Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Roger Who?

    IP: *.e-wro.net.pl 27.08.07, 23:20
    zauważają bo już jest lepszy od najlepszych amerykańskich tenisistów jacy
    kiedykolwiek się pojawili z Samprasem włącznie. I to dupków gryzie do żywego.
    Niech żyje Roger sportowiec wszech czasów i niech jak najdłużej pierze
    ignoranckie amerykańskie tyłki.
    Obserwuj wątek
      • Gość: nie wiem Roger Who? IP: *.akademiki.uni.torun.pl 27.08.07, 23:33
        Dla mnie to jest bardzo smutne, że ktoś taki jak Federer nie jest w stanie
        zainteresować po prostu/aż swoją grą. Ale rozumiem, że tłumaczyliby tam, iż
        grą to się zachwyca tenisowe kółko adoracji, a tu trzeba "nietenisowych
        Amerykanów" porwać czymś szczególnym. Czyli np. standardowy objazd po
        najpopularniejszych w Ameryce talk-showach, może pojawienie się na finałach
        rozgrywek NBA czy baseballa, romans z jakąś hollywoodzką aktoreczką też mógłby
        zrobić swoje. Dziękuję, nie dla mnie taka promocyjna kampania.

        Dlatego np. instynktownie kibicuję młodemu, trochę zbyt wcześnie może
        wystawionemu niegdyś na dorosły tour, Donaldowi Youngowi z USA, który na
        nieszczęście dla siebie/Amerykanów (do wyboru) też, z tego co czytałem, nie
        porywa tłumów (w przeciwieństwie do Roddicka czy Blake'a). Za to gra podobno
        ciekawie.
      • Gość: gosc Los Angeles Szapolowska WHO? IP: *.socal.res.rr.com 27.08.07, 23:56
        kiedys mieszkajac w Monterey wspolorganizowalem bal polonijny na
        ktory zaproszony byl m. in. konsul kulturalny z polskiego Konsulatu
        z Los Angeles, , przybyl z zona ktora nikt wlacznie ze mna nie poznal
        ( mieszkam od 20 lat w USA), okazalo sie ze nazywa sie Szapolowska,
        polska aktorka, mysle ze jej ego ucierpialo, ale pozniej bylo milo,
        po prostu tu sie rozpoznaje ludzi ktorzy tu mieszkaja i czesto sie o
        nich pisze i pokazuje, to jest normalne, tearz sie pisze o Beckham
        (ten pilkarz z Angli)i stanie sie coraz bardziej popularny, mysle
        jednak ze taka uliczna popularnosc jest dla proznych, ja czesto
        widuje i rozmawiam z tzw celebrities, mysle ze nie ma w tym nic
        nadzwyczajnego
      • Gość: di Roger Who? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.07, 00:01
        Lepiej promować beznadziejną Szarapową i zachwycać się jej nowymi sukienkami
        niż podziwiać technikę Federera. Tak wygodniej. A może i nawet lepiej, bo gdyby
        Federer stał się królem komercji, to chyba przestałabym go lubić.
      • Gość: Kibic z NY Roger Who? IP: *.hsd1.nj.comcast.net 28.08.07, 00:21
        Przeciętni Amerykanie są ignorantami, zwłaszcza jeśli chodzi o
        kwestie nie dotyczące ich kraju lub rodaków. Swego czasu zostałem
        zapytany przez Jankesa o narodowość Hitlera (o Stalinie niezbyt
        słyszał) - podaobne lapsusy geograficzno-historyczne zdarzają się
        nader często. Co tu mówić o rozpoznawalnosci osoby i talentu
        Federera... Może zbyt mało sie pojawia w gazetkach typu "Wielki
        świat/kuchenny blat" :-)
      • Gość: jerzy - usa Roger Who? IP: 69.37.123.* 28.08.07, 02:31
        On nikogo nie zgwalcil, nie zamordowal, nie jezdzi po pijaku; to dlaczego
        amerykanie maja go znac? Dodatkowo wygrywa z nimi od kilku lat.
      • Gość: MM Re: Roger Who? IP: *.dyn.optonline.net 28.08.07, 04:07
        Ze jest taki niezauwazalny to bym nie powiedzial. Nie tylko Nike
        puszcza tu z nim reklamy ale i Gilette (Triger Woods, Roger i (sic!)
        Thierry Henri). Niestety, tutejsza szeroka publicznosc trudno jest
        ujac wdziekiem i talentem (choc tak za nie chwalili Samprasa - dopoki
        mu nie odbilo - i chwala Blake'a).
        Moze gdyby Roger zaczal sie klocic i rzucac rakieta niczym McEnroe,
        Connors czy Nastase, to by go szerzej zauwazyli. Ale dla nich on jest
        nudny jak Bjorn Borg. I mam nadzieje, ze sie nie zmieni.
      • Gość: jaro Roger Who? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.07, 09:51
        Roger jest skromny, szajba mu nie odwaliła, robi spokojnie swoje i
        nie zależy mu na pustej sławie. A kto naprawdę interesuje się
        tenisem to go doskonale zna. I nie jest tak, że jest znany tylko w
        Europie, bo w Azji, gdzie gra sporo turniejów (choćby bardzo ważny
        Masters na koniec sezonu) napewno ma ogromne rzecze fanów.
        • Gość: hh Re: Roger Who? IP: *.cpe.marton.net.pl 28.08.07, 11:00
          Roger pozostaje soba.. i wspaniale:). Dla znawcow tenisa i tak
          bedzie najwybitniejszym w historii zawodnikiem
      • Gość: PIJANY KSIĄŻĘ Bo to poważny człowiek, a nie MARIOnetka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.07, 11:55
        On nie jest zbyt nachalny medialnie. Oczywiście jako numer jeden
        bierze udział w mnóstwie spotkań, promocji, reklam i diabli wiedzą
        czego tam jeszcze, ale to nie jest takie natrętnie narzucające się
        jak na przykład z Sharapovą, bo w przypadku Rosjanki nawet jak
        wyniki ma słabsze to i tak ciągle tylko o niej słychać, a nie o
        innych zawodniczkach. Pieniędzy ma Szwajcar dość, parę milionów
        więcej nie robi mu różnicy, nie musi licytować się z taką np.
        Sharapovą. Zachowuje równowagę, palma mu nie odbija mimo tylu
        wygranych. Gość ma klasę i sportową i ludzką po prostu, nie dał z
        siebie zrobić reklamowego pajaca, nie został pustogłowym, obrabianym
        nachalnie reklamowym mydłkiem. Jest dość stonowany i dlatego nie za
        bardzo pasuje do pustej, hałaśliwej i nadmiernie reklamiarskiej
        Hameryki. Amerykanie ekscytują się wszystkim dość powierzchownie i
        dlatego lans medialny ma tam aż takie znaczenie. W Europie jeszcze
        tak źle nie jest.
        • Gość: PIJANY KSIĄŻĘ A jeśli tylko o sam tenis idzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.07, 12:10
          Mirnyi świetnie się rozprawił z Baghdatisem. Cały czas wisiał mu na
          siatce i Cypryjczyk znajdując się pod tak wielką presją (Mirnyi to
          wielkie i sprawne chłopisko) pękał co chwila. A gdy wydawało sie w
          końcu, że opanował sytuację, to przemarnował prowadzenie 5-1 w
          tiebreaku i zamiast piątego seta, z hukiem wyleciał z turnieju.
          Federer pewnie odprawił Jenkinsa, ale ten Amerykanin (coś koło 300
          miejscaw rankingu) grał naprawdę całkiem dobry, zdecydowany tenis,
          żadnego płaczliwego tchórzostwa tam nie było. Jak będzie poważnie
          podchodził do swojej roboty, to jest szansa, że jeszcze o nim
          usłyszymy.
          • Gość: majka Re: A jeśli tylko o sam tenis idzie IP: 157.158.10.* 28.08.07, 12:49
            A Roger nie byłby sobą, gdyby nie gem serwisowy w 3 secie przy 5/4.
            Udało się i chwała, ale która to już powtórka z rozrywki ? Niektórzy
            dobijają pewnie, bez oporów, z satysfakcją, nawet mściwością.
            Większość jednak ma psychikę i to widać !
          • Gość: MM Re: A jeśli tylko o sam tenis idzie IP: 63.76.209.* 28.08.07, 17:42
            > Federer pewnie odprawił Jenkinsa, ale ten Amerykanin (coś koło 300
            > miejscaw rankingu) grał naprawdę całkiem dobry, zdecydowany tenis,
            > żadnego płaczliwego tchórzostwa tam nie było. Jak będzie poważnie
            > podchodził do swojej roboty, to jest szansa, że jeszcze o nim
            > usłyszymy.

            Widzialem go dwa lata temu na US Open, w pierwszej rundzie wygral
            bodaj w 5 setach z Georg'iem Bastlem. Szkoda bylo Georg'a, ale
            Jenkins gral bardzo ambitnie i chwilami wrecz bardzo dobrze. Niech
            mu sie wiedzie.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka