Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kaski - pomagaja ?

    29.12.11, 12:42
    Temat bardziej narciarski - wprowadzono obowiazkowe kaski dla dzieci do 16 roku... Mi chodzi o uzasadnienie. Jest takie, ze maja mniejsze umiejetnosci, wiec sa bardziej zagrozone. Wg mnie jezdza z mniejszymi predkosciami i maja mniejsza mase, wiec sa mniej zagrozone. JAk najdalej jestem od lansowanej przez sekciarzy rowerowych bzdurnej tezy, ze kaski i kamizelki nic nie daja, ale niech uzasadnienie bedzie szczere i logiczne. Mi taki nakaz nie przeszkadza, traktowal bym go jak ten o pasach bezpieczenstwa, jako ulatwienie - nie musze pasazerowi tlumaczyc do czego sluza pasy i dlaczego prosze o ich zapiecie, moge krotko: "bo jest taki obowiazek". Moze jeszcze licza na to, ze dzieciakowi latwiej wytlumaczyc, ze sie za mlodu przyzwyczai to i pozniej bedzie uzywal...
    Obserwuj wątek
      • Gość: ksenon Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.11, 16:14
        Kask i kamizelka zwiększają bezpieczeństwo w każdym wieku naszego życia i tu nie ma co deliberować. Moim zdaniem powinien istnieć taki przepis, że mając kask na głowie lub głowę w kasku masz prawo do pełnego ubezpiecznia w razie wypadku. Jadąc w kasku i w jaskrawej odlaskowej odzieży pokazujesz, że ci zależy na własnym bezpieczeństwie. Zakładając dzieciakowi kask pokazujesz, ża jesteś odpowiedzialnym rodzicem, bo dzieciak uczy się jeżdzić i nie umie też odpowiednio upadać.
        • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 29.12.11, 18:33
          Gość portalu: ksenon napisał(a):
          > Kask i kamizelka zwiększają bezpieczeństwo w każdym wieku naszego życia

          O, to dobre :-) Obowiązkowa kamizelka dla noworodków, starców i kobiet w ciąży. Dla mnie bomba.

          > Jadąc w kasku i w jaskrawej odlaskowej odzieży pokazujesz, że ci zależy na własnym
          > bezpieczeństwie. Zakładając dzieciakowi kask pokazujesz, ża jesteś odpowiedzialnym
          > rodzicem, bo dzieciak uczy się jeżdzić i nie umie też odpowiednio upadać.

          A co ze spadającymi kontenerami:
          polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,10509858,Jak_sie_konczy_ped_do_bezpieczniactwa_.html
          Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Podobnie jak bezmyślne używanie gadżetów "poprawiających" bezpieczeństwo.
          • jan-w Re: Kaski - pomagaja ? 29.12.11, 20:05
            Ciekawe ile klas skończył matoł który napisał tę notatkę. Znajomość języka polskiego na poziomie budki z piwem. A co do zbędnych "gadżetów" (które się zakłada a nie "ubiera") - na samochód też może spaść kontener. Czy z tego wynika że nie należy stosować pasów bezpieczeństwa, kurtyn i poduszek powietrznych? Jeżeli ktoś bardziej ceni nadmierne wygodnictwo niż bezpieczeństwo, niech ryzykuje. Ale przekonywanie do tego innych to draństwo.
            • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 29.12.11, 20:20
              jan-w napisał:
              > Jeżeli ktoś bardziej ceni nadmierne wygodnictwo niż bezpieczeństwo, niech ryzykuje.

              Ty widzisz wygodnictwo, ja zdrowy rozsądek. Owszem, w dość przejaskrawionej, ironicznej formie. Widać tak łatwiej przebić się w szumie medialnym. A że "łamaną polszczyzną"? Film zdaje się krzyczeć "myśl! to nie boli!" - do tego znajomość interpunkcji i ortografii nie jest potrzebne.

              > Ale przekonywanie do tego innych to draństwo.

              A jak nazwiesz gloryfikowanie kasków (i kamizelek), które mają być panaceum na wszystko?
              • jan-w Re: Kaski - pomagaja. 29.12.11, 23:14
                1. Jak łatwo zauważyć czytając mój post, nie pisałem o polszczyźnie tekstu filmu ale o bełkocie autora notatki.
                2. Film o niczym nie przekonuje. Same przerysowania to żaden argument. Dlaczego nie uważasz że poduszki powietrzne i pasy bezpieczeństwa są zbędne skoro nie chronią przed wszystkimi możliwymi wypadkami?
                3. Nikt nie "gloryfikuje" kasków i kamizelek. Nikt nie twierdzi że są one "panaceum". Zwrot "panaceum na wszystko" to masło maślane. Panaceum oznacza lek na wszystko ;-)
                Natomiast podobnie jak pasy bezpieczeństwa, kaski znacznie zwiększają prawdopodobieństwo uchronienia człowieka przed obrażeniami w wyniku wypadku. To nie przypadek że wszyscy profesjonaliści je stosują. Dlatego draństwem jest odwodzenie innych od ich używania w imię niedojrzałych, wydumanych idei.

                Zabiegi erystyczne polegające na polemizowaniu z niewypowiedzianymi przez drugą osobę poglądami to naprawdę niezbyt elegancka metoda.
                • gom1 Re: Kaski - pomagaja. 30.12.11, 09:27
                  jan-w napisał:
                  > 3. Nikt nie "gloryfikuje" kasków i kamizelek. Nikt nie twierdzi że są one "panaceum".

                  "Kask i kamizelka zwiększają bezpieczeństwo w każdym wieku naszego życia i tu nie ma co deliberować"

                  Dla mnie jest to właśnie gloryfikowanie, nie poparte żadnymi dowodami - w odróżnieniu od pasów bezpieczeństwa, poduszek czy stref kontrolowanego zgniotu, na których temat napisano wiele elaboratów i przeprowadzono tysiące badań.

                  > Natomiast podobnie jak pasy bezpieczeństwa, kaski znacznie zwiększają prawdopod
                  > obieństwo uchronienia człowieka przed obrażeniami w wyniku wypadku.

                  Znacznie? Czyli ile? I jakimi obrażeniami? Przy uderzeniach bocznych też? A przy czołowych? Co z najechaniem z tyłu? Masz jakieś wyniki badań na ten temat? Chętnie się z nimi zapoznam.

                  > To nie przypadek że wszyscy profesjonaliści je stosują.

                  Profesjonaliści stosują też fotele kubełkowe, pasy czteropunktowe, klatki bezpieczeństwa, systemy p.poż. Nie sprowadzajmy życia codziennego do paranoi.

                  > Dlatego draństwem jest odwodzenie innych od ich używania w imię niedojrzałych,
                  > wydumanych idei.

                  Nikt nikogo nie odwodzi. Jeździj sobie w kasku, kamizelce, ochraniaczach. Możesz nawet okręcić się gąbką, wypuścić przed siebie umyślnego z czerwoną flagą, a na każdym skrzyżowaniu odpalać racę sygnalizacyjną. Ale NIC nie zastąpi myślenia, żaden najlepszy system bezpieczeństwa. A przekonywanie innych do tego aby założyli kask "bo taki jest obowiązek" to dopiero draństwo.
                • jureek Re: Kaski - pomagaja. 30.12.11, 11:55
                  jan-w napisał:

                  > Dlatego draństwem jest odwodzenie
                  > innych od ich używania w imię niedojrzałych, wydumanych idei.
                  >
                  > Zabiegi erystyczne polegające na polemizowaniu z niewypowiedzianymi przez drugą
                  > osobę poglądami to naprawdę niezbyt elegancka metoda.

                  Metodę uznajesz za niezbyt elegancką, ale sam ją stosujesz, co widać w załączonym cytacie. Gdzie Ty wyczytałeś takie poglądy, że ktoś namawia do jeżdżenia bez kasku? Samo stwierdzenie, że na bezpieczeństwo w dużo większym stopniu wpływa na przykład zachowanie kierowców wobec rowerzystów, nie jest żadnym odwodzeniem od używania kasku.
                  Jura
      • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.aster.pl 30.12.11, 02:22
        Może chodzi o to, że w coś o małej masie może trafić coś o dużej masie i to ze znaczną prędkością? Dziecku wiele można wytłumaczyć lub narzucić ale z nastolatkami jest gorzej. Jak miałem 15-16 lat to byłem strasznie dorosły bo piłem piwo i paliłem papierosy i chociaż piwo piję nadal to czasem się zastanawiam jak mogłem być tak głupi, że przez szereg lat trułem się fajkami i jeszcze uważałem, że to przejaw dojrzałości. Tak samo było z noszeniem czapki w zimie. Mama kazała więc ten był chojrakiem kto latał z gołą głową, a przecież dzisiaj wiem, że to nie świadczy ani o odwadze ani o rozsądku, ale do tego też musiałem dorosnąć. Może po prostu ustawodawca nie chce czekać aż taki dzieciak sam zmądrzeje tym bardziej, że zarówno wśród dorosłych rowerzystów jak i narciarzy kaski wciąż są raczej rzadkością niż normą, natomiast urazy głowy w tych dyscyplinach są (po złamaniach kończyn) raczej normą niż rzadkością.

        Wracając jeszcze do kamizelek to ostatnio jakby częściej jeżdżę samochodem i naprawdę po zmroku błogosławię każde światełko, każdą odblaskową lamówkę, każdą jasną kurtkę i taką samą czapkę bo innych ludzi po prostu nie widać. Światła samochodu są ustawione na wprost i kierowca nie widzi co się dzieje obok jezdni, czy ktoś się zbliża do krawędzi jezdni czy oddala. Większość osób myśli, że skoro one widzą samochód to samochód "widzi" ich. A to niestety gucio prawda i tam gdzie oświetlenie jest słabe lub najzwyczajniej go nie ma ludzie/psy/koty i dzieci, które pojawiają się nagle przed maską są dla kierowcy równie dużym zaskoczeniem, co kontener spadający z nieba.

        A na koniec ku przestrodze: www.tvnwarszawa.pl/ulice,news,rowerzysta-potracony-przez-auto-ten-mial-szczescie,353119.html Jest to skrzyżowanie na jednej z głównych arterii miasta, raczej dobrze oświetlone, więc teoretycznie bezpieczne.
        • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 30.12.11, 09:46
          Gość portalu: KLM napisał(a):
          > Światła samochodu są ustawione na wprost i kierowca nie widzi co się dzieje obok jezdni
          > (...) i tam gdzie oświetlenie jest słabe lub najzwyczajniej go nie ma ludzie/psy/koty
          > i dzieci, które pojawiają się nagle przed maską są dla kierowcy równie dużym
          > zaskoczeniem

          Właśnie dlatego, że samochód oświetla drogę tylko PRZED sobą, rowerzysta, pies, dziecko czy kot odziane w kamizelkę i pojawiające się z BOKU auta będą NIEWIDOCZNI do czasu, aż nie wlezą na maskę. Dlatego twierdzenie, że kamizelka pomaga zawsze i wszędzie jest nieprawdziwe. A ktoś, kto bezkrytycznie przyjął to za pewnik, jest - mówiąc delikatnie - zwyczajnie bezmyślny.

          > Jest to skrzyżowanie na jednej z głównych arterii miasta, raczej dobrze oświetlone,
          > więc teoretycznie bezpieczne.

          W praktyce jest ono bardzo niebezpieczne. Do tego stopnia, że gość mieszkający obok zainstalował w swoim oknie kamerę i nagrywa wszystko jak leci przez 24h. Stąd co chwila w sieci pojawiają się kwiatki z tego skrzyżowania.

          Oświetlenie to nie wszystko. Wczoraj zostałbym rozjechany na przejeździe rowerowym. Jechałem ścieżką wzdłuż szerokiej, oświetlonej arterii (Prymasa 1000-lecia w WAW). Samochód wyjeżdżał ze stacji benzynowej, włączał się do ruchu, więc POWINIEN zachować szczególną ostrożność. Nadjeżdżałem z jego lewej strony, więc POWINIEN mnie widzieć. Zwłaszcza, że skręcał w prawo, więc musiał przepuścić samochody jadące z jego lewej strony, więc siłą rzeczy patrzył w moją stronę. I co? I prawie wylądowałem na jego masce. Kierowca stwierdził, że mnie.. NIE WIDZIAŁ. Nie wiem, może moja 400-lumenowa lampka go OŚLEPIŁA?

          Z tego wszystkiego najgorsze jest to, że ani przez chwilę nie mogę przestać myśleć nie tylko za siebie, ale i za innych. Bo jeśli tak zrobię, to za moment - w najlepszym przypadku - będę leżał na asfalcie. Nie pomoże mi ani kask, ani kamizelka, ani modlitwa do Najwyższego.
          • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.91.26.14.static.crowley.pl 30.12.11, 12:50
            Czy to oznacza, że z oświetlenia też powinieneś zrezygnować? Skoro Cię nie zauważył to teraz będziesz twierdził, że to kolejna niepotrzebna fanaberia? Raz Cię facet nie zauważył, a być może żyjesz tylko dlatego, że setki razy zauważył Cię ktoś inny. Z punktu widzenia kierowcy: każdy odblask, światełko, kamizelka, czapka z diodami czy opaska, a nawet ubrania w jasnych lub rażących kolorach zwiększa szansę na to, że Cię zauważę wcześniej, będę miał więcej czasu na reakcję, a gdy zajdzie taka potrzeba dłuższą drogę hamowania, co oznacza, że Ty masz większe szanse na powrót do domu w jednym kawałku. Mi to wszystko jedno. Jeżdżę spokojnie, raczej trzymam się przepisów, jestem w środku, siedzę wygodnie przypięty pasami więc krzywda mi się nie stanie. Najwyżej będę miał traumę, że rozjechałem człowieka, wyrok w zawiasach i może jakąś grzywnę, jeśli sąd uzna, że to ja spowodowałem wypadek. W Ciebie przywali 3 tony stali z prędkością od 50 km/h wzwyż, więc odbijesz się od maski i jeszcze kilka razy przywalisz w asfalt zanim zatrzymasz się na dobre. Fajnie będzie jeśli przeżyjesz, a naprawdę się ucieszę jeśli przeżyjesz i nie zostaniesz kaleką. Jeszcze raz powtórzę: jako kierowca jadąc po zmroku, w słabo oświetlonym terenie wcześniej zauważam tych, którzy są ubrani na jasno niż tych w czarnych płaszczach, futrach i kurtkach, których widzę dopiero kiedy wejdą w snop światła. Naprawdę dla pieszego czy rowerzysty to czy kierowca zobaczy go 10 metrów wcześniej czy później może być różnicą między życiem, a wegetacją pod respiratorem.
            • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 30.12.11, 13:17
              Gość portalu: KLM napisał(a):
              > Czy to oznacza, że z oświetlenia też powinieneś zrezygnować?

              W żadnym wypadku. Co więcej nie jestem też przeciwnikiem kamizelek. Ale jestem przeciwny ich promocji i ogólnej tendencji leczenia skutków, a nie przyczyn.

              > Z punktu widzenia kierowcy (...)

              Widzenia. No właśnie. Problem w tym, że kierowcy nie chcą mnie widzieć. I nie pomaga na to nawet świecenie mocną lampą w oczy. Co też już wielokrotnie przerabiałem.

              > Mi to wszystko jedno. Jeżdżę spokojnie, raczej trzymam się przepisów, jestem w środku,
              > siedzę wygodnie przy pięty pasami więc krzywda mi się nie stanie.

              Tamtemu kierowcy też było wszystko jedno. Na moje stwierdzenie, że mógł mnie zabić odparł: "tam zabić od razu". No faktycznie, mógł mnie posadzić do końca życia na wózku. Świetna alternatywa. A wystarczyło pomyśleć, zwolnić, rozejrzeć się, skupić na jeździe - a nie na komórce, kawie i hotdogu.

              > Jeszcze raz powtórzę: jako kierowca jadąc po zmroku, w słabo oświetlonym terenie
              > wcześniej zauważam tych, którzy są ubrani na jasno niż tych w czarnych płaszczach,
              > futrach i kurtkach, których widzę dopiero kiedy wejdą w snop światła.

              Problem w tym, że niektórzy kierowcy nie zauważyliby słonia pomalowanego fluorescencyjną farbą. Na takich nie mam sposobu.
              • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.91.26.14.static.crowley.pl 30.12.11, 13:58
                I tu dochodzimy do sedna. Ani światełka, ani kamizelki, ani kaski nie zwalniają z myślenia. Ja muszę uważać na Ciebie, Ty musisz uważać na mnie. Każdy musi pilnować siebie i wszystkich dokoła. Ty mnie widzisz bo jestem duży, oświetlony, a do tego głośny, natomiast ja Ciebie najczęściej nie widzę albo widzę w ostatnim momencie gdy już Tobie i mi ciśnienie skacze do wartości granicznych. Dlatego doceniam, każdy element, który zwiększa możliwość zobaczenie rowerzysty/pieszego chwilę wcześniej niż chwilę za późno. Oprócz kamizelek i lampek jestem także wielkim fanem światełek odblaskowych bo najczęściej jest to jedyny element rowerzysty widoczny z daleka. Nie mam też nic przeciwko promowaniu bezpieczeństwa na drogach i dlatego nie za bardzo rozumiem Twoją postawę.
                • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 30.12.11, 14:14
                  Gość portalu: KLM napisał(a):
                  > Nie mam też nic przeciwko promowaniu bezpieczeństwa
                  > na drogach i dlatego nie za bardzo rozumiem Twoją postawę.

                  Ja też nie mam nic przeciwko. Tylko należy robić to z głową, a nie wciskać na siłę wszelkie bezpieczniackie pomysły zgodnie z maksymą "by żyło się lepiej". Dziś mamy OBOWIĄZEK jazdy w kasku dla młodych narciarzy, a co będzie jutro? Kask dla wszystkich? Kamizelka (która sama w sobie może być niebezpieczna*)? A może kogut na głowie? Flara sygnalizacyjna odpalana na każdym skrzyżowaniu? Przepraszam za ironię, ale czasem ręce mi opadają, jak czytam pomysły o obowiązkowych kaskach, kamizelkach, rejestracjach i OC.

                  Promować należy przede wszystkim bezpieczne zachowania, uczyć kultury jazdy i poszanowania innych uczestników ruchu. Kaski czy kamizelki to sposób na odwrócenie uwagi od prawdziwych przyczyn wypadków.

                  * np. czasem uniemożliwia prawidłową identyfikację przez kierowcę sygnalizacji skrętu w lewo przez rowerzystę
                  • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.aster.pl 31.12.11, 13:25
                    Równie dobrze można powiedzieć po co pasy bezpieczeństwa? Dla mnie to jest wybór zdroworozsądkowy ale nie jest to wygodne i myślę, że część kierowców w ogóle by sobie tym głowy nie zawracała.
                    Znam tą teorię, że jeśli człowiek ma na sobie kamizelkę odblaskową to kierowca nie zauważy jego wyciągniętej ręki, ale autor tej cudownej tezy zapomniał, że jeśli kierowca nie zauważy całego rowerzysty to przejedzie po nim i ego wyciągniętej ręki :D

                    Poza tym pojazd, a w tym przypadku rowerzysta który chce skręcić w lewo ma obowiązek zająć lewą część jezdni. Taki ruch (z lewej na prawą) też jest uważany za sygnalizację skrętu i jest równoważny z sygnalizacją ręką. Jeśli manewr ten zostanie wykonany zgodnie z zasadami ruchu to jest czytelny dla wszystkich obecnych na jezdni.
                    • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 31.12.11, 13:38
                      Gość portalu: KLM napisał(a):
                      > Równie dobrze można powiedzieć po co pasy bezpieczeństwa?

                      Jak jadę sam: aby nie latać po samochodzie w trakcie gwałtownych manewrów.
                      Jak z pasażerami: j.w. + aby w razie czego nie zabili (sobą) mnie albo ja ich.

                      No i bez pasów można nieźle oberwać od poduszki powietrznej. Pasy są więc po to, aby przed nią.. chronić ;-)

                      > Znam tą teorię, że jeśli człowiek ma na sobie kamizelkę odblaskową to kierowca
                      > nie zauważy jego wyciągniętej ręki, ale autor tej cudownej tezy zapomniał, że\
                      > jeśli kierowca nie zauważy całego rowerzysty to przejedzie po nim i ego
                      > wyciągniętej ręki :D

                      Ta teoria zakłada, że rowerzysta oprócz kamizelki porusza się na rowerze wyposażonym zgodnie z PoRD (światła, odblaski). Naprawdę więcej nie potrzeba :-)

                      > Poza tym pojazd, a w tym przypadku rowerzysta który chce skręcić w lewo ma
                      > obowiązek zająć lewą część jezdni. Taki ruch (z lewej na prawą) też jest uważany za
                      > sygnalizację skrętu i jest równoważny z sygnalizacją ręką. Jeśli manewr ten
                      > zostanie wykonany zgodnie z zasadami ruchu to jest czytelny dla wszystkich obecnych
                      > na jezdni.

                      Czasem taki ruch może oznaczać tylko tyle, że rowerzysta omija coś leżącego na jezdni (studzienka, kałuża). Dlatego aby uniknąć niektórych (wątpliwych do interpretacji) sytuacji jadę po prostu bliżej środka jezdni niż jej prawej krawędzi. Wtedy kierowcy muszą zjechać na sąsiedni pas, aby mnie wyprzedzić - IMHO zwiększa to moje bezpieczeństwo. A że czasem zatrąbią.. to znak, że widzą ;-)
                      • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.aster.pl 02.01.12, 14:00
                        Czyli pasy zaczęto montować w latach 50tych, żeby nie rozbić sobie nosa o poduszkę, która do seryjnego montażu trafiła w latach 80tych? Sorry, ale ktoś Ci to musi powiedzieć: ta teoria jest jeszcze głupsza niż poprzednia.
                        Czy potrzeba czy nie potrzeba to się raczej nie dogadamy. Ja, na podstawie swoich doświadczeń zarówno rowerzysty jak i kierowcy twierdzę, że im więcej wyróżników (światełka, odblaski, kamizelki, opaski itd.) tym lepiej jesteś widoczny, a więc bezpieczniejszy na drodze. Ty pomimo tego, że masz i światełka i odblaski, a mimo to koleś Cię nie zauważył twierdzisz, że to wystarczy, chociaż sam podałeś przykład, że nie wystarcza. Ok, Ty masz swoje zdanie, ja mam swoje i niech tak zostanie ale nie rozumiem, dlaczego zniechęcasz do zadbania o własne bezpieczeństwo innych?
                        Jeszcze jedno. Sam decydujesz jak jeździć żeby być bezpiecznym ale z Twojego opisu wynika, że po prostu trasujesz drogę i jeszcze jesteś zadowolony z tego, że utrudniasz życie innym. Sam nie jeżdżę przy samej krawędzi (choćby po to żeby nie robić slalomu przy każdej mijanej studzience) ale za to co Ty robisz powinni dawać solidny mandat i kilka pał na d... IMHO of course :)
                        • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 02.01.12, 14:16
                          Gość portalu: KLM napisał(a):
                          > Czyli pasy zaczęto montować w latach 50tych, żeby nie rozbić sobie nosa o poduszkę,
                          > która do seryjnego montażu trafiła w latach 80tych? Sorry, ale ktoś Ci to
                          > musi powiedzieć: ta teoria jest jeszcze głupsza niż poprzednia.

                          Czy w 2012 r. emotikony się zdewaluowały? ;-)

                          > dlaczego zniechęcasz do zadbania o własne bezpieczeństwo innych?

                          Nie zniechęcam tylko zachęcam. Do myślenia. I zwyczajnie boję się, że ktoś może pójść tropem obowiązkowych kasków dla młodocianych narciarzy i wprowadzić podobne bezpieczniackie pomysły dla rowerzystów. Na OBOWIĄZKOWĄ kamizelkę się nie zgadzam. Na DOBROWOLNĄ - droga wolna.

                          > Sam nie jeżdżę przy samej krawędzi (choćby po to żeby
                          > nie robić slalomu przy każdej mijanej studzience) ale za to co Ty robisz
                          > powinni dawać solidny mandat i kilka pał na d... IMHO of course :)

                          Przecież jeżdżę dokładnie tak samo jak Ty. Bliżej środka niż prawej krawędzi oznacza mniej więcej metr od krawężnika. Dodając do tego szerokość roweru i obowiązkowy metr przy wyprzedzaniu, ile nam zostanie? Nie ma bata, każdy samochód będzie musiał zjechać na sąsiedni pas, żeby mnie wyprzedzić. Mam być za to jeszcze karany?
                          • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.91.26.14.static.crowley.pl 03.01.12, 13:56
                            Szczerze mówiąc myślałem, że ten uśmiech oznacza, jaki jesteś cwany bo sam na to wpadłeś :D

                            Na razie nie masz się czego bać dopiero zastanawiają się czy kamizelki powinny być obowiązkowe w samochodach osobowych więc do rowerzystów jeszcze droga daleka. Zresztą kiedyś był pomysł, żeby ludność wiejska po zmroku poruszała się z jakimiś odblaskowymi gadżetami i nie przeszło :)

                            Deklarujesz, że zajmujesz 2 metry z 2,5 metrowego pasa ruchu i uważasz, że nie jesteś zawalidrogą? Powinszować.
                            • jureek Re: Kaski - pomagaja ? 03.01.12, 15:14
                              Gość portalu: KLM napisał(a):

                              > Deklarujesz, że zajmujesz 2 metry z 2,5 metrowego pasa ruchu i uważasz, że nie
                              > jesteś zawalidrogą? Powinszować.

                              A jaka to różnica, czy zajmuje 2 metry czy 1 metr z pasa o szerokości 2,5 metry?
                              I w jednym, i w drugim przypadku nie da się go wyprzedzić bez wyjechania poza ten pas ruchu.
                              Jura
                              • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.aster.pl 03.01.12, 23:26
                                Kodeksowo się nie da ale jeździ się jak się jeździ czyli nie zawsze można zjechać na drugi pas np. bo sznur samochodów jedzie z przeciwka albo rzadko bo rzadko ale tego drugiego pasa nie ma ewentualnie stoją na nim do skrętu w lewo. Wtedy jakoś musimy się zmieścić (oczywiście przy zachowaniu wszelkiej ostrożności) ale jak ktoś wali środkiem i cieszy się, że na niego trąbią to niech się nie dziwi, że będą chcieli go rozjechać. Kierowcy muszą uważać na rowerzystów, rowerzyści na kierowców, a wszyscy musimy uważać na pieszych, ale naprawdę nie musimy przy tym utrudniać sobie życia :) Ja też nie lubię jak ktoś mnie mija o grubość włosa i najchętniej bym złapał drania i wklepał mu pompką na światłach ale jak się pcham na pół (lub prawie pół drogi) to muszę się liczyć z tym, że nie zostawiam dla innych miejsca.
                                • jureek Re: Kaski - pomagaja ? 04.01.12, 00:30
                                  Gość portalu: KLM napisał(a):

                                  > Kodeksowo się nie da ale jeździ się jak się jeździ czyli nie zawsze można zjec
                                  > hać na drugi pas np. bo sznur samochodów jedzie z przeciwka albo rzadko bo rzad
                                  > ko ale tego drugiego pasa nie ma ewentualnie stoją na nim do skrętu w lewo. Wte
                                  > dy jakoś musimy się zmieścić (oczywiście przy zachowaniu wszelkiej ostrożności)

                                  Musimy? A kto Cię zmusza? Nie możesz poczekać, aż będziesz mógł bezpiecznie wyprzedzić?
                                  No to teraz wiem, skąd biorą się Ci, którzy wyprzedzają mnie na przysłowiową żyletę (gdy jadę prawidłowo przy prawej krawędzi jezdni). Oni po prostu muszą. Bo poczekać nie mogą. Chyba jednak bezpieczniej jechać środkiem.
                                  Jura
                                  • Gość: Bimota Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.icpnet.pl 04.01.12, 10:44
                                    Ale mowiles, ze jak wolno cie wyprzedzaja, to nie jest zle, marudo. :)

                                    Ja mam w barach 44, czyli kierownica 60 cm jest najszerszym miejscem, jak jade przy krawedzi to czesc kierownicy wystaje poza jezdnie i juz sie robi mniej niz 60, jezdnia moze miec ok 3m., auto 2m, moze jeszcze kawalek wjechac na przeciwlegly i git...

                                    JAk rower jedzie 30, to nie jest zle, ale jak sie szlaja 15...
                                    • jureek Re: Kaski - pomagaja ? 04.01.12, 11:05
                                      Gość portalu: Bimota napisał(a):

                                      > Ale mowiles, ze jak wolno cie wyprzedzaja, to nie jest zle, marudo. :)

                                      Traktowałem to jako mniejsze zło. Faktycznie wolę, gdy ktoś wyprzedza mnie w odległości 50 cm, ale z prędkością zbliżoną do mojej, niż gdy ktoś bez żadnego hamowania wyprzedza mnie setką w odległości powiedzmy 80 cm.

                                      > Ja mam w barach 44, czyli kierownica 60 cm jest najszerszym miejscem, jak jade
                                      > przy krawedzi to czesc kierownicy wystaje poza jezdnie i juz sie robi mniej niz
                                      > 60, jezdnia moze miec ok 3m., auto 2m, moze jeszcze kawalek wjechac na przeciw
                                      > legly i git...

                                      W przykładzie kolegi jezdnia pas ruchu miał 2,5 metra szerokości, wtedy dla wyprzedzającego powinno być bez różnicy, czy rowerzysta jedzie pół metra od krawędzi, czy jedzie środkiem pasa.
                                      Zresztą nie chodzi o konkretne liczby, bardziej chodzi mi o to nastawienie, że musi się zmieścić, choćby miał się prawie o rowerzystę ocierać.

                                      > JAk rower jedzie 30, to nie jest zle, ale jak sie szlaja 15...

                                      Dla mnie bez wielkiej różnicy, tak samo nie będę się chlastał, jeśli chciałbym jechać 120 km/h, a da się jechać tylko 105.
                                      Jura
                                  • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.91.26.14.static.crowley.pl 04.01.12, 10:53
                                    Tak musimy... jakoś koegzystować bo akurat jezdnie mamy wspólne. Szkoda, że tego nie rozumiesz ale teraz już wiem dlaczego kierowcy są chamscy wobec mnie. Widocznie wcześniej trafili na Ciebie. Niestety ludzie tak mają jak Ty kopniesz kogoś w kostkę to on jeśli nie może oddać Tobie to kopnie kogoś innego, jak na Ciebie najedzie szef, to Ty ochrzanisz swojego podwładnego, a on wydrze się na jeszcze kogoś innego, jak Ty komuś zajedziesz drogę i będzie się za Tobą wlókł 15 km/h to potem chamsko będzie mi zajeżdżał drogę choćby jezdnia była szeroka, a on sam jechał w korku 5 km/h. Jeśli jeździsz na rowerze tyle co ja to zapewne znasz to zjawisko: jedziesz sobie spokojnie wzdłuż stojących samochodów, aż tu nagle ktoś przed Tobą gdy tylko zobaczy Cię w lusterku dojeżdża do krawędzi żebyś nie mógł przejechać. Chamstwo? Oczywiście, że chamstwo ale być może także chęć odreagowania buraczanego zachowania kogoś innego.
                                    • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 04.01.12, 11:14
                                      Gość portalu: KLM napisał(a):
                                      > Chamstwo? Oczywiście, że chamstwo ale być może także chęć odreagowania
                                      > buraczanego zachowania kogoś innego.

                                      Ale to już jest problem tego kierowcy. Jeśli nie panuje nad emocjami, może powinien zastanowić się nad zmianą środka komunikacji? Nikt nie pisze tutaj o "burackich" zachowaniach, a jedynie o (zgodnym z PoRD) poruszaniu się rowerem po jezdni. Mam prawo jechać tak jak jadę i mam prawo wymagać od innych, że przestrzegają moich praw. Jak mogę ułatwić wyprzedzanie, to ułatwię. Ale nie za wszelką cenę. A już na pewno nie za cenę mojego bezpieczeństwa.

                                      Rower z definicji jest zawalidrogą, chociaż średnie osiągane przeze mnie oscylują w granicach średniej ruchu po Warszawie (20,50 km/h). Czasem tendencja się odwraca, zwłaszcza w korkach :-)
                                      • stefan4 Rowery -- zawalidrogi?!!! 04.01.12, 11:32
                                        gom1:
                                        > Rower z definicji jest zawalidrogą

                                        ???

                                        Wielokrotnie musiałem zwalniać do tempa piechura, bo droga była zawalona stojącymi samochodami. Często musiałem to robić również na drodze dla rowerów, bo jakiś samochód wyjechał z bramy i nie mógł wjechać na swoją część ulicy, więc stał w poprzek mojej. Nigdy nic takiego nie spotkało mnie z powodu zawalenia drogi rowerami. Kto więc jest zawalidrogą ,,z definicji''?!

                                        Czyżbyś głosił, że korki w naszych miastach są spowodowane przez rowery? Przecież to absurd. Typowy kierowca samochodu nie ma wyobraźni, więc bezmyślnie wjeżdża w każde wolne miejsce w bonanzie, panującej na ulicy. Jeśli akurat to miejsce jest na torach tramwajowych, to za chwilę tramwaj też stoi i blokuje całe skrzyżowanie. Nie widziałeś nigdy samochodów, ustawionych jak klepki w podłodze, tak że żaden nie może się ruszyć? Gdyby to samo spotkało rowerzystę to, zamiast zawalać drogę, wziąłby rower pod pachę i jakoś przeszedł na drugą stronę zamieszania. A kierowca tego nie zrobi. W dodatku nie potrafi się uczyć na błędach i jutro znowu zablokuje tramwaj na tym samym skrzyżowaniu. Kto więc jest zawalidrogą ,,z definicji''?!

                                        Rowerzysta w bardzo specjalnych sytuacjach trochę zwalnia ruch samochodowy. Natomiast kierowca w godzinach szczytu blokuje ruch rowerów stale i konsekwentnie wszędzie tam, gdzie muszą one jechać po jezdni. A i na drogach dla rowerów też całkiem często.

                                        To wcale nie rowery są zawalidrogami.

                                        - Stefan
                                    • jureek Re: Kaski - pomagaja ? 04.01.12, 11:21
                                      Gość portalu: KLM napisał(a):

                                      > Tak musimy... jakoś koegzystować bo akurat jezdnie mamy wspólne.

                                      I ta koegzystencja ma polegać na tym, że za wszelką cenę trzeba się zmieścić na jednym pasie ruchu, choćby polegało to na wyprzedzaniu na żyletę? No to faktycznie inaczej rozumiem koegzystencję.

                                      Szkoda, że teg
                                      > o nie rozumiesz ale teraz już wiem dlaczego kierowcy są chamscy wobec mnie. Wid
                                      > ocznie wcześniej trafili na Ciebie.

                                      Pewnie trafili na mnie wtedy, gdy na przykład zatrzymywałem się i pomagałem im wyjechać tyłem z parkingu na jezdnię.
                                      Nie wiem, na czym opierają się Twoje ataki ad personam, bo nigdzie nie napisałem, że specjalnie blokuję samochody jadąc środkiem. Stwierdziłem tylko tyle, że na wąskim pasie ruchu dla kierowcy powinno być bez znaczenia, czy rowerzysta jedzie przy krawędzi, czy środkiem pasa. Sam środkiem pasa nie jeżdżę, chyba że jezdnia jest tak wąska, że metr od krawędzi to już jest środek pasa.

                                      > Niestety ludzie tak mają jak Ty kopniesz ko
                                      > goś w kostkę to on jeśli nie może oddać Tobie to kopnie kogoś innego, jak na Ci
                                      > ebie najedzie szef, to Ty ochrzanisz swojego podwładnego, a on wydrze się na je
                                      > szcze kogoś innego, jak Ty komuś zajedziesz drogę i będzie się za Tobą wlókł 15
                                      > km/h to potem chamsko będzie mi zajeżdżał drogę choćby jezdnia była szeroka, a
                                      > on sam jechał w korku 5 km/h. Jeśli jeździsz na rowerze tyle co ja to zapewne
                                      > znasz to zjawisko: jedziesz sobie spokojnie wzdłuż stojących samochodów, aż tu
                                      > nagle ktoś przed Tobą gdy tylko zobaczy Cię w lusterku dojeżdża do krawędzi żeb
                                      > yś nie mógł przejechać. Chamstwo? Oczywiście, że chamstwo ale być może także ch
                                      > ęć odreagowania buraczanego zachowania kogoś innego.

                                      Chronienie się przed wyprzedzaniem z ocieraniem (bo kierowca musi) jest buraczanym zachowaniem? A odreagowywanie na innych świadczy o odreagowującym. Śmiać mi się chce, gdy pomyślę, że miałbym specjalnie blokować jakiegoś bogu ducha winnego kierowcę, bo wcześniej inny kierowca mnie przyblokował. W przedszkolu jesteśmy, czy co?
                                      Jura
                                      • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.aster.pl 04.01.12, 23:36
                                        Miałem nadzieję, że wszyscy jesteśmy przynajmniej po szkole średniej ale widocznie się myliłem. I proszę Cię nie odbieraj tego jako atak ad persona bo kieruje te słowa do wszystkich, którzy mają problem z czytaniem. Według UNESCO mniej więcej 1/3 wykształconej ludności to wtórni analfabeci więc teoretycznie nie ma się czego wstydzić. Osobiście mam inne zdanie ale to temat na inne forum. A wracając do tematu już to wyjaśniałem wcześniej bezpieczeństwo jest najważniejsze, ale... ale co innego jest jechać środkiem (czy też blisko środka) bo taką jazdę wymuszają warunki na drodze (dziury, szkło, studzienki), a co innego jechać środkiem bo dzięki temu mam lepsze samopoczucie bo skoro nikt nie może mnie wyprzedzić to nic mi się nie stanie. Jeśli macie jakieś wątpliwości odnośnie moich uwag to proponuję zajrzeć na jakieś forum samochodowe. Poszukajcie tematów o rowerzystach, poczytajcie i nie zdziwcie się, że wcale tam nas nie kochają.
                                        A teraz konkretnie do Jura: chciałem Ci powiedzieć, że kierowcy tacy jak ja (a więc jednak z krótkim stażem za kółkiem) bardzo sobie cenią taką pomoc i naprawdę za to Ci serdecznie dziękuję. Pzd.
                                        • jureek Re: Kaski - pomagaja ? 05.01.12, 11:52
                                          Gość portalu: KLM napisał(a):

                                          > ale co innego jest jechać środkiem (czy też blisko środka) bo taką j
                                          > azdę wymuszają warunki na drodze (dziury, szkło, studzienki), a co innego jecha
                                          > ć środkiem bo dzięki temu mam lepsze samopoczucie bo skoro nikt nie może mnie w
                                          > yprzedzić to nic mi się nie stanie.


                                          Tu nie chodzi o lepsze samopoczucie, lecz o bezpieczeństwo. Nie chodzi o uniemożliwienie wyprzedzania w ogóle (nie będzie ruchu z przeciwka, to wyprzedzi, albo jak będę mógł, to zjadę np. w jakiś wjazd do posesji, żeby mógł wyprzedzić), lecz o uniemożliwienie niebezpiecznego wyprzedzania, gdy samochód prawie ociera się o wyprzedzanego rowerzystę. Traktowanie tego w kategoriach honoru czy lepszego samopoczucia świadczy o niedojrzałości.

                                          > Jeśli macie jakieś wątpliwości odnośnie
                                          > moich uwag to proponuję zajrzeć na jakieś forum samochodowe. Poszukajcie temat
                                          > ów o rowerzystach, poczytajcie i nie zdziwcie się, że wcale tam nas nie kochają

                                          Gdybym miał oceniać kierowców na podstawie lektury forów motoryzacyjnych, to musiałbym dojść do wniosku, że to najbardziej histeryczna grupa społeczna. Tam są sami pokrzywdzeni, wszyscy się przeciw nim sprzysięgli - fotoradary, wysepki, rowerzyści, piesi, policja, inni kierowcy w kapeluszach itd. A jak już z powodu np. jakiegoś maratonu na parę godzin trzeba zamknąć część ulic, to histeria osiąga szczyty. Na szczęście fora nie są wiernym obrazem rzeczywistości i większość kierowców to normalni ludzie.
                                          Jura
                                          • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 05.01.12, 12:04
                                            jureek napisał:
                                            > Gdybym miał oceniać kierowców na podstawie lektury forów motoryzacyjnych, to
                                            > musiałbym dojść do wniosku, że to najbardziej histeryczna grupa społeczna. Tam są
                                            > sami pokrzywdzeni, wszyscy się przeciw nim sprzysięgli - fotoradary, wysepki,
                                            > rowerzyści, piesi, policja, inni kierowcy w kapeluszach itd. A jak już z powodu
                                            > np. jakiegoś maratonu na parę godzin trzeba zamknąć część ulic, to histeria
                                            > osiąga szczyty.

                                            Jak to mówią na forach: ten, który jedzie wolniej ode mnie to ciota, a ten co szybciej - idiota ;-)
                                          • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.aster.pl 06.01.12, 01:05
                                            Nie wiem czy ja mam jakąś koślawą klawiaturę czy co? Przecież wszędzie gdzie piszę piszę, że bezpieczeństwo jest priorytetowe, że najważniejsze, że bez tego ani rusz ale też pisałem i dalej się będę przy tym upierał, że jeśli ktoś jeździ środkiem dla zasady to jest parówą i tyle. Sorry ale prościej już chyba nie da się tego napisać.
                                            • jureek Re: Kaski - pomagaja ? 06.01.12, 10:14
                                              Gość portalu: KLM napisał(a):

                                              > Nie wiem czy ja mam jakąś koślawą klawiaturę czy co? Przecież wszędzie gdzie pi
                                              > szę piszę, że bezpieczeństwo jest priorytetowe, że najważniejsze, że bez tego a
                                              > ni rusz ale też pisałem i dalej się będę przy tym upierał, że jeśli ktoś jeździ
                                              > środkiem dla zasady to jest parówą i tyle.

                                              A kto tu napisał, że jeździ środkiem dla zasady? Chodzi Ci o ten cytat:
                                              "Dlatego aby uniknąć niektórych (wątpliwych do interpretacji) sytuacji jadę po prostu bliżej środka jezdni niż jej prawej krawędzi. Wtedy kierowcy muszą zjechać na sąsiedni pas, aby mnie wyprzedzić - IMHO zwiększa to moje bezpieczeństwo. A że czasem zatrąbią.. to znak, że widzą ;-) "
                                              Przecież wyraźnie napisał, że zwiększa to jego bezpieczeństwo. Czyli chodzi o bezpieczeństwo, a nie jakąś wydumaną zasadę.
                                              Jura
                                              • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.aster.pl 09.01.12, 12:32
                                                Aaa kolega adwokat? Nie poznałem bez czapki :) i nie o ten wpis mi chodziło. Jeśli już to raczej wcześniejszy, a nawet całą grupę wpisów propagujących "bezpieczną jazdę środkiem zawsze i przy każdych warunkach", które co jakiś czas pojawiają się przy różnych tematach na forum.
                                                • jureek Re: Kaski - pomagaja ? 09.01.12, 16:13
                                                  Gość portalu: KLM napisał(a):

                                                  > Aaa kolega adwokat? Nie poznałem bez czapki :) i nie o ten wpis mi chodziło.

                                                  Nie, nie jestem adwokatem. Po prostu na publicznym forum każdy ma prawo się wypowiedzieć. Jeżeli chcesz, żeby nikt nie przeszkadzał Ci w rozmowie z forumowiczem gom1, możesz prowadzić tę rozmowę mailowo.

                                                  > eśli już to raczej wcześniejszy, a nawet całą grupę wpisów propagujących "bezpi
                                                  > eczną jazdę środkiem zawsze i przy każdych warunkach", które co jakiś czas poja
                                                  > wiają się przy różnych tematach na forum.

                                                  Konkretnie? Gdzie w tym wątku takie wpisy propagujące jazdę środkiem zawsze w każdych warunkach?
                                                  Jura


                                                  • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.aster.pl 09.01.12, 22:23
                                                    Widzisz kolego dyskutujemy sobie tu już od kilku dni, mielimy temat, a wystarczyło żebyś przeczytał wątek od początku i wtedy zabrał głos zamiast się wcinać od środka. Oczywiście chcesz to się wcinaj, masz do tego prawo, ja oczywiście zachowuje prawo do oceny takiego postępowania. Dyskusja o jeździe środkiem zaczęła się faktycznie od wypowiedzi kolegi gom1, ale nie od tej, którą przytoczyłeś tylko jak już pisałem wypowiedzi wcześniejszej. Konkretnie od tej w której pisał, że on jeździ środkiem czy też bliżej środka i się cieszy, że na niego trąbią bo to znaczy, że go widzą. Potem dopiero doprecyzował, że w sumie to co innego miał na myśli, ale dyskusja już się zaczęła. Skoro tak twierdzi to biorę to za dobrą monetę, natomiast myślę, że w tym sezonie tak samo jak w poprzednim znajdzie się kilka osób, które przy tej czy innej okazji będą dowodzić, że tarasowanie drogi jest najlepszym lub jedynym sposobem zapewnienia sobie bezpieczeństwa na drodze. Wyjechanie na środek drogi czasami jest koniecznością ale na Boga, Jahwe i Allacha nie cały czas. Mam nadzieję, że teraz się dobrze zrozumiemy. Pzd.
                                                    • jureek Re: Kaski - pomagaja ? 09.01.12, 23:47
                                                      Gość portalu: KLM napisał(a):

                                                      > Dyskusja o jeździe środkiem zaczęł
                                                      > a się faktycznie od wypowiedzi kolegi gom1, ale nie od tej, którą przytoczyłeś
                                                      > tylko jak już pisałem wypowiedzi wcześniejszej. Konkretnie od tej w której pisa
                                                      > ł, że on jeździ środkiem czy też bliżej środka i się cieszy, że na niego trąbią
                                                      > bo to znaczy, że go widzą.

                                                      Ja przytoczyłem tę jego wypowiedź:
                                                      "Dlatego aby uniknąć niektórych (wątpliwych do interpretacji) sytuacji jadę po prostu bliżej środka jezdni niż jej prawej krawędzi. Wtedy kierowcy muszą zjechać na sąsiedni pas, aby mnie wyprzedzić - IMHO zwiększa to moje bezpieczeństwo. A że czasem zatrąbią.. to znak, że widzą ;-)"
                                                      Twierdzisz, że nie o tę zacytowaną przeze mnie wypowiedź o jeździe środkiem Ci chodziło, tylko o jakąś wcześniejszą. Jaką wcześniejszą? Możesz zacytować? Pomóż proszę, bo szukam w tym wątku takiej wcześniejszej jego wypowiedzi i znaleźć nie mogę.

                                                      > Wyjechanie na środek drogi czasami jest koniecznością ale na Boga,
                                                      > Jahwe i Allacha nie cały czas.

                                                      A jak droga jest wąska? To przecież nie da się inaczej i trzeba cały czas jechać środkiem. Ja w takich sytuacjach, gdy widzę, że ciągnie się za mną ogon samochodów, nawet zsiadam z roweru, żeby ich przepuścić, ale czasami i to się nie da. Np. na wąskich górskich drogach, gdzie z prawej masz barierkę, nie da się nawet zatrzymać poza jezdnią. W takiej sytuacji, choćbyś wzywał wszystkich możliwych bogów, i tak pojadę cały czas środkiem drogi.

                                                      > Mam nadzieję, że teraz się dobrze zrozumiemy. Pzd.

                                                      Ja też mam nadzieję, że zrozumiałeś, że jazda środkiem pasa wcale nie musi oznaczać złośliwości rowerzysty.
                                                      Jura
                                                    • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.aster.pl 10.01.12, 01:06
                                                      Sorry juraa ale my się nie dogadamy. Ja piszę, żeby jeździć środkiem tylko tam gdzie jest to absolutnie niezbędne na co Ty mi odpisujesz, że się ze mną nie zgadasz bo środkiem trzeba jeździć tam gdzie jest to absolutnie konieczne. Sorry ale nie wiem jak mam Cię przekonać, że jeździć środkiem należy tam gdzie to jest absolutnie nieodzowne. I tylko tam :)

                                                      Jak droga jest wąska i górska to nie wiem jak górale ale ja Cię rozgrzeszam jeśli Ci to zrobi jakąś różnicę. Jeśli kiedyś byś jechał na pustyni pomiędzy ruchomymi piaskami lub pośród bagien wąską groblą to też Ci awansem wybaczam :) Gdybyś kiedyś po prawej miał ścianę ognia, a po lewej ścianę wody lub stumetrowe urwisko to też się nie przejmuj i wal środkiem, tak samo jakby przyszło Ci przyszło kiedy wjechać między dzikie bestie lub pracowników kontroli skarbowej. Wszędzie gdzie niebezpiecznie wal środkiem tylko nie pomiędzy moje byłe bo Cie harpie rozszarpią. Niech Cię nie zwiodą ładne buzie i przymilne gesty, juraa zawróć jeśli Ci życie miłe :D

                                                      A z cytatem faktycznie trafiłeś, mea culpa. Przepraszam, że wcześniej nie doczytałem ale chyba gam1 wyraźnie napisał, że aby uniknąć podejrzeń, że będzie robił jakieś manewry (akurat tu było w kontekście skrętu w lewo) to woli jechać bliżej środka niż krawędzi, bo dopiero jak ci za nim zjadą na pas sąsiedni (a bardzo często jest to przeciwległy) to on czuje się bezpieczny. Abstrahując od tego co napisał dalej według mnie tu po prostu stwierdził, że jeździ bezpiecznie bo... zajmuje cały pas dla siebie. I od tego się dyskusja zaczęła. W sumie też bym chciał mieć np. most śląsko dąbrowski czy poniatowszczaka tylko dla siebie.
                                                    • jureek Re: Kaski - pomagaja ? 10.01.12, 01:22
                                                      Gość portalu: KLM napisał(a):

                                                      > Sorry juraa ale my się nie dogadamy. Ja piszę, żeby jeździć środkiem tylko tam
                                                      > gdzie jest to absolutnie niezbędne na co Ty mi odpisujesz, że się ze mną nie zg
                                                      > adasz bo środkiem trzeba jeździć tam gdzie jest to absolutnie konieczne. Sorry
                                                      > ale nie wiem jak mam Cię przekonać, że jeździć środkiem należy tam gdzie to jes
                                                      > t absolutnie nieodzowne. I tylko tam :)

                                                      To było tylko malutkie doprecyzowanie Twojej tezy, że na środek wolno co prawda wyjeżdżać, ale na bogów wszystkich, nie wolno jechać cały czas.

                                                      > W sumie też bym chciał mieć np. most śląsko dąbrowski czy poniatowszczaka tylk
                                                      > o dla siebie.

                                                      A ja nie mam takich marzeń. Mi wystarczyłoby tylko tyle miejsca, żeby samochody się o mnie nie ocierały przy wyprzedzaniu.
                                                      Pozdrawiam
                                                      Jura
                                                    • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 10.01.12, 08:16
                                                      Już wiem, jak się czuje poeta czy inny wieszcz, którego wiersze są interpretowane i rozkładane na czynniki pierwsze. Fajnie jest się dowiedzieć, co się miało na myśli. Dzięki, chłopaki! ;-)
                                                    • Gość: Bimota Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.icpnet.pl 10.01.12, 10:23
                                                      Ja p., o co wy sie wlasciwie klocicie ? O jakies bzdury...

                                                      Zasadnicza kwestia jest taka: Nalezalo by jechac przy krawedzi, ale wtedy czesto sie trafiaja gazetowi wyprzedzacze i wpieprzacze. Pytanie czy blokowac wszystkich, by takich sytuacji uniknac, czy godzic sie z tym, by ulatwiac tym normalnym ? Nie znam odpowiedzi, probuje wypracowac jakis zloty srodek...
                                                    • jureek Re: Kaski - pomagaja ? 10.01.12, 10:36
                                                      Gość portalu: Bimota napisał(a):

                                                      > Zasadnicza kwestia jest taka: Nalezalo by jechac przy krawedzi, ale wtedy czest
                                                      > o sie trafiaja gazetowi wyprzedzacze i wpieprzacze. Pytanie czy blokowac wszyst
                                                      > kich, by takich sytuacji uniknac, czy godzic sie z tym, by ulatwiac tym normaln
                                                      > ym ?

                                                      Co ułatwię tym normalnym? Normalny przecież i tak nie będzie wyprzedzał, jak jest za wąsko, obojętne, czy jadę pół metra czy półtora od krawędzi. A jak pas jest szeroki, to nie ma potrzeby jechać środkiem.
                                                      Jura
                                                    • stefan4 Re: Kaski - pomagaja ? 10.01.12, 12:51
                                                      jureek:
                                                      > Co ułatwię tym normalnym? Normalny przecież i tak nie będzie wyprzedzał,
                                                      > jak jest za wąsko

                                                      No właśnie. Na ogół moja ocena bezpieczności wyprzedzania mnie pokrywa się z oceną większości kierowców. I na ogół, kiedy wyjadę na środek pasa, żeby było jasne, że nie chcę być wyprzedzany, to oni to szanują i grzecznie jadą za mną z moją prędkością. Ja ze swojej staram się takich działań nie nadużywać i jak tylko się da, to dać się wyprzedzić.

                                                      Ale co jakiś czas zdarzy się niecierpliwy (może jeden na dwudziestu, może na trzydziestu) ze sraczką-wyprzedzaczką, który już zaraz teraz musi wyprzedzić na grubość lakieru, kierując bez użycia rąk, bo jedną rękę ma na klaksonie, a drugą trzyma komórkę.

                                                      Typowe sytuacje, kiedy zajmuję dużą część mojego pasa i nie daję się na nim wyprzedzić przez zwykłe przejechanie obok
                                                    • Gość: Bimota Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.icpnet.pl 10.01.12, 15:23
                                                      > Co ułatwię tym normalnym?

                                                      ZALEZY OD SYTUACJI. Nie chce mi sie wymyslac..

                                                      Szeroki pas, czy nawet wiecej pasow (i to wolnych), tez ci nie gwarantuje, ze nie bedziesz wyprzedzany na gazete.

                                                      Ja na skrecie w lewo daje sie wyprzedzac, chyba ze widze, ze to nic nie da albo nie chce mi sie zjezdzac za bardzo na prawo. :)
                            • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 03.01.12, 15:34
                              Gość portalu: KLM napisał(a):
                              > Deklarujesz, że zajmujesz 2 metry z 2,5 metrowego pasa ruchu i uważasz, że nie
                              > jesteś zawalidrogą?

                              No sorry, nie wiem ile szerokości ma kierownica w moim rowerze, ale na pewno będzie więcej niż 50 cm. Dodaj do tego obowiązkowy metr, który trzeba zachować przy wyprzedzaniu. Jak dojdzie do tego jeszcze kilkadziesiąt cm odległości od krawężnika, którą staram się utrzymywać.. No trudno, jestem zawalidrogą. Nic na to nie poradzę.
                              • stefan4 Re: Kaski - pomagaja ? 03.01.12, 16:09
                                gom1:
                                > nie wiem ile szerokości ma kierownica w moim rowerze, ale na pewno będzie
                                > więcej niż 50 cm.

                                Około 60 cm. A w barach masz pewnie ze 70, o ile nie jesteś zbyt grubo ubrany.

                                - Stefan
        • bimota Re: Kaski - pomagaja ? 30.12.11, 16:06
          > Może chodzi o to, że w coś o małej masie może trafić coś o dużej masie i to ze
          > znaczną prędkością?

          Ale to i tak mniejsze zagrozenie (dla obu stron) niz spotkanie 2 duzych mas.

          No i wlasnie w przypadku takich opornych dzieci ten przepis moze byc pomocny, bo grozba mandatu moze do niego skuteczniej trafic...

          Choc otwarta pozostaje kwestia z jakiego powodu taki wlasnie obowiazek wprowadzono. Pewnie zdarzyl sie jakis wypadek... Pytanie czy faktycznie z udzialem dziecka i jak czesto takie sie zdarzaja.
            • Gość: KLM Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.aster.pl 02.01.12, 14:24
              Nie zbadane są drogi jakimi chadzają nasi legislatorzy ale być może jest tak, że jak dwóch facetów zderzy się na stoku to najwyżej daczą sobie po razie i tyle, a jak dzieciaka skasujesz to rodzice od razu pędzą na pogotowie żeby sprawdzić czy przypadkiem maluchowi głowa za chwilę nie odpadnie i w ten sposób więcej dzieciaków trafia do statystyki. Może jakiś poseł na skutek takiego wypadku ma kalekę w rodzinie, albo wzruszył się reportażem w telewizji, a może ma kuzyna, szwagra czy innego pociotka, który stwierdził, że na produkcji, imporcie lub wypożyczeniu kasków można dodatkowe dutki zarobić. Może ktoś taki pomysł rzucił od niechcenia na komisji zdrowia lub sportu, a może ktoś w ministerstwie musiał przygotować jakikolwiek projekt, żeby premii nie stracić. Myślę, że za parę lat kaski będą obowiązkowe bo turystów można kosić i to tak subtelnie, że sami będą się domagać strzyżenia, a i sami narciarze na tym w pewien sposób skorzystają jeśli z całym czerepem wrócą do domu.

              Jeśli to Cię interesuje to mniej więcej wtedy kiedy przestajemy rosnąć wzdłuż nasze kości rozrastają się wszerz, dzięki czemu szkielet staje się mocniejszy.
      • jureek Re: Kaski - pomagaja ? 04.01.12, 12:13
        Jak już przy kaskach jesteśmy. Może mi ktoś wytłumaczyć, dlaczego te kaski rowerowe przykrywają tylko czubek, a nie całą głowę, jak kaski motocyklowe. Pomoże mi taki kask, gdy przewrócę się bokiem na asfalt?
        Jura
      • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 04.01.12, 12:38
        To jeszcze jeden kwiatek do kożucha:

        Kolejna poprawka, dziewiąta. Chciałbym przypomnieć, że bardzo walczyliśmy tu, w Senacie, o to, aby narciarze jeździli w kaskach. Na drogach jest identyczna sytuacja. Nasza poprawka, mniejszości, mówi o tym, żeby młodzież w wieku do lat piętnastu zobowiązana była do używania kasku ochronnego podczas jazdy na rowerze. (Oklaski) Mówiliśmy o tym, aby tegorocznej zimy narciarze byli zabezpieczeni, aby młodzi ludzie w wieku do lat piętnastu jeździli w kaskach. Nie widzę różnicy pomiędzy zobowiązaniem narciarzy do jazdy wkaskach a zobowiązaniem do tego rowerzystów. W sytuacji kiedy samochód jedzie z prędkością 50 km/h, a rowerzysta, załóżmy, z prędkością 20 km/h, to ten rowerzysta nie jest chroniony i tym bardziej nasza młodzież nie jest chroniona. Dlatego kto jest przeciwko poprawce dziewiątej, w konsekwencji jest za tym, aby nasza młodzież była narażona na wypadki w związku z nieposiadaniem kasków. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)
        (...)
        Poprawka dziewiąta wprowadza obowiązek używania przez kierujące rowerem dziecko, w wieku do lat piętnastu, kasku ochronnego.
        Obecność.
        Za?
        Przeciw?
        Wstrzymanie się od głosu?
        Dziękuję.
        Na 89 obecnych senatorów 43 za, 45 – przeciw,
        1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 88)
        Poprawka została odrzucona.

        Jest to fragment stenografu z posiedzenia Senatu (76) z maja 2011 r.:
        ww2.senat.pl/k7/dok/sten/index.htm
        Było blisko..
      • jackk3 Pomagaja 19.01.12, 20:01
        We wszystkich dyscyplinach.
        www.calgarysun.com/2012/01/18/mishap-for-oilers-hall-sparks-rumours
        Po tym zdarzeniu prawdopodobnie wprowadza obowiazkowe kaski podczas rozgrzewki w NHL.
        • gom1 Re: Kaski - pomagaja ? 23.01.12, 19:37
          Gość portalu: master napisał(a):
          > Chciałbym kupić kask na rower do 100 zł ,gdzie najlepiej kupić ?

          To podchwytliwe pytanie? ;-)
          W sklepie rowerowym. Możesz też zajrzeć do Decathlonu/Go Sportu.

          Ew. przymierzyć, a potem kupić przez neta. Bez przymiarki nie kupować.
          • Gość: Alex Re: Kaski - pomagaja ? IP: *.komster.pl 16.12.12, 22:45
            no raczej, że pomagają ale to zależy jaką jazdę lubisz, bo jak jedziesz po chodniku 10km/h to trudno żeby ci się coś stało..ja znam dwa przypadki, że kask uratował im życie albo też spowodował ze nie zostali warzywami..osobiście mam kas firmy uvex, kupiłem go w global-l po bardzo promocyjnej cenie..dałem chyba 150 zł..warto wchodzić na ich stronkę bo czasem mają świetne promocje
      • roweroraffi Re: Kaski - pomagaja ? 05.03.12, 17:13
        bimota napisał:

        > Mi taki nakaz nie przeszkadza, traktowal bym
        > go jak ten o pasach bezpieczenstwa, jako ulatwienie - nie musze pasazerowi tlum
        > aczyc do czego sluza pasy i dlaczego prosze o ich zapiecie, moge krotko: "bo je
        > st taki obowiazek". Moze jeszcze licza na to, ze dzieciakowi latwiej wytlumaczy
        > c, ze sie za mlodu przyzwyczai to i pozniej bedzie uzywal...

        Często wozisz pasażerów na swoim rowerze? Czy musisz przekonywać samego siebie? ;-)


        > JAk najdalej jestem od lansowanej przez sekciarz
        > y rowerowych bzdurnej tezy, ze kaski i kamizelki nic nie daja, ale niech uzasad
        > nienie bedzie szczere i logiczne.

        Przede wszystkim nalezy odróżnić trzy rzeczy - jazdę sportową, od rekreacyjnej i transportowej. Bo to zupełnie trzy inne jazdy i zupełnie różne szanse na wypadek i różne rodzaje wypadków.

        W sporcie kask to podstawa - tak samo jak w sportowym aucie, masz pasy 5-punktowe, kubełki i klatkę bezpieczeństwa, tak na rowerze kask, a często także ochraniacze bywają pomocne. Poza tym czesto są wymagane przez organizatorów imprez. W końcu w sporcie łatwo o "glebę" i łatwo o OTB. Na takie upadki kask był tworzony.

        Rekreacja z kolei to zależy jaka - jak jedziesz w teren, gdzie możesz się wywalić, fiknąć przez kierownicę, albo złapać gałąź w koło, to jak najbardziej kask jest OK. W tej sytuacji MOŻE Ci pomóc, do tego został stworzony.
        Jeżeli zaś jedziesz potoczyć się po bulwarze wiślanym, albo drodze rowerowej z Gdańska do Sopotu, to kask jest raczej zbędny - szansa na wypadek niemal zerowa. Co nie znaczy, że nie możesz tam kasku założyć, jak lubisz.

        Co do funkcji transportowej - tu prawdopodobieństwo wypadku jest wyższe niż w rekreacji, ale znowu - kask nie ochroni Cie przed 1,5 tony rozpędzonej blachy, da Ci tylko złudzenie bezpieczeństwa. Jeżeli lubisz, ok, załóż. Ale miej tą świadomość, że samochód nie wyhamuje na 2-5cm grubości styropianu w kasku i w razie dzwona, będzie co najmniej bolało, a być może i zginiesz w kasku. Dlatego lepiej niż w kask zainwestuj w nauke jazdy takiej, by dzwona nie mieć. Przykłady różnych "sekciarzy" pokazują, że to możliwe, by jeździć po dekadę i więcej i wciąż żyć bez kasku ;-)

        I głównie dlatego "sekciarze" (jak ja) są przeciwni obowiązkowym kaskom. Po prostu w jednych zastosowaniach te się sprawdzają, a w innych nie koniecznie cokolwiek dają. Dlatego obowiązkowe nakładanie ich wszystkim nie ma sensu.


        Ale nie słuchaj mnie, sekciarza. Poczytaj argumenty zwolenników obowiązkowych kasków i kamizelek. Operują na banałach i straszeniu, gdy "sekciarze" operują na wynikach badań i statystyk. Sprawdź też jak wyglądają badania kasków wykonywane do certyfikacji (upuszczanie kowadła na kask, czy odwrotnie) i jak to się ma do realnych sytuacji na rowerze ;-) Później wyciągnij wnioski sam.
        • stefan4 Re: Kaski - pomagaja ? 05.03.12, 18:24
          roweroraffi:
          > Jeżeli zaś jedziesz potoczyć się po bulwarze wiślanym, albo drodze rowerowej z
          > Gdańska do Sopotu, to kask jest raczej zbędny - szansa na wypadek niemal
          > zerowa.

          Nadmorska droga rowerowa z Gdańska do Sopotu przed przebudową była dosyć wypadkowa. Tam zawsze w lecie jest tłok, w którym jedni spieszą się dla szpanu, a inni właśnie przewijają niemowlę, zastawiwszy wózkiem drogę dla rowerów. Teraz już jest lepiej, bo na najtłoczniejszych odcinkach rozdzielono ruch pieszy od rowerowo-wrotkowego. Ale ciągle szansa na wypadek jest tam niezerowa
          • zgred.polarny Re: Kaski - pomagaja ? 05.03.12, 18:41
            stefan4 napisał:
            > roweroraffi:
            > > Jeżeli zaś jedziesz potoczyć się po bulwarze wiślanym, albo drodze rowero
            > wej z
            > > Gdańska do Sopotu, to kask jest raczej zbędny - szansa na wypadek niemal
            > > zerowa.

            Przypuszczam, że się mylisz:/

            Mój znajomy, ok. 7. rano, w dzień powszedni został potrącony przez wyprzedzającego go szaleńca na bicyklu.
            Efekt u znajomego: siniaki typu ogólnego, otwarte złamanie kości udowej, polegiwanie w szpitalu na Zaspie. Szaleniec zeznał, że spieszył się do pracy.
            • stefan4 Re: Kaski - pomagaja ? 05.03.12, 21:29
              zgred.polarny:
              > Przypuszczam, że się mylisz

              Chyba niewłaściwie się podczepiłeś. Ja mówiłem to samo co Ty, że nadmorska droga rowerowa z Gdańska do Sopotu jest niebezpieczna (choć już nie tak bardzo jak przed oddzieleniem rowerów od pieszych). To Roweroraffi twierdził, że tam jest zerowa szansa na wypadek.

              - Stefan
        • bimota Re: Kaski - pomagaja ? 06.03.12, 13:22
          No to przedstaw te statystyki... Ja od siebie moge stwierdzic, ze grozne wypadki na drogach publicznych sie zdarzaja, a w zawodach raczej sporadycznie. Moze te "nicniedajace" kaski takie skuteczne...

          Dla czlowieka myslacego pozytak z kaskow i kamizelek jest oczywisty, co nie znaczy, ze trzeba wprowadzac obowiazek. KAzdy ma rozum i niech sam decyduje co dla niego wazniejsze - bezpieczenstwo, czy np. wygoda...

          Nie wiedzialem, ze kask to szpan, sadzilem ze raczej odwrotnie, bo wyglada sie w nim dosc idiotycznie...

          Ale ja sam jezdze w kasku...
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka