Gość: Wojtek
IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl
15.12.01, 20:30
Piszę świeżo po wiadomościach sportowych w Jedynce, bardzo mi się podobała
postawa "naszego" (ten cudzysłów to uczucie) trenera. Trzeba jasno sobie
powiedzieć, że był ten konkurs ustawiany od samego początku.
Rozbieg ustalony tak by wszyscy mogli polecieć na granicę bezpieczenstwa (nie
wierzę, że Ammann czy Alborn osiągnęli nagle formę naszego Adama). Wydaje mi
się, że ustalający rozbieg liczyli na to, że Adam albo poleci za daleko, co
skończyłoby się tragicznie, albo tak jak się stało będzie skakał troszkę
asekurancko (chociaż sumą odległości tak ich pobił).
Inny fakt również mnie zastanawia, otóż przeczytałem bodajże w środę lub
czwartek, że Hocke i Schmitt zaatakują i pobiją rekord skoczni w Engelbergu...
a skąd taka pewność? Artykuł ten znajduje się na www.skispringen.de. Tam
również wspomniane powyżej niemiaszki (celowo małą literą) mają zapolować na
Małysza, jak głosi tytuł.
Mam nadzieję, że wystąpienie Tajnera coś zmieni, bo w innym przypadku w Salt
Lake City zawodnicy, którzy teraz zajmują dalekie miejsca w konkursach będą
przeskakiwać rekord skoczni. Specjalnie zostaną dobudowane do wież startowych
platformy, które wydłużą rozbiegi. I dojdzie do tego, że prędkość na progu na
średniej skoczni będzie porównywalna z prędkością z mamutów. Przecież Adam na
średniej skoczni nie ma sobie równych, trza coś z tym zrobić Helmuty.
pozdr