mieć i
                Kobego, których szans na mistrzostwo i on dramatycznie by nie zwiększył? Co do
                wartości Bryanta jako zawodnika, niezależnie od klasy jego rywali, chyba się
                zgodzisz, że nawet jeśli nie jest – jak sądzi wielu, w tym ja – jest najlepszym
                w sumie graczem ligi, to jednym z paru najlepszych, obok T-Maca, Duncana i
                właśnie Shaqa.

                Ogólnie o 2 ostatnich spotkaniach; do wszystkich. Mecze z Heat i Magic powinny
                chyba uświadomić wszystkim, niezależnie od ich nastawienia do Lakers, że
                problemy tego zespołu wykraczają poza zdrowie Shaqa. Główną przyczyną jest tu
                degradacja role players, która np. calagan i ja martwiliśmy się już przed
                sezonem. Nawet kiedy Fox, Fish i Horry zaczęli grać trochę lepiej, podbudowani
                powrotem O”Neala, to wciąż za mało; i nie jest w stanie nadrobić tego, że cała
                ławka zdobywa 7-8 pkt. w meczu (z Magic tylko Shaw punktował!), podczas gdy
                ławki przeciwników, nie odznaczających się przecież szerokimi składami, średnio
                po 30! Już nie mówię o zapewnieniu obrony w jakimkolwiek jej aspekcie…
                Takie są fakty i, niestety, trudno będzie je zmienić nawet Kobemu i Shaqowi
                razem. Powiedzmy, że ten drugi jeszcze musi się rozgrzać, co widać było w
                meczu z Heat; ale z Magic miał już wyniki normalne dla siebie np. w ostatnim
                sezonie (choć niewątpliwie za parę tygodni z Kempem i DeClerqiem poradziłby
                sobie znacznie lepiej). Nawet kiedy wróci do szczytu swojej możliwej obecnie
                formy, widać, że nie będzie to panaceum na wszystko; tak samo jak przeszłe i
                obecne wspaniałe występy Kobego, w typie ostatniego pojedynku z McGradym (BTW:
                może obaj stworzą coś na kształt rywalizacji Magic-Bird, której brakowało od
                tak dawna?). A czy ci role players będą w stanie się podnieść? Skoro nie pomógł
                im nawet powrót Shaqa, co pomóc może? Czy mam chwytać się nadziei na jakiś
                znaczący trade (nie bardzo zresztą jest ze strony LAL kim handlować…), którą to
                możliwość w odniesieniu do Lakersów wszyscy eksperci zresztą wykluczają? Może
                jednak Buss przejrzy na oczy i uświadomi sobie, że zainwestowanie w nawet
                droższych graczy mu się i finansowo długoterminowo opłaca, bo bez tego głównymi
                faworytami do mistrzostwa – najważniejszego i zarazem najbardziej zyskownego
                celu - już raczej nie jesteśmy. Na razie wygląda, jakby powtarzała się sytuacja
                z lat 60., kiedy to 2 wspaniałe supergwiazdy, Baylor i West, robiły wszystko,
                co w ludzkiej mocy, ale pozbawiony poza nimi wsparcia zespół przegrywał z
                dysponującymi miażdząco szerszym składem Celtami…

                Jest jedna tylko w tym wszystkim pocieszająca konkluzja (choć wolałbym nie mieć
                okazji do jej wypowiedzenia). I co, wszyscy uważający, że w Lakersach naprawdę
                liczy się tylko Shaq? Czy po ostatnich meczach wciąż sądzicie, że Kobe jest
                tylko jego dopełnieniem, niewiele znaczącym, bo kto ma w składzie Shaqa,
                automatycznie wygrywa? Prawda, jak to zwykle bywa, nie jest taka prosta.

                Pzdr
        • Gość: Mr. T Re: Lakersi wracają do formy IP: *.ne.client2.attbi.com 28.11.02, 00:14
          Gość portalu: sarahmichelle napisał:

          > Chyba musiałam być bardzo zmęczona, skoro napisałam Bryant i Kobe. Może to
          > dlatego, że jestem pod jego ogromnym wrażeniem. Wszyscy jesteście facetami, a
          > ja kobietą i oceniam go nie tylko za popisy techniczne, ale także za sposób w
          > jaki się porusza. Nie, nie jestem w nim zakochana, ale nie wyobrażam sobie
          > żadnego przedstawiciela białej rasy robiącego takie slang-dangi (wybaczcie,
          > jeśli popełniłam jakiś błąd).
          > PS: Mr.T - PRISZE SIĘ PRZEJRZEĆ A NIE PRZEJŻEĆ
          Rzeczywiscie "przejrzec"... musialem robic ten blad przez wiele lat, takze
          nawet dobrze, ze mi pokazalas (tlumaczylem sobie, ze "z" z kropka, bo
          przegladac, ale to najwidoczniej tak nie dziala)

          To, ze napisalem o Shaq, nie bylo w sensie "naucz sie pisac matole", tylko "FYI
          tak sie w USA nazywa O'Neala". Nie jestem tak zlosliwy jak wygladam hehehe.

          A jezeli chodzi o to co napisalem o wartosci obu zawodnikow, to napisze o tym
          tak:

          50% klubow NBA, staloby sie prawie gwarantowanymi mistrzami przez dodanie do
          skladu O'Neala. Nie mysle, ze jakikolwiek klub znalazlby sie w takiej pozycji
          po dodaniu Bryanta.

          Aha... pisze sie Slam Dunk (no offense please)
          • Gość: Alex Re: Lakersi wracają do formy IP: 212.33.87.* 28.11.02, 11:25
            Do poprzednika nie należy urażać się błahostkami i zbyt błahostek poprawiać.
            Niewarto.
            Shaq wrócił i Lakers mają bilans 3-2. Nieźle :-}
            Shaq i Koby decydują o sile Lakers. Ale jak na razie zawodzą inni gracze. To
            powoduje, że Lakers grają poniżej poziomu do którego przywykli. Oczywiście gdy
            Shaq będzie grał na 150% znów zaczną wygrywać. Tylko ile można prezentować
            super poziom.
            Nie zgadzam się też z kolejnym zdaniem przedmówcy. Gdyby Shaq trafił do połowy
            z zespołów NBA to i tak nie spowodowałoby że szanse ich na mistrzostwo by się
            zwiększyły. Gdyby Koby trafił do kilku zespołów to byliby oni murowanymi
            faworytami. Mimo Shaq`a w Lakers. Wyobrażcie sobie Koby`ego w S.Antonio,
            Sacramento, Dallas, Minnesocie, Portland, N.Jersey. Siła Lakers polega na
            połączeniu Shaq`a i Bryanta. Choć oczywiście to Shaq jest czynnikiem
            znaczniejszym
            • Gość: Soulfly LAL - Magic 102:112 IP: *.retsat1.com.pl 28.11.02, 11:57
              Pierwsza 5 Lakersów zagrała w końcu na poziomie, Bryant + O`Neal 66 pts, reszta
              29, czyli w normie. Dużo zbiórek, dużo asyst, ale również sporo fauli (Bryant,
              Horry, O`Neal po 5, Fox 4) i chyba tym trzeba tłumaczyć porażkę.

              ciekawe że Shaq pozwolił rzucić Kempowi aż 11 pts... ponadto Kemp miał aż 7
              zbiórek ofensywnych.

              Reasumując, widać wielki postęp ale wciąż mnóstwo pracy przed nimi (znaczy
              przed LAL). Orlando to w końcu chyba najsłabszy fizycznie klub NBA... mimo
              posiadania w składzie zawodnika sumo ("reign man"....)
            • Gość: MM Re: Lakersi wracają do formy IP: *.ny5030.east.verizon.net 28.11.02, 18:18
              Gość portalu: Alex napisał(a):

              > Nie zgadzam się też z kolejnym zdaniem przedmówcy. Gdyby Shaq trafił do
              połowy
              > z zespołów NBA to i tak nie spowodowałoby że szanse ich na mistrzostwo by się
              > zwiększyły. Gdyby Koby trafił do kilku zespołów to byliby oni murowanymi
              > faworytami. Mimo Shaq`a w Lakers. Wyobrażcie sobie Koby`ego w S.Antonio,
              > Sacramento, Dallas, Minnesocie, Portland, N.Jersey. Siła Lakers polega na
              > połączeniu Shaq`a i Bryanta. Choć oczywiście to Shaq jest czynnikiem
              > znaczniejszym

              No to sie teraz niezle zblazniles, bo jezeli tak naprawde myslisz to nie wiem
              nawet do kogo cie poslac by ci sie wszystkie ogniwa w mozgu naprawily.
              Wyobraż sobie Shaqa w S.Antonio, Sacramento, Dallas, Minnesocie, Portland,
              N.Jersey, Orlando, nawet w NY Knicks...... To bylaby demolka innych druzyn
              Zreszta sam napisales, ze Shaq jest "czynnikiem znaczniejszym", wiec sam sobie
              przeczysz. Kurna moze troche obiektywizmu.
              • Gość: Alex Re: Lakersi wracają do formy IP: 212.33.87.* 28.11.02, 22:13
                Gość portalu: MM napisał(a):

                > Gość portalu: Alex napisał(a):
                >
                > > Nie zgadzam się też z kolejnym zdaniem przedmówcy. Gdyby Shaq trafił do
                > połowy
                > > z zespołów NBA to i tak nie spowodowałoby że szanse ich na mistrzostwo by
                > się
                > > zwiększyły. Gdyby Koby trafił do kilku zespołów to byliby oni murowanymi
                > > faworytami. Mimo Shaq`a w Lakers. Wyobrażcie sobie Koby`ego w S.Antonio,
                > > Sacramento, Dallas, Minnesocie, Portland, N.Jersey. Siła Lakers polega na
                > > połączeniu Shaq`a i Bryanta. Choć oczywiście to Shaq jest czynnikiem
                > > znaczniejszym
                >
                > No to sie teraz niezle zblazniles, bo jezeli tak naprawde myslisz to nie wiem
                > nawet do kogo cie poslac by ci sie wszystkie ogniwa w mozgu naprawily.
                > Wyobraż sobie Shaqa w S.Antonio, Sacramento, Dallas, Minnesocie, Portland,
                > N.Jersey, Orlando, nawet w NY Knicks...... To bylaby demolka innych druzyn
                > Zreszta sam napisales, ze Shaq jest "czynnikiem znaczniejszym", wiec sam
                sobie
                > przeczysz. Kurna moze troche obiektywizmu.
                ALEX: Ale zachowajmy proporcje. Shaq jest najlepszym wysokim graczem w NBA. Ale
                nawet on nie sprawiłby aby Phoenix, Washington, Memphis, Denver, Golden State,
                Cleveland, L.A.Clippers, Houston, Miami, N.York, Toronto, Houston było
                faworytem w finale. W Orlando Shaq był kilka lat młodszy, ale tam on odgrywał
                pierwsze skrzypce (P.Hardaway był jego cieniem) i tylko raz grali w finale.
                Shaq jest najlepszym aktualnie graczem NBA, ale nie niedoceniajmy Bryanta,
                który również należy do czołowych graczy. Lakers bez Koby`ego ale z Shaqiem
                miały by marne szanse przeciwko takim Dallas, Sacramento czy N.Jersey w
                obecnych skłądach. Siłą Lakers polega na obu graczach, nawet jeżeli ważniejszą
                postacią jest Shaq.
                Mniej zajdłości w wypowiedziach. To tylko jest zabawa. Umiej uszanować zdanie
                innych. Lepiej nie przejaskrawiać też swojego.Pozdr
                • Gość: Mr. T Re: Lakersi wracają do formy IP: *.ne.client2.attbi.com 29.11.02, 06:03
                  Gość portalu: Alex napisał(a):

                  > Gość portalu: MM napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: Alex napisał(a):
                  > >
                  > > > Nie zgadzam się też z kolejnym zdaniem przedmówcy. Gdyby Shaq trafił
                  > do
                  > > połowy
                  > > > z zespołów NBA to i tak nie spowodowałoby że szanse ich na mistrzostw
                  > o by
                  > > się
                  > > > zwiększyły. Gdyby Koby trafił do kilku zespołów to byliby oni murowan
                  > ymi
                  > > > faworytami. Mimo Shaq`a w Lakers. Wyobrażcie sobie Koby`ego w S.Anton
                  > io,
                  > > > Sacramento, Dallas, Minnesocie, Portland, N.Jersey. Siła Lakers poleg
                  > a na
                  > > > połączeniu Shaq`a i Bryanta. Choć oczywiście to Shaq jest czynnikiem
                  > > > znaczniejszym
                  > >
                  > > No to sie teraz niezle zblazniles, bo jezeli tak naprawde myslisz to nie w
                  > iem
                  > > nawet do kogo cie poslac by ci sie wszystkie ogniwa w mozgu naprawily.
                  > > Wyobraż sobie Shaqa w S.Antonio, Sacramento, Dallas, Minnesocie, Portland,
                  >
                  > > N.Jersey, Orlando, nawet w NY Knicks...... To bylaby demolka innych druzyn
                  > > Zreszta sam napisales, ze Shaq jest "czynnikiem znaczniejszym", wiec sam
                  > sobie
                  > > przeczysz. Kurna moze troche obiektywizmu.
                  > ALEX: Ale zachowajmy proporcje. Shaq jest najlepszym wysokim graczem w NBA.
                  Ale
                  >
                  > nawet on nie sprawiłby aby Phoenix, Washington, Memphis, Denver, Golden
                  State,
                  > Cleveland, L.A.Clippers, Houston, Miami, N.York, Toronto, Houston było
                  > faworytem w finale. W Orlando Shaq był kilka lat młodszy, ale tam on odgrywał
                  > pierwsze skrzypce (P.Hardaway był jego cieniem) i tylko raz grali w finale.
                  > Shaq jest najlepszym aktualnie graczem NBA, ale nie niedoceniajmy Bryanta,
                  > który również należy do czołowych graczy. Lakers bez Koby`ego ale z Shaqiem
                  > miały by marne szanse przeciwko takim Dallas, Sacramento czy N.Jersey w
                  > obecnych skłądach. Siłą Lakers polega na obu graczach, nawet jeżeli
                  ważniejszą
                  > postacią jest Shaq.
                  > Mniej zajdłości w wypowiedziach. To tylko jest zabawa. Umiej uszanować zdanie
                  > innych. Lepiej nie przejaskrawiać też swojego.Pozdr

                  Kiedy mowilem o 50% druzyn, to mialem na mysli te 50%, ktore wejdzie do
                  playoffs. Nie cieniasow. Natomiast jezeli chodzi o caly ten "spor" o Bryanta.
                  Nie mam zamairu przekonywac ludzi o tym, ze on jest cienki. Jest bardzo dobrym
                  graczem, jednym z lepszych w lidze. Cala rzecz w tym, ze jak pamietamy z
                  zeszlego roku, byly swego rodzaju kontrowersje kto jest liderem Lakersow. Kobe
                  myslal, ze to powinna byc "jego druzyna". Faktem jednak jest, ze jak dlugo Shaq
                  bedzie w stanie grac na poziomie na jakim gral do tej pory, to bedzie on
                  najwazniejszym graczem w kazdej druzynie w NBA. Shaq zmusza przeciwnikow do
                  double-teaming, wpedza ich w faul trouble a w miedzy czasie dominuje pod
                  koszami zarowno w ataku jak i w obronie.

                  Kazdy menadzer w NBA ma Shaqa jako numer 1 na liscie zyczen. Kobe tez jest na
                  wysokim miejscu, ale dystans miedzy nim a O'Nealem jest ogromny.

                  I jeszcze jedna rzecz... W zeszlym sezonie Lakers grali przez pewien czas bez
                  Kobe i pewien czas bez Shaqa. Nie pamietam dokladnych numerow, ale bilans
                  zwyciestw i porazek byl znacznie lepszy kiedy Kobe byl kontuzjowany. Bez Shaqa
                  Lakersi nie sa ta sama druzyna. Bez Bryanta sa slabsi, bo nie maja
                  wartosciowego zawodnika, ale nie jest to zawodnik nie do zastapienia. I jak juz
                  bylo wczesniej powiedziane. Mozna wymienic wielu zawodnikow na poziomie Bryanta
                  (tak szybko: Vince Carter, Paul Pierce, Tracy McGrady), ale nie ma nikogo, kto
                  jest nawet blisko Shaqa. Gdyby Shaq mial 6 cali mniej wzrostu, to pewnie bylby
                  cienki. Ale taki jaki jest, jest nie do zatrzymania.

                  Gdyby Kobe przeszedl do cienkiej druzyny, to wcale by ta druzyna za duzo nie
                  osiagnela. Shaq nawet slaba druzyne wprowadzilby do playoffs.

                  Tak swoja droga, to slucham sobie codziennie w drodze z pracy sportowego radia
                  i czesto slysze takie powiedzenie: "Team (...) is Shaquille O'Neal away from
                  championship level".

                  Aha, jeszcze jedno... Trener druzyny futbolowej New England Patriots
                  (zeszlorocznych mistrzow), Bill Belichick powiedzial, ze marzyl by mu sie Shaq
                  grajacy na pozycji tight end!!! Tego sie nie slyszy o koszykarzach.

                  Shaq jest fenomenem jezeli chodzi o sportowca-atlete. Jest i bylo wielu
                  lepszych technicznie graczy w lidze, ale nikt nie dorownuje fizycznie i
                  sprawnosciowo O'Nealowi.

                  • Gość: Wilt Do Mr. T IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 02.12.02, 19:35
                    Mr T, napisałem już parę rzeczy na ten temat, także na tym wątku. Wypowiem się
                    jednak jeszcze raz, całościowo.

                    I. Jeśli chodzi o obecną pozycję Kobego, dla mnie klasyfikacja SG wygląda tak:
                    1. Kobe
                    2. T-Mac (i tylko on może się w pełni z KB mierzyć)
                    3. Iverson
                    4. Pierce
                    5. Długo nic
                    6. I cała reszta, w tym VC, póki nie udowodni, że potrafi w sposób
                    konsekwentny grać na poziomie, do jakiego uprawnia go posiadany talent.

                    W tej reszcie mieści się również wspominany przez ciebie Stackhouse; i tak samo
                    jak Cartera w jego obecnej formie, od Bryanta dzielą go lata świetlne –
                    naprawdę tego nie widzisz? Chyba jednak dostrzegasz różnicę, tylko ją
                    bagatelizujesz; ale nawet w takim razie, nie powinieneś z kolei pisać o Shaqu,
                    że nie ma godnych rywali, bo od Duncana czy Mourninga sprzed choroby na pewno
                    dzieliło go/dzieli nie więcej (raczej – mniej) niż Kobego od obecnych Stacka i
                    VC. Zatem nie przesadzajmy – klasa graczy Kobego na pewno jest silnie
                    obsadzona, ale to nie znaczy, że każdego z niej zawodnika można właśnie z Kobem
                    w sposób uprawniony porównywać.

                    II. Jeśli chodzi natomiast o rolę Bryanta w przeszłych zespołach mistrzowskich
                    Lakers i często powtarzany stereotyp, że mógłby go tam zastąpić niemal każdy
                    dobry swingman, tu przytoczę mój wcześniejszy post:

                    „Temat Kobego: naprawdę sądzisz, Wally, że w 2000 r., (przypomnę, że był wtedy
                    zaledwie zmiennikiem Vince’a i bez żadnego doświadczenia w play offs) T – Mac
                    byłby w stanie zastąpić Kobego w mistrzowskich Lakers? No way ;-) – i to
                    również, gdybyś rozpatrywał wariant, w którym zamiast Kobego w 1996 do LAL
                    przyszedłby Tracy w 1997; po prostu miałby o ten jeden rok na zebranie
                    doświadczenia i rozwój talentu za mało. A czy gdyby Lakersi – wciąż w swojej
                    hipotetycznej wersji z T – Macem – nie mieli mistrzowskich pierścieni w 2000
                    r. , to czy starczyłoby im tego „championship poise” na mistrzostwo w 2001 r. i
                    pokonanie faworyzowanych Spurs bez przewagi własnego parkietu? Znów wątpię; a
                    analogiczny argument można odnieść i do 2002 r. W istocie więc mogłoby się
                    okazać, że z T – Macem zamiast KB, choć to niby gracze podobni i podobnej
                    klasy, Lakersi zamiast 3 mistrzowskich pierścieni nie zdobyliby żadnego!
                    Szczególnie że, jak sam przyznajesz, McGrady jest jednak trochę słabszy – a
                    pamiętając, jak bardzo blisko LAL byli porażki w 2000 r. z Portland i ostatnio
                    z Kings, nietrudno przypuścić, że owo „trochę” zaważyłoby na ostatecznych
                    wynikach serii.
                    Zakładając jednak nawet, że Shaq z Tracym zamiast Kobego zdobyłby mistrzowskie
                    pierścienie (w końcu ten pierwszy młody gwiazdor jest drugiemu w lidze
                    najbliższy), to i tak – jestem tego pewien – najwyżej 2 zamiast 3; w 2001 i
                    2002. To chyba dobry moment, żeby rozprawić się z często powtarzanym mitem, że
                    każdy z czołówki perimeter players zastępując Bryanta zdobyłby mistrzostwa u
                    boku Shaqa, więc prześledźmy teraz warianty z udziałem tych innych zawodników,
                    bagatelizując nawet fakt, że i tak Kobemu generalnie ustępują oraz ww. kwestię
                    wagi wcześniejszych mistrzowskich doświadczeń dla obrony tytułu.
                    - Carter; w 2000 r. niknie w playoffs zrobiony na szaro przez Sprewella
                    (podczas gdy Kobe radzi sobie ze znacznie lepszymi od Spree w defensywie
                    Pippenem i Kiddem) – bez szans. W 2001 r. gra znacznie lepiej – dobrze,
                    kwalifikuje się jako kandydat, ale w obecnym roku znowu fatalnie, nawet
                    abstrahując od kontuzji. Najwyżej 1 mistrzostwo – w 2001.
                    - Pierce; w 2000 i 2001 r. daleki jeszcze od statusu supergwiazdy, który osiąga
                    dopiero w ostatnim sezonie (jakkolwiek znacznie ustępuje KB w defensywie – choć
                    mniej od Cartera – a także w playmakingu). Najwyżej 1 mistrzostwo – w 2002.
                    - Iverson; jedyny spośród tych potencjalnych zmienników KB zdolny do gry na
                    najwyższym poziomie (choć oczywiście nie w obronie) we wszystkich
                    rozpatrywanych sezonach. Jednak kwestię załatwia odmownie jeden prosty fakt;
                    Allen nigdy nie byłby w stanie pozostawać zaledwie drugą opcją w ataku, po
                    Shaqu czy kimkolwiek innym. Jeśli ktoś twierdzi inaczej; poczekajmy aż AI
                    będzie w stanie zaakceptować choćby fakt, że ktoś inny w jego zespole będzie
                    drugą opcją, wyciągając ok. 20 pkt. – wtedy dopiero będzie można rozpatrywać, a
                    i tak jako odległą możliwość, że zaakceptuje kogoś stanowiącego PIERWSZĄ opcję,
                    osiągającego jakieś 30 pkt. Iverson w Lakers; rozpad zespołu i 0 mistrzostw.

                    Widzimy więc, że na rozpatrywanych 12 wariantów z udziałem czterech innych
                    młodych strzelb wymienianych jako alternatywa dla KB, Lakers mogliby zdobyć
                    mistrzostwo zaledwie najwyżej w 4 wariantach; przy czym żaden z nich nie
                    obejmuje mistrzostwa w 2000 r. , a jedynie warianty z udziałem T – Maca
                    obejmują 2 mistrzostwa; w 2001 i 2002. I tyle właśnie są warte obiegowe sądy,
                    że niemal każdy dobry gracz byłby w stanie zastąpić Kobego u boku Shaqa, kiedy
                    tylko skonfrontować je z rzeczywistością. Nie prościej więc w końcu przyznać,
                    że o ile – oczywiście – Kobe z punktu widzenia swoich mistrzowskich aspiracji
                    był szczęściarzem trafiając na Shaqa, to Shaq był podobnym szczęściarzem
                    trafiając na Kobego? Z żadnym innym perimeter player nie osiągnąłby w tych
                    samych warunkach tak wiele.

                    Tu jednak, gwoli uczciwości ;-), muszę dodać jedną wątpliwość; istnieje inny
                    gracz mogący być rozpatrywany jako alternatywa dla KB; zdolny do świetnej gry
                    we wszystkich 3 sezonach mistrzowskich Lakers i posiadajacy właściwą mieszankę
                    ofensywy, defensywy i playmakingu, tyle że nie mieszczący się w rozpatrywanej
                    kategorii młodych strzelb; Gary Payton. Uważam go za najpoważniejszego
                    kandydata na zmiennika KB w całym okresie 2000 – 02; ale po zastanowieniu
                    możliwość zastąpienia i przez niego w pełni Bryanta odrzucam. Rękawicy trochę
                    jednak za bardzo brakuje możliwości w ataku. Nie byłby jednak w stanie doręczać
                    takich zdobyczy punktowych jak Kobe w decydujących momentach serii z Blazers i
                    Pacers w 2000 czy z Kings w 2001 – choć jakieś mistrzostwo z nim Shaq powinien
                    by zdobyć. Tylko że z o 10 lat starszym GP w składzie zamiast Bryanta Lakersi
                    byliby zespołem patrzącym w przeszłość, a nie w przyszłość – a tak na szczęście
                    nie jest :-). „

                    III. Co do wreszcie Kobego i Shaqa RAZEM, jak już pisałem ostatnio – chyba
                    wszyscy zauważyli, że Shaq już wrócił i parę meczów rozegrał, a jednak
                    (niestety!) Lakers nie są tak miażdżąco lepsi, jak mogłoby się wydawać,
                    szczeólnie przekonanym, że to jedynie on decyduje o sile zespołu. Czy ten fakt
                    również nie daje Ci do myślenia odnośnie Twoich wcześniejszych wypowiedzi? Nie
                    przywodzi np. myśli, że aby móc marzyć o kolejnym mistrzostwie, Lakers muszą
                    działać na najwyższym poziomie jako CAŁOŚĆ, a sam Shaq nic nie zdziała; muszą
                    grać na najwyższym poziomie ich 2 supergwiazdy, OBIE niezbędne dla zespołu;
                    musi grać najlepiej jak potrafi i reszta starting five; a jakby tego mało,
                    również ławka musi się włączyć, co udowodniły dobitnie ostatnie mecze w Miami
                    czy Orlando? Że już o kwestiach zdrowotnych, znów odnośnie CAŁEGO zespołu, nie
                    wspomnę..

                    W toku dalszej ewentualnej dyskusji o Lakers prosiłbym o konkretną odpowiedź na
                    powyższe tezy; bo jakoś tak dotąd wyszło (jestem pewien, że przypadkiem), że ja
                    sobie piszę, a do Ciebie to nie dochodzi (a przynajmniej tego nie widać).

                    P.S. A co do gry Lakers bez Kobego; powtarzam, Lakers sa zespołem zbudowanym
                    wokół Shaqa, więc bez Kobego byłoby im trochę łatwiej, choć i tak niezmiernie
                    ciężko. Tak czy owak jednak, w zeszłym sezonie LAL zagrali z Shaqiem i bez KB
                    zaledwie 2 mecze – za mało, żeby wyciągać wnioski (2 mecze z rzędu to i teraz
                    wygrali z Bryantem i bez O”Neala).
                    • Gość: LB Re: IP: 217.11.142.* 03.12.02, 18:29
                      Gość portalu: Wilt napisał(a):


                      > I. Jeśli chodzi o obecną pozycję Kobego, dla mnie klasyfikacja SG wygląda tak:
                      > 1. Kobe
                      > 2. T-Mac (i tylko on może się w pełni z KB mierzyć)
                      > 3. Iverson
                      > 4. Pierce
                      > 5. Długo nic
                      > 6. I cała reszta, w tym VC, póki nie udowodni, że potrafi w sposób
                      > konsekwentny grać na poziomie, do jakiego uprawnia go posiadany talent.


                      Generalnie zgadzam się, że Kobe jest najlepszym SG. I raczej ciężko znaleźć dla
                      niego konkurenta.
                      Różnicę między KB a T-Mac'iem zgrabnie podsumował ekspert ESPN: "Kobe ma trzy
                      pierścienie, Tracy ma dwa zwycięstwa w play-offach".
                      Dużo wyżej postawiłbym, o czym już rozmawialiśmy, Paula Pierce'a. Co prawda na
                      razie nie gra rewelacyjnie (ciąg dalszy formy z MŚ :), ale nie drży mu ręka w 4
                      kwarcie i grał w play-offs na poziomie, o którym McGrady może na razie pomarzyć.


                      > II. Jeśli chodzi natomiast o rolę Bryanta w przeszłych zespołach
                      mistrzowskich
                      > Lakers i często powtarzany stereotyp, że mógłby go tam zastąpić niemal każdy
                      > dobry swingman.


                      Wilt, wydaje mi się, że takie stwierdzenie jest bardzo niebezpieczne. Trudno
                      bowiem je jednoznacznie obalić, jak i je potwierdzić. A jeszcze trudniej je
                      udowodnić.
                      Ja bym powiedział, że zastąpienie KB innym graczem z górnej półki, nie
                      zmniejszyłoby szans LA na zdobycie mistrzostwa. Wiadomo - Shaq ruled, and still
                      rules. Ale też nie powiem, że Bryant nie przyczynił się do tych tytułów.


                      > To chyba dobry moment, żeby rozprawić się z często powtarzanym mitem, że
                      > każdy z czołówki perimeter players zastępując Bryanta zdobyłby mistrzostwa u
                      > boku Shaqa, więc prześledźmy teraz warianty z udziałem tych innych
                      zawodników,
                      > bagatelizując nawet fakt, że i tak Kobemu generalnie ustępują oraz ww.
                      kwestię
                      > wagi wcześniejszych mistrzowskich doświadczeń dla obrony tytułu.


                      Myślę, że Twoje porównanie Wilt może przynieść niezbyt dobre wyniki, głównie z
                      uwagi na to, że inaczej każdemu z tych zawodników grałoby się z Shaqiem,
                      którego przeciwnicy muszą nieustannie podwajać (ew. potrajać), a inaczej bez
                      niego.

                      Wszyscy wymienieni przez Ciebie poniżej zawodnicy graliby znacznie lepiej,
                      gdyby obrona nie koncentrowała się na nich i mięliby sporo wolnego miejsca.
                      Zwłaszcza, że wszyscy ci zawodnicy (GP, T-Mac, PP, VC, a nawet IA) mięli lepszą
                      skuteczność w rzutach za 3 niż KB.


                      > - Carter; w 2000 r. niknie w playoffs zrobiony na szaro przez Sprewella
                      > (podczas gdy Kobe radzi sobie ze znacznie lepszymi od Spree w defensywie
                      > Pippenem i Kiddem) – bez szans. W 2001 r. gra znacznie lepiej – dob
                      > rze,
                      > kwalifikuje się jako kandydat, ale w obecnym roku znowu fatalnie, nawet
                      > abstrahując od kontuzji. Najwyżej 1 mistrzostwo – w 2001.
                      > - Pierce; w 2000 i 2001 r. daleki jeszcze od statusu supergwiazdy, który
                      osiąga
                      >
                      > dopiero w ostatnim sezonie (jakkolwiek znacznie ustępuje KB w defensywie –
                      > ; choć
                      > mniej od Cartera – a także w playmakingu). Najwyżej 1 mistrzostwo –
                      > w 2002.
                      > - Iverson; jedyny spośród tych potencjalnych zmienników KB zdolny do gry na
                      > najwyższym poziomie (choć oczywiście nie w obronie) we wszystkich
                      > rozpatrywanych sezonach. Jednak kwestię załatwia odmownie jeden prosty fakt;
                      > Allen nigdy nie byłby w stanie pozostawać zaledwie drugą opcją w ataku, po
                      > Shaqu czy kimkolwiek innym. Jeśli ktoś twierdzi inaczej; poczekajmy aż AI
                      > będzie w stanie zaakceptować choćby fakt, że ktoś inny w jego zespole będzie
                      > drugą opcją, wyciągając ok. 20 pkt. – wtedy dopiero będzie można rozpatry
                      > wać, a
                      > i tak jako odległą możliwość, że zaakceptuje kogoś stanowiącego PIERWSZĄ
                      opcję,
                      >
                      > osiągającego jakieś 30 pkt. Iverson w Lakers; rozpad zespołu i 0 mistrzostw.


                      Zastanawia mnie jak doszedłeś do tego, że z tym to a tym graczem Lakersi
                      zdobyliby mistrzostwo w tym i tym roku, a z innym zawodnikiem w innych latach.
                      Myślę, że trochę przesadzasz w antycypowaniu pewnych możliwych opcji i
                      wariantów, które mogłyby się zdarzyć jakiś czas temu.

                      >
                      > Widzimy więc, że na rozpatrywanych 12 wariantów z udziałem czterech innych
                      > młodych strzelb wymienianych jako alternatywa dla KB, Lakers mogliby zdobyć
                      > mistrzostwo zaledwie najwyżej w 4 wariantach; przy czym żaden z nich nie
                      > obejmuje mistrzostwa w 2000 r. , a jedynie warianty z udziałem T – Maca
                      > obejmują 2 mistrzostwa; w 2001 i 2002. I tyle właśnie są warte obiegowe sądy,
                      > że niemal każdy dobry gracz byłby w stanie zastąpić Kobego u boku Shaqa,
                      kiedy
                      > tylko skonfrontować je z rzeczywistością.


                      Delikatnie mówiąc - myślę, że znowu przesadzasz. Stawiasz tezy, po czym
                      próbujesz nas wszystkich przekonać, że są niepodważalne. Tymczasem to są tylko
                      dywagacje...


                      Nie prościej więc w końcu przyznać,
                      > że o ile – oczywiście – Kobe z punktu widzenia swoich mistrzowskich
                      > aspiracji
                      > był szczęściarzem trafiając na Shaqa, to Shaq był podobnym szczęściarzem
                      > trafiając na Kobego? Z żadnym innym perimeter player nie osiągnąłby w tych
                      > samych warunkach tak wiele.


                      Kobe miał farta, że trafił do Lakersów. Shaq i bez niego miałby mistrzostwo.
                      Może nie trzy, ale miałby. Za to KB bez Shaqa...


                      > Tu jednak, gwoli uczciwości ;-), muszę dodać jedną wątpliwość; istnieje inny
                      > gracz mogący być rozpatrywany jako alternatywa dla KB; zdolny do świetnej gry
                      > we wszystkich 3 sezonach mistrzowskich Lakers i posiadajacy właściwą
                      mieszankę
                      > ofensywy, defensywy i playmakingu, tyle że nie mieszczący się w rozpatrywanej
                      > kategorii młodych strzelb; Gary Payton. Uważam go za najpoważniejszego
                      > kandydata na zmiennika KB w całym okresie 2000 – 02; ale po zastanowieniu
                      >
                      > możliwość zastąpienia i przez niego w pełni Bryanta odrzucam. Rękawicy trochę
                      > jednak za bardzo brakuje możliwości w ataku. Nie byłby jednak w stanie
                      doręczać
                      >
                      > takich zdobyczy punktowych jak Kobe w decydujących momentach serii z Blazers
                      i
                      > Pacers w 2000 czy z Kings w 2001 – choć jakieś mistrzostwo z nim Shaq pow
                      > inien
                      > by zdobyć.


                      Nie zgodziłbym się z Tobą, że Payton nie byłby w stanie zdobywać punktów.
                      Spójrz na statystyki z sezonu 99/2000. W punktach, zbiórkach i asystach lepszy
                      jest Gary. Poza tym w Seattle jest playmakerem, w związku z czym musi bardziej
                      koncentrować się na rozgrywaniu niż rzucaniu. W "trójkątach Wintera" mógłby się
                      bardziej skoncentrować na rzucaniu.
                      No i znacznie lepiej od Bryanta bronił.


                      Tylko że z o 10 lat starszym GP w składzie zamiast Bryanta Lakersi
                      > byliby zespołem patrzącym w przeszłość, a nie w przyszłość – a tak na szc
                      > zęście
                      > nie jest :-).


                      To prawda, ale trzy mistrzostwa już mięliby na koncie.


                      > III. Co do wreszcie Kobego i Shaqa RAZEM, jak już pisałem ostatnio – chyb
                      > a
                      > wszyscy zauważyli, że Shaq już wrócił i parę meczów rozegrał, a jednak
                      > (niestety!) Lakers nie są tak miażdżąco lepsi, jak mogłoby się wydawać,
                      > szczeólnie przekonanym, że to jedynie on decyduje o sile zespołu.


                      Ale zauważ Wilt, że Shaq od pół roku nie miał piłki w rękach. Kondycyjnie nie
                      jest przygotowany do sezonu, pozostali zawodnicy potrzebują miesiąca żeby
                      przywyknąć do jego obecności. Myślę, że od końca grudnia wszystko będzie OK.


                      Pzdr,
                      LB
                      • Gość: Wilt Re do LB IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 09.12.02, 16:06
                        Gość portalu: LB napisał(a):

                        > Generalnie zgadzam się, że Kobe jest najlepszym SG. I raczej ciężko znaleźć
                        dla
                        >
                        > niego konkurenta.

                        Słusznie :-). A tak w ogóle, LB, cieszę się, że znalazłes czas, i to na tak
                        obszerną wypowiedź (ostatnio nas swoimi odwiedzinami nie rozpieszczałeś ;-)).


                        > Różnicę między KB a T-Mac'iem zgrabnie podsumował ekspert ESPN: "Kobe ma trzy
                        > pierścienie, Tracy ma dwa zwycięstwa w play-offach".
                        > Dużo wyżej postawiłbym, o czym już rozmawialiśmy, Paula Pierce'a. Co prawda
                        na
                        > razie nie gra rewelacyjnie (ciąg dalszy formy z MŚ :), ale nie drży mu ręka w
                        4
                        >
                        > kwarcie i grał w play-offs na poziomie, o którym McGrady może na razie
                        pomarzyć
                        >

                        MŚ rzeczywiście nie najlepiej wpłynęły na ich uczestników (aż trudno się
                        dziwić, że właściciele klubów nie chcieli ich puszczać…), ale na ogół z powodu
                        kontuzji (Ginobili, R. Miller, Kirilenko), których Pierce akurat nie zaliczył.
                        Obecnie rzuca fatalnie – choć z drugiej strony poprawił się w zbiórkach i
                        asystach (ma szanse na bycie jedynym obok Kobego i może Francisa graczem
                        25/5/5, którym z kolei przestaje być McGrady, koncentrujący się teraz bardziej
                        na rzucaniu).

                        >
                        > Wilt, wydaje mi się, że takie stwierdzenie jest bardzo niebezpieczne. Trudno
                        > bowiem je jednoznacznie obalić, jak i je potwierdzić. A jeszcze trudniej je
                        > udowodnić.
                        > Ja bym powiedział, że zastąpienie KB innym graczem z górnej półki, nie
                        > zmniejszyłoby szans LA na zdobycie mistrzostwa.

                        Wiesz, wydaje mi się, że oznacza to to samo, tylko ostrożniej sformułowane.
                        Poza tym sądzę, że trzeba by rozpatrywać konkretnie, jak ja starałem się robić –
                        jakim graczem i w jakich latach. Moim zdaniem; oprócz Kobego najwyżej Payton w
                        odniesieniu do CAŁEJ trylogii.

                        > Wiadomo - Shaq ruled, and still
                        >
                        > rules. Ale też nie powiem, że Bryant nie przyczynił się do tych tytułów.

                        Bóg zapłać w imieniu Kobego ;-). Osobiście sądzę, że przyczynił się więcej niż
                        Pippen do tytułów Bulls, który w starciu z żadnym przeciwnikiem w play offs nie
                        mógł ubiegać się o tytuł najgroźniejszego dla niego zawodnika, prawda? W
                        przeciwieństwie do Kobego w seriach z Blazers’2000 czy Spurs’2001 i 2002.

                        >
                        > Myślę, że Twoje porównanie Wilt może przynieść niezbyt dobre wyniki, głównie
                        z
                        > uwagi na to, że inaczej każdemu z tych zawodników grałoby się z Shaqiem,
                        > którego przeciwnicy muszą nieustannie podwajać (ew. potrajać), a inaczej bez
                        > niego.
                        >
                        > Wszyscy wymienieni przez Ciebie poniżej zawodnicy graliby znacznie lepiej,
                        > gdyby obrona nie koncentrowała się na nich i mięliby sporo wolnego miejsca.
                        > Zwłaszcza, że wszyscy ci zawodnicy (GP, T-Mac, PP, VC, a nawet IA) mięli
                        lepszą
                        >
                        > skuteczność w rzutach za 3 niż KB.

                        Wiesz, gdyby skuteczność za 3 przesądzała sprawę, to w Showtime Lakers
                        ważniejsi od Magica byliby Nixon i B. Scott, a w Bulls od Jordana – Hodges i
                        Kerr. Ważniejszy jest chyba całokształt aktualnych umiejętności gracza, o czym
                        pisałem, przemawiający na korzyść Kobego (również przy uwzględnieniu, że z
                        Shaqiem gra się inaczej).

                        > Zastanawia mnie jak doszedłeś do tego, że z tym to a tym graczem Lakersi
                        > zdobyliby mistrzostwo w tym i tym roku, a z innym zawodnikiem w innych latach.
                        > Myślę, że trochę przesadzasz w antycypowaniu pewnych możliwych opcji i
                        > wariantów, które mogłyby się zdarzyć jakiś czas temu.

                        Doszedłem do tego na podstawie faktycznej gry omawianych zawodników oraz Lakers
                        i Shaqa w danych latach; trudno robić to inaczej. A na jakiej podstawie
                        opierają się twierdzący, że Kobego można było wtedy łatwo zastąpić, z którymi
                        polemizuję – nie podający nawet na ogół żadnych konkretnych argumentów opartych
                        na poszczególnych walorach zawodników? Nie sądzę też, żeby moje wywody były tu
                        bardziej abstrakcyjne, niż np. Twoje rozumowanie, zgodnie z którym dawni Bulls
                        pokonaliby w play offs dzisiejszych Lakers.

                        >
                        > Delikatnie mówiąc - myślę, że znowu przesadzasz. Stawiasz tezy, po czym
                        > próbujesz nas wszystkich przekonać, że są niepodważalne. Tymczasem to są
                        tylko
                        > dywagacje...

                        Stawiam tezy, po czym staram się do nich przekonać innych forumowiczów – fakt.
                        Dotąd sądziłem, że na tym polega działalność na forum; widać musiałem coś
                        pominąć. Jeśli natrafiłeś przy tym na forumowicza, który uznał moje posty za
                        zbyt przekonujące i nie zdaje sobie sprawy, że to „tylko dywagacje”, przyślij
                        go do mnie; naprawię swój błąd i uświadomię, jak jest naprawdę.

                        > Kobe miał farta, że trafił do Lakersów. Shaq i bez niego miałby mistrzostwo.
                        > Może nie trzy, ale miałby. Za to KB bez Shaqa...

                        Na tym poziomie ogólności mogę odpowiedzieć, że Kobe też miałby mistrzostwo bez
                        Shaqa, prędzej czy później (i jestem przekonany, że tak jeszcze będzie). Sądzę
                        natomiast, że tylko oni dwaj gwarantowali sobie wzajemnie zdobycie aż 3
                        pierścieni w omawianych latach, z możliwym i już wspomnianym wyjątkiem GP
                        zamiast Bryanta.

                        > Nie zgodziłbym się z Tobą, że Payton nie byłby w stanie zdobywać punktów.
                        > Spójrz na statystyki z sezonu 99/2000. W punktach, zbiórkach i asystach
                        lepszy
                        > jest Gary. Poza tym w Seattle jest playmakerem, w związku z czym musi
                        bardziej
                        > koncentrować się na rozgrywaniu niż rzucaniu. W "trójkątach Wintera" mógłby
                        się
                        >
                        > bardziej skoncentrować na rzucaniu.
                        > No i znacznie lepiej od Bryanta bronił.
                        >

                        W 2000 r. Payton miał wyższa średnią punktową niż Kobe: ale po pierwsze, tylko
                        o 0,4 pkt.; po drugie, jako pierwsza opcja, a nie druga po Shaqu (zasadnicza
                        różnica, w Lakers miałby mniej – to właśnie jeden z efektów grania obok Shaqa,
                        o których wspominasz, tyle że negatywny); po trzecie, w play offs i tak trafiał
                        mniej od KB; i po czwarte, w następnych latach Kobe i jako druga opcja był
                        lepszy i w regular season i w playoffs, zresztą również pod względem zbiórek.
                        Można by tu jeszcze dywagować np. o tym, że klasycznym playmakerom ciężko
                        przyzwyczaić się do trójkątów (jak obecnie Jayowi Williamsowi), ograniczających
                        ich rolę w operowaniu piłką. Nie ma jednak za bardzo po co, bo przypominam, że
                        biorąc pod uwagę całokształt, zgodziłem się, że Payton mógłby być rozpatrywany
                        jako pełnoprawny zastępca Bryanta w odniesieniu do przeszłych mistrzostw Lakers.

                        > To prawda, ale trzy mistrzostwa już mieliby na koncie.

                        Mieliby; ale mieliby mniejsze szanse na następne niż mają teraz.

                        > Ale zauważ Wilt, że Shaq od pół roku nie miał piłki w rękach. Kondycyjnie nie
                        > jest przygotowany do sezonu, pozostali zawodnicy potrzebują miesiąca żeby
                        > przywyknąć do jego obecności. Myślę, że od końca grudnia wszystko będzie OK.

                        Tzn. że będą lepsi od Kings? Chciałbym, żeby tak było. ;-) O”Neal przed
                        operacją był jednak w dobrej kondycji, nawet schudł; teraz znów
                        jest „overweight and rusty”. Uważam jednak, że większym problemem są dla LAL
                        role players. Czego jednak oczekiwać, skoro Fox i Horry w 2000 r. (lepsi niż
                        teraz!) byli tylko zmiennikami, a teraz są starterami – ławka z kolei na razie
                        praktycznie nie istnieje, może poza Shawem. Takie są efekty skąpienia przez
                        Bussa kasy w porównaniu z Maloofami czy Cubanem; kiedy np. Kings mieli problemy
                        zdrowotne, i tak pozostając z jednym z najsilniejszym składów ligi, z miejsca
                        stać ich było na wzmocnienie się J. Jacksonem, choć to nam przydałby się o
                        wiele bardziej.

                        > Pzdr,
                        > LB

                        Pzdr
      • Gość: sarahmichelle Re: Lakersi wracają do formy IP: *.noname.net.icm.edu.pl 29.11.02, 15:36
        Hmmm...Rzeczywiście żle się wyraziłam. Chodziło mi oto, że Lakersi wskoczą na
        miejsce Seattle, ale nie od razu. Brakuje im do nich jeszcze sporo, ale, skoro
        Memphis wygrali z Seattle, przy czym (tylko przypuszczając) wreszcie zaczęła
        się zła passa Mavericks, i do tego Lakers zaczną współpracować na takim
        poziomie i z taką skutecznością, że będą szli systemem wygrywania co najmniej
        2:1 to jestem pewna, że znajdą się w playoffs, możliwe, żę w półfinale albo w
        samym finale. Co do Sacramento, to nie wiem, naprawdę nie sposób przewidzieć
        tego, czy sobie wówczas z nimi poradzą. Można analizować, które pozycje tamci
        mają obstawione lepiej, które zagrywki lepiej przećwiczone...Ale to i tak
        zawsze będą przypuszczenia. Ale przecież wygrywali z nimi nawet na wyjeździe,
        więc może nas zaskoczą. Poza tym przecież w innej drużynie (np.Sacramento) też
        mogą zdarzyć się kontuzje role players...

        Toms, mam wrażenie, żę Ty po prostu nie lubisz Lakers i będziesz polemizował w
        zasadzie z każdą pochlebną opinią na ich temat. Pochlebia mi, że myślisz, że
        jestem facetem, przez to czuję się dowartościowana. W końcu ktoś myśli, że moje
        opinie nt. koszykówki - to nie słowa wypowiadane przez babę (która przecież nie
        może się na tym choćby w jednym procencie znać!). Moi dotychczasowi
        niewirtualni interlokutorzy zawsze zbywali mnie tym, że jestem kobietą i nie
        brali tego, co mówię na poważnie. Zasmuca mnie tylko fakt, że myślisz tak
        bardzo stereotypowo.

        A teraz coś zczym na pewno się nie zgodzicie: uważam, ,że to co Bryant uczynił
        dla Lakers troche przypomina sytuację młodziutkiego Michaela Owena w
        Liverpoolu, a przynajmniej biorąc pod uwagę sytuację w tym sezonie. (No, może
        za wyjątkiem tego, że Liverpool akurat wygrał ostatni mecz). Mam nadzieję, że
        nie obrazicie się za użycie porównania do gracza piłki nożnej, którą rządzą
        zupełnie inne reguły, ale kariera Owena i Bryanta rozpoczęla się mniej więcej w
        podobnym czasie i jak dotąd rozwija w niesamowitym tempie (rzecz jasna przez
        ich umiejętności).

        PS: Jako fanka Lakersów bardzo się ucieszyłam z przegranej Dallas -
        przełknięcie tej pigułki nie musi się okazać trudhne dla Lakers. Skoro Indiana
        potrafiła, to może oni też potrafią. Oczywiście Indiana ma lepszy bilans od
        LAL, ale różne rzeczy się zdarzają...
      • Gość: Soulfly Lakersi NIE wracają do formy IP: *.retsat1.com.pl 30.11.02, 12:25
        I wciąż dupa.
        Z trudem wymęczone zwycięstwo PO DOGRYWCE z Memphis.

        Bryant + O`Neal = 78pts (reszta 5 = 31)

        Zbiórki drużynowo 52:43 dla LAL
        Przechwyty 15:6
        Skuteczność z gry 46,4% : 44,9%
        Skuteczność za 3 55,6% : 30,4%

        ... na Grizzlies starczyło.

        Myślę że nie należy sobie tego tłumaczyć tylko osobą Hubie`go Brown`a i
        postępów jakie uczyniło Memphis pod jego opieką. Drużyna mistrzowska,
        zmierzająca po 4ty pierścień powinna zgnieść Grizzlies jak opakówkę po batoniku.
        • Gość: calagan Re: Lakersi NIE wracają do formy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.02, 12:01
          Gość portalu: Soulfly napisał(a):

          > Myślę że nie należy sobie tego tłumaczyć tylko osobą Hubie`go Brown`a i
          > postępów jakie uczyniło Memphis pod jego opieką. Drużyna mistrzowska,
          > zmierzająca po 4ty pierścień powinna zgnieść Grizzlies jak opakówkę po
          batoniku

          Moze i powinna, ale bez kontuzjowanej pierwszej piatki jest to ciezkie do
          zrobienia, nawet dla LA. Na IL jest George i Walker. Nie gral Horry. Medved w
          pierwszej piatce?! Jakby tego bylo malo, to z kontuzja gra Kobe, Shaq mowi, ze
          jest zmeczony 5 meczami w tydzien i rysuje sie na horyzoncie konflikt w
          druzynie po tym jak Kobe pojechal po Samakim Walkerze za IL, stwierdzajac, ze
          on jest tez kontuzjowany, a mimo to gra.
          • Gość: Alex Re: Lakersi NIE wracają do formy IP: proxy / 193.0.117.* 03.12.02, 16:49
            Minnesota okazała sie silniejsza niż Memphis. Lakers nadal są ostatni w swojej
            dywizji.
            Pozdr
      • Gość: Alex Re: Lakersi wracają do formy IP: proxy / 193.0.117.* 05.12.02, 18:47
        Żle się dzieje w państwie Lakers. Po powrocie Shaq`a bilans Lakers nie wygląda
        imponująco. Jak na razie odnieśli oni 3 zwycięstwa przy 4 przegranych.
        Wszystkim tym co straszliwie wybrzydzali na grę Bryant`a powinno to coś dać do
        myślenia. Katastrofalny początek sezonu 3-9 wynikał nie ze słąbości Bryant`a
        pozbawionego sparcia Shaq`a, ale z postawy całej reszty zespołu Lakers.Nawet
        Shaq nie jest im w tym momencie pomóc. Oczywiście za jakiś czas wszystko
        powinno wrócić do normy i Lakers powinni częścuej wygrywać. Ale postawa graczy
        Lakers poza robiącym wszystko co można Kob`iem i O`Neal`em musi ulec zmianie
        jeżeli Lakers mają zagrać w PO. Oczywiście Bryant teraz jest pewnie przemęczony
        (gra z kontuzją), a Shaq jeszcze nie jest w pełni sił. Kiedy to się zmieni
        sytuacja bedzie wyglądała inaczej. Ale Lakers to najbardziej rozczarowujący
        zespół w listopadzie (i piczątku grudnia). Teraz będzie ciekawa konfrontacja
        Lakers grający jak na razie poniżej poziomu i uskrzydlone Dallas. Zobaczymy czy
        mistrz będzie wstanie pokazać, że nie należy skreślać go z listy faworytów
        • reggie Re: Lakersi wracają do formy 06.12.02, 00:28
          Ale pierdoły, jak się to czyta to aż dziw bierze, że samemu sie podobnie
          brednie wypisalo.
          Lakersi, NBA, a kogo to obchodzi? Nawet nie ma jak tego oglądac w TV.
          Co mi po takim czymś?
          Wole pograć z kumplami na sali niż emocjonowac się ludzmi, których na oczy nie
          zobaczę nigdy.
          Bye.
          • Gość: Mr. T Re: Lakersi wracają do formy IP: *.ne.client2.attbi.com 06.12.02, 01:41
            reggie napisał:

            > Ale pierdoły, jak się to czyta to aż dziw bierze, że samemu sie podobnie
            > brednie wypisalo.
            > Lakersi, NBA, a kogo to obchodzi? Nawet nie ma jak tego oglądac w TV.
            > Co mi po takim czymś?
            > Wole pograć z kumplami na sali niż emocjonowac się ludzmi, których na oczy
            nie
            > zobaczę nigdy.
            > Bye.

            No coz.. niektorzy z nas (czytaj ja), maja przyjemnosc ogladac NBA nie tylko na
            codzien w telewizji, ale takze na zywo. Mieszkam niedaleko Bostonu, i bylem na
            kilku meczach Celtics. Wprawdzie na Lakersach nie bylem, ale za to widzialem
            Bulls kiedy walczyli o swoj ostatni tytul mistrzowski. Szkoda, ze Lakers
            przyjezdzaja tylko raz do roku i to na dodatek przez ostatnie dwa lata bez
            Shaqa. Jak kiedys spotkaja sie z Celtics w finale, to na pewno postaram sie o
            bilety!
            • Gość: calagan Re: Lakersi wracają do formy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.02, 10:58
              Gość portalu: Mr. T napisał(a):

              > No coz.. niektorzy z nas (czytaj ja), maja przyjemnosc ogladac NBA nie tylko
              na
              >
              > codzien w telewizji, ale takze na zywo. Mieszkam niedaleko Bostonu, i bylem
              na
              > kilku meczach Celtics.

              Nie draznij ludzi bo cie tu zjedza. My jestesmy jak wyglodniale wilki
              wyczekujace na ofiare. Ty mozesz zostac przypadkowa. -;))))))))))
      • Gość: Alex Re: Lakersi wracają do formy IP: 212.33.87.* 07.12.02, 12:39
        Lakersi pokazali mistrzowski pazur pokonując Dallas 105-103. Oczywiście nie
        oznacza to, że w PO również będą tak mocni. Jak na razie Lakers stać na
        zagranie jednego dobrego meczu. Jak będzie potem zobaczymy.
        Pozdr
        • Gość: calagan Re: Lakersi wracają do formy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.02, 14:54
          Gość portalu: Alex napisał(a):

          > Lakersi pokazali mistrzowski pazur pokonując Dallas 105-103. Oczywiście nie
          > oznacza to, że w PO również będą tak mocni. Jak na razie Lakers stać na
          > zagranie jednego dobrego meczu. Jak będzie potem zobaczymy.
          > Pozdr

          Nie rzecz w tym, ze wygrali mecz, ale jak to zrobili. Przegrywali 30 punktami
          w czwartej kwarcie i wyciagneli. Po raz pierwszy od wielu miesiecy zaluje, ze
          nie widzialem meczu. To musialo byc cos w stylu meczu z Orlando, jakies 4 lata
          temu.
      • wasli Re: Lakersi wracają do formy 10.12.02, 15:42
        Ludzie z gazeta.pl !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Jeśli interesuje Was Nba, to koniecznie musicie wejść na strone
        www.nba.xcom.pl/forum .
        Jest to najlepsze forum o Nba w Polsce.
        Największe plusy:

        - Wspaniała atmosfera
        - Ludzie, którzy naprawde (sam niewiem skąd) posiadają gigantyczną wiedze o
        najlepszej lidze świata
        - Super oprawa graficzna, o którą dba admin Borys, który sam bierze udział w
        dyskusjach, dzięki czemu można mu napisać swoje uwagi.
        - Mógłbym tych zalet pisać jeszcze milion, ale mi się nie chce, a Wam też
        pewnie nie chciałoby się tego czytać.

        Naprawde serdecznie zapraszam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        :-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka